Dodaj do ulubionych

Kamil zmarł bo nie było chirurga

30.07.08, 22:43
Dziennik "Polska" odkrywa kolejne szczegóły dotyczące śmierci 12-
letniego Kamila.

Chłopiec zmarł nie tylko dlatego, że musiał długo czekać na karetkę
pogotowia. W szpitalu w Krynicy zabrakło chirurga, który potrafiłby
wykonać zabieg ratujący życie dziecka.

www.polskatimes.pl/stronaglowna/27966,12-letni-kamil-zmarl-bo-zabraklo-chirurga,id,t.html#pzw_1001
Obserwuj wątek
    • czarnapodpalana Re: Kamil zmarł bo nie było chirurga 30.07.08, 22:47
      Bo chirurg za granica
      • aron2004 Re: Kamil zmarł bo nie było chirurga 30.07.08, 22:50
        to dlaczego szpital nie zatrudnił drugiego chirurga?
        • czarnapodpalana Re: Kamil zmarł bo nie było chirurga 30.07.08, 22:52
          Drugi tez za granica
          • aron2004 Re: Kamil zmarł bo nie było chirurga 30.07.08, 22:55
            to w takim razie skoro w szpitalu nie ma chirurga to po co karetka
            wiozła Kamila do Krynicy a nie prosto do Nowego Sącza?
            Czy w karetce nie wiedzieli że w Krynicy nie ma chirurga?
            • czarnapodpalana Re: Kamil zmarł bo nie było chirurga 30.07.08, 23:03
              Nie znam szczegolow tej sprawy.
            • kamina5 Re: Kamil zmarł bo nie było chirurga 30.07.08, 23:04
              Ale po co w ogóle chirurg???? Przecież i tak wszystko by s....ł, bo konował,
              nieudacznik i łapówkarz
        • kamina5 Re: Kamil zmarł bo nie było chirurga 30.07.08, 22:54
          bo drugiego też nie było wyjechał razem z kolega, a trzeci przed specjalizacją
          wiózł pijaka do pracowni tomograficznej.
          • marcinoit Re: Kamil zmarł bo nie było chirurga 30.07.08, 23:04
            a po jaka cholere byl im potrzebny chirurg??? trzeba bylo szukac lekarza ;)
            • aron2004 Re: Kamil zmarł bo nie było chirurga 30.07.08, 23:05
              a czy lekarz który nie jest chirurgiem ma prawo wykonać operację?
              • czarnapodpalana Re: Kamil zmarł bo nie było chirurga 30.07.08, 23:08
                Ma prawo ale nie potrafi
              • liton Re: Kamil zmarł bo nie było chirurga 31.07.08, 13:28
                to tak, jakby motocyklista miał nagle prowadzić TIR'a z naczepą - przepisy o ruchu drogowym przecież zna..
    • dradam121 Aaron , i Ty to fanzolenie kupiles ? 30.07.08, 23:10
      Cytuje za moim buddy, aaronem :

      "> Chłopiec zmarł nie tylko dlatego, że
      > musiał długo czekać na karetkę
      > pogotowia. W szpitalu w Krynicy zabrakło chirurga,
      > który potrafiłby
      > wykonać zabieg ratujący życie dziecka. "

      Zabiegu odbarczenia worka osierdziowego uczy sie w Kanadzie / USA pielegniarki.
      A wiec nawet nie "lekarzy ogolnych". Jest to zabieg wlaczony do protokolu
      zwanego : Advanced Life Trauma Support (ATLS).

      Odbarczenie pericardium jest zabiegiem ratujacym zycie,ktory nalezy wykonac
      niezwlocznie. Wiec szukanie za chirurgiem (dlaczego za chirurgiem, chcialoby
      sie zapytac ?) naraza pacjenta na ZGON. I zadna reanimacja nie pomoze, bo jest
      ona z definicji bezskuteczna, w takim przypadku.

      No coz, pospolstwo wiele rzeczy w Polsce kupi. Ale Ty Aaron wykaz sie wieksza
      wnikliwoscia i znajomoscia w tym temacie.

      www.trauma.org/archive/conferences/confatls.html
      www.rcseng.ac.uk/education/courses/trauma_life_support_advanced.html
      www.viha.ca/trauma/trauma_education/atls.htm
      Pozdrawiam


      dradam
      • aron2004 Re: Aaron , i Ty to fanzolenie kupiles ? 30.07.08, 23:13
        no to kto powinien to zrobić? Załoga karetki? Lekarz w szpitalu?
        Lekarz rodzinny?
        • dradam121 kto ma zrobic ? 31.07.08, 00:02
          Nie wiem kto ma zrobic w Polsce.

          Popatrz sobie jeszcze raz :www.trauma.org/archive/conferences/confatls.html

          W takich krajach o wysokim poziomie medycznym jak :

          Argentina
          Bolivia
          Brasil (Brazylia)
          Chile
          Colombia
          Equador
          Fijji
          Inonesia
          Papua Nova Guinea
          Peru
          Thailand
          Trinidad i Tabago
          Venezuela

          lekarze z American College of Surgeons (ACS) przyjezdzaja i szkola lekarzy ( w
          tym i ogolnych) , i pielegniarki , i paramedics - jak sie te zabiegi z ATLS robi.

          Standarty ATLS zostaly opracowane i opublikowane 30 lat temu. Nieustannie
          ulegaja rewizjom i udoskonaleniom. Co 4 lata publikowana jest ulepszona wersja.

          Polska nie stosuje tych standartow, nie wspolpracuje ona z ACS.

          Pozdrawiam


          dradam

          • marcinoit Re: kto ma zrobic ? 31.07.08, 00:21
            to nie do konca jest tak jak mowisz
            www.prc.krakow.pl/
            choc zgodze sie ze znajomosc "problemu" jest niezadawalajaca
            • dradam121 ACLS/ATLS 31.07.08, 00:32
              marcinoit napisał:

              > to nie do konca jest tak jak mowisz
              > www.prc.krakow.pl/
              > choc zgodze sie ze znajomosc "problemu" jest niezadawalajaca


              Te dwie sprawy (ACLS versus ATLS) nie maja wiele wspolnego. Pierwsza to
              problematyka "internistyczna" (kardiologiczna) , druga "chirurgiczna" (trauma) .

              Pozdrawiam

              dradam


              • do.ki Re: ACLS/ATLS 31.07.08, 00:52
                > Te dwie sprawy (ACLS versus ATLS) nie maja wiele wspolnego.

                Jedno JEST wspolne- kursy sa skandalicznie drogie. Wiem, placilem.
                • dradam121 podatek 31.07.08, 01:04
                  ale odliczaja sie jako koszty businessu !

                  W mej prowincji to wlasnie prowincja za nie placi.

                  Wiesz, naklucie worka osierdziowego to jest maly pikus. Jak sie ma pojecie o
                  anatomii (spedzilem dwa lata w pracowni cewnikowania serca wiec sie
                  napatrzylem). A jak sie ma ultrasound w rece to w ogole nie jest to sztuka, co
                  bystrzejsza RN to zrobi.

                  To nie jest naklucie tetnicy kregowej, ktore dla mnie jest sztuka,ktorej nie
                  posiadam.Ale na 2 lata przed emerytura chyba juz nie musze sie uczyc.

                  Pozdrawiam

                  dradam

                  • slav_ Re: podatek 31.07.08, 01:33
                    Nieodparcie nasuwa mi się myśl że podobne sytuacje mają (i będą mieli) pacjenci "na własne życzenie" (z tendencja rosnącą) a spowodowane jest to STRACHEM .
                    Nastawienie ludzi jest bowiem jest takie że gdyby dziecko zmarło w tym szpitalu mimo wykonania odbarczenia tamponady lub gdyby doszło do powikłań po nakłuciu to wykonujący je lekarz nie usłyszał by pochwał że "robił wszystko by ratować dziecko" tylko został by zlinczowany przez prasę że "zabił dziecko" + ciąganie przez rodzinę po sądach "po co się za to brał jak mógł wysłac do specjalistów" i ewentualne zarzuty prokuratorskie (trzeba znaleźć bowiem "winnego śmierci".
                    Efekt - mnożenie badań, konsultowanie w nieskończoność, odsyłanie do ośrodków o wyższej referencji mimo realnych możliwości/konieczności terapii i wskazań do niej. Ale w razie powikłań ZAWSZE padnie stwierdzenie że "mogli przesłać do ośrodka specjalistycznego" więc jest to racjonalna (choć dla pacjenta często szkodliwa) tendencja - "na własne życzenie".
                    • dradam121 Strach 31.07.08, 03:24
                      slav_ napisal :

                      "gdyby dziecko zmarło w tym szpitalu mimo wykonania odbarczenia tamponady lub
                      gdyby doszło do powikłań po nakłuciu to wykonujący je lekarz "


                      I do tego sluza quidelines ( oczywiscie w "cywilizowanych" spoleczenstwach ).
                      NB. Mysle, ze zgodzisz sie z tym okresleniem.

