slav_
01.08.08, 18:06
Poszperałem trochę i co mi wyszło. Proszę o poprawienie gdybym się mylił.
1. w Krynicy szpital nie ma SOR
2. nie ma TK
3. dziecko zostało przywiezione na Izbę Przyjęć (czyli nigdzie) i chyba tam było wstępnie diagnozowane - jeśli nie ma stałego lekarze IP (a idę o zakład że nie ma bo trza oszczędzać) było konsultowane "z doskoku" przez dyżurnych (wszystkich czyli nikogo) bo nic nie wiadomo o tym by było przyjęte na jakis oddział - co na pewno trwało (każdy dyżurny ma swoje obowiązki i konsultuje gdy może)
4. odległość transportu to 35km (decyzja karetka i jedziemy chyba nie była gorsza niż czekanie na przylot śmigłowca z Krakowa (nie wiem jak blisko szpitala jest lądowisko) a nie wierzę by czas reakcji i przewiezienia transportem lotniczym do Nowego Sącza był krótszy niż przejechanie karetką (15 - 20 minut?)
(adnow jesteś pewien zasadności wezwania LPR w tej sytuacji ?)
chyba ze wchodził transport do Krakowa (z jakim rozpoznaniem ? diagnostyką?)
5. do czasu przekazania do drugiej karetki dziecko było stabilne i przytomne (inaczej z resztą zespół Rki odmówił by transportu) a lekarze w Krynicy PODEJRZEWALI urazy wewnętrzne a więc zapewne nie było ani objawów tamponady ani wskazań do jej obarczenia a tylko wskazania do dalszej diagnostyki (TK w Nowym Sączu)
6. załamanie krążenia nastąpiło już w trakcie "dojeżdżania" do szpitala w Nowym Sączu
Oceniając całościowo - problem powstał bo dziecko nie trafiło na odpowiednio wyposażony SOR (bo go nie ma) gdzie zajął by się nim zespół do tego przygotowany i wyposażony w sposób pozwalający na szybka diagnostykę i zorganizowanie transportu lub/i reakcję i ustabilizowanie i "złota godzina" zamieniła się w cztery
System jest (czy w ogóle jest?) dziurawy jak szwajcarski ser z przewagą dziur.
Formalnie - "pomoc jest zapewniona" (na papierze zapewne świetnie to wygląda) i zarówno włodarze w nfz jak i włada lokalna śpi spokojnie zapewniwszy "potrzeby zdrowotne". Faktycznie - módlcie się by "zatrybiło" i nic nie działo się za szybko...
Niech mi jeszcze ktoś powie za co w tym wszystkim co opisuję jest odpowiedzialny lekarz dyżurny w szpitalu czy dyspozytorka? Za złą organizacje pomocy doraźnej? Za brak SOR ? Barak tomografu? Brak rozwiązania transportu w trybie nagłym? Jedną "Erke" która nie powinna robić transportów? Nie wezwanie śmigłowca by przewieźć dziecko 35 km?...