Dodaj do ulubionych

Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekarza

02.09.09, 19:47
Lekarze z Krosna zlozyli wypowiedzenia bo uniemozliwia sie im
pracy 40 do 50 godzin na dobe.
Kolejna nagonka na lekarzy!!!!
Zadaja odwolania dyrektora ktory wyprowadzil szpital na prosta i
wypracowuje ZYSKI ok 1 mln rocznie
Dla elity narodu taki dyrektor jest zly, wola kretyna ktory bedzie
psioczyl caly czas na NFZ
wiec kto jest winny obecnej sytuacji SZ w polsce?
Obserwuj wątek
    • snajper55 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 02.09.09, 21:28
      szlachcic napisał:

      > wiec kto jest winny obecnej sytuacji SZ w polsce?

      Ty, Szlachcic.

      S.
      • vlad Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 02.09.09, 21:58
        > > wiec kto jest winny obecnej sytuacji SZ w polsce?

        Blame Canada!
      • st.lucas Snajper powiedzial najkrocej cala prawde. 03.09.09, 08:36
        Winni zlej sytuacji w ochronie zdrowia w Polsce sa ludzie o
        roszczeniowym nastawieniu zaimpregnowani na rzeczowe argumenty.

        To wlasnie liczac sie z takim elektoratem, politycy boja sie
        przeprowadzic niezbedne reformy.
      • forumowy.rzep Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 14.09.09, 16:59
        snajper55 napisał:

        > szlachcic napisał:
        >
        > > wiec kto jest winny obecnej sytuacji SZ w polsce?
        >
        > Ty, Szlachcic.
        >

        Widzę, że wiesz, tyle co zjesz :(
        > S.
    • pct3 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 02.09.09, 22:00
      czy któryś z lekarzy powiedział że odchodzi bo mu nie pozwalają pracować 40
      godzin na dobę?

      Jak chodzi o czytnik czasu pracy, jak i o nieśmiertelne kasy fiskalne,
      odpowiadam prosto i krótko: proszę je wprowadzić od jutra. Ja nie widzę w tym
      problemu (poza zawracaniem głowy i wydatkami).
      Podobnie jak nie widzę problemu w kontroli stanu majątkowego w zestawieniu z
      deklarowanymi dochodami.

      Mam dziwne wrażenie, że nie jestem odosobniony w tych odczuciach.
      Podniecasz się Szlachcic wyjątkami i to od dawna.
      Nie zabraniam Ci piętnować wyjątków, ale znaj proporcje.
      • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 02.09.09, 23:14
        > czy któryś z lekarzy powiedział że odchodzi bo mu nie pozwalają
        pracować 40 godzin na dobę?

        badz powazny, wiadomo ze nikt do tego by sie nie przyznal
        doskonale zas wiesz ze lekarze na ten temat sie wypowiadali juz
        wczesniej i wypowiedzi byly jednoznacznie nieprzychylne temu
        rozwiazaniu.
        Pytanie zasadnicze brzmi. dlaczego dyrektor zdecydowal sie na
        wprowadzenie tego rozwiazania? Odpowiedz brzmi - bo wie ze z czasem
        pracy lekarzy sa problemy
        Rozumiesz ze wytlumaczenie moze byc tylko jedno?

        > Jak chodzi o czytnik czasu pracy, jak i o nieśmiertelne kasy
        >fiskalne, odpowiadam prosto i krótko: proszę je wprowadzić od
        >jutra. Ja nie widzę w tym problemu

        ale sa firmy co rejstratory czasu pracy funkcjonuja i nikt nie robi
        z tego problemu tylko lekarze. Dokladnie to samo jest z kasami.
        To ze Ty nie masz obiekcji nie znaczy ze tak jest ze wszystkimi

        > Podniecasz się Szlachcic wyjątkami i to od dawna.

        wyjatkami? hehehehe

        > Nie zabraniam Ci piętnować wyjątków, ale znaj proporcje.

        ci lekarze chca odwolania dyrektora ktory wyprowadzil szpital z
        dlugow i osiagnal 1 mln zysku
        • practicant Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 01:51
          > badz powazny,

          wlasnie,szlachcic.Badz powazny.Wreszcie.


          > doskonale zas wiesz ze lekarze na ten temat sie wypowiadali juz
          > wczesniej i wypowiedzi byly jednoznacznie nieprzychylne temu
          > rozwiazaniu.

          Przepraszam-ale kto byl nieprzychylny...?Bo komentarze z ktorymi ja sie
          spotykalem mozna sprowadzic jedynie do:"idiotyczny pomysl,w
          dodatku-kosztowny,ale jak chcecie-wprowadzajcie,nie mamy nic przeciwko".Moze
          przytoczysz,w ktorym miejscu lekarze byli nieprzychylni temu pomyslowi...?


          > ale sa firmy co rejstratory czasu pracy funkcjonuja i nikt nie robi
          > z tego problemu tylko lekarze. Dokladnie to samo jest z kasami.
          > To ze Ty nie masz obiekcji nie znaczy ze tak jest ze wszystkimi

          A nie piernicz.Ja jestem jak najbardziej za-skonczy sie darmowe zostawanie po
          godzinach.


          > > Podniecasz się Szlachcic wyjątkami i to od dawna.
          >
          > wyjatkami? hehehehe

          No tak.Zapomnialem,ze masz ciezkie urojenia.



          > > Nie zabraniam Ci piętnować wyjątków, ale znaj proporcje.
          >
          > ci lekarze chca odwolania dyrektora ktory wyprowadzil szpital z
          > dlugow i osiagnal 1 mln zysku

          Ekhm,i co z tego,ze wyprowadzil szpital z dlugow...?Daj mi dowolna zadluzona
          firme,przez pol roku nie bede placil pracownikom wynagrodzen-i gwarantuje Ci,ze
          tez wyjde na plus.

          miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,6990980,Lekarze_z_Krosna_zlozyli_wypowiedzenia.html
          Tutaj jest caly artykul.I zasadniczo,jest przezabawny-jak wiekszosc takich
          artykulow:

          "Pracownik, który je przyjmował, musiał zostać po godzinach"

          Mhm,ale jak np.chirurg musi zostac po godzinach i kogos zoperowac,de facto-za
          darmo,to juz problemu nie ma...


          "Dyrektor Kocój złożył także deklarację, że jeśli będzie trzeba, kredyt na
          inwestycje w szpitalu zostanie wykorzystany na płace dla pracowników i
          utrzymanie obecnego stanu zatrudnienia."

          ...i nagle wszystko jasne...!!Zero sensownych wyjasnien i nagle-olsnienie na
          koniec artykulu:)"Nawet pensje zaplacimy-choc z kredytu,taki jestem dobry dla
          was,konowaly".Ciekawe,ile miesiecy tej pensji NIE PLACIL.Super:)Szlachcic,ile
          bys pracowal madralo w firmie,w ktorej nie dostawalbys pensji...?Tylko prosze
          odpowiedz bez pieprzenia o betonie,etc-rzeczowo:ile miesiecy.Jeden,dwa,trzy?Bo
          ja sam znam miejsca,gdzie i dluzej dyrekcja nie placila.
          • slav_ Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 08:22
            A teraz jak to działa w praktyce.

            Jeśli by ktoś myślał że pracodawca płaci (lub wyrównuje czas) za pozostanie
            dłużej w pracy to się gorzko rozczaruje.

            Otóż sprawa jest prosta jeśli lekarz spóźni się do pracy - za czas nieobecności
            jest mu potrącane wynagrodzenie.

            Ciekawiej wygląda jeśli pracownik zostanie dłużej - "skasowanie" karty po czasie
            skutkuje... tzw "dywanikiem" i pouczeniem że nie ma żadnych "godzin
            nadliczbowych" i pracownik absolutnie i bezwzględnie ma szpital opuszczać w
            oznaczonym czasie.

            Efekt jest taki np. w razie przedłużenia się "spadają" zabiegi planowe które
            potencjalnie mogą się skończyć po czasie w którym personel już musi wyjść
            (zabiegi "ostre" załatwia inny zespół ale jemu planowych nie wolno wykonywać w
            tym czasie). "Planowi" pacjenci nie są zachwyceni.

            Są pozytywy - np. po dyżurze lekarz wstaje i wychodzi - opuszcza szpital bez
            gadania (dotychczas szedł na wizytę, a następnie przez kilka godzin jeszcze
            załatwiał różne sprawy pacjentów). Teraz z czystym sumieniem może powiedzieć że
            nie wolno(!) mu zostać w pracy.

            Choć słyszałem o szpitalach z rejestracja czasu gdzie lekarze "odbijają" kartę i
            pozostają w pracy ale oni sami sobie kręcą bicz na siebie.
          • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 10:41
            > Przepraszam-ale kto byl nieprzychylny...?

            temat rejestratorow jest przerabiany juz od jakiegos czasu w kilku
            szpitalach. Glosna byla juz saprawa jednego ze szpitali w ktorym
            lekarze sie burzyli i argumentowali swoja niechec
            "brakiem zaufania dyrekcji do lekarzy"
            Ten argument tez mial byc argumentem pzemawiajacym za odwolaniem
            dyrektora bo trudno pracowac jak sie nie ma zaufania

            > A nie piernicz.Ja jestem jak najbardziej za-skonczy sie darmowe
            >zostawanie po godzinach.

            hehehee
            dobrze ze jestes wesoly chociaz

            > Ekhm,i co z tego,ze wyprowadzil szpital z dlugow...?Daj mi dowolna
            >zadluzona firme,przez pol roku nie bede placil pracownikom
            >wynagrodzen-i gwarantuje Ci,ze tez wyjde na plus.

            ale ten dyrektor ma bardzo wysokie notowania
            nie wierze w to ze wyszedl z dlugow bo nie placilekarze zaraz by to
            wycianeli

            > ...i nagle wszystko jasne...!!Zero sensownych wyjasnien i nagle-
            >olsnienie na koniec artykulu:)"Nawet pensje zaplacimy-choc z
            >kredytu,taki jestem dobry dla was,konowaly".

            rozumiem practicant ze dyrektor ktory wchodzi do szpitala
            zadluzonego na 100 baniek szpitala po miesiacu pracy jak jest dobry
            wyjdzie na zero
            pomysl troche practicant

            Sprawa rejestratorow ma dokladnie taki sens nak kasa rejestrujaca
            uslugi przez lekarzy w gab prywatnych - sens ogromny
            wielkie grono lekarzy oszukuje na uslugach i wielka rzesza lekarzy
            ma w nosie godziny pracy w szpitalach.
            Aby pracowac practicant w 2 i wiecej miejjscach zaczyna brakowac
            czasu. wiec trzeba okradac jakiegos pracodawce z czasu. Jakiego
            pracodawce najlatwiej oszukac? Ewidentnie i niepodwazalnie szpital
            Dlaczego/ bo jest duzy i panstwowy a mentalnosc Polaka w tym
            przypadku lekarza jest taka ze panstwowy to nie moj wiec moge to
            robic
      • protozoa Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 08:17
        Wprowadzić i czytniki i kasy fiskalne jak najszybciej. Nie tylko nie mam nic do
        ukrycia, ale moze coś by mi kapnęło za godziny przepracowane za friko?
        • slav_ Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 08:25

          > Wprowadzić i czytniki i kasy fiskalne jak najszybciej. Nie tylko nie mam nic do
          > ukrycia, ale moze coś by mi kapnęło za godziny przepracowane za friko?

          Niekoniecznie (czytaj mój post powyżej).
          Pracodawca może po prostu egzekwować opuszczanie pracy w określonym czasie.
          • dr01 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 08.09.09, 17:20
            > Pracodawca może po prostu egzekwować opuszczanie pracy w określonym czasie.
            ciekawe jakby wyglądało egzekwowanie opuszczenia zakładu pracy w trakcie
            operacji kiedy pacjent jest rozgrzebany na stole - nic to, przykrywamy chustami,
            niech czeka do jutra...
            • slav_ Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 08.09.09, 18:18
              > ciekawe jakby wyglądało egzekwowanie opuszczenia zakładu pracy w trakcie
              > operacji

              W trakcie operacji oczywiście nie, dokończysz ją (ale nadgodzin NIE DOSTANIESZ).
              I jeszcze zbierzesz opr od pozostałego personelu (sam na tej sali nie siedzisz)
              który ma OBOWIĄZEK wyjść o wyznaczonej porze.
              Po prostu operacje mogące się skończyć po wyznaczonym czasie profilaktycznie
              "spadają".
        • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 10:45
          protozoa napisała:

          > Wprowadzić i czytniki i kasy fiskalne jak najszybciej. Nie tylko
          nie mam nic do ukrycia, ale moze coś by mi kapnęło za godziny
          przepracowane za friko?

          jesli chodzi o kasy fiskalne to histeria jest smialo mozna
          powiedziec ogolna. awnie przeciwko wypowiadaly sie wasze organizacje
          Wiec spoko, takie Twoje oswiadczenia jak wiesz nie robia wrazenia
          Bardzo podobnie jest z rejestratorami czasu pracy, argumenty troche
          inne "czy zadluzony szpital stac na rejestrator"
          Brzmi pieknie, przyznaje
          ale uwazam ze jak jest z tym problem ze lekarze nie pracuja tyle ile
          sie nalezy ta inwestycja jest zasadna. Jstem pewien tez ze dyrektor
          mial podstawy podjac taka decyzje
      • ppysznik Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 14:38
        > Podniecasz się Szlachcic wyjątkami i to od dawna.

        wyjątkiem od dawna jest to, ze lekarze i prawnicy w prywatnych praktykach nie
        korzystają z kas fiskalnych. nawet taksówkarze i kserokopiarze muszą. W 2008
        roku na prywatne leczenie Polacy wydali ok 28 mld zł. Przydałoby się, żeby część
        z tego w formie podatków wróciła do budżetu, tak jak od każdej innej grupy
        zawodowej.

        > Nie zabraniam Ci piętnować wyjątków, ale znaj proporcje.

        załóżmy nawet, ze tylko 5 proc lekarzy oszukuje - czy nie warto tych 5 proc
        przywrócić do porządku?
        • 0.9_procent Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 15:48

          ppysznik napisał:

          > wyjątkiem od dawna jest to, ze lekarze i prawnicy w prywatnych
          praktykach nie
          > korzystają z kas fiskalnych. nawet taksówkarze i kserokopiarze
          muszą.

          Lekarze na tym forum już wielokrotnie pisali, że nie mają nic
          przeciwko wprowadzeniu kas fiskalnych. Ułatwi to wiele spraw i
          zamknie gęby pyskaczom.
          Rozumiem, że domagając się kas fiskalnych u lekarzy (wzorem
          taksówkarzy i ksero kopiarzy) będziesz domagał się by lekarze mogli
          odliczać VAT od zakupów na firmę (wzorem taksówkarzy i ksero
          kopiarzy). Ja naprawdę bardzo chętnie wydam 2000 na kasę fiskalną,
          by móc późnej odliczyć 20000 przy zakupie samochodu.


          >W 2008
          > roku na prywatne leczenie Polacy wydali ok 28 mld zł.

          Skąd te dane? Na podstawie informacji podawanych przez pacjentów?
          Pewnie także wierzysz, że lekarze używają jako płynu do spryskiwaczy
          wyłącznie wysokogatunkowych alkoholi, bo przecież żaden pacjentów
          nie powie, że dał doktorowi tani koniaczek z bazaru.

          > Przydałoby się, żeby część
          > z tego w formie podatków wróciła do budżetu, tak jak od każdej
          innej grupy
          > zawodowej.

          ‘tak jak od każdej innej grupy zawodowej’ – widzę, że w
          opowiadaniu dowcipów jesteś mistrzem.


          > załóżmy nawet, ze tylko 5 proc lekarzy oszukuje - czy nie warto
          tych 5 proc
          > przywrócić do porządku?

          No tak, doktory. Enklawa złodziei wśród kryształowo uczciwych
          obywateli tego pięknego kraju.
          • snajper55 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:29
            0.9_procent napisał:

            >
            > ppysznik napisał:
            >
            > >W 2008 roku na prywatne leczenie Polacy wydali ok 28 mld zł.
            >
            > Skąd te dane?

            www.inwestycje.pl/rynek_zdrowia/w_2008_roku_polacy_wydali_na_prywatne_leczenie_28_miliardow_zlotych;57984;0.html

            S.
          • ppysznik Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:30
            > Ja naprawdę bardzo chętnie wydam 2000 na kasę fiskalną,
            > by móc późnej odliczyć 20000 przy zakupie samochodu.

            tak, jednakowe zasady dla wszystkich rodzajów działalności.
            ja mam wrażenie, ze lekarze z prywatnych gabinetów nie odprowadzają podatku od
            wszystkich przychodów - czy się mylę?
            a inwestycje maja raczej charakter jednorazowy, amortyzują się dosyć szybko i
            koszty uzyskania szybko znikają. budżetowi wyjdzie to na plus, bo zamiast CITu
            dostanie VAT z inwestycji.

            > >W 2008
            > > roku na prywatne leczenie Polacy wydali ok 28 mld zł.
            > Skąd te dane? Na podstawie informacji podawanych przez pacjentów?

            Deloitte i GUS - mówi Ci to coś?
            www.money.pl/gospodarka/raporty/artykul/wydajemy;miliardy;na;prywatne;leczenie;rzad;ma;plan,84,0,450900.html
            12 mld idzie na prywatne usługi. a to tylko szacunki.

            > opowiadaniu dowcipów jesteś mistrzem.

            raczej nie

            > No tak, doktory. Enklawa złodziei wśród kryształowo uczciwych
            > obywateli tego pięknego kraju.

            uderz w stół - jak może zauważyłeś, dyskusja w tym wątku toczy się o lekarzach.
            Wg mnie wszędzie trzeba likwidować patologie, nawet wśród tych biednych lekarzy.
            • 0.9_procent Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 10:19
              ppysznik napisał:

              > tak, jednakowe zasady dla wszystkich rodzajów działalności.

              Właśnie, że nie jednakowe. Usługi medyczne są zwolnione z VAT – wiec
              płatnikiem VATu być nie mogę. A co za tym idzie nie mogę odliczać
              VATu przy zakupach, w przeciwieństwie do taksówkarza czy
              kserokopiarza.
              Jeśli dla ciebie to są jednakowe warunki do nie mamy o czym
              dyskutować.


              > ja mam wrażenie, ze lekarze z prywatnych gabinetów nie
              odprowadzają podatku od
              > wszystkich przychodów - czy się mylę?

              A ja mam wrażenie, że pacjenci piszą androny na forum – czy się
              mylę?
              Wiesz, to tylko wrażenie.


              > a inwestycje maja raczej charakter jednorazowy, amortyzują się
              dosyć szybko i
              > koszty uzyskania szybko znikają. budżetowi wyjdzie to na plus, bo
              zamiast CITu
              > dostanie VAT z inwestycji.

              Zgadzam się. Zakup kasy fiskalnej to jednorazowy wydatek.
              A jak pisałem powyżej nie mam nic (i nie tylko ja) by wprowadzić
              kasy fiskalne dla lekarzy – by 'dla wszystkich były jednorazowe
              zasady'
              .


              > > >W 2008
              > > > roku na prywatne leczenie Polacy wydali ok 28 mld zł.
              > > Skąd te dane? Na podstawie informacji podawanych przez
              pacjentów?
              >
              > Deloitte i GUS - mówi Ci to coś?
              >
              target="_blank">www.money.pl/gospodarka/raporty/artykul/wydajemy;mili
              ardy;na;prywatne;leczenie;rzad;ma;plan,84,0,450900.html
              > 12 mld idzie na prywatne usługi. a to tylko szacunki.

              Właśnie w tym rzecz, że to szacunki. A na czym te szacunki są
              oparte? Przecież nie na podatkach płaconych przez lekarzy, bo ci
              jak powszechnie widomo kłamią. Powszechnie także wiadomo, że
              pacjenci nie dają doktorom koniczków z bazaru tylko markowe
              alkohole - prawda? Więc ???

              Jeśli nie zauważyłeś. Pytałem o DANE nie o szacunki.
              Danych nie ma.
              Są szacunki, pozostaje pytanie o wiarygodność
              źródeł tych szacunków.


              > > No tak, doktory. Enklawa złodziei wśród kryształowo uczciwych
              > > obywateli tego pięknego kraju.
              >
              > uderz w stół - jak może zauważyłeś, dyskusja w tym wątku toczy się
              o lekarzach.
              > Wg mnie wszędzie trzeba likwidować patologie, nawet wśród tych
              biednych lekarzy
              > .

