Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier

12.01.11, 03:57
Słuchajcie, w mojej głowie ostatnio zatrzasnęła się jedna myśl. Z góry mówię, żeby przeciwnicy polonizacji, którzy nie chcą nawet kinowych tłumaczeń w grach, nic nie mówili tylko przeczytali to co chcę przekazać i pomyśleli trochę o tym. Do rzeczy - przez ostatnie lata w Polsce branża ta naprawdę zaczęła się rozwijać. Mamy polski PSN, mamy polski Xbox Live. Sony i Microsoft tłumaczą swoje gry. Na rynku pecetowym praktycznie każda gra jest w języku polskim, na konsolowym niestety nie jest już tak różowo. Jestem człowiekiem młodym, angielskim znam dobrze, ale nawet ludzie, którzy mieszkają w UK, często mówią mi, że wygodniej im grać chociażby z polskimi napisami. Dlaczego my, konsolowcy, płacimy więcej, a dostajemy coś co jest uboższe względem wersji pecetowej, dwa razy tańszej (mówię o naszym pięknym ojczystym języku)? O ile rozumiem to w strzelankach czy wyścigach, to nie rozumiem takiego posunięcia chociażby w grach rpg typu Fallout: NV. A nadchodzących miesiącach ukaże się Dead Space 2. Oczywiście również po angielsku, a jak! Mass Effect 2 na PS3 nie ukaże się w naszym języku. Bad Company 2 w wersji na PlayStation 3 również nie wyróżniało się pod tym względem. Pal licho jakość tych polonizacji, ale! Dlaczego mieszkając w Polsce nie mogę pograć w dany tytuł po polsku? I nie, wytłumaczenie, że mam się uczyć angielskiego, jest co najmniej śmieszne. Dlaczego Niemcy, Francuzi, Hiszpanie i Włosi nie muszą się uczyć tego cholernego angielskiego, bo KAŻDA produkcja przekładana jest na ich język? Przez ostatnie lata poczyniono w tym kierunku duże kroki, ale wiele dużych produkcji tłumaczonych jest tylko w wersji na komputery osobiste. Czy my, gracze, możemy coś na to poradzić? Czy mamy siedzieć z założonymi rękoma? Czy mamy pozwalać się za przeproszeniem dymać dystrybutorom typu Cenega, którzy nie potrafią polonizować gier tak, by były one kompatybilne z DLC, więc zostawiają dany tytuł w oryginalnej wersji językowej? Kiedy widzę, że dany tytuł zostaje wdrożony w plan wydawniczy tej firmy, krew mnie zalewa (naprawdę muszę tłumaczyć dlaczego?). Czy my, gracze, weźmiemy to w końcu w nasze ręce i zrobimy ponowny manifest, z tym, że tym razem nie wymierzony w MS i w brak polskiego Live'a? Marzą mi się czasy, kiedy doczekam się porządnych, KINOWYCH lokalizacji konsolowych gier...
    • turbogadkotick Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 07:33
      "Czy mamy pozwalać się za przeproszeniem dymać dystrybutorom typu Cenega, którzy nie potrafią polonizować gier tak, by były one kompatybilne z DLC, więc zostawiają dany tytuł w oryginalnej wersji językowej?" Przykład ME2 pokazuje, że EA też nie potrafi, o Ubi PL nie wspominając (argument o niezgodności DLC z powodu braku polskiego Live przestał być wiarygodny, a zaczął być żałosny po tym jak okazało się, ze w Conviction PL można grać przez Xbox Live). Zresztą, dlaczego tylko Cenegi się czepiasz? W zaszłym roku "święty" CD Projekt wydał w naszym kraju Bayonettę, Darksiders, Metro 2033, Alpha Protocol. W żadnej z tych gier (a przynajmniej w wersjach konsolowych, jeśli była też wersja PC) spolszczenia nie było. a przecież w Metro, a tym bardziej w Alpha Protocol dialogi są bardzo istotne. Zresztą EA też wydało Dante's Inferno w pełni po angielsku, a w poprzednich latach spolszczenia L4D też nie zorganizowało.
      Poza tym, jak konsolowe premiery mają gry typu Singularity, Blood Stone, Kane & Lynch, to nikt o spolszczenia nie płacze. Wiadomo - wynika to z małego zainteresowania, ale jak "rejtanujemy" w polskiej sprawie narodowej to chyba ma to wszystkich przypadków dotyczyć?

      Argument o tym, że Zachód ma lokalizacje jest znacznie śmieszniejszy od argumentu o konieczności uczenia się języków.Osobiście spotkałem się z opiniami Europejczyków, którzy pomostowali na dubbingowe standardy w swoich krajach, przez co np. nie wiedzą jak naprawdę brzmi Anthony Hopkins. To, ze dubbing we Włoszech jest standardem (kraj, w którym jeszcze paręnaście alt temu 70% ludzi miało wykształcenie podstawowe i potrafiło burdy na ulicach wszczynać z powodu... anulowania emisji Smerfów!) nie znaczy, ze jest to standard dobry. Na tej zasadzie w XX wieku gułag powinien być normalną instytucją karno-wychowawczą na całym świecie, bo największe państwo w tamtych czasach, którego strefa wpływów rozciągała się na pół globu, tak tej instytucji używał.
    • wysyisback Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 09:36
      rivriet napisał(a):

      > Słuchajcie, w mojej głowie ostatnio zatrzasnęła się jedna myśl. Z góry mówię, ż
      > eby przeciwnicy polonizacji, którzy nie chcą nawet kinowych tłumaczeń w grach,
      > nic nie mówili tylko przeczytali to co chcę przekazać i pomyśleli trochę o tym.
      > Do rzeczy - przez ostatnie lata w Polsce branża ta naprawdę zaczęła się rozwij
      > ać. Mamy polski PSN, mamy polski Xbox Live. Sony i Microsoft tłumaczą swoje gry
      > . Na rynku pecetowym praktycznie każda gra jest w języku polskim, na konsolowym
      > niestety nie jest już tak różowo. Jestem człowiekiem młodym, angielskim znam d
      > obrze, ale nawet ludzie, którzy mieszkają w UK, często mówią mi, że wygodniej i
      > m grać chociażby z polskimi napisami. Dlaczego my, konsolowcy, płacimy więcej,
      > a dostajemy coś co jest uboższe względem wersji pecetowej, dwa razy tańszej (mó
      > wię o naszym pięknym ojczystym języku)? O ile rozumiem to w strzelankach czy wy
      > ścigach, to nie rozumiem takiego posunięcia chociażby w grach rpg typu Fallout:
      > NV. A nadchodzących miesiącach ukaże się Dead Space 2. Oczywiście również po a
      > ngielsku, a jak! Mass Effect 2 na PS3 nie ukaże się w naszym języku. Bad Compan
      > y 2 w wersji na PlayStation 3 również nie wyróżniało się pod tym względem. Pal
      > licho jakość tych polonizacji, ale! Dlaczego mieszkając w Polsce nie mogę pogra
      > ć w dany tytuł po polsku? I nie, wytłumaczenie, że mam się uczyć angielskiego,
      > jest co najmniej śmieszne. Dlaczego Niemcy, Francuzi, Hiszpanie i Włosi nie mus
      > zą się uczyć tego cholernego angielskiego, bo KAŻDA produkcja przekładana jest
      > na ich język? Przez ostatnie lata poczyniono w tym kierunku duże kroki, ale wie
      > le dużych produkcji tłumaczonych jest tylko w wersji na komputery osobiste. Czy
      > my, gracze, możemy coś na to poradzić? Czy mamy siedzieć z założonymi rękoma?
      > Czy mamy pozwalać się za przeproszeniem dymać dystrybutorom typu Cenega, którzy
      > nie potrafią polonizować gier tak, by były one kompatybilne z DLC, więc zostaw
      > iają dany tytuł w oryginalnej wersji językowej? Kiedy widzę, że dany tytuł zost
      > aje wdrożony w plan wydawniczy tej firmy, krew mnie zalewa (naprawdę muszę tłum
      > aczyć dlaczego?). Czy my, gracze, weźmiemy to w końcu w nasze ręce i zrobimy po
      > nowny manifest, z tym, że tym razem nie wymierzony w MS i w brak polskiego Live
      > 'a? Marzą mi się czasy, kiedy doczekam się porządnych, KINOWYCH lokalizacji kon
      > solowych gier...

