Muzyka w grze ważna czy nie ważna ???

12.01.10, 15:39
Ja lubie muzyczki w grze. Rpg wymiata w tych sprawach.

Muzyka filmowa = Muzyka Growa / komputerowa

O to przykład pieknej muzyki z gry muzyka na poziomie tej z władcy lub harrego pottera :

Assassin's Creed 2 (Original Game Soundtrack)-Earth :

To jest zjaebiste mistrzostwo z muzyki w grach wsłuchajcie sie magia !!!!

www.youtube.com/watch?v=Tq2PfOYPaQw
Gta 4, Hitman, Heavy Rain Max peyne Rpg nie wymienie za duzo tego sountrack
wymiata

www.youtube.com/watch?vshockxul43yMIDQ
    • Gość: bek Re: Muzyka w grze ważna czy nie ważna ??? IP: *.kielce.vectranet.pl 12.01.10, 20:35
      Oczywiście, że ważna. Cóż to za głupie pytanie?!
    • Gość: strzyka_w_kolanie Re: Muzyka w grze ważna czy nie ważna ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.10, 21:49
      Ja wyłączam zawszę muzykę w grze bo przeszkadza się...kurna, obiecałem, ze nie użyje tego
      słowa...imersnąć.

      Wiadomo, że posłucham trochę, nawet są fajne niektóre, ale jak gram dłużej to wyłączam
      rzępolenie.

      Jak do tej pory to tylko w jednej grze nie wyłączyłem muzyczki: w Halfie Lifie 2 bo tam była
      idealnie zdzowana. Ech, Gabe you brilliant son of the bitch.
      • j_uk_dev Re: Muzyka w grze ważna czy nie ważna ??? 13.01.10, 15:21
        Nie jesteś sam z tym podejściem. W czasie świąt zdziwiłem się, gdy zobaczyłem,
        że mój ojciec też wyłącza muzykę w każdej grze, po prostu nie lubi, zostawia
        tylko dialogi i efekty specjalne. Poza tym mojej połówce na studiach powiedzieli
        ( studia związane z grami ), że muzyka w grach w ogóle nie jest ważna i tylko
        przeszkadza devil ( no dobra, jedna nawiedzona i dziwna babka tam wykładała i
        wciskałą ludziom przeterminowane wiadomości i kity suspicious). Co do muzyki, to ja wolę
        jednak dobry podkład w tle tak samo jak i w filmach i dla mnie ta część jest
        bardzo ważna.
    • game_super_player Re: Muzyka w grze ważna czy nie ważna ??? 17.01.10, 18:58
      Nie rozumiem jak można wyłączać muzykę podczas grania. Przecież jest bardzo ważna. To ona stwarza nam cały klimacik. Fakt - nie w każdej grze muzyka jest odpowiednia, ale to jest część całej gry. To tak jakbyśmy wyciszyli sobie dialogi (nieużywając napisów oczywiście xd)
    • azifafello Re: Muzyka w grze ważna czy nie ważna ??? 18.01.10, 23:37
      Bardzo, niezmiernie i wręcz wyjątkowo ważna. Jestem miłośnikiem wszelkich OSTów
      (filmy, gry, anime, seriale - you name it) i dla mnie muzyka (czy to w grze, czy
      to w filmie) jest bardzo ważna - dodaje smaku, tworzy klimat, potrafi
      odpowiednio posterować emocjami,albo też po prostu w dobrym OSTcie (occie? ;P)
      znajdują świetne i ciekawe rozwiązania muzyczne, ładne "kawałki"...

      Już tu kiedyś gdzieś wspominałem o moich ulubieńcach jak choćby Jeremy Soule (za
      wszelkie Elder Scrolls, Guild Wars, ale też np. za doskonałe złączenie motywów
      własnych i Star Wars'owych w KoTOR), Stuart Chatwood (za oryginalną trylogię
      Piasków Czasu PoP'a) czy Inon Zur (Fallout 3 czy najnowszy PoP, ale też
      chociażby Crysis czy Dragon Age). Uwielbiam starsze motywy: Diablo I i II (Matt
      Uelmen siękłąnia, i Glenn Stafford - który odpowiada też częściowo za OSTy do
      Warcraft'ów); cała seria Legacy of Cain - kto słuchał i nie pokochał "Ozar
      Midrashim" powinien się schować i przepraszać, że jeszcze istnieje; oczywiście
      klasyki gatunku RPG - Baldur's Gate, Icewind Dale, Fallout I i II czy
      Planescape: Torment (pierwsze dwa Soule, co oczywiste, a dwa kolejne - Mark
      Morgan, w czym też nie da się pomylić, bo charakterystyczne motywy powtarzają
      się i przeplatają nie raz i nie dwa); muzyka do wszystkiego co Warcraft'owe
      (tak, nawet do WoWa).

      Ale nie należy też zapominać o wspaniałych ambientach, których niby nie można
      uznać za muzykę... a jednak, kto potrafi sobie wyobrazić Thiefa bez tego
      genialnego zawodzenia, bez wycia wiatru, bez dziwnych głosów na granicy
      słyszalności, bez szeptów, bez dziwnych szmerów i dysharmonijnych dźwięków,
      które nagle nabierają kształtu i splatają się w tęskną melodię, tylko po to by
      zaraz rozpłynąć się ponownie w cichnącej kakofonii szeptów i dźwięków...

      Nie można też pominąć geniuszy muzyki do gier przygodowych - Robyn Miller
      stworzył niesamowity klimat swoją muzyką (a także dźwiękami nagrywanymi w
      przeróżny sposób) w pierwszym i drugim Myst. Potem pałeczkę przejął Jack Wall,
      ale też wywiązał się z zadania znakomicie (że wspomnę tylko o zatrudnieniu
      Kapeli ze Wsi Warszawa do pomocy przy tworzeniu OSTu do IV odsłony tej genialnej
      serii).

      Trzeba też ukłonić kapelusza OSTom dziwniejszym (niektórzy by rzekli -
      ambitniejszym) - muzyka do Neverhood jest tak dziwna, i tak pokręcona, że aż
      piękna, a przeboje typu "Aha", "Dum Da Dum Doi Doi", Lablab" czy "Everybody"
      pozostaną w mym sercu na zawsze wink ; twórcy World of Goo przeszli samych siebie
      tworząc muzykę dziwną, niepokojącą, z jednej strony... polka?! wtf?, ale z
      drugiej strony bardzo ładne, tęskne motywy, przeciągłe, przeszywające dźwięki,
      pełne tęsknoty i nostalgii... tak bardzo podchodzące do nastroju plansz i
      dziwnego smutku z "fabuły" gry wynikającej;.

      No i są też te wszystkie japońskie/koreańskie/azjatyckie gry z ich często
      irytującymi, ale czasem niesamowitymi OSTami - genialny Shadow of the Colossus
      (najlepszy imho orkiestrowy OST do gry), ciekawe motywy SF w Xenogears i
      Xenosaga (Yasunori Mitsuda się kłania), czy miejscami średni, ale miejscami
      naprawdę wspaniały OST do Aiona (tu trzeba przyznać, że raz na jakiś czas
      szczęka opaść potrafi, jak genialnie ten koreański plumkacz klawiszowy to
      wszystko rozpisał i kazał nagrać).

      A wracając do głównego tematu (od którego trochę odskoczyłem w dygresję
      rozległą) - muzyka w grach jest niezmiernie ważnym dla mnie elementem. Potrafi
      być czymś, co spaja całość rozgrywki, co ożywia przedstawiony świat, by nie był
      jedynie zlepkiem postaci i rejonów, by pola, miasta czy lochy ożyły nie tylko od
      krzyków i kroków, ale też rozlicznymi dźwiękami dobiegającymi ze wszystkich
      stron, tworzących tą aurę, tą nieuchwytną atmosferę różniącą gry dobre od
      genialnych.


      P.S. (nie, nie zapomniałem o strzelankach - Quake'i były boskie, zarówno przy
      NINczach, jak i przy Sonic Mayhem; naprawdę świetną robotę wykonali O'Donnel i
      Salvatori przy OSTach do Halo; no i tak - wspomnę o Wiedźminie, bo muzyka była w
      tej grze bardzo dobra, idealnie podchodząca jako przykład do gry, gdzie muzyka
      ożywia otoczenie, bohatera i świat...)
Pełna wersja