              Tytuł forum – Służba zdrowia. Spodziewałeś się, że będą pisać
              o hydraulikach?
              • ppysznik Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 11:18
                > Usługi medyczne są zwolnione z VAT – wiec
                > płatnikiem VATu być nie mogę. A co za tym idzie nie mogę odliczać

                bzdura. kazdy prowadzacy dzialalnosc jest platnikiem VAT (z malymi wyjatkami).
                To ze uslugi medyczne sa zwolnione z VAT to lepiej dla lekarza i pacjenta, bo
                usluga jest tansza, a lekarz nie odprowadza VATu.
                VAT który płacisz (np. za samochód służbowy) jest twoim kosztem, wiec możesz go
                odliczać.

                co do szacunków t z reguły są zaniżone. moim zdaniem zostawiamy w prywatnych
                gabinetach dużo więcej.

                a tak w ogóle to przeczytaj jeszcze raz co napisałem poprzednio, potem pogadamy.
                • 0.9_procent Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 12:12
                  ppysznik napisał:

                  > > Usługi medyczne są zwolnione z VAT – wiec
                  > > płatnikiem VATu być nie mogę. A co za tym idzie nie mogę
                  odliczać
                  >
                  > bzdura.

                  No tak. Jeśli fakty nie zgadzają się z moją tezą – tym gorzej dla
                  faktów.
                  Gdyby VAT na usługi medyczne wynosił 0 procent mógłbym być planikiem
                  VATu.
                  Jeśli usługi medyczne są z VAT zwolnione płatnikiem VATu być
                  nie mogę – a tym samym nie mogę VATu odliczać.
                  Twoje ‘bzdura’ niczego nie zmienia.


                  > kazdy prowadzacy dzialalnosc jest platnikiem VAT (z malymi
                  wyjatkami).

                  Każdy, czy z wyjątkami ?


                  > To ze uslugi medyczne sa zwolnione z VAT to lepiej dla lekarza i
                  pacjenta, bo
                  > usluga jest tansza, a lekarz nie odprowadza VATu.

                  Lepiej dla pacjenta. Dlaczego dla lekarza? Oświeć mnie.


                  > VAT który płacisz (np. za samochód służbowy) jest twoim kosztem,
                  wiec możesz go
                  > odliczać.

                  Jakoś wolę kupić samochód o 22 procent taniej, niż mieć wyższe
                  koszty.


                  > co do szacunków t z reguły są zaniżone.

                  Znaczy niewiarygodne. To po co przytaczasz niewiarygodne
                  informacje
                  i podajesz je jako pewnik?


                  >moim zdaniem zostawiamy w prywatnych
                  > gabinetach dużo więcej.

                  Moja koleżanka dentystka miała kiedyś kontrolę z NFZ, bo pacjent
                  stwierdził, iż jego zdaniem usługa nie była warta 200
                  złotych. W czasie kontroli okazało się, że to nie 200 złotych, a 200
                  punktów – po kilka groszy za punkt.
                  Więc – moim zdaniem – bredzisz.

                  Wiarygodnych danych na temat zarobków lekarzy w prywatnych
                  gabinetach nie ma. Wprowadzą kasy fiskalne – będą wiarygodne dane.
                  I obawiam się, że wielu takich jak ty, opowiadających o kokosach
                  zbijanych przez lekarzy w prywatnych gabinetach może się nieźle
                  zdziwić.


                  > a tak w ogóle to przeczytaj jeszcze raz co napisałem poprzednio,
                  potem pogadamy
                  > .
                  Rozumiem. Podgadamy, gdy podzielę twoje zdanie. Jeśli mam przeciwne –
                  nie mamy o czym rozmawiać…
                • practicant Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 16:20
                  > VAT który płacisz (np. za samochód służbowy) jest twoim kosztem, wiec możesz go
                  > odliczać.

                  Buehehehehe,ale jaja,normalnie bede musial ten dowcip powiedziec znajomemu /nie
                  lekarz-prowadzi wlasna firme handlowa/,ktory ostatnio odliczyl sobie w ten
                  sposob land cruiser'a:)

                  Nosz,rece opadaja:)
                • slav_ Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 16:54
                  > bzdura. kazdy prowadzacy dzialalnosc jest platnikiem VAT (z malymi wyjatkami).
                  > To ze uslugi medyczne sa zwolnione z VAT to lepiej dla lekarza i pacjenta, bo
                  > usluga jest tansza, a lekarz nie odprowadza VATu.
                  > VAT który płacisz (np. za samochód służbowy) jest twoim kosztem, wiec możesz go
                  > odliczać.

                  Te kilka linijek dowodzi jednoznacznie ze nie masz ZIELONEGO POJĘCIA o tym o
                  czym usiłujesz pisać. Daruj sobie więc dywagacje na tematy podatkowe. Pisz po
                  prostu "kasy fiskalne dla lekarzy", jak wszyscy. Wiadomo o co chodzi a usiłując
                  to "uzasadniać" tylko się ośmieszasz.
                  • ppysznik Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 17:19
                    powiedz co jest nieprawda w tym co napisałem?
                    sytuacja jest taka, ktoś (dzialalnosc) sprzedaje usługi, ma kasę fiskalna, jest
                    zwolniony z VAT. Powiedz mi, czy VAT z faktury za komputer, który kupuje, jest
                    tego kogos kosztem uzyskania czy nie?
                    • practicant Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 19:33
                      > powiedz co jest nieprawda w tym co napisałem?

                      WSZYSTKO!!!!!!!

                      > sytuacja jest taka, ktoś (dzialalnosc) sprzedaje usługi, ma kasę fiskalna, jest
                      > zwolniony z VAT.

                      Nie.ALBO ma kase fiskalna,ALBO jest zwolniony z VAT.

                      > Powiedz mi, czy VAT z faktury za komputer, który kupuje, jest
                      > tego kogos kosztem uzyskania czy nie?

                      K...,kolejny domorosly ekonomista/bankowiec/medyk/prawnik/mechanik...
                      Jest 100tysiecy mozliwosci manewru.Chcesz wytlumaczenia-komputer jest potrzebny
                      do prowadzenia ksiegowosci.Wystarczy...?

                      Slav ma racje.Pisz po prostu tak jak wszyscy "kasy fiskalne dla lekarzy","pokaz
                      lekarzu co masz w garazu" i inne populistyczne bzdurki.I nie wdawaj sie w
                      jakiekolwiek dyskusje.Dyskutujac ukazujesz braki intelektualne i dramatycznie
                      sie kompromitujesz.A po co...?
                      • ppysznik Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 06.09.09, 08:30
                        A jaki zwiazek ma zwolnienie z VAT z kasa fiskalna?
                        www.podatki.egospodarka.pl/31553,Kasa-fiskalna-i-opodatkowanie-VAT-zwolnienia-a-obrot,1,65,1.html
                        "Podatnicy rozpoczynający, bądź prowadzący działalność gospodarczą mogą przy
                        pewnych warunkach korzystać ze zwolnienia w opodatkowaniu podatkiem VAT oraz z
                        obowiązku ewidencjonowania sprzedaży przy użyciu kasy fiskalnych. Głównymi
                        zwolnieniami są tutaj zwolnienia ze względu na obroty. Mimo że podobnie
                        nazywane, są one dwoma zupełnie odrębnymi zwolnieniami, które jednak niekiedy
                        się mylą przedsiębiorcom. " - przyznasz się do błędu znawco? wziąłeś już swoja
                        tabletkę.

                        tylko lekarze mówią, ze kto chce im zaglądać do garażu. widocznie maja coś do
                        ukrycia. mnie to nie interesuje. maja tylko płacić podatki od swoich dochodów.
                        kropka.

                        reszta wypowiedzi to tylko epitety, które zachowaj np. dla swojej rodziny,
                        widocznie tak miedzy sobą rozmawiacie.
                        • 0.9_procent Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 06.09.09, 11:05
                          Aha. Powiedział, co wiedział.

                          Zapoznaj się najpierw z Ustawą o podatku od towarów i usług
                          , a szczególnie z załącznikiem nr 4 – WYKAZ USŁUG
                          ZWOLNIONYCH OD PODATKU. Sugeruję zwrócenie szczególnej uwagi na
                          punkt 9 tego załącznika.

                          Żeby było jeszcze czytelniej.

                          Usługi zaliczane do grupowania statystycznego PKWiU 85.1:
                          1. usługi świadczone przez szpitale (PKWiU 85.11),
                          2. usługi medyczne świadczone przez przychodnie i praktyki
                          lekarskie
                          (PKWiU 85.12),
                          3. usługi stomatologiczne (PKWiU 85.13),
                          4. usługi w zakresie ochrony zdrowia ludzkiego pozostałe (PKWiU
                          85.14), w tym: usługi położnych, pielęgniarek, pogotowia
                          ratunkowego, stacji sanitarno-epidemiologicznych, świadczone przez
                          laboratoria medyczne, banki krwi, banki spermy i organów
                          przeznaczonych do transplantacji, usługi w zakresie ochrony zdrowia
                          ludzkiego w obiektach zapewniających pacjentom zakwaterowanie,
                          innych niż szpitale, usługi świadczone przez fizykoterapeutów i inne
                          osoby zajmujące się usługami paramedycznymi (łącznie z usługami
                          homeopatycznymi i podobnymi).


                          Dopiero później wypisuj te swoje ‘mądrości’ znafffco.

                          A tabletki, o których piszesz zachowaj dla siebie i „swojej
                          rodziny”
                          – niewątpliwie się przydadzą.

                          • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 06.09.09, 22:15
                            ale nikt 0,9procent nie twierdzi ze sa lekarze ktorzy okradaja
                            panstwo poprzez nieplacenie vatu panstwu
                            od samego poczatku mowie ci i pora abys zrozumial ze tu chodzi o
                            REJESTROWANIE USLUG po to aby potem lekarz placil PODATEK DOCHODOWY
                            a z tego juz zwolniony nie jest.
                            I na dzien dzisiejszy sytuacja wyglada tak ze lekarze ZANIZAJA ilosc
                            uslug c znaczy ze zanizaja kwote przychodu i dochodu co znowu znaczy
                            ze zanizaja kwoty podatku dochodowego
                            Rozumiesz czy powtorzyc jeszcze ze 100 razy?
                            doskonale wiesz ze zwrot "kasa fiskalna" jest w tym temacie
                            okresleniem uzytym poprzez nalecialosci z grup ktore podatek VAT
                            placa
                            Rozumiem ze nie masz argumentow i nowego forumowicza wziales na
                            ten "argument"
                            • 0.9_procent Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 06.09.09, 22:50
                              Szlachcic (regulamin).
                              Znowu się z choinki urwałeś?

                              Jeśli nie zauważyłeś ten fragment wątku traktuje o zwolnieniu z
                              VAT usług medycznych
                              , a co za tym idzie niestety NIE
                              ‘jednakowych zasad dla wszystkich rodzajów działalności’.
                              O tym, że brak możliwości odliczenia VATu nie jest – jak twierdzi
                              ppysznik – żadnym dobrodziejstwem, a dodatkowym obciążeniem,
                              którego nie nakłada się na 'taksówkarza czy kserokopiarza'.

                              Gdybyś użył wyszukiwarki (o ile potrafisz „informatyku”) wiedziałbyś
                              ile razy napisałem, że jestem jak najbardziej ZA
                              wprowadzeniem kas fiskalnych.
                              Piszę tylko, że NIE CHCĘ być ‘świętą krową’ _ i _
                              BARDZO BY MI ODPOWIADAŁO
                              traktowanie ‘jak każdej innej grupy
                              zawodowej’
                              , zarówno w zakresie obowiązków jak i uprawnień
                              .

                              Ale ty szlachcic jesteś odporny na FAKTY, więc dalsza
                              dyskusja z tobą nie ma żadnego sensu.
                              • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 07.09.09, 13:05
                                >O tym, że brak możliwości odliczenia VATu nie jest – jak twierdzi
                                >ppysznik – żadnym dobrodziejstwem, a dodatkowym obciążeniem,
                                >którego nie nakłada się na 'taksówkarza czy kserokopiarza'.

                                wiem ze chcecie kupowac samochody odliczajac sobie vat.to jest rzecz
                                oczywista. no ale sam mowisz ze glodujecie i macie 20 letnie auta.
                                wiec to nic nie zmieni, nadal wasze glodowe pensje nie beda starczac
                                na nowe auta ktore umozliwiaja odliczenia vatu

                                >Gdybyś użył wyszukiwarki (o ile potrafisz „informatyku”)
                                wiedziałbyś ile razy napisałem, że jestem jak najbardziej ZA
                                > wprowadzeniem kas fiskalnych.

                                mnie nie interesuje czy zdarzy sie tu na forum jakis lekarz co powie,
                                "tak, ukrywamy bledy medyczne" powiedzial to slav, czy "ja chce kas
                                rejestrujacych" byc moze mowisz to ty
                                ja czytam te wypowiedzi i generalnie jestescie przeciw tu na forum,
                                przeciw sa tez wasze organizacje ktore sie na ten temat wypowiadaly.
                                to jest wazne

                                > BARDZO BY MI ODPOWIADAŁO [/b] traktowanie ‘jak każdej innej
                                grupy zawodowej’
                                ,

                                w Toruniu zlapali pijanego policjanta, natychmiastowe zwolnienie,
                                szans pracy juz nie ma
                                a jak to jest z pijanymi lekarzami? a jak to jest z popelniajacymi
                                bledy lekarzami?
                                Nie jestescie traktowani tak jak inne grupy zawodowe w wielu
                                sprawach. Oczywiscie wam to pasuje gdy chodzi o te sprawy.
                                Klapiecie jacy jestescie pokrzywdzeni w innych sprawach
                                • 0.9_procent Dzień dobry Bartoszu - powtórka 07.09.09, 14:52
                                  Szlachcic.
                                  My piszemy, że chcemy tak, ale ty oczywiście wiesz lepiej, że chcemy
                                  inaczej.
                                  Bo ty szlachcic wiesz wszystko najlepiej !

                                  Snajper adminie. Czy nadal sądzisz, że określenie IDIOTA w stosunku
                                  do szlachcica może być obraźliwe? Więc zaproponuj inne adekwatne do
                                  stanu jego umysłu. Czekam z utęsknieniem!
                                  • snajper55 Re: Dzień dobry Bartoszu - powtórka 07.09.09, 15:27
                                    0.9_procent napisał:

                                    > Snajper adminie. Czy nadal sądzisz, że określenie IDIOTA w stosunku
                                    > do szlachcica może być obraźliwe? Więc zaproponuj inne adekwatne do
                                    > stanu jego umysłu. Czekam z utęsknieniem!

                                    Proponuję nie określać stanu umysłu innych uczestników forum. Proponuję skupić
                                    się na określaniu stanu polskiej służby zdrowia. ;)

                                    S.
                                • pct3 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 07.09.09, 21:32
                                  no ale sam mowisz ze glodujecie i macie 20 letnie auta.
                                  wiec to nic nie zmieni, nadal wasze glodowe pensje nie beda starczac
                                  na nowe auta ktore umozliwiaja odliczenia vatu


                                  Nie głodujemy, ale owszem, nie stać nas na takie auta.
                                  Więc co do VAT, to nie ma tematu.
                                  A co do kas- jest, bo zakup kasy i jej serwisowanie to jest dość
                                  poważny wydatek.
                                  I błagam - nie mów mi że prowadząc firmę ma się wydatki.
                                  Nikt nie lubi gdy mu się zmienia zasady i mnoży wydatki. Dlaczego
                                  lekarze mają być wyjątkiem?
                                  Inaczej- padła propozycja wprowadzenia kas, ale tak, by koszt kasy
                                  odliczało się od podatku a nie od przychodu. Oczywiście wszystkim,
                                  nie tylko lekarzom. Bowiem kasa jest potrzebna fiskusowi, a nie
                                  przesiębiorcy. SKoro tak, to niech fiskus to finansuje.
                                  Co do samego faktu posiadania kasy przez lekarzy, jak wiesz- nie mam
                                  zastrzeżeń.
                            • ppysznik Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 07.09.09, 10:23
                              to jest dla niego chyba za trudne, moze nie zalapac
                              • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 07.09.09, 12:54
                                ppysznik napisał:

                                > to jest dla niego chyba za trudne, moze nie zalapac

                                on prawdopodobnie nie zalapie, ale moze sie jakis lekarz znajdzie co
                                zalapie.
                                Sens klepania po raz enty tego tematu jest!!!!!! Oni musza wiedziec
                                ze ktos ma inne zdanie. w przeciwnym razie w swoim mysleniu zajda az
                                sie boje pomyslec gdzie.
                                lekarze jak wiemy to srodowisko bardzo "szczelne"
                                oni dyskutuja o tych sprawach tylko w swoim gronie.
                                jak czlowiek slyszy takie bzdury wiec, tylko takie bzdury, zaczyna w
                                to wierzyc.
                                I teraz na temat kas czy inny wykladaja nam cala ideologie popierajac
                                argumentami, bo wiedza jeszcze ze trzeba jakos argumentowac
                                I argumentuja, ze kasa zwiekszy koszt uslugi (wszystko zwieksza, to
                                ze lekarz musi kupic dlugopis i wypisac recepte tez), ze to nic nie
                                da (co jest totalna bzdura bo nie na 99% a na 100% pewnym jest ze
                                bedzie lepsza sciagalnosc.
                                zawsze twierdzilem ze lekarz to piekny zawod, moim zdaniem
                                najpiekniejszy bo nie ma cic piekniejszego od pomagania ludziom.
                                ale zawsze tez twierdzilem ze lekarze stoja na bakier z logicznym
                                mysleniem. Wchodzac na tematy poza medyczne szybko pokazuja swoj tok
                                rozumowania.
                                Gdybys byl z nami dluzej czytalbys zlote mysli typu
                                "caloroczne zapalanie swiatel nic nie daje ale zapalam je bo bym byl
                                mniej widoczny"
                                takich przykladow moznawyliczyc wiele. Co oczywiscie nie znmienia
                                faktu ze lekarze na kazdy temat sa fachowcami
                                • pct3 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 07.09.09, 21:28
                                  Gdybys byl z nami dluzej czytalbys zlote mysli typu
                                  "caloroczne zapalanie swiatel nic nie daje ale zapalam je bo bym byl
                                  mniej widoczny"


                                  Nie rozumiem dlaczego wracasz do tej sprawy.
                                  W powyższym nie ma żadnej sprzeczności, tylko Ty ją widzisz.
                                  Zapalanie świateł nic nie daje (i są na to dowody), ale w momencie
                                  gdy wszyscy palą światła (w imię przepisu, nie w imię słuszności),
                                  to auto nieoświetlone jest gorzej widoczne.
                                  Ale jak nikt nie pali świateł (mówimy o słonecznym dniu), to auta są
                                  tak samo widoczne jak gdyby wszystkie paliły światła.
                              • 0.9_procent Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 07.09.09, 14:46
                                Tak ppysznik. Załącznik, który jest integralną częścią ustawy
                                przeczy temu co piszesz, ale nic to. I tak to ja nic nie rozumiem.
                                Jak już napisałem wyżej. Jeśli fakty przeczą Twoim sądom – tym
                                gorzej dla faktów.
          • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:33
            > Lekarze na tym forum już wielokrotnie pisali, że nie mają nic
            > przeciwko wprowadzeniu kas fiskalnych. Ułatwi to wiele spraw i
            > zamknie gęby pyskaczom.

            buahahahaha
            tak jak politycy mowia ze trzeba zniejsc immunitet

            > Skąd te dane? Na podstawie informacji podawanych przez pacjentów?

            te dane sa dostepne i publikowane. ja juz nie pamietam o jakiej
            kwocie mowi sie oficjalnie a jaka idzie na lewo w prywatnej SZ
            to sa tez miliardy

            > ‘tak jak od każdej innej grupy zawodowej’ – widzę, że
            > w opowiadaniu dowcipów jesteś mistrzem.

            babcie klozetowa czy taksowkarz maja kasy, dlaczego nie maja miec
            ich lekarze i prawnicy?

            > No tak, doktory. Enklawa złodziei wśród kryształowo uczciwych
            > obywateli tego pięknego kraju.

            no to mogles to powiedziec od samego poczatku, wszyscy sa
            zlodziejami wiec to ze zlodziejami sa lekarze ich nie pietnuje w
            kontekscie pozostalych
            no i mozna zamknac temat, wazne ze sie przyznales
            zdecydowanie wiekszosc innych grup zawodowych jest uczciwa bo nie ma
            mozliwosci ukrywania dochodow
            • snajper55 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:51
              szlachcic napisał:

              > babcie klozetowa czy taksowkarz maja kasy, dlaczego nie maja miec
              > ich lekarze i prawnicy?

