Dodaj do ulubionych

można bezkarnie naluć lekarzowi w twarz...

15.07.08, 22:06
ręce mi opadły... totalny brak zetelności w robieniu reportrzu...
nadal trwa nagonka na lekarzy... oczywisćie "Pani" redaktor nie
pofatygowała się o kontakt z pomówioną lekarką...

interwencja.interia.pl/wczoraj/news?inf=1145675
wielkie oburzenie, że za bezpodstawne oskarżenia facet został
ukarany... ciekawejak długo w Polsce będzie to trwało... coraz
częściej jednak myślę o wyjeździe po zakończeniu studiów za granicę
do pracy...
Obserwuj wątek
    • extorris Re: można bezkarnie naluć lekarzowi w twarz... 15.07.08, 22:36
      zaden problem

      jesli ktos w imie dobra publicznego moze wezwac policje do lekarza, aby ten
      udowodnil swoja trzezwosc, moze on w imie dobra publicznego zostac zaocznie
      skazany, chyba, ze udowodni swoja niewinnosc zanim wyrok sie uprawomocni

      to sa efekty doniesien prasowych o pijanych lekarzach
      tak jak obecnie jest tradycja, ze rodzice wzywaja policje w celu zbadania
      papierow autobusu wiozacego dzieci na wycieczke, teraz kazdy rodzic na wizyte do
      lekarza udawac sie bedzie w towarzystwie patrolu
      • tygrysiatko1 Re: można bezkarnie naluć lekarzowi w twarz... 15.07.08, 22:42
        najlepsze jest to, że matka powiedziała, że dziecko było z chorym
        pępkiem... czyli spokojnie można założyć że lekarka albo miała w
        ręku gazik nasączony spirytusem, albo obok stała otwarta butelka ze
        spirytusem...
        • maga_luisa Re: można bezkarnie naluć lekarzowi w twarz... 15.07.08, 22:58
          Ale ten pan dobrze zna ten zapach; i on WIE, że tak się pachnie po imprezie
          trwającej do 6 rano ;-)))
          • andnow2 Klasyczny przykład pomówienia, 16.07.08, 01:18
            maga_luisa napisała:

            > Ale ten pan dobrze zna ten zapach; i on WIE, że tak się pachnie po
            > imprezie trwającej do 6 rano ;-)))


            stanowiącego odbicie lustrzane pomówienia lekarki przez ojca dziecka.
            • dwimmerling Re: Klasyczny przykład pomówienia, 16.07.08, 01:53
              " Klasyczny przykład pomówienia,stanowiącego odbicie lustrzane pomówienia lekarki przez ojca dziecka."

              Ach,wiec jednak lekarka ZOSTALA pomowiona przez ojca dziecka?Szybko zmieniasz zdanie,Andnow...:)
              • andnow2 Tak, dwimmerling, została pomówiona 16.07.08, 08:09
                dwimmerling napisał:

                > Ach,wiec jednak lekarka ZOSTALA pomowiona przez ojca dziecka?
                > Szybko zmieniasz zdanie,Andnow...:)


                A jeśli już zapanowałeś nad swoimi emocjami, to przeczytaj proszę
                uważnie moje posty, z których wynika to jasno.

                Ponadto wynika z tych postów również, że lekarka została moim
                zdaniem skrzywdzona także przez autorkę reportażu, jeśli nie
                wysłuchała lekarki i nie dała jej szans przedstawienia swoich
                racji.

                Za winną takiego, niepotrzebnie konfrontacyjnego przebiegu zdarzeń
                uważam również prokuraturę, która mogła dać stronom szansę
                pojednania jeszcze przed skierowaniem sprawy do sądu.

                A i sąd, moim skromnym zdaniem, też mógłby poczynić gest w kierunku
                pojednania stron, nie mówiąc już o ustawodawcy, który w amoku
                skracania czasu załatwiania spraw, uczynił z sądów odhumanizowane
                punkty rozpatrywania i kształtowania mięludzkich relacji na
                podobieństwo zasad działania barów szybkiej obsługi.
            • maga_luisa Re: Klasyczny przykład pomówienia, 16.07.08, 10:10
              Nie żartuj, Andnow. Naprawdę moja uwaga rzucona w rozmowie na forum i
              zaopatrzona "uśmieszkiem" jest porównywalna do wezwania Policji do lekarki
              pełniącej dyżur w szpitalu ?
              ROTFL!!!!
              • andnow2 Niestety, mutatis mutandis, tak 16.07.08, 11:07
                maga_luisa napisała:

                > Nie żartuj, Andnow. Naprawdę moja uwaga rzucona w rozmowie na
                > forum i zaopatrzona "uśmieszkiem" jest porównywalna do wezwania
                > Policji do lekarki pełniącej dyżur w szpitalu ?
                > ROTFL!!!!


                Przecież pomówiłaś jego dokładnie o to samo, o co on pomówił tę
                lekarkę, a nawet więcej, bo przyjęłaś notoryczność występowania u
                niego takich stanów.

                Natomiast przy braku poczucia humoru u pana Krzysia, to
                Twój "uśmieszek" mógłby zostać uznany n.p. za naśmiewanie się z pana
                Krzysia.

                Ale bądź spokojna maga_luisa, co do zasady prokuratura nie rwie się
                aż tak do roboty, by panu Krzysiowi ujawnić Twoje dane, a my
                będziemy dyskretni.

                No i pan Krzysiu nie korzysta z ochrony przewidzianej dla
                funkcjonariusza państwowego.
                • maga_luisa Re: Niestety, mutatis mutandis, tak 16.07.08, 13:59
                  Nie zamierzam ukrywać Andnow, że ta Twoja wypowiedź zamyka dla mnie możliwość
                  dalszej rozmowy z Tobą.
                  • andnow2 A dlaczegóż to, ja lubię z Tobą rozmawiać 16.07.08, 14:22
                    maga_luisa napisała:

                    > Nie zamierzam ukrywać Andnow, że ta Twoja wypowiedź zamyka dla
                    > mnie możliwość dalszej rozmowy z Tobą.
      • andnow2 Nie mylisz przyczyn ze skutkami? 15.07.08, 22:57
        extorris napisał:

        > to sa efekty doniesien prasowych o pijanych lekarzach
    • vlad Re: można bezkarnie naluć lekarzowi w twarz... 15.07.08, 23:07
      Nie wymagaj rzetelności od dziennikarzy. To są q.fy. Za garśc
      srebrnikow(wierszówka) sa w stanie napisac wszystko.
      • andnow2 Co to znaczy "q.fy" ? 15.07.08, 23:37
        vlad napisał:

        > Nie wymagaj rzetelności od dziennikarzy. To są q.fy. Za garśc
        > srebrnikow(wierszówka) sa w stanie napisac wszystko.


