opieka nad umierającym w domu

15.03.08, 13:07
Do kogo zwrócic sie w Warszawie w tej sprawie? Szpital wypisuje
chorego w piatek z diagnoza 'pacjent umierajacy", a hospicja domowe
pomagają tylko chorym z nowotworami. Co ma zrobić rodzina starszego
umierającego człowieka, kiedy w weekend nie ma kontaktu z lekarzem
rodzinnym, albo ten nie ma czasu na odwiedzenie pacjenta w domu?
Dlaczego w szpitalu nie potrafia stwierdzić czy pacjent ma zapalenie
płuc, czy tłumaczenie, ze jest leżący, a osłuchać trzeba pacjenta
siedzącego aby stwierdzić chorobę jest logiczne? Czy nikt w szpitalu
nie może posadzić pacjenta?
    • butterffly Re: opieka nad umierającym w domu 15.03.08, 13:15
      Na starość nie ma lekarstwa. Tego się nie da leczyć. Szpitale nie służą do
      opieki nad nieuleczalnie chorymi.
      • mar-tam Re: opieka nad umierającym w domu 15.03.08, 13:21
        Oczywiście, rozumiem to, ale czy człowiek nie ma prawa odejść
        godnie, bez bólu w domu? Musi być jakis sposób, jakas pomoc.
        Przeciez nie każdy jest lekarzem czy pielęgniarką i nie wie jak
        pomóc bliskiej osobie.
        • wadera3 Re: opieka nad umierającym w domu 15.03.08, 13:45
          opieka tzw. długoterminowa,
          nie każdy "umierający" wypisany ze szpitala ma obowiązek umrzeć....

          poszukaj w googlach "opieka długoterminowa", lub zapytaj w swojej przychodni
        • maga_luisa Re: opieka nad umierającym w domu 15.03.08, 15:26
          Oczywiście, że ma prawo. Myślę, że szpital w wypisie podał jakieś zalecenia
          dotyczące leczenia bólu? Jeśli nie, i pacjent bardzo cierpi, jak najbardziej
          powinien się tym zająć lekarz rodzinny, nawet dziś.
          Potem warto rozważyć opiekę pielęgniarki domowej, konsultację w Poradni Paliatywnej.
          • reszka2 Re: opieka nad umierającym w domu 15.03.08, 16:20
            Dziś? Maga, no coś ty, dziś sobota. Jeśli dziś jest potrzebny lekarz, to
            pozostaje dowiedzieć się, kto i gdzie zapewnia opiekę całodobową w dni wolne od
            pracy dla przychodni POZ do której należy starszy pan. W dużych miastach
            najczęściej takie usługi są wykupywane u podwykonawców, informację powinien
            dostać pacjent przy zapisywaniu się do przychodni, powinna też być widoczna na
            budynku.
            Oczywiście nie wiadomo kto przyjedzie, bo tam czasami lekarze różnych dziwnych
            specjalizacji pracują.
            W poniedziałek zaś należy zabrać kartę informacyjną ze szpitala i udać się z nią
            do lekarza rodzinnego starszego pana. dalsze postępowanie zależy już od niego.
            Dobrze by było, żeby przychodnia była gdzieś w miarę blisko, bo oczywistą jest,
            że opieka nad Panem będzie tylko w ramach wizyt domowych.
            Owszem, jest możliwość ubiegania się o pielęgniarkę "długoterminową", ale to od
            tego roku wcale nie jest takie łatwe, bo przepisy NFZ się zaostrzyły.
            • maga_luisa Re: opieka nad umierającym w domu 15.03.08, 21:06
              Wiesz, ja jestem trochę "skrzywiona", bo opiekę nad moimi pacjentami sprawuję na
              ogól osobiście.. tak, także w soboty i niedziele.
              • przeciwcialo Re: opieka nad umierającym w domu 16.03.08, 16:59
                Luiza- gdzie Ty pracujesz? Szacun wielki za podejście do pacjenta.
    • protozoa Re: opieka nad umierającym w domu 15.03.08, 20:54
      Jakos mi sie nie chce wierzyć, że nie ma żadnych informacji w ...
      karcie informacyjnej, ze lekarz prowadzący nie powiedział co dalej,
      nie dał żadnych zaleceń, recept itd.
      Chory w stanie, który opisałas wymaga: opieki, pielęgnacji, zmiany
      pampersów, oklepywania ( odlezyny), podawania stałych, zleconych
      leków,ew. leków przeciwbólowych. To wszystko. Nie trzeba byc
      lekarzem ni pielęgniarka, żeby sobe z tym poradzić. Trzeba natomiast
      miec duzo determinacji, czasu i... miłości do pacjenta.
      Kup w aptece pampersy, podkłady, jednorazowe rekawiczki, wykup leki.
      Jezeli lekarz dał leki na tzw. rózowej recepcie - także od razu ja
      zrealizuj. Nie czekaj, aż zaczną się bóle.
      Zaangażuj do opieki 2-3 inne osoby z rodziny.
      W poniedziałek idź do lekarza rodzinnego z karta informacyjna.
      poproś o wizyte domową. Może lekarz uzna za stsowone, aby
      przychodziła pielęgniarka ( usługa płatna ok 8 złotych za godzine,
      pomaga przy myciu, karmi, zmienia pościel itd).
      Życzę duzo cierpliwości.
      • wadera3 Nie mogę się powstrzymać, przepraszam 15.03.08, 22:01
        protozoa napisała:


        >Może lekarz uzna za stsowone, aby
        > przychodziła pielęgniarka


        Najlepiej by było, gdyby pielęgniarka uznała to za stosowne...


        >( usługa płatna ok 8 złotych za godzine,


        aż tyle? gdzież taki szmal zarabiają?



        > pomaga przy myciu, karmi, zmienia pościel itd).
        >


        A jak zmieni pościel to podłogę przetrze....ehhhh
      • maretina Re: opieka nad umierającym w domu 16.03.08, 16:32
        protozoa, to jest mozliwe. ze szpitala na plockiej wypisano moej
        mamy meza w ostatnim stopniu zaawansowania nowotworu pluc, na
        wychodne dostal recepte na syrop wykrztusny i czesc.reszte szlakow
        przecieralismy sami. kilka dni szukalismy hospicjum itd.
      • przeciwcialo Re: opieka nad umierającym w domu 16.03.08, 17:06
        Pielęgniarka srodowiskowa za darmo wizytuje pacjentów. Tylko
        rodzinny musi wypisac chyba zlecenie.
    • ament Re: opieka nad umierającym w domu 16.03.08, 15:05
      W Twojej sytuacji dobrym rozwiązaniem byłby zakład opiekuńczo-leczniczy.
      Zostały one utworzone do leczenia i opieki właśnie nad takimi pacjentami.
      Wniosek składa lekarz prowadzący w szpitalu lub po wypisaniu ze szpitala, lekarz
      POZ.
      • protozoa Re: opieka nad umierającym w domu 16.03.08, 15:19
        Czy wiesz czym jest zakład opiekuńczo-lecznicy??? Złem koniecznym
        dla osób, które ABSOLUTNIE nie mogą zapewnić opieki.
        Czy zdajesz sobie sprawę czym jest pobyt w takim domu?
        O ile hospicjum onkologiczne stwarza jako takie warunki o tyle
        zakład opiekuńczo-leczniczy jest rzeczą bardzo zła. Umieranie w
        takiej placówce to horror. Zwłaszcza gdy prowadzą ja zakonnice.
    • loraphenus mam pytanie 16.03.08, 15:50
      umieranie co prawda jest negowane w naszej świadomości i wykreślane z ludzkiej
      egzystencji...

      Tematy śmierci marginalizowane, tabu, niemodne...

      Co sprawia trudność w zapewnieniu godnej śmierci, godnego umierania w otoczeniu
      najbliższych. Przecież umieranie w szpitalu to dodatkowa trauma, oddarcie z
      godności...

      Co oprócz pieniędzy bo naiwny nie jestem... Z ciekawości, jak wygląda opieka nad
      osobą chorą terminalnie w domu ? Czy jest to zrzucone na barki lekarza
      rodzinnego w ramach składki 6,50 zł miesięcznie ? Jak wyglądają realia
      zakładania sond, pielęgnacji, odżywiania... ??/

