O przyszłości słów kilka...

IP: *.polskielng.pl 05.02.09, 14:39
tak w przypadku kina, tak i w przypadku gier jak i w chyba każdym aspekcie życia, wszystko rozbija się o pieniądze. Jeśli znajdą się źródła finansowania ambitnych produkcji, znajdą się też autorzy z pomysłami. A wraz ze wzrostem popularności takich "lepszych" gier, będzie rósł na nie popyt i doczekamy się swoistej równowagi między produkcjami ambitniejszymi a masówką. Tak jak w dzisiejszym kinie.
    • ratheal O przyszłości słów kilka... 05.02.09, 14:40
      erm da się podejść do gier inaczej niż przez pryzmat kultury (aka rzeczy które wytworzył człowiek)? A zresztą analizujesz tutaj z perspektywy popkultury zjawisko, tak tylko sie czepiam smile
      Artykuł o gdybaniu, trochę naciągany, równie dobrze można powiedzieć, że hollywood czerpie garściami od gier (vide filmy coraz to efektywniejsze z masą efektów specjalnych) smile
    • shadow493 O przyszłości słów kilka... 05.02.09, 14:46
      Wow. Tekst naprawdę zmusza do myślenia. Gdyby się dłużej nad tym zastanowić to w sumie tak może być. Katharsis ,o którym wspomniałeś może nastąpić już niedługo. O tytułach ,które wymieniłeś (Facade, Tension, The Path, Night Journey czy Love) większość z nas nawet nie słyszała. Ale o to chodzi.W kinie jest tak samo. Bo powiedzmy sobie szczerze, kto z nas ogląda filmy niezależnych reżyserów. Abyśmy ruszyli się do kina czy choćby ściągnęli film z internetu potrzebna jest REKLAMA, czy jakiś szokujący event. (Tak jak to było w Testosteronie - co ta laska uciekła z przed ołtarza). Można by się jeszcze rozpisywać ,ale ...I tak to wszystko wiecie.
    • y_jak_y Re: O przyszłości słów kilka... 05.02.09, 14:54
      nie no hollywood nie czerpie od gier jako, że film i SFX w filmach jest starsze niż całą historia gier razem wzięta... natomiast zdecydowanie można mówić o wzajemnym inspirowaniu się kina i gier - wystarczy spojrzeć na to jak zmieniły się przerywniki filmowe na przestrzeni ostatnich kilku lat (wiadomo technologia ma tu wiele do powiedzenia, ale oczekiwania odbiorcy też wzrosły). ogólnie tekst bardzo ciekawy, fajnie napisany i z głową. a, że gdybanie naciągane? a jakież miało by być? od tego jest gdybanie smile

      mi się wydaje, że w najbliższych latach gry pójdą ostro w tryb online, symulowanie świata dla pojedynczego użytkownika jest spoko, ale po co? skoro element sztucznego żywego otoczenia można zapełnić żywymi graczami bo efekty w stylu pogoda, zmienne pory roku itd. to nie jest wielkie wyzwanie - wyzwaniem jest stworzenie świata, który faktycznie będzie współgrał z działaniami graczy i będzie się pod ich wpływem dynamicznie zmieniał... to było by coś zwłaszcza w MMO.
    • ratheal Re: O przyszłości słów kilka... 05.02.09, 15:04
      No ok, wzajemna inspiracja, ktorej film nie miał na, powiedzmy, podobnym etapie rozwoju (teatr nie ma aż takich możliwości wygenerowania świata jak film czy gry). Nawet jeśli gry przemierzają podobną drogę, to poprzez coraz większą korelacje z filmem ich ewolucja zacznie się zmieniać, w stosunku do utartej drogii. Wracając do teatru i jego związku z kinem - nigdy nie był tak dochodowy jak kino (zresztą z związków czysto technicznych). Najpewnie dzięki roli przede wszystkim dochodowej gry ominą (ominęły?) stadia które przeszedł film i są teraz na tym samym poziomie.
    • wypisany Re: O przyszłości słów kilka... 05.02.09, 15:04
      @ratheal

      Oczywiście, że artykuł jest naciągany. Z dwóch powodów:
      1) To moja subiektywna opinia, co podkreślam w tekście dość często.
      2) Nie chciałem wdawać się w zbyt szczegółową analizę, bo miejsca by nie starczyło. Ale kto wie, może kiedyś skuszę się na napisanie czegoś dla Kwartalnika Filmowego (choć wątpię, żeby to wydrukowano).