        Czy to jakiś termin medyczny?
        • loraphenus adnow, jak to jest 16.07.08, 00:00

          piewco obrony prawa i poszanowania go, w tym wypadku niestety liczyć na obronę
          prawa z Twej strony nie można

          Dlaczego nie grzmisz że prawo podeptane zostało, wszak na deptanie prawa
          uczulonyś i tony postów produkowałeś w imię rzekomej obrony prawa.

          Co się stało?
          • andnow2 Skrytykowałeś mnie trochę za wcześnie. 16.07.08, 00:43
            loraphenus napisał:

            > adnow, jak to jest piewco obrony prawa i poszanowania go, w tym
            > wypadku niestety liczyć na obronęprawa z Twej strony nie można
            >
            > Dlaczego nie grzmisz że prawo podeptane zostało, wszak na deptanie
            > prawa uczulonyś i tony postów produkowałeś w imię rzekomej obrony
            > prawa.
            > Co się stało?


            Odsyłam do mojego postu:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=82188498&a=82194834
            • dwimmerling "no dobrze,ale(...)"-nadal prawniczy hipokryta... 16.07.08, 01:11
              jak wyzej.

              "Zniesławionej lekarce należy się moim zdaniem jak najbardziej
              zadośćuczynienie"

              linike nizej:

              "Wydaje się jednak, że nie ojciec pacjenta jest jedynym źródłem
              całego zła powstałego na kanwie tej sprawy."

              nastepnie...:

              "Nie ojciec dziecka podjął decyzję o sprawdzeniu stanu trzeźwości
              lekarki, tylko policjanci"

              ale to nie koniec,poniewaz:

              "Nie bez wpływu na postępowanie rodziców dziecka i policjantów były z pewnością liczne uprzednie wypadki dyżurowania lekarzy po spożyciu
              alkoholu."

              a co najlepsze:

              "W kontekście doświadczeń z innych spraw, zastanawiająca jest duża
              wrażliwość prokuratury i jej ponadprzeciętna aktywność w obronie
              dobrego imienia lekarki."


              Andnow,powiedz mi tak szczerze,za jakich kretynow Ty masz mnie i moich obecnych tutaj kolegow?My rozumiemy slowo pisane i taki leciutki tekst prawniczy naprawde nie robi na nas wrazenia:)
              • andnow2 Oddajmy się na arbitraż czytelników. 16.07.08, 01:29
                dwimmerling napisał:

                > Andnow,powiedz mi tak szczerze,za jakich kretynow Ty masz mnie i
                > moich obecnych tutaj kolegow?My rozumiemy slowo pisane i taki
                > leciutki tekst prawniczy naprawde nie robi na nas wrazenia:)


                Chętnie poznam zdanie innych uczestników forum odnośnie zarzutów
                dwimmerlinga.

                • dwimmerling Dobry pomysl...hipokryto. 16.07.08, 01:56
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=82188498&a=82195909
                • sithicus Re: Oddajmy się na arbitraż czytelników. 16.07.08, 02:57
                  Pamiętasz tekst o skunksie i prawniku? Podtrzymuję swoją opinię.
                  • andnow2 A jakieś argumenty, poza inwektywami są? 16.07.08, 07:31
                    sithicus napisał:

                    > Pamiętasz tekst o skunksie i prawniku? Podtrzymuję swoją opinię.
    • andnow2 Popieram pomysł, podróże kształcą 15.07.08, 23:50
      tygrysiatko1 napisała:

      > ... ciekawejak długo w Polsce będzie to trwało... coraz
      > częściej jednak myślę o wyjeździe po zakończeniu studiów za
      > granicę do pracy...


      i pozwalają uzyskać dystans niezbędny dla obiektywnej oceny polskich
      realiów.
      • tygrysiatko1 Re: Popieram pomysł, podróże kształcą 15.07.08, 23:52
        chyba, że dotyczy to bezpośrednio Twojej rodziny... wtedy dość
        trudno o dystans...
        • andnow2 Co masz na myśli? 15.07.08, 23:54
          tygrysiatko1 napisała:

          > chyba, że dotyczy to bezpośrednio Twojej rodziny... wtedy dość
          > trudno o dystans...
          • tygrysiatko1 Re: Co masz na myśli? 16.07.08, 00:06
            to co napisałam...
            zniesławionym lekarzem jest osoba z mojej rodziny....
            • andnow2 Rozumiem i podzielam Twoje niezadowolenie. 16.07.08, 00:33
              tygrysiatko1 napisała:

              > to co napisałam...
              > zniesławionym lekarzem jest osoba z mojej rodziny....


              Zniesławionej lekarce należy się moim zdaniem jak najbardziej
              zadośćuczynienie, a przede wszystkim słowo przepraszam. Uważam
              również, że słusznie stawiasz autorce reportażu zarzut
              niewysłuchania drugiej strony.

              Wydaje się jednak, że nie ojciec pacjenta jest jedynym źródłem
              całego zła powstałego na kanwie tej sprawy.

              Nie ojciec dziecka podjął decyzję o sprawdzeniu stanu trzeźwości
              lekarki, tylko policjanci, co w pewnym sensie przemawia
              usprawiedliwiająco na korzyść ojca dziecka. Ojciec był też jedynie
              posłańcem wiadomości pochodzącej od matki dziecka.

              Nie bez wpływu na postępowanie rodziców dziecka i policjantów były z
              pewnością liczne uprzednie wypadki dyżurowania lekarzy po spożyciu
              alkoholu.

              W kontekście doświadczeń z innych spraw, zastanawiająca jest duża
              wrażliwość prokuratury i jej ponadprzeciętna aktywność w obronie
              dobrego imienia lekarki.