      Poruszyłeś kilka punktów, chyba niepotrzebnie je mieszając.

      1. Bycie "przeciwnikiem polonizacji" jest idiotyczne samo z siebie. Nie jest natomiast idiotyczne bycie "przeciwnikiem polonizacji bez wyboru", tak jak to było w przypadku Mass Effect 2 na PC, choć EA obiecywała coś innego.

      2. Narzekanie na "przymus" nauki angielskiego jest nieco nietrafione. Dziś brak umiejętności posługiwania się nim, choćby w zakresie wystarczającym na zrozumienie gry video, jest po prostu swoistym rodzajem komunikacyjnego upośledzenia. Owszem, mieszkamy w Polsce ale mieszkamy też w świecie, w którym przepływ informacji granic geograficznych nie zna. Zamiast więc podawać przykład Włoch czy Hiszpanii, może skupimy się na Norwegii czy Szwecji - krajach, w których praktycznie każda osoba napotkana na ulicy będzie w sposób zadowalający posługiwać się angielskim.

      3. Napisy? OK. Dubbing? Jeśli ma to oznaczać brak wersji oryginalnej, to podziękuję. W kinie z napisamy też chyba dajemy radę? I wolimy słyszeć Cate Blanchett gdy na ekranie widzimy Cate Blanchett?

      4. Domaganie się czegokolwiek od dystrybutorów, zwłaszcza traktowania poważnie - to warto robić zawsze, niezależnie od powodu smile
    • legileg Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 10:00
      Większość pytań, które zdajesz jest mocno retoryczna. Dlaczego Niemcom lokalizują każdą grę, a nam tylko wybrane? Bo tam sprzeda się 20 razy więcej pudełek z grą niż u nas, więc dodatkowe inwestycje mają sens.

      Angielski znam niewiele gorzej niż polski, jednak często gram na konsoli z innymi ludźmi (rodziną, przyjaciółmi) i widzę jak często przeszkadza im brak lokalizacji. Dlatego całym sercem popieram Soniakową inicjatywę Lokalizacja 2.0. Początki były słabe - wstrzymywanie się od przekleństw w Killzone 2 budzi uśmiech na twarzy, a głos Moiry w inFamous jest tak płytki, że ciężko go opisać słowami. Polski odział jednak w przeciwieństwie do konkurencji słuchał swoich klientów i uczył się na błędach. Dziś Sony serwuje nam doskonałe tłumacząc nie tylko słowa, ale i sens, idiomy (Uncharted 2), emocje (Heavy Rain, God of War 3). W samych lokalizacjach główne role dostają gwiazdy ekranu Linda, Ibisz czy Boberek. Pomimo zainwestowania tak dużych pieniędzy w powstanie polskiej wersji językowej nikt nas do niej nie zmusza - podczas gry możemy wybrać dowolny język i napisy.

      Dlaczego Sony na naszym rynku tak dramatycznie wyprzedziło molochy jak EA czy Ubi i lokalizujący wyłącznie kinowo Microsoft? O znających nasz rynek od podszewki Cenedze czy Lemie nie wspominając. Gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi oczywiście o pieniądze. Killzone 2 rozszedł się niemal w 30k egzemplarzy, Uncharted 2 w grupo ponad 20, a GoW 3 i Heavy Rain dobijają do 20. Nawet pierdółki jak start the party czy eye pet zanotowały kilkutysięczną sprzedaż. Jeśli porównamy to do najlepiej sprzedającej się gry wszech czasów - Black Opsa - który w wersji na PS3 zanotował wynik na poziomie 6k egzemplarzy natychmiast zrozumiemy dlaczego Sony tak bardzo opłaca się łożyć kasę w Polski rynek.
      • legileg Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 10:14
        Eh, pozjadałem kilka słów, bo kofeiny z rana nie było. Mam nadzieje, że będzie się dało jakoś zrozumieć.
        • rudolv Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 10:34
          dało się zrozumieć - mądrze prawisz
        • turbogadkotick Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 10:48
          Nie było problemów ze zrozumieniem, ale nie rozumiem co jest złego w kinowych spolszczeniach MS (w dodatku opcjonalnych), poza okazjonalnymi błędami w tłumaczeniu, których podobne Sony też się zdarza nie ustrzec? Przecież dubbing to obraza dla dorosłego odbiorcy (niezależnie od tego jak dobry y Linda nie był) w przypadku gry oznaczonej osiemnastką.
          • wujekstanek Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 11:04
            Osobiście jestem zdania że każda wydawa w Polsce gra powinna mieć polskie napisy. z Dubbingiem już nie jesestem tak otwarty, uważam jednak że w grach rpg powinien być obowiązkowo.
            • turbogadkotick Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 11:12
              A dlaczego w RPG tak, a w przygodówkach lub bardziej ambitnych fps'ach nie?
              DUBBING JEST ODPOWIEDNI DLA DZIECI, no chyba, żę ktoś jest mentalnie dzieckiem, to wówczas ok....devil
              • rivriet Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 19:43
                @turbogadkotick - Napisałeś, że dubbing jest dla dzieci... Wiesz, że w wielu produkcjach polski dubbing jest lepszy od oryginału? Zobacz chociażby na takiego Wiedźmina (o ile dobrze pamiętam, gra powstawała w języku angielskim, dopiero potem była polonizowana, ale mogę się mylić) czy chociażby serię Gothic (Gothic 1/2, o nowszych się nie wypowiadam). Generalnie dobrze wykonany dubbing nie jest zły.
          • legileg Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 13:10
            Przecież nigdzie nie napisałem, że kinowe lokalizacje Microsoftu są złe. Napisałem, że Sony lokalizując zarówno kinowo jak i dubbingowo(z udziałem gwiazd) każdy swój tytuł dodatkowo dając całkowitą dowolność wyboru wersji (można grać nawet po niemiecku z rosyjskimi napisami) radzi sobie zdecydowanie lepiej niż MS lokalizujący tylko wybrane tytuły (olano chociażby serie Halo i Gears of War) i wyłącznie kinowo (co jest bardzo kłopotliwe, gdy chcemy kupić dziecku jakaś gierkę na kinecta). Z tym stanem rzeczy naprawdę ciężko dyskutować.

