legileg
07.11.11, 04:47
Minęło już trochę czasu od opublikowania na Polygamii recenzji Uncharted 3. Emocje opadły, minęła premiera. Każdy mógł już samemu pograć w Uncharted 3 i sprawdzić co sprawiło, że produkcja ta wypadła z pierwszej ligi.
Zagrałem i...Gra okazała się fenomenalna i nie odstaje w wyraźny sposób od drugiej części, która zawrotnymi ocenami w prasie i ilością przyznanych nagród zyskała już status kultowej. Oczywiście najnowsza odsłona miała swoje błędy, które bardziej czepialski recenzent wychwyci. Mimo to Uncharted 3 swobodnie może pretendować do tytułu gry rok... A jeśli nawet nie gry roku, to zawalczyć w kategorii najlepszego action-adventure lub najlepszej gry na PS3. Zacząłem rozmawiać ze znajomymi recenzentami i okazało się że mają podobną opinie. Następnie odwiedziłem różne fora i natknąłem się na kolejne orgie zachwytu. Ostatecznie trafiłem na metacritic, aby dowiedzieć się, że Uncharted 3 posiada średnią 93% i wśród najlepiej ocenianych gier tego roku zajmuje 3 pozycje zaraz za Portalem 2 i Batmanem. Wszystko to pozwala mi w dużej mierze zrozumieć jaka jest "opinia ogółu" i zauważyć, że z recką na Polygamii coś jest nie tak. I tak dochodzimy do sedna.
Najpierw przyjrzyjmy się czym właściwie jest te 4/5, które wystawił redaktor (redaktorzy?) Polygamii. Jest to ocena wyższa niż te które przyznano produkcjom dość średnim jak X-Men, Ace Combat czy Red Orchestra 2, a niższa niż produkcje powszechnie uznawane za świetne, czyli Gears of War, Batman, czy Dark Souls. Jakie gry dostały podobną ocenę? Chociażby Driver, Resistance 3 i Battlefield 3. Wszystko to pozwala wnioskować, że 4/5 przyznaje się grom, które są po prostu dobre. Nie zostaną obsypane nagrodami i nie zapiszą złotymi literami w historii multimedialnej rozrywki, ale są warte swoich pieniędzy i wybijają się ponad przeciętność. Ot taki umilasz czasu w oczekiwaniu na lepsze tytuły. Czy taki opis faktycznie pasuje do gry, która zapewne niebawem zawalczy z Portalem 2 i Batmanem o tytuł gry roku, a z Gearsami o miano najlepszej gry akcji? Nawet gdyby miała z nimi przegrać, to przecież zdaniem redaktora Polygamii (a raczej oceny przez niego wystawionej) jest to tytuł o klasę gorszy, który obok wcześniej wymienionych tytułów stać nie powinien.
Przyjrzyjmy się teraz samej recenzji. Dowiadujemy się z niej, że Uncharted to świetna gra, ale czegoś jej brakuje. Nie udźwignęła hype, ma luki w scenariuszu i przede wszystkim - jest odczuwalnie gorsza niż druga część. I można się z tymi zarzutami zgodzić, potwierdza to też globalna średnia nieco niższa niż U2i. Czy to jednak argumenty wystarczające, aby spychać Uncharted oceną do "drugiej ligi"? Warto dodać, że pod recenzją podpisuje się 2 recenzentów, a swoje 3 grosze w podobnym tonie dodaje też Maciek, nie ma się więc co zasłaniać encyklopedyczną subiektywnością recenzji i prawem do własnego zdania. To nie subiektywna ocena jednej osoby, a wspólne stanowisko sporej części redakcji.