                      One nie tylko wskazuja co nalezy zrobic, ale dzialaja rowniez odwrotnie .
                      Lekarzowi wystarczy wskazac , ze dzialal zgodnie z "wytycznymi" a cale
                      postepowanie (karne, cywilne czy dyscyplinarne ) siada i to na na zawsze.W kacie
                      pokoju ...

                      I adwokaci/oskarzyciele o tym doskonale wiedza. I NIKT sie nie porwie na cos co
                      jest czysta walka z czasem i polaczone jest wyrzucaniem pieniedzy w bloto, a
                      mianowicie w udowadnianie bledow w "wytycznych". Lekarz ktory sie trzyma
                      wytycznych jest automatycznie kryty. Zauwaz przy okazji, ze w Kanadzie jedynie w
                      5 % przypadkow lekarz nie wygrywa procesu sadowego (nawet wliczajac sprawy
                      zalatwione polubownie, przed zlozeniem papierow w sadzie).

                      Pewno, ze wytyczne nie sa pisane przez Pana Boga i nie uwzgledniaja wszystkich
                      ewentualnosci. Ale w 98 % ujmuja wszystkie zakamarki i komplikacje.

                      Jezeli rzeczywiscie byla to tamponada serca i dzieciaka odsylano bez proby
                      odbarczenia -to gdyby dzialo sie to tutaj, w calej Ameryce Polnocnej, by lekarze
                      ukrecili sobie powroz. Karnie i profesjonalnie.

                      Pozdrawiam


                      dradam
                      • marcinoit Re: Strach 31.07.08, 10:26
                        dradam mowisz piekne zeczy. ale zdajesz sie niedostrzegac ze mowimy
                        o zupelnie innych zeczywistosciach. nigdy nie pracowalem w Kanadzie
                        wiekszosc mojego zawodowego zycia spedzilem w Polsce dla tego moze
                        jestem w stanie zrozumiec zeczywistosc polskiej "sluzby zdrowia". co
                        nie zmienia faktu ze Kolega ktory zdecydowal sie na transport
                        dziecka bez odbarczenia tamponady dal ciala.
                        • szlachcic Re: Strach 31.07.08, 11:09
                          marcinoit napisał:

                          > nie zmienia faktu ze Kolega ktory zdecydowal sie na transport
                          > dziecka bez odbarczenia tamponady dal ciala.

                          ale w statystykach nic sie nie zmieni
                          przyczyna smierci NIE BEDZIE
                          - dyskusja dyspozytorki z lekarzem
                          - nieumiejetnosc korzystania ze wszelkich srodkow pomocy - smiglowiec
                          - blad lekarza
                          a
                          winnym bedzie Pan Procedura czyli nikt a na pewno nie odpowiadza
                          lekarze ani pielegniarki czy dyspozytorki
                          I w statystykach mamy wielwielokrotnie mniej bledow za ktore
                          odpowiada cala SZ niz caly cywilizowany swiat
                          Walesa mowil, masz goraczke? zbij termometr

                          • slav_ Re: Strach 31.07.08, 13:34
                            >przyczyna smierci NIE BEDZIE
                            >- dyskusja dyspozytorki z lekarzem
                            >- nieumiejetnosc korzystania ze wszelkich srodkow pomocy - >smiglowiec
                            >- blad lekarza

                            To oczywiste że "nie będzie" bo nie było.
                            Przyczyną śmierci (jak można przypuszczać na podstawie wiadomości prasowych co oczywiście jest obarczone błędem ale przyjmijmy że tak było) był WYPADEK i spowodowany nim uraz klatki piersiowej i serca w skutek którego doszło do tamponady serca i zatrzymania krążenia.

                            Osobą winną wypadku jest zarządzający boiskiem który zaniedbał zapewnienie warunków bezpieczeństwa na boisku (o ile było to boisko zorganizowane i użytkowane zgodnie z przeznaczeniem) oraz opiekunowie kolonistów jeśli zabawy dzieci nie były przez nich właściwie zorganizowane i kontrolowane - bowiem TE osoby są odpowiedzialne za bezpieczeństwo dzieci na koloniach i ICH zaniedbania prawdopodobnie przyczyniły się do wypadku i powstanie zagrażających życiu dziecka obrażeń.

                            Dopiero w DALSZEJ kolejności możemy zastanawiać się czy była możliwość skutecznego udzielenia pomocy i uratowania życia a jeśli tak - czy i na jakim etapie udzielania pomocy popełniono błędy.

                            Personel może odpowiadać za niewłaściwe udzielanie pomocy ale nie jest winien obrażeń które powstały u dziecka w skutek wypadku - co (czytając komentarze w tej i innych podobnych sprawach) niewielu ludzi rozumie i odróżnia.
                            • szlachcic Re: Strach 01.08.08, 11:36
                              slav_ napisał:

                              > To oczywiste że "nie będzie" bo nie było.

                              tak wlasnie wyglada wiekszosc dyskusji z lekarzami na forum
                              tak masz racje, nawet gdyby przyjechal lekarz ta karetka i
                              powiedzialby mam was w dupie nie bede go badal bo mi sie nie chce
                              przyczyna smierci bylloby to co piszesz
                              wiec znowu sobie pogadalismy

                              > Osobą winną wypadku jest zarządzający boiskiem który zaniedbał
                              >zapewnienie waru nków bezpieczeństwa

                              tu zgoda, tylko szkoda ze piszesz na inny temat
                              wiec
                              przyczyna wypadku byla niezabezpieczona bramka ktora spowodowala ten
                              uraz-za bramke odpowiada gospodarz osiedla
                              ok
                              ale to jest inny temat

                              Temat o ktorym mowie to odpowiedzialnosc "po wypadku"
                              tu juz do calego zdarzenia poza gospodarzem osiedla i ewentualnymi
                              osobami przyczyniajacymi sie do wypadku dochodza:
                              pogotowie ratunkowe i lekarze szpitali
                              oni w momencie "wejscia" w akcje zaczynaja ponosic odpowiedzialnosc

                              tu moge Tobie zarzucic niekonsekwencje bo przypominasz sobie jakie
                              miales poglady na temat lekarza w domu ktory nie chcial pomoc
                              ofiarom wypadku. ma prawo odmowic bo bierze na siebie
                              odpowiedzialnosc
                              co w kontekscie spoleczenstwa obywatelskiego z uwzglednieniem tego
                              ze to lekarz mozna uznac za skurw...stwo

                              takze slav, tak jak pisalem wczesniej
                              wiekszosc lekarzy tu mowi polprawdami albo gownoprawdami

                              > Dopiero w DALSZEJ kolejności możemy zastanawiać się czy była
                              >możliwość skuteczn ego udzielenia pomocy

                              wiec byla czy nie byla taka mozliwosc?
                              juz powiedzialem wyzej, od momentu wezwania karetki kolejne osoby
                              biora odpowiedzialnosc co sie dzieje z chorym
                              kazde dzialanie lekarza na szkode pacjenta ktore moze stac sie
                              przyczyna jego smierci jest TRAKTOWANE INDYWIDUALNIE
                              na tym polega odpowiedzialnosc zawodowa dyspozytorki i lekarza
                              chociaz moze masz racje jak na warunki polskie, Wy nigdy niczego nie
                              jestescie winni - patrz statystyki z bledami lakarskimi

                              > Personel może odpowiadać za niewłaściwe udzielanie pomocy ale nie
                              jest winien o brażeń

                              ja nigdzie nie mowilem o oskarzaniu o obrazenia a o obwinianiu
                              calego lancucha osob (od gospodarza osiedla w tym przypadku poprzez
                              pogotowie do lekarza)ktore z ta smiercia maja zwiazek
                              Nieodpowiedzialny gospodarz nikogo nie zwalnie z odpowiedzialnosci
                              panie doktorze
                              dlaczego prokuratura sie tym zajela calosciowo?
                              od bramki po pogotowie i lekarzy
                              ten ciag zdarzen spowodowal smierc
                              gdyby jedno z tych ogniw zadzialalo to wypadku by nie bylo albo
                              chlopak mialby szanse.
                              z wypowiedzi lekarzy wychodzi ze powinien miec duze szanse
                              dlaczego nie mial, kto mu te szanse odebral

                              • slav_ Re: Strach 01.08.08, 13:37
                                >kazde dzialanie lekarza na szkode pacjenta ktore moze stac sie
                                >przyczyna jego smierci jest TRAKTOWANE INDYWIDUALNIE
                                >na tym polega odpowiedzialnosc zawodowa dyspozytorki i lekarza

                                RĘCZĘ ci ze żadna osób w tym zdarzeniu nie działała (intencjonalnie) "na szkodę pacjenta" może w to nie uwierzysz ale mam pewność że wszyscy chcieli temu dziecku pomóc (można dyskutować o możliwościach, skuteczności i umiejętnościach).