            Co do "obrażania" graczy przez dubbingowanie gier... To też ciężko mi chociażby rozpocząć. Może w weku 20-30 lat niemal każdy zna angielski (choć nie sądzę, że powinniśmy tak ostro dyskryminować dużą grupę, która nie umie) o tyle w wieku 30+ i 40+ jest dokładnie odwrotnie. Ale zupełnie odrzucając tą kwestię - zupełnie nie rozumiem jak danie komuś czegokolwiek (nie ważne czy to film, książka, gra czy dokumenty) w jego ojczystym języku miałoby go obrażać. Jesteś mi to w stanie jakoś logicznie wyjaśnić?
            • pawepek Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 13:21
              Mi tam polityka MS się podoba tam gdzie miały byc napisy to były(Fable Gears of war 2 Crackdown alan ) a dubbingu i tak bym nie słuchał raczej. dubbng w Alan Wake'u?sciana
              Co do Sony to dobrze że lokalizują wzorowo to sie chwali ale i tak jak dla mnie jakość gry jest ważniejsza. Jak mam wybrac Killzone 2 z full dubbing PL a Halo:Reach z orginalnym językiem to wybiorę Halo.
              Co do tematu to ja nie mam za złe braku lokalizacji. Radziłbym podziękowac piratom zamiast pomstowac na wydawców. To nie fundacja Polsat.
            • turbogadkotick Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 13:50
              To, że MS nie dubbinguje gier dla dzieci jest rzeczywiście dziwne, nie przeczę.
              Co do dubbingu: czy oczekiwanie, że jak na początku filmu pojawia się informacja "występują: Marlon Brando", następnie pojawia się na ekranie podobizna Marlona, to chyba wypadałoby, zęby z ust owej postaci popłynął głos Brando (a jak ktoś nie rozumie co owa postać mówi, to przecież u dołu ekranu są napisy, których nie jestem przeciwnikiem, ale też powinny być w przypadku DVD/BR/gier opcjonalne; swoją drogą to często polskie wydania filmów nie mają napisów angielskich i innych zresztą też) przeczy logice? Jak zamiast Brando odzywa się Boberek to chyba obraża to docelowego odbiorcę filmu, samego Brando (ok, zły przykład, bo on nie żyje), a aktora podkładającego głos, o ile ma szacunek do swojego fachu i sztuki, tez to powinno boleć.
              • legileg Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 14:55
                @pawepek - A masa osób z pewnością wybrałaby Killzone 2 z beznadzieją lokalizacją zamiast Halo: Reach, ktory jakby nie patrzeć został oceniony przez krytyków niżej. Każdy ma swój gust, każdy dokonuje swojego wyboru. Proszę nie sprowadzaj kolejnej ciekawej dyskusji do wojny PS3 z Xboxiem. To naprawdę jest irytujące.

                @turbogadkotick - Porównywanie gier do filmów jest nie do końca trafne. Nawet jeżeli pozostawimy w grze oryginalny język to wciąż mamy do czynienia z dubbingiem, nie z grą aktorską.

                Nigdy nie słyszałem, aby ktoś szczególnie narzekał, że wybitnych amerykańskich aktorów w Shreku zastąpili "jacyś tam" polscy aktorzy. Nigdy nie słyszałem, aby ktoś starał się walczyć z wszechobecnymi lektorami w TV. Za to już brak polskiej instrukcji w sprzęcie elektronicznym, czy brak polskiego przekładu książki jest bardzo mocno piętnowany.

                Wydaje mi się, że ludzie zwyczajnie przyzwyczaili się do angielskiego w grach. Przez to przyzwyczajenie srogi Sword of Darkness przekształcony na Miecz Ciemności traci swoją złowrogą moc i brzmi nieswojo. Ale obrażanie się za własne przyzwyczajenia wydaje mi się co najmniej dziwne.

                Z jakiejkolwiek perspektywy spojrzymy opcja jaką zapewnia Sony - czyli dowolny język i dowolne napisy, o obu przypadkach również polski - zadowala absolutnie wszystkich. Gdyby inni dystrybutorzy postępowali w ten sam sposób byłoby świetnie.
                • turbogadkotick Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 15:12
                  Z pewnością, gdyby wszyscy robili tak jak Sony to by było cacy, ale trzeba mieć na uwodzę, że Sony wydaje w taki super sposób gry "made by Sony" na platformę "made by Sony".
                  Proszę, bez tandetnych argumentów implikujących, że preferujący angielski oryginał to jacyś pseudo-kosmopolici, dla których nawet prozaiczne słowo po angielsku brzmi lepiej niż jego dokładny polski odpowiednik, tylko dlatego, że to język angielski.
                  Nie chciałbyś chyba usłyszeć w Thief'ie Boberka zamiast Stephena Russella?
                  Zgadza się: gry i film to nie to samo, ale reżyseria/ wizja jak ma voice acting wyglądać sprawiają, że podmienianie oryginalnie zaplanowanych głosów na inne kwalifikuje się podobnie.
                  Na lektora narzekano, oj nie raz narzekano, podobnie jak i o dubbingu oraz jakości tłumaczeń napisów nie raz się Raczek wypowiadał.

                  P.S. Książki powinny być przekładane (dobrze) na potęgę, a instrukcje też powinny być pisane w jak największej ilości języków.
                  • legileg Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 16:47
                    Swoje zdanie na ten temat dałem do zrozumienia na samym początku. Moim zdaniem Linda rewelacyjnie sprawdził się jako Kratos, Boberek miejscami przebija oryginał (czyli Nolana Northa, jednego z najlepszych "podkładaczy" głosów w tej branży"), a cała obsada takiego Heavy Rain sprawdziła się bardzo dobrze.

                    Mam wrażenie, że wielu graczy walczy z samym językiem polskim w grach. Zupełnie jakby był czymś złym sam w sobie. Ja jako osoba znająca język angielski lepiej niż bardzo dobrze nie mam nic przeciwko polskim dubbingom o ile są wykonywane DOBRZE i POPRAWNIE. I o to właśnie powinniśmy walczyć. W tak gloryfikowanych angielskich dubbingach też zdarzają się potworne wpadki, o których wszyscy tak bojkotujący nasze lokalizacje chyba raczą zapominać.

                    PS: Oczywiście masz racje, że Sony robi dla siebie... Ale nie oszukujmy się, nie robiliby tego gdyby nie puchnące konta. Gry sprzedają się tak dobrze z powodu braku piractwa. Gdybyśmy byli (jako gracze) bardziej uczciwi wobec wydawców i chętniej kupowali ich kopie z pewnością sprawy wyglądałyby podobnie. Przecież możliwości takiego Microsoftu na naszym rynku są dużo większe niż jakiegoś tam Sony. Gdyby zwęszyli kasę to natychmiast dorównaliby lub nawet przebili Japończyków.
                • toms1 Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 22:59
                  na początek nadmienię tylko że jestem za lokalizacjami gier na nasz rynek , minimum to lokalizacja kinowa , oczywiście posunięcie sony wtym temacie jest rozwiązaniem idealnym ... ale chciałem jeszcze w jednej sprawie , piszecie że w niemczech gry są lokalizowne bo to duży rynek i sprzedaż jest wysoka , ok , z pewnościa tak jest , tylko że aby u nas ten rynek, też wzrastał rozwijał sie , i docierał do jak najszerszego grona graczy to muszą być poczynione pewne kroki ze strony wydawców , jednymz takich kroków sa lokalizacje , które właśnie zwiększają sprzedaż , czego przykładem jest sony , oczywiście to wiąże sie z kasą ,ale jak budować rynek bez inwestycji ... pozdro
      • zalerapl Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 21:13
        Większość pytań, które zdajesz jest mocno retoryczna. Dlaczego Niemcom lokalizują każdą grę, a nam tylko wybrane? Bo tam sprzeda się 20 razy więcej pudełek z grą niż u nas, więc dodatkowe inwestycje mają sens.

