seruch
07.02.09, 16:45
"I choć sądzę, że rozpoznawalność Martina Scorsese, Ridleya Scotta czy Sama Mendesa wśród fanów filmu również nie jest powszechna, to jednak status tych panów na własnym podwórku trudno porównywać do tego, jaki jest udziałem twórców gier."
Niestety nie moge sie zgodzic z pierwsza czescia tej wypowiedzi. Te nazwiska to marki, same w sobie promujace filmy. Co z reszta czesto sie zdarza, nie da sie ich nie znac.