sithicus
11.07.08, 09:07
"Państwowa Służba Zdrowia (NHS) wkrótce będzie obchodzić 60. urodziny.
Niestety jest stan wskazuje, że sama jest chora. Pytanie tylko, czy jest to
dolegliwość uleczalna?
– Nie jesteś im w stanie wytłumaczyć, co my czujemy – mówi gorzko Ruby. Inni
lekarze kiwają potakująco głową. – Jak można przekazać, czym jest praca w NHS
i jakie to uczucie, gdy powoli zabijany jest idealizm, który pchał człowieka
przez tyle lat nauki? Jakim cudem można to wytłumaczyć? (...)
W lipcu NHS obchodzi 60. urodziny. Jeden z najwspanialszych w historii
projektów zdrowotnych zbliża się do wieku emerytalnego.
Wiele się pisze o NHS: o jej wadach, o sukcesach, o wyzwaniach, przed jakimi
stoi, oraz o zmianach, jakie przechodzi. Ale jaka jest naprawdę? Zadaję to
pytanie siedzącej wokół mnie grupce lekarzy i pielęgniarek o zapuchniętych
oczach. Za oknami pokoju oddziału pomocy doraźnej szpitala, gdzie jesteśmy,
już świta.
– Nie chodzi o samą pracę – mówi Ruby, chirurg-ortopeda, którą znam od czasu
studiów. – Uwielbiam ją. Samego zajęcia, samej chirurgii na nic bym nie
zamieniła. Ale cała reszta mnie załamuje.
Panuje powszechna zgoda co do tego, że przekleństwem NHS są niezliczone rzesze
biurokratów z notesami, cele, formularze i tabelki do wypełnienia.(...)
– Na tym polega sedno – mówi Will z geriatrii. – Żyjemy w ciągłym konflikcie z
nielekarskimi pracownikami, którym podlegamy, a dla nich priorytetem są cele,
nie pacjenci.
Na oddziałach jego specjalności panuje nieustanna presja, by wypisywać
pacjentów jeszcze przed pełnym wyzdrowieniem, z całą świadomością, że za kilka
dni wrócą. – Ale kierownictwo oto nie dba. Byle cele zostały spełnione. Kiedy
przyjmujemy ponownie pacjenta, jest on liczony jako nowy przypadek, nie wpływa
więc na statystykę.(...)
Cele, protokoły, zestawienia ligowe – wszystko to wprowadzono, by zwiększyć
skuteczność NHS, by spróbować podnieść poziom opieki zdrowotnej. Intencja była
godna podziwu. Ale ponieważ powiązano ją ze szpitalnymi finansami, to one
zdominowały codzienną pracę. Szpitalom, które nie realizują celów, grozi kara.
Tym, które „nie dają rady” i mają deficyt finansowy, grozi zamknięcie. – Jest
w tym jasny bodziec, by zrealizować wszystkie cele i obciąć koszty – przerywa
kandydat na anestezjologa Arunjan. – Tymczasem bodźca zachęcającego do
zapewnienia właściwej opieki wszystkim pacjentom nie uwzględniono w kalkulacji.
Efektem ubocznym jest dwupoziomowy system, w którym personel na parterze jest
w konflikcie z kierownictwem na wyższych piętrach. Wyczuwalna jest też obawa,
że sytuację pogorszy Prywatna Inicjatywa Finansowa (PFI), na mocy której
prywatne konsorcja przejmują kierowanie szpitalami, a następnie wydzierżawiają
je z powrotem NHS.
Każdy zna jakąś mrożącą krew w żyłach historię związaną z PFI: cięcie kosztów
poprzez rezygnację z zamówienia dla oddziału ortopedycznego wystarczającej
ilości gipsu do nastawiania złamanych rąk albo zamykanie żywności na noc
szafce, przez co głodni pacjenci przyjmowani po godzinie 9 wieczorem muszą
czekać do śniadania. Podczas gdy – zgodnie z celami rządowymi przewidującymi
przerzucanie usług na społeczeństwo – spadła liczba łóżek, znacznie wzrosło
ich obciążenie. Spowodowało to wzrost liczby zakażeń w szpitalach takimi
chorobami jak gronkowiec złocisty oraz coraz większe naciski na zwalnianie
pacjentów przed pełnym wyleczeniem albo przerzucenie długoterminowej opieki
nad nimi na lekarzy pierwszego kontaktu.