      @shadow493

      O tych tytułach wspomniała redakcja, nie ja. Ale fakt pozostaje faktem - gry naprawdę ambitne ciężko znaleźć. Sam trafiłem na Tension zupełnie przypadkiem. Powód tego jest jeden: jeśli lubisz ambitną rozrywkę, to nie ma takiego miejsca w Sieci, które wskaże Ci ciekawą grę. Właśnie dlatego jestem zwolennikiem stworzenia społeczności oceniającej gry pod tym właśnie kątem. O grafice, dźwięku i "miodności" można przeczytać wszędzie, ale dobrych niszowych gier nie promuje praktycznie nikt.
    • Gość: sdfg Re: O przyszłości słów kilka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.09, 15:05
      Cóż, podobnie jak z filmami, czy innymi dziełami kultury, wiele zależy od odbiorcy - od tego, co odbiorca na podstawie dzieła sobie w głowie wytworzy. Gry, które mogą umożliwić katharsis chyba już istnieją - podam choćby przykład Planescape Torment.
      Zresztą wszędzie, gdzie mamy do czynienia z narośnięciem dramaturgii, prowadzącym przez perypetie, punkt kulminacyjny do rozwiązania.
      Na upartego, to nawet w Cywilizacji - katartyczne (bądź eskapistyczne - zależnie od interpretacji) przeżycie zbudowania rakiety i rozwiązania tym samym ziemskich dramatów wink)
    • Gość: pp Re: O przyszłości słów kilka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.09, 15:32
      gry mogą uzyskać statut sztuki, pod warunkiem że statut szczególnie utalentowanych twórców, będzie odpowiadał temu jaki mają reżyserzy filmowi. W chwili obecnej twórcy są osobami które za wszystko odpowiadają a stosunkowo najmniej mają do powiedzenia, decyzje są podyktowane widzimisię idiotów po marketingu . Sztuka powstaje dzięki wizji jednostki, nie da się jej stworzyć pustym gadaniem na "kreatywnych" spotkaniach zespołów, kiedy twórcy uzyskają status znanych osobowości(a nie niewolniczych wyrobników w korporacjach) które mogą dyktować warunki, wtedy będziemy mieli sztukę robienia gier . :]
    • slawomir.serafin Re: O przyszłości słów kilka... 05.02.09, 15:49
      jeśli lubisz ambitną rozrywkę, to nie ma takiego miejsca w Sieci, które wskaże Ci ciekawą grę

      -----

      a GameCorner to co, pies? smile choć faktycznie, moglibyśmy częściej pisać o tego typu grach. Tension czeka na swoje Alternatywy smile tylko nie wiem czy najpierw nie przypomnieć Pathologic jednak...

      Gry, które mogą umożliwić katharsis chyba już istnieją - podam choćby przykład Planescape Torment.

      -----

      Vampire: Bloodlines też się kwalifikuje smile

      Sztuka powstaje dzięki wizji jednostki, nie da się jej stworzyć pustym gadaniem na "kreatywnych" spotkaniach zespołów, kiedy twórcy uzyskają status znanych osobowości(a nie niewolniczych wyrobników w korporacjach) które mogą dyktować warunki, wtedy będziemy mieli sztukę robienia gier . :]

      -----

      są już tacy twórcy, jak choćby Kojima właśnie (choć jego dzieła zupełnie do mnie nie trafiają). I masz rację, że to musi być wizja jednej, max kilku osób - te tytuły o których wspomniałem są właśnie tworzone samodzielnie (jak Love) lub w bardzo małych zespołach
    • Gość: bainit Re: O przyszłości słów kilka... IP: *.mn.agh.edu.pl 05.02.09, 15:53
      @pp
      dobrze gada, nalać mu wódki
    • Gość: bainit Re: O przyszłości słów kilka... IP: *.mn.agh.edu.pl 05.02.09, 16:04
      A swoją drogą i wiem, że to troche nie na tematy, to obecnie sztuka filmowa jest w stanie agonii. Lubie ambitne kino, do moich ulubionych filmów należą np. "Shining" Kubrica z 80', "Easy Rider" Hoppera z 1969 lub "Arizona Dream" Kusturicy z 1993. Od dłuższego czasu chciałem się wybrać do kina, ale kompletnie nie ma żadnych filmów, które by mnie zainteresowały. Co t w ogóle jest "Wyznania zakupocholiczki"? Blee.
      Podobnie mam z grami, mało jest gier które sprawiają, że muszę je mieć.
      kla.:pa
    • wypisany Re: O przyszłości słów kilka... 05.02.09, 16:22
      @slawomir.serafin

