obs2
22.06.08, 12:31
Jeśli jadę naprawić auto do serwisu, nawet ASO, to nie oczekuję że konsultować
awarię będzie tam główny inżynier na spółkę z dyrektorem technicznym koncernu.
Jeżeli oczekuję przesyłki dostarczanej przez Pocztę Polską, to nie oczekuję,
że pojawi się ona kilkanaście godzin po nadaniu na drugim końcu Polski, i że
pracownik poczty zlokalizuje miejsce mojego pobytu, i dostarczy mi ją do rąk
własnych przepraszając że w stosunku do średniego umownego czasu dostawy ma
opóźnienie 2 godzin.
Jeśli idę do zwykłego spożywczego w styczniu, to nie oczekuję dużego wyboru
świeżych truskawek z Argentyny.
To dlaczego pacjenci opieki całodobowej oczekują w małym POZecie, który pełni
dyżury, obecności:
- stomatologa, skoro w 800 tysięcznym mieście obok istnieją dwie całodobowe,
oczywiście prywatne, przychodnie stomatologiczne, które i tak przymierzają się
do likwidacji z powodu nierentowności?
- okulisty, skoro w 800 tysięcznym mieście obok nie ma ŻADNEGO dyżurnego
okulisty ambulatoryjnego (co akurat jest paranoją, ale takie są fakty).
Ale może niepotrzebnie się dziwię, bo znam anegdotycznie brzmiącą, ale
prawdziwą historię z kolei z SORu w średniej wielkości mieście- matka z
dzieckiem - owszem chorującym przewlekle na nerki- przyszła tam i
zakomunikowała "my do nefrologa dziecięcego".
Drodzy pacjenci.
Jeśli będzie taki świat, że 25 grudnia w środku nocy będę mógł naprawić
samochód, najlepiej w połączeniu z gratisową dostawą świeżutkich truskawek z
Argentyny ;-), to wówczas będę rozumiał pomysł oczekiwania w każdym
ambulatorium opieki całodobowej stomatologa, chirurga, kardiologa i
laryngologa, a na SORach obok nefrologów dziecięcych ordynować będą również
specjaliści medycyny kosmicznej (na wszelki wypadek).
Ale póki co tak nie jest.
P.S.
Polecam lekturę sobotniej GW z artykułem pana W. Gadomskiego o reformie
naszego sektora. Pada tam zdanie - UWAGA, może być szok:
"na tle innych krajów polska służba zdrowia wcale nie wypada najgorzej
(......) To wszystko sprawia wrażenie wielkiego chaosu, ale wcale nie jest tak
odległe od rozwiązań obowiązujących w innych krajach".
No cóż. Poza sformułowaniem "służba zdrowia", sugerującym, że pan Gadomski nie
pisze jednak o nas (jako żywo, nigdy się do żadnej służby nie przyjmowałem ani
mnie siłą nie wcielono!), artykuł bardzo rozsądny.