Podobne obawy wiążą się z tendencją do zwiększania autonomii szpitali poprzez
przekształcanie ich w fundacje powiernicze. – Muszą one bilansować księgowość
pod groźbą utraty statusu, koncentrują się więc wyłącznie na obszarach, które
z całą pewnością dadzą wyniki ilościowe – mówi specjalista od nowotworów
Richard.(...)
Największe trudności występują na oddziałach. Pielęgniarki przystosowano tu do
funkcji quasi-kierowniczych, w coraz większym stopniu powierzając codzienną
pracę oddziału niewykwalifikowanemu personelowi. – Nie można zastąpić kogoś z
wykształceniem pielęgniarskim osobą po kilkutygodniowym kursie i liczyć na to,
że nie odbije się to na jakości opieki – mówi pielęgniarz Danny z oddziału
detoksykacyjnego.(...)
Mimo wszystkich tych problemów personel jest jednomyślny: NHS nadal
funkcjonuje. W sytuacji krytycznej, gdy ktoś jest naprawdę chory, żaden z
lekarzy w tym pokoju nie zwróciłby się nigdzie indziej. W amerykańskim
systemie opieki zdrowotnej – zajmującym 42. miejsce w światowym rankingu –
pacjent musi wydać olbrzymią sumę pieniędzy, by otrzymać najlepszą opiekę. W
NHS personel zrobi wszystko, by pomóc niezależnie od wysokości zarobków pacjenta.
Opinie na temat opieki nad osobami, których stan nie zagraża życiu, są już
podzielone.(...) Drastycznie zredukowano usługi dla osób starszych i
chorujących przewlekle, aby skupić się na obszarach preferowanych ze względu
na cele. – Człowiek z udarem zostanie zbadany, będzie leczony i objęty opieką.
Ale w sprawach przewlekłych bywa bardzo różnie – mówi Will z geriatrii. –
Zależnie od miejsca zamieszkania pacjent może otrzymać wspaniałą opiekę –
pielęgniarka środowiskowa i trzy razy dziennie wizyty zawodowych opiekunów –
albo żadną i zostać zmuszonym do sprzedaży domu i zamieszkania w domu
spokojnej starości.
Chirurg Tanya opowiada o pacjentach z ropniami zębów, którzy zarazili się
posocznicą, bo nie mieli dentysty. Jeden z nich został niedawno przyjęty na
oddział intensywnej terapii.
Praca w NHS to codzienna walka z biurokracją oraz bezsensowne zasady i
przepisy całkowicie oderwane od medycznych realiów. Niektórzy ludzie w tych
okolicznościach czują się jak ryby w wodzie i z wielką przyjemnością bronią
interesów swoich pacjentów. Inni czują się zduszeni i reagują gniewem. Czy
jednak Państwową Opiekę Zdrowotną należy zamienić na coś innego? W naszym
pokoju odpowiedzią na to pytanie jest zdecydowanie "nie". – Przeszkadza nam
tylko codzienna walka o to, by wszystko działało – mówi Ruby.
Mimo niedawnego zwiększenia środków Wielka Brytania wydaje na opiekę zdrowotną
per capita mniej niż większość państw rozwiniętych, a mimo to osiąga podobne
rezultaty. W porównaniu z resztą Europy w niektórych dziedzinach, na przykład
raka, jesteśmy poniżej średniej, a winnych, w tym cukrzycy – powyżej.
Nie jest idealnie i wiele obszarów wymaga większej uwagi, ale generalnie z
tego systemu można być dumnym i warto o niego walczyć – zwłaszcza jeśli tym,
którzy kierują NHS, przypomni się, że nie istnieje on po to, by realizować
cele, tylko by pomagać pacjentom. Wszystkiego najlepszego NHS!"