        Ta jasne żeś pojechał równo. Nawet gdy by w niemczech gra sprzedała się najgorzej w europie nawet gorzej niż w polsce, to tam i tak następna część będzie miała język niemiecki. A my chociaż byliśmy lepsi od innych nie dostaniemy nic o to taka prawda
      • patrys_zniwiarz Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 22:15
        Jeśli chodzi o Niemcy, to pamiętajcie, że na tamten rynek i tak trzeba zwykle przygotowywać osobną wersję gry ze względu na ichnie wymogi cenzury i prawa dotyczące języka (wszystkie filmy są dubbowane, więc ludzie się tego domagają z takim samym zapałem, co Polacy lektora w telewizji).
    • dead.space Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 15:21
      Turbo - Left1 na konsole i PC jest po polsku od samego poczatku
      • pawepek Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 15:35
        @legileg nie miałem zamiaru. Chodziło mi tylko o to że lokalizacja to nie wszystko.
        PS. Killzone o wiele lepiej oceniany? Przez kogo? Przez Poly?big_grin
        Co do tematu to dobrze by było i sprawiedliwie aby wydawcy nie marnowali czasy i kasy na dubbing i np. EA zamiast dubbingu w C2 zrobił napisy i w C2 i DS2
        • legileg Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 16:30
          Machnąłem się, gdy ostatnio patrzyłem Killzone 2 miał średnią 92%, teraz ma już 91% więc dokładnie tyle samo.
          www.metacritic.com/game/xbox-360/halo-reach
          www.metacritic.com/game/playstation-3/killzone-2
          Tak czy inaczej sugerowanie, że istnieje różnica jakościowa między tymi tytułami jest nie na miejscu, średnie wyraźnie pokazują że to pozycje bardzo zbliżonej klasy. Nie wierć już tego tematu, oki? Do podanych przeze mnie źródeł mogłeś dotrzeć sam bez zachęcania potencjalnych frustratów, którzy tutaj zaraz wpadną i zupełnie oleją temat rozpoczynając dewiacje o tym czy KZ2 jest lepszy od H:R oraz dlaczego na ich ołtarzyku leży właśnie ta konsola, która potrafi dany tytuł odpalić. Naprawdę nie czujesz, że jawnie do tego zachęcasz?
          • legileg Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 17:17
            Jeszcze uściślę, żeby nie było niedomówień uściślę. Napisałeś:
            "Co do Sony to dobrze że lokalizują wzorowo to sie chwali ale i tak jak dla mnie jakość gry jest ważniejsza. Jak mam wybrac Killzone 2 z full dubbing PL a Halo:Reach z orginalnym językiem to wybiorę Halo."
            Chciałeś przekazać, że wolisz dobrą grę po angielsku niż słabą po polsku. Gdybyś zestawił naprawdę słabą grę z dobrą np " Jak mam wybrac Sniper: Ghost Warrior 2 z full dubbing PL a Halo: Reach z oryginalnym językiem to wybiorę Halo" ten wydźwięk byłby bardzo jasny i czytelny. Ty jednak wybrałeś gry identyczne jakościowo z identycznymi średnimi, z wielką rzeszą fanów po obu stronach do tego będące flagowymi tytułami obu konsol. O tym, która jest lepsza decyduje wyłącznie gust. Sugerowanie dysproporcji między tymi tytułami, aż prosi się o atak osoby z innym gustem. A za nim pójdą kolejni krzyżowcy z jednej i drugiej strony barykady.

            Nawet jeśli jesteś świecie przekonany o wyższości białej rasy nad czarną to głoszenie tej opinii wśród osób o odmiennym kolorze skóry to jawne proszenie się o uderzenie w pysk. Z powodu molarnej niepoprawności także od tych białych... Dziwię się, że tego nie rozumiesz.
      • turbogadkotick Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 18:05
        Jak to? Na PC to może, ale jak ja kupiłem sobie kopię w krakowskim Saturnie w grudniu 2008 roku to polonizacji ona nie zawierała (nawet chyba instrukcja była w paru językach, ale nie w polskim).
    • rob1979 Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 16:14
      "Jestem człowiekiem młodym, angielskim znam dobrze, ale nawet ludzie, którzy mieszkają w UK, często mówią mi, że wygodniej im grać chociażby z polskimi napisami. Dlaczego my, konsolowcy, płacimy więcej, a dostajemy coś co jest uboższe względem wersji pecetowej, dwa razy tańszej (mówię o naszym pięknym ojczystym języku)?"

      Podpisuję się pod tym obiema ręcyma smile bo mógłbym napisać to samo smile i nawet chyba pisałem w kilku wątkach... (poza tym, że nie jestem taki znów młody a angielski znam średnio - akurat na tyle, żeby nie denerwowac się, że zupełnie nic nie rozumiem w RDR)

      Dlaczego my, konsolowcy??? hmmm... z tego co zauważyłem konsolowcy potrafią być dumni z tego, że są dymani smile Dostają grę za 189 plnów bez choćby słowa po polsku (która na dodatek potrafi tak chrupnąć animacją, że od razu wraca się myślą do dawnego |PCta... tak, tak... mam na myśli RDR na PS3)

      PS. Przepraszam za offtop ale AC: Brotherhood też ma problemy z płynnością na PS3... jak mnie to wkuuuurza...
    • reven Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 20:13
      Trzymajcie się tematu. Offtop będzie kasowany.
      • trfan Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 20:29
        Dlaczego nas dymają? Chociażby dlatego, że zamiast zebrać siły i powalczyć o polonizację wy wolicie toczyć wojny, czy lepsze polonizacje robi MS czy Sony. Dla mnie Sony bardzo się stara i naprawdę świetnie im wychodzi(Heavy Rain pa angielsku jest średni, a po polsku jest genialny), jednak starczyłaby mi również forma polonizacji jaką stosuje MS, choć tytuły dla dzieci powinni zacząć dubbingować, co nie ulega chyba wątpliwościom. Najbardziej to mnie jednak wkurzają takie firmy jak Cenega, CD Projekt czy LEM(ten od biedy ujdzie, bo mniej wydaje a częściej polonizuje, ale i tak nie za dużo), kiedy widzę, że przy grze na PC za 99,99zł jest "polska lokalizacja" a często nawet "+extra bonusy" a przy wersji konsolowej za 200zł jest "gra w oryginalnej wersji językowej" i zero bonusów, to mnie coś bierze!
        • shokako Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 20:40
          Gry lokalizowane na PC w Polsce (tych wydawców których wymieniłeś) są tłoczone u nas, gry na konsole muszą mieć odpowiednie licencje na które tylko producent gry i główny wydawca posiada. Wytłoczenie gry na PC z lokalizacja, a wytłoczenia ją na konsole to zupełnie dwie inne sprawy.
    • shokako Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 20:37
      Tłumaczenie gier przez MS i Sony to raz, tłumaczenie gier przez producentów jak Ubisoft czy EA to dwa, a tłumaczenie gier przez 'lokalnych' wydawców to trzy.

      MS i Sony kieruje swoją politykę centralnie, wątpię aby nasze krajowe oddziały miały jakiś wpływ na to co zostanie przetłumaczone, oni tylko zbierają dane, materiały, prognozy a decyzje ktoś inny podejmuje jakiś head of EU marketu czy tam lokalizacji.

      Co do samej sprawy lokalizacji, dlaczego tutaj dubbing a tutaj kinowe - Sony poszło na całość i tłumaczy wszystkie swoje tytuły, jest to ich + i postrzegany przez konsumentów konsol jako argument za tym aby kupić PS3. MS to już odrobinkę inna sprawa, tutaj do słowa dochodzą piraci, no i sprzedaż samych gier.. mimo to uważam, że jeśli MS będzie tłumaczyć swoje tytuły tylko w wersji kinowej to będzie spoko dla wszystkich.

      Co do producentów gier -tutaj także wszystko jest zarządzane centralnie, polski oddział EA Polska raczej mało ma do powiedzenia w sprawie lokalizacji. Tym na wysokich krzesłach wszystko musi się kalkulować, swoją drogą - dla mnie Crysis 2 z full dubbingiem to jakaś pomyłka, nie uważam aby ta gra była aż tak popularna u nas aby w nią tak inwestować. Swoją drogą - lokalizacji gier EA odbywają się w Hiszpanii (można przeglądnąć ogłoszenia pracy jobs.ea.com i się zatrudnić jako tester - często widnieją tam takie ogłoszenia). Co do Ubisoftu.. ciężka sprawa, widać że popełniają błędy ale kompletnie nie wiem jak to z nimi jest.