              Nie bez winy jest instytucja postępowania nakazowego, odwracająca
              rolę stron procesowych. Osobiście uważam, że postępowanie nakazowe
              zarówno w procesie karnym, jak i cywilnym przynosi więcej problemów,
              niż korzyści i należałoby je wyeliminować.
              • dwimmerling ...prawniczy hipokryta... 16.07.08, 00:35
                jak w temacie...
                • andnow2 Znów traktujesz mnie niesprawiedliwie 16.07.08, 00:45
                  dwimmerling napisał:

                  > ...prawniczy hipokryta...
              • loraphenus no to adnow2 mam propozycję dla Ciebie 16.07.08, 00:41
                andnow2 napisał:

                > Wydaje się jednak, że nie ojciec pacjenta jest jedynym źródłem
                > całego zła powstałego na kanwie tej sprawy.
                > Nie ojciec dziecka podjął decyzję o sprawdzeniu stanu trzeźwości
                > lekarki, tylko policjanci, co w pewnym sensie przemawia
                > usprawiedliwiająco na korzyść ojca dziecka. Ojciec był też jedynie
                > posłańcem wiadomości pochodzącej od matki dziecka.
                >
                ---------

                Jeżeli loraphenus zadzwoni że na posesji adnow2 w wesołej bite i gwałcone są
                dzieci to nie będzie winny loraphenus, ponieważ decyzję o sprawdzeniu stanu
                faktycznego podejmą policjanci, którzy podejmą interwencję, na przykład
                wyważając drzwi do posesji i wchodząc doń z bronią gotową do strzału... Co w ten
                sposób będzie przejawiało usprawiedliwiająco na korzyść loraphenusa. Loraphenus
                będzie jedynie posłańcem wiadomości...

                Wszelkie późniejsze zarzuty o zniesławienie, pomówienie, składanie fałszywych
                zeznań to chore wytwory wyobraźni.
                • andnow2 Zgubiłeś jedno ogniwo i kilka innych szczegółów, 16.07.08, 01:06
                  loraphenus napisał:

                  > > Wydaje się jednak, że nie ojciec pacjenta jest jedynym źródłem
                  > > całego zła powstałego na kanwie tej sprawy.
                  > > Nie ojciec dziecka podjął decyzję o sprawdzeniu stanu trzeźwości
                  > > lekarki, tylko policjanci, co w pewnym sensie przemawia
                  > > usprawiedliwiająco na korzyść ojca dziecka. Ojciec był też
                  > > jedynie posłańcem wiadomości pochodzącej od matki dziecka.
                  > >
                  > ---------
                  >
                  > Jeżeli loraphenus zadzwoni że na posesji ... bite i gwałcone są
                  > dzieci to nie będzie winny loraphenus, ponieważ decyzję o
                  > sprawdzeniu stanu faktycznego podejmą policjanci, którzy podejmą
                  > interwencję, na przykład wyważając drzwi do posesji i wchodząc doń
                  > z bronią gotową do strzału... Co w ten
                  > sposób będzie przejawiało usprawiedliwiająco na korzyść
                  > loraphenusa. Loraphenus
                  > będzie jedynie posłańcem wiadomości...


                  co czyni oba kazusy nieporównywalnymi.

                  Po pierwsze w Twoim kazusie loraphenus nie jest posłańcem, tylko
                  autorem doniesienia.

                  Po drugie moja reputacja w miejscu zamieszkania nie jest tak
                  nadszarpnięta, jak reputacja dyżurujących lekarzy.

                  Po trzecie dlaczego niby policja miałaby sprawdzać wiarygodność
                  Twojej informacji w tak drastyczny sposób. Przecież pani doktor nie
                  sponiewierano, tylko poproszono o poddanie się badaniu alkomatem.

                  Zapewniam Ciebie również, że nie posiadam koneksji w prokuraturze
                  pozwalających na ustalenie numeru telefonu i innych danych osobowych
                  anonimowego informatora, nie mówiąc już o umotywowaniu prokuratury
                  do działania z urzędu w obronie mojego dobrego imienia.
                  • dwimmerling Nie dosc,ze hipokryta,to sie pokraza jeszcze... 16.07.08, 01:23
                    > Po pierwsze w Twoim kazusie loraphenus nie jest posłańcem, tylko
                    > autorem doniesienia.

                    W dyskutowanym casusie szanowny tatus rowniez jest autorem,a nie zadnym wyimaginowanym "poslancem".Policja ma obowiazek sprawdzic zgloszenie po kazdym telefonie.

                    > Po drugie moja reputacja w miejscu zamieszkania nie jest tak
                    > nadszarpnięta, jak reputacja dyżurujących lekarzy.

                    ...ktora jest nadszarpnieta dzieki wyciaganiu przez TV wszystkich zaslyszanych przypadkow /nawiasem mowiac-ja rozumiem,ze to okropna plaga,ale ostatni raz slyszalem o lekarzu pod wplywem jakis rok temu,w sprawie pani prof okulistyki...ach,jak to nasze okropne srodowisko wszystko tuszuje...po prostu,klika jakich malo,wychodzi na to,ze jest jeden przypadek w skali kraju rocznie...-w razie,gdyby ktos nie zrozumial:to ironia.Smieje sie z andnow'a probujacego udowodnic na sile,ze to jakis mega wielki problem.../

                    > Po trzecie dlaczego niby policja miałaby sprawdzać wiarygodność
                    > Twojej informacji w tak drastyczny sposób. Przecież pani doktor nie
                    > sponiewierano, tylko poproszono o poddanie się badaniu alkomatem.

                    ...po przejsciu przez poczekalnie pelna pacjentow,pod izba przyjec.To malo,Twoim zdaniem?


                    > Zapewniam Ciebie również, że nie posiadam koneksji w prokuraturze
                    > pozwalających na ustalenie numeru telefonu i innych danych osobowych
                    > anonimowego informatora, nie mówiąc już o umotywowaniu prokuratury
                    > do działania z urzędu w obronie mojego dobrego imienia.

                    Po pierwsze:operator zawsze prosi o numer telefonu,z ktorego dzwonisz skladajac "donos",czy proszac o pomoc,po drugie-w momencie zgloszenia podejrzenia popelnienia przestepstwa prokuratura ma obowiazek zajac sie sprawa-tak samo,jak policja miala obowiazek sprawdzic,czy ta lekarka faktycznie nie byla pod wplywem

                    /m.in.dlatego bardzo sprawnie sie zblazniles swoim argumentem o "poslancu przekazujacym tylko wiadomosc",panie radco.../
                    • andnow2 A co o tym sądzą inni? 16.07.08, 01:41
                      dwimmerling napisał:

                      tradycyjnie wiele inwektyw pod moim adresem.

