Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest nie...

IP: *.aster.pl 01.01.10, 10:53
film jest dobry. nie ma co się doszukiwać większej głębi w fabule .. poza tym, że tubylcy w pewnym momenci są nazywani terrorystami, ale tylko dla tego, że ich wioska jest na bogatych złożach jakiegoś minerału ... każdy kto choć trochę obserwuje świat zrozumie dlaczego USA są w Iraku a dlaczego nie ma ich w Korei Północnej ...

Co do 3D to przecież nie chodzi o to, żeby łapać nasionka, tylko o to, żeby czuć się jak część świata przedstawionego .. dla tych co nie doceniają 3d polecam obejrzeć zaraz po filmnie w 3d jego wersję w 2d ...

PS: oglądałem w Imax
    • Gość: power_gabana Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest niewidoczna? IP: *.chello.pl 01.01.10, 10:56
      Hej wybieram się na ten film, ale nie bardzo ciągnie mnie do wersji 3d(wiadomo -cena). W sumie z recenzji nie wynika odpowiedź na pytanie "Czy dużo z filmu stracę idąc na zwykły seans 2D ?". Także jakby ktoś mógł rzucić jeszcze jakimiś wrażeniami pod kątem powyższego pytania ;]

      PS> Czy tylko mnie ten film kojarzy się z Pocahontas(bazując na zwiastunach i domniemanej fabule)?
    • sigern Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest niewidoczna? 01.01.10, 11:01
      Zgadzam się z Pawłem. A recenzent z gazety trochę przesadził, mówiąc, że w filmie było "za mało scen 3D". Wydaje mi się, że o to właśnie chodzi. Po pewnym czasie zapomina się, o tym i staje się uczestnikiem tamtych wydarzeń. Czuje się lepiej Pandorę.
    • sigern Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n 01.01.10, 11:04
      No dobra, nie wiem co w moim komentarzu było nie tak, ale ok. Również byłem w IMAXie w Krakowie. Film mnie zachwycił i niewątpliwie wrócę jeszcze na Pandorę.
    • sigern Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n 01.01.10, 11:07
      No Panie Admin, zły humor po wczorajszym? xD
    • sigern Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n 01.01.10, 11:11
      @power_gabana

      stary, warto iść na 3d. Przynajmniej za pierwszym razem robi to piorunujące wrażenie.

      Tak, jest to kalka Pocahontas. Ale historia została ukazana w taki sposób, że bije wszystkie filmy na głowę, przynajmniej od strony technicznej.
    • Gość: zoombie Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n IP: *.adsl.inetia.pl 01.01.10, 11:14
      No coż , jak autor przyznaje - recka nie dość , że na szybko to chaotyczna i skacząca z tematu na temat . A chodzi o ogarnięcie całości a nie koncentrowanie się na detalach i przez ich pryzmat ocena dzieła .
      Ale na szybko :
      - Autor nie rozumie filmów o miłości , vide Titanic .Nie rozumie , nie czuje , widzi tam tylko tonące statki a jedynie przestrogę by nimi nie pływać . Szkoda , bo motyw miłości życia to podwalina całej historii w filmie , dla której katastrofa statku to tylko tło. Wizualnie najbardziej efektowne , ale jednak tylko tło .
      - Autor nie rozumie Awatara , albowiem tutaj również miłość gra pierwsze skrzypce . Miłość do natury ( wywlekana z duszy powoli i z bólem ) , tęsknota za czymś straconym , po miłość do kobiety ( samicy ?smile) w końcu . Reszta to tło . Efektowne ale jednak to tylko .

