kazyl Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... 15.02.10, 12:14 Fajnie że taki kiepski film wybrałeś na walentynki? Kompletny brak gustu ;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ER Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: *.icpnet.pl 15.02.10, 12:15 Camerona szanuje przede wszystkim za storzenie predatora i terminatora2. Natomiast sam Avatar to dla mnie przewidywalna do bolu, ograna, schematyczna chala z czarno-bialymi postaciami. Efekty moze i niezle, ale jak chce sie udac w prawdziwa podroz z kolorami to wole zjesc sobie kawasa... Pandora sie chowa... Odpowiedz Link Zgłoś
slawomir.serafin Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... 15.02.10, 12:17 No i co z tego, że przypominają Ci Sjuksów? Czułbyś jakiekolwiek przywiązanie ... jakąkolwiek więź emocjonalną z takim dajmy na to zergiem ratującym planete przen wrednymi marines? Hell no! ----- to zależy, jak by pokazać takiego zerga. Dajesz mu uczucia, głębię, prawdziwe człowieczeństwo - i bez problemu uzyskasz identyfikację. Tylko to trzeba umieć zrobić. Obejrzyj sobie bajki Disneya albo inne animowanki - tam tygrysy, roboty, tostery i kubki do kawy są bardziej ludzkie niż ci Na'vi, którzy zresztą wcale nie są tak fenomenalnie animowani, jak wszyscy twierdzą - widać sztuczność, doskonale widać, a mimikę mają zadziwiająco ubogą nawet jeśli się ich zestawi z postaciami z gier - oba Mass Effect i Bloodlines biją Avatara na głowę jeśli chodzi o mimikę właśnie. A narzekają na film ci, którym potem ich kobiety nie dały. I teraz frustrację wyładowują na filmie. ----- ROFL Odpowiedz Link Zgłoś
slawomir.serafin Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... 15.02.10, 12:20 Camerona szanuje przede wszystkim za storzenie predatora i terminatora2. ---- I Głębi i Aliens a Predatora nakręcił McTiernan, nie Cameron Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: user1 Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: *.olsztyn.mm.pl 15.02.10, 12:27 Ja sie dziwie, ze SS obchodzil walentynki. To cukierkowe, skomercjalizowane swieto? Wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xerxes Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: 109.243.208.* 15.02.10, 12:29 Wizualnie Avatar robi wrażenie ale fabularnie jest słabszy od Tytanica. W sumie to dziwię się trochę, że nie pojawiły się jeszcze żadne głosy w stylu "bo ty nie rozumiesz głębi i przesłania" ale to chyba dobrze świadczy o poziomie czytelników GC. @internal_exile "Naraz zaroiło się od ludzi nie dopuszczających najmniejszej krytyki filmu, kolesi zakochanych w Neytitiriti (czy jak jej tam było), twierdzących że Avatar zmienił ich życie itd..." Powstały nawet grupy wsparcia dla ludzi z 'depresją poavatarową' - dla ludzi którym jest smutno bo Pandora nie jest prawdziwa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xerxes Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: 109.243.208.* 15.02.10, 12:32 Czułbyś jakiekolwiek przywiązanie ... jakąkolwiek więź emocjonalną z takim dajmy na to zergiem ratującym planete przen wrednymi marines? ______________ Ja bym czuł więź z dzielnymi marines walczącymi za ludzkość - czyli dokładnie to samo co czułem oglądając Avatara.. Odpowiedz Link Zgłoś
k0d Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... 15.02.10, 12:36 A ja się na AVATARZE tragicznie wynudziłem. 3D mnie zmęczyło, byłem głodny a lejąca się strumieniami sztampa po prostu mnie irytowała. Miałem nadzieję na dobry film ale szybko ją straciłem. 5 minut po wyjściu z kina już nic nie pamiętałem. Cameron wyprodukował gniota i trzeba się z tym pogodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
azifafello Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... 15.02.10, 12:39 Ja szedłem na Avatara z bardzo konkretnym nastawieniem - beznadziejnie głupi film moralizatorski, który ma mnie powalić wizją i efektami. I dokładnie to otrzymałem. Film był głupi, koszmarnie głupi, powielający schematy (po pół godzinie filmu miałem skojarzenia z Pocahontas ;P ), z jednym fajnie wymyślonym elementem (symbioza i harmonia z naturą przedstawiona dosłownie, jako "podłączanie się" do środowiska, uczestnictwa w "wielkiej żyjącej sieci"), który i tak zdupili - właśnie wspomniana przez Sławka scena miłości (seksu? nie, to chyba nie to), gdzie aż się prosiło, żeby wykorzystać ten unikalny element łączenia jaźni, przekazywania uczuć bezpośrednio do drugiej osoby, itp. Ych... Ale jeśli chodzi o wizualną część, to było świetne. Piękne, kolorowe, olbrzymie, wielka pomysłowość i wizja twórców - genialne modele zwierząt, fantastycznie przedstawione latanie, bieganie po dzikim, dziwnym lesie. Nocne kolory, bestie... Dla oka - uczta niesamowita. Tak że jak dla mnie błędne nastawienie mogło niektórych zrazić. Ja dostałem dokładnie to czego się spodziewałem. Film słaby, ale jaki piękny Odpowiedz Link Zgłoś
galekanalek Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... 15.02.10, 12:49 Ale zaraz, jaki przełom technologiczny? Z tego co wiem, to efekty 3d były już wcześniej na wiele większą skalę w filmach typu "Oszukać przeznaczenie" etc. Tu mamy jedynie do czynienia z grafiką komputerową na wyższym poziomie. Tak jak Terminator 2 wyszedł, to myślałem, że ten T-1000 to z metalu jest, ale terminatora nie pamięta się za efekty, ale przede wszystkim za to, że kopał dupę. Podobnie Matrix potrafił zachwycić nie tylko efektami. To były przełomowe filmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BUNCH Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: *.2-0.pl 15.02.10, 12:53 @SS: każdy wie, że "wszystkich" się nie słucha. A "Avatar" jest doskonałym przykładem na przerost formy nad treścią. I jedyna rewolucja jaka mogła się poczynić, to ta ze strony technicznej filmu. Śmiać mi się chce z powodu tych wszystkich zachwytów ludzi, którzy uwielbiają filmy np. Emmericha a nienawidzą tych Eastwooda. Czy z GameCornera robi się taki blog-pamiętnik? :] - Moje kilka zdań na temat Avatara: Film przyjemny. Ogląda się do dobrze. Mamy do czynienia z prostą historią. Ostatnio panuje moda na postęp techniki w kierunku "Surogatów" i odwrócenie wszystkiego do góry nogami. To my - ludzie jesteśmy źli. Vide rewelacyjny "Dystrykt 9". Fabuła filmu jest przewidywalna, ale przyjemności z oglądania wydarzeń na ekranie to nie odbierało. Tym bardziej jeżeli "Avatara" miało się okazję oglądać w technice 3D. Efekty specjalne naprawdę robią wrażenie, a film wypchany jest nimi po brzegi. Bajecznie piękna fauna i flora planety Pandory może naprawdę wzbudzić w widzu zachwyt. I do tego w niektórych ujęciach na uwagę zasługiwały pięknie wykonane postacie Na'Vi (zbliżenia na twarze, w ujęciach z oddali zachwytu raczej nie uświadczymy). Film to taka bardzo przyjemna i nawet strawna bajeczka. Przepełniona humorem kiedy trzeba, akcją kiedy na nią czas i wzruszającymi momentami również. Niestety kilku rzeczy nie jestem w stanie "kupić" w tym filmie. Wszystko było w porządku gdy reżyser usiłował zachować względny realizm. Natomiast kiedy Jake Sully w ciele Avatara decyduje się na przypodobanie sobie "postrachu chmur", wielkiego latającego ptaka, którego tylko 5-ciu Na'Vi ujarzmiło za całe lata ich istnienia, już wiemy że film będzie odtąd tylko tracił. I nasze obawy stały się jak najbardziej słuszne. Ponieważ zwycięskiej batalii mieszkańców Pandory przeciwko uzbrojonym po zęby w nowoczesną broń ludziom, nie jestem w stanie przełknąć. Tym bardziej że sama walka została przedstawiona dość naiwnie (świetna patetyczna scena z "abordażem" jednego z Na'Vi na pokład atakujących! Ach! To mnie porwało, uwielbiam patos i jest to moja słaba strona). Matka Natura wysłuchała plemię Na'Vi i nagle zwierzęta się zjednoczyły i ruszyły do pomocy uciśnionym mieszkańcom. Mało tego. Po zwycięskiej batalii, (gdzie aż do tego momentu zastanawiam się jak oni to zrobili? Jakim cudem za pomocą łuków i latających stworzeń wygrali z ludźmi w helikopterach i "Mechwarriorach"?) Na'Vi nie tylko wypędzili ludzi z dala od swojego magicznego miejsca na Pandorze, ale z całej planety w ogóle! Nie jestem tego w stanie pojąć a wyprowadzanie ludzi z ich bazy wywołało u mnie śmiech. Dość nieumiejętnie bądź NAIWNIE przedstawił nam to reżyser. Kolejną rzeczą, którą ciężko jest mi strawić jest mianowicie cały proces ucieleśniania "sztucznych" Na'Vi. Czy Na'Vi w ogóle zdawało sobie sprawę jak wygląda ta całą procedura i kim są znalezieni w lesie nowi bracia? Co do pierwszego - chyba tak (ostatnia scena z nałożeniem maski na Sully'ego. I see you!). Szkoda że absolutnie nic nie zostało poświęcone tej sprawie, z punktu widzenia rdzennych mieszkańców Pandory. Reżyser przedstawia nam sytuacje bez wyjaśnienia, ot tak jakoby to było powszechnie wiadome. A co do "rewolucji na miarę wprowadzenia do kin dźwięku"... bez komentarza. Nie ma mowy o żadnej rewolucji. Efekty? - owszem, fajne. Momentami nawet bajecznie fajne ale aby mówić o rewolucji? Jedyna rewolucja jaka mogła się dokonać, to ze strony technicznej za sprawą wynalezienia lżejszych i bardziej użyteczniejszych kamer do rejestracji pożądanego obrazu w 3D a nie ze strony estetycznej. Jak wspomniałem, efekty 3D - super! Ale to raczej pozostanie "jarmarczną rozrywką" niż nowym kanonem w przyszłej kinematografii (aczkolwiek wszystkich następnych tytułów filmów w 3D bym sobie nie odmówił). Odpowiedz Link Zgłoś
bialygolabek Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... 15.02.10, 12:53 Pocahontas, smerfy w kosmosie, ok. Ale jak dla mnie także troszkę "Misja". Film miał zapewnić rozrywkę,- i zapewnił. To jest właśnie magia kina: siedzisz trzy godziny (z reklamami) a po filmie wydaje ci się że minęła godzina. Dawno tak się nie czułem w kinie i dlatego uważam że jako flm rozrywkowy był świetny. Niczego więcej nie oczekiwałem. A z tym "Wally'm" też bez przesady. Był świetny, oryginalny dopóki nie pojawili się w nim ludzie. A potem standardowy poziom współczesnego Disneya. Odpowiedz Link Zgłoś
el_qrako Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... 15.02.10, 12:54 Panie SS, najpierw było: "ja też bawiłem się bardzo dobrze, dopóki Na'vi nie zaczęli pohukiwać jak Sjuksowie i nie wyszła na wierzch fabularna nędza tego filmu. Obcy to obcy, a nie Indianie." ----------- ,a zaraz potem: to zależy, jak by pokazać takiego zerga. Dajesz mu uczucia, głębię, prawdziwe człowieczeństwo - i bez problemu uzyskasz identyfikację. --------- To czego Pan właściwie chce od tych obcych (od Na'vi)? Mają być podobni do ludzi, czy nie? raz pan stwierdzasz, że "obcy to obcy" by zaraz potem stwierdzić, że zerg z "ludzkimi uczuciami, głębią i prawdziwym człowieczeństwem" to jest to! Może nie pojmuje do końca pańskiego spojrzenia na całą tą sprawę podejścia do obcych i postrzegania Avatara. W takim wypadku wyjaśnijże to, Pan No, chyba że cały ten wpis ma na celu jedynie wywołanie kolejnego flejma, pasożycie emocjonalny ty :] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adi Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: *.olsztyn.mm.pl 15.02.10, 13:01 A mnie śmieszą Ci, którzy krytykują Sławka za jego subiektywne odczucia spowodowane ww. filmem tylko dlatego, że nie zgadzają sie z ich własnymi odczuciami. To się nazywa hipokryzja. Po prostu jednym wystarczą w filmie dobre efekty wizualne, a drugim trzeba czegoś więcej, nawet, żeby była to dla nich tylko dobra rozrywka. Ja zaliczam się do tych drugich i oglądam filmy przede wszystkim dla ciekawie opowiedzianej i zrealizowanej historii i dobrej gry aktorskiej, a nie fajerwerków. Dziękuję za uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sd Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: *.chello.pl 15.02.10, 13:02 Avatar to taki crysis w swiecie filmow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paroovka Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.10, 13:03 W Avatarze poraża mnie kicz. Ale nawet nie przyszłoby mi do głowy, żeby marudzić na to, że obcy przypominają Indian. Sławomirze, chcesz obcych obcych? Poczytaj Solaris. Przecież ten film to miał być i JEST Western. Powstał w takiej formie, bo Westerny dziś nie robią już takich pieniędzy jak kiedyś. Poza tym Western nie usprawiedliwiłby wydania takiej fury pieniędzy na efekty specjalne. Gdyby Avatar nie był wydany w 3D, nie zrobiłby takich pieniędzy. Avatar nigdy nie będzie tak kultowym filmem jak Gwiezdne Wojny czy Matrix, bo nie pokazał nic nowego. Fabuła to festiwal klisz które dodatkowo nie zostały przesterowane przez jakiś oryginalny filtr (jak miało to miejsce w przypadku wspomnianych wyżej dwóch innych serii filmowych). To po prostu dobrze zrobiony film, który ogląda się całkiem przyjemnie a obrazy z niego pozostają w głowie jeszcze przez jakiś czas. Podsumowując - zgodzę się, ze ten film nie odnotuje się w kronikach niczym więcej poza pobiciem kolejnego frekwencyjnego pułapu. Natomiast kompletnie nie zgadzam się z jęczeniem, że ktoś tam wybrał się na sajens fikszyn a obejrzał western. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elkociak Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: 194.181.135.* 15.02.10, 13:04 "Na'vi mają USB we włosach, a kochają się wsadzając sobie języki do ust? Kompletny bezsens." Navi kochają się łącząc swoje warkocze, co jest przeżyciem wysoce erotycznym i nieporównywalnym z niczym na ziemi. Proszę o przykład jakichkolwiek innych rzekomych bezsensowności albo nielogiczności w fabule Avatara lub świecie Pandory, zbiję wszystkie... Czekam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ER Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: *.icpnet.pl 15.02.10, 13:08 SS czytaj uwaznie. Chodzilo mi o stowrzenie postaci predatora, ktora miala na poczatku wygladac zupelnie inaczej. Mianowicie miala przypominac psa. Dopiero Cameron stworzyl te niepowtarzalne szczeki i "krabia" glowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ash23neuro Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.10, 13:10 @szczqcz: rozwiń myśl z copy/paste bo nie wiem jak to zinterpretować . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elkociak Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: 194.181.135.* 15.02.10, 13:19 "kiedy Jake Sully w ciele Avatara decyduje się na przypodobanie sobie "postrachu chmur", wielkiego latającego ptaka, którego tylko 5-ciu Na'Vi ujarzmiło za całe lata ich istnienia, już wiemy że film będzie odtąd tylko tracił." Jake nie był od urodzenia Na'vi i na pewne sprawy mógł mieć świeże spojrzenie. Np. na to jak złapać Toruka. "Ponieważ zwycięskiej batalii mieszkańców Pandory przeciwko uzbrojonym po zęby w nowoczesną broń ludziom, nie jestem w stanie przełknąć." Uzbrojeni po zęby Amerykanie od wielu lat nie mogą sobie poradzić z kryjącymi się w górach dzikusami w Afganistanie. A na Pandorze Na'vi mają jeszcze więcej przewagi strategicznej. "Tym bardziej że sama walka została przedstawiona dość naiwnie" Proste plemię, to i naiwny sposób walki. Sam Jake nie był geniuszem taktyki. "Matka Natura wysłuchała plemię Na'Vi i nagle zwierzęta się zjednoczyły i ruszyły do pomocy uciśnionym mieszkańcom" Eywie chodziło o równowagę, pomogła Na'vi, bo było jej to w tym przypadku na rękę. "Jakim cudem za pomocą łuków i latających stworzeń wygrali z ludźmi w helikopterach i "Mechwarriorach"?" Zakłócający transmisję vortex, zwierzęta z półmetrowymi pancerzami z włókna węglowego, ogromna przewaga liczebna, dwumetrowej długości strzały o wadze kilkudziesięciu kilogramów, atak z powietrza itp, itd. "Nie jestem tego w stanie pojąć a wyprowadzanie ludzi z ich bazy wywołało u mnie śmiech." Na orbicie czekał statek kosmiczny, który miał odwieźć unobtanium na ziemię. Zamiast tego odwiózł wszystkich ocalałych ludzi. Czy trzeba tu coś pojmować? "Jak wspomniałem, efekty 3D - super! Ale to raczej pozostanie "jarmarczną rozrywką" niż nowym kanonem w przyszłej kinematografii" Jakbym słyszał ludzi piszących o kolorze w filmach sześćdziesiąt lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meeron Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: *.globalconnect.pl 15.02.10, 13:19 @sd: "Avatar to taki crysis w swiecie filmow" ---- Raczej Modern Warfare 2. Sztampowa gra, ktora zarobila miliony. Film i gra od i i (tylko?) dla amerykanow. Odpowiedz Link Zgłoś
bialygolabek Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... 15.02.10, 13:20 A co do pokazywania ludzi jako "tych złych", już dawno kino korzystało z tego patentu, "Dystrykt 9" nie jest tu żadną nowością. Chociażby w świetnym "Enemy Mine" z lat 80 tych ubiegłego już wieku było to w podobny sposób przedstawione. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duzy maciek Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: 195.245.213.* 15.02.10, 13:20 @BUNCH "Ale to raczej pozostanie "jarmarczną rozrywką" niż nowym kanonem w przyszłej kinematografii " kino powstało jako "jarmarczna rozrywka" i nigdy się tego aspektu nie pozbędzie, niezależnie ilu Bergmanów i Tarkowskich sie po drodze pojawi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ER Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: *.icpnet.pl 15.02.10, 13:20 @elkociak Skad ty mozesz wiedziec, ze jest nieporownywalne z niczym na ziemi ? Probowales sie kiedys zjednoczyc z natura za pomoca DMT ? Pewnie nie wiec skoncz bo to nie sztuka zbijac niescislosci w tak prostackim filmie dla 5 latkow. Radze zobaczyc moment gdzie leca tym helikopterem i pilot nie ma maski a ci siedzacy z pomieszczeniu transportowym juz je maja. Nie dzieli ich zadna oslona/sciana.. tak wiem pewnie chronila go niewidoczna barriera.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RAFSON Re: Na szybko - Avatar? No ludzie... IP: 195.205.238.* 15.02.10, 13:24 A PIERDOLICIE SMUTY KURWA IDZCIE SMERFY OGLADAC BO NA TAKIM POZIOMIE JESTESCIE !!!!!!!!!! DAWNO NIE WIDZIAŁEM DOBREGO FILMU JAKI BYŁ WŁASNIE AVATAR! Odpowiedz Link Zgłoś