              Już ci setki razy na to pytanie odpowiadano. Chyba zacznę je traktować jako
              zwykły spam.

              S.
        • osmanthus Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 15:54
          Zupelnie nie rozumiem waszej ekscytacji tematem kas fiskalnych w
          gabinetach lekarskich.
          Jezeli pacjent placi za usluge to automatycznie ma dostac rachunek i
          pokwitowanie zaplaty. Koniec. Kropka.
          • slav_ Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:12
            > Zupelnie nie rozumiem waszej ekscytacji tematem kas fiskalnych w
            > gabinetach lekarskich.
            > Jezeli pacjent placi za usluge to automatycznie ma dostac rachunek i
            > pokwitowanie zaplaty. Koniec. Kropka.

            No i nikt nie ma nic przeciw temu.
            Kas nie było bo nie było takiego obowiązku. O powstaniu takowego zadecydują ustawy i rozporządzenia min. finansów - wtedy kasy będą.
            Ekscytują się niezdrowo ci którzy uwielbiają zaglądać lekarzom do kieszeni. Taki sport narodowy. Gdy zostaną wprowadzone kasy znajda sobie inny temat do podniecania się i plotek. Te typy tak mają po prostu - tym sobie podbudowują ego i pustkę życiową.
            I modlą się co wieczór nie o to by mieć krowę tylko żeby sąsiadowi zdechła krowa.
        • snajper55 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:26
          ppysznik napisał:

          > wyjątkiem od dawna jest to, ze lekarze i prawnicy w prywatnych praktykach nie
          > korzystają z kas fiskalnych. nawet taksówkarze i kserokopiarze muszą.

          Bo płaca VAT, a lekarze i prawnicy - nie.

          > Przydałoby się, żeby część z tego w formie podatków wróciła do
          > budżetu, tak jak od każdej innej grupy zawodowej.

          Kasy fiskalne w żaden sposób nie wpłyną na wielkość odprowadzanych podatków,
          ponieważ obowiązek wystawienia paragonu fiskalnego z kasy niczym się nie różni
          od obecnego obowiązku wystawienia rachunku przez lekarza.

          S.
          • ppysznik Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:31
            > od obecnego obowiązku wystawienia rachunku przez lekarza.

            dostałeś kiedyś rachunek u lekarza? a może inaczej - wystawiłeś kiedyś rachunek
            pacjentowi?
            dobre :-)
            • snajper55 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:34
              ppysznik napisał:

              > > od obecnego obowiązku wystawienia rachunku przez lekarza.
              >
              > dostałeś kiedyś rachunek u lekarza? a może inaczej - wystawiłeś kiedyś rachunek
              > pacjentowi?
              > dobre :-)

              Tak. Za każdym razem dostaje rachunek. Lekarzem nie jestem.

              A lekarz, który dziś nie wystawia rachunków po wprowadzeniu kas nie będzie dawał
              paragonów fiskalnych.

              S.
              • ppysznik Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 20:06
                > Tak. Za każdym razem dostaje rachunek. Lekarzem nie jestem.

                a ja nigdy nie dostaje

                > A lekarz, który dziś nie wystawia rachunków po wprowadzeniu
                > kas nie będzie dawał
                > paragonów fiskalnych.

                rachunków nie musi, bo to nie jest dokument dla USu, paragon fiskalny jest
                obowiązkowy i to czy jest wydawany podlega kontroli vide sprawy z taksówkarzami
                czy ostatnio sprawa pani z ksero.
                • snajper55 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 23:30
                  Sorry, ale o kasach fiskalnych było już kilkanaście wątków na tym forum (plus
                  wtręty w kolejnych kilkudziesięciu). Mnie się już odechciało o tym pisać. :)

                  S.
                  • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 17:58
                    czy nie lepiej snajper jak nie masz argumentow nie odpowiadac na
                    posty?
                    juz nam powiedziales ze wg ciebie nie ma roznicy wiec wiemy wszystko
                    • snajper55 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 21:20
                      szlachcic napisał:

                      > juz nam powiedziales ze wg ciebie nie ma roznicy wiec wiemy wszystko

                      A ty już powiedziałeś, że według ciebie jest różnica, więc też wiemy już
                      wszystko. Już nie musisz kolejnych stu postów o kasach fiskalnych pisać.

                      S.
                      • pct3 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 21:35
                        Błagam, niech już wprowadzą te kasy.

                        Po odpowiednim okresie okaże się, że wpływy z podatków lekarskich się nie
                        zwiększyły. Wtedy będzie można ruszyć z masową kontrolą.

                        I gdy kontrolerzy skarbowi nic nie znajdą, to może choć raz, choć na kilka dni,
                        ktoś inny niż lekarze będzie winien wszystkiemu złu: kasom, brakowi kas, plamom
                        na słońcu, przegranej na mistrzostwach i złej pogodzie na urlopie.

                        Na razie wszystkiemu temu jesteśmy my winni. Z dwóch powodów:
                        1. nie mamy kas fiskalnych.
                        2. po prostu jesteśmy lekarzami (=winnymi całemu złu).

                        Błagam, wprowadźcie kasy!!!!!!!!!!!!!
        • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:27
          > załóżmy nawet, ze tylko 5 proc lekarzy oszukuje - czy nie warto
          >tych 5 proc przywrócić do porządku?

          problem w tym ppysznik ze oni tego nie zrozumieja nigdyja im to
          mowie od poczatku jak jestem na forum i nadal jestem w tym samym
          miejscu
          argumenty sa takie "ja fiskusa nie oszukuje" "ja sie nie spozniam i
          nie wychodze wczesniej" "ja pijany nie jestem w pracy"
          • snajper55 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:32
            szlachcic napisał:

            > > załóżmy nawet, ze tylko 5 proc lekarzy oszukuje - czy nie warto
            > >tych 5 proc przywrócić do porządku?
            >
            > problem w tym ppysznik ze oni tego nie zrozumieja nigdyja im to
            > mowie od poczatku jak jestem na forum i nadal jestem w tym samym
            > miejscu
            > argumenty sa takie "ja fiskusa nie oszukuje"

            Nie kłam bezczelnie, Szlachcic. Argument jest całkiem inny. Argument jest taki,
            że obowiązek dania pacjentowi paragonu fiskalnego niczym się nie różni od
            obowiązku dania mu rachunku. Dlatego wprowadzenie kas fiskalnych niczego nie
            zmieni w zeznaniach podatkowych lekarzy.

            S.
            • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:36
              > że obowiązek dania pacjentowi paragonu fiskalnego niczym się nie
              >różni od obowiązku dania mu rachunku.

              powiedzialem ci 100 razy juz ze jest roznica
              jak uwazasz nie ma roznicy dlaczego panstwo zwraca czesc kosztow za
              kasy? po co im niepotrzebny wydatek wg twojego toku rozumowania?
              • slav_ Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:42
                > jak uwazasz nie ma roznicy dlaczego panstwo zwraca czesc kosztow za
                > kasy?

                Bo "państwo" jest rabusiem działającym z pozycji silniejszego - powinno zwrócić
                całość (czyli praktycznie pozwolić o koszt kasy zmniejszyć podatek należny)
                skoro zmusza mnie do takiego zakupu. Kasa w żaden sposób nie przyczynia się do
                zwiększenia przychodu i nie jest moją inwestycją więc nie powiniem ponosić
                żadnych koszów jej zakupu.
                • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 17:34
                  > Bo "państwo" jest rabusiem działającym z pozycji silniejszego -
                  >powinno zwrócić całość

                  nie zwraca calosci bo chce mniej wydawac i jak najwieksza czesc chce
                  przerzucic na innych - to normalna zasada kazdej skarbowki w kazdym
                  kraju a ze wplywy beda wieksze to rzecz oczywista
                  • snajper55 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 18:20
                    szlachcic napisał:

                    > a ze wplywy beda wieksze to rzecz oczywista

                    Nie, nie oczywista. Oczywista jest, że wpływy będą dokładnie takie same. Bo nie
                    ma żadnego powodu, aby miały byś inne. Ten co rachunki wystawiał będzie paragony
                    dawać. Ten, który rachunków nie wystawiał, nie będzie paragonów dawać. Ciekawe
                    czy kiedyś to do ciebie dotrze ?

                    S.
                    • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 09:12
                      > Oczywista jest, że wpływy będą dokładnie takie same.

                      i w tym momencie 100% forumowiczow parska smiechem

                      > Ten, który rachunków nie wystawiał, nie będzie paragonów dawać.
                      >Ciekawe czy kiedyś to do ciebie dotrze ?

                      zrozum czlowieku ze wypisanie rachunku jest scisle powiazane z tym
                      czy pacjent chce ten rachunek wziac czy nie. Na dzien dzisiejszy
                      pacjent ten rachunek ma gdzies. Czyli to ksztaltuje swiadomosc
                      lekarza.
                      nie chce rachunku wiec nie wypisuje rachunku
                      Kasa to rejestrowanie uslugi/zakupu bez wzgledu na to czy
                      pacjent/klient ma ten rachunek gdzies
                      Rozumiesz potezna roznice?
              • snajper55 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:48
                szlachcic napisał:

                > powiedzialem ci 100 razy juz ze jest roznica

                Z tego, że mówisz, iż jest różnica, nie wynika jej istnienie. Ja mogę sto razy
                powiedzieć, że są duchy czy wampiry.

                > jak uwazasz nie ma roznicy dlaczego panstwo zwraca czesc kosztow za
                > kasy? po co im niepotrzebny wydatek wg twojego toku rozumowania?

                Już ci odpowiedziano. Po raz kolejny, zresztą.

                S.
                • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 17:41
                  > Z tego, że mówisz, iż jest różnica, nie wynika jej istnienie. Ja
                  >mogę sto razy powiedzieć, że są duchy czy wampiry.

                  ja ci przedstawilem moja wiedze na temat zaleznosci w placeniu
                  podatkach jak jest kasa i jak jej nie ma i nie interesuja mnie twoje
                  pytania z jakimi sie pewnie kazdej nocy musisz borykac
                  schowaj sie pod koldre w nocy albo spij z jednym otwartym okiem
                  sciskajac mocno poduszke i bedzie OK
                  • snajper55 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 18:18
                    szlachcic napisał:

                    > ja ci przedstawilem moja wiedze na temat zaleznosci w placeniu
                    > podatkach jak jest kasa i jak jej nie ma

                    Przedstawiłeś swoje niczym nie poparte przekonania (bo wiedzy żadnej na ten
                    temat nie posiadasz), że lekarz nie dający rachunków po otrzymaniu kasy
                    fiskalnej zacznie nagle i nie wiadomo dlaczego dawać paragony fiskalne. Może
                    dlatego, że kasa mu się będzie podobać ?

                    S.
                    • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 20:02
                      > że lekarz nie dający rachunków po otrzymaniu kasy
                      > fiskalnej zacznie nagle i nie wiadomo dlaczego dawać paragony
                      >fiskalne. Może dlatego, że kasa mu się będzie podobać ?

                      sens dyskutowania z toba jest zaden ale jeszcze sprobuje
                      sprawa wyglada tak
                      hadlowcy, babcie klozetowe tez nie wreczaja tych rachunkow bo ich
                      nikt nie bierze.
                      z punktu widzenia pacjenta, klienta kibla czy klienta sklepu
                      rachynek jest SMIECIEM - mozna zalozyc ze NIKT go nie chce
                      Na tym polega ulomnosc tego co chcesz powiedziec ze jest
                      rownoznaczne z kasa.
                      w tym (twoim) przypadku bez kas istnieje relacja lekarz-pacjent, ale
                      jezeli lekarzowi pasi oszukiwanie fiskusa a pacjentowi wisi rachunek
                      i tak jest zawsze iloczyn kantow lekarza i pacjentow ktorzy maja
                      gdzies rachunek (czyli w zasadzie wszyscy) daje liczbe rachunkow
                      ktore sa ukrywane
                      w przypadku moim z kasami relacja jest lekarz-kasa. Glownym
                      zalozeniem kasy jest wystawienie rachunku przed procedura zaplaty
                      Tu nie ma zadnej mozliwosci kantow z punktu widzenia fiskusa.
                      Sprawa z kasa jest jasna, latwo do udowodnienia winy rejestrujacemu
                      usluge czy zakup gtdy tego nie uczyni
                      Jest to operacja kilku sekundowa, wypisanie rachunku to 2 minuty
                      Lekarz zaczyna wypisywac rachunek a pacjent mowi ze nie chce bo sie
                      spieszy, lekarz bierze kase na lewo
                      sens dyskusji z toba snajper jest zaden wiec i tak nie zrozumiesz
                      ty chcesz udowodnic ze dla nie placacych za prad bezsens jest
                      montowanie licznikow na przedplaty bo przeciez mozna im zawsze prad
                      wylaczyc. Nie, system przdplatowy gdzie korzystasz z takiej ilosci
                      pradu za ktory zaplaciles jest bardzo wygodny dla zakladow
                      energetycznych. Dokladnie ten sam cel ma kasa, ma ulatwic sciaganie
                      podatkow poprzez zmniejszenie mozliwosci kantow
                      Poki tego nie zrozumiesz zewsze bedziesz opowiadal glupoty
                      • pct3 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 20:25
                        Jest to operacja kilku sekundowa, wypisanie rachunku to 2 minuty


                        Masz rację.

                        Lekarz zaczyna wypisywac rachunek a pacjent mowi ze nie chce bo
                        sie spieszy, lekarz bierze kase na lewo


                        Dlaczego nie wierzysz w sytuację, w której lekarz wypisuje mimo to
                        rachunek, kopię dołącza do swej dokumentacji księgowej i płaci
                        podatek?
                        W końcu bez kasy pacjent też może być prowokatorem urzędu
                        skarbowego. Więc jeśli powie "nie dostałem rachunku", to mamy 2
                        sytuacje:
                        1. lekarz mówi "pacjent nie chciał" - z tym że sam też nie ma kopii -
                        i jest przestępcą skarbowym.
                        2. lekarz mówi "pacjent nie chciał, ale oto moja kopia, a kwota
                        wpisana w księgę i doliczona do przychodu".

                        Ja wyjątkowo świadczę usługi pacjentom indywidualnym (rachunki
                        wystawiam firmom). Ale wyobraź sobie, że miałem takie sytuacje jak
                        powyżej. Przyjmowałem pacjentów od znajomych. Normalnie, płatnie.
                        Było tak, że przyjąłem pacjenta - a zapłata miała być potem,
                        pośrednikiem transakcji miał być znajomy mój i pacjenta. Znajomy
                        powiedział, że rachunku "oczywiście" nie trzeba. Rachunek oczywiście
                        wystawiłem, podatek zapłaciłem. Kasy nie zobaczyłem do dziś (była
                        taka umowa z pacjentem, że nie płaci od razu, tylko ten znajomy mi
                        przekaże) - bo znajomy jakoś "zapomniał" o tym że miał przekazać
                        kasę.
                        SKutek- do owej wizyty dopłaciłem, bo zapłaciłem podatek od
                        przychodu który zaistniał tylko księgowo.

                        I co - tacyśmy nieuczciwi?
                        • szlachcic Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 09:21
                          > Dlaczego nie wierzysz w sytuację, w której lekarz wypisuje mimo to
                          > rachunek, kopię dołącza do swej dokumentacji księgowej i płaci
                          > podatek?

                          zebys dobrze zrozumial, ja tego nie wykluczam
                          ja chce tylko powiedziec ze brak kasy daje nieograniczone mozliwosci
                          lekarzowi okradac panstwo. Aby je zminimalizowac wymyslono kase
                          Kasa ulatwia rozliczanie, czyni je dokladniejszym, ulatwia
                          udawadnianie nieprawidlowosci
                          A fiskus nie wierzy dlatego bo czlowiek ma tendencje do "poprawiania
                          sobie zycuia"
                          dotyczy to podatkow, dot to nieprzestrzegania ograniczenia predkosci
                          (tu policja stawia radary)
                          Wg ciebie postawienie radaru to glupota, przeciez jest znak,
                          dlaczego nie wierzysz ze kierowca bedzie sie stosowal
                          a jakie jest dzialanie radaru doskonale wiesz
                          I sprawa z kasa i rsdarem jest dokladnie taka sama

                          ale po co ja to mowie, na argumenty jestes gluchyPolicja to kretyni,
                          stawiaja radary jak sa znaki. Powinienes napisac do komendy glownej.
                          Za oszczednosci dadza ci z 10 baniek a pomyslodawcow radarow na
                          calym swiecie za niegospodarnosc wtraca do lochow
                          • snajper55 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 10:55
                            szlachcic napisał:

                            > zebys dobrze zrozumial, ja tego nie wykluczam
                            > ja chce tylko powiedziec ze brak kasy daje nieograniczone mozliwosci
                            > lekarzowi okradac panstwo.

                            Kasa niczego w tym względzie nie zmienia. Ani w przypadku lekarza, ani w
                            przypadku każdego innego posiadacza kasy fiskalnej.

                            S.
                      • snajper55 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 23:20
                        szlachcic napisał:

                        > Glownym zalozeniem kasy jest wystawienie rachunku przed procedura
                        > zaplaty

                        Nieprawda. Rachunek fiskalny, tak jak każdy rachunek, oczywiście dostaje się po
                        zapłaceniu.

                        > Tu nie ma zadnej mozliwosci kantow z punktu widzenia fiskusa.

                        Ależ oczywiście, że jest. Tak jak można nie dać rachunku, tak samo można nie dać
                        rachunku z kasy fiskalnej. Nie ma żadnej różnicy.

                        > Sprawa z kasa jest jasna, latwo do udowodnienia winy rejestrujacemu
                        > usluge czy zakup gtdy tego nie uczyni

                        Dokładnie tak samo, jak temu, który nie wypisze rachunku.

                        > Jest to operacja kilku sekundowa, wypisanie rachunku to 2 minuty
                        > Lekarz zaczyna wypisywac rachunek a pacjent mowi ze nie chce bo sie
                        > spieszy, lekarz bierze kase na lewo

                        Tak samo idzie do kasy, aby rachunek wydrukować, pacjent sobie wychodzi itd. Nie
                        ma żadnej różnicy.

                        > sens dyskusji z toba snajper jest zaden wiec i tak nie zrozumiesz

                        Sens dyskusji z toba szlachcic jest zaden, wiec i tak nie zrozumiesz

                        > ty chcesz udowodnic ze dla nie placacych za prad bezsens jest
                        > montowanie licznikow na przedplaty bo przeciez mozna im zawsze prad
                        > wylaczyc. Nie, system przdplatowy gdzie korzystasz z takiej ilosci
                        > pradu za ktory zaplaciles jest bardzo wygodny dla zakladow
                        > energetycznych. Dokladnie ten sam cel ma kasa, ma ulatwic sciaganie
                        > podatkow poprzez zmniejszenie mozliwosci kantow

                        Nie, nic nie pisałem o przedpłatach ani o prądzie. Znów bezczelnie kłamiesz.