                                >gdyby jedno z tych ogniw zadzialalo to wypadku by nie bylo albo
                                >chlopak mialby szanse(...)

                                >kto mu te szanse odebral (...)

                                No właśnie. Szansa w takich przypadkach jak sam widzisz zależy od "łańcucha" i jest tak duża jak dobrze jest zorganizowany SYSTEM udzielania pomocy. Jak sam wiesz łańcuch jest tak mocny jak najsłabsze ogniwo. W naszym systemie niektóre ogniwa są z papieru (dosłownie bo istnieją tylko na papierze) a niektórych nie ma wcale i są uzupełniane "partyzantką"(często skutecznie co ratuje wielu pacjentów).
                                Żadne państwo nie opiera swego bezpieczeństwa na partyzantce tylko na regularnych siłach zbrojnych. Czemu nie możemy się doczekać dobrze funkcjonującego systemu ratownictwa? Bo państwo pieniążków szkoda żeby za to zapłacić! Dominuje zasada "jakoś to będzie". No i "jakoś to jest", niestety, nie zawsze. Ale tak to już jest w partyzantce.
                                • szlachcic Re: Strach 02.08.08, 10:20
                                  slav_ napisał:

                                  > RĘCZĘ ci ze żadna osób w tym zdarzeniu nie działała
                                  >(intencjonalnie) "na szkodę pacjenta"

                                  czepiasz sie slowek
                                  lekarze z lodzkiego pogotowia jako lowcy skor tez nie?
                                  oni wroca do zawodu, moze juz sa
                                  tak dziala system w tym przypadku w ktorym 100% wladze ma Izba
                                  Lekarska i ma ona wszelkie mechanizmy i dowody aby wykluczyc tych
                                  lekarzy dozywotnio
                                  chodzi tylko o odpowiedzialnosc za swoje czyny lub zaniechanie

                                  > No właśnie. Szansa w takich przypadkach jak sam widzisz zależy
                                  >od "łańcucha" i jest tak duża jak dobrze jest zorganizowany SYSTEM
                                  >udzielania pomocy

                                  to tez nalezy podzielic na 2 czesci
                                  oczywiscie najlepiej byloby gdyby wszystko wpisane w procedury i
                                  prawo bylo madre i logiczne
                                  tak nie zawsze jest, ale jest tez zdrowy rozsadek
                                  dlatego dziwi
                                  ze jestes adwokatem lekarza pod ktorego domem wydarzyl sie wypadek i
                                  ktory wg Ciebie dobrze robi ze ma to gdzies bo moze zostac
                                  podciagniety pozniej do odpowiedzialnosci
                                  przypadek z bramka jest podobny, nie mow mi ze praca dyspozytorki
                                  czy lekarza nie polega na wywazaniu podejmowanych przez siebie
                                  decyzji
                                  Nikt nie szukalby dziury w calym gdyby ten lekarz wyszedl z domu i
                                  udzielal pomocy i nie mialby pani dyspozytorka postawionych zarzutow
                                  nawet gdyby w tych 40 minutach zdarzyl sie wypadek drogowy
                                  zaden prokurator mimo ze mialby papierowe mozliwosci wszczecia
                                  procedur by tego nie zrobil
                                  w przypadku z bramka dochodzi jeszcze blad lekarzy ktorzy w tym
                                  stanie chlopaka wyjechali z nim oraz sprawa smiglowca ktorego nie
                                  wezwano
                                  Masz teraz odpowiedz kto zawiodl w tym lancuchu
                                  "gospodarz osiedla, dyspozytorka, lekarz bo nie zrobil zabiegu przed
                                  wyjazdem, lekarz ktory nie wezwal smiglowca, urzedasy ktorzy zapewne
                                  MUSZA wiedziec jak w praktyce dziala mechanizm nie zrobili nic aby
                                  procedury udoskonalic czy uczynic je idealnymi - to jest wlasnie
                                  system ktory tworzy sie i udoskonala przez pewien okres czasu.
                                  Tu jest tez rola pracownikow SZ bo to oni sa praktykami w tym aby
                                  urzedasowi mowic kiedy cos sie nie zazebia, jedy cos nie pasuje,
                                  kiedy sa jakies watpliwosci itp
                                  nie rozumiem Twojego myslenia w ktorym w lancuch wstawiles tylko
                                  urzedasa i gospodarza

                                  Bramka zabila juz kolejne dziecko, to jest sprawa prokuratorska aby
                                  wymusic na gospodarzach osiedli zabezpieczenie przestawialnych bramek
                                  to jest bardzo proste do zrobienia i minimalne kosztowo
                                  Na tym polega tworzenie bezpiecznych placow zabaw, ten sam mechanizm
                                  powinien udoskonalac SZ
                                  Dlaczego tak nie jest?

                                  >Bo państwo pieniążków szkoda żeby za to zapłacić! Dominuje zasa
                                  > da "jakoś to będzie". No i "jakoś to jest", niestety, nie zawsze.
                                  Ale tak to już jest w partyzantce.

                                  Doskonale wiesz ze to nie jest kwestia TYLKO pieniedzy
                                  Dlaczego inna pani dyspozytorka potrafila dotrzec skad dzwonil
                                  dzieciaczek chcacy uratowac matke?
                                  w przypadku z bramka uwazam ze nie ma nic wspolnego z kasa
                                  oczywiscie ze lepiej jest miec 5 karetek niz jedna i 10 niz 5
                                  ale nie o to chodzi
                                  Dobrze dzialajacy system to pieniadze ale takze fachowosc i
                                  mentalnosc osob go tworzacy
                                  Dzisiaj brakuje kasy, fachowosc jest srednia, mentalnosc chora
                                  I mamy nieobywatelskiego pana doktora ktory mowi ze nie pojdzie do
                                  wypadku bo wlasnie wrocil z pracy, mamy przepis ktory bedzie nadal
                                  tym samym przepisem do nastepnego razu i nastepnej bramki
                                  To jest wlasnie jak z ta bramka. Gospodarz powie ze to ze ona sie
                                  przewrocila to nie jest wina ze nie ma zabezpieczen tylko ze sie
                                  bujali, a przepisu wymagajacego zabezpieczenie nie ma
                                  tak tez mozna zamiesc pod dywan problem, bo on byj widac ze jest i
                                  ciekawe czy bedzie nadal
                                  taki jest wlasnie wydzwiek Twojego tekstu w kontekscie
                                  funkcjonowania calej SZ i odpowiedzialnosci pracownikow SZ w tym
                                  przypadku


                      • slav_ Re: Strach 31.07.08, 12:27
                        Zgadzam się w pełni.
                        Wytyczne chronią zarówno pacjenta (ograniczają ryzyko przeoczenia czy popełnienie oczywistego błędu) jak i lekarza (udokumentowanie działania zgodnego z wytycznymi oddala roszczenie).

                        Niestety w warunkach polskich ZAWSZE można wskazać "jeszcze jedno badanie" które "nie zostało zrobione" a gdyby było to być może (ale to "być może" jest traktowane jako pewnik) pomogło by uratować pacjenta oraz można powiedzieć że "gdyby go wysłano do szpitala o wyższej referencji to by przeżył" - co oczywiście jest niesprawdzalne ale również traktowane w komentarzach jako pewnik i może stanowić element oskarżenia.

