mindflayer
20.01.09, 22:40
KZET69 poruszył głośny ostatnio temat opieki nad dziećmi. Napisał to pod kątem
diagnozowania i leczenia sepsy, ale moim zdaniem sprawa to wierzchołek góry
lodowej dotyczącej opieki nad dziećmi. Mi się nie podoba forma (ten
pediatryczny szum i zamęt w mediach), ale zgadzam się z argumentami. Poniższa
historia potwierdza problem - proszę zajrzeć na mój komentarz.
Pozwolę sobie wyciągnąć Jego, KZET-owego, posta
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=89996753&wv.x=2&a=90014359
a propo dla zainteresowanych świeży przypadek paciorkowcowego
wstrząsu septycznego tragicznie zakonczonego w Warszawie
www.jasolczak.pl/strona.php?str=historia_jasia
i pytanie kogo tu winić? lekarzy, coz post factum każdy jest mądry,
trudniej przewidzieć, a może niewydolny system zmuszajacy do wozenia
konsultowanego dziecka po całym mieście?
Moim zdaniem gdyby to dziecko od poczatku zaostrzenia choroby było
pod okiem jednego pediatry to może.. bo prodromy byly (ostre
wysiękowe zapalenie stawów, nagle pogorszenie stanu ogolnego,
biegunka, małopłytkowość). Jeden lekarz może by to pokojarzyl w
całość rozszerzył diagnostykę (PT,APTT,ATIII,prokalcytonina, d-
Dimery) kilku kolejnych fragmentarycznie widząc obraz choroby nie
mialo szansy. Nie wiem przykre ale temat do dyskusji i ku
przestrodze.
Mój (mindflayerowy) komentarz:
Dziecko zmarło PRZEDE WSZYSTKIM z powodu ogólnego burdelu panującego w okresie
długich weekendów i świąt w Polsce. Od przedednia Wigilii do ostatniego wolnego
dnia oraz w Sylwestra i Nowy Rok wszystko ulega paraliżowi. Kto może bierze
opiekę na dziecko, urlop itp. Ja pracowałem w takie dni do 14 (przekraczając mój
opłacany czas pracy w liczbie 4 godzin dziennie, proszę nie pie...ć bez sensu
że się urywam) i to w ogóle jest dramat organizacyjny.
A teraz jeszcze przytoczę komentarz od pediatry:
cała sztuka wykrycia stanów zagrożenia życia u dzieci polega na ocenie stanu
ogólnego dziecka, badania dodatkowe nie zawsze są dostępne i trzeba na nie
czekać. Większość lekarzy tu pokazanych nie zachowywała się jak pediatrzy, bo
dla pediatrów to abecadło że: dzieciom w 3 rż nie podaje się heviranu, gorączka
w ospie ustępuje w ciągu 4 dni, pogorszenie stanu po 4 dniach jest typową cechą
wtórnych zakażeń bakteryjnych (florą skórną) i wtedy włącza się antybiotyk.
Nawet nie ma co się zastanawiać na temat badań dodatkowych, zdjęć stawów, usg
itp. By the way - przy współwystępowaniu bólu kości i gorączki należała mu się
morfologia z rozmazem, bo to objawy białaczki :)))))
Piszę to, bo ostatnio jest katastrofa z pediatrami, ja nie mam tego problemu, bo
mam pediatrę w domu, ale co się nasłucham to moje i włos mi się jeży. Po latach
tego wysłuchiwania jestem zdania, że chorymi dziećmi powinien się zajmować
pediatra a zdrowymi - rodzinny, sorry ale pediatria jest bardziej skomplikowana
niż nam się wydaje ;-).
Z mojego punktu widzenia, dobrze że ci hematolodzy dziecięcy nie wpuścili
dziecka na oddział, ospa na hematologii ma śmiertelność ok 10%.