                        S.
          • ppysznik Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 03.09.09, 16:33
            dokładnie tak jest. ich nie przekonamy, ale musza wiedziec, ze ktos moze miec
            inne zdanie i nie wierzyc na slowa
            • radeberger Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 04.09.09, 07:18
              polecam ci skecz w wykonaniu Kabaretu Moralnego Niepokoju, dziejący się rzekomo na komisji wojskowej - dostępny jest na YouTube

              polecam zwłaszcza kwestię, którą wypowiada oficer na sugestię rekruta, który chce jechać do jednostki nad morzem
    • protozoa Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 07.09.09, 19:00
      Wojna z lekarzami nie wyjdzie na dobre pacjentom. Czy upokorzony, traktowany jak
      więzień lekarz na którego się poluje będzie lepszym lekarzem? W 100% nie. Mogę
      markować pracę tak, że mucha nie siądzie i mieć liczne nadgodziny. Nikt nie
      skontroluje mojego czasu spędzonego na bloku opeacyjnym - moge pracować
      szybciej, moge to samo robić wolniej. Z tym, ze to pacjent będzie dłużej
      znajdował się pod narkozą. Prowadzenie dokumentacji ( nasza zmora) też może być
      prowadzona szybciej lub wolniej. Mam prawo miec watpliwości, zaglądać do
      książki, prosic o konsultację, kolega może mnie o nią poprosić. moge iść na
      sąsiedni oddział ( raczej nikt mi nie udowodni w jakim celu czy zobaczyc chorego
      czy pogadać z kolegą-neurologiem czy laryngologiem).
      Przyjmując w punkcie konsultacyjnym też nie muszę sie spieszyć. Mogę wolniej
      pisać w Historii Choroby, zlecać dodatkowe badania ( i nikt mi nie udowodni, ze
      sa niepotrzebne), potem muszę je obejrzeć. Nikt tez nie sprawdzi jak szybko sie
      ubieram i czy nie muszę przypadkiem iść do biblioteki, w której mogę czytać
      nawet gazetę. Moge tez siedzieć przy komputerze. Jestem nauczycielem
      akademickim, mam prawo umawiac się ze studentami , tłumaczyć im, moga
      popołudniami odrabiać zajęcia. A jak już jesteśmy przy nauce to przeciez jest
      praca własna, mam nie tylko prawo ale i obowiązek dokształcania się.
      Więc jak widać bez problemu mogę pozostać w szpitalu nawet 3 godziny dłużej i
      nikt się nie przyczepi. Mogę zażądać zapłaty za nadgodziny - jest dowód, ze nie
      opuszczałam szpitala lub domagać się oddania przepracowanego ekstra czasu. Nie
      wiem czy pacjenci będą szczęśliwi gdy "spadną" z planowanego zabiegu bo ja będę
      odbierała wolne dni. Nie wiem czy ucieszy ich jeszcze dłuższa kolejka do chirurga.
      Tak więc nie mam nic przeciwko czytnikom czasu pracy, na odcisk kciuka, czy
      cokolwiek innego. Zobaczymy kto zwycięży w ostatecznym razie.
      • ppysznik Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 10.09.09, 15:05
        > Z tym, ze to pacjent będzie dłużej
        > znajdował się pod narkozą

        mam nadzieje, ze nie będziesz już długo lekarzem. Dla mnie w ogóle nie musisz
        pracować z takim podejściem.. Az strach się bać...
        • slav_ Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 10.09.09, 15:44
          A czego się spodziewasz? Protozoa pisze kto na tym wyjdzie najgorzej.

          Jak wojna to wojna.

          Podczas wojny największe starty są wśród ludności cywilnej.
          • m.algorzatka Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 10.09.09, 16:28
            Nie wydaje Ci sie malo powazne, kiedy lekarz wypowiada wojne pacjentowi?

            --
            www.youtube.com/watch?v=S88rkpPu8_g&feature=related
            • extorris Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 10.09.09, 16:39
              tak na serio to to jest bardzo powazne
              niestety
            • slav_ Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 10.09.09, 20:03
              > Nie wydaje Ci sie malo powazne, kiedy lekarz wypowiada wojne pacjentowi?

              Przecież to nie lekarze wypowiadają tę wojnę.

              forum.gazeta.pl/forum/w,904,99934752,99934752,Nadepnac_lekarzom_na_odcisk.html
              tu masz link i poczytaj sobie komentarze PACJENTÓW (lub potencjalnych pacjentów) to oni chcą wojny i to "krwawej", oczywiście z utęsknieniem oczekując "ofiar" w szeregach lekarzy
              • ppysznik Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 15.09.09, 08:59
                wyborcza.biz/biznes/1,100896,7039165,Lekarze_to_teraz_najlepiej_oplacani_pracownicy_w_Polsce.html
                nic dodać nic ując, wiadomo o co ten krzyk
                • 0.9_procent Re: sklerotyk, czy analfabeta? 15.09.09, 10:00
                  forum.gazeta.pl/forum/w,305,99952170,99955845,Re_Jak_to_jest_.html
            • 0.9_procent Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 10.09.09, 20:43
              Ja bym tego nie traktował, jako wojnę.
              Ale skoro najważniejsze jest to by lekarz o odpowiedniej porze
              przybił kartę zegarową, a nie to by wykonał swoją pracę to co cię
              oburza? To, że lekarz zacznie pracować w tempie panienki z biura?

              Dokładnie jakbym widział mojego szefa patrzącego na mnie karcącym
              wzrokiem, gdy siedziałem w dyżurce i ‘nic nie robiłem’. I nie
              było ważne, że zabiegi już się skończyły, statusy napisane, wyniki
              pacjentów znam na pamięć. Kiedyś dostałem reprymendę, bo ‘koledzy
              pracują a ja gazety czytam!’
              Więc uniosłem tą gazetę, by mógł
              zobaczyć jej tytuł: „PRZEGLĄD CHIRURGICZNY”. A praca kolegów
              polegała na siedzeniu przy maszynach do pisania i parzeniu w okno –
              w sumie czymś trzeba było dzień wypełnić.
              • pct3 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 10.09.09, 21:08
                ja myślę, że taki pomysł z czytnikami czasu pracy jest jeszcze lepszy od kas fiskalnych.
                Lekarz - na takiej internie w każdym razie- tak naprawdę nigdy nie wyrabia się. Przy założeniu że jakość pracy, w tym dokumentacji, ma się jeszcze poprawić, czasu trzeba będzie poświęcać jeszcze więcej.
                Kilka miesięcy i wykończymy budżet nadgodzinami. Po prostu wykończymy.
                Może to dopiero będzie naprawdę skuteczna forma protestu?
                Do przemyślenia.

                • radeberger Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 10.09.09, 22:55
                  a w ilu szpitalach masz takie czytniki?

                  w pewnej uczelni są - ale oczywiście wyłączone na wyrażne życzenie dyrekcji..
                • 0.9_procent Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 10.09.09, 22:55
                  Obawiam się niestety, że nie wykończymy.
                  System opiera się na założeniu, że doktor wychodząc 15 minut
                  wcześniej z pracy okrada szpital, ale gdy trzeba zostać dłużej
                  to ‘przecież ma powołanie’.
                  Po dyżurze można iść do domu, ale przecież ‘kolega zostanie na
                  odprawie i wizycie PRAWDA?’
                • slav_ Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 10.09.09, 23:13
                  > Lekarz - na takiej internie w każdym razie- tak naprawdę nigdy nie wyrabia się.
                  > Przy założeniu że jakość pracy, w tym dokumentacji, ma się jeszcze poprawić, c
                  > zasu trzeba będzie poświęcać jeszcze więcej.
                  > Kilka miesięcy i wykończymy budżet nadgodzinami.

                  Żebyś się nie zdziwił.
                  Skoro "się nie wyrabiasz" to znaczy że jesteś... złym pracownikiem.
                  A nadgodzin nie ma (bo nie ma pieniędzy) i masz obowiązek(!) wyjść o czasie (piszę o PRAWDZIWYM, funkcjonującym zaleceniu).

                  O "kasowaniu" karty i wracaniu do pracy tylko słyszałem (nie wiem czy to prawda), takoż o ...nierejestrowaniu przez system godzin po wyznaczonym terminie (tez nie wiem czy to prawda i czy to możliwe ale znając życie realne).
              • slav_ Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 10.09.09, 22:58
                > przybił kartę zegarową, a nie to by wykonał swoją pracę to co cię
                > oburza?

                Wcale mnie to nie "oburza" szczerze mówiąc w ogóle mnie to nie obchodzi czyli mam to... Nawiązałem tylko do postu protozooy.

                A tak na marginesie zwróć uwagę na te (i nie tylko) komentarze. Przecież wcale nie chodzi w nich o "dyscyplinę pracy" tylko przebija przez nie wyraźna intencja "dokopać lekarzom", takoż przy komentarzach na temat wprowadzenie kas fiskalnych. Byli zwolnieni bo takie były przepisy finansowe, przepisy się zmienią, to będą te kasy no i co tego? Warte to takiej burzy? Treść i temperatura komentarzy wskazuje jednak na intencje - wprowadzenie kas jest postrzegane jako szykana wobec lekarzy i temu właśnie jest gorąco popierane.
                Czyli - wojna.
                • 0.9_procent Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 10.09.09, 23:51
                  slav_ napisał:

                  > > przybił kartę zegarową, a nie to by wykonał swoją pracę to co cię
                  > > oburza?
                  >
                  > Wcale mnie to nie "oburza" szczerze mówiąc w ogóle mnie to nie
                  obchodzi czyli m
                  > am to... Nawiązałem tylko do postu protozooy.

                  A ja do postu małgorzatki.
                  forum.gazeta.pl/forum/w,305,99761670,100097809,Re_Czytnik_czasu_pracy_najwiekszym_wrogiem_lekar.html

                  więc nie czuj się wywołany do odpowiedzi.

                  >
                  > A tak na marginesie zwróć uwagę na te (i nie tylko) komentarze.
                  Przecież wcale
                  > nie chodzi w nich o "dyscyplinę pracy" tylko przebija przez nie
                  wyraźna intencj
                  > a "dokopać lekarzom", takoż przy komentarzach na temat
                  wprowadzenie kas fiskaln
                  > ych. Byli zwolnieni bo takie były przepisy finansowe, przepisy się
                  zmienią, to
                  > będą te kasy no i co tego? Warte to takiej burzy? Treść i
                  temperatura komentarz
                  > y wskazuje jednak na intencje - wprowadzenie kas jest postrzegane
                  jako szykana
                  > wobec lekarzy i temu właśnie jest gorąco popierane.
                  > Czyli - wojna.

                  Ależ nie mam najmniejszych złudzeń, że chodzi o dokopanie lekarzom.
                  Punktami edukacyjnymi także. W żadnym razie nie neguję konieczności
                  szkolenia się lekarzy, ale system rozliczania punktów edukacyjnych
                  miał tyle wspólnego z rzeczywistym podnoszeniem kwalifikacji, co
                  fotoradary z poprawą bezpieczeństwa na drogach.

                  A wracając do czytników i kas.
                  Nie zawsze wojna jest dobrym rozwiązaniem.
                  Kiedyś do dyżurki wparzył synalek pacjentki i od drzwi wydarł się na
                  mnie, że ‘CHCE SIĘ DOWIEDZIEĆ O STAN ZDROWIA MAMUSI !’ Cóż, jego
                  prawo się dowiedzieć, nie wiem tylko czy jego prawem jest się na
                  mnie wydzierać. Zamiast wdawać się w dyskusje, że nie mam obowiązku
                  udzielać takich informacji natychmiast i o każdej porze, grzecznie
                  stanąłem i z miną uczennicy pensji katolickiej udzieliłem dokładnych
                  informacji o stanie zdrowia owej mamusi. Z przyjemnością patrzałem
                  jak oczka delikwenta robią się coraz większe, a buzia coraz szerzej
                  się otwiera. Gdy już skończyłem usłyszałem: ‘Ale panie doktorze
                  ja nic nie rozumiem z tego co pan powiedział’
                  . Odparłem: 'No
                  na to już nic nie poradzę. Do widzenia.'


                  Zamiast walczyć z prowadzeniem czytników czasu pracy, czy kas
                  fiskalnych należy zastanowić się jak wykorzystać ich wprowadzenie.
                  Dokładnie rozliczać czas pracy, w tym czas zejścia po dyżurze
                  (kto powiedział, że raport musi czytać zdający dyżur?), w przypadku
                  wezwania z dyżuru pod telefonem żądać zorganizowania transportu
                  przez szpital albo rozliczenia kosztów dojazdu (kto powiedział, że
                  lekarz ma dojechać własnym samochodem za friko?). Pamiętam co
                  napisałem powyżej do pct3, ale przy jasnym i konsekwentnym
                  postawieniu sprawy w momencie wprowadzenia czytników można coś
                  uzyskać.
                  Podobnie z kasami. Wszędzie się pisze, że po wprowadzeniu kas
                  fiskalnych wzrosną stawki za prywatne wizyty. I BARDZO
                  DOBRZE! Pora, by doktory wreszcie przestały się zastanawiać skąd
                  pacjent będzie miał pieniądze na honorarium
                  . Niech zrezygnuje z
                  wizyty u fryzjera (gdzie bez mrugnięcia powieką płaci więcej niż
                  lekarza), albo z paczki fajek i 2 flaszek piwa dziennie – wyjdzie na
                  zdrowie i spokojnie wystarczy na zapłacenie za wizytę.
                  • 1951b Niech zrezygnuje...... 11.09.09, 10:16
                    0.9 procent napisał:
                    "Wszędzie się pisze, że po wprowadzeniu kas
                    fiskalnych wzrosną stawki za prywatne wizyty. I BARDZO
                    DOBRZE! Pora, by doktory wreszcie przestały się zastanawiać skąd
                    pacjent będzie miał pieniądze na honorarium
                    ."


                    Za prywatne wizyty, stawki są podwyższane regularnie.
                    Zwykle ma to miejsce na początku nowego roku.
                    Wprowadzenie kas fiskalnych byłoby pretekstem do kolejnej podwyżki.
                    Rachunek jest prosty, im wyższe honorarium lekarza tym mniejsza liczba pacjentów, których będzie stać na prywatną wizytę u niego.

                    Prawdę powiedziawszy, jakoś do tej pory nie zauważyłam, aby lekarze, do których chodzę prywatnie, zastanawiali się skąd będę miała pieniądze na zapłacenie wyższego honorarium.

                    0.9 procent napisał:

                    „Niech zrezygnuje z wizyty u fryzjera (gdzie bez mrugnięcia powieką płaci więcej niż lekarza), albo z paczki fajek i 2 flaszek piwa dziennie – wyjdzie na zdrowie i spokojnie wystarczy na zapłacenie za wizytę.”

                    Jak widać cudze pieniądze liczy się najlepiej a i dobrych rad się człowiek nasłucha, z czego to możne zrezygnować pacjent aby zapłacić lekarzowi.

                    Powiedz, z czego ma zrezygnować człowiek (rencista, emeryt), który nie pali, nie pije, a u fryzjera płaci 25 złotych za obcięcie włosów.
                    • 0.9_procent Re: Niech zrezygnuje...... 11.09.09, 10:46
                      1951b napisała:

                      > Za prywatne wizyty, stawki są podwyższane regularnie.
                      > Zwykle ma to miejsce na początku nowego roku.

                      Co nie zmienia faktu, że prywatne wizyty są nadal relatywnie bardzo
                      tanie.
                      Jest hipokryzją oczekiwanie, że wizyta u lekarza będzie kosztowała
                      kilka złotych, a ewentualne odszkodowanie kilkaset tysięcy.


                      > Wprowadzenie kas fiskalnych byłoby pretekstem do kolejnej podwyżki.

                      Czyżby to lekarze domagali się wprowadzenia kas fiskalnych ???


                      > Rachunek jest prosty, im wyższe honorarium lekarza tym mniejsza
                      liczba pacjentó
                      > w, których będzie stać na prywatną wizytę u niego.

                      Dokładnie. To oznacza mniej pracy i mniej potencjalnych skarg. A
                      dochody lekarza wcale nie muszą być niższe.
                      Wskaż mi grupę zawodową, która chce pracować więcej, a zarabiać
                      mniej.


                      > Prawdę powiedziawszy, jakoś do tej pory nie zauważyłam, aby
                      lekarze, do których
                      > chodzę prywatnie, zastanawiali się skąd będę miała pieniądze na
                      zapłacenie wyż
                      > szego honorarium.

                      I mają słuszne podejście. Czy ty się zastanawiasz skąd mają na swoje
                      wydatki?


                      > Jak widać cudze pieniądze liczy się najlepiej a i dobrych rad się
                      człowiek nasł
                      > ucha, z czego to możne zrezygnować pacjent aby zapłacić lekarzowi.

                      Jak widać na tym forum (i nie tylko na tym) pieniądze lekarzy liczy
                      się szczególnie łatwo.


                      > Powiedz, z czego ma zrezygnować człowiek (rencista, emeryt), który
                      nie pali, ni
                      > e pije, a u fryzjera płaci 25 złotych za obcięcie włosów.

                      Z prywatnej wizyty u lekarza.
                      Kto powiedział, że KAŻDEGO musi być stać na prywatne leczenie
                      ? Nie widzisz nic niezwykłego w tym, że ubezpieczonych
                      emerytów i rencistów nie stać na wykupienie leków refundowanych
                      przez NFZ?

                      Co do samego piwa – statystyczny polak wypija rocznie 95 litrów. Po
                      odliczeniu dzieci i staruszków spokojnie wychodzi po 2 butelki
                      dziennie na łepka.
                    • radeberger Re: Niech zrezygnuje...... 11.09.09, 10:49
                      1951b napisała:

                      >
                      > Powiedz, z czego ma zrezygnować człowiek (rencista, emeryt), który nie pali, ni
                      > e pije, a u fryzjera płaci 25 złotych za obcięcie włosów.


                      szczerze - po ostatniej wizycie u mechanika - gó... mnie to obchodzi. Samochód do odbioru po godzinie - 160 zł
                      • pct3 Re: Niech zrezygnuje...... 11.09.09, 16:42
                        Samochód do odbioru po godzinie - 160 zł

                        ciesz się, bo to wyjątkowo tanio- widocznie miałeś do zrobienia
                        jakiś detal. Kawałek blachy kosztuje 500 albo 1500 zł (wymiana
                        często też trwa tylko godzinę) itd.

                        • radeberger Re: Niech zrezygnuje...... 11.09.09, 18:12
                          pojęcia nie mam - ja wiem tylko tyle, że "dmuchawa" nie działała - dlatego nie zostawiłem tam fortuny

                          niemniej jednak - czy mechanik mnie pytał, czy na pewno mam na to pieniądze? lekarz nie wiadomo dlaczego - ma się martwić za cały świat (jaki lek, czy pacjenta stać na ten lek, czy jest dostępny itd.) a inni mówią krótko - tyle i tyle zł się należy..
                      • cccykoria Re: Niech zrezygnuje...... 11.09.09, 17:36
                        radeberger napisał:

                        > 1951b napisała:
                        >
                        > >
                        > > Powiedz, z czego ma zrezygnować człowiek (rencista, emeryt),
                        który nie pa
                        > li, ni
                        > > e pije, a u fryzjera płaci 25 złotych za obcięcie włosów.
                        >
                        >
                        > szczerze - po ostatniej wizycie u mechanika - gó... mnie to
                        obchodzi. Samochód
                        > do odbioru po godzinie - 160 zł

                        Pretensje masz Piwko do kogo? do samego siebie:) za
                        ekspres sie placi:-)
                        • snajper55 Re: Niech zrezygnuje...... 11.09.09, 17:52
                          cccykoria napisała:

                          > Pretensje masz Piwko do kogo? do samego siebie:) za
                          > ekspres sie placi:-)

                          W takim razie w porządku jest, gdy na darmową usługę w szpitalu czeka się dwa lata.

                          S.
                          • cccykoria Re: Niech zrezygnuje...... 11.09.09, 18:05
                            snajper55 napisał:

                            > cccykoria napisała:
                            >
                            > > Pretensje masz Piwko do kogo? do samego siebie:) za
                            > > ekspres sie placi:-)
                            >
                            > W takim razie w porządku jest, gdy na darmową usługę w szpitalu
                            czeka się dwa l
                            > ata.
                            >
                            > S.