                      Chętnie poznam zdanie innych na temat tej sprawy.
                      • dwimmerling Tez jestem ciekaw....Hipokryto. 16.07.08, 01:55
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=82188498&a=82195909
                    • andnow2 problem nie mega, ale jednak 21.07.08, 18:51
                      dwimmerling napisał:

                      > o,wychodzi na to,ze jest jeden przypadek w skali kraju rocznie...-
                      > w razie,gdyby ktos nie zrozumial:to ironia.Smieje sie z andnow'a
                      > probujacego udowodnic na sile,ze to jakis mega wielki problem.../


                      Pogubiłem się już w tym, co u dwimmerlinga jest ironią, a co
                      problemem, tym niemniej na kolejną relację o pijanej lekarce nie
                      trzeba było długo czekać. Oto dzisiejsza relacja z Cieszyna na
                      gazeta.pl:

                      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5477175,Pijana_lekarka_przyjmowala_chorych_w_Cieszynie.html
                      • dwimmerling Re: problem nie mega, ale jednak 21.07.08, 23:12
                        Ok.Dwa przypadki.Na populacje 120tys lekarzy,liczac dentystow i tych bez specjalizacji.Rzeczywiscie,gigantyczna skala problemu...Swoja droga,znajomy mecenas notorycznie chodzi nawalony i nikt,nawet na sali sadowej nie widzi w tym problemu-ciekawe...
                • swan_ganz Re: no to adnow2 mam propozycję dla Ciebie 16.07.08, 10:30
                  > Jeżeli loraphenus zadzwoni że na posesji adnow2 w wesołej bite i
                  > gwałcone są dzieci to nie będzie winny loraphenus,

                  jeśli dostrzeżesz Loraphenusie na posesji Andnowa niepokojące cię
                  widoki pobitych dzieci bądź tylko dzieci "dziwnie" w Twojej opinii
                  się zachowujących to dzwoń proszę tam gdzie każdy obywatel szanujący
                  prawo zadzwonić powinien... Andnow - jeśli jest bez winy wyjdzie z
                  tego zdarzenia bez szwanku i jeszcze Ci podziękuje za obywatelską
                  postawę... Ta lekarka z topicu też powinna podziękować facetowi za
                  jego postawę.
                  • andnow2 No właśnie, prawdziwa cnota kontroli się nie lęka, 16.07.08, 11:16
                    swan_ganz napisał:

                    > jeśli dostrzeżesz Loraphenusie na posesji Andnowa niepokojące cię
                    > widoki pobitych dzieci bądź tylko dzieci "dziwnie" w Twojej opinii
                    > się zachowujących to dzwoń proszę tam gdzie każdy obywatel
                    szanujący
                    > prawo zadzwonić powinien... Andnow - jeśli jest bez winy wyjdzie z
                    > tego zdarzenia bez szwanku i jeszcze Ci podziękuje za obywatelską
                    > postawę... Ta lekarka z topicu też powinna podziękować facetowi za
                    > jego postawę.


                    a zadaniem rzetelnego procesu jest odróżnienie szykany od
                    obywatelskiej troski o los bezbronnych dzieci.

                    swan_ganz, miło spotkać Cię znowu w dyskusji.
                    • loraphenus no i na tej zasadzie dochodzimy Adnow2 16.07.08, 15:17
                      do myśli "Nie ma ludzi niewinnyh, są tylko źle przesłuchani"

                      Czy tak wygląda poszanowanie prawa?

                      Ale rozumiem. Pewien znany przedstawiciel palestry warszawskiej mówił mi
                      nieformalnie o prawie "sztuka takiego stosunkowania seksualnego innych, aby ich
                      wystosunkowac seksualnie i samemu przy okazji nie zostać wystosunkowanym"

                      Oczywiście rozmowa była nieformalna i treść oryginalnej pisowni nie nadaje się
                      do publikacji, mniemam jednak iż zostanie to z oczywistych względów zrozumiane.

                      P.S. Dlaczego nie potrafisz/chcesz porozmawiać jak człowiek? Ciągłe uniki i
                      uderzanie a la posłaniec, goniec,przekaziciel informacji...

                      Goniec - rozumiem - sam gram w szachy.

                      A na poważnie - obraziłeś Magę i nie zapomnę tego na forum.
                      • andnow2 A czym ja obraziłem Magę? 16.07.08, 16:59
                        loraphenus napisał:

                        > P.S. Dlaczego nie potrafisz/chcesz porozmawiać jak człowiek?
                        Ciągłe uniki i
                        > uderzanie a la posłaniec, goniec,przekaziciel informacji...
                        >
                        > Goniec - rozumiem - sam gram w szachy.
                        >
                        > A na poważnie - obraziłeś Magę i nie zapomnę tego na forum.


                        Ja myślę, że interdyscyplinarność tego forum zakłada otwartość i
                        zadawanie pytań o najprostsze sprawy.

                        Ja jestem w stanie sobie wyobrazić, że skoro ja Was niekiedy nie
                        potrafię zrozumieć, to równie dobrze mogą być i problemy
                        komunikacyjne w drugą stronę.

                        Kto pyta nie błądzi.
                        • loraphenus łopatologicznie rzecz biorąc 16.07.08, 17:12
                          andnow2 napisał:
                          > Kto pyta nie błądzi.

                          jeżeli waszmość masz się za inteligentnego człowieka to proszę o chwilę
                          refleksji nad tym, co jej Pan napisał użytkownikowi Maga Luisa.

                          Stanowczo wypraszam sobie odbijanie piłeczki a la prawnicze stare wybiegi - nie
                          wiem jak innym, ale mnie się to już przejadło. Dlatego też wielu wartościowych
                          użytkowników forum unika jakiejkolwiek dyskusji z Panem, jak np. zrażony do
                          Pańskiej pokrętnej logiki i inkoherencji wypowiedzi extorris.A to bardzo mądry
                          człowiek.

                          IMHO jest Pan winien przeprosiny Madze.

                          A z mojej strony jeszcze jedna uwaga. Zauwazam jakaś progresję dziwnych zachowań
                          u Pana. Najpierw fascynacja trollami, teraz coraz więcej inkohwerencji, alogiki...

                          Spodziewaliśmy się po Panu więcej, ale nie tej pokrętnej prawniczej
                          argumentacji, gdyż ona mdli jak posty trolli,

                          Jeśli Pan nie przeprosi Magi pozwolę sobie spełnić dawniejsze Pańskie życzenie i
                          nie odpowiadać na Pańskie posty.Zresztą zaczynam odczuwać taką potrzebę z głębi
                          serca.Nie żebym zakładał kolejną, gombrowiczowską maskę.
                          O wielkości człowieka świadczy jego kultura osobista.

                          • andnow2 Ja nie mam problemu z przeproszeniem kogokolwiek, 16.07.08, 17:41
                            loraphenus napisał:

                            > IMHO jest Pan winien przeprosiny Madze.

                            dobrze byłoby chyba jednak, żebym wiedział, za co. A z tym cały czas
                            jeszcze jest problem i dlatego pytam: za co?
                  • loraphenus oczywiście że będzie mi wdzięczny Swanie, 16.07.08, 15:13
                    złoży mi odpowiednie podziękowania za utracone korzyści na sali sądowej.

