życie po.....

23.09.09, 16:22
Opowiedzcie prosze jak wyglądął czas po tym jak dowiedziałyście sie o
zonie...jak doszło do rozstania....czy może był happy end? ..jak teraz
ułożyłyście sobie życie...czy jesteście w "normalnych" związkach? Ile
trwał okres "żałoby" Moze i żony napiszą jak wygląda życie po powrocie
męzusia na łono rodziny..Moze są związki które przetrwały tą trudną próbę?
Jestem ciekawa tego wszystkiego...bo nowa jestem wśród wassmile
    • klara551 Re: życie po..... 30.09.09, 19:57
      Mój małżeński przetrwał taką próbę.Ale czas od informacji o
      kochance,do pozbierania się trwał 2 lata.Wyszło na to,że mój chciał
      wznieśc się na wyższy uczuciowy poziom,że życie w normalnym związku
      to jest nudne.Ale jak miał sam powiedzieć swoim i moim rodzicom,rodz
      inie ,dzieciom,znajomym,to wymiękł.Jak podział majątku,testament na
      rzecz dzieci,jak dorabianie się z kochanką od zera,tak jak było w
      naszym przypadku,to już nie.Byłam wściekła,załamana,rozczarowana,że
      poświęciłam pół życia fecetowi co poleciał na młodą głupią
      panienkę,bo miał kryzys wieku średniego i bał się starości.A
      teraz,minęło 5 lat,mamy wnuki,przyjęłam do wiadomości zdradę,ale nie
      zapomniałam i już ślepo nie ufam ,obserwuję.Nie znaczy to ,że robię
      awantury,czy wypominam,choć często kalkuluję,czy jakieś działanie
      będzie dla mnie dobre.Zawsze,pomimo kochanki mieliśmy dobry kontakt
      ze sobą,a teraz jeszcze umiemy się cieszyć z drobnych rzeczy.Nie
      czuję się zwycięzca,a raczej przyjęłam życie z dobrodziejstwem
      inwentarza,czyli nawróconym mężem.
      • daria_nowak Re: życie po..... 02.10.09, 10:42
        > poświęciłam pół życia fecetowi co poleciał na młodą głupią
        > panienkę,

        Jak rozumiem masz jakieś sensowne argumenty na ową "głupiość", czy zwyczajnie
        chciałaś dziewczynę zaocznie obrazić dla sportu, bo masz taka fantazję?
        • klara551 Re: życie po..... 03.10.09, 02:34
          Jak bym nie miała powodów,to bym nie pisała o młodej i
          głupiej.Wypowiedź nie jest zemstą ,a oceną,wystarczy?A czy
          kochanka,to znaczy inteligencja,klasa,a żona zawsze postponuje tę
          drugą,ot