                            To zalezy jaka masz chorobe:) jezeli wymaga pilnej
                            konsultacji place "cito":) nie mylic z "lapowkami" ,jezeli
                            mnie na to nie stac ide do notariusza i w darowiznie daje
                            mieszkanie dr ,oczywiscie ze sluzebnoscia ,nie ma innej
                            opcji, chociaz jest , ziemia trawka itp .Nie spodobala mi
                            sie jedna wypowiedz P. dr ,ktora na razie nigdzie sie "nie
                            wybiera" i czuje sieee b. dobrze i chyba jej WROZKA
                            powiedziala ,ze w zdrowiu i szczesciu bedzie zyla 200 lat:)
                    • protozoa Re: Niech zrezygnuje...... 11.09.09, 12:38
                      Dokładnie nie interesuje mnie skąd pacjent weźmie pieniądze na prywatna wizytę u
                      mnie. Podobnie jak hydraulika nie obchodzi skąd wezmę pieniądze na naprawę
                      lejącego sie kranu, mechanika samochodowego na reperację samochodu, właścicielkę
                      warzywniaka na gruszki, piekarza za co kupie bułki, a prezes spółdzielni
                      mieszkaniowej ma gdzieś czy mam pieniądze na zapłacenie czynszu.
                      Nikt tez nie zmusza ludzi ubogich do leczenia się prywatnie. Jest sektor
                      publicznej słuzby zdrowia, są szpitale, są lekarze, pielęgniarki, jest bezpłatne
                      jedzenie, leki, zmiana pościeli, ba transport karetką z domu/ulicy. Tak więc
                      ludzi ubezpieczonych nie pozostawia się bez pomocy. A, że czasem na taką pomoc
                      trzeba poczekać to juz insza inszość. Dlaczego wciąż pokutuje socjalistyczna
                      mentalność, że "sienależy", wszystkim i po równo?
                      Jestem ZA WPROWADZENIEM KAS FISKALNYCH. To ogromnie ułatwi księgowość.
                      Chciałabym, zebysmy zostali płatnikami VAT. A wtedy pacjent, podobnie jak klient
                      kiosku z warzywami, zapłaci stosowny podatek i za eksploatację kasy.
                      Chętnie wydam rachunek z wyszczególnieniem co ile kosztuje.
                      I tak jesli wizyta kosztuje 150 złotych to po wprowadzeniu podAtku VAT pacjent
                      zapłaci 190 złotych, 150 jak dotąd, 33 podatek i 7 koszt kasy fiskalnej, kursu
                      obsługi, papieru itd. Jestem jak najbardziej za takiem rozwiązaniem.
                      Zgadzam sie, ze cudze pieniądze liczy się najłatwiej. "Powiedz lekarzu co masz w
                      garażu" - stara piosenka.
                      A jesli starszy człowiek nie ma pieniędzy może np. wziąć kredyt hipoteczny pod
                      zastaw mieszkania i miec na leczenie. Nie musi mieszkania przepisywać wnusiowi,
                      może bankowi.
                      • 1951b Re: Niech zrezygnuje...... 11.09.09, 15:48
                        0.9 procent napisał:

                        ”Co nie zmienia faktu, że prywatne wizyty są nadal relatywnie bardzo
                        tanie. Jest hipokryzją oczekiwanie, że wizyta u lekarza będzie kosztowała kilka złotych, a ewentualne odszkodowanie kilkaset tysięcy.”

                        Masz rację.
                        Jeśli taniość tych wizyt wynika z porównania ceny wizyty do kwoty ewentualnego odszkodowania to rzeczywiście są bardzo tanie. Zwłaszcza gdyby przyszło lekarzowi płacić za wszystkie błędy lekarskie, jakie popełnił w swoim życiu zawodowym.

                        Koszt najtańszej wizyty ( 100,-) i najdroższej ( 180,-)
                        tak płaciłam w tym roku.
                        W związku tym co napisałeś, jaka wg ciebie powinna obowiązywać stawka za wizytę w gabinecie prywatnym?

                        0.9 procent napisał:

                        „Czyżby to lekarze domagali się wprowadzenia kas fiskalnych ???”

                        Nigdzie nie napisałam, że lekarze domagają się wprowadzenia kas fiskalnych.
                        A podwyżki za wizytę prywatną (z kasą czy bez kasy) należy się spodziewać z początkiem nowego roku.

                        0.9 procent napisał:

                        „Dokładnie. To oznacza mniej pracy i mniej potencjalnych skarg. A
                        dochody lekarza wcale nie muszą być niższe.
                        Wskaż mi grupę zawodową, która chce pracować więcej, a zarabiać
                        mniej. „

                        Nie od dziś wiadomo, że zbyt częste kontakty pacjenta z lekarzem nie wróżą nic dobrego dla obu stron.
                        Nie ma takiej grupy zawodowej, która chce pracować więcej a zarabiać mniej.

                        0.9 procent napisał:

                        „I mają słuszne podejście. Czy ty się zastanawiasz skąd mają na swoje wydatki?”

                        Nie. Nigdy się nie zastanawiałam skąd lekarze mają na swoje wydatki, nawet się niedawno do tego publicznie tu na tym forum przyznałam.
                        I prawdę powiedziawszy nie wierzę również w to, że lekarza, do którego chodzę na prywatną wizytę obchodzi skąd ja mam na zapłacenie wizyty.
                        Tak, więc twoje pisanie, cytuję: „Pora, by doktory wreszcie przestały się zastanawiać skąd pacjent będzie miał pieniądze na honorarium." jest śmieszne.

                        0.9 procent napisał:

                        „Jak widać na tym forum (i nie tylko na tym) pieniądze lekarzy liczy
                        się szczególnie łatwo.”

                        Szczególnie łatwo liczy się cudze pieniądze
                        i nie ma znaczenia czyje one są, ważne, że nie są nasze.


                        Jeśli chodzi natomiast o odpowiedź, Radebergera, że g-ó-w-n.-o go obchodzi, z czego ma zrezygnować pacjent, aby zapłacić lekarzowi, to nie mam najmniejszej wątpliwości, że jest to jedna z najszczerszych odpowiedzi, jaką można przeczytać na tym forum.


                        Protozoa napisała:

                        ”A jesli starszy człowiek nie ma pieniędzy może np. wziąć kredyt hipoteczny pod zastaw mieszkania i miec na leczenie. Nie musi mieszkania przepisywać wnusiowi, może bankowi.”

                        No to jest konkretna rada dla pacjenta.
                        • pct3 Re: Niech zrezygnuje...... 11.09.09, 16:45
                          ”A jesli starszy człowiek nie ma pieniędzy może np. wziąć kredyt
                          hipoteczny pod zastaw mieszkania i miec na leczenie. Nie musi
                          mieszkania przepisywać wnusiowi, może bankowi.”

                          No to jest konkretna rada dla pacjenta.


                          Jest to rada zajebiście życiowa, a ewentualne próby określania jej
                          jako "okrutna" (co pewnie jest jakoś w Twoim zamyślne) są wyłącznie
                          śmieszne.
                        • 0.9_procent Re: Niech zrezygnuje...... 11.09.09, 19:24
                          1951b napisała:

                          > Masz rację.
                          > Jeśli taniość tych wizyt wynika z porównania ceny wizyty do kwoty
                          ewentualnego
                          > odszkodowania to rzeczywiście są bardzo tanie.

                          Taniość tych wizyt uwidacznia się choćby w tym, że Radeberger
                          powinien spokojnie z zarobku (nie przychodu) z jednej wizyty opłacić
                          wizytę u mechanika. A obawiam się, że nie wystarczyło.
                          Koszt odszkodowania także należy brać pod uwagę. W końcu
                          statystyczny koszt napraw gwarancyjnych jest wpisany w cenę każdej
                          pralki, miksera, czy samochodu. I wszyscy uważają to za oczywiste.


                          >Zwłaszcza gdyby przyszło lekarzo
                          > wi płacić za wszystkie błędy lekarskie, jakie popełnił w swoim
                          życiu zawodowym.

                          Ależ nie ma problemu, mogę płacić za UDOWODNIONE błędy, od tego są
                          ubezpieczenia. Gorzej, gdy pacjentowi przyjdzie zapłacić
                          odszkodowanie za pomówienie lekarza. Bo – wbrew temu, co się
                          absolutnej większości pacjentów wydaje - nie każde niepowodzenie
                          leczenia jest wynikiem błędu lekarza. Więc pomstowanie na konowała
                          jest w bardzo wielu przypadkach jest zupełnie bezpodstawne.
                          Pora wziąć przykład z niemieckich izb lekarskich – tam proces
                          regresowy jest ‘z automatu’.

                          Co do samych odszkodowań. Widać wyraźnie, że w wysokości zasądzonych
                          odszkodowań idziemy w kierunku takiej paranoi jak w USA. Podawany
                          przeze mnie sytuacja z położnikami, których ‘wymiotło’ z niektórych
                          stanów jest dobitnym przykładem, że w dłuższej perspektywie
                          zasądzanie niebotycznych odszkodowań odbija się przede wszystkim na
                          pacjentach. Będziemy leczyć wyłącznie ‘lekkie, łatwe i przyjemne’
                          przypadki, a wobec poważnie chorych pacjentów będziemy wyrażać swoje
                          współczucie. I NIC WIĘCEJ. Nikt mnie nie zmusi bym podjął się
                          leczenia obarczonego zwiększonym ryzykiem, a nawet jeśli zostałbym
                          zmuszony to postawię zaporową wysokość honorarium i pacjenta
                          niestety nie będzie stać. Nie mam obowiązku leczyć za darmo.


                          > Koszt najtańszej wizyty ( 100,-) i najdroższej ( 180,-)
                          > tak płaciłam w tym roku.
                          > W związku tym co napisałeś, jaka wg ciebie powinna obowiązywać
                          stawka za wizytę
                          > w gabinecie prywatnym?

                          Co najmniej 2 razy tyle.


                          > Nigdzie nie napisałam, że lekarze domagają się wprowadzenia kas
                          fiskalnych.

                          Napisałaś za to, że lekarze wykorzystają wprowadzenie kas do
                          podwyższenia cen wizyt. Przecież sami pacjenci piszą o wzroście cen
                          wizyt, a mimo to chcą ‘bata na doktorów’. Więc? Tylko spełnimy ich
                          oczekiwania.


                          > A podwyżki za wizytę prywatną (z kasą czy bez kasy) należy się
                          spodziewać z poc
                          > zątkiem nowego roku.

                          Tak. Początek roku jest zawsze sezonem podwyżek, nie tylko w
                          lekarskich gabinetach. Jeszcze tego nie zauważyłaś?


                          > Tak, więc twoje pisanie, cytuję: „Pora, by doktory wreszcie
                          przestały się
                          > zastanawiać skąd pacjent będzie miał pieniądze na honorarium."
                          jest śmieszne.

                          Wielu lekarzy nie podnosi ceny za wizytę właśnie z obawy, że to
                          będzie zbyt wiele. Wielu lekarzy zastanawia się jakie leki wybrać,
                          by pacjenta było stać na ich wykupienie. A to nie jest śmieszne.

                          OSOBIŚCIE usłyszałem od pacjenta z palcami żółtymi od papierosów,
                          że "nie będzie miał na chleb". Przepraszam, ile kosztuje bochenek
                          chleba, a ile paczka papierosów?


                          > Szczególnie łatwo liczy się cudze pieniądze
                          > i nie ma znaczenia czyje one są, ważne, że nie są nasze.

                          Komu – poza lekarzami - publicznie próbowano zajrzeć garaży, bo nie
                          pamiętam?


                          > Jeśli chodzi natomiast o odpowiedź, Radebergera, że g-ó-w-n.-o go
                          obchodzi, z c
                          > zego ma zrezygnować pacjent, aby zapłacić lekarzowi, to nie mam
                          najmniejszej wą
                          > tpliwości, że jest to jedna z najszczerszych odpowiedzi, jaką
                          można przeczytać
                          > na tym forum.

                          Podobnie mechanika g.ó.w.n.o obchodziło skąd radeberger będzie miał
                          pieniądze na naprawę samochodu. A aptekarza g.ó.w.n.o obchodzi skąd
                          pacjent weźmie pieniądze na leki – jak ich nie ma, nie wykupuje
                          recepty.


                          >> Protozoa napisała:
                          >>
                          >> ”A jesli starszy człowiek nie ma pieniędzy może np. wziąć kredyt
                          hipotecz
                          >> ny pod zastaw mieszkania i miec na leczenie. Nie musi mieszkania
                          przepisywać wn
                          >> usiowi, może bankowi.”
                          >
                          > No to jest konkretna rada dla pacjenta.
                          >
                          Jest to jednak rozwiązanie dla kogoś, kto uważa że MUSI być
                          leczony prywatnie
                          . Na pewno bardziej konkretne od oczekiwania
                          darmowej prywatnej wizyty.
                          • 1951b Re: Niech zrezygnuje...... 14.09.09, 00:46
                            Pct3 napisał:
                            „Jest to rada zajebiście życiowa, a ewentualne próby określania jej
                            jako "okrutna" (co pewnie jest jakoś w Twoim zamyślne) są wyłącznie
                            śmieszne.”

                            Człowiek starszy i schorowany będący u schyłku swojego życia ma dwa wyjścia albo wszystko, co posiada odda rodzinie albo pracownikom ochrony zdrowia.
                            Napisałam :„No to jest konkretna rada dla pacjenta”
                            a Ty z tego jednego zdania wyciągnąłeś taki wniosek jaki Tobie pasował.
                            Dlaczego właśnie taki a nie inny?
                            No, bo już z założenia wynika, że osoba, która nie jest lekarzem musi być idiotą.

                            0.9 procent napisał:
                            „Taniość tych wizyt uwidacznia się choćby w tym, że Radeberger
                            powinien spokojnie z zarobku (nie przychodu) z jednej wizyty opłacić
                            wizytę u mechanika. A obawiam się, że nie wystarczyło.
                            Koszt odszkodowania także należy brać pod uwagę. W końcu
                            statystyczny koszt napraw gwarancyjnych jest wpisany w cenę każdej
                            pralki, miksera, czy samochodu. I wszyscy uważają to za oczywiste.”

                            Lekarz, u którego się leczę prywatnie i płacę 100 zł za wizytę, przyjmuje przeciętnie cztery osoby na godzinę, tak, więc przychód na godzinę to 400 złotych.
                            Radeberger odebrał samochód po godzinie z warsztatu
                            i zapłacił 160,- zł.
                            Nie wiemy, jaka kwota z tych 160 zł to koszt pracy mechanika a ile kosztowały części.
                            Skoro twierdzisz, że powinien z zarobku jednej wizyty pacjenta spokojnie zapłacić wizytę u mechanika, to przychód Radebergera powinien kształtować się powyżej 800,- zł za godzinę. Zgadza się?

                            0.9 procent napisał:
                            „Ależ nie ma problemu, mogę płacić za UDOWODNIONE błędy, od tego są
                            ubezpieczenia. Gorzej, gdy pacjentowi przyjdzie zapłacić
                            odszkodowanie za pomówienie lekarza. Bo – wbrew temu, co się
                            absolutnej większości pacjentów wydaje - nie każde niepowodzenie
                            leczenia jest wynikiem błędu lekarza. Więc pomstowanie na konowała
                            jest w bardzo wielu przypadkach jest zupełnie bezpodstawne.
                            Pora wziąć przykład z niemieckich izb lekarskich – tam proces
                            regresowy jest ‘z automatu’. „

                            Może na początek przytoczę wymianę zadań między practicantem a snajperem na temat błędów i odszkodowań. Moim zdaniem bardzo ciekawy i dający dużo do myślenia post.

                            Snajper,wybacz ale bredzisz jak potluczony kazio.

                            > To nie lekarz płaci odszkodowania, tylko szpital lub ubezpieczyciel.

                            Mhm,zwlaszcza jezeli sprawa tyczy sie lekarza na kontrakcie.W dodatku,w
                            szpitalnej administracji pracuja sami debile?

                            > Ubezpieczenie domu na kilka milionów to składka dzienna 25 PLN.
                            Jak
                            > składka 25 PLN dziennie wpłynie na cenę zabiegu, biorąc pod uwagę, że lekarz
                            > robi ich kilka dziennie ?

                            Bardzo wygodna taka matematyka.Przy zalozeniu,ze lekarz jako nadczlowiek popelnia max 2-3 bledy w zyciu,a ubezpieczyciel dziala charytatywnie i do interesu planuje doplacac.


                            Oczywiście, ubezpieczenie jest po to, aby w razie potrzeby można było wypłacić odszkodowanie.
                            To twoje „ nie ma problemu mogę płacić za UDOWODNIONE błędy” zabrzmiało jak wyzwanie – udowodnij mi ofiaro ( ofiara, bo poszkodowany i ofiara bo niezaradny ), że popełniłem błąd.
                            W Polsce niestety, udowodnienie lekarzowi, że popełnił błąd graniczy z cudem.
                            Uważam, że w środowisku lekarskim jest chora solidarność zawodowa i błędy lekarskie są ukrywane.
                            I nie pisz mi, że nie mam racji, bo w SL przez trzy lata ciągnęła się sprawa, którą niestety przegrałam, właśnie dzięki tej chorej solidarności zawodowej.

                            Żeby była jasność, co do odszkodowań płaconych przez pacjentów lekarzom, którzy zostali pomówieni, to muszę przyznać, że osobiscie nie mam nic przeciwko takim odszkodowaniom.
                            Tylko, że procesów o zniesławienie jakoś nie widać.

                            0.9 procent napisał:

                            "Co do samych odszkodowań. Widać wyraźnie, że w wysokości zasądzonych odszkodowań idziemy w kierunku takiej paranoi jak w USA. Podawany przeze mnie sytuacja z położnikami, których ‘wymiotło’ z niektórych stanów jest dobitnym przykładem, że w dłuższej perspektywie zasądzanie niebotycznych odszkodowań odbija się przede wszystkim na pacjentach. Będziemy leczyć wyłącznie ‘lekkie, łatwe i przyjemne’ przypadki, a wobec poważnie chorych pacjentów będziemy wyrażać swoje współczucie. I NIC WIĘCEJ. Nikt mnie nie zmusi bym podjął się leczenia obarczonego zwiększonym ryzykiem, a nawet jeśli zostałbym zmuszony to postawię zaporową wysokość honorarium i pacjenta niestety nie będzie stać. Nie mam obowiązku leczyć za darmo. "

                            Nie będę się wypowiadała na temat wysokości odszkodowań.
                            Nie wiem, czym się kieruje Sąd zasądzając taką a nie inną kwotę odszkodowania.
                            Nie wiem i prawdę powiedziawszy nie chcę wiedzieć, jaka kwota odszkodowania jest zbyt wysoka a jaka właściwa dla ofiary błędu medycznego.

                            Z tego, co napisałeś, jasno wynika, że pacjent jest bezbronny i bezradny.
                            Pacjent to taka ofiara, z jednej strony gnębiona przez poważną chorobę a z drugiej przez system opieki, który nie skupia się na pacjencie, lecz na kosztach jego leczenia.
                            A jak pacjent zostanie ofiarą błędu medycznego to najlepiej żeby siedział cicho i nie dochodził swoich praw, bo jak wygra sprawę i dostanie odszkodowanie to zaraz mu zarzucą, że się wzbogacił i na dodatek, ze szkodą dla innych pacjentów.

                            0.9 procent napisał:
                            ”Napisałaś za to, że lekarze wykorzystają wprowadzenie kas do
                            podwyższenia cen wizyt. Przecież sami pacjenci piszą o wzroście cen
                            wizyt, a mimo to chcą ‘bata na doktorów’. Więc? Tylko spełnimy ich
                            oczekiwania.”

                            > A podwyżki za wizytę prywatną (z kasą czy bez kasy) należy się
                            spodziewać z poc
                            > zątkiem nowego roku.

                            ”Tak. Początek roku jest zawsze sezonem podwyżek, nie tylko w
                            lekarskich gabinetach. Jeszcze tego nie zauważyłaś?”

                            Trudno nie zauważyć, że początek roku jest sezonem na podwyżki.
                            Chciałam tylko powiedzieć, że straszenie pacjentów tym, że jak zostaną wprowadzone kasy fiskalne to będzie drożej jest śmieszne, bo i tak będą podwyżki bez względu na to czy kasy zostaną wprowadzone czy nie.

                            0.9 procent napisał:
                            ”Wielu lekarzy nie podnosi ceny za wizytę właśnie z obawy, że to
                            będzie zbyt wiele. Wielu lekarzy zastanawia się, jakie leki wybrać,
                            by pacjenta było stać na ich wykupienie. A to nie jest śmieszne.”

                            Wzrost ceny za wizytę, może oznaczać zmniejszenie liczby pacjentów i w efekcie mimo podwyżki, zmniejszenie dochodów lekarza a przecież nie o to chodzi, prawda?
                            Dlatego też niektórzy lekarze nie podnoszą cen, ale to nie jest podyktowane dobrem pacjenta, lecz własnym – taka jest prawda.

                            W gabinetach prywatnych nie spotkałam się z tym, aby lekarz się zastanawiał czy stać mnie na wykupienie leków czy też nie, natomiast mój lekarz rodzinny zawsze mi mówi, jakie są zamienniki i o ile są tańsze.

                            0.9 procent napisał:
                            „OSOBIŚCIE usłyszałem od pacjenta z palcami żółtymi od papierosów,
                            że "nie będzie miał na chleb". Przepraszam, ile kosztuje bochenek
                            chleba, a ile paczka papierosów?”

                            Nie palę i nie wiem ile kosztuje paczka papierosów, natomiast, jeżeli chodzi o chleb, to widziałam w cenie od 1,60 do 11,- złotych za kilogramowy bochenek.