Nagadałem się, pora na jakieś wnioski. Wielu czytelników Polygamii uwarzą, że ocena została wystawiona wyłącznie dla wywołania szumu i zwiększenia ruchu na portalu. I faktycznie, pod recenzją zebrała się astronomiczna liczba komentarzy, a ogień podsycali sami redaktorzy Polygami dość mocno kłócąc (broniąc?) się z użytkownikami, czego przecież normalnie nie robią. Dziwny też wydał mi się felieton "Co z tą interaktywnością?", który również na wstępie postanowił pojechać po Uncharted wybierając jedną z najniższych ocen w internecie i znając ją za globalną tendencje... Kolejna próba zwrócenia na siebie uwagi kontrowersyjnym stanowiskiem?
Teoria spiskowa ma jedna jedną wadę. Czy naprawdę duży serwis medialny należący do największego w Polsce wydawcy łapałby za tanie sztuczki rodem z amatorskich blogów w celu zwiększenia swojej popularności? Nie wydaje mi się. O ile felieton to zwyczajne naciągnięcie faktów do własnej teorii, o tyle uzasadnienia oceny należy szukać głębiej. Wydaje się, że redaktorzy nie ocenili samej gry, a jedynie dali wyraz swojemu rozczarowaniu. Nie było dla nich istotne, że Unchated 3 to wciąż rewelacyjna produkcja miażdżąca niemal każdy tytuł dostępny na rynku, a to że okazała się gorsza od poprzedniczki. Bardzo wąska skala ocen nie pozwoliła im tego zaznaczyć w delikatniejszy sposób. Stąd wnioski:
Po pierwsze - do niedawna byłem gorliwym obrońcą skali ocen 1-5, ale po czasie muszę przyznać, że zwyczajnie się ona nie sprawdza. Ze strony czytelnika wrzuca zbyt wiele gier do jednego worka, jest nieprecyzyjna i wywołuje wiele sporów, a z punktu widzenia recenzenta daje bardzo małe pole manewru i nie pozwala w subtelniejszy sposób ukarać lub docenić dany produkt - zamiast dawać klapsa musimy od razu ucinać rękę.
Po drugie - nikt nie jest nieomylny, a każdy kieruje się swoimi indywidualnymi odczuciami. Ale czy naprawdę warto w jednej recenzji umieszczać stanowiska trzech różnych osób, którzy zgodnie reprezentują opinię RAŻĄCO różniącą się od ogółu? Jeżeli już redakcja decyduje się na publikacje kontrowersyjnego tekstu i wystawienie kontrowersyjnej oceny to czy nie rzetelniej i korzystniej dla czytelnika byłoby złagodzić go opinią kogoś o odmiennej (bardziej zbliżonej do ogółu) opinii, zamiast pieczętować ją potwierdzeniem kolejnego radykała?
Kolejny raz podkreślam - doskonale wiem, że każdy ma prawo do własnego zdania, a każdy człowiek jest inny. Trzeba jednak pamiętać, że słowo pisane nie mówi wszystkiego. Ciężko pismem wyrazić co nas naprawdę zdenerwowało, a co przypadło do gustu, zwłaszcza że musimy opisać grę mówiąc o niej jak najmniej (nikt nie lubi spoilerów) - często więc ironizujemy, żartujemy i używamy przenośni, które nie każdy musi zrozumieć. Ocena to jednoznaczne stwierdzenie ile gra jest warta bez owijania w bawełnę. Jej wystawienie to ogromna odpowiedzialność, większość graczy kupuje zaledwie 3 gry rocznie. Jeżeli na portalu pojawia się wiele ocen 5/5 (a pojawia i to zdecydowanie zbyt często) to wystawiając ocenę niższą sprawiamy, że sięgnie po nią niewiele osób. Jednocześnie przyczynimy się do tego, że czytelnicy mogą ominąć wychwalaną pod niebiosa grę roku, który każdy gracz powinien zagrać. Ominie ich też kupa świetnej zabawy.
Na koniec chciałbym zapewnić, że nie chcę nikogo obrazić, ani z nikim się kłócić. Chciałbym po prostu pewne kwestie zrozumieć i podyskutować na ich temat. Czy moja logika ma sens i czy dobrze zrozumiałem zaistniałą sytuacje?