      Co do lokalnych wydawców - tutaj sprawa wygląda bardziej skomplikowanie, o ile duzi wydawcy jak MS Sony czy EA mogą sobie pozwolić na dubbing gry która będzie failem w danym kraju, tak dla lokalnego wydawcy coś takiego jest na prawdę trudną sprawą. Ja tutaj widzę bardzo mądrze obmyślane plany jakie gry tłumaczyć aby na tym zarobić i chyba w większości to się sprawdza i takie firmy jak CDP zarabiają na tym.

      Za maksimum 5 lat prognozuje, że 95% gier wydawanych przez Sony MS czy EA będzie miała Polska lokalizacje, co do lokalnych wydawców - tutaj nigdy to nie nastąpi, za mało kasę, za mały budżety, za dużo niewiadomych.

      Wszystko zależy tylko i wyłącznie od liczby sprzedawanych gier w Polsce, a porównywanie AKTUALNEJ sytuacji do tej kiedy był wydawany L4D czy Crysis jest dla mnie FAILEM. Przez 2-3 lata dużo się zmieniło imo.
      • wolfman7 Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 20:54
        Ja uważam ze każda gra powinna mieć chociaż kinową lokalizacje. Lokalizowanie jest bardzo dobrą sprawą i kiedy mam do wyboru kupno wersji angielskiej lub polskiej, zawsze wybieram polską nawet jeśli słabą (co już się rzadko się zdarza). Smuci mnie także fakt, że większość gier na PC jest lokalizowanych z czego na konsolach pozostają w oryginalnej wersji, mi jako graczu konsolowemu niezbyt się to podoba sad. Mam nadzieje że w przyszłości nie będzie także takich sytuacji jak z BBC2, że na Pc i xbox 360 gra jest zlokalizowana, podczas kiedy na ps3 nie ma lokalizacji (taka sama sytuacja ma też miejsce z Mass Effect 2 )sad
        • zalerapl Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 21:20
          Ja też tak uważam, i też jeśli mam wybór zawsze wybieram nasz ojczysty język. PL wersję uncharted 2, god of war 3 dla mnie osobiście lepiej brzmią po PL niż ANG.
          Swoją drogą nie rozumie jak ktoś nie mówię tu o tobie wolfman7 mówi że np. w niemczech lokalizują gry bo sprzeda się ich więcej. A ja powiem gó... prawda. Nawet gdy by gra w niemczech znalazła się na ostatnim miejscu w europie pod względem ilości zakupionych gier itd itp to i tak w następnej części gra będzie miała wersję niemiecką. Nie ważne dobrze, źle oni zawsze mają. A my dostaniemy fige z makiem. Jak to dobrze że SONY ma takie hity i je polonizuję, chociaż to jest dobrze
    • ranshu Polonizacja 12.01.11, 21:42
      W kwestii polonizacji wypowiem się raczej jako osoba z "zewnątrz" nie zainteresowana zbytnio polską wersją. Gram głównie w MMO po angielsku. Staram się omijać szerokim łukiem wszelkie MMO wydane po polsku bo jest to po prostu żenada pod względem językowym.

      Generalnie niechętnie kupuje polskie wersje programów/gier. Zgadzam się z tym, że niektóre rzeczy po polsku (jak już ktoś to przetłumaczy) brzmią śmiesznie - mówię z punktu widzenia RPGowca gdzie są jakieś "Łuki Niebezpieczeństwa" etc. Ostatnio słyszałam Dragon Age (chyba) w polskim dubbingu - nie, to nie dla mnie. Polskie tłumaczenie? Tylko w wersji oryginalnej + polskie napisy. Dubbingu w ogóle nie lubię, bo szybciej czytam niż aktorzy mówią.

      Z dawien dawna pamiętam, że bardzo podobał mi się dubbing do Ace Ventura. Ale to wyjątek.

      W 2009 podczas PGA było też spotkanie towarzystwa miłośników (badaczy?) gier. To co ci ludzie nt. tłumaczenia gier mówili jeżyło wszystkie włosy na ciele - tłumaczenia robione przez ludzi, którzy gier na oczy nie widzieli?! Żeby przypadkiem nie "puścili farby"? Albo ludzie, którzy może i są dobrymi tłumaczami, ale z RPGami nie mają nic wspólnego i nie wiedzą "co i jak". I kto ma kupować gry po polsku jak jest taki poziom tłumaczenia? wink
      • 5mieszek Re: Polonizacja 12.01.11, 22:05
        W wiekszosci przypadkow tlumacznie gry wyglada mniej wiecej tak: do pana tlumacza przychodzi mailem plik some-stupid-name-so-nobody-will-think-its-important.txt .

        Tlumacz linijka po linijce go tlumaczy i odsyla. Przy odrobinie szczescia, tlumaczenie trafi do beta-testu "sprawdzcie, czy tekst sie pojawia, i czy nie wychodzi poza ramki, a jak jest dubbing, to sprawdzcie, czy pliki wav/mp3 wlaczaja sie, jak sie usta ruszaja". Przy duzym szczesciu, beta test bedzie sprawdzal poprawnosc gramatyczna i logiczna.

        Nie jestem tlumaczem, wiec nie wiem, czy czesc pierwsza naprawde tak wyglada, ale jest to calkiem prawdopodobne.
        Co do czesci drugiej, to tego jestem pewny na 100%, zwlaszcza w wypadku gier z mniejsza iloscia tekstu niz przecietny RPG.
    • wik1992 Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 22:29
      Jestem jak najbardziej na "TAK" aby urządzić taki manifest !!!!!! Żądajmy żeby w każdej grze wydawanej w Polsce na konsole gra musiała mieć przynajmniej polskie napisy,a dubbing to jak już wydawca woli ;] brawobrawobrawo
    • ministerzdrowia Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 22:45
      Kinowe mogą być, reszta nie. Przynajmniej można sobie podszlifować język.
    • kain_1 Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 12.01.11, 23:32
      A co powiecie na lektora w grach tak jak to było w stalker
      • wik1992 Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 13.01.11, 01:22
        No lektor też byłby zaje*bisty big_grin Ale napisy wystarczą wink
    • arian Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 13.01.11, 02:17
      W ogóle nie rozumiem tego gadania, że angielski powinien znać każdy i trzeba się uczyć języków. Znam angielski na tyle, żeby komfortowo rozmawiać i radzić sobie w większości gier, ale zdarza mi się, że grając w jakąś przygodówkę albo rpg przy dużej ilości archaizmów, zwyczajnie się gubię i irytuję, że może coś przegapiłem, bo nie znałem znaczenia jakiegoś rzadko używanego słowa, czy zwrotu. I nie uwierzę, że choćby połowa graczy, nawet konsolowych, radziła sobie z językiem angielskim na tyle dobrze, żeby rozumieć każde słowo i wyłapać wszystkie niuanse fabuły. Równie dobrze mogę powiedzieć, że z rosyjskiego też nie ma sensu tłumaczyć, bo sporo osób uczyło się tego języka. A nawet jeśli nie uczyło, to niech się nauczy, bo warto, mając za sąsiada Rosię. A hiszpański na świecie jest niemal tak samo powszechny, jak angielski. Tyle, że w tym momencie mniej modny. Ciekawe na jak długo, bo w dość krótkim okresie przerabialiśmy już rosyjski, francuski i inne bardziej lub mniej salonowe języki, którymi powinno się władać. Może i fajnie zaszpanować, że gra się w gry po angielsku, ale w takim razie książki też lepiej czytać w oryginale, a na Shakespeare'a w teatrze jeździć do Anglii. I w czeskie, węgierskie, rosyjskie, hiszpańskie i niemieckie gry też grajmy w oryginale, jeśli projektowane były w takich językach. Skoro dubbing psuje rozgrywkę w anglojęzycznych produkcjach, to w innych nie? Czy może po angielsku to fajnie, bo po angielsku?