                            Osobiście usłyszałam od lekarki w gabinecie prywatnym, że cena za wizytę wzrosła ze stu do stu dwudziestu złotych, ponieważ „nie może związać końca z końcem”.

                            Jak widać permanentny brak pieniędzy jest zmorą wszystkich ludzi.

                            0.9 procent napisał:
                            „Podobnie mechanika g.ó.w.n.o obchodziło skąd radeberger będzie miał
                            pieniądze na naprawę samochodu. A aptekarza g.ó.w.n.o obchodzi skąd
                            pacjent weźmie pieniądze na leki – jak ich nie ma, nie wykupuje
                            recepty.”

                            To jest oczywiste, co piszesz, ale nie rozumiem, dlaczego to piszesz.
                            Radebergera g.ó.w.n.o obchodzi skąd pacjent weźmie pieniądze na wizytę.
                            Powiedział to dobitnie bez owijania w bawełnę i ja to doceniłam pisząc, że to jest jedna z najszczerszych wypowiedzi na tym forum i tylko tyle.

                            Skor
                            • 1951b Skoro lekarza, aptekarza 14.09.09, 00:59

                              g.ó.w.n.o obchodzi skąd pacjent weźmie pieniądze na leczenie , to propozycja Protozoy jest jak najbardziej logiczna.
                              • protozoa Re: Skoro lekarza, aptekarza 14.09.09, 07:43
                                Lekarze są ludźmi wykształconymi. 6 lat trudnych studiów, staz, specjalizacja,
                                stałe dokształcanie się. Zjazdy, kursy, książki kosztuja. Pacjenta g obchodzi
                                skąd lekarz weźmie na to pieniądze - ma umiec, bezbłędnie stawiac diagnozę i koniec.
                                Lekarzom powierza się to co najcenniejsze - zdrowie i życie. Od naszej wiedzy,
                                sprawności rąk ( piszę to jako chirurg), refleksu zalezy zdrowie i zycie.
                                Stawia nam się wymagania i uważa, ze godziwe zarobki są pazernościa.
                                Nie, nie są. Za pewne rzeczy trzeba płacić. I tak jak ja za wymianę żarówki w
                                samochodzie ( czas 10 minut, żarówka moja) zapłaciłam 50 ( pięćdziesiąt)
                                złotych, tak pacjent za wiztytę musi także zapłacić. Odpowiednio więcej. Jesli
                                mechanik źle wkręci żarówkę to najwyżej nie będzie świeciła. Dojadę na drugiej (
                                ewentualny mandat zapłacę ja) i.... pojadę do innego. Mój błąd może się skończyc
                                na cmentarzu. Życia mężą, szwagra nikt nie zwróci.
                                Ja skończyłam studia, mam specjalizację II stopnia, doktorat, od cholery szkoleń
                                i kursów. Ja za pacjenta przyjmowanego 20 minut - nie 15 zarabiam 100 zł ( jest
                                to jednak mniej, bo o takich drobiazgach jak podatek, wynajęcie gabinetu
                                pacjenci raczą nie pamiętać) a mechanik za wkręcenie 2 żarówek 2x10 minut takie
                                same 100 złotych. Najczęściej na czarno. On ma ukończoną samochodową zawodówkę.
                                Widzisz róznicę?
                                Nigdzie nie jest powiedziane, ze ludzie starsi, schorowani są pozostawieni bez
                                opieki. Jesli są ubezpieczeni moga korzystać z państwowej słuzby zdrowia. Jeśli
                                jest to dla nich z jakichkolwiek powodów niewygodne to, niestety, muszą płacić.
                                Adekwatnie do stawek wybranego przez siebie lekarza. Którego podobnie jak
                                aptekarza, piekarza, prezesa spółdzielni mieszkaniowej itd, niewiele obchodzi
                                skąd ów człowiek weźmie kasę na honorarium.
                                Może zafundowac mu syn, wnuk, może ksiądz w parafii, może wziąć kredyt
                                hipoteczny, napisać do gazety i poprosic o wsparcie - nie jest to sprawa lekarza.
                                Od nas wymaga sie leczenia, my zaś honorarium za pracę. Jasniej juz nie potrafię
                                jego wytłumaczyć. Jeśli nie zrozumiałaś, to oznacza, że nienawiść do naszego
                                środowiska przyćmiła Ci umysł.
                                • protozoa Re: P.S. 14.09.09, 07:46
                                  Dla jasności jeszcze dodaję:
                                  Jestem ZA KASAMI FISKALNYMI, każdemu pacjentowi chcę dac rachunek - jeśli ktos
                                  mu zwróci za moje usługi pieniądze to się ucieszę. Od każdego pacjenta płacę
                                  podatek, każdego rejestruję, każdemu prowadze dokumentację, każdemu poświęcam
                                  tyle czasu ile potrzeba. I każdy niech mi płaci za uczciwie wykonaną pracę.
                                • 1951b Cudze pieniądze.......... 15.09.09, 00:35
                                  Nie ma nic bardziej drażliwego jak rozmowa na tematy pieniędzy.
                                  Zawsze starałam się unikać tego tematu a tu nagle zachciało mi się wypowiadać w tym wątku.
                                  Dobrze mi tak :)

                                  Protozoa napisała: „Lekarze są ludźmi wykształconymi.”

                                  Tak wiem i nie trzeba mi tego po raz kolejny mówić.
                                  Być może wyda się to Tobie niemożliwe, ale w mojej rodzinie też jest jedna osoba wykształcona – moja kuzynka jest lekarzem.
                                  Są jeszcze dwie pielęgniarki, ale to inna bajka.
                                  Reszta rodziny już wykształceniem medycznym nie może się pochwalić.
                                  Wprawdzie część z nich pokończyła studia, ale lekarzami nie są, więc nie wiem czy takiego inżyniera, farmaceutę, plastyka czy ekonomistę można nazwać człowiekiem wykształconym.

                                  Protozoa napisała: „Mój błąd może się skończyć na cmentarzu.”

                                  No tego akurat nie musisz mi uświadamiać.
                                  Nie tylko Twój błąd może skończyć się na cmentarzu, błąd lekarza pogotowia również.
                                  Błąd każdego lekarza może dla pacjenta być tragiczny w skutkach i ja z tego doskonale sobie zdaję sprawę.
                                  Nawet nie wiesz jak bardzo zdaję sobie z tego sprawę.

                                  Protozoa napisała:

                                  „Od nas wymaga sie leczenia, my zaś honorarium za pracę.
                                  Jasniej juz nie potrafię jego wytłumaczyć. Jeśli nie zrozumiałaś, to oznacza, że nienawiść do naszego środowiska przyćmiła Ci umysł.”

                                  Jak idę do gabinetu prywatnego to sprawa jest prosta.
                                  Lekarz określa wysokość honorarium i albo mnie stać na prywatne leczenie albo nie.
                                  Gorzej jest z lekarzem z państwowej służby zdrowia, bo ja jako pacjent nie mam wpływu na wysokość wynagrodzenia tego lekarza a leczyć się chcę i to za „darmo” - NFZ.
                                  Nie jeden raz czytałam na forum takie wypowiedzi lekarzy: oni udają, że nam płacą my udajemy, że pracujemy.

                                  Może się zdziwisz, ale widzę wiele różnic między zawodem mechanika a zawodem lekarza.
                                  Tylko, że mechanik, który uważa, że zarabia za mało nie obarcza za ten stan rzeczy społeczeństwa, lekarz natomiast tak.
                                  Wynika z waszych wypowiedzi, że to durne społeczeństwo, którym tak pogardzacie ma zadbać, o to, aby lekarzom ( wykształconym ludziom) żyło się lepiej, bo wy sami nie jesteście w stanie o to zadbać.

                                  Protozoa chciałabym abyś wiedziała, że jeśli chodzi o moją „nienawiść” do środowiska lekarskiego, to nie ma to nic wspólnego z wysokością wynagrodzenia lekarza za pracę.
                                  Moja „nienawiść” ma ścisły związek z ukrywaniem przez to środowisko błędów lekarskich.
                                  Mylić się jest rzeczą ludzką, ale ukrywanie błędów jest nieludzkim okrucieństwem.
                                  • protozoa Re: Cudze pieniądze.......... 15.09.09, 15:30
                                    Chyba jednak trzeba powtarzać Ci po raz n-ty, że jesteśmy ludźmi wykształconymi
                                    skoro porównujesz nas do mechaników samochodowych. Jesli mechanik, hydraulik czy
                                    stolarz schrzanią swoją robotę to
                                    - nic się nie stanie ( prócz straty finansowej klienta)
                                    - o odszkodowaniu mowy nie ma, najwyżej "fachowiec" puści Ci wiązankę
                                    - media nie nagłośnią fuszerki itd.
                                    Jesli lekarz popełni błąd to
                                    - pacjent może stracić zdrowie/życie
                                    - zaraz rodzina będzie domagała się odszkodowania ( nieważne, że lekarz wziął 10
                                    dyżur w miesiącu i pada na pysk, a wziął go nie tylko dlatego, że chce dorobic
                                    do g.ó.w.n.i.n.e.j pensji nieadekwatnej do wykształcenia i odpowiedzialności,
                                    ale także dlatego, ze nie ma kto wziąć dyżuru. Brak naszej zgody na pracę w
                                    znacznie większym wymiarze godzin powoduje paraliż oddziału, pozostawienie
                                    chorych pod opieką lekarzy bez specjalizacji). Odszkodowanie według skarżących
                                    powinno być wielomilionowe, takie, które zrujnowałoby lekarza, pozostawiło jego
                                    , jego rodzinę bez środków do życia. Czy zatem twierdzisz, ze KTOKOLWIEK
                                    chciałby dobrowolnie pracowac w takich warunkach? Czy przy takiej nienawiści do
                                    naszego środowiska ludzie naprawdę dobrzy pójdą na studia medyczne? Nie!!!Widzę
                                    to po studentach. Sa dwie grupy - bardzo dobrzy i ambitni, którzy nawet nie
                                    kryją, że po uzyskaniu specjalizacji wyjeżdżają i tacyy, którzy dopiero Wam
                                    pokażą co potrafią. Z łeską w oku będziecie wspominać nasze pokolenie.
                                    • 1951b Re: Cudze pieniądze.......... 16.09.09, 23:57
                                      Protozoa napisała:

                                      „Chyba jednak trzeba powtarzać Ci po raz n-ty, że jesteśmy ludźmi wykształconymi skoro porównujesz nas do mechaników samochodowych.”

                                      Nie miałam zamiaru porównywać lekarzy do mechaników samochodowych, skoro jednak tak odczytałaś moją wypowiedź, to albo jej dokładnie nie przeczytałaś, albo ja mam kłopoty z wyrażaniem swoich myśli.
                                      • protozoa Re: Cudze pieniądze.......... 17.09.09, 07:57
                                        Chyba jednak masz kłopoty z wyrażaniem swoich myśli bo w każdym poście piszesz
                                        coś co wzajemnie sobie przeczy. Jedno jest niewątpliwie spójne - nienawiść do
                                        lekarzy. I, podejrzewam, że wiem skąd się ona bierze- większość ludzi pałających
                                        do nas zwierzęcą nienawiścia gdzieś, kiedyś w duchu marzyła o tym, zeby zostac
                                        lekarzem. W życiu sie do tego nie przyzna, ale tak było. Ci ludzie maja inne
                                        zawody, niejednokrotnie lepiej płatne, ale zadra tkwi. I przy każdej okazji
                                        próbuja nam dokopać, bo tyle moga, albo wydaje im sie, ze mogą. I wtedy odnoszą
                                        wrażenie, że są górą.
                                        Nie rozumiem jednego, dlACZEGO NP. TAKA 195B ZAMIAST ZABRAĆ SIĘ DO PRACY,
                                        pouczyć, zostać lekarzem traci energię na dowalanie okreslonej grupie
                                        zawodowej. Wytłumaczenie jest chyba tylko jedno - niespełnione ambicje i marzenia.
                                  • pct3 Re: Cudze pieniądze.......... 17.09.09, 07:58
                                    Nie jeden raz czytałam na forum takie wypowiedzi lekarzy: oni
                                    udają, że nam płacą my udajemy, że pracujemy.
                                    Może się zdziwisz, ale widzę wiele różnic między zawodem mechanika a
                                    zawodem lekarza.
                                    Tylko, że mechanik, który uważa, że zarabia za mało nie obarcza za
                                    ten stan rzeczy społeczeństwa, lekarz natomiast tak.


                                    Jak zwykle przedziwna mieszanka trafnych spostrzeżeń i
                                    niezrozumiałych wniosków. Jak wiesz, nie ma "NFZetu" dla mechaników
                                    samochodowych. Choć już w przypadku aut na gwarancji, naprawianych w
                                    ASO, zaczynają działać te mechanizmy, czego ja i tysiące ludzi mogło
                                    doświadczyć. Bo usługa jest a kasy za usługę płaconej bezpośrednio-
                                    nie ma. Natychmiast zaczyna się olewanie, o ile nawet nie spada
                                    jakość usługi, to zaczyna się "odsyłanie", przeciąganie, szafowanie
                                    limitami i niemożnością ("część dopiero płynie z
                                    Korei", "diagnostyka trwa, usterka jest nietypowa", "na tą naprawę
                                    muszę mieć zgodę centrali, a pracownik który kontaktuje się z
                                    centralą jest nieobecny").
                                    Nie tłumaczę lekarzy, rozumiem też ból mechaników. Sygnalizuję
                                    istnienie mechanizmów.

                                    • szlachcic Re: Cudze pieniądze.......... 20.09.09, 11:55
                                      > Nie tłumaczę lekarzy, rozumiem też ból mechaników. Sygnalizuję
                                      > istnienie mechanizmów.

                                      z auta mozesz zrezygnowac, mzesz zmienic model, masz nieograniczona
                                      mozliwosc rozwiazanie problemu
                                      W SZ takiej mozliwosci nie masz
                                      • pct3 Re: Cudze pieniądze.......... 20.09.09, 12:56
                                        z auta mozesz zrezygnowac, mzesz zmienic model, masz nieograniczona
                                        mozliwosc rozwiazanie problemu
                                        W SZ takiej mozliwosci nie masz


                                        Ależ dlaczego?

                                        Twoje pytanie pokazuje istnienie czegoś takiego jak "keson pacjentów". Mowa była
                                        o kesonie lekarzy - i zgodzę się, widać elementy tego zjawiska.
                                        Ale jest i keson pacjentów.
                                        Jak lekarz na NFZ nie pomógł - znaczy, trza umierać.
                                        Dlaczego już prawie nikt nie leczy zębów państwowo?

                                        Są alternatywy. Ja wiem, szpiku i serca nikt prywatnie nie przeszczepi. Ale
                                        akurat miejsca gdzie to się robi na NFZ mają dobrych fachowców.

                                        W każdym razie jest wybór. Dlaczego tkwisz w kesonie pacjentów, Szlachcic?

                                        To nie nasza wina że składki zdrowotne są obowiązkowe.
                            • 0.9_procent Re: Niech zrezygnuje...... 14.09.09, 09:45
                              1951b napisała:

                              > Człowiek starszy i schorowany będący u schyłku swojego życia ma
                              dwa wyjścia alb
                              > o wszystko, co posiada odda rodzinie albo pracownikom ochrony
                              zdrowia.

                              Może je także zostawić w kasynie, nic mi do tego. Ale skoro uważa,
                              że musi być leczony prywatnie to oczekiwanie, że będzie musiał za to
                              zapłacić nie jest niczym niezwykłym.


                              > No, bo już z założenia wynika, że osoba, która nie jest lekarzem
                              musi być idiot
                              > ą.

                              Już wcześniej napisałem, że prywatna wizyta lekarska nie jest
                              dobrem, na które MUSI być stać każdego.
                              Jeśli nie potrafisz tego zrozumieć, to chyba coś jest w założeniu,
                              które mi przypisujesz.


                              > Lekarz, u którego się leczę prywatnie i płacę 100 zł za wizytę,
                              przyjmuje przec
                              > iętnie cztery osoby na godzinę, tak, więc przychód na godzinę to
                              400 złotych.
                              > Radeberger odebrał samochód po godzinie z warsztatu
                              > i zapłacił 160,- zł.
                              > Nie wiemy, jaka kwota z tych 160 zł to koszt pracy mechanika a ile
                              kosztowały c
                              > zęści.
                              > Skoro twierdzisz, że powinien z zarobku jednej wizyty pacjenta
                              spokojnie zapłac
                              > ić wizytę u mechanika, to przychód Radebergera powinien
                              kształtować się powyżej
                              > 800,- zł za godzinę. Zgadza się?

                              Niestety nie.
                              Lekarze, których znam przyjmująca godzinę 3 osoby, nierzadko dwie.
                              Więc musisz zweryfikować swoje wyliczenia.

                              Ponadto zakładasz, że ‘samochód do odbioru za godzinę’ jest
                              równoznaczne z ‘mechanik poświęcił godzinę czasu na naprawę
                              samochodu’. Gdyby samochód był do odbiory następnego dnia
                              założyłabyś, że był naprawiany 24 godziny?


                              > Może na początek przytoczę wymianę zadań między practicantem a
                              snajperem na tem
                              > at błędów i odszkodowań. Moim zdaniem bardzo ciekawy i dający dużo
                              do myślenia
                              > post.

                              Z wymiany zdań wynika, że szpital zapłaci odszkodowanie wyłącznie za
                              lekarza zatrudnionego na umowie o pracę – to wynika z kodeksu pracy,
                              który dotyczy KAŻDEGO zatrudnionego, także lekarza. Za lekarza na
                              kontrakcie szpital odszkodowania nie zapłaci – jest to problem
                              wyłącznie lekarza.
                              O ubezpieczeniach pisał nie tylko practicant, także ja dyskutowałem
                              ze snajperem. I zarówno practicant jak i ja twierdzimy, że koszt
                              ubezpieczenia to NIE BĘDZIE 25 złotych dziennie. Przy obecnie
                              zasądzanych odszkodowaniach koszty ubezpieczeń będą znacznie wyższe,
                              więc albo stawki lekarzy wzrosną niebotycznie, albo lekarze zamkną
                              gabinety, albo pójdą z torbami.


                              > To twoje „ nie ma problemu mogę płacić za UDOWODNIONE błędy” zabrzm
                              > iało jak wyzwanie – udowodnij mi ofiaro ( ofiara, bo poszkodowany
                              i ofiar
                              > a bo niezaradny ), że popełniłem błąd.


                              Jednym z podstawowych założeń w systemie prawnym tego kraju
                              (i wielu innych) jest domniemanie niewinności i konieczność
                              udowodnienia winy
                              . Razi Cię konieczność udowodnienia winy
                              lekarzowi, nie razi Cię konieczność udowodnienia winy zabójcy czy
                              gwałcicielowi?


                              > W Polsce niestety, udowodnienie lekarzowi, że popełnił błąd
                              graniczy z cudem.

                              Zgadza się. Udowodnienie wyimaginowanej winy jest szczególnie trudne.


                              > Uważam, że w środowisku lekarskim jest chora solidarność zawodowa
                              i błędy lekar
                              > skie są ukrywane.

                              Bardzo wygodne zdanie dla tych, których wyobrażenie o winie lekarza
                              mija się prawdą.
                              Podobnie wygodne zdanie o rodzicach lekarzach, którzy załatwiają
                              swoim dzieciom studia na AM wyrażają Ci, którym brakło wiedzy by
                              zdać egzamin wstępny.


                              > I nie pisz mi, że nie mam racji, bo w SL przez trzy lata ciągnęła
                              się sprawa, k
                              > tórą niestety przegrałam, właśnie dzięki tej chorej solidarności
                              zawodowej.

                              Przyznam Ci rację zaraz po tym, gdy znajdziesz racjonale
                              wytłumaczenie, dlaczego moja sprawa w Sądzie cywilnym ciągnie się
                              już dwa lata, a końca nie widać. Sprawa nie ma nic wspólnego z
                              medycyną, więc ‘mafia lekarska’ nie macza w niej palców.


                              > Żeby była jasność, co do odszkodowań płaconych przez pacjentów
                              lekarzom, którzy
                              > zostali pomówieni, to muszę przyznać, że osobiscie nie mam nic
                              przeciwko takim
                              > odszkodowaniom.
                              > Tylko, że procesów o zniesławienie jakoś nie widać.

                              Podobnie jak nie widać procesów o szkalujące artykuły w gazetach. To
                              znaczy, że takich artykułów nie ma?


