racjonalizacje, gospodarzenia, optymalizacje

11.03.08, 23:39
miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,48725,5013793.html
    • kzet69 Re: racjonalizacje, gospodarzenia, optymalizacje 11.03.08, 23:45
      to nie jedyny kwiatek z Cz-wy taki los śląskiej prowincji / kolonii

      miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,48725,4955841.html
    • szlachcic Re: racjonalizacje, gospodarzenia, optymalizacje 12.03.08, 07:39
      loraphenus zaczal sam sobie zaprzeczac
      znaczy to ze to juz ostatnie stadium choroby betonius doktorus
      przeciez pisales ze SZ jest dobrze zorganizowana i marnowania
      pieniedzy i chorych przepisow nie ma
      jestes za to za procedurami bo one sa i uwazasz je za dobre
      taka wlasnie jest procedura dowozenia pacjentow do Czestochowy
      dlaczego sie wiec czepiasz
      • kzet69 Re: racjonalizacje, gospodarzenia, optymalizacje 15.03.08, 21:17
        jak zwykle piszesz nie na temat i jak zwykle głupio...
    • andnow2 A co Ty sądzisz o tym casusie loraphenusie? 15.03.08, 21:33
      loraphenus napisał:

      > racjonalizacje, gospodarzenia, optymalizacje
    • mindflayer Re: racjonalizacje, gospodarzenia, optymalizacje 15.03.08, 21:58
      Są przepisy, regulacje i stworzono standard :) Ktoś dopominał się standardów na tym forum, już zapomniałem jego nicka... Ba, nawet standard nie był układany przez niekompetentnych lekarzy!

      Życie nie chce dopasować się do standardu, wobec tego zawałowca należy WYNIEŚĆ ZE SZPITALA za próg, WEZWAĆ KARETKĘ i można obejść przepisy :))) To Polska właśnie :)
      • andnow2 Też tak uważam, tylko dlaczego 15.03.08, 22:02
        mindflayer napisał:

        > Życie nie chce dopasować się do standardu, wobec tego zawałowca
        należy WYNIEŚĆ ZE SZPITALA za próg, WEZWAĆ KARETKĘ i można obejść
        przepisy :))) To Polska właśnie :)


        na analogicznej zasadzie nie można w innym szpitalu wyjść za próg po
        zawałowca, by nie wzywać karetki z daleka?!
        • mindflayer Re: Też tak uważam, tylko dlaczego 15.03.08, 23:24
          1. Po pierwsze, nie ma analogii, ale przejaskrawianie do absurdu.
          2. Bo takie są przepisy.

          Wydaje mi się, że problem nie leży w tym, że "R" nie może transportować chorego. Problemem jest jedna karetka na powiat (?) przystosowana do przewozu chorego w ciężkim stanie i brak rozwiązania co robić, jak karetka jest zajęta, czego jakoś tu się nie dostrzega.
          Moim zdaniem wyjściem byłoby zwiększenie liczby karetek w Lublińcu.
          • andnow2 Błędnie zakładasz irracjonalność interlokutora 16.03.08, 07:58
            mindflayer napisał:

            > 1. Po pierwsze, nie ma analogii, ale przejaskrawianie do absurdu.

            Dlaczego nie ma analogii?! Czym się różni wyniesienie za próg od
            wniesienia sprzed progu, jeśli nie wyłącznie kierunkiem transportu?!


            > 2. Bo takie są przepisy.

            Przepisy przewidują też rozwiązania na wypadek nieadekwatności
            standardów do danej, konkretnej sytuacji. Mam na myśli n.p. stan
            wyższej konieczności.

            Nie można zapominać, że obejście "tradycyjnego" standardu w stanie
            wyższej konieczności jest powinnością, obowiązkiem lekarza, czy też
            ratownika, a nie jedynie możliwością. Kurczowe trzymanie się
            tradycyjnego, ustanowionego dla sytuacji bez zagrożenia życia
            standardu, hamującego akcję ratowniczą w sytuacji zagrożenia życia
            byłoby błędem zaniechania.


            > Wydaje mi się, że problem nie leży w tym, że "R" nie może
            transportować chorego. Problemem jest jedna karetka na powiat (?)
            przystosowana do przewozu chorego
            > w ciężkim stanie i brak rozwiązania co robić, jak karetka jest
            zajęta, czego jakoś tu się nie dostrzega.


            Tu się z Tobą absolutnie zgadzam. Myślę, że wojownicza polemika w
            tej sprawie w innych wątkach między niektórymi lekarzami i ich
            adwersarzami, oczekującymi od ratowników większej kreatywności,
            wynika z błędnego założenia, że oczekiwana jest kreatywność "za
            wszelką cenę", jako cel sam w sobie.

            Osobiście jestem przekonany, że nikomu nie przeszłoby przez myśl
            żądanie od lekarzy ratowania życia zawałowca konającego przed bramą
            ich szpitala, gdyby realnie był możliwy szybszy przyjazd "Erki", niż
            znalezienie lekarza na terenie szpitala. Rzeczywistość jest jednak
            inna, stąd rozpaczliwe wołania zagrożonych ofiar, czy też
            potencjalnych ofiar o ludzkie odruchy lekarzy.
Pełna wersja