                        Tu mamy jeszcze jeden ciekawy wątek.
                        Abstrahując od konieczności wykonania obarczenia tamponady (zabieg ratujący życie) pod warunkiem wystąpienia objawów i jej rozpoznania mamy:
                        - wezwanie karetki - która nie ma obowiązku i nie powinna(!) realizować transportów miedzyszpitalnych bo w sposób nieuprawniony - poza zakresem obowiązków - a więc obarczony ryzykiem odpowiedzialności karnej pozbawia rejon zabezpieczenia - wszystko wskazuje na to że dyspozytorka (nie znając przecież stanu dziecka i faktycznych okoliczności) zachowywała się racjonalnie ale już została uznana za winną śmierci dziecka i została by zlinczowana
                        - konieczność realizacji transportu przez szpital (który jak widać faktycznie nie ma takiej możliwości w przypadku pacjentów w stanie ciężkim), ewentualnie karetka Pogotowia z "zabezpieczeniem przez lekarza szpitalnego" (!) - proszę mi wskazać samobójcę który wsiądzie do karetki z tym dzieckiem (jeśli nie jest osobą mająca w zakresie obowiązków, kompetencji i możliwości sprzętowych/personelu zabezpieczenia transportów pacjentów w stanie ciężkim).

                        Jak znam życie obecnie para pójdzie w gwizdek i "szukanie winnego śmierci dziecka" oczywiście WYŁĄCZNIE wśród szeregowego personelu - dyspozytorka, lekarz dyżurny - bowiem organizatorzy opieki zdrowotnej nigdy nie są niczemu winni.
                        W kwestii organizacji, zabezpieczenia transportów, zapewnienia faktycznych (a nie "papierowych") możliwości interwencji NIC się nie zmieni.
                  • do.ki Re: podatek 31.07.08, 08:02
                    > ale odliczaja sie jako koszty businessu !

                    Tak, odliczaja sie, ale od podstawy opodatkowania. Biorac pod uwage, ze panstwo kradnie mi, powiedzmy, polowe dochodu brutto, oznacza to, ze kosztem kursu dzielimy sie z panstwem po polowie. Polowa wysokiej ceny nadal jest spora. I to nie chodzi o to, ze TERAZ stac mnie na taki kurs, tylko o to, ze na taki kurs powinno byc stac kazdego lekarza zaraz po studiach.

                    > W mej prowincji to wlasnie prowincja za nie placi.

                    Czyli zrzuca sie ogol podatnikow.

                    > To nie jest naklucie tetnicy kregowej, ktore dla mnie jest sztuka,ktorej nie
                    > posiadam.Ale na 2 lata przed emerytura chyba juz nie musze sie uczyc.

                    Przyznaje sie do ignorancji- naklucie tetnicy kregowej moze sie zdarzyc mniej wprawnemu anestezjologowi jako powiklanie bloku splotu ramiennego, ale zupelnie nie widze po co mialbym kogos celowo kluc w tetnice kregowa. Przeciez mozna ja cewnikowac od dolu.
                    • aron2004 Re: podatek 31.07.08, 08:05
                      lekarzy w Polsce nie stać na kursy, ale stać ich na wille, wczasy w
                      Grecji i terenówki. Do tego zdążyli się polscy pacjenci przyzwyczaić.

                      a przecież wystarczy postawić takiemu lekarzowi warunek - albo płaci
                      za kurs z własnej kieszeni albo wyrzucamy z pracy. I wtedy na narty
                      do Krasnobrodu zamiast w Alpy ale za to mamy pieniądze na kurs.
                      • dradam121 kto funduje kursy ? 31.07.08, 18:02
                        aron2004 napisał:

                        > lekarzy w Polsce nie stać na kursy, ale stać ich na wille,
                        > wczasy w Grecji i terenówki.
                        > Do tego zdążyli się polscy pacjenci przyzwyczaić.

                        Wille w Grecji ? Caliem dobry pomysl.

                        Dobrych terenowek w Europie nie ma. Wiec mi tutaj nie picuj.


                        >
                        > a przecież wystarczy postawić takiemu lekarzowi warunek -
                        > albo płaci
                        > za kurs z własnej kieszeni albo wyrzucamy z pracy.


                        A dlaczego z wlasnej kieszeni ? W Polsce tych kursow nie ma. Mimo, ze za
                        granicami Polski sa od 30 lat.

                        Ja jeszcze bym rozumiel, ze brak zaswiadczenia o ukonczeniu kursu i zdaniu
                        egzaminu powinien skutkowac w usunieciu ordynatora czy profesora ( z zakazem
                        pracy w spoldzielni ordynatorsko-profesorskiej. Oni sobie odlicza koszt wyjazdu
                        za granice od podstawy opodatkowania.

                        Ale dla wszystkich innych lekarzy takie rozwiazanie wydaje mi sie nierealne.

                        Moze wiec zaproponuje inny wariant :

                        Polskie Ministerstwo Zdrowia oplaca polskim lekarzom , pielegniarkom i
                        ratownikom medycznym wyjazd do miejsca gdzie takie kursy sie odbywaja. Jak
                        lekarz mowi po niemiecku to do Niemiec. Jak po angielsku to do Anglii. A jak po
                        amerykansku to do USA.



                        > I wtedy na narty
                        > do Krasnobrodu zamiast w Alpy ale za to mamy pieniądze na kurs.

                        Kursy i egzaminy odbywaja sie dla dobra pacjentow, a nie dla uciechy lekarzy.
                        Taki kurs jest naprawde ciezki.


                        Pozdrawiam



                        dradam
                        >
                        • 0.9_procent Re: kto funduje kursy ? 31.07.08, 20:03
                          > Dobrych terenowek w Europie nie ma. Wiec mi tutaj nie picuj.

                          Zdziwiłbyś się.
                          Kioedyś w rajdzie samochodów terenowych obok Jeep'ów, Land
                          Cruiseid'ów, Pajero i innych 'porządnych' samochodów na starcie
                          stanęły 2 UAZy, wzbudzając ogólny śmiech. Miny śmiejącym się
                          zrzedły, kiedy UAZy zajęły 2 pierwsze miejsca.
                        • aron2004 Re: kto funduje kursy ? 31.07.08, 21:32
                          dradam121 napisał:

                          > Wille w Grecji ? Caliem dobry pomysl.

                          pewnie są tańsze niż w Polsce

                          > Dobrych terenowek w Europie nie ma.

                          Ależ są.
                          moto.gratka.pl/szukaj/Toyota-Land_Cruiser-1-11-m-n-r-k.html
                          < Wiec mi tutaj nie picuj.

                          nic nie picuję


                          > A dlaczego z wlasnej kieszeni ?

                          A kto ma płacić? Ten kto się uczy czyli lekarz.

                          <W Polsce tych kursow nie ma. Mimo, >ze za granicami Polski sa od 30
                          >lat.

                          Ktoś lekarzom zabrał paszporty? Nie mogą wyjechać za granicę na kurs?


                          > Polskie Ministerstwo Zdrowia oplaca polskim lekarzom ,
                          <pielegniarkom i ratownikom medycznym wyjazd do miejsca gdzie takie
                          <kursy sie odbywaja. Jak lekarz mowi po niemiecku to do Niemiec. Jak
                          <po angielsku to do Anglii.

                          A dlaczego ministerstwo ma to opłacać a nie lekarz? Bilet do Londynu
                          z Lublina kosztuje coś koło 300 zł powrotny. To jakieś wielkie
                          pieniądze?


                          > Kursy i egzaminy odbywaja sie dla dobra pacjentow, a nie dla
                          <uciechy lekarzy.

                          No właśnie. Czyli lekarz któremu szkoda kasy na kursy nie dba o
                          dobro pacjenta.


                          > Taki kurs jest naprawde ciezki.

                          nie wątpie
                          • dradam121 Re: kto funduje kursy ? 31.07.08, 22:14
                            aron2004 napisał:


                            >
                            > > Wille w Grecji ? Calkiem dobry pomysl.
                            >
                            > pewnie są tańsze niż w Polsce

                            Niewykluczone. Ogrzewanie nic nie kosztuje.

                            >
                            > > Dobrych terenowek w Europie nie ma.
                            >
                            > Ależ są.
                            > moto.gratka.pl/szukaj/Toyota-Land_Cruiser-1-11-m-n-r-k.html


                            Wiesz, zona mi zabrania myslenia o Toyocie. Ona ostatnio dostala samochod z
                            silnikiem 270 KM. PO przejechaniu pierwszego tysiaca powiedziala mi " on cos
                            taki underpowered".