      Ale abstrahując od zasadności nauki języków, a nawiązując do "fajności" angielskiego w grach, to wydaje mi się, że dla Amerykanina "blade of destruction" brzmi tak samo głupio, jak dla nas "ostrze zniszczenia", a to, że wydaje nam się, że to lepiej brzmi po angielsku wynika wyłącznie z tego, że angielski jest językiem wyuczonym i inaczej dla nas, Polaków, tym bardziej wyedukowanych językowo na grach, wyglądają schematy skojarzeń z takimi zwrotami.

      A jakość podkładanych głosów? Ilu z Was, tak szczerze, zna angielski na tyle dobrze, by wychwycić drobne różnice w akcentowaniu wyrazów, w intonacji i modulowaniu głosu, które wpływają na to, że kwestia wypowiadana przez aktora w danym języku brzmi bardziej lub mniej wiarygodnie i odpowiednio do sytuacji? Jak bez tak dobrej, dla mieszkających w Polsce ledwo osiągalnej znajomości języka, można oceniać tłumaczenia?

      Zresztą o którym angielskim mowa? Amerykańskim, czy brytyjskim którego uczymy się w szkołach, a którym rzadziej posługują się bohaterowie gier? A może jakiś inny akcent? Ze wschodu? Rosyjski? Angielski z akcentem niemieckim, albo włoskim? A jeśli z USA, to z jakiego Stanu? A jeśli brytyjski, to może szkocki, walijski, irlandzki? Zakładam, że większości (bo pewnie nie wszystkim), angielskie wersje gier wydają się lepiej zdubbingowane tylko dlatego, że z uwagi na zbyt małe kompetencje językowe nie są w stanie zauważyć drobnych błędów, które dzięki temu, że wychowaliśmy się w polskojęzycznym kraju w polskich wersjach językowych od razy ranią nam uszy.

      A to wszystko dlatego, że żeby zrozumieć język, nie wystarczy poznać słowa. Ale to już chyba temat na osobną dyskusję.

      P.S. Nie twierdzę wcale, że nie ma tu ludzi, którzy świetnie mówią po angielsku i są w stanie ocenić jakość angielskich dubbingów, bo wierzę, że i tacy się znajdą. smile

      P.P.S. W związku z powyższym, jestem jak najbardziej za pełnymi lokalizacjami gier, bo na przykład nie mam zamiaru zastanawiać się dlaczego jakiś żart w grze nie był dla mnie śmieszny - dlatego, że nie był, czy dlatego, że nie znam kontekstu kulturowego (bo poza USA istnieje jeszcze kupa innych krajów, z własną, nierzadko ciekawszą historią i kulturą). Czemuś w książkach służą te przypisy tłumacza.
      • wik1992 Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 13.01.11, 08:28
        No to działamy coś i czy zostawiamy tak jak jest ???
      • turbogadkotick Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 13.01.11, 08:31
        1) po raz kolejny spotykam się z przekonaniem (wynikającym z indywidualnego widzimisię), że osoby z "odpowiednio wysokimi kompetencjami językowymi" to jakiś elitarny klub, składający się z góra 50 osób w całej Polsce. Nic bardziej mylnego, osób takich jest mnóstwo.

        2) Fragmentu o akcentach nie rozumiem, tzn. rozumiem to co jest w nim zawarte, ale wniosków z tego wyciągniętych nie rozumiem. Czy Brytyjczyk, który nigdy w USA nie był, nie ma bladego pojęcia jakiego akcentu używa się na Wschodnim i na Zachodnim Wybrzeżu oraz innych częściach Stanów nie ma prawa stwierdzić "o, ten Paul Newman to dobry aktor, gra tak przekonywająco"? Analogicznie - mieszkaniec Małopolski nie znający różnic w akcentach w języku polski, wynikających z regionu, nie może wypowiadać się na temat gry aktorskiej rodowitego Warszawiaka?

        3) Nie wiem jak Ty i inni miłośnicy dubbingu,a le jak ja raz na ruski rok oglądam film w języku, którego którego kompletnie nie znam (np. chiński) to oglądam go w wersji oryginalnej z napisami i nadal czuję się uprawniony do oceniania ekspresji aktorów, co więcej - mogę się dowiedzieć ciekawych rzeczy o językowej różnorodności na naszym globie.

        4) Proszę mi wyjaśnić w jaki sposób dubbing i tylko dubbing (a nie napisy) jest w stanie wyjaśnić językowe niuanse i gierki słowne?

        5) Chyba jest różnica w przyłożeniu się do roli znanego amerykańskiego aktora, pod którego ową rolę przygotowano, a polskiej "gwiazdy" znanej głównie z programów tanecznych, reklam i tandetnych seriali?! Wiadomo, że za granicą jest też mnóstwo chałturników, którzy nie raz trafiają do gier,a le wtedy jest minus "za słaby voice acting" w recenzjach i nikt złudzeń nie ma z czym ma do czynienia, a w przypadku dubbingu jest non-stop obrona zwykle roboty "na odwal się" (nawet jak aktorzy chcą się postarać, to jeszcze trzeba im to umożliwić pokazując im grę, no i tłumacz musi swoją robotę dobrze wykonać, a z tym jest też BARDZO CZĘSTO nie najlepiej - w CDA już nie jeden tekst, często samych tłumaczy, było o kiepskim stanie tłumaczeń w polskiej branży) zgodnie z zasadą "dobre, bo polskie". Nie wspominając już o tym, że w USA jest sporo aktorów specjalizujących się w voice actingu, którzy nie będąc gwiazdami kina są w zasięgu autorów nawet dość średniawych gier. U nas to tylko Boberek taką funkcję pełni.