                              > Nie wiem i prawdę powiedziawszy nie chcę wiedzieć, jaka kwota
                              odszkodowania jes
                              > t zbyt wysoka a jaka właściwa dla ofiary błędu medycznego.

                              No przecież żadna.
                              Podobnie jak żadna kwota nie jest zbyt niska dla lekarza za
                              uratowanie życia.

                              Tylko powstaje taki dziwny dualizm wartości życia ludzkiego:
                              - bezcenne, gdy chodzi o odszkodowanie
                              - bezwartościowe, gdy przyjdzie zapłacić za jego uratowanie


                              > Z tego, co napisałeś, jasno wynika, że pacjent jest bezbronny i
                              bezradny.

                              No. Na przykład ten, o którym pisze prcticant „Od kiedy znajomy
                              wyreanimowal goscia,ktory go zaciagnal do sadu za to,ze mu podczas
                              reanimacji polamal zebra,wole siedziec cicho”

                              https://forum.gazeta.pl/forum/w,305,99950886,100174996,Re_pierwsza_pom
                              oc.html
                              Albo bezradna kobieta, dla której przejście przez drzwi automatyczne
                              jest zbyt wielkim wyzwaniem.

                              Przeszukaj forum, znajdziesz więcej takich ‘bezradnych’.
                              Przytoczyłem przykłady z ostatnich 2 dni.


                              > Pacjent to taka ofiara, z jednej strony gnębiona przez poważną
                              chorobę a z drug
                              > iej przez system opieki, który nie skupia się na pacjencie, lecz
                              na kosztach je
                              > go leczenia.

                              Tylko nie wiem, dlaczego to lekarzy obarcza się winą za działanie
                              systemu.


                              > A jak pacjent zostanie ofiarą błędu medycznego to najlepiej żeby
                              siedział cicho
                              > i nie dochodził swoich praw, bo jak wygra sprawę i dostanie
                              odszkodowanie to z
                              > araz mu zarzucą, że się wzbogacił i na dodatek, ze szkodą dla
                              innych pacjentów.

                              Na razie widzę siedzących cicho lekarzy, którzy nie ciągają do sądów
                              autorów paszkwili pojawiających się w gazetach. Zapewne w razie
                              wytoczenia procesu lekarze mieliby duże poparcie społeczeństwa. To
                              widać z wypowiedzi na forach.


                              > Trudno nie zauważyć, że początek roku jest sezonem na podwyżki.
                              > Chciałam tylko powiedzieć, że straszenie pacjentów tym, że jak
                              zostaną wprowadz
                              > one kasy fiskalne to będzie drożej jest śmieszne, bo i tak będą
                              podwyżki bez wz
                              > ględu na to czy kasy zostaną wprowadzone czy nie.

                              Więc wytłumacz pacjentom, by się nawzajem nie straszyli. Większość
                              postów mówiących o podwyżkach stawek po wprowadzeniu kas fiskalnych
                              piszą pacjenci.


                              > W gabinetach prywatnych nie spotkałam się z tym, aby lekarz się
                              zastanawiał czy
                              > stać mnie na wykupienie leków czy też nie, natomiast mój lekarz
                              rodzinny zawsz
                              > e mi mówi, jakie są zamienniki i o ile są tańsze.

                              Nie wyoślił, że zapisuje tańszy preparat, znaczy wybrał najdroższy.
                              Przyznaję, że na polu komunikacji z pacjentem lekarze mają jeszcze
                              dużo do zrobienia.


                              >> „OSOBIŚCIE usłyszałem od pacjenta z palcami żółtymi od
                              papierosów,
                              >> że "nie będzie miał na chleb". Przepraszam, ile kosztuje bochenek
                              >> chleba, a ile paczka papierosów?”
                              >
                              > Nie palę i nie wiem ile kosztuje paczka papierosów, natomiast,
                              jeżeli chodzi o
                              > chleb, to widziałam w cenie od 1,60 do 11,- złotych za kilogramowy
                              bochenek.

                              Tu ni chodzi o bezwzględne wartości, a o priorytety.
                              Komuś ‘braknie na chleb’, ale na fajki zabraknąć nie może.
                              • aelithe Re: Niech zrezygnuje...... 18.09.09, 23:07
                                wybacz 0,9 %

                                jeden fakt dla ciebie

                                dzisiaj widziałem dane brytyjskiej organizacji obrony zawodowej - zaledwie 2 procent spraw i skarg przeciwko lekarzom zostało skierowano na drogę postępowania , z tego organizacja wygrała 70%

                                drugie nie zgodzę się z tobą, że wprowadzenie kas fiskalnych nie wpłynie na cenę usług medycznych
                                1. cena kasy fiskalnej - cenę będą musili zapłacić pacjenci i koszty jej serwisowania
                                2. osoby z nierozwiniętymi praktykami je zlikwidują - tym samym spadek konkurencji i wzrost cen rynkowych
                                • 0.9_procent Re: Niech zrezygnuje...... 18.09.09, 23:31
                                  aelithe napisał:

                                  > wybacz 0,9 %
                                  >
                                  > jeden fakt dla ciebie
                                  >
                                  > dzisiaj widziałem dane brytyjskiej organizacji obrony zawodowej -
                                  zaledwie 2 pr
                                  > ocent spraw i skarg przeciwko lekarzom zostało skierowano na drogę
                                  postępowania
                                  > , z tego organizacja wygrała 70%

                                  W mojej pracy orzeczniczej wielokrotnie czytałem odwołania badanych
                                  od orzeczenia lekarskiego.
                                  Ludzie piszą takie brednie, że głowa mała. W jednym odwołaniu
                                  można przeczytać: ‘kazał mi się rozebrać do badania’, ‘ w ogóle mnie
                                  nie badał’, ‘tak mnie zmęczył badaniem, że byłam wykończona’.
                                  Dziwi cię, że takie skargi są odrzucane?


                                  >
                                  > drugie nie zgodzę się z tobą, że wprowadzenie kas fiskalnych nie
                                  wpłynie na cen
                                  > ę usług medycznych

                                  A ja gdzieś napisałem, że nie wpłyną???
                                  • aelithe Re: Niech zrezygnuje...... 19.09.09, 17:49
                                    na wyspach sprawy są przygotowane dużo bardziej profesjonalnie niż w Polsce
                                    z drugiej strony dużo bardziej profesjonalnie są przygotowane opinie sądowe
                                    poza tym biegłym sądowym jest lekarz o podobnych kwalifikacjach jak posądzony
                                    np. sprawę przeciwko GP ocenia inny GP, a skargę na orzecznika inny orzecznik
                            • 0.9_procent Re: Niech zrezygnuje...... 14.09.09, 09:45


                              >> „Podobnie mechanika g.ó.w.n.o obchodziło skąd radeberger będzie
                              miał
                              >> pieniądze na naprawę samochodu. A aptekarza g.ó.w.n.o obchodzi
                              skąd
                              >> pacjent weźmie pieniądze na leki – jak ich nie ma, nie wykupuje
                              >> recepty.”
                              >
                              > To jest oczywiste, co piszesz, ale nie rozumiem, dlaczego to
                              piszesz.

                              Bo takie zdanie wypowiadane przez lekarza razi.
                              Bo my ‘żerujemy na ludzkim nieszczęściu’.
                              A zepsuta pralka, pęknięta rura w ścianie, czy niesprawny samochód
                              to przecież SZCZĘŚCIE!
                              • 1951b Cudze pieniądze........... 15.09.09, 01:01
                                0,9 procent napisał:

                                „Już wcześniej napisałem, że prywatna wizyta lekarska nie jest
                                dobrem, na które MUSI być stać każdego.”

                                Oczywiście masz rację.
                                Ja również nigdy i nigdzie nie pisałam, że wszystkich powinno być stać na prywatną wizytę.

                                0,9 procent napisał:

                                „Lekarze, których znam przyjmująca godzinę 3 osoby, nierzadko dwie.
                                Więc musisz zweryfikować swoje wyliczenia.”

                                Nie ma zamiaru się sprzeczać o liczbę pacjentów przyjmowanych w czasie jednej godziny w gabinetach prywatnych, bo to rzeczywiście różnie bywa.
                                Chciałam tylko w przybliżeniu się dowiedzieć ile powinien według Ciebie dostawać na rękę za godzinę pracy lekarz, aby mógł powiedzieć, że jego zarobki są zadowalające. Zarobek nie dochód.

                                0,9 procent napisał:

                                „Z wymiany zdań wynika, że szpital zapłaci odszkodowanie wyłącznie za lekarza zatrudnionego na umowie o pracę – to wynika z kodeksu pracy, który dotyczy KAŻDEGO zatrudnionego, także lekarza. Za lekarza na kontrakcie szpital odszkodowania nie zapłaci – jest to problem wyłącznie lekarza.
                                O ubezpieczeniach pisał nie tylko practicant, także ja dyskutowałem
                                ze snajperem. I zarówno practicant jak i ja twierdzimy, że koszt
                                ubezpieczenia to NIE BĘDZIE 25 złotych dziennie. Przy obecnie
                                zasądzanych odszkodowaniach koszty ubezpieczeń będą znacznie wyższe,
                                więc albo stawki lekarzy wzrosną niebotycznie, albo lekarze zamkną
                                gabinety, albo pójdą z torbami.”

                                Mnie zainteresował ten fragment wypowiedzi practicanta, cytuję:

                                „Bardzo wygodna taka matematyka.
                                Przy zalozeniu,ze lekarz jako nadczlowiek popelnia max 2-3 bledy w zyciu,a ubezpieczyciel dziala charytatywnie i do interesu planuje doplacac.”

                                W Polsce wypłata odszkodowania uzależniona jest od udowodnienia błędu lekarzowi.
                                Mam rację?
                                Skoro tak, no to teraz już wiadomo, dlaczego lekarzom tak trudno przychodzi przyznawanie się do błędów.
                                Jeżeli się mylę to mnie popraw.

                                0,9 procent napisał:

                                „Jednym z podstawowych założeń w systemie prawnym tego kraju
                                (i wielu innych) jest domniemanie niewinności i konieczność udowodnienia winy.
                                Razi Cię konieczność udowodnienia winy lekarzowi, nie razi Cię konieczność udowodnienia winy zabójcy czy gwałcicielowi?”

                                A skąd Ty wiesz, co mnie razi a co mnie nie razi?
                                Nie mam zamiaru rozmawiać o gwałcicielach czy zabójcach.
                                Ja przegrałam sprawę w SL a tam toczą się sprawy przeciwko lekarzom.
                                Trudno jest udowodnić błąd lekarzowi skoro lekarze z OSL pomagają obwinionemu koledze najlepiej jak potrafią.

                                0,9 procent napisał:

                                „Udowodnienie wyimaginowanej winy jest szczególnie trudne.”

                                Udowodnienie nie tylko wyimaginowanej, ale i prawdziwej winy jest szczególnie trudne, jeśli wbrew opinii biegłych stwierdza się, że starsza osoba w czwartym zawale na niespełna cztery godziny przed śmiercią może iść do karetki a lekarz nie ma podstaw do zlecenia transportu na noszach.
                                Zawał się robi bardzo niecharakterystyczny, jak duszność subiektywną zamieniają lekarze z OSL na dolegliwości bólowe.
                                Lekarz PR dodaje gorączkę, której nie było i opowiada bajki o rzekomym zapaleniu oskrzeli leczonym od trzech dni, które sam wykluczył w badaniu przedmiotowym.
                                OSL ustala, że lekarz PR przyjeżdża eR-ką.
                                Nie ma żadnego znaczenie, że w karcie zlecenia wyjazdu jest wpisana inna karetka.
                                Odmawiają mi oczywiście wydania kserokopii karty zlecenia wyjazdu.
                                Ta „eR-ka” jak winika z uzasadnienia Sądu nie ma defibrylatora, nie ma też krzesełka kardiologicznego.
                                Kardiolog z IP wg ustaleń lekarzy z OSL wysyła pacjentkę na salę hemodynamiczną z zawałem ściany lewej ( nie ma takiego zawału, ale jakie to ma znaczenie przecież uzasadnienie orzeczenia będę czytała ja, czyli laik) po drodze „robią” kolejne EKG i pacjentka trafia na salę hemodynamiczną z zawałem dolnej i bocznej ściany serca z uniesieniem odcinka ST.
                                W protokole sekcji zwłok jako przyczynę zgonu podano niewydolność krążenia w przebiegu świeżego zawału serca z uzasadnienia OSL wynika, że zmarła, bo miała słabe serce po przebytych w przeszłości zawałach.

                                A tak na marginesie naszej rozmowy, to teraz po przebytym moim pierwszym zawale mogę odpowiedzieć Extoriisowi na pytanie, które mi zadał parę miesięcy temu.

                                Extoriis napisał:

                                „a co do bolu - to ty wezwalas karetke? bylas przy mamie?
                                mowila ci o dolegliwosciach?
                                bylas swiadkiem badania lekarskiego?
                                powinnas wiedziec, czy objawy odpowiadaly wymienionym w artykule, czy nie a wiec
                                pytam sie ciebie: byl ten bol, czy nie?”

                                Odpowiedziałam wtedy tak:

                                „Nie wymagaj abym powiedziała Tobie czy ból kręgosłupa, był bólem
                                serca, który promieniował do pleców, bo to nie ja jestem lekarzem.”

                                Teraz mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że wiem, co to jest niedokrwienny ból serca a ból „kręgosłupa”, który zgłaszała moja Mama lekarzowi był niedokrwiennym bólem serca, promieniującym do pleców.
                                Teraz rozumiem, dlaczego lekarz PR zeznał, ze skarżyła się na kręgosłup lędźwiowy, co oczywiście było nieprawdą.

                                Extorris napisał :

                                "co do bolu:
                                mi sie wydaje, ze dolegliwosci opisane przez lekarza PR bardzo trudno jest zinterpretowac jako bol zamostkowy (kregoslup jest za mostkiem, ale troche za daleko).

                                Teraz jest mi, już znany ból zamostkowy.
                                Kręgosłup jest za mostkiem, ale NIE jest za daleko.

                                0,9 procent napisał:

                                „Tu ni chodzi o bezwzględne wartości, a o priorytety.
                                Komuś ‘braknie na chleb’, ale na fajki zabraknąć nie może.”

                                Masz rację chodzi o priorytety, ale to jest okropny nałóg i ludzie nie myślą racjonalnie.
                                W czasie II wojny światowej w obozach koncentracyjnych byli tacy więźniowie, którzy swoje głodowe racje chleba wymieniali na fajki.

                                Lekarze wiedzą o szkodliwości palenia a jednak niektórzy też palą.
                                Kiedyś zapytałam lekarza, dlaczego pali papierosy i w odpowiedzi usłyszałam, że na coś przecież trzeba umrzeć.

                                Dobranoc
                                • 0.9_procent Re: Cudze pieniądze........... 15.09.09, 09:53
                                  1951b napisała:


                                  > Ja również nigdy i nigdzie nie pisałam, że wszystkich powinno być
                                  stać na prywa
                                  > tną wizytę.

                                  Ale nadal ciągnęłaś temat ‘skąd biedny pacjent ma mieć na prywatną
                                  wizytę’, już po moim (zrezygnować) ‘z prywatnej wizyty u
                                  lekarza’
                                  , więc uznałem, że nie przyjęłaś tego do wiadomości.


                                  > Nie ma zamiaru się sprzeczać o liczbę pacjentów przyjmowanych w
                                  czasie jednej g
                                  > odziny w gabinetach prywatnych, bo to rzeczywiście różnie bywa.

                                  Ale wygodnie założyłaś 4 pacjentów i 800 złotych brutto.


                                  > Chciałam tylko w przybliżeniu się dowiedzieć ile powinien według
                                  Ciebie dostawa
                                  > ć na rękę za godzinę pracy lekarz, aby mógł powiedzieć, że jego
                                  zarobki są zado
                                  > walające. Zarobek nie dochód.

                                  Jeśli sąd potrafi zasądzić łączną kwotę 6 mln złotych (odszkodowanie
                                  + renta), to muszę przyjąć, że takie odszkodowanie przyjdzie mi
                                  kiedyś zapłacić, bo założenie, że nigdy nie popełnię błędu jest
                                  naiwne. I pewnie jeszcze dwa, po jakiś milion. Oczywiście, że zrobi
                                  to w moim imieniu ubezpieczyciel. Ale składka ubezpieczeniowa będzie
                                  adekwatna do kwot zasądzanych odszkodowań. Muszę więc przygotować 8
                                  baniek na odszkodowania. Jeśli w całym życiu zawodowym zarobię
                                  wyłącznie na odszkodowania dla pacjentów to moja praca z
                                  ekonomicznego punktu widzenia nie ma sensu. Odpowiedz więc sobie
                                  sama na pytanie ile powinienem zarobić.


                                  >> „Z wymiany zdań wynika, że szpital zapłaci odszkodowanie
                                  wyłącznie za lek
                                  >> arza zatrudnionego na umowie o pracę – to wynika z kodeksu pracy,
                                  który d
                                  >> otyczy KAŻDEGO zatrudnionego, także lekarza. Za lekarza na
                                  kontrakcie szpital o
                                  >> dszkodowania nie zapłaci – jest to problem wyłącznie lekarza.
                                  >> O ubezpieczeniach pisał nie tylko practicant, także ja
                                  dyskutowałem
                                  >> ze snajperem. I zarówno practicant jak i ja twierdzimy, że koszt
                                  >> ubezpieczenia to NIE BĘDZIE 25 złotych dziennie. Przy obecnie
                                  >> zasądzanych odszkodowaniach koszty ubezpieczeń będą znacznie
                                  wyższe,
                                  >> więc albo stawki lekarzy wzrosną niebotycznie, albo lekarze
                                  zamkną
                                  >> gabinety, albo pójdą z torbami.”
                                  >
                                  > Mnie zainteresował ten fragment wypowiedzi practicanta, cytuję:
                                  >
                                  > „Bardzo wygodna taka matematyka.
                                  > Przy zalozeniu,ze lekarz jako nadczlowiek popelnia max 2-3 bledy w
                                  zyciu,a ubez
                                  > pieczyciel dziala charytatywnie i do interesu planuje doplacac.”

                                  Ależ to jest dokładnie to, co napisałem powyżej.
                                  Przy odszkodowaniach w takiej wysokości jak ostatnio zasądzone,
                                  założenie ‘+25 złotych do każdej wizyty’ będzie prawdziwe tylko
                                  „Przy założeniu, że lekarz, jako nadczłowiek popełnia max 2-3
                                  bledy w życiu, a ubezpieczyciel działa charytatywnie i do interesu
                                  planuje dopłacać.”



                                  > W Polsce wypłata odszkodowania uzależniona jest od udowodnienia
                                  błędu lekarzowi
                                  > .
                                  > Mam rację?
                                  > Skoro tak, no to teraz już wiadomo, dlaczego lekarzom tak trudno
                                  przychodzi prz
                                  > yznawanie się do błędów.
                                  > Jeżeli się mylę to mnie popraw.

                                  KAŻDEMU trudno przychodzi przyznawanie się obłędu, lekarze nie są tu
                                  wyjątkiem.

                                  W cywilizowanych krajach oczekuje się, że lekarz przyzna się do
                                  błędu po to, by taki błąd przyszłości wyeliminować.
                                  W Polsce oczekuje się, że lekarz dobrowolnie przyzna się do błędu,
                                  by można go spalić na stosie. Nie ma żadnych mechanizmów, które
                                  pozwoliłyby eliminować błędy. Hipokryzja do kwadratu.


                                  > A skąd Ty wiesz, co mnie razi a co mnie nie razi?

                                  Stąd:
                                  ‘To twoje „ nie ma problemu mogę płacić za UDOWODNIONE błędy”
                                  zabrzmiało jak wyzwanie – udowodnij mi ofiaro ( ofiara, bo
                                  poszkodowany i ofiara bo niezaradny ), że popełniłem błąd.’

                                  https://forum.gazeta.pl/forum/w,305,99761670,100224626,Re_Niech_zrezyg
                                  nuje_.html


                                  > Ja przegrałam sprawę w SL a tam toczą się sprawy przeciwko
                                  lekarzom.

                                  I miałaś zastrzeżenia, że sprawa ciągnęła się 3 lata. Jednocześnie
                                  nie potrafiłaś znaleźć uzasadnienia, dlaczego moja sprawa w Sądzie
                                  cywilnym – bez udziału lekarzy - ciągnie się już dwa lata, a do
                                  końca daleko.
                                  Rozumiem 3 lata w SL to skandal, 2 lata w SC to nic niezwykłego.