                    Przy czym taki obieg sprawy nie dziwiłby nikogo.
    • vlad Do andnow 16.07.08, 08:26
      Drogi kauzyperdo.
      Lekarz na dyżurze w placówce publicznej jest funkcjonariuszem publicznym,
      przysługuje mu ochrona prawna jak funkcjonariuszowi publicznemu. Są na to już
      orzeczenia , poszukaj w rocznikach "gazety prawnej".
      Funkcjonariuszem publicznym jest również sędzia i prokurator i nauczyciel.
      Jeżeli po wyjściu z sali sądowej zadzwoniłbym na policję , że sędzia prowadzący
      sprawę i prokurator dziwnie się zachowują i chyba są po wczorajszej imprezie to
      gwarantuję ci, że w razie wparowania policji do instytucji i próby sprawdzenia
      trzeźwości pomówionych miałbym dupe przetrzepaną aż miło.
      Za podobne pomówienia lekarza dyżurującego na Izbie przyjęć w moim szpitalu
      dwukrotnie sąd skazywał pomawiających na kary finansowe ( nawiązka na rzecz
      instytucji) i ogłoszenie przeprosin w prasie. opierając się na argumentacji
      przytoczonej przeze mnie powyżej.
      A dziennikarze to są panienki lekkich obyczajów. Za kasę napisz ą wszystko.
      • andnow2 vlad, polemizujesz z argumentami nie moimi 16.07.08, 09:52
        vlad napisał:

        > Drogi kauzyperdo.
        > Lekarz na dyżurze w placówce publicznej jest funkcjonariuszem
        > publicznym,

        Przecież ja nie kwestionuję możności ochrony lekarza, tak jak
        funkcjonariusza publicznego na podstawie art. 115 § 13 K.k. w zw z
        art. 44 ustawy o zawodzie lekarza.

        Ja expressis verbis przyznałem w tym wątku już parokrotnie fakt
        pokrzywdzenia tej lekarki i to nie tylko pomówieniem, ale i nie
        daniem jej szans zaprezentowania swych argumentów przez autorkę
        reportażu.

        Przeczytaj proszę uważnie moje posty i bez emocji, tak bym nie
        musiał dociekać w jakiej to dziedzinie Ty jesteś ...-perdo.


        > A dziennikarze to są panienki lekkich obyczajów. Za kasę napiszą
        wszystko.

        Myślę, że parę osób skrzywdziłeś tym uogólnieniem. A tak obruszasz
        się na uogólnienia krzywdzące lekarzy.

        Nie czyń innemu, co Tobie nie miłe. To taka moja koleżeńska rada.
        • vlad Re: vlad, polemizujesz z argumentami nie moimi 16.07.08, 10:30
          OK, przyznałeś, że skrzywdzona została lekarka. Ale nie widzisz jakoś
          ewidentnego przewinienia pana Krzysia.
          Ty równiez uogólniasz ("liczne przypadki dyżurowania", etc, )
          Dlaczego nie mam uogólniać?
          Dziennikarze wrzucają wszystkich do jednego wora, lekarzy łapowników
          przyjmujących 2 kg kiełbasy i 10K za operację, ja POZWOLę SOBIE NA KOMFORT
          WRZUCENIA DO JEDNEGO WORA WSZYSTKICH (sorki za kapitaliki) pismaków i rzetelnych
          dziennikarzy. O "rzetelności" dziennikarskiej napisała 3 lata temu Wielowiejska
          w GW. Szczęka mi opadła, jak to przeczytałem.
          • andnow2 Pan Krzysiu, jak wielu mężów padł ofiarą 16.07.08, 10:52
            vlad napisał:

            > OK, przyznałeś, że skrzywdzona została lekarka. Ale nie widzisz
            > jakoś ewidentnego przewinienia pana Krzysia.


            nadwrażliwości żony. Nad Wisłą przecież to nierzadki wypadek.
            Pierwszy raz się z tym spotkałeś?
            • vlad Re: Pan Krzysiu, jak wielu mężów padł ofiarą 16.07.08, 11:52
              nie. nie pierwszy. Każdy mąż może powiedzieć , że padł ofiarą nadwrażliwości
              żony ;-)).
              Ale za swoje czyny trzeba odpowiadać, nie ma przebacz.
              • swan_ganz Re: Pan Krzysiu, jak wielu mężów padł ofiarą 16.07.08, 12:06
                > Ale za swoje czyny trzeba odpowiadać, nie ma przebacz.

                czy jeśli będę podczas Twojego urlopu kręcił się wokół Twojej
                posesji i jakiś Twój zaniepokojony tym widokiem sąsiad zawiadomi
                Policję o moim podejrzanym zachowaniu to czy wykarzesz później pełne
                zrozumienie dla mojej ewentualnej akcji odwetowej jaką podejmę wobec
                Twojego sąsiada w rewanżu za jego brzydkie myśli?
                • tygrysiatko1 Re: Pan Krzysiu, jak wielu mężów padł ofiarą 16.07.08, 15:04
                  alez jedno nie ma nic wspólnego z drugim...
                  Pan "Krzysiu" nie był z dzieckiem w gabinecie... nie mógł ocenić
                  stanu "zdrowia" lekarki..
                  spowodował zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów ponieważ lekarz
                  po takim incydencie nie pracuje już tak jak przed interwencją
                  policji o pijaństwo...a w pracy zostać musi do końca dyżuru czyli do
                  dnia następnego...
                  • andnow2 związek adekwatny nie znaczy dowolny 16.07.08, 21:59
                    tygrysiatko1 napisała:

                    > Pan "Krzysiu" ...
                    > spowodował zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów ponieważ
                    lekarz
                    > po takim incydencie nie pracuje już tak jak przed interwencją
                    > policji o pijaństwo...a w pracy zostać musi do końca dyżuru czyli
                    > do dnia następnego...


                    By pana Krzysia ukarać za "spowodowanie zagrożenia dla życia i
                    zdrowia pacjentów", to między działaniem pana Krzysia, czyli
                    powiadomieniem policji, a "zagrożeniem życia i zdrowia pacjentów"
                    musiałby istnieć bezpośredni związek przyczynowy. No i ważne jest,
                    by istniało owe zagrożenie, co w tym konkretnym wypadku musiałoby
                    oznaczać, że kontrola stanu trzeźwości była zdarzeniem czyniącym
                    lekarkę conajmniej niezdolną do pracy?