      Panie Autor , bez odrobiny wczucia się czy wrażliwości nawet "Damę z łasiczką" będziesz oglądał tylko jako kawałek farb na płótnie i drewnianą ramkę a opery słuchał jako zbioru rzępolących grajków . Podejście jest niejednokrotnie ważniejsze niż zimna kalkulacja zapłaciłem-co dostałem .
      Z tym że o ile bilet może kupić każdy to podzielić się uczuciami już nie każdy potrafi .
    • Gość: galnospoke Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n IP: *.adsl.inetia.pl 01.01.10, 11:17
      Osobiscie przyzywailem sie juz do, piszac bez ogrodek, wydupisk na stronach Gazety Wyborczej. To jest juz zupelnie inny poziom niz te 5-10 lat temu. Mowiac znow wprost: to szmatlawiec. Wszysto co nie zostalo podane na tacy lub wymaga minimum myslenia jest przez pseudorecenzentow GW okreslane jako kiepskie, sblabe. To norma. Dlatego tez juz od lat nie kupuje tej makulatury, tylko "Polityka" ostala sie jeszcze - pytanie jak dlugo.
    • Gość: galnospoke Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n IP: *.adsl.inetia.pl 01.01.10, 11:21
      Aha, film jest dobry. Warto obejzec. Jedyny minus to dla mnie muzyka - slaba, pompatyczna, rzadko pasujaca do tego co dzieje sie na ekranie. Np. bedac w srodku dzungli slyszymy praktycznie non stop cala orkiestre, zamiast oszczednych dzwiekow - nieporozumienie.
    • Gość: xenomorph Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 01.01.10, 11:24
      Jak ja lubie kilometrowe wywody na temat komercyjnych do szpiku kości produktów masowych. Avatar, to Avatar. Maszynka zaprojektowana do robienia pieniędzy. Tak jak niemal każdy film który ma wysoki "wow factor", łącznie z Władcą Pierścieni. Mówienie że ma poważna fabułę albo, o zgrozo - przesłanie, to tak jak twierdzić że McDolanalds jest wyszukaną restauracją.
    • Gość: q2 Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 01.01.10, 11:30
      Powiem, tyle...ze fabula mogla by byc troche lepsza, ale widzialem tyle filmow, w ktorych tylko szli na efekty specjalne i fabula nie istniala. Wiec Avatar`a historia nie jest wcale zla. Film widzialem 2 razy w 3d. I powiem ,ze idiota jest ten, co bojerzy piraca wersje na komputerze z monitorem nawet 25 cali!!! Na takie filmy trzeba isc do kina!!
      ps: To to nie byli prawdziwi niebiescy ludzie??hehe...naprawde, wygladaja swietniesmile
    • Gość: galnospoke Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n IP: *.adsl.inetia.pl 01.01.10, 11:45
      xenomorph - bardzo dojrzaly punkt widzenia: oceniac dzielo na podstawie zainwestowanych srodkow. Duzo pieniedzy = kiepskie, malo = dobre. Przypomina mi to bajdurzenie coniektorych - film z Hollywood = kiepski, film niszowy = dobry. Wszystkie Ryski to porzadne chlopy.
    • bunch Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n 01.01.10, 11:55
      Film przyjemny. Ogląda się do dobrze. Mamy do czynienia z prostą historią. Ostatnio panuje moda na postęp techniki w kierunku "Surogatów" i odwrócenie wszystkiego do góry nogami. To my - ludzie jesteśmy źli. Vide rewelacyjny "Dystrykt 9". Fabuła filmu jest przewidywalna, ale przyjemności z oglądania wydarzeń na ekranie to nie odbierało. Tym bardziej jeżeli "Avatara" miało się okazję oglądać w technice 3D. Efekty specjalne naprawdę robią wrażenie, a film wypchany jest nimi po brzegi. Bajecznie piękna fauna i flora planety Pandory może naprawdę wzbudzić w widzu zachwyt. I do tego w niektórych ujęciach na uwagę zasługiwały pięknie wykonane postacie Na'Vi (zbliżenia na twarze, w ujęciach z oddali zachwytu raczej nie uświadczymy).
