pogotowie ratunkowe...

09.10.08, 19:15
www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081009/SZCZECIN/692422568
Lekarz ze specjalizacją z medycyny ratunkowej może zarobić w pogotowiu 240 zł
brutto za dyżur 8-godzinny, 480 zł za 16- godzinny i 840 zł za całodobowy.
    • mindflayer Re: pogotowie ratunkowe... 09.10.08, 20:23
      Czy uważasz że to dużo za taką pracę i stres? Bo ja nie. Na prywatnej stacji
      dializ stawki internisty wynoszą 60-70 zł za godzinę, a roboty mniej. W
      prywatnej przychodni 240 zł brutto można czasem zarobić za 2 godziny pracy.
      Loraphenus, gdzie Ty znajdziesz lekarzy specjalistów medycyny ratunkowej? Ja
      znam tylko multiclassowych anestezjologów/ratunkowych, a oni mają stawki w
      najgorszych szpitalach od 50 zł wzwyż.
      • loraphenus ale czy ja napisąłem że to dużo? 09.10.08, 20:37
        napisałem tylko stawki. Natura nie znosi próżni.

        Rynek także. Gdyby stawki były atrakcyjne to podaż pracowników była by
        odpowiednia. Stawka nie jest atrakcyjna, więc chętnych brak.

        Nie miałem na myśli żadnych innych podtekstów.

        P.S. Nawet jak stawka godzinowa wzrośnie to ze względu na wyposażenie karetek
        chętnych też nie będzie zbyt dużo.
    • young_doc Re: pogotowie ratunkowe... 09.10.08, 20:37
      Zapewniam Cię, że więcej. I nie trzeba nawet byc wcale specjalistą. Jeśli
      proponują takie stawki, nie znajdą na to jeleni.
      • kzet69 Re: pogotowie ratunkowe... 09.10.08, 20:53
        dokładnie za anestezjologa w karetce to wychodzi jakieś 70 PLN za
        godzinę w tygodniu a w święto 100-120 PLN za godzinkę sorry
        winnetou...
    • obs2 Re: pogotowie ratunkowe... 11.10.08, 10:08
      to jest temat rzeka, nie wiem czy takie były intencje Loraphenusa, ale mogły być
      takie: mianowicie - jak już wielokrotnie tu pisano- istnieje w tym momencie
      niezwykła (typowa dla okresu przejściowego) zmienność i nieprzewidywalność
      stawek za podobną pracę w różnych miejscach.
      I w związku z tym i 30 zł (a i 26 też) jak i 100 zł za godzinę dyżuru w
      pogotowiu, to prawda.
      Do typowych sytuacji należy to iż zaradny rezydent tuż po stażu zarobi w sumie
      więcej niż wcale nie taki niezaradny asystent z II stopniem specjalizacji.
      Do typowych sytuacji należy to że ktoś mógłby pracować 72 godziny na dobę, a
      ktoś szuka może nie jakiejkolwiek w ogóle, ale jakiejkolwiek sensownej posady i
      nie może jej znaleźć.
      Jednego dnia dostajesz oferty pracy w 3 miejscach, drugiego dnia dostajesz
      informację, że mogą cię zwolnić z 3 miejsc równocześnie.

      I jeszcze jedno. Recesja. Potężna recesja o nie dającej się przewidzieć
      głębokości dna i czasie trwania.
      Wielu doktorów przyzwyczaiło się do spokojnej pracy za niezłe stawki: ot choćby
      poradnie specjalistyczne w centrach abonamentowych.
      Owszem, jeszcze jest tak, że o ortopedę błagają na kolanach oferując na wejście
      100 i więcej złotych za godzinę.
      Ale recesja uderzy najpierw w chlebodawców tych firm medycznych: czyli w firmy
      wykupujące abonament. Skończy się ten mega socjal który mają: a zacznie się
      kończyć od likwidacji tych wszystkich złotych pakietów medycznych płaconych
      pracownikom przez firmy.
      Lekarzy jakoś masowo zwalniać nie będą. Ale te wspomniane 30 zł odbierane dziś
      jako niska stawka i w pogotowiu i w przychodni, stanie się stawką pożądaną.
      Cóż, zawsze po wzroście przychodzi spadek.
      Ja w każdym razie widzę co się zaczyna dziać. To się nie stanie jutro ani za
      miesiąc, ale drobny apel do kolegów lekarzy którzy nie są autentycznymi
      gwiazdami w swym fachu (albo nie są ortopedami czy anestezjologami). Należy się
      oswoić z myślą, że może trzeba będzie opuścić klimatyzowane wypasione wnętrza
      centr abonamentowych, przeprosić się z POZetami, NFZetowskimi poradniami i
      szpitalami.
      Wrócić do odrapanych biurek, gabinetów z nieszczelnymi oknami, do tłumu
      pacjentów pod drzwiami, do pacjentów wkraczających bez zaproszenia do
      gabinetu... I to wszystko za 2-3 razy mniejszą stawkę...
      Możecie się śmiać. Porozmawiamy za rok, dwa.