                                  > Trudno jest udowodnić błąd lekarzowi skoro lekarze z OSL pomagają
                                  obwinionemu k
                                  > oledze najlepiej jak potrafią.

                                  Bo oceniają jego postępowanie i potrafią zrozumieć, dlaczego
                                  postąpił tak a nie inaczej.
                                  SKANDAL! Postępowania lekarza nie powinni oceniać lekarze! Chirurga
                                  naczyniowego powinni oceniać hydraulicy, neurologa i neurochirurga i
                                  neurologa elektrycy, gastrologów i chirurgów przewodu pokarmowego
                                  kanalarze, a kardiologa pan ze stacji pomp. A najlepiej niech
                                  wszystkich oceniają dziennikarze – oni się przecież najlepiej znają
                                  na każdej dziedzinie.

                                  Tak naprawdę – tak długo jak ocena postępowania lekarzy i
                                  popełnianych przez nich błędów zamiast zmierzać do wyeliminowania
                                  takich błędów w przyszłości, będzie ‘polowaniem na czarownice’ a
                                  lekarzy będzie się obwiniać o wszystko brudnymi kiblami włącznie,
                                  tak długo nie będzie normalnego sądownictwa lekarskiego.


                                  > Udowodnienie nie tylko wyimaginowanej, ale i prawdziwej winy jest
                                  szczególnie t
                                  > rudne, jeśli wbrew opinii biegłych stwierdza się, że starsza osoba
                                  w czwartym z
                                  > awale na niespełna cztery godziny przed śmiercią może iść do
                                  karetki a lekarz n
                                  > ie ma podstaw do zlecenia transportu na noszach.

                                  …ciach.

                                  Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem oskarżony może
                                  mieszać w dowodach ile mu się podoba, składać fałszywe zeznania itp.
                                  NA OSKARŻCIELU ciąży obowiązek udowodnienia, że oskarżony się
                                  tego dopuścił. To się nazywa PRAWO DO OBRONY. Odmawiasz go lekarzom?

                                  Ja nie jestem w stanie wypowiedzieć się, co w konkretnym przypadku
                                  kierowało postępowaniem lekarza.
                                  Ale jestem w stanie podać wiele przykładów kiedy mnie, lub moich
                                  kolegów całkowicie bezpodstawnie oskarżano. Każdy ma własne
                                  doświadczenia.


                                  > Masz rację chodzi o priorytety, ale to jest okropny nałóg i ludzie
                                  nie myślą ra
                                  > cjonalnie.
                                  > W czasie II wojny światowej w obozach koncentracyjnych byli tacy
                                  więźniowie, kt
                                  > órzy swoje głodowe racje chleba wymieniali na fajki.

                                  Każdy ma prawo wyboru. Ale jeśli wybrał fajki, to pretensje że
                                  ‘nie ma na chleb’ powinien kierować do siebie, a nie całego
                                  świata.
                                  • 1951b Hipokryzja do kwadratu........ 16.09.09, 23:52
                                    0.9 procent napisał:

                                    ”KAŻDEMU trudno przychodzi przyznawanie się obłędu, lekarze nie są tu wyjątkiem.”

                                    No właśnie każdemu trudno przychodzi przyznanie się do błędu.

                                    Tylko, że LEKARZ to nie jest „KAŻDY” – często o tym nam przypominacie, to po pierwsze a po drugie powiedz to człowiekowi, który przez błąd lekarza został kaleką.

                                    0.9 procent napisał:

                                    „W cywilizowanych krajach oczekuje się, że lekarz przyzna się do
                                    błędu po to, by taki błąd przyszłości wyeliminować.
                                    W Polsce oczekuje się, że lekarz dobrowolnie przyzna się do błędu,
                                    by można go spalić na stosie. Nie ma żadnych mechanizmów, które
                                    pozwoliłyby eliminować błędy. Hipokryzja do kwadratu.”


                                    Napisz mi proszę, czyja jest hipokryzja do kwadratu.
                                    Chciałabym również wiedzieć, kto jest odpowiedzialny za to, że w Polsce nie ma mechanizmów, które pozwoliłyby eliminować błędy.

                                    0.9 procent napisał:

                                    ”I miałaś zastrzeżenia, że sprawa ciągnęła się 3 lata. Jednocześnie
                                    nie potrafiłaś znaleźć uzasadnienia, dlaczego moja sprawa w Sądzie
                                    cywilnym – bez udziału lekarzy - ciągnie się już dwa lata, a do końca daleko.
                                    Rozumiem 3 lata w SL to skandal, 2 lata w SC to nic niezwykłego.”

                                    Źle mnie zrozumiałeś.
                                    Napisała tak: „I nie pisz mi, że nie mam racji, bo w SL przez trzy lata ciągnęła się sprawa, którą niestety przegrałam, właśnie dzięki tej chorej solidarności zawodowej.”
                                    Nie chodziło mi o te 3 lata, lecz o chorą solidarność zawodową.
                                    Trzy lata w SL to nie skandal natomiast fakt, że musiałam od orzeczenia NSL czekać pół roku, na uzasadnienie tego orzeczenia - to jest skandal.

                                    0.9 procent napisał:

                                    ”SKANDAL! Postępowania lekarza nie powinni oceniać lekarze! Chirurga
                                    naczyniowego powinni oceniać hydraulicy, neurologa i neurochirurga i
                                    neurologa elektrycy, gastrologów i chirurgów przewodu pokarmowego
                                    kanalarze, a kardiologa pan ze stacji pomp. A najlepiej niech
                                    wszystkich oceniają dziennikarze – oni się przecież najlepiej znają
                                    na każdej dziedzinie.”

                                    Lekarza powinni oceniać lekarze i gdyby robili to RZETELNIE
                                    byłoby dobrze.

                                    0.9 procent napisał:

                                    „Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem oskarżony może
                                    mieszać w dowodach ile mu się podoba, składać fałszywe zeznania itp.
                                    NA OSKARŻCIELU ciąży obowiązek udowodnienia, że oskarżony się
                                    tego dopuścił. To się nazywa PRAWO DO OBRONY.
                                    Odmawiasz go lekarzom? „

                                    Nie odmawiam lekarzom prawa do obrony.
                                    Nie dziwię się, że obwiniony lekarz składa fałszywe zeznania,
                                    co więcej mogę napisać, że jestem w stanie go nawet zrozumieć – człowiek się broni.
                                    Udowodniłam, że lekarz mija się z prawdą.
                                    Nie miało to jednak żadnego znaczenia.
                                    Od lekarzy prowadzących sprawę oczekiwałam jedynie
                                    rzetelności i obiektywizmu.
                                    No niestety okazało się, że moje oczekiwania były zbyt wygórowane.
                                    Stan faktyczny, jaki ustalili lekarze z OSL jest niezgodny z dokumentami a uzasadnienie orzeczenia uniewinniającego lekarza jest niespójne, nielogiczne a jeden fragment zaprzecza drugiemu.

                                    0.9 procent napisał:

                                    „Każdy ma własne doświadczenia.”

                                    Fakt - każdy ma własne doświadczenia tylko, dlaczego jak mówię o moich doświadczeniach to usiłuje mi się przypiąć łatkę paranoiczki.
                                    • protozoa Re: Hipokryzja do kwadratu........ 17.09.09, 07:50
                                      Byłes uprzejmy zauwazyć, ze lekarz to nie KAŻDY. Widzisz subtelna róznicę między
                                      cieżarem gatunkowym NASZEGO błędu i błędu KAZDEGO innego. Nie chcesz/potrafisz
                                      zauważyć, że w związku z tym nasze zarobki powinny być inne niż zarobki KAŻDEGO
                                      innego, mającego mniejszą odpowiedzialnośc. Znacznie wyższe. A jest inaczej.
                                      Odpowiedzialność- ogromna, presja społeczna szalona a zarobki - niżesz niż w
                                      innych grupach zawodowych.
                                      I to jest właśnie hipokryzja - nie tylko do kwadratu.
                                    • 0.9_procent Re: Hipokryzja do kwadratu........ 17.09.09, 08:30
                                      1951b napisała:

                                      > Tylko, że LEKARZ to nie jest „KAŻDY” – często o tym nam przy
                                      > pominacie, to po pierwsze

                                      To, że sprzeciwiamy się socjalistycznej urawniłowce nie znaczy, że
                                      nie jesteśmy ludźmi i nie mamy ludzkich – w tym negatywnych – cech.
                                      W artykule z 2006r (zaledwie 3 lata temu) można
                                      przeczytać: „godzinowa stawka brutto pracy lekarza, zatrudnionego w
                                      publicznym szpitalu (...) sytuowała się pomiędzy pracownikami z
                                      wykształceniem podstawowym, a pracownikami z wykształceniem
                                      gimnazjalnym. Do zarobków lekarskich podobne zarobki mają ‘robotnicy
                                      pomocniczy transportu i tragarze' ( dane i nomenklatura na podstawie
                                      rocznika statystycznego 2005 GUS)”. Takiemu pojmowaniu słowa ‘każdy’
                                      się sprzeciwiamy.

                                      > a po drugie powiedz to człowiekowi, który przez błąd
                                      > lekarza został kaleką.

                                      Ludzie zostają kalekami z własnej głupoty, ale i tak obwiniają za to
                                      lekarzy:

                                      - Bo mnie konowały źle poskładały.
                                      - A co się Panu stało?
                                      -Wóz po mnie przejechał.

                                      (to jest fragment mojej rozmowy z pacjentem podczas badania w
                                      sprawie rentowej).

                                      Był także chłopak, który spadł z 3 piętra, bo naprawiał dach bez
                                      żadnego zabezpieczenia, czy pan, któremu petarda urwała rączkę, oraz
                                      wielu innych.
                                      Kto był winien ich nieszczęściu? OCZYWIŚCIE KONOWAŁY!


                                      > Napisz mi proszę, czyja jest hipokryzja do kwadratu.
                                      > Chciałabym również wiedzieć, kto jest odpowiedzialny za to, że w
                                      Polsce nie ma
                                      > mechanizmów, które pozwoliłyby eliminować błędy.

                                      A kto w Polsce ustanawia prawo i pisze ustawy. Lekarze??? To jest
                                      właśnie hipokryzja do kwadratu.

                                      Za dziury w drogach winni są kierowcy – gdyby nie rozjeżdżali dróg
                                      nie trzeba by było ich remontować - prawda???


                                      > Źle mnie zrozumiałeś.
                                      > Napisała tak: „I nie pisz mi, że nie mam racji, bo w SL przez trzy
                                      lata c
                                      > iągnęła się sprawa, którą niestety przegrałam, właśnie dzięki tej
                                      chorej solida
                                      > rności zawodowej.”
                                      > Nie chodziło mi o te 3 lata, lecz o chorą solidarność zawodową.

                                      To po co pisałaś o tych 3 latach?
                                      Co do solidarności zawodowej. Trzeba było złożyć sprawę w Sądzie
                                      Cywilnym. Tam orzekają sędziowie, nie lekarze.


                                      > Lekarza powinni oceniać lekarze i gdyby robili to RZETELNIE
                                      > byłoby dobrze.

                                      Tak długo jak ocena postępowania lekarzy i popełnianych przez nich
                                      błędów zamiast zmierzać do wyeliminowania takich błędów w
                                      przyszłości, będzie ‘polowaniem na czarownice’ a lekarzy będzie się
                                      obwiniać o wszystko z brudnymi kiblami włącznie, tak długo nie
                                      będzie normalnego sądownictwa lekarskiego.


                                      > Nie odmawiam lekarzom prawa do obrony.
                                      > Nie dziwię się, że obwiniony lekarz składa fałszywe zeznania,
                                      > co więcej mogę napisać, że jestem w stanie go nawet zrozumieć –
                                      człowiek
                                      > się broni.
                                      > Udowodniłam, że lekarz mija się z prawdą.
                                      > Nie miało to jednak żadnego znaczenia.
                                      > Od lekarzy prowadzących sprawę oczekiwałam jedynie
                                      > rzetelności i obiektywizmu.
                                      > No niestety okazało się, że moje oczekiwania były zbyt wygórowane.
                                      > Stan faktyczny, jaki ustalili lekarze z OSL jest niezgodny z
                                      dokumentami a uzas
                                      > adnienie orzeczenia uniewinniającego lekarza jest niespójne,
                                      nielogiczne a jede
                                      > n fragment zaprzecza drugiemu.

                                      Jak napisałem wyżej. Sprawa w Sądzie Cywilnym.


                                      > Fakt - każdy ma własne doświadczenia tylko, dlaczego jak mówię o
                                      moich doświadc
                                      > zeniach to usiłuje mi się przypiąć łatkę paranoiczki.

                                      Pewnie dlatego, że mnie z byle powodu usiłuje mi się przypiąć
                                      łatkę ‘żerującego na ludzkim nieszczęściu’, ‘nieuka’ (!),
                                      lenia’, ‘mordercy’.
                                      • 1951b Re: Hipokryzja do kwadratu........ 18.09.09, 21:00
                                        "Co do solidarności zawodowej.
                                        Trzeba było złożyć sprawę w SądzieCywilnym.
                                        Tam orzekają sędziowie, nie lekarze."

                                        Ano trzeba było, ale ja wtedy jeszcze nie wiedziałam,
                                        że lekarze tak potrafią mataczyć i dlatego poszłam do SL.
                                        • 0.9_procent Re: Hipokryzja do kwadratu........ 18.09.09, 21:50
                                          Idź do Sądu Cywilnego. Zobaczysz co potrafią sędziowie.
                                          • snajper55 Re: Hipokryzja do kwadratu........ 19.09.09, 00:28
                                            0.9_procent napisał:

                                            > Idź do Sądu Cywilnego. Zobaczysz co potrafią sędziowie.

                                            Którzy i tak wezwą jako biegłego lekarza. Ja już od dawna piszę - nie sąd, nie
                                            biegły lekarz, tylko hydraulik powinien lekarzy sądzić. Albo hutnik. A lekarz to
                                            niech prawnika sądzi.

                                            S.
                                          • 1951b Dobra rada................... 19.09.09, 22:39
                                            0.9 procent napisał:

                                            ”Idź do Sądu Cywilnego. Zobaczysz co potrafią sędziowie.”

                                            Widzę, że nie oburza Ciebie postępowanie lekarzy.
                                            Uważasz, że skoro już wiem, co potrafią lekarze najwyższy czas abym się przekonała, co potrafią sędziowie. Tak?
                                            • 0.9_procent Re: Dobra rada................... 20.09.09, 10:15
                                              1951b napisała:

                                              > Widzę, że nie oburza Ciebie postępowanie lekarzy.

                                              A dlaczego miałoby mnie oburzać?
                                              Bo Ty jesteś oburzona?
                                              Znam tylko Twoją relację. To zbyt mało, żeby odnieść się do sprawy.
                                              Więc nie mam podstaw zarówno do tego by bronić postępowania lekarzy
                                              jak i do tego by się oburzać.


                                              Zresztą, skoro się prosisz. Pewnie z połowa osadzonych w aresztach
                                              zakładach karnych siedzi za niewinność i w wyniku zmowy prokuratorów
                                              i sędziów. Rozumiem, że na podstawie ich twierdzeń mam bezkrytycznie
                                              przyznać im rację. Czy tak?


                                              > Uważasz, że skoro już wiem, co potrafią lekarze najwyższy czas
                                              abym się przekon
                                              > ała, co potrafią sędziowie. Tak?

                                              Jeżeli uważasz, że sąd lekarski jest nieobiektywny (a powtarzam
                                              jeszcze raz - nie mam wystarczających informacji by twierdzić, że w
                                              tej konkretnej sprawie był, bądź nie był obiektywny) to skieruj
                                              sprawę do sądu cywilnego.
                                              Ale przyjmij do wiadomości, że wyroki sądów powszechnych również
                                              budzą kontrowersje i oburzenie zainteresowanych. Że sądy wyższej
                                              instancji kierują sprawy do ponownego rozpatrzenia – bez powodu?
                                              Wreszcie – kliknij w link podany przez loraphenusa.
                                        • loraphenus a oto jak działa sąd powszechny w Polsce 19.09.09, 16:50
                                          www.dziennik.pl/wydarzenia/article49158/Niewinnie_skazany_zada_odszkodowania.html
                                          Nie ma to jak cnotliwa etyczność środowiska prawniczego.
        • protozoa Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 11.09.09, 12:42
          Lekarzem bede do końca zycia. Taki mam zawód wyuczony, taki mam dyplom. A, ze
          czuję się dobrze i nie wybieram na tamten świat, więc próżne obawy.
          Ciekawa jestem czy gdy przywiozą Cię np, z wypadku komunikacyjnego do mnie na
          Izbę Przyjęć nie zmienisz zdania. Czy też, o ile będziesz przytomny,będę musiała
          słuchać Twojej wazeliniarskiej mowy. Bo tacy jak Ty robią sie maleńkimi
          ludzikami przy bezpośredniej konfrontacji. Anonimowo w necie ujadają.
          P.S. Dlaczego jak dotąd nie złozyłeś na mnie skargi? Na innym forum się
          odgrażałeś. Masz do dyspozycji parę instytucji tak więc czekam niecierpliwie na
          efekt Twojej działalności.
    • seniorita15 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 11.09.09, 18:07
      >szlachcic:Polska pisze sie z duzej litery.Zacznij od porzadnej
      nauki jezyka polskiego, zanim zaczniesz krytykowac innych.Pieniadze
      wydane na Twoja edukacje zostaly zmarnowane.Byly to tez moje
      pieniadze.Kiedy je zwrocisz spoleczenstwu?
      • cccykoria Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 11.09.09, 20:21
        seniorita15 napisała:

        > >szlachcic:Polska pisze sie z duzej litery.Zacznij od porzadnej
        > nauki jezyka polskiego, zanim zaczniesz krytykowac
        innych.Pieniadze
        > wydane na Twoja edukacje zostaly zmarnowane.Byly to tez moje
        > pieniadze.Kiedy je zwrocisz spoleczenstwu?

        Byly to rowniez moje pieniadze ,kazdy moze gafe walnac i
        nie mam nic przeciwko temu i nie oczekuje ZWROTU

        Odnosnie pisowni sa dr ,ktorzy jak wypisza recepte itp to
        tylko GRAFOLOG rozczyta nie ma innej opcji ,zaraz jest
        wrocic sie do dr i poprosic o "pretlumaczenie" na polskie:)
        • seniorita15 Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 11.09.09, 21:32
          Bledy tego rodzaju ,to nie gafa ,tylko braki w wyksztalceniu.A
          pisanie nazwy kraju ,a szczegolnie tego w ktorym sie mieszka z malej
          litery jest albo celowe ,albo wynika z tego o czym juz pisalam.A o
          zwrocie pieniedzy za nauke ,napisalam dlatego,ze to od lekarzy zada
          sie (tzw.spoleczenstwo,czyli ujadacze forumowi)zwrotu pieniedzy za
          studia ,jesli nie zgadzaja sie pracowac za jalmuzne.
          • cccykoria Re: Czytnik czasu pracy największym wrogiem lekar 11.09.09, 22:49
            seniorita15 napisała:

            > Bledy tego rodzaju ,to nie gafa ,tylko braki w wyksztalceniu.A
            > pisanie nazwy kraju ,a szczegolnie tego w ktorym sie mieszka z
            malej
            > litery jest albo celowe ,albo wynika z tego o czym juz pisalam.A o
            > zwrocie pieniedzy za nauke ,napisalam dlatego,ze to od lekarzy
            zada
            > sie (tzw.spoleczenstwo,czyli ujadacze forumowi)zwrotu pieniedzy za
            > studia ,jesli nie zgadzaja sie pracowac za jalmuzne.

            B. dziekuje ,wiesz to naprawde ,zreszta Ty masz talent ,moze
            by korepetycje z polskiego dawawala ,ale bylabys w swoim
            swiecie:)

            Dlaczego wszystkich okreslasz jedna miarka ,nigdy nie
            pisalam o zwrocie kasy bo mam to gdzies jak rowniez ile
            kto zarabia ,czym jezdzi dla mnie to moze na wrotkach
            hulajnodze czym rzewnie komu sie podoba nawet autem:)i
            helikopterem:) itd

            Musze konczyc ide sie doksztalcic na google jaki wstyd:) moze
            znow walnelam byka:)