      Film to taka bardzo przyjemna i nawet strawna bajeczka. Przepełniona humorem kiedy trzeba, akcją kiedy na nią czas i wzruszającymi momentami również. Niestety kilku rzeczy nie jestem w stanie "kupić" w tym filmie.
      Wszystko było w porządku gdy reżyser usiłował zachować względny realizm. Natomiast kiedy Jake Sully w ciele Avatara decyduje się na przypodobanie sobie "postrachu chmur", wielkiego latającego ptaka, którego tylko 5-ciu Na'Vi ujarzmiło za całe lata ich istnienia, już wiemy że film będzie odtąd tylko tracił. I nasze obawy stały się jak najbardziej słuszne. Ponieważ zwycięskiej batalii mieszkańców Pandory przeciwko uzbrojonym po zęby w nowoczesną broń ludziom, nie jestem w stanie przełknąć. Tym bardziej że sama walka została przedstawiona dość naiwnie (świetna patetyczna scena z "abordażem" jednego z Na'Vi na pokład atakujących! Ach! To mnie porwało, uwielbiam patos i jest to moja słaba strona). Matka Natura wysłuchała plemię Na'Vi i nagle zwierzęta się zjednoczyły i ruszyły do pomocy uciśnionym mieszkańcom. Mało tego. Po zwycięskiej batalii, (gdzie aż do tego momentu zastanawiam się jak oni to zrobili? Jakim cudem za pomocą łuków i latających stworzeń wygrali z ludźmi w helikopterach i "Mechwarriorach"?) Na'Vi nie tylko wypędzili ludzi z dala od swojego magicznego miejsca na Pandorze, ale z całej planety w ogóle! Nie jestem tego w stanie pojąć a wyprowadzanie ludzi z ich bazy wywołało u mnie śmiech. Dość nieumiejętnie bądź NAIWNIE przedstawił nam to reżyser.
      Kolejną rzeczą, którą ciężko jest mi strawić jest mianowicie cały proces ucieleśniania "sztucznych" Na'Vi. Czy Na'Vi w ogóle zdawało sobie sprawę jak wygląda ta całą procedura i kim są znalezieni w lesie nowi bracia? Co do pierwszego - chyba tak (ostatnia scena z nałożeniem maski na Sully'ego. I see you!). Szkoda że absolutnie nic nie zostało poświęcone tej sprawie, z punktu widzenia rdzennych mieszkańców Pandory. Reżyser przedstawia nam sytuacje bez wyjaśnienia, ot tak jakoby to było powszechnie wiadome.
      A co do "rewolucji na miarę wprowadzenia do kin dźwięku"... bez komentarza. Nie ma mowy o żadnej rewolucji. Efekty? - owszem, fajne. Momentami nawet bajecznie fajne ale aby mówić o rewolucji?
      Jedyna rewolucja jaka mogła się dokonać, to ze strony technicznej za sprawą wynalezienia lżejszych i bardziej użyteczniejszych kamer do rejestracji pożądanego obrazu w 3D a nie ze strony estetycznej.
      Jak wspomniałem, efekty 3D - super! Ale to raczej pozostanie "jarmarczną rozrywką" niż nowym kanonem w przyszłej kinomatografi (aczkolwiek wszystkich następnych tytułów filmów w 3D bym sobie nie odmówił).
    • bunch Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n 01.01.10, 12:02
      I warto wspomnieć, odnośnie:
      "(...) ciekawy jest wątek porzucenia własnej rasy na rzecz innej... Szkoda, że Cameron nie rozbudował jeszcze bardziej tego wątku."
      ^ - ja rozumiem tę decyzje jak najbardziej. A Ty Pawle, będąc zdrajcą ludzkości, powróciłbyś na Ziemię? Przypominam, że raczej obiecanej operacji by Ci lekarze nie zrobili abyś mógł stanąć z wózka inwalidzkiego na nogi. A tak? - będziesz biegał jako Na'Vi po pięknych lasach Pandory i ekscytował się nieziemskim (dosłownie) sexem :]
    • voltaire-78 Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n 01.01.10, 12:12
      Film wizualnie miażdży. Przesłanie jeśli jakieś ma to antywojenne (rozwalanie wszystkiego co się rusza po to by wydobyć trochę miejscowej "ropy"), jakiejś agitacji proekologicznej nie zauważyłem - równie dobrze można by tak napisać o Tańczącym z Wilkami.

