the_mister_a
13.01.10, 22:48
Pierwszy Modern Warfare był pewną niespodzianką. Po utracie serii na rzec innego studia, IW po odzyskaniu marki Call of Duty (pewnie w związku z niskimi ocenami Call of Duty 3) postanowiło stworzyć coś nowego w ramach serii. Na początek zrezygnowali z okresu 2 wojny światowej i tła historycznego w ogóle. Wreszcie wprowadzili filmową fabułe. Wydawać się mogło, że pierwsza z tych decyzji była jak wyrwanie kogutowi złotych jaj i może pogrążyć serię. Tak się jednak nie stało. Modern Warfare był niespodzianką i świetną grą. Tak i w warstwie singlowej jak i multi. Dostało jej się za krótkość ( co jest rzeczą względną. Też tak uważałem ale ostanio odświeżyłem Allied Assault, który wydawał mi się długą grą i przeszedłem w jakies 5 godzin może). Ale generalnie pewnie misje zasługiwały na owacje (misja snajperska), a zabiegi robiące złudzenie grania w filmie akcji pozwalały poczuć magię tej gry. Oczywiście nadal nie zabrakło tony skryptów, ale bez nich gra byłaby już czymś innym. Liczyła się intensywnośc i filmowość rozgrywki. Nie ważna byla przecież tutaj wielka zgodnośc z realiami, odwzorowanie pola walki. TO była gra ala film klasy lepsze B lub hollywood nawet. Jak ktoś chcial grać w realistyczne symulatory to sięgął po ARMĘ.
Kilka miesięcy temu wyszła część druga i wywołała w światku graczy kilka kontrowersji. Poza zamieszaniem z serwerami przyszło różnie definiowane rozczarowanie grą. Na tym portalu po grze jeździł Sławek Serafin i wielu komentujących. Zarzucali grze nierealność i przesadnośc przekazu. Ok zgoda z tym, ale czy nie popadliście w lekką przesade?
Może to chęć bycia alternatywnymi do mainstreamu?
Sławek zarzucił grzę bycie nierealną. Sławek włącz film akcji by Hollywood i powiedz mi gdzie tam jest realność? A to one są pewnym odnośnikiem do MW2. Taka konwencja. Zgodzę się, że MW2 była sporo gorsza od 1 części, ale mieszanie jej z kubłem pomyj jest nadużyciem. Ba sugerowanie, że wiele osób kupiło gniot bo dało się zrobić w bambuko przez reklamy. Tak nie jest.
Gra była świetną rozrywką. Ponownie dostaliśmy intensywną przygodę z wartką akcją i nagłymi zwrotami akcji. Z duża ilościa wybuchów, strzałów, pościgów. Tak jak oglądając transformersów nie możemy myśleć, bo to jest rozrywka na danie umysłowi odpocząć, tak mw2 jest jak Bond Pierca Brosnana. Każdy wie, że to co robił Bond jest niemożliwe, ale who cares Bond to Bond. James Bond!.
Ja rozumiem, że można się przyczepić do desantu wojsk rosyjskich. Jest tam wiele luk technicznych (jak przelecieli nad Europą dla przykładu z kilkoma megatonami sprzętu?), ale można na to przecież przymknąc oko. Nie gramy w Europę Uniwersalis, ani realna do bólu ARMĘ 2. Chcemy się poczuć jak Steven Seagal z filmów naszej młodosci(Liberator

), Sylwek Stallone albo Chuck Norris i tak dalej. Do tego jest ta gra. Liczą się emocje podczas grania. i jeżeli do tego jest potrzebny wybuch satelity w górnych częściach atmosfery (Sławek napisał kiedyś skad tam się podmuch zrobił w kosmosie, Nie znam się na tym, ale atmosfera tak się szybko nie konczy i wiele satelit funkcjonuje w wysokich partjiach tejze) to niech tak będzie. Ma być Hollywoodzko.
Skąd więc lanie takich pomyj na Modern Warfare 2? Może ulegliście modzie, modzie na bycie pseudoaltenratywnymi? To, że M2 było w wielu miejscach wkurzające i głupie (bezsensowna misja na lotnisku), nieoznacza że gra nie robiła tego co powinna nie dawała radochy. Naprawdę na rynku jest dużo więcej słabszych kontynuuacji wielkich hitów. Chociażby takim gorszym będzie pewnie Bioshock 2 (moje wrażenie z filmów z gameplaya

)