andnow2 13.11.08, 18:08 to powinno spodobać się doktorom tego forum, no chyba że już to znacie: interia360.pl/polska/artykul/przychodzi-baba-do-lekarza,15524 Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
liton Re: Przychodzi baba do lekarza 13.11.08, 18:38 > no chyba że już to znacie: czyżbyś sugerował, że tekst jest jedynie kawałem? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Nie skądże, gdy zamieszczam kawał, to wyraźnie 13.11.08, 18:49 liton napisał: > czyżbyś sugerował, że tekst jest jedynie kawałem? tak go oznaczam w opisie, bo zdaję sobie sprawę z trudności komunikacyjno-interpretacyjnych miedzy medykami i resztą świata. Odpowiedz Link Zgłoś
super-reset Re: Nie skądże, gdy zamieszczam kawał, to wyraźni 13.11.08, 18:57 "trudności komunikacyjno-interpretacyjnych" Eufemistyczno-prawnicza określenie przychodzenia z pierdołami do lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 nie jestem specjalistą od warsztatu lekarskiego, 13.11.08, 19:20 super-reset napisała: > "trudności komunikacyjno-interpretacyjnych" > Eufemistyczno-prawnicza określenie przychodzenia z pierdołami do > lekarza. ale osobiście "trudności komunikacyjno-interpretacyjne" zaliczyłbym raczej do problematyki kiepskiego lub niedostatecznego wywiadu lekarskiego z pacjentem. Odpowiedz Link Zgłoś
super-reset Re: nie jestem specjalistą od warsztatu lekarskie 13.11.08, 19:36 Przeczytaj jeszcze raz zamieszczony przez siebie artykuł i podaj JEDEN przykład źle zebranego wywiadu. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 zaszło nieporozumienie 13.11.08, 22:47 super-reset napisała: > Przeczytaj jeszcze raz zamieszczony przez siebie artykuł i podaj > JEDEN przykład źle zebranego wywiadu. Ja nie odnosiłem się w ogóle do tych opisów bab przychodzących do lekarza w materiale, do którego podałem link. Odniosłem się jedynie do Twego stwierdzenia, że "trudności komunikacyjno-interpretacyjne", to eufemistyczno-prawnicze określenie przychodzenia z pierdołami do lekarza. Mnie się wydaje natomiast, że niestety lekarze posiadają duże problemy w komunikacji z pacjentami niekoniecznie dlatego, że pacjenci przychodzą do nich z pierdołami, lecz dlatego, że wielu lekarzy oczekuje od pacjenta opisu jego dolegliwości lub choroby terminami medycznymi. I to uważam za problem źle zebranego wywiadu. To moje określenie "trudności komunikacyjno-interpretacyjne" nie dotyczyło w ogóle materiału o babach. Wspomniałem o tym, gdy liton zgłosił swoje obawy, czy przypadkiem nie traktuję relacji o babach jako kawału. Napisałem wówczas, że mam świadomość trudności komunikacyjnych lekarzy z resztą świata i dlatego, gdybym chciał opowiedzieć dowcip lekarzowi, to pewnie bym to wyraźnie zaznaczył, by nie zostać opatrznie zrozumianym. Zresztą myślę, że podobnie zrobiłby lekarz opowiadając dowcip mi, bo po paru latach bytowania na tym forum przekonałem się, że rozmowa lekarza z prawnikiem pod wieloma względami przypomina rozmowę dwóch cudzoziemców. To nasze nieporozumienie, które staram się teraz wyjaśnić, wydaje się również być dobrym przykładem wspomnianych trudności komunikacyjnych. Odpowiedz Link Zgłoś
maga_luisa Re: zaszło nieporozumienie 13.11.08, 23:01 > Mnie się wydaje natomiast, że niestety lekarze posiadają duże > problemy w komunikacji z pacjentami niekoniecznie dlatego, że > pacjenci przychodzą do nich z pierdołami, lecz dlatego, że wielu > lekarzy oczekuje od pacjenta opisu jego dolegliwości lub choroby > terminami medycznymi. I to uważam za problem źle zebranego wywiadu. Znam najwyżej kilku lekarzy, którzy nie potrafią dostosować języka do poziomu percepcji pacjenta. A to, jakobyśmy oczekiwali opisu dolegliwości językiem medycznym, to zwyczajna bzdura. Ja oczekuję jakiegokolwiek opisu dolegliwości, a częstokroć muszę przez długie minuty wyciągać od chorego coś więcej niż "ja przyszłam z nogą" ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
liton Re: Nie skądże, gdy zamieszczam kawał, to wyraźni 13.11.08, 19:13 > tak go oznaczam w opisie, bo zdaję sobie sprawę z trudności > komunikacyjno-interpretacyjnych miedzy medykami i resztą świata. no cóż - świat nie-medyczny znam nie tylko z opisów książkowych - zwrot "a znasz już to", jest często wykorzystywany w odniesieniu do kawałów.. stąd moje zwątpienie w czystość twoich intencji Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 ograniczone zaufanie, owszem popieram, ale 13.11.08, 19:24 liton napisał: > stąd moje zwątpienie w czystość twoich intencji to, to już chyba jednak nadmierna podejrzliwość. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: Przychodzi baba do lekarza 13.11.08, 20:00 to szczyra prowdo o POZ niestety Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: Przychodzi baba do lekarza 13.11.08, 21:07 - Panie doktorze, mam wodę w kolanach! - A ja cukier w kostkach.:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: Przychodzi baba do lekarza 13.11.08, 21:09 Przychodzi zakonnica do lekarza: - Panie doktorze z pochwy sypią mi się znaczki pocztowe! Lekarz kazał się zakonnicy rozebrać i po dokładniejszych oględzinach stwierdził: - To nie znaczki pocztowe, tylko naklejki z bananów.:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Przychodzi baba do lekarza 13.11.08, 23:05 czyżbyś zaczął dostrzegać rzeczywistość androw co do artykułu, to opłaty w Słowacji zniesiono, bo wybory wygrali socjaliści; ale jako dobre rozwiązanie wprowadzono w Czechach. za najlepszy system ochrony zdrowia uważany jest system ochrony zdrowia w Balgii ( model francuski - ale bez strajkujących związków zawodowych) biorąc pod uwagę koszty leczenia, wynagrodzenie personelu i dostępność leczenia pacjent płaci 30% procent za usługę ; secu pokrywa 70% ( nazwa francuska - nie gwarantuję, że podobna nazwę stosuje się w Belgii); Odpowiedz Link Zgłoś