      Entowie może i pokonali Sarumana, ale to on na koniec zemścił się i zniszczył Shire...
    • voltaire-78 Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n 01.01.10, 12:13
      W drugiej połowie filmu są sceny dosłownie wgniatające w fotel i zapierające dech. Trzeba tylko wybrać dobre kino...
    • slawomir.serafin Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n 01.01.10, 12:20
      PS3 Swoją drogą ciekawy jest wątek porzucenia własnej rasy na rzecz innej... Szkoda, że Cameron nie rozbudował jeszcze bardziej tego wątku.

      -----

      ten wątek byłby ciekawy gdyby nie było Tańczącego z wilkami i Ostatniego samuraja tudzież do pewnego stopnia Misji

      Wszysto co nie zostalo podane na tacy lub wymaga minimum myslenia jest przez pseudorecenzentow GW okreslane jako kiepskie, sblabe.

      -----

      jeżeli uważasz filmy Camerona za wymagające myślenia to... ja nie mam pytań. Większa bzdura to tylko stwierdzenie, że myślenia wymagając filmy Emmericha. Amerykańskie kino nie premiuje ludzi myślących od kiedy Scorsese dostał Oscara za o wiele słabszy plagiat Infernal Affairs...
    • Gość: sdt Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.10, 12:45
      Tiaa. Ładnie wszystko wygląda. Obraz CGI miesza się z realnym w tak idealnie dopracowany sposób, że nie widać różnicy. O fabule, krótko : prosta, przewidywalna i infantylna. Film godny uwagi, poszczególne ujęcia zachwycają, tak jak i przedstawienie świata, lecz to samo mamy w Głębi oceanu, w pierwszym lepszym IMAXie. Film uniwersalny, ckliwy, no i do tego mamy proekologię. Pomysł jest, nazwisko jest, odpowiedni marketing jest, ale całość utyka, jak pies ze zwichniętą łapą.
    • Gość: fc Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n IP: *.chello.pl 01.01.10, 13:06
      obydwa teksty zieją intelektualną pustką. Aaa Płaza i wszystko jasne.
    • Gość: BUNCH Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n IP: *.2-0.pl 01.01.10, 13:07
      Sławek ma rację.
    • kajdzioch90 Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n 01.01.10, 13:10
      Byłem na 3D w kinoplexie w kielcach. Zdecydowanie odradzam, może to wina kina, nie znam się na tym, ale w tym filmie doświadczyłem trójwymiaru w reklamach i... w napisach do filmu... Reszta? Minimalnie trójwymiarowo. Od czasu do czasu ściągałem okulary, a obraz był na tyle ostry, że można było go oglądać i bez nich.
    • don_wroc_love Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n 01.01.10, 13:33
      moja opinia jest prosta, co prawda napisałem ją w gamecornerowo filmowo, ale tu wrzucę też

      film jest jak smaczny hamburger:

      wciągniesz (będzie ci smakować), popijesz Colą, zapomnisz....

      i tyle...
    • don_wroc_love Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n 01.01.10, 13:35
      za to w kinach jest aktualnie produkcja, która zostawia po sobie X razy większe wrażenie - "DOM ZŁY"

      Do bólu ostry, do bólu prawdziwy, do bólu pełnokrwisty. Jak to gdzieś ktoś ładnie napisał - utaplany w błocie i wódce a muzyka to dźwiękowa wersja kaca po samogonie. Prawie czuć ten smród z obory, prawie czuć tą ciepłą wódkę, i do tego ten specyficzny klimacik tamtych czasów...na pewno nie dla wrażliwych, ale na pewno dla chcących obejrzeć kawał dobrego, mocnego kina. I to w naszych, PRL'owskich klimatach. Rewelacja
    • lemalin Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n 01.01.10, 13:43
      Niedawno spotkałam się z opinią znajomego, że właściwie nie powinno się oczekiwać od kina zbyt wiele, bo film został stworzony jako pożywka dla mas i taką też rolę powinien spełniać współcześnie. Oczywiście wywołało to moje święte oburzenie (jako żarliwej wyznawczyni Tarkowskiego) i rozmowę trzeba było dyplomatycznie zakończyć.

      A potem poszłam na Avatara i zrozumiałam, że znajomy miał wiele racji. Na poziomie fabularnym film jest po prostu upgrade'owaną wersją mitów towarzyszących ludzkości odkąd tylko nauczono się opowiadać historie (weźmy dowolnego wojownika, który przechodzi na "właściwą" stronę i w pewnym momencie, odrzucony przez obie armie, pozbawiony tożsamości, musi dowieść sam sobie, kim jest naprawdę).

      Ale nawet w literaturze mniej ważne jest to, CO się opowiada, od tego JAK się opowiada. Podobnie jest także z teatrem, w którym do dziś wystawia się starożytne tragedie, oraz sztukami plastycznymi, gdzie do dziś maluje się portrety, martwe natury lub pejzaże.

      I jeśli kino ma powielać schemat jakiejś opowieści, to oczekiwałabym od niego, żeby opowiedziało ją środkami, które są tylko jemu (kinu wink) dostępne. Pierwszy film pokazywał jadący "w kierunku widowni" pociąg, tak, by wywołać iluzję, że oto pociąg jedzie NAPRAWDĘ i za chwilę zmiażdży widzów. Część z nich uciekła z sali projekcyjnej.

      I teraz wróćmy do Avatara, który Pandorę "pozszywaną" z największych cudów znanego nam świata pokazuje w taki sposób, że TWORZY ILUZJĘ, jakbyśmy stali w samym jego środku, jakbyśmy go dotykali, jakby on nas dotykał smile

      I myślę sobie, że ten film nie zachwyca tylko takich widzów, których nie zachwycają także ani góry, ani rejsy pełnomorskie, ani lot paralotnią; którzy nie łapali świetlików w słoiki, którzy nigdy nie marzyli o chodzeniu w chmurach. o.
    • Gość: alexkaktus Re: Na wolno - Avatar. Prawdziwa rewolucja jest n IP: *.centertel.pl 01.01.10, 13:51
      Film mi się naprawdę podobał. Nie wiem czy nawet nie bardziej niż "Bękarty Wojny"...
Pełna wersja