      Nie trzymajcie się tak kurczowo tego kat'harsis. Ja użyłem tego terminu jako hasła, które ma się kojarzyć ze sztuką ambitną. Nie jesteśmy starożytnymi Grekami i zupełnie inaczej rozumiemy to pojęcie. Wydaje mi się, że XXI - wieczny Europejczyk nie jest w stanie przeżyć takiego Oczyszczenia. Powodów jest wiele, nie ma sensu się tu rozpisywać. Zmierzam do tego, że tęsknota za sztuką oczyszczającą nasze dusze jest uczuciem pięknym, wysokim i bardzo potrzebnym. I być może w tej właśnie tęsknocie nasza nadzieja. Jeśli zbierzemy się w jak największą społeczność ludzi wrażliwych i inteligentnych, to będziemy mieli szanse wesprzeć Artystów przy klawiaturach w ich staraniach. Będziemy mogli powiedzieć naszym wnukom: "Należałem do tej grupy, która wypromowała największych twórców ery Komputerowej Nowej Fali"

      Brzmi to górnolotnie, ale czyż nie jest to piękna wizja? Co do roli GC jako drogowskazu pośród szmiry - to bardzo fajne miejsce do dyskusji, naprawdę. Jeszcze nigdy nie miałem okazji do zagłębienia się w temat gier aż tak głęboko. Zazwyczaj "portale growe" skupiają się na zwykłych reckach i niczym więcej. Tu jest znacznie ciekawiej. Dlatego myślę, że warto GC pozostawić w takiej formie, w jakiej jest teraz a wokół niego rozbudowywać społeczność zaangażowanych graczy. My (czytelnicy), dajemy Wam nasze błogosławieństwo i chęci. Wy możecie dać nam swoje zaplecze i technologię.
    • Gość: elmo Re: O przyszłości słów kilka... IP: *.MAN.atcom.net.pl 05.02.09, 16:38
      Co do rozgrywki online i bezsnesu tworzenia rozbudowanego świata dla pojedynczego gracza. Wg mnie nie da się wytworzyć tego typu świata na bazie ludzi. Grając kazdy chce być bohaterem, tym najważenijszym od którego zależą losy świata (pisząc kazdy oczywiście uogólniam smile. Jak więc stworzyć np realną grę wojenną w której walczyłyby dwie strony, a każda postać byłaby odgrywana przez ludzkiego gracza (brak botów). Powiedzmy, że jeszcze przydział ról wśród piechoty dało by się jakoś zorganizować, ale jak wyłonić dowódców wraz z tym najważniejszym. Kto chcialby jako łącznościowiec, zaopatrzeniowiec czy kierowca ciężarówki. Wiadomo, że znalazłyby się takie osoby, ale raz że byłoby ich niewiele to dwa, ile z nich godziłoby się na to by dowozić zaopatzrenie z zaplecza na front przez całą gre, albo ładować działo? Nie będę wspominał o tym, że raczej ciężko by było skłonić ludzi by podporządkowali się woli głównego dowódcy.
      W skali mikro (czyli dajmy na dzisjeszy chyba max 64 graczy) może i się da, ale w makro, przy tysiącach lub dziesiątkach tysięcy?
    • Gość: elmo Re: O przyszłości słów kilka... IP: *.MAN.atcom.net.pl 05.02.09, 16:41
      @wypisany

      Dobry pomysł. Bo nie da się nie zauważyć, że wokół GC zebrała się ciekawa grupa ludzi smile
    • wypisany Re: O przyszłości słów kilka... 05.02.09, 17:03
      @elmo

      Co do ciekawych ludzi, to też tak sądzę. Właśnie dlatego stałem się zagorzałym czytelnikiem GC.

      Jeśli chodzi zaś o masową rozgrywkę, uważam że nie masz racji. Istnieje już całkiem sporo gier sieciowych, w których pojedyńczy gracz jesst jednym z wielu. To zresztą podstawowe założenie wszystkich gier online. Jeśli zaś chodzi o to, że każdy chce być dowódcą a nikt nie chce ładować działa, to tu rozwiązanie jest proste - dowódcami moga być tylko co, którzy się wykazali. I już mamy stworzony system awansów identyczny z armijnym. A jeśli chodzi o ładowanie dział, to zautomatyzujmy nudne akcje i zostawmy samo gęste. Niech jedno działo p-lot. będzie obsługiwane przez jedną-dwie osoby i już masz mnóstwo chętnych na to stanowisko.

