Groszowe sprawy?

22.01.09, 18:19
Miałem dzisiaj swój dzień w poradni- duża, wojewódzka placówka
specjalistyczna- z bardzo duzym kontraktem.
W pewnej chwili pielęgniarka mówi mi do ucha, w trakcie badania
pacjentki, że receptę na lek "X" (pewien beznadziejny polski generyk
przestarzałego preparatu, który właśnie wszedł na rynek i nie
wiedzieć czemu się nie przyjął) mam odłożyć do koszyczka- bo dzisiaj
przyjdzie sobie Pani Rep i recepty odbierze.
I abm pamiętał o zrobieniu przy leku kropeczki w kartotece.
Zatkało mnie.
Jak to Rep odbierze recepty- pytam? A po cóż?
Okazuje się, ze ów generyk owa pani wykupi używając tych recept,
płacąc po jednym groszu za opakowanie ( resztę dopłaci państwo z
mojej kieszeni między innymi) - i przyniesie nam je do poradni
abyśmy mieli za darmo dla pacjentów!(kolejna Janosikowa)
Psiakrew! Zatrzęsło mną.
Jakaś bezczelna, niewychowana repówna przychodzi sobie do mojej
poradni i ustawia przekręty z lekarzami?
A ci niemądrze się na to godzą?
Spotkaliście u Was coś takiego?
Uważacie,że przesadzam?
Jestem ciekaw Waszego zdania.
    • super-reset Re: Groszowe sprawy? 22.01.09, 18:42
      Każdy orze jak może:)
      A na poważnie-nie zetknęłam się z tym.I nie poszłabym na taki układ,
      nawet, gdyby sama mi to grzecznie zaproponowała.Próbki od repów
      biorę, pod warunkiem, że a)nie mają miesiąca do końca terminu
      ważności (niestety, sporo firm robi takie "promocje") b)w ogóle
      piszę ten praparat-bo jeśli lek uważam za placebo, to po grzyba mi
      próbka
      c)nie jest to biznes wiązany z ankietami i innym dziadostwem
      d)nie jest to wersja mini typu 7 tabletek w wielkim pudle.
      Nieodmiennie natomiast bawi mnie reakcja pacjentów, którzy zawsze
      pytają, ile mają zapłacić:)

      • borderlineonline To nie chodzi o lek za darmo 22.01.09, 18:58
        Tej pannicy nie chodzi o zaopatrzenie pacjentów w leki,
        a o wzrost sprzedaży.
        Leki mają być pisane na kuponach jak leci- w systemie , w którym pracujemy
        rejestrowana jest każda recepta, z nazwiskiem lekarza, który ją wystawił.
        Pannica wykupi leki- po groszu, czy nawet złotówce za opakowanie-
        reszta ceny leku zostanie dopłacona z naszych składek,
        ona wykaże wzrosty sprzedaży w terenie i zainkasuje premię.
        A doktorki, któr dały się wpuścić w maliny będą w tvn24.
        Tak to widzę.
        Mnie nie śmieszy pytanie przez pacjentów o cenę próbki- to bardzo eleganckie
        zapytać o należność za wręczone leki- odwrotność do bomisiowania.
        Przecież pacjent nie musi zakładać ,że to próbka, nie musi nawet tego wiedzieć.
        Po to tam jesteś aby to wyjaśnić.
        Mnie śmieszą skargi- ze za lek, który zapisałem pacjent musiał w aptece zapłacić.

        • super-reset Re: To nie chodzi o lek za darmo 22.01.09, 19:15
          Jeden pies, czy ona wykupi po groszu, czy też pacjenci- to i tak
          podatnik dopłaci, jak zawsze.Co do wpuszczenia w maliny i tvn-u- to
          zależy, na ile opakowań miały opiewać recepty?
          Zauważ,że propozycja zapłaty za próbkę może nieść za sobą
          informację,że robisz w gabinecie biznes:).
          Ale też trzeba przyznać,ze większość grzecznie dziękuje, a czasem
          nawet nie chce wziąć, bo mówią,ze za darmo nie wypada:)
          • borderlineonline Re: To nie chodzi o lek za darmo 22.01.09, 19:26
            myślę, że propozycja zapłaty za próbkę nie ma w sobie podejrzenia o
            robienie biznesu, jest tylko wyrazem przyzwoitości pacjenta.
            • super-reset Re: To nie chodzi o lek za darmo 22.01.09, 19:39
              Mam nadzieję. Ale trafiłam kiedyś dla odmiany na zarzut,że skoro
              wciskam pacjentowi pudełko za darmo, to na pewno firma mi za to
              słono płaci...:)

              • borderlineonline Re: To nie chodzi o lek za darmo 22.01.09, 20:23
                w opisanej przeze mnie sytuacji- sprytnym nakręcaniu sprzedaży- firma i owszem,
                zapłaci, ale Repównej za spryt,
                a lekarz zapłaci za głupotę.
                Opisywany lek nie kosztuje grosza, czy złotówki dla pacjenta w aptece odpłatność
                jest wiele wyższa.
                Sprawa śmierdzi na kilometr, czekałem dzisiaj na ową panią aby ją z radością
                wyrzucić z poradni, ale nie odważyła się stanąć oko w oko.
                • super-reset Re: To nie chodzi o lek za darmo 22.01.09, 20:54
                  Żaden lek nie kosztuje grosza, to jasne.Ale firmy często wciskają do
                  aptek pakiety, w ramach których za jeden z leków naprawdę zapłacisz
                  przy okienku symboliczny grosz.Promocja trwa z reguły miesiąc-dwa, a
                  potem lek dalej dobrze się sprzedaje, bo pacjent i doktor
                  przyzwyczaili się do starej ceny:).
                  Dziewczę, jak sądzę, pakiet załatwiło, ale próba wprowadzienia go na
                  rynek, okazała się być, delikatnie mówiąc, kontrowersyjna...
          • obs2 Re: To nie chodzi o lek za darmo 22.01.09, 22:07
            > Ale też trzeba przyznać,ze większość grzecznie dziękuje, a czasem
            > nawet nie chce wziąć, bo mówią,ze za darmo nie wypada:)

            na pewno nie w Krakowie!
            • young_doc na pewno nie w Krakowie! 22.01.09, 23:24
              ;-))))
Pełna wersja