grammmatik
08.05.09, 13:17
Przepraszam jeśli komuś to przeszkadza, ale muszę wylać swoje żale. Wczoraj
około 16 dostałem ostrego bólu żołądka, nie wiedziałem co to bo nigdy tak nie
miałem, ale chwilę mnie pobolało, przestało, a potem znowu się uaktywniło.
Zwolniłem się z pracy i polazłem do przychodni, usiadłem sobie grzecznie w
kolejce no i czekam. Przede mną było jakieś 4 osoby, potem doszły jeszcze 2.
Wszystko fajnie póki się nie okazało, że doktorek przyjmuje tylko do 18 i za
żadne skarby nie chciał się przekonać, żeby zostać te pół godziny dłużej... A
w między czasie ból w moim żołądku zaczął narastać i mu tłumacze, że mnie
nap***nicza, a on nic i zaprosił mnie następnego dnia o 8 Powiedział, że wejdę
bez kolejki... Skończyło się na tym, że pojechałem do prywatnego lekarza,
zapłaciłem za wizytę 150 zł, ale przynajmniej zrobił swoje. Skąd to się w
ogóle wzięło, że państwowi lekarze pracują tylko do określonej godziny. Jak to
jest możliwe, że wychodzi o tej godzinie, do której ma zapisane, że kończy
pracę nawet jeśli wszystkich nie przebadał, nawet jak ma kogoś zapisanego, kto
nie zdążył zostać przebadany? Może ktoś mi to wytłumaczy, bo ja tego nie ogarniam