                    Osobiście nie sądzę by kontrola alkoholowa była zdarzeniem o aż tak
                    doniosłym skutku, no i ten związek przyczynowy, jakkolwiek pewnie
                    istnieje, to jest jednak dość odległy i nie wystarczy dla
                    odpowiedzialności karnej.
                    • tygrysiatko1 Re: związek adekwatny nie znaczy dowolny 16.07.08, 23:54
                      no to bardzo mało wiesz...
                      podejrzenie Cię o coś co uwarzasz za karygodne może spowodować
                      właśnie takie zagrożenie...
                      ta lekarka poczuła się jak przestępca, bo praca pod wpływem jest
                      przestępstwem...
                      i owszem jest to bezpośredni związek przyczynowy z zachowaniem pana
                      K...
                      a mi nie chodzi o odpowiedzialność karną tylko o jaki kolwiek brak
                      wyrzutów sumienia i utwierdzanie społeczeństwa w przekonaniu, że to
                      pan K jest biedny i pokrzywdzony...
                      i owszem lekarka po podejrzeniu przyjmowania pacjentów będąc pijaną
                      praktycznie nie była zdolna do pracy tego dnia, no ale niestety nie
                      wolno opuścić miejsca pracy w trakcie dyżuru...
                      • andnow2 źle mnie zrozumiałaś 17.07.08, 00:18
                        tygrysiatko1 napisała:

                        > no to bardzo mało wiesz...
                        > podejrzenie Cię o coś co uwarzasz za karygodne może spowodować
                        > właśnie takie zagrożenie...

                        Ja mam więcej wiary w profesjonalizm bliskiej Tobie osoby, niż Ty
                        sama i jestem przekonany, że nie było to dla tej osoby aż taką
                        traumą, jak myślisz. Nie doceniasz swoich bliskich.

                        > ta lekarka poczuła się jak przestępca, bo praca pod wpływem jest
                        > przestępstwem...
                        > i owszem jest to bezpośredni związek przyczynowy z zachowaniem
                        pana
                        > K...


                        Absolutnie masz rację, ale nie ma raczej sprowadzenia zagrożenia dla
                        życia i zdrowia pacjentów.


                        > a mi nie chodzi o odpowiedzialność karną tylko o jaki kolwiek brak
                        > wyrzutów sumienia i utwierdzanie społeczeństwa w przekonaniu, że
                        to
                        > pan K jest biedny i pokrzywdzony...

                        On jest biedny i pokrzywdzony nie przez bliską Tobie lekarkę, ale
                        przez bliską jemu własną żonę, no i pewnie trochę, przez bezduszny
                        system wymiaru sprawiedliwości, który mógł przecież wykazać minimum
                        skłonności do zażegnania konfliktu, zamiast go potęgować.


                        > i owszem lekarka po podejrzeniu przyjmowania pacjentów będąc
                        pijaną
                        > praktycznie nie była zdolna do pracy tego dnia, no ale niestety
                        nie
                        > wolno opuścić miejsca pracy w trakcie dyżuru...

                        Chyba nie doceniasz tej lekarki. Jeśli jest profesjonalistką, to
                        posiada więcej dystansu do sprawy, niż sądzisz.
                        • vlad Re: źle mnie zrozumiałaś 17.07.08, 11:05
                          Hm miarą profesjonalizmu jest wg ciebie obojętne przjście do porządku dziennego
                          nad tym ,ze jakiś chłystek, za przeproszeniem, nasra ci na głowę?
                          • andnow2 Gdyby kierowcy przeżywali kontrolę trzeźwości 17.07.08, 11:32
                            vlad napisał:

                            > Hm miarą profesjonalizmu jest wg ciebie obojętne przjście do
                            porządku dziennego
                            > nad tym ,ze jakiś chłystek, za przeproszeniem, nasra ci na głowę?


                            bardziej niż kobiety pierwszy okres, to musielibyśmy zastygnąć w
                            wiecznych korkach.
              • andnow2 Pan Krzysiu był prawdopodobnie w błędzie, 16.07.08, 12:57
                vlad napisał:

                > ... Każdy mąż może powiedzieć , że padł ofiarą nadwrażliwości
                > żony ;-)).
                > Ale za swoje czyny trzeba odpowiadać, nie ma przebacz.


                a dodatkowo przytaczam tezę 8 komentarza Michała Kalitowskiego w
                LexPolonicaPerfekta do art. 212 Kodeksu karnego:

                "8. Podniesienie przez obywatela w skardze skierowanej do władz
                zarzutów przeciwko funkcjonariuszom państwowym nie stanowi
                przestępstwa zniesławienia, nawet jeżeli mogą one poniżyć osoby,
                których dotyczą lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do
                wykonywania zawodu lub prowadzenia określonej działalności. Pisanie
                i kierowanie do odpowiednich organów skarg i wniosków jest bowiem
                uprawnieniem jednostki subiektywnie broniącej swoich praw,
                niezależnie od tego czy, jej roszczenia są słuszne, a także
                niezależnie od tego, czy potrafi ona udowodnić swoje twierdzenia
                (nie publ. wyrok SN z dnia 11 grudnia 1996 r., III KKN 98/96, z
                glosą W. Kuleszy, Pal. 1997, nr 9, poz. 10)."
                • 0.9_procent Re: Pan Krzysiu był prawdopodobnie w błędzie, 17.07.08, 22:29
                  Biorąc pod uwagę Twoją wcześniejszą wypowiedź „Nie bez wpływu na
                  postępowanie rodziców dziecka i policjantów były z pewnością liczne
                  uprzednie wypadki dyżurowania lekarzy po spożyciu alkoholu”
                  proponuję, byś w „w imię dobra publicznego” wezwał policję do
                  sprawdzenia stanu trzeźwości Prezydenta RP. W końcu informacje o
                  pijanych prezydentach pojawiały się już w mediach.
                  A przedstawiony przez Ciebie komentarz będzie z pewnością
                  wystarczający do obrony przy procesie o zniesławienie głowy państwa,
                  prawda???
                • loraphenus a czy lekarz to funkcjonariusz państwowy? 17.07.08, 23:40
                  czy może osoba zaufania publicznego.

                  bo prawo ma to do siebie iż konkretne paragrafy odnoszą się do konkretnych zjawisk.

                  czy lekarz w rozumieniu prawa jest funkcjonariuszem państwowym ?

                  Czy ustawodawca uznaje lekarza za funkcjonariusza państwowego?

                  Jeśli w rozumieniu ustawy lekarz nie jest funkcjonariuszem państwowym a jedynie
                  osobą zaufania publicznego to powyższe orzeczenie można o kant regio glutealis
                  potłuc.

                  Innymi słowy JEŻELI lekarz nie jest funkcjonariuszem państwowym to WTEDY
                  świadomie adnow2 manipulujesz i kręcisz.