        P.S. W miarę możliwości staram się czytać książki w angielskim oryginale, ba! Niemieckie książki (zwłaszcza traktujące np. historii wojskowości) też wolę czytać po angielsku, bo i to i to jest językiem germańskim, które mają to do siebie, że są najczęściej precyzyjniejsze od polskiego kiedy dochodzi do pojęć i terminów.
        • zalerapl Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 13.01.11, 09:16
          Ja z tobą w ogóle nie będę wchodził w dyskusję, bo będziesz bronił ANG zawsze. Czytam twoje opinie to wiem. Nie ważne czy ang będzie zły, czy producent powie że wyszło im to fatalnie na maxa. Ty i tak powiesz że jest to najlepsza wersja na świecie
          • turbogadkotick Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 13.01.11, 09:30
            Przepraszam, ale cz Ty masz problemy ze zrozumienie zdań skonstruowanych wg zasady "kawa na ławę"? Przecież przyznałem, że chałturnictwo w zakresie gry aktorskiej nie jest tylko polską domeną. Ty albo autentycznie nie zauważasz rzucających się w oczy przykładów jaskrawego partactwa np. w zakresie tłumaczeń i dubbingu, albo udajesz, że tego nie widzisz. Kto tu jest nieobiektywny i zawsze będzie bronił swego choćby wszystko zasadności takiej obrony przeczyło?!
            • zalerapl Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 13.01.11, 09:41
              Nie jest tylko polską domeną. A co ma piernik do wiatraka. Mi chodzi o to że gdy by nawet ANG producent przyznał że dajmy na to PL wersja jest najlepsza, a ANG coś im nie wyszła to ty jako anty-dubbing-polski-fan powiesz że jest do kitu i powiesz że ANG jest najlepsza
              I tyle w tamacie. I kto tu nie rozumi zdań?? ty?? ja?? a może oboję??
              • turbogadkotick Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 13.01.11, 10:11
                Prędzej słoń przejdzie prze główkę od szpilki niż taka sytuacja będzie mieć miejsce. Nawet jakby zdarzyło się, że polski dubbing jest lepszy od angielskiego (raczej możliwe dawniej w przypadku gier ze skromniejszym budżetem, dzisiaj kiepskie produkcje i te średniawe w 9/10 przypadkach nie są dubbingowane, więc prawdopodobieństwo zaistnienia takiej sytuacji jest bliskie zera), to na 100% żaden producent się publicznie nie pokaja i nie przyzna tego, choćby dlatego, że ciężko Amerykaninowi oceniać polski dubbing bez znajomości polskiego. Może ocenić jakieś ogólne zaangażowanie aktora w rolę/ siłę ekspresji w dialogach tego wymagających, ale jak ma np. ocenić czy postać, która w oryginale miała szkocki akcent wypada lepiej lub gorzej od polskiego odpowiednika mówiącego typowo literackim, "ogólnym" polskim? Przykład sierżanta w BC2 (z tym, że tutaj elementem postaci był jej przesadzony, stereotypowy akcent amerykańskiego czarnego podoficera, wiec Z AUTOMATU polska wersja ma tu minusa dużych rozmiarów) i osła w Shreku (w oryginale Eddie Murphy i charakterystyczna dla niego gra aktorska) się kłania.
            • legileg Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 13.01.11, 10:40
              @turbogadkotick - Ale jak z Tobą dyskutować, skoro bazujesz wyłącznie na ogólnikach i nie podajesz żadnych przykładów? Walczysz z polskim dubbingiem samym w sobie, każąc zauważyć partactwo którego często nie ma. Podałem Ci już sporo przykładów.

              Heavy Rain - Wiele polskich głosów (chociażby Laura czy Mars) bez trudu przebijają oryginał.
              Uncharted 2 - Boberek jest rewelacyjny, a wiele idiomów które nam sprzedaje ("czy ktoś tu mówi po polsku?") sprawa, że przeciętny polak będzie się przy jego dialogach bawił lepiej niż przy oryginale.
              God of War 3 - Kratos i Zeus po polsku brzmią rewelacyjnie, może nie lepiej niż oryginał, ale z pewnością nie gorzej.
              Dragon Age - DA w oryginale poza paroma głównymi postaciami ma FATALNY voice acting. Polska wersja, choć wcale nie jest wybitna w wielu miejscach sprawdza się o niebo lepiej niż oryginał (chociażby Sten).
              Wiedźmin - Ze świecą szukać gorszego dubbingu w wersji angielskiej. Polski jest rewelacyjna praktycznie w każdym miejscu. Zwłaszcza w sferze niesamowicie finezyjnych przekleństw.

              Da się? Da.

              Jasne, nie zdążają się już tak chore wpadki jak z angielskim dubbingiem jak za czasów PS2. Ale wciąż powstaje wiele gier, gdzie jest on nie tyle kiepski co zwyczajnie przeciętny. A tą przeciętność dosyć łatwo jest przebić, lub chociaż do niej wyrównać. Sek w tym, że wiele osób narzekających na polskie dubbingi z góry zakłada, że ten angielski jest całkowicie pozbawiony wad. Nie jest.

              Zamiast piętnować cały polski dubbing jako taki to piętnujmy fuszerki. Zle dobrane głosy w Mass Effect 2, nie pasujące do realiów wypowiedzi żołnierzy w Killzone 2 czy wyprane z emocji dialogi w inFamous. A jeśli nie ma dubbingu to żądajmy napisów. Nie ważne, czy znamy angielski czy nie. Nam się to zwyczajnie należy i powinno być całkowitą normą tak samo jak napisy w kinach.
              • turbogadkotick Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 13.01.11, 11:11
                Heavy Rain, Uncharted 2 (wow, w oryginale jest pytanie "does anyone speak english here?", a w polskiej wersji, gdzie bohaterowie używają polskiego jest pytanie o polską mowę, jestem oszołomiony kunsztem polonizatorów i przytłoczony ich geniuszem i błyskotliwością), GoD of War 3, nie grałem, więc się nie będę odnosił, ale na YT obejrzałem sobie parę cut-scenek z angielskie i polskiej wersji U2 i Nolan North na mój gust nieco lepszy jest od Boberka.

                W ME 1 i 2 dubbing był średnio-kiepski, to samo w BC2 (ze wskazaniem na kiepski), w DAsurprised jakoś mi mizerota postaci drugoplanowych nie rzuciła się tak na ucho, ale dodam, że Sten miał brzmieć sztywno, jakby był postacią w Mass Effect to pewnie był by cyborgiem mówiącym jak RoboCop.
                Killzone 2 sam wspomniałeś.
                Co to za argument "źle dobrani aktorzy"? Toż to oznacza, że na dobrą sprawę cały dubbing jest do bani!
                Z dawniejszych przykładów podam Far Cry, który to dubbing Cenega sama poprawiała, zęby było "jako-tako" zamiast tragicznie. Czyżby dubbing Crysis'a 2 miał oznaczać powtórkę z rozrywki? Oby, udowodni to tylko słuszność mojego stanowiska.
                Baka jako Fisher też był tylko cieniem Ironside'a (poza tym Fisher to postać jak Garrett - związana z określonym aktorem i basta, dubbingowanie ich to świętokradztwo).
                Karygodne błędy w tłumaczeniu w stylu tłumaczenie osiągnięcia "Bright Falls Finest" na "Najlepsze w Bright Falls" (Alan Wake) świadczą z koeli o poziomie samych tłumaczy.
                Voltaire przytoczył w innym temacie dobry przykład z "odsiadką za barem" w U2. Tłumaczenie PC-towej wersji Gearsów (od "świętego" CDP) i niesławne "na skórę naszych zębów" litościwie pominę...nie.

                Wiedźmin - super przykład, gra ze scenariuszem pisanym przez Polaków z myślą o polskim dubbingu, aha...swoją drogą to Boberek jako Magister wydał mi się dość bezpłciowy (w porównaniu z Korganem to już absolutnie).
        • arian Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 13.01.11, 10:34
          Po pierwsze, osób z rewelacyjnymi kompetencjami językowymi posługujących się językiem polskim jest może z 50 procent. Spora rzesza nie rozumie słowa czytanego bardziej skomplikowanego niż FAKT (z czegoś wynika to upraszczanie języka), nie zna znaczenia słów (np. "bynajmniej") i kiepsko radzi sobie z odczytywaniem starych tekstów. A jeśli jeszcze dodać do tego nieznajomość kodu kulturowego (np. często muszę się domyślać się o czym mówi do mnie 15-latek używając młodzieżowej nowomowy, a wcale nie jestem taki stary smile ) i odniesień do popkultury, to okazuje się, że tak naprawdę nawet polskim każdy posługuje się na swój sposób i w potrzebnym mu zakresie. I umiejętność płynnego mówienia nie ma tu nic do rzeczy, bo można mieć setki certyfikatów, mieszkać w Anglii od lat, a mieć problemy ze zrozumieniem Szekspira, albo gościa z Glasgow.

          Ad. 2. Ja poznam różnice w mowie rodowitego Warszawiaka, Krakowiaka, albo Poznaniaka. Ale powiedz mi szczerze, ile jest młodych osób, które wie, czym te gwary się różnią? Raczej niewiele. I jeśli grają w Polską grę rozgrywającą się w latach 70. w Warszawie, to nawet mogą nie zauważyć, że głos jest podkładany przez kogoś posługującego się inną gwarą. Jasne, będą może emocje, będzie fajnie zagrane, ale dla kogoś zorientowanego, dalej będzie kiepsko.