                            Mnie osobiscie sie Toyoty podobaja . Choc nie maja duzych silnikow.

                            www.toyota.ca/cgi-bin/WebObjects/WWW.woa/22/wo/Home.Vehicles.Go.FJCruiser-mA76CbIOER94e8A3w8oOWg/5.9.1?v125015e.html
                            Organizacje podlegle ONZowi i inne "dobroczynne" z reguly uzywaja TOYOTY.W
                            krajach Afryki/Azji.

                            Ale co zona to zona i nie osmielilbym sie z nia dyskutowac.Bo ONZ ONZetem, a
                            zona zona.


                            jeep.ca/en/grand_cherokee/grand_cherokee_srt.html
                            > < Wiec mi tutaj nie picuj.
                            >
                            > nic nie picuję

                            Odnosze takie wrazenie. Sorry jezeli sie myle.


                            >
                            >
                            > > A dlaczego z wlasnej kieszeni ?
                            >
                            > A kto ma płacić? Ten kto się uczy czyli lekarz.

                            Nie da rady. Doktorzy zawsze maja za malo pieniedzy. Ty nawet nie wiesz ile
                            kosztuje zona doktora.

                            Lepiej wiec za niego zaplacic i wymagac aby ukonczyl. Nie ma wtedy mozliwosci
                            krecenia.

                            >
                            > W Polsce tych kursow nie ma. Mimo,
                            >ze za granicami Polski sa od 30
                            > >lat.
                            >
                            > Ktoś lekarzom zabrał paszporty? Nie mogą wyjechać za granicę
                            > na kurs?

                            Niezly pomysl. Razem z ulubionymi pielegniarkami ?

                            >
                            >
                            > > Polskie Ministerstwo Zdrowia oplaca polskim lekarzom ,
                            > <pielegniarkom i ratownikom medycznym wyjazd do miejsca gdzie takie
                            > <kursy sie odbywaja. Jak lekarz mowi po niemiecku
                            > to do Niemiec. Jak
                            > <po angielsku to do Anglii.
                            >
                            > A dlaczego ministerstwo ma to opłacać
                            > a nie lekarz? Bilet do Londynu
                            > z Lublina kosztuje coś koło 300 zł powrotny. To jakieś wielkie
                            > pieniądze?

                            Dla ministerstwa pewno niewielkie. Sam kurs kosztuje circa $900 (przynajmniej w
                            USA/Kanadzie). Hotel, zarcie... Kupujac kursy dla wszystkich
                            lekarzy/pielegniarek naraz ministerstwo pewno by wynegocjowalo lepsza cene.


                            >
                            >
                            > > Kursy i egzaminy odbywaja sie dla dobra pacjentow, a nie dla
                            > <uciechy lekarzy.
                            >
                            > No właśnie. Czyli lekarz któremu szkoda kasy na kursy nie dba o
                            > dobro pacjenta.

                            A co powiedziec o ministerstwie ? Dba czy nie dba ?

                            >
                            >
                            > > Taki kurs jest naprawde ciezki.
                            >
                            > nie wątpie

                            Masz racje.Najprzykrzejsze jest to, ze poswieca sie w trakcie kursu po jednej
                            swince na 3-4 uczestnikow. NO , ale co robic...


                            Pozdrawiam


                            dradam
                            • aron2004 Re: kto funduje kursy ? 01.08.08, 06:41
                              dradam121 napisał:

                              > Niewykluczone. Ogrzewanie nic nie kosztuje.

                              ale klima kosztuje. No ale w sumie taniej jest chyba w Grecji


                              > Wiesz, zona mi zabrania myslenia o Toyocie. Ona ostatnio dostala
                              >samochod z silnikiem 270 KM. PO przejechaniu pierwszego tysiaca
                              >powiedziala mi " on cos taki underpowered".

                              Toyota Land Cruiser to najlepsza terenówka na świecie
                              Oczywiscie nie licząc pojazdów typu Hummer H1 bo to inny przedział
                              cenowy


                              > Organizacje podlegle ONZowi i inne "dobroczynne" z reguly uzywaja
                              >TOYOTY.W krajach Afryki/Azji.

                              No bo to najlepsza terenówka.

                              > Odnosze takie wrazenie. Sorry jezeli sie myle.

                              mylisz się


                              > Nie da rady. Doktorzy zawsze maja za malo pieniedzy.

                              To niech dorabiają

                              <Ty nawet nie wiesz ile
                              > kosztuje zona doktora.

                              Zawsze można zmienić.

                              > Lepiej wiec za niego zaplacic i wymagac aby ukonczyl. Nie ma wtedy
                              >mozliwosci krecenia.

                              Szkoda bardzo żeby podatnik płacił na kształcenie lekarzy. Wystarczy
                              że im zapłacił za studia a im i tak źle.


                              > Niezly pomysl. Razem z ulubionymi pielegniarkami ?

                              Jeżeli za nie zapłacą to czemu nie?


                              > Dla ministerstwa pewno niewielkie. Sam kurs kosztuje circa $900 >>>
                              (przynajmniej w
                              > USA/Kanadzie). Hotel, zarcie... Kupujac kursy dla wszystkich
                              > lekarzy/pielegniarek naraz ministerstwo pewno by wynegocjowalo
                              lepsza cene.

                              Wystarczy że ministerstwo zasponsorowało lekarzowi studia. Za kursy
                              niech płaci sobie sam. 900 dolarów to są żadne pieniądze dla
                              polskiego lekarza, przynajmniej w woj. lubelskim


                              > A co powiedziec o ministerstwie ? Dba czy nie dba ?

                              Ministerstwo zapewniło lekarzom darmowe studia. Szkoda bardzo żeby
                              jeszcze zapewniało kursy.

                              > Masz racje.Najprzykrzejsze jest to, ze poswieca sie w trakcie
                              >kursu po jednej
                              > swince na 3-4 uczestnikow. NO , ale co robic...

                              dokupić świń.
                              • dradam121 Re: kto funduje kursy ? 01.08.08, 22:56
                                aron2004 napisał:

                                >
                                > ale klima kosztuje. No ale w sumie taniej jest chyba w Grecji

                                Arisona.
                                A jak ktos lubi wiecej cywilizacji to Floryda, Kalifornia, Rotaroa ?


                                >
                                >
                                > > Wiesz, zona mi zabrania myslenia o Toyocie. Ona ostatnio dostala
                                > >samochod z silnikiem 270 KM. PO przejechaniu pierwszego tysiaca
                                > >powiedziala mi " on cos taki underpowered".
                                >
                                > Toyota Land Cruiser to najlepsza terenówka na świecie
                                > Oczywiscie nie licząc pojazdów typu Hummer H1 bo to inny przedział
                                > cenowy


                                Nie bede argumentowal bo to rzecz ocenna.
                                Hummer H1 to krowa, duza masa, silnik za maly. Jechales Hummerem ?

                                Ja , mysle, pozostane przy

                                jeep.ca/en/grand_cherokee/grand_cherokee_srt.html
                                Bylby to juz trzeci Jeep w moim zyciu.


                                > > Organizacje podlegle ONZowi i inne "dobroczynne" z reguly uzywaja
                                > >TOYOTY.W krajach Afryki/Azji.
                                >
                                > No bo to najlepsza terenówka.

                                Mysle, ze masz bardzo duzo racji. A moze nawet i cala racje. Ja tylko uwazam, ze
                                na zimy rzedu minus 40 stopni to Jeep sie lepiej sprawdza.

                                > > Nie da rady. Doktorzy zawsze maja za malo pieniedzy.
                                >
                                > To niech dorabiają

                                I wtedy pracuja niedokladnie i malo wydajnie.


                                >
                                > <Ty nawet nie wiesz ile
                                > > kosztuje zona doktora.
                                >
                                > Zawsze można zmienić.


                                Hm... To ci sie udalo :=)))

                                A jak sie to robi ? Czy wystarczy ogloszenie : wymienie piecdziesieciolatke na
                                dwie dwudziestki piatki ?

                                Jest tylko pewien problem. Te 25tki moga sie okazac drozsze od jednej 50tki. Ta
                                piecdzisieciolatka poza tym sie sama utrzymuje, w sporej czesci. Ma wlasna
                                korporacje, dobrze zarabia.




