borderlineonline
22.01.09, 18:19
Miałem dzisiaj swój dzień w poradni- duża, wojewódzka placówka
specjalistyczna- z bardzo duzym kontraktem.
W pewnej chwili pielęgniarka mówi mi do ucha, w trakcie badania
pacjentki, że receptę na lek "X" (pewien beznadziejny polski generyk
przestarzałego preparatu, który właśnie wszedł na rynek i nie
wiedzieć czemu się nie przyjął) mam odłożyć do koszyczka- bo dzisiaj
przyjdzie sobie Pani Rep i recepty odbierze.
I abm pamiętał o zrobieniu przy leku kropeczki w kartotece.
Zatkało mnie.
Jak to Rep odbierze recepty- pytam? A po cóż?
Okazuje się, ze ów generyk owa pani wykupi używając tych recept,
płacąc po jednym groszu za opakowanie ( resztę dopłaci państwo z
mojej kieszeni między innymi) - i przyniesie nam je do poradni
abyśmy mieli za darmo dla pacjentów!(kolejna Janosikowa)
Psiakrew! Zatrzęsło mną.
Jakaś bezczelna, niewychowana repówna przychodzi sobie do mojej
poradni i ustawia przekręty z lekarzami?
A ci niemądrze się na to godzą?
Spotkaliście u Was coś takiego?
Uważacie,że przesadzam?
Jestem ciekaw Waszego zdania.