Gość: strzyka_w_kolanie
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.01.10, 14:46
Postanowiłem kontynuować tę nową świecką tradycję z wykorzystanie słowa "urzeka" w
temacie postów
Zatem dzisiaj mam takie pytanie: czy współczesny marketing gier nie jest przytłaczający? Mam
tutaj na myśli takie sytuacje gdzie na długi czas przed premierą poznajemy np. filmik z gry,
najlepsze (w opinii twórców) elementy rozgrywki - dostajemy to wszystko na tacy, a gdy tak na
prawdę odpalamy grę to...gdzieś już to wszystko widziałem... To raz, a dwa czy nie czujecie
zawodu gdy np. oglądacie super renderowany filmiki z gry, a gdy takową się uruchamia to
nastepuje zderzenie z rzeczywistością - jednak "na żywo" wygląda to gorzej?
Druga część pytania dotyczy zarówno konsolowców jak i PCtowócw ponieważ fake'owe filmiki
z rozgrywki (pomijam absolutne przegięcie z Killzonem drugim kilka lat temu, przed premierą)
są dzisiaj na porządku dziennym i dotyczą obu platform.
Do pierwszej części pytania jeszcze dodam, że na pewno z punktu widzenia gracza jest ważne
aby zobaczyć co kupuje, ale np. czy nie wystarczą same screenshoty, albo jeden, krótki filmik
bez tych wszystkich "dzienników deweloperskich" itd?