                                >

                                >
                                > Szkoda bardzo żeby podatnik płacił na kształcenie lekarzy.
                                > Wystarczy
                                > że im zapłacił za studia a im i tak źle.


                                Moze to i prawda. U nas jednak placa. Jest circa $1500 rocznie na doksztalcanie
                                sie, na kazdego lekarza. Zwracaja bez gadania po przedstawieniu rachunkow.

                                Oczywiscie powoduje to to, ze i w Polsce tez tak chca.


                                >
                                >
                                > > Niezly pomysl. Razem z ulubionymi pielegniarkami ?
                                >
                                > Jeżeli za nie zapłacą to czemu nie?


                                Mysle, ze slusznie. Ministerstwo winno zaplacic.


                                >
                                >

                                >
                                > Wystarczy że ministerstwo zasponsorowało lekarzowi studia. Za kursy
                                > niech płaci sobie sam. 900 dolarów to są żadne pieniądze dla
                                > polskiego lekarza, przynajmniej w woj. lubelskim

                                Co 4 lata to pewno niewiele. Ale dochodza koszta biletow, zakwaterowania,
                                wyzywienia.
                                No i ATLS to nie jest jedyny trenming ktory lekarz potrzebuje. Dochodzi ACLS,
                                czasami PALS .


                                >
                                >
                                > > A co powiedziec o ministerstwie ? Dba czy nie dba ?
                                >
                                > Ministerstwo zapewniło lekarzom darmowe studia. Szkoda bardzo żeby
                                > jeszcze zapewniało kursy.

                                Czasami mowi sie : nienawidze, ale musze.

                                >
                                > > Masz racje.Najprzykrzejsze jest to, ze poswieca sie w trakcie
                                > >kursu po jednej
                                > > swince na 3-4 uczestnikow. NO , ale co robic...
                                >
                                > dokupić świń.

                                Nie wiesz gdzie sa tanie ? U nas w okolicy Brooks jest punkt skupu, maja czasem
                                10 tys. swin na stanie. Smierdzi jak cholera. Co roku przelatuje przez ta
                                miejscowosc blisko 250 tys. swin.



                                Pozdrawiam


                                dradam
                                • dradam121 Re: kto funduje kursy ? Ile ? Za ile ? 10.03.09, 21:38
                                  Wrocilem z powrotem do tego starego tematu.

                                  Obecnie placa do $2500 rocznie za szkolenia i $8400 za uzywanie kopmputera
                                  (rocznie) .
                      • 0.9_procent Re: podatek 31.07.08, 19:13
                        wiadomosci.onet.pl/1797886,11,lublin_pijany_kierowca_wozil_ludzi_busem,item.html

                        Aron. To o Tobie? Jeśli tak to tłumaczyłoby to częściowo Twoje
                        wypowiedzi.
                    • dradam121 Re: podatek PC 31.07.08, 17:24
                      do.ki napisał:

                      > > ale odliczaja sie jako koszty businessu !
                      >
                      > Tak, odliczaja sie, ale od podstawy opodatkowania.
                      > Biorac pod uwage, ze panstwo
                      > kradnie mi, powiedzmy, polowe dochodu brutto,
                      > oznacza to, ze kosztem kursu dzielimy sie z panstwem po polowie.
                      > Polowa wysokiej ceny nadal jest spora.
                      > I to nie chodzi o to, ze TERAZ stac mnie na taki kurs,
                      > tylko o to, ze na taki kurs powinno byc stac kazdego lekarza
                      > zaraz po studiach.

                      Masz z pewnoscia racje. I dlatego z reguly ACLS/ATLS przechodza rezydenci na
                      pierwszym roku szkolenia. Z reguly zreszta przechodza za darmo.


                      >
                      > > W mej prowincji to wlasnie prowincja za nie placi.
                      >
                      > Czyli zrzuca sie ogol podatnikow.

                      Jak najbardziej. Lekarz nie uczy sie dla swojej przyjemnosci, ale po to aby
                      leczyc lepiej pacjentow. Zapewnic im wyzsze bezpieczenstwo.


                      > Przyznaje sie do ignorancji- naklucie tetnicy kregowej
                      > moze sie zdarzyc mniej wprawnemu anestezjologowi
                      > jako powiklanie bloku splotu ramiennego, ale zupelnie
                      > nie widze po co mialbym kogos celowo kluc w tetnice kregowa.
                      > Przeciez mozna ja
                      > cewnikowac od dolu.

                      Nie spotkalem sie z takim powiklaniem, musze przyznac.
                      Od szyi do pachwiny jest ladna odleglosc. Jakos nie widze mozliwosci cewnikowania.

                      Jak zadowalasz dziewczyne to tez wybierasz najbardziej skomplikowana droge ?
                      Powiedzmy metr od celu ? :=))))


                      Pozdrawiam


                      dradam


                      PS. Nie za bardzo rozumiem Twoj wywod na temat procentow placonych jako podatek.
                      Ty nie prowadzisz swojej praktyki jako "osoby prawa cywilnego " ?




                      • do.ki Re: podatek PC 31.07.08, 22:42
                        > Nie spotkalem sie z takim powiklaniem, musze przyznac.
                        > Od szyi do pachwiny jest ladna odleglosc. Jakos nie widze mozliwosci cewnikowania.

                        Spokojnie. Co Ty, angiografii naczyn mozgowych nie widziales? Dobrzy interwencyjni zacewnikuja ci selektywnie dowolna galazke do mozdzku albo wzgorza.

                        > Jak zadowalasz dziewczyne to tez wybierasz najbardziej skomplikowana droge ?
                        > Powiedzmy metr od celu ? :=))))

                        Zasada Kubusia Puchatka: najprzyjemniejsza chwila w jedzeniu miodu jest chwila tuz przed zjedzeniem miodu. :-)

                        >
                        > PS. Nie za bardzo rozumiem Twoj wywod na temat procentow placonych jako podatek.
                        > Ty nie prowadzisz swojej praktyki jako "osoby prawa cywilnego " ?

                        Nie, to ryzykowne. Prowadze praktyke jako jednoosobowa spolka z o.o.
                        Uzyskujesz przychod (P). Przychod minus koszt uzyskania przychodu (K)= dochod do opodatkowania (D). Jezeli stopa opodatkowania wynosi 50% (W Belgii podatki sa bardzo wysokie), to spojrz- masz fakture za kurs w kwocie x, ktora bez dwoch zdan mozesz odliczyc.

                        Przed kursem zaplacisz podatku (P-K)*0,5.

                        Odliczajac kurs, zaplacisz:

                        (P-(K+x))*0,5

                        nie licz, ze zejdziesz w nizszy prog podatkowy. Nie na tym poziomie dochodow.

                        czyli (P-K)*0,5 - x*0,5

                        Zaplacisz MNIEJ podatku. Konkretnie o pol ceny kursu mniej. Tylko ze zanim przyjdzie rozliczenie podatku, musisz zaplacic cala cene kursu- czyli w rezultacie Ty zaplacisz pol ceny kursu i fiskus tez pol. Przy nizszej stopie wymiaru podatkuczesc, ktora fiskus "bierze na siebie" jest mniejsza.
                        • dradam121 niedzwiedzice w kuchni 01.08.08, 18:17
                          do.ki napisał:

                          > > Nie spotkalem sie z takim powiklaniem, musze przyznac.
                          > > Od szyi do pachwiny jest ladna odleglosc.
                          > Jakos nie widze mozliwosci cewnikowania.
                          >
                          > Spokojnie. Co Ty, angiografii naczyn mozgowych nie
                          > widziales? Dobrzy interwencyjni zacewnikuja ci selektywnie
                          > dowolna galazke do mozdzku albo wzgorza.


                          Ok, moje doswiadczenie to tylko 2 lata w pracowni cewnikowania serca. I to
                          serducho sie nizle rusza. Gdby sie ruszal mozg to nie byloby szans... !


                          >
                          > > Jak zadowalasz dziewczyne to tez wybierasz
                          > najbardziej skomplikowana droge ?
                          > > Powiedzmy metr od celu ? :=))))

                          No tak, mlody jestes, masz pelno czasu na pokonanie tego metra.


