Muszę kogoś wybrać...

23.09.09, 09:26
Z jednym byłam 5 lat, ale wynikła między nami bardzo przykra sytuacja i się
rozstaliśmy (nie zdrada). Nadal pracujemy razem, codziennie spędzamy ze sobą
około 3-4 godziny w pracy.

Przez jakiś czas było źle, w ogóle nie mogliśmy się dogadać, to się
przekładało na pracę, ja zaczęłam się spotykać z nowym mężczyzną - eks
wiedział, że kogoś mam, ale myślał, że to "przelotna znajomość". Mocno
zaangażowałam w ten nowy związek, właściwie zakochałam, ale on jest żonaty,
więc niestety tworzył się jakiś dystans. Ja chciałam normalnego związku, a nie
romansu, a on zapewniał, że się rozwiodą (choć wciąż w to nie wierzę) -
zaczęłam doceniać mojego eksa... On przynajmniej był wolny.

Minęło trochę czasu i zaczęliśmy z eks normalnie rozmawiać, czasem jakiś wypad
do kina, na obiad w czasie pracy, czy wyjazd służbowy. No i właśnie podczas
jednego takiego wyjazdu wylądowaliśmy w łóżku. Nie wiem czemu - nie miałam
oporów, żeby się z nim przespać, pomimo, że spotykałam się z innym. Chyba
myślałam, że skoro mój "nowy" może bzykać żonę oprócz mnie, to ja też mogę.
Seks był świetny, ale on zapytał o coś dziwnego - czy go jeszcze kocham. Nic
nie odpowiedziałam. Nie wiedziałam co. Przecież czuję coś do mojego "nowego",
a do eksa? Nie wiem sama. Chciałabym z nim spróbować, ale zawiódł moje
zaufanie i nie jest tak przystojny jak mój "nowy". Wiem, że wygląd to nie
wszystko, a nowemu też zaufać nie mogę - w końcu jest żonaty. Jeśli w ogóle tu
można o zaufaniu mówić.

I teraz mam problem... Spróbować jeszcze raz z eksem? Choć to już w sumie
tylko przyzwyczajenie i nie wiem, czy znów mnie nie zawiedzie, ale z drugiej
strony mogę być pewna, że będzie mi wierny i że z nim, to będzie normalny
związek, a nie tylko romans. Może uczucie powróci, zapomnimy o tym, co było i
będzie dobrze?

Ale... Ja chyba wolę "nowego". Być może jestem głupia i naiwna (a raczej na
pewno), ale czuję, że oni się rozwiodą i będziemy razem. Bardzo im się nie
układa, wiem to także od ich przyjaciół. Myślę, że on mówi prawdę, że mnie
kocha i wierzę, że to jednak ja mu jestem pisana, a nie ona. Złożył już pozew
o rozwód, ale ona się nie zgodziła (wie o mnie, chyba chce mu zrobić na
złość), więc nie wiem ile to potrwa. A wyprowadzić się nie może za bardzo, bo
żona w tej chwili nie pracuje, a mają wspólny kredyt i jego nie byłoby stać na
życie + spłacanie kredytu + wynajęcie mieszkania (jest nauczycielem, więc
poszaleć nie może), a żona się nie wyprowadzi, już mu to powiedziała. Musi
więc czekać na podział majątku...

Zaproponowałam mu, że możemy coś wynająć razem, ale teraz z mojej strony jest
problem - pracuję i mieszkam w innym mieście, pracę mam świetną i nie za
bardzo uśmiecha mi się odejść albo dojeżdżać po 2h dziennie w jedną stronę (to
samo dotyczy jego)... Wiem, że musimy coś poświęcić, ale nie wiem po 1. czy
jeśli zdecydujemy się zamieszkać razem, znajdziemy nowe prace w miarę szybko,
żeby nie było problemów typu "od 1 do 1" etc.

Jak widzicie sprawa z "nowym" jest bardziej skomplikowana. On o moim eksie nie
wie - zabiłby mnie, gdyby się dowiedział, że dzieli ze mną łóżko. Oczywiście
ja nie mam prawa być zła o żonę, bo lada dzień się rozwiodą (ale wiem, że
czasem śpią ze sobą). Natomiast eks wie, że sypiałam z "nowym" i też chce
spróbować ze mną, ale "boi się i mi nie ufa" - bo może jak on się rozwiedzie,
to eksa zostawię. Teraz jesteśmy w bardzo luźnej znajomości, więc nie może mi
mieć tego za złe, w końcu rozstaliśmy się dawno temu, ale jednak...

Chyba powinnam dać sobie spokój i z jednym i z drugim, ale obu bym chciała, a
nie innych, teraz kwestia wyboru...
    • malwan Re: Muszę kogoś wybrać... 23.09.09, 11:32
      ...bo lada dzień się rozwiodą (ale wiem, że
      czasem śpią ze sobą)...

      że co przepraszam?

      jesteś naiwna jak większość kochanek.
      Poczekaj, być może żona, co to ma ją rzucić, wkrótce zajdzie w ciąże i wtedy
      będziesz miała problem z głowy.
      • ajmj Re: Muszę kogoś wybrać... 25.09.09, 15:59
        A wiesz ile trwa rozwód, gdy jedna ze stron nie wyraża zgody? Może
        potrwać i kilka lat, potem kilka lat sprawa o podział majątku...

        Źle mu z zoną - a z nią sypia?
        Kocha Ciebie, planuje z Tobą przyszłośc sypia dalej z żoną?

        Ja tego nie widzę. Decyzje a potem konsekwencje onych.
    • adela38 Re: Muszę kogoś wybrać... 27.09.09, 08:28

      Ten facet to dziad, ktorego nie stac na nowy zwiazek. Na twoim miejscu bylabym
      ostrozna, bo mozesz sie okazac niezadlugo sponsorka finansujaca jego i jego ex,
      kora moze go obarczyc wina za rozklad malzenstwa i jako osoba bezrobotna tracaca
      zywiciela pozwac jego- winnego o alimenty na siebie.
      Jakby ten facet naprawde tak cie kochal to by wyprowadzil sie od tej pani, nie
      spalby z nia, i poszukalby pracy i kata do mieszkania w twoim miescie.Nauczyciel
      nie powinien miec z tym wiekszych problemow.Moze wynajac stancje a ciebe
      odwiedzac.(takie rozwiazanie polecam tobie, bo jak go wpuscisz do swojego
      mieszkania to dasz argument dla jego bylej)Raty za kredyt moze splacac jak
      dotad, a reszte oplat niech ponosi osoba z nich korzystajaca czyli
      malzonka.Takie rozwiazanie pomoze tez jej poszukac jakiejs pracy, co zmniejszy
      ryzyko domgania sie alimentow n zone po rozwodzie.
      • green-chmurka Re: Muszę kogoś wybrać... 30.09.09, 13:56
        O jezu, ale namieszalas. Ale ja bym na twoim miejscu tego eksa wolala jak tego
        zabidzonego nauczyciela.
Pełna wersja