      Bardzo uprzejmie proszę koleżankę lub kolegę lekarza o wyjaśnienie...
      • maretina Re: mam pytanie 16.03.08, 16:36
        tylko w czym tu jest winny pacjent? naprawde my nie mamy wplywu na
        obowiazki lekarzy rodzinnych, nie my decydujemy o tym ile ci lekarz
        dostaja za leczenie.
      • maga_luisa Re: mam pytanie 16.03.08, 18:20
        W tej chwili ok.8 zł miesięcznie, plus ok.2,5 za pomoc nocną i świąteczną.
        Nie widzę problemu, żeby za te pieniądze sprawować opiekę nad chorym
        terminalnym. Niechętnie korzystam z pomocy pobliskiej poradni paliatywnej, bo w
        jej pracy brakuje konsekwencji i ciągłości, są to "zrywy" , nie jeżdżą też do
        pacjentów.
        Do pomocy mam pielęgniarkę rodzinną, teoretycznie też domową - teoretycznie, bo
        proces zatwierdzania jej usług trwa za długo, żeby pacjent doczekał.
      • ament Re: mam pytanie 16.03.08, 22:58
        Jest to chyba najpoważniejszy problem w POZ-ie.
        U mnie, po otrzymaniu informacji o takim pacjencie idę na wizytę domową,a na
        niej tak naprawdę muszę uzyskać odpowiedź na pytanie:
        Czy opiekująca sie rodzina jest w stanie praktycznie samodzielnie zająć sie chorym?
        Ocena dotyczy nie tylko warunków socjalnych ale przede wszystkim osobowości i
        charakteru opiekunów,bo tylko to tak na prawdę ma znaczenie. Ciekawostka: im
        wyższe wykształcenie (zwłaszcza humanistyczne),tym poziom opieki zdecydowanie
        niższy.

        Jeśli zorientuje się że rodzina nie da sobie rady, wtedy delikatnie ale
        zdecydowanie naciskam na skierowanie chorego do hospicjum lub ZOL-u. Zapewniam
        że jest to w tym przypadku najlepsze rozwiązanie nie tylko dla mnie i rodziny
        ale przede wszystkim dla pacjenta. Widok rozległych penetrujących do kości
        odleżyn może skutecznie wyleczyć z idei umierania za wszelką cenę w domu.
        Takie rozwiązanie jest też do zastosowania gdy wszyscy w domu pracują. Prosta
        sprawa: nie pracujesz - nie masz pieniędzy, nie masz pieniędzy - cała rodzina
        idzie na dno finansowe bo przy dzisiejszych poborach jedna osoba nie utrzyma
        domu. Lajf ys brutal.

        Jeśli jednak rodzina jest zdolna do opieki przystępuję do... edukacji. Tak, tak
        to nie pomyłka. To jest moje najważniejsze zadanie bo w dzisiejszej sytuacji to
        prawie wyłącznie rodzina zajmuję się chorym.
        Pielęgniarki środowiskowe wykonują właściwie tylko czysto pielęgniarskie
        czynności typu zastrzyki,kroplówki,opatrunki,RR itp.
        Jest też opieka środowiskowa ale ona ze względu na ograniczenia czasowe (max. 4
        godz/dobę)zajmuje sie głównie sprzątaniem,gotowaniem i przynoszeniem zakupów.
        Opieka paliatywna u mnie nie istnieje bo najbliższa poradnia jest 40 kilometrów
        stąd. Oczywiście do domu pacjenta nie przyjadą.
        Jeśli chodzi o proste zabiegi to wykonuję je sam. Jak coś nie umiałem to sobie
        poczytałem książkę i sie nauczyłem, bo nikt tego oprócz mnie nie zrobi.
        W sytuacji gdy pacjent jest długo utrzymywany przy życiu, np. u młodych
        apalików, rodziny tak się potrafią wyedukować, że nie jest potrzebna w ogóle
        pomoc pielęgniarki,a moja pomoc ogranicza sie do wypisywania recept i okresowych
        wizyt kontrolnych.
        • maga_luisa Re: mam pytanie 16.03.08, 23:42
          "Widok rozległych penetrujących do kości
          odleżyn może skutecznie wyleczyć z idei umierania za wszelką cenę w domu."
          Myślisz, że spotyka to tylko chorych leżących w domu?
          • ament Re: mam pytanie 17.03.08, 02:16
            Nie tylko myślę ale niestety doskonale wiem, że w placówkach SZ można być doprowadzonym do takiego stanu.
            Z mojego doświadczenia, odleżyny stanowią powikłanie głównie hospitalizacji na tzw."zwykłych" oddziałach mimo, ze pacjent tam długo nie przebywa. Tylko że na takich oddziałach personel medyczny skupiony jest na innych schorzeniach i co tu mówić często nie zwraca uwagi na takie sprawy jak profilaktyka przeciwodleżynowa.
            Co by nie myśleć o ZOL-ach i hospicjach, to taki sprzęt jak materace przeciwodleżynowe powoli stają sie tam standardem. Powikłania sie oczywiście zdarzają ale nie u wszystkich. Natomiast w domu u pacjenta z czynnikami ryzyka otoczonego nieodpowiednią opieką zawsze dojdzie do powikłań.
Pełna wersja