      • marcinoit Re: pogotowie ratunkowe... 11.10.08, 11:21
        obs2 moze napisal bys wreszcie cos optymistycznego?? normalnie az sie boje otwierac twoje posty...:)
        • obs2 Re: pogotowie ratunkowe... 11.10.08, 12:55
          napisałem wiele rzeczy optymistycznych:
          1. że będąc ortopedą można zarobić legalnie tyle, że w ogóle nie musi taki
          ortopeda mieć cienia pomysłu na emigrację. Dodatkowo- można to zrobić bez
          babrania się w duże operacje.
          2. że będąc krewnym lub znajomym królika, można pójść na kilka dyżurów w
          miesiącu i zarobić dwie średnie krajowe.
          3. że już niedługo nie będziemy narzekać na nasze zarobki, bo będziemy się
          cieszyć, że jakiekolwiek mamy- sytuacja owszem nieco frustrująca, ale spójrz na
          jej inny aspekt: trudniejsze warunki, to wyzwanie, stymulujące rozwój, zaradność
          itp

          ;-)))
          • mindflayer Co będzie za 2 lata? 11.10.08, 15:22
            Żebyśmy to wiedzieli...
            Obawiasz się, że będzie recesja, co oznacza cięcie kosztów przez firmy,
            zwolnienia i oszczędności na socjalu (jak właśnie abonamentach), wtedy spadnie
            liczba klientów firm abonamentowych, a to pociągnie spadek liczby zatrudnianych
            lekarzy i spadek naszych zarobków.
            Błąd w tym rozumowaniu jest taki, że już obecnie prywatne przychodnie mają za
            dużo pacjentów a za mało lekarzy, czyli odpływ pacjentów spowoduje wzrost
            abonamentów i generalnie sytuacja bogatych pacjentów się nie zmieni (a im
            wszystko jedno czy płacą 2 tys czy 3 tys miesięcznie). Sytuacja lekarzy nie
            zmieni się wiele, bo wielu z nas pracuje okrakiem na państwowym i prywatnym,
            zamiast 60% na państwowym-40% na prywatnym będzie teraz np 80%-20%. Może skończy
            się przegrzanie koniunktury na stawki płacone np. ortopedom (do czego do cholery
            naprawdę jest potrzebny ortopeda??? na bóle pleców od siedzącego trybu życia i
            zmiany zwyrodnieniowe stawów???)
            Z każdym rokiem ubywa lekarzy (śmierć, brak szkolenia nowych kadr, minimalna
            emigracja) i tu czas działa na naszą korzyść, za 15 lat będziemy mieli Anglię z
            powodu braku zastępowalności pokoleń.

            Ja stawiam, że będzie likwidacja szpitali, ale lekarze pozostający po takich
            przekształceniach zapełnią puste etaty w dalej działających szpitalach. Nie ma
            obaw, nie będzie gorzej, może dostęp do lekarza jeszcze bardziej się pogorszy,
            ale standard opieki powinien się poprawić.
            • obs2 Re: Co będzie za 2 lata? 11.10.08, 15:58
              > do czego do cholery naprawdę jest potrzebny ortopeda???

              O - jest. Ocena urazu (wybacz,ale ja jako internista nie oceniam czym jest
              "spuchnięcie kostki" po "złym stanięciu" - tylko odsyłam do ortopedy) i jego
              zaopatrzenie. Wykonanie i interpretacja usg stawów (to jest jedna ze złotych żył
              ortopedów). Doprawdy, widzę jak żyją sobie ortopedzi po przychodniach. Ale nie
              uważam że jest to przegrzana koniunktura i że mają za wysokie stawki. Mają
              takie, bo jest ich dramatycznie mało.

              Ja tam im nie zazdroszczę w tym sensie, że sam bym się do takiej roboty za
              cholerę nie nadawał.
              Podaję to tylko jako przykład.