                  Oczywiście, pozostaję z nadzieją że taki niegodny czyn nie jest możliwy w Twym
                  wykonaniu i z niecierpliwością czekam na cytat, w którym udowodnisz nam tutaj że
                  LEKARZ JEST FUNKCJONARIUSZEM PAŃSTWOWYM i że cytowany fragment z LEX Polonica
                  odnosi się do lekarzy.

                  ale na wypadek Twej demencji i sklerozy adnow2 - mały cytat :


                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=79539512&a=80574338
                  wtedy uświadomiłeś nam , że lekarz NIE JEST funkcjonariuszem publicznym w
                  rozumieniu ustawy.

                  wobec oczywistego faktu że funkcjonariusz państwowy to nie to samo co
                  funkcjonariusz publiczny czekam na link odpowiedniego paragrafu.

                  W innym wypadku ktoś mógłby pomyśleć iż posługujesz się niegodnymi metodami
                  manipulacji.
                  • loraphenus z niecierpliwoscią czekamy adnow2, czyżby jakiś 18.07.08, 00:19
                    problem był w obronie teorii z lex polonica?

                    czy może jednak jest to manipulacja? Jak z tym lekarzem ? Jest funkcjonariuszem
                    państwowym czy nie?

                    Ustawę poproszę.
                  • andnow2 Lekarz co do zasady nie jest funkcjonariuszem 18.07.08, 02:14
                    Lekarz korzysta jednak, tak jak już napisałem w jednym z postów w
                    tym wątku

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=82188498&a=82201487
                    w niektórych wypadkach z ochrony prawnej należnej funkcjonariuszowi
                    publicznemu z mocy art. 44 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza
                    dentysty.
    • szlachcic Re: można bezkarnie naluć lekarzowi w twarz... 16.07.08, 17:55
      tygrysiatko1 napisała:

      > ręce mi opadły... totalny brak zetelno?ci w robieniu reportrzu...

      Chialbym prosic lekarzy o uzywanie prostych slow zrozumialych dla
      wszystkich
      nie tylko elita narodu czyta te wypowiedzi a czytaja tez prosci
      ludzie tacy jak ja
      nie stac mnie na slownik jezyka polskiego a zadnym slowniku on-line
      nie ma slowa "zetelnosc"
      prosze serdecznie o wytlumaczenie znaczenia tego slowa
      mi tez rece opadly przyszla pani doktor

      >coraz czę?ciej jednak my?lę o wyje?dzie po zakończeniu studiów za
      >granicę do pracy...

      angielska to dobra prosta jezyk, tam nie byc rz ch ó

      • enterka05 Re: można bezkarnie naluć lekarzowi w twarz... 16.07.08, 21:13
        > Chialbym prosic lekarzy o uzywanie prostych slow zrozumialych dla
        > wszystkich

        Słuszna uwaga Szlachcic, ale skoro już "chiałeś" o to prosić, to zastosuj to także o do siebie, bo skoro

        > nie stac mnie na slownik jezyka polskiego

        ... a nawet na to żeby zwracać uwagę na to co edytor podkreśla a czego nie....

        ... to piszesz takie rzeczy jak poniżej (wybrałam tylko z dwóch wątków):

        ***
        - soltysa ktory wychlalwin za 3 zl
        - baba wyjezdzala tylem z patkingu i myslal ze tyl
        - Kto nie zna stopniowaniu przymiotnikow
        - polityki badan kirowcow
        - elrktryk zarabia 80 zl na godzine
        - dlaczego ludzi ida na nielatwe studia,
        - i tak mielisnmy zakaz pracy kazdym kraju poza GB
        - brytyjczyk nie ucieknie do Polski
        - garniecie sie jak diablido tego zawodu
        - mowia otwarcie ze nie wybrli tego zawodu z powodu powolania
        - ooo przeprawszam,
        - znou nieopatrxnie weszlismy na temat
        - wy macie mniejsza odpowiedialnosc
        - slowo ODPOPWIEDZIALNOSC
        - to dajeminimum 44 godziny pracy
        - wlasnie o tym chialem napiac
        ***

        ... i zarówno prosty człowiek, jak i "elyta" może mieć nieliche problemy ze zrozumieniem tego co "napiałeś"... ;-D
      • tygrysiatko1 Re: można bezkarnie naluć lekarzowi w twarz... 16.07.08, 23:50
        a słyszałeś o słabych bateriach w klawiaturze i tzw. literówkach??
        czy prostych ludzi to zagadnienie omija??
        • andnow2 myślę, że skomplikowani ludzie też mogą czytać, to 17.07.08, 00:22
          tygrysiatko1 napisała:

          > a słyszałeś o słabych bateriach w klawiaturze i tzw. literówkach??
          > czy prostych ludzi to zagadnienie omija??


          co napisali na ekranie przed wysłaniem postu, ale nie to jest
          problemem. Bardziej intryguje mnie ten podział na ludzi prostych i
          tych innych.
          • 1951b Nie ma przebacz...................... 17.07.08, 21:50

            Vlad napisał:

            ”O "rzetelności" dziennikarskiej napisała 3 lata temu Wielowiejska
            w GW. Szczęka mi opadła, jak to przeczytałem”

            A ja o ”rzetelności” lekarskiej nie przeczytałam w gazecie.
            Miałam wątpliwą przyjemność przekonać się o niej osobiście.
            Wniosek jest prosty.
            Nie tylko dziennikarze mają problemy z rzetelnością.

            Vlad napisał:

            ”Ale za swoje czyny trzeba odpowiadać, nie ma przebacz.”

            Mam nadzieję, że pisząc te słowa, miałeś na myśli również lekarzy, a nie tylko pacjentów?
            • vlad Re: Nie ma przebacz...................... 17.07.08, 23:52
              > Mam nadzieję, że pisząc te słowa, miałeś na myśli również lekarzy, a >nie
              tylko pacjentów?

              A i owszem.
              Wyobraź sobie, że lekarze bywają również pacjentami. I czasem trzeba, jak
              powiedziała kiedyś na zjeździe starsza lekarka, matka jednego z młodych
              wilków-docentów, położyć się na ortopedii z ręką i nogą w gipsie i posmakować
              jak wygląda opieka medyczna z drugiej strony biurka.



              • 1951b za swoje czyny trzeba odpowiadać.................. 20.07.08, 01:54
                Chyba mnie nie zrozumiałeś.
                Nie chodzi tutaj o „posmakowanie” opieki medycznej przez lekarza, który
                występuje w roli pacjenta, lecz o odpowiedzialność lekarza za decyzje, jakie
                podejmuje lecząc pacjenta.
                Skoro pacjent lub jego rodzina powinna odpowiadać za swoje czyny, to lekarz
                również powinien odpowiadać za swoje. Prawda?