          Nie jestem wcale miłośnikiem dubbingu. Staram się raczej trzeźwo na to wszystko patrzeć i wiem, że najważniejsza jest równowaga. Jeśli ktoś chce zagrać w fajną przygodówkę, a nie zna języków, to dlaczego ma być wykluczony? Jasne, można powiedzieć, że żeby korzystać z dóbr kultury potrzebne są pewne kompetencję, ale bez przesady - nie każdy musi być poliglotą, żeby czerpać przyjemność z grania, czytania książek, czy oglądania filmów, które właśnie, poza bajkami oglądam tylko w oryginale. Ale ogląjąc Shreka cieszyłem się, że w miejsce innego żartu wylądował "Latać każdy może..." i inne nawiązania do Sexmisji, które mogłem wychwycić, bo inaczej pewnie zastanawiałbym się, dlaczego to mnie nie śmieszy.

          Komunikując się jakimkolwiek językiem nigdy nie rozumiemy wszystkiego, co ktoś nam chciał powiedzieć, ale posługując się ojczystym jest szansa, że zrozumiemy zdecydowanie więcej. Nie mówię tu o wszystkich, ale raczej o ogromnej grupie graczy, którą jestem w stanie zrozumieć.

          Odnośnie czwartego punktu - patrz Shrek i żarty słowne nawiązujące do kultury danego kraju. W napisach takie tłumaczenie wypada głupio, a grając nie ma czasu na czytanie przypisów tłumaczących, o co chodziło w oryginalnym zwrocie (* inaczej niż w książkach smile ). Przy dubbingu takiego problemu nie ma i strata oryginalnego żartu, często niezrozumiałego w danym kręgu kulturowym, może obrócić się w korzyść, jeśli jest zastąpiony równie dobrym, a zrozumiałym szerszej grupie odbiorców.

          A co do piątego punktu - to wynika tylko i wyłącznie z olewania polskich wersji językowych przez wydawców. Baldur's Gate, czy Planescape: Torment to ogromne produkcje, które pokazały, że da się. Skoro dało się 10 lat temu, to teraz nie można wykonać dobrej polonizacji? I to wcale nie wina aktorów, których mamy w Polsce naprawdę dobrych, tylko niedbałości wydawców, którzy przygotowują polonizację na szybko, "bo graczom i tak pewnie nie zależy". W takich produkcjach wcale nie potrzeba Roberta de Niro, bo zdarza się, że lepiej zdubbingował by postać polski aktor teatralny. Ważne, żeby dać mu szansę przejścia gry, sprawdzenia gdzie dana kwestia pada i jaki jest klimat opowieści, a dostalibyśmy wersję, która odstawiałaby daleko w tyle pod względem wykonania oryginał.
          Ale nie ma czasu, pieniędzy... nie chce się... po co, jak i tak kupią po angielsku i będą grać, nawet ci, co nic nie zrozumieją z fabuły. Bo w grach chodzi przecież o klikanie i wychylanie analogów, prawda?

          Nie jestem przeciwnikiem wersji oryginalnych, w które sam często lubię zagrać. Ale bywa, że chciałbym pograć w jakiś dobry tytuł po polsku i chciałbym mieć taką szansę. Może wtedy grałoby nawet więcej ludzi starszych, których odstrasza brak tłumaczenia, i mógłbym częściej grać ze znajomymi i rodziną? Kto wie.

          A publikacji naukowych w angielskim jest zdecydowanie więcej i zgadzam się, że ich poziom jest zwykle dużo wyższy niż tych polskich. Poza tym, o dziwo, często są przystępniejsze. smile
    • blazkowicz Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 13.01.11, 10:20
      > Do rzeczy - przez ostatnie lata w Polsce branża ta naprawdę zaczęła się rozwij
      > ać. Mamy polski PSN, mamy polski Xbox Live. Sony i Microsoft tłumaczą swoje gry
      > . Na rynku pecetowym praktycznie każda gra jest w języku polskim, na konsolowym
      > niestety nie jest już tak różowo.

      Jeśli mamy "zero", to dostając "dwa", też odnotujemy "prawdziwy rozwój". Owszem, przyrost jest skokowy, ale absolutne liczby są wciąż gorzej, niż żałosne dla 40-milionowego kraju.
      PC to po pierwsze nadal o wiele większy rynek, a po drugie koszt stworzenia lokalizacji - zwłaszcza kinowej - jest nieporównywalnie mniejszy.

      Kwestie kompatybilności są złożone, ale mówiąc najprościej, produkcja kopii konsolowych to ustandaryzowany proces, który przeprowadza się zgodnie z wytycznymi MS/Sony. Nie można sobie wytłoczyć płyt w pcimiu dolnym, żeby było taniej. Oznacza to między innymi, że istnieją "minimalne limity" przy których w ogóle można wyprodukować osobną "wersję". Te słynne niekompatybilne z DLC polonizacje to próby obejścia tego faktu - działają, ale nie są do końca "oficjalnie" uwzględniane w patchach, testach itp. na poziomie developera.
      • kryha81 Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 13.01.11, 12:01
        smutne jest to, że nawet nie padło słowo o Nintendo sad ... a tam przecież nie tylko mario, czy gry sportowe - gram obecnie w MP3:C i jakoś sobie radzę - ale np. ta gra zyskałaby chyba z 200% jakby była w naszym języku...

        w końcu "Polska to najważniejszy rynek dla Nintendo" ;/

        a ogólnie do spolszczeń - to chyba właśnie wersje z kinowym spolszczeniem są najlepsze - osobiście np zdecydowanie wole filmy z lektorem od filmów z dubbingiem - i podobnie patrze na gry shock
    • alexanderr Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 04.11.11, 13:24
      Polityka Nintendo jest trochę inna niż Microsoft czy Sony.
      Najwyrażniej olali nasz rynek i Nintendo nie wyraziło zgody na pełną lokalizację. Dystrybutorem konsoli Wii jest u nas Stadlbauer w siedzibą w Warszawie. Z polskimi wersjami to problemu nie mam, bo potrafię przetłumaczyć niemal każdą grę wydaną na konsolę Wii, tylko czy ktoś mi za to zapłaci?
      W tej branży musialbym zarabiać około 2000 zł miesięcznie, tylko czy stać na to nasze instytucje? Biorąc pod uwagę jakość tych spolszczonych książeczek do wii (zakładam, że produkują je u nas z jakiegoś tandetnego papieru), to nie stać ich będzie na porządnych tłumaczy. NIe wspomnę o godziwym wynagrodzeniu.
    • khad Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 04.11.11, 16:50
      polecam "polską" wersję Fight Night Champion, w którym jedyne co jest po polsku to (pożal się Boże) książeczka i pudełko. Ktoś mi powie co to ma być? Sam wolę grać po angielsku, ale takie "spolszczenie" mogli sobie darować.
    • pta4 Re: Polscy wydawcy a sprawa polonizacji gier 06.11.11, 14:39
      Gry powinny być polonizowane czy to w pełni, albo chociaż napisy. To prawda konsole mają rzadko Polskie wersje tym bardziej, że nawet większość gier familijnych nie ma polskich napisów, co dla młodszych graczy może być kłopotliwe. Oczywiście pełna polonizacja zjada dużo pieniędzy, ale na kinówkę mógłby się pokusić. Nie wszyscy znają język, a jak znają to przecież nie muszą ich znać na poziomie bardzo wysoki i w skutek tego posiadają pewne ubytki w bardziej zawiłych grach.
Pełna wersja