      Ten system już się sprawdza. Owszem, na niewielką skalę, ale do masowych rozgrywek potrzebne będą tylko kosmetyczne zmiany.
    • shadow493 Re: O przyszłości słów kilka... 05.02.09, 17:09
      @wypisany:

      "Jeśli zbierzemy się w jak największą społeczność ludzi wrażliwych i inteligentnych"
      A gdzie w Polsce masz inteligentnych i wrażliwych ludzi...big_grin ?

      A tak na serio to uważam ,że nasza kochana ojczyzna ( smile ) wydaje na świat tylu bystrych ,a nawet genialnych ludzi ,że wiele potęg gospodarczych mogłoby nam pozazdrościć (Tak, mówię m.in. o tępych choć bogatych Amerykańcach). Ale co z tego skoro nasza mentalność jest taka ,że wolimy ponarzekać , niż wziąć się za konstruktywną pracę. Potrzebne są nam wzorce z góry prezydent(LOL), premier ,ale nie tylko. Cóż skoro Polaków podnieca to ,że córka Madonny też ma wąsy to ja dziękuję www.plotek.pl/plotek/1,79592,6239525,Corka_Madonny_tez_ma_wasy___FOTO_.html...
      BTW. Też zauważyłem ,że inteligencja zaczyna się zbierać wokół GC...Aha i jeszcze zapomniałem napisać ,że fajny artykuł,a więc...fajny artykuł smile.Taki inny.
    • slawomir.serafin Re: O przyszłości słów kilka... 05.02.09, 17:13
      Kto chcialby jako łącznościowiec, zaopatrzeniowiec czy kierowca ciężarówki.

      -----

      ja chcę jako zaopatrzeniowiec big_grin oni mają na wojnie najlepiej, wszystkiego w bród i bić się nie muszą big_grin
    • wypisany Re: O przyszłości słów kilka... 05.02.09, 17:42
      @SS
      Racja, zaopatrzeniowcy zazwyczaj mają władzę. Podobnie jak starszy szeregowy segregujący pocztęsmile

      @shadow493
      No to w ramach niemarudzenia zbierzmy się w kupę i zacznijmy działać. W Polsce rynek gier jest młodszy niż w USA, więc i statystyczny gracz nie jest jeszcze tak dojrzały, jak jego zaoceaniczny kolega. Mimo to znajdzie się sporo mądrych graczy i tutaj, a GC może w tym bardzo pomóc. A wkrótce ci młodzi też dojrzeją i wesprą nas w naszych staraniach.
    • Gość: bn Re: O przyszłości słów kilka... IP: *.chello.pl 05.02.09, 17:49
      bełkot maturzysty po dwóch bełtach
    • Gość: elmo Re: O przyszłości słów kilka... IP: *.MAN.atcom.net.pl 05.02.09, 18:08
      @SS
      No właśnie ja też bym wolał się pobawić w coś takiego, a nie tylko z karabinem ganiać wink
    • Gość: mis Re: O przyszłości słów kilka... IP: *.adsl.inetia.pl 05.02.09, 18:11
      Coś w tym jest. Sam od pewnego czasu mówię, że kwestia wytworzenia się w miarę prężnej, w miarę sensownie "zaopatrzonej" i w miarę sensownie wspieranej finansowo sceny, mniej lub bardziej niezależnej, jest tylko kwestią czasu.
      Do tego: nie szukałbym w grach na siłę "wysokiej sztuki" (choć jest ona jak najbardziej mile widziana), a za to po prostu troszeczkę bardziej ambitnego podejścia do tematu (pojęcie sztuki jest względne: o ile możemy wskazać te "wartościowsze" gry to ktoś obok może się spierać czy są one rzeczywiście "sztuką" samą w sobie).
      Pomimo już dość "zaawansowanego" wieku ciągle mam dziecinne marzenia ;D i chciałbym się zabrać za gamedev. Problem w tym, że znam swój zapał i umiejętności stricte techniczne. To znaczy: nie mam ich w ogóle big_grin (po co komu człowiek, który tylko... chce i myśli ;]). Pieniądze to kolejna przeszkoda, chcąc zabrać się np. za rozbudowanego cRPGa, bez dużej ekipy się nie obędzie, plus: nie oszukujmy się, nikt nie będzie przecież pracować 12h i... nie mieć za co nakarmić dzieci oraz opłacić rachunki. Mówi się: "chcieć to móc", problem w tym, że nie każdy ma tyle determinacji. Szkoda, bo przez to wiele pomysłów ginie w zarodku. Nic, zboczyłem nieco z tematu ;D.
    • Gość: elmo Re: O przyszłości słów kilka... IP: *.MAN.atcom.net.pl 05.02.09, 18:18
      @mis
      Hehe smile Ilez to ja znam takich zaginionych pomysłów wink

      mis pisze o gamedev, a o jakim wsparciu myśli wypisany?
    • Gość: mvbm Re: O przyszłości słów kilka... IP: *.olsztyn.mm.pl 05.02.09, 18:49
      "Postanowiłem podejść do gier jako zjawiska kulturowego. Niesamowite i nowatorskie, nieprawdaż? A jednak. Wybitnie rzadko myślimy o grach wideo jako o tekstach kultury, pora więc nadrobić zaległości."

      Czy takie nowatorskie, to bym chyba nie powiedział - koleżanka już ponad 8 lat temu napisała magisterkę (na UW) traktującą gry wideo jako nowe teksty kultury. Autor nadesłanego tekstu pewnie zorientuje się na jakim wydziale i jaką nazwę miało seminarium wink
      Artykuł bardzo optymistyczny zważywszy, że wg niektórych dużych studiów developerskich gry są za trudne i trzeba je upraszczać...Nie mniej jednak mam podobne spojrzenie na przyszłość i potencjał jaki tkwi w grach wideo - cała nadzieja w tym, że oprogramowanie się rozwija i będzie coraz prościej tworzyć gry (nawet w 3d), zatem owe autorskie projekty mają miały więcej szans na realizację...Tylko, czy tego dożyjemy?
    • Gość: dr_dred Re: O przyszłości słów kilka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.09, 20:34
      Heh ja zawsze gry traktowałem tylko jako ciekawa niezbyt wymagająca rozrywka lecz przyznam że teraz gdy już jestem starszy, trochę inaczej na to patrzę. Już nie gram w byle co,aż tak często i w jak największą liczbę gier,wybieram uważnie i dokładnie gry i na pewno inaczej traktuje tą rozrywkę. Trudno żeby młodsi gracze traktowali gry jako wyższą sztukę,mimo to jak niektóre osoby zauważyły to się powoli zmienia ale to jeszcze daleko droga,swoją drogą gry to produkt masowy ,a kultura masowa nigdy nie dorówna kulturze wyższej,gry (oczywiście zapewne nie wszystkie) mogą się tylko wznieść ponad poziom tego wszystkiego co teraz widzimy,chociaż pod względem interaktywności i większej realności mogą przebić filmy ,ale na margines ich nie zepchną. Bo gry stawiają na ich czynny odbiór dużą interaktywność Ogólnie też tak jak inni tutaj patrzę na gry jako coś mającego ogromy potencjał,ale to nie tylko ludzie z góry,producenci,wydawcy,projektanci gier,publicyści,dziennikarze i ludzie z autorytetem mogą do pomóc dalszemu rozwojowi i lepszemu,poważniejszemu postrzeganiu i ocenie gier wideo wyniesieniu ich ponad zwykła rozrywkę dla masowego odbiorcy(łatwo nie będzie). Podpisuje się pod tym obiema rękoma i nogami że to my gracze musimy się zebrać i działać,tworzyć propagować że gry to nie tylko głupia i dziecinna rozrywka ale to coś więcej. Też zauważyłem że wokół GC zebrało się wiele ciekawych i mądrych ludzi mających sporo interesujących pomysłów. I oby GC też się rozwijał bo w sumie tylko tu zaglądam jak chcę dowiedzieć się co słychać w przemyśle growym i nie tylko.
    • wypisany Re: O przyszłości słów kilka... 05.02.09, 21:30
      @mis
      No widzisz, moim podstawowym celem zawodowym jest właśnie gamedev. Może kiedyś uda się zrobić coś razem, kto wie?

      @elmo

      A ja myślę o takim wsparciu, jakiego może udzielić duża grupa fanów - o stworzeniu społeczności i wykorzystaniu jej do promowania najambitniejszych projektów. Skoro mamy Camerimage, to czemu nie mielibyśmy mieć "Gameimage"? Stworzenie czegoś takiego będzie trudne, ale wykonalne. Ja mam zamiar spróbować wkręcić w to kilka osób, które można uznać za autorytety, ale bez dużej społeczności nic to nie da. Zajrzyjcie na forum GC, tam jest nieco więcej na ten temat.

      @mvbm
      Nie wiem, bo nie jestem z Wawy. Zakładam, że znajoma studiowała Kulturoznawstwo, ale to wszystko co mogę powiedzieć. Z UW znam zaledwie kilka osób i nawet nie mam za bardzo z nimi już kontaktu poza Facebookiemsmile
Pełna wersja