          • marcinoit Re: pogotowie ratunkowe... 11.10.08, 15:29
            obs2 trudno sie oprzec wrazeniu ze nalezysz do Tych dla ktorych szklanka jest zawsze w polowie pusta.
            1.nie trzeba byc ortopeda zebyzarobic tyle aby nie myslec o emigracji wystarczy nie byc za bardzo przywiazanym do miejsca i z 2 strony ludzie emigruja nie tylko albi nie przede wszystkim z powodu zarobkow .
            2.nie trzeba byc krewbym czy znajomym krulika , wystarczy sie dobrze rozejrzec . vide moja zona na 1/2 etatu zarabiala 1 srednia bez dyzurow
            3.bedziemy zarabiac tyle na ile sie bedziemy cenic. nie widze mozliwosci nadwyzki lekarzy. a co do stymulacji trudniejszymi warunkami , odkad pamietam pracowalem w "trudnych warunakach" i jestem wystarczajaco podstymulowany zeby wiecej nie dac z siebie robic osla pociagowego.
            • obs2 Re: pogotowie ratunkowe... 11.10.08, 16:13
              > obs2 trudno sie oprzec wrazeniu ze nalezysz do Tych dla ktorych
              > szklanka jest zawsze w polowie pusta.

              przy dobrym układzie ;-)).

              > 1.nie trzeba byc ortopeda zebyzarobic tyle aby nie myslec o emigracji

              ależ oczywiście. Wiem o tym nie od dziś. Mój przykład z początkującym lekarzem
              zarabiającym więcej od starych i wcale nie będących niedorajdami asystentów to
              przykład z życia. Mam takich kolegów. W połowie specjalizacji kupowali
              przyzwoitego citroena i to z salonu. W parę lat po specjalizacji kończą
              wypasiony dom. Ich kierownicy specjalizacji za to jeżdżą 10 letnim oplem w
              którym nie zakładają zimówek, bo to spory wydatek. Tak, dobrze znam typ ludzi do
              których dobrze płatne roboty i fuchy same przychodzą. Podziwiam ich.

              Ale:

              > moja zona na 1/2 etatu zarabiala 1 srednia bez dyzurow

              to dużo? to wystarczające by nie myśleć o emigracji?
              Mam wrażenie, że poziom aspiracji ustawiliśmy nieco inaczej.
              To znaczy że w wymiarze etatu proponujesz zarobki rzędu 6-7 tys brutto? Sporo
              dla wielu, żałośnie mało dla innych.
              Nawet jak się doda takie dwie pensje, to taki budżet skrojony pod kogoś, kto
              aspiruje do prawdziwej klasy średniej, po prostu się nie domyka. Po prostu. Nie
              utrzymasz za 10 tys netto miesięcznie rodziny z dziećmi mając 2 samochody,
              spłacając kredyt na duże mieszkanie czy dom, opłacając dzieciom i sobie
              edukację, odkładając na przyzwoite wakacje, inwestując (obowiązkowe!) i tworząc
              sobie i żonie a pomału dzieciom zabezpieczenie emerytalne. Nie starcza tych
              tysiączków!
              A żeby starczyło to co? Ano bez przerwy to samo: trzeba dorabiać. A przecież nie
              o to nam podobno chodzi!
              • marcinoit Re: pogotowie ratunkowe... 11.10.08, 17:08
                > to dużo? to wystarczające by nie myśleć o emigracji?
                > Mam wrażenie, że poziom aspiracji ustawiliśmy nieco inaczej.
                a ja mam wrazenie ze sie nie zrozumielismy :)
                mowiles o 2 srednich krajowych jako wynik ukladow czy znajomosci na co ja dalem przyklad ze mozna to osiagnac bez zadnych ukladow czy innych "sprzyjajaocych warunkow." odnioslem wrazenie ze te magiczne " 2 srednie " to wlasnie dla ciebie duzo.
                jesli mowa o aspiracjach, to ja nie aspiruje do zadnej klasy :) gila mnie jak mnie zakwalifikuja , jest mi doskonale obojetne czy klasa srednia jezdzi 2 czy 1 autem czy odpoczywa w 5 gwiazdkowych hotelach na kanarach .nie mam zamiaru brac udzialu w zadnym wyscigu czy pokazowce " bo doktor to powinien to albo tamto "

                A żeby starczyło to co? Ano bez przerwy to samo: trzeba dorabiać. A przecież ni
                > e
                > o to nam podobno chodzi!
                no wlasnie trzeba miec czas na to zeby zyc :)i dla tego jestem tu gdzie jestem
Pełna wersja