                Ten wpis dotyczy osób, które pomówiły lekarzy – zostały ukarane

                Vlad napisał:
                ”Za podobne pomówienia lekarza dyżurującego na Izbie przyjęć w moim szpitalu
                dwukrotnie sąd skazywał pomawiających na kary finansowe ( nawiązka na rzecz
                instytucji) i ogłoszenie przeprosin w prasie.”


                Natomiast ten wpis dotyczy lekarza, który popełnił błąd – i nie został ukarany

                Extorris napisał:

                ”nawet jesli lekarz PR nie zostal skazany, mimo popelnienia bledow, sadze, ze
                proces byl dla niego wystarczajaca nauczka i w przyszlosci bedzie bardziej
                ostrozny jesli byl jeszcze mlody i niedoswiadczony, jestem pewny ze nabedzie
                tego doswiadczenia, sadze tez, ze moze byc bardzo dobrym lekarzem”

                No to jako to jest Vlad ?
                Trzeba odpowiadać za swoje czyny, czy nie trzeba?
                • cccykoria Re: za swoje czyny trzeba odpowiadać............. 22.07.08, 14:36
                  Oczywiscie ,ze tak. Tak sobie mysle jakie WIELKIE Hallo ,bo
                  pacjent pomowil dr,a jak to sie ma jak dr popelnia blad w
                  czasie operacji itp za ktory pacjent placi kalectwem ,bolem
                  itd? Wtedy nie ma WIELKIEGO HALLO ,bo przeciez dr moze co
                  nie? Jak te sprawy sie koncza? Wiadomo omorzeniem ,a dr
                  bezkarnie pracuje dalej
                  Zeby nie bylo ,ze mam URAZ do wszystkich dr ,Nie
                  • vlad Re: za swoje czyny trzeba odpowiadać............. 22.07.08, 15:10
                    NO qrcze co wy sie czepiacie, Jak sie dr-owi udowodni błąd czy przestępstwo to
                    ponosi kare i odpowiada. Pan Krzysio popełnił przestępstwo to odpowiedział.
                    Jednemu sędziemu udowodniono znęcanie się nad żoną to został zawieszony .
                    Tak więc tygrysku, odpowiada się. Ale żeby pociągnąć czy doktora czy pana
                    Krzysia do odpowiedzialności trzeba sprawe zbadać i wyjaśnić. EOT
                    • 1951b Re: za swoje czyny trzeba odpowiadać............. 26.07.08, 03:06
                      No właśnie jak się udowodni............

                      Aby udowodnić lekarzowi błąd, niezbędna jest rzetelność biegłych oraz lekarzy prowadzących sprawę w SL.

                      Vlad napisał:

                      ”Tak więc tygrysku, odpowiada się.”

                      Nie zawsze się odpowiada i Ty o tym bardzo dobrze wiesz, więc nie opowiadaj bajek.
                      • vlad Re: za swoje czyny trzeba odpowiadać............. 26.07.08, 10:54
                        MImo że miał być eot to ci odpisze
                        Pacjentowi b. często wydaje się , że zostal pokrzywdzony. Zwłąszcza jak trafi na
                        innego doktora, który stwierdzi: no jak to, to pani/pana nie zoperowano , nie
                        leczono, przecież to błąd, ,można umrzeć! Ale ja pania /pana wylecze.
                        I zagrzany pacjent składa doniesienie do prokuratury, że go poprzedni lekarz
                        chciał zamordować. Ale jak sprawa idzie do rozpoznania do biegłych to juz nie
                        jest tak łatwo oskarżenie przenieść na wokande sądu i zakończyć aktem oskarżenia,..
                        Inna sprawa, że lekarze wydający opinie dla sądów to b. często staruszkowie nie
                        mający kontaktu ze współczesną kliniką , dorabiający do emerytury albo chcący
                        dowalić dr x bo jest z konkurencyjnej kliki/kliniki (to można uzywac zamiennie).
                        Tak więc tygrysku odpowiada się, a to że oskarżający będzie kwestionował
                        rzetelnośc biegłych należy do folkloru wymiaru sprawiedliwości.
                        EOT!!!!
                        • 1951b należy do folkloru wymiaru sprawiedliwości. 28.07.08, 22:07
                          Vlad napisał:

                          ”Tak więc tygrysku odpowiada się, a to że oskarżający będzie kwestionował rzetelnośc biegłych należy do folkloru wymiaru sprawiedliwości.”

                          Oburzające, że laik kwestionuje ”rzetelność” lekarzy z SL, którzy zamienili duszność subiektywną na ”dolegliwości bólowe” u osoby z zawałem. Taka zamiana wynika wyłącznie z wiedzy medycznej a nie z chęci zatuszowania błędu obwinionego lekarza. Prawda?

                          Co do opinii to masz „rację”
                          Jedną z opinii musiał pisać „staruszek” i to prawdopodobnie taki, co to „nie ma” kontaktu ze współczesną kliniką.
                          Napisał, że chorą przewieziono na salę hemodynamiczną z rozpoznaniem zawału ściany dolnej uniesienia ST w II,III, aVF.
                          Lekarze z SL „poprawili” staruszka i napisali, że na salę hemodynamiczną skierowano chorą z rozpoznaniem zawału ściany lewej. Jest tylko jeden mały problem, Extorris twierdzi, że nie ma zawału ściany lewej. Czyżby chcieli mnie okłamać ?

                          Na zakończenie pozwolę sobie zacytować dwie linijki z wypowiedzi Dradama piszącego w innym wątku:

                          „-jak pacjentowi zaczyna sie robic duszno, to przed wsadzeniem go do srodka transportu nalezy zdiagnozowac. Dlaczego sie mu robi duszno ?”
    • gold-tea Re: można bezkarnie naluć lekarzowi w twarz... 27.07.08, 06:41
      tygrysiatko1 napisała:

      > ręce mi opadły... totalny brak zetelności w robieniu reportrzu...
      > nadal trwa nagonka na lekarzy... oczywisćie "Pani" redaktor nie
      > pofatygowała się o kontakt z pomówioną lekarką...
      >
      > interwencja.interia.pl/wczoraj/news?inf=1145675
      > wielkie oburzenie, że za bezpodstawne oskarżenia facet został
      > ukarany... ciekawejak długo w Polsce będzie to trwało... coraz
      > częściej jednak myślę o wyjeździe po zakończeniu studiów za
      granicę
      > do pracy...


      Jeszcze nie skonczyles studiow a juz narzekasz?!
      Wyjedz jak najszybciej i nie wyludzaj srodkow na twoje ksztalcenie
      od spoleczenstwa polskiego ktore szkalujesz.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka