"Bądź bogaty niczym lekarz,

17.08.09, 22:32
szczęśliwy jak prawnik i spełniony w alkowie jak górnik - takie
życzenia możemy sobie składać po lekturze najnowszej części Diagnozy
Społecznej 2009."

To cytat z relacji na dziennik.pl, zatytułowanej: "Szczęśliwy Polak
to prawnik":

www.dziennik.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/article432470/Szczesliwy_Polak_to_prawnik.html


Inny cytat z tej relacji, to:

"Bogaty jak lekarz

Polski lekarz ma przeciętnie 42 lata i prawdopodobnie jest kobietą.
W swoje wykształcenie zainwestował ponad 17 lat. Ale opłaciło się:
dziś należy do najlepiej zarabiających grup zawodowych. Jeśli chodzi
o poziom religijności, plasuje się jednak wśród średniaków – niezbyt
często chodzi na niedzielne msze i się modli. Ale z całą pewnością
mimo absorbującej pracy lekarz ma udane życie rodzinne, a 60 proc.
przedstawicieli tej profesji jest również zadowolone ze swojego
życia seksualnego. Ma wprawdzie dość niskie zaufanie do ludzi, ale
nie narzeka na brak przyjaciół. Dlatego wcale nie zamierza wyjeżdżać
z Polski. ”Mimo że to trudna i czasochłonna praca, że zbyt mało
czasu spędzam z dzieckiem, chcę zostać w kraju” - przyznaje dr
Łukasz Rajchert, onkolog z Łodzi."
    • pct3 Re: "Bądź bogaty niczym lekarz, 17.08.09, 22:57
      dziś należy do najlepiej zarabiających grup zawodowych

      pękłem ze śmiechu. Opłaciło się wrócić z wakacji (kilka dni,
      zagranica owszem, ale bliska - na więcej mnie nie stać).

      Mam propozycję do innych grup zawodowych: zamieńmy się. No dobra,
      jestem porąbanym Judymem, kim tam chcecie. Zamieniam się.
      Zamieniamy się na zarobki, np. na rok.
      Albo zamieniamy się na mieszkania, ich wyposażenie, na auta, na
      oszczędności.
      Jestem lekarzem, niekaranym, mam prawo wykonywania zawodu, ukończoną
      specjalizację i zatrudnienie w czterech miejscach. Moje nieziemskie
      kokosy finansowe oddaję od jutra, zamieniając się z tymi biedakami,
      którzy jeżdżą przywoitymi kombiakami czy terenówkami, mają
      dwupoziomowe mieszkanie w mieście i dom na wsi i jeżdżą na wakację
      na Kretę. BO TO DO K NĘDZY NIE SĄ LEKARZE!!!!!
    • radeberger to jest lepsze 17.08.09, 23:05
      Rzeczywiście, prawnicy do tej pory nie wyjeżdżali za granicę, a i w przyszłości nie mają takich planów. Wystarczają im podróże w internecie: z sieci korzysta 98 proc. z nich. Na ich wspaniałym życiu jest tylko jedna skaza: prawnicy nie mogą pochwalić się swoim życiem seksualnym.


      czyli prawnik to frustrat seksualny, który siedzi w sieci bo sobie nie radzi w łóżku - hmm :-)
      • makrofag Re: to jest lepsze 23.08.09, 11:33
        Tak naprawdę to najbardziej zazdroszczą lekarzom tych zarobków, ci którzy są
        przekonani że po 8 godzinach pracy to muszą pić piwo przed telewizorem. Jakoś im
        się nie chce szukać kolejnych posad, lepiej się frustrować na zarobki innych.
        • pct3 Re: to jest lepsze 23.08.09, 11:55
          Tak naprawdę, to powinno tak być.
          8 czy 10 godzin dziennie - OK. Ale wolne noce, wolne weekendy.
          Wybór dokonuje się na poziomie: czy chcę tylko przeżyć (tzn. mieć mieszkanie i
          samochód) - wtedy zostaję robotnikiem. Czy chcę przeżyć trochę lepiej (mieć dom
          i dobry samochód) - wtedy zostaję "zwykłym" lekarzem albo prawnikiem. A może
          chcę mieć naprawdę sporo (mieć 4 domy, w tym w Toskanii, wiele fajnych aut,
          jacht) - no to zostaję kardiochirurgiem albo gwiazdą prawniczej palestry.
          Ale w założeniu tego wszystkiego jest to że człowiek trochę pracuje, a poza tym
          ma również czas wolny.
          My lekarze od lat popełniamy w Polsce błąd polegający na godzeniu się na pracę
          prawie non-stop.
          Skutek tego jest taki, że gdy ktoś narzeka na zarobki słyszy że i tak powinien
          się cieszyć bo łatwo znaleźć dodatkowe zajęcie.

          Błędne koło utrwaliło się bardzo - lekarze nie będą zarabiać coraz lepiej, bo
          nie ma mechanizmu by to sprawić. Lekarz któremu brakuje pieniędzy nie może
          domagać się wyższej płacy (bo wtedy jest potworem "odchodzącym od łóżek
          pacjentów"). Ma podjąć pracę w szóstym miejscu i dziękować za tą możliwość.
          • m.algorzatka Re: to jest lepsze 23.08.09, 15:09
            "Czy chcę przeżyć trochę lepiej (mieć dom
            i dobry samochód) - wtedy zostaję "zwykłym" lekarzem"

            Moglbys sprecyzowac? Kogo okreslasz mianem >zwykly lekarz<, czy jest
            to tzw. "jakis lekarz", czy moze reklamujacy czasem na
            internecie "lekarz ogolny"(i nie chodzi tu o interniste, ci sa w
            innej rubryce).
            • pct3 Re: to jest lepsze 23.08.09, 18:10
              Moglbys sprecyzowac? Kogo okreslasz mianem >zwykly lekarz<, czy jest to tzw.
              "jakis lekarz",


              Każdy może być wyzwany od "jakiegoś lekarza".
              Jestem pewien że w klinice kardiochirurgii grasują stada pacjentów (przyszłych
              lub byłych) oraz ich rodzin pytających portiera albo przechodzącego pana
              wymieniającego żarówki: "gdzie ja tu znajdę jakiegoś kardiochirurga?". Ta plaga
              będzie trwać do końca świata.

              czy moze reklamujacy czasem na
              internecie "lekarz ogolny"(i nie chodzi tu o interniste, ci sa w
              innej rubryce).


              niestety, internista w Polsce to to samo co lekarz ogólny. Pod względem prestiżu
              społecznego i zarobków. Aha, lekarz ogólny pod Warszawą zarabia więcej niż II
              stopnia internista w Krakowie.

              Chodziło mi o "szeregowego" lekarza. Nie ordynatora, nie profesora, nie
              właściciela sieci przychodni. Takiego dermatologa co przyjmuje w gabinecie do
              którego nie chodzi pół miasta (to lepsze pół), takiego internistę z oddziału,
              takiego ratunkowego (co nie siedzi w karetce 600 godzin na 720 w miesiącu),
              takiego pediatrę (pół etatu w szpitalu, pół w przychodni), takiego okulistę co
              to nie wykonuje wszystkich możliwych operacji oka. No, takiego zwykłego.
              Taki zwykły - powinien pracować ok. 200 godzin w miesiącu i powinien móc z tego
              mieć mieszkanie, byle auto i jechać raz w roku na wakacje. I jeszcze mu powinno
              starczyć na książki dla dzieci.
              Na razie jest to, jak wiemy, nierealne.
Pełna wersja