                          >
                          > Zasada Kubusia Puchatka: najprzyjemniejsza chwila
                          > w jedzeniu miodu jest chwila
                          > tuz przed zjedzeniem miodu. :-)


                          Ty mi tutaj nie cytuj klasykow "kanadyjskich" , od tego to jestem ja.
                          Niedzwiedzie u nas po ulicach chodza, do kuchen wlaza, lodowki wyjadaja.


                          www.cbc.ca/canada/story/2004/10/05/blackbearcub041005.html
                          www.cbc.ca/canada/story/2004/09/08/bearbreakins_040908.html


                          > Nie, to ryzykowne.
                          > Prowadze praktyke jako jednoosobowa spolka z o.o.


                          To tez jest osoba prawa cywilnego , skrot jest "ltd".

                          (...)
                          >
                          > nie licz, ze zejdziesz w nizszy prog podatkowy.
                          > Nie na tym poziomie dochodow.
                          >


                          Akurat nie ma to dla mnie znaczenia. Bo wladze zwracaja mi pelny koszt kursu
                          poprzez inny mechanizm. Podobnie jak zwracaja koszt kupienia komputera i software.

                          U nas tax korporacyjny to biedne ( przecietnie, przy moim billing i
                          odliczeniach) jest to 3 procent.

                          Mam przyjaciolke ,ktora konczyla studia na uniwersytecie w Louven. Teraz
                          rozumiem dlaczego sie tutaj przeniosla.

                          Podatek osobisty tutaj tez mniejszy. Wlaczajac wszystkie mechanizmy pre-tax
                          inwesting , income splitting etc. to wychodzi circa 15 %.

                          Co poddaje pod rozwage tym,ktorzy uwazaja, ze pracowanie na fiskusa im nie
                          odpowiada, a nie boja sie plus 35 stopni C i munus 35 stopni C. No i tych
                          niedzwiedzic w kuchni. U nas brakuje pilnie circa 200 specjalistow (
                          psychiatrow, ENT,respirologow, chirurgow etc). No i lekarzy rodzinnych.


                          Pozdrawiam


                          dradam
      • marcinoit Re: Aaron , i Ty to fanzolenie kupiles ? 30.07.08, 23:27
        dradam , wybacz ale ty naprawde chcesz dyskutowac z aronem????
      • czarnapodpalana Re: Aaron , i Ty to fanzolenie kupiles ? 30.07.08, 23:44
        Kazdy chirurg to lekarz.
        Kazdy lekarz wykonujacy zabieg chirurgiczny to - chirurg.
        • marcinoit Re: Aaron , i Ty to fanzolenie kupiles ? 30.07.08, 23:46
          nie stety oba twierdzenia niezgodne z prawda ;)
          • czarnapodpalana Re: Aaron , i Ty to fanzolenie kupiles ? 30.07.08, 23:51
            Dlaczego? Chirurgiem mozna nazwac lekarza jesli wykonuje jakis
            zabieg.. nie trzeba byc chirurgiem specjalista ;)
            • marcinoit Re: Aaron , i Ty to fanzolenie kupiles ? 31.07.08, 00:00
              coz jednak sie nie zgodze :) lekarz zna sie na medycynie, chirurg niekoniecznie ;)
              wgdlug twojego rozumowania kazdego kto zmienia zarowke lub przykreca gniazdko mozna nazwac elektrykiem ;
              ja robie tracheotomie ale obrazil bym sie za nazwanie mnie chirurgiem.;)
              • czarnapodpalana Re: Aaron , i Ty to fanzolenie kupiles ? 31.07.08, 00:06
                Mozna powiedziec ze bywasz chirurgiem ;)
                Lekarz zaraz po studiach to MBBS :)
                • dwimmerling Re: Aaron , i Ty to fanzolenie kupiles ? 31.07.08, 00:31
                  "ale obrazil bym sie za nazwanie mnie chirurgiem.;)"
                  No tak,widac ze anestezjolog...;)Swoja droga-nigdy ni diabla nie
                  moglem pojac animozji chirurg-anestezjolog,internista-
                  chirurg,chirurg&internista-anestezjolog...;)
                  • czarnapodpalana Re: Aaron , i Ty to fanzolenie kupiles ? 31.07.08, 00:46
                    dwimmerling napisał:

                    > "ale obrazil bym sie za nazwanie mnie chirurgiem.;)"
                    > No tak,widac ze anestezjolog...;)Swoja droga-nigdy ni diabla nie
                    > moglem pojac animozji chirurg-anestezjolog,internista-
                    > chirurg,chirurg&internista-anestezjolog...;)

                    Anestezjolog z chirurgiem spedzaja ze soba zbyt wiele czasu ;)
                • osmanthus Chirurg nie jest doctorem 31.07.08, 01:01
                  Taka ciekawostka dla znajacych angielski

                  www.sgu.edu/NewsEvents.nsf/webContent/81420EDAAE65E11B85256E12005A8500
                  • czarnapodpalana Moze nim byc 31.07.08, 01:09
                    jesli zrobil doctorat :)
              • pakiestra Do czego potrzebna chirurgowi glowa 31.07.08, 03:03
                > ja robie tracheotomie ale obrazil bym sie za nazwanie mnie
                chirurgiem.;)
                Ja na tutejszym lojomie nawet i dren do klatki piersiowej zdarza sie
                zaloze-bo jakos takie mam szczescie do chirurgow i na obczyznie i w
                Polsze.
                Popre kolege-chirurg to swego rodzaju "specyficznosc", choc znam
                wielu bardzo fajnych i dobrych chirurgow, to czesto na swej
                zawodowej drodze napotykam np. pryszczatcyh mlodzikow rzucajacych
                sie na prawo i lewo albo "dojrzalych" specjalistow jednego, dwoch
                zabiegow. Zartuje, musze ich niestety tolerowac-choc bardzo boje sie
                ludzi w maskach. :o)))
                Na ich dowcipy o spiworach zawsze opowiadam jeden ulubiony o
                chirurgach (niestety w przypadku tego maloletniego nieszczesnika z
                wypadku to nie dowcip a niestety prawda):
                "Do czego jest potrzebna chirurgowi glowa ?
                Odp. ano jak juz sie umyje do zabiegu, to musi miec czym otworzyc
                drzwi do sali operacyjnej. (oczywiscie nie dotyczy profesorow
                chirurgii przed ktorymi drzwi otwiera asystent/adiunkt :o))))
                • marcinoit Re: Do czego potrzebna chirurgowi glowa 31.07.08, 10:29
                  przepraszam wszystkich chirurgow :) ja tak z czystej milosci.;)
                • 0.9_procent Re: Do czego potrzebna chirurgowi glowa 31.07.08, 19:11
                  > > ja robie tracheotomie ale obrazil bym sie za nazwanie mnie
                  > chirurgiem.;)
                  > Ja na tutejszym lojomie nawet i dren do klatki piersiowej zdarza
                  sie
                  > zaloze

                  Gratuluję kolegom dobrego samopoczucia.
                  Ale żeby nie pozostać dłużnym (już taki mam wredny charakter)
                  napiszę coś także o dzielnych anestezjologach.
                  Otóż poza drenami do klatki potrafią także zakładać sondę
                  Sengstakena mocując ją na głębokości 55 cm i oczywiście pompując oba
                  balony. Może któryś z kolegów oświeci głupiego chirurga czemu służy
                  napompowany w żołądku balon przełykowy???

                  I jeszcze jedna anegdota.
                  Po hemicolectomii prawostronnej z powodu guza KĄTNICY. Po zabiegu
                  dyskutowaliśmy z kolegą o tym, że młody pacjent miał spory awans
                  choroby z powodu zbyt długiej diagnostyki. Do rozmowy wtrącił się
                  kolega anestezjolog: "To guza nie dało się wyczuć palcem?" Może by
                  koledzy zajrzeli do atlasu Sinielnikowa i sprawdzili gdzie jest
                  cecum a gdzie rectum. Widać chirurdzy nie dość, że głupi to jeszcze
                  maja krótkie palce...
                  • 0.9_procent Re: Do czego potrzebna chirurgowi glowa 31.07.08, 19:27
                    I jeszcze klasyka gatunku (z mojej sali operacyjnej)

                    Chirurg:
                    "Pani doktor, pacjent rusza nogami"

                    Odpowiedż anestezjologa:
                    "No to co? Przecież brzuch operujecie!"
                  • 0.9_procent Re: Do czego potrzebna chirurgowi glowa 31.07.08, 19:57
                    Oczywiście cAecum a nie cecum.
                    Literówka.
                    • marcinoit Re: Do czego potrzebna chirurgowi glowa 31.07.08, 20:07
                      nie traktujesz przypadkiem naszych zartow zbyt serio??
                      • 0.9_procent Re: Do czego potrzebna chirurgowi glowa 31.07.08, 20:41
                        Widać było, że się rozkręcacie, więc chciałem Was przystopować.
                        Ale sam śmieję się z dowcipu o 'podwójnie ślepej próbie' (jakże
                        prawdziwego).
                        • loraphenus a ja mam szacunek do ars chirurgica 31.07.08, 20:46
                          zwłaszcza do zespoleń end - to -end intestinum crassum, które trzeba umieć
                          robić, aby nie było rozejścia się, rozlania i kałowego zapalenia otrzewnej.

                          Nie jestem ani chirurgiem, ani anestezjologiem. Ale - czy przenosząc te zawody
                          na temat lotniczy- czy chirurg nie jest piltem, a anestezjolog kontrolerem lotów
                          na wieży ?

                          Sukces zależy od współpracy całego zespołu, w tym mechaników pokładowych, tylko
                          -czy ewentualna dyskusja nie przypominała by targu przekupek ?
                          • 0.9_procent Re: a ja mam szacunek do ars chirurgica 31.07.08, 21:00
                            Ale takie dyskusje to codzienność 'współpracy' chirurgów i
                            anestezjologów.

                            Ale... Czytałem kiedyś na temat korespodnecji -zgłaszania usterek i
                            zaleceń po naprawie- między pilotami a obsługa naziemną. Klimat był
                            podobny.
                          • 0.9_procent Re: a ja mam szacunek do ars chirurgica 01.08.08, 16:57
                            > zwłaszcza do zespoleń end - to -end intestinum crassum, które
                            trzeba umieć
                            > robić, aby nie było rozejścia się, rozlania i kałowego zapalenia
                            otrzewnej.

                            Tak pomyślałem, że przydałoby sie pare zdań zawodowej odpowiedzi.
                            Nieszczelność czy rozejście się zespolenia przy przedniej resekcji
                            jest oczywiście poważną sprawą, ale jeśli chirurg ma a tyle rozumu,
                            by wystarczająco długo utrzymać porządny drenaż okolicy zespolenia
                            może szybko ją rozpoznać i zadziałać. Drobne nieszczelności mogą się
                            wygoić przy leczeni zachowawczym, większe - no cóż, przetoka i
                            zagłobienie odcinka dystalnego albo jego resekcja.
                            Prawdziwym dramatem jest rozejście się zagłobionej dwunastnicy lub
                            zespolenia przełykowo-jelitowego przy totalnej resekcji żołądka.
                        • marcinoit Re: Do czego potrzebna chirurgowi glowa 31.07.08, 21:08
                          no coz jak sam wiesz zarty to ulubiony sposob na zabicie czasu przy
                          stole kiedy miedzy nami jest tylko cienka zaslonka odzielajaca
                          sztuke od zemiosla :)
                          a tak na powaznie to trzeba miec do siebie duzy dystans i poczucie
                          wlasnej wartosci zeby czerpac radosc z takich przepychanek slownych.
                          zawsze najlepiej pracowalo mi sie z chirurgami, czy to miekkimi czy
                          twardymi , z ktorymi czasami niezle osbie "podokuczalismy" zawsze
                          bowiem, okazywali sie prawdziwymi profesjonalistami. w
                          przeciwienstwie do tych ktorzy sie ciezko obrazali, ci w wiekszosci
                          mieli dwie lewe rece.
                          a i jeszcze jedno. moj szacunek do polskich zabiegowcow wzrosl odkad
                          mam okazje obserwowac "zagranicznych mistrzow" w akcji.
                          • ophtalmica a moje koleżanki 31.07.08, 21:22
                            zdecydowanie twierdzą , że twardzi chirurdzy rokują lepiej od
                            miękkich.
                            A Ty Marcinoit piszesz, ze Tobie jest jedno....
                          • 0.9_procent Re: Do czego potrzebna chirurgowi glowa 31.07.08, 21:30
                            Wiesz. Bywa różnie.

                            Klasyka o której pisałem miała oczywiście swój dalsz ciąg:
                            Chirurg: Pani doktor, pacjent rusza nogami.
                            Anestezjolog: No to co? Przecież brzuch operujecie!
                            Chirurg: Ale skoro rusza nogami to może wyść z sali.
                            Anestezjolog: Nie wyjdzie, jest przypięty do stołu.
                            Skończyło sie śmiechem.

                            Ale bywa, że jedna strona żartuje w czasie gdy drugiej wcale nie
                            jest do śmiechu. Dobrze wiesz, że w czasie zabiegu w ciągu kilku
                            sekund sytuacja może się radykalnie zmnienić.
                            • czarnapodpalana Re: Do czego potrzebna chirurgowi glowa 01.08.08, 01:42
                              wiem jedno - nieprzyjazne stosunki chirurga z anestezjologiem temu
                              pierwszemu na zle wychodza ;)
                              • seniorita15 Re: Do czego potrzebna chirurgowi glowa 01.08.08, 14:27
                                Dodatek do tego co napisal dradam.W Skandynawii kursy ATLS sa
                                obowiazkowe dla lekarzy dziedzin zabiegowych i oplaca je w calosci
                                pracodawca."Odswiezanie" co 5 lat.Pielegniarki maja swoje kursy ,nie
                                pamietam skrotu.Kurs latwy nie jest .Wyklady i zajecia w jezyku
                                tubylcow ,ale ksiazka i egzamin w jezyku angielskim.Krotki czas na
                                odpowiedzi i prog do zdania 80% ,a wiec wysoko.Zajecia praktyczne na
                                prosiakach.Inna sprawa jest rozpoznanie tamponady osierdzia w
                                warunkach Krynicy.Nie tak dawno moj amerykanski kolega mial na swoim
                                dyzurze taki przypadek i mimo warunkow duzego szpitala nielatwo bylo
                                taka diagnoze postawic.Dopiero CT podalo przyczyne ciezkosci stanu
                                pacjenta.Mimo swietnych mozliwosci szpitala ,pacjent zmarl pomimo
                                wykonanej prawidlowo paracentezy.
                                • 0.9_procent Czy coś wiadomo o wynikach sekcji? 01.08.08, 16:48
                                  Pytam dlatego że nie było mnie w kraju, wyjechałem na urlop.
                                  Czy jednoznacznie wiadomo co było bezpośrednią przyczyną zgonu?
                                  Toczy się dyskusja o tamponadzie i jej odbarczaniu, a może chłopak
                                  zwyczajnie się wykrwawił do brzucha?
                              • 0.9_procent Re: Do czego potrzebna chirurgowi glowa 01.08.08, 16:58
                                nieprzyjazne stosunki z reguły nikomu nie wychodzą na dobre.
    • arek103 Naklucie worka osierdziowego - to powinien umiec k 11.03.09, 17:57
      aron2004 napisał:

      > Dziennik "Polska" odkrywa kolejne szczegóły dotyczące śmierci 12-
      > letniego Kamila.
      >
      > Chłopiec zmarł nie tylko dlatego, że musiał długo czekać na karetkę
      > pogotowia. W szpitalu w Krynicy zabrakło chirurga, który potrafiłby
      > wykonać zabieg ratujący życie dziecka.
      >
      > www.polskatimes.pl/stronaglowna/27966,12-letni-kamil-zmarl-bo-zabraklo-chirurga,id,t.html#pzw_1001

      Naklucie worka osierdziowego - to powinien w razie potrzeby zrobic kazdy lekarz
      zajmujacy sie USG. Worek osierdziowy wypelniony plynem jest dobrze widoczny i
      latwo dostepny do naklucia od przodu spod mostka lub zeber. W Europie Zach.
      robia to radiolodzy. W Polsce poza radiologami jest OGROMNA rzesza lekarzy
      wykonujacych badania USG, sa to przede wszystkim internisci i chirurdzy, ale nie
      tylko. Szkol USG jest w Polsce cala masa. Teoretycznie wiec znalezc lekarza
      kompetentnego do naklucia worka osierdziowego powinno byc w Polsce bardzo latwo.
      W samej Krynicy takich lekarzy sa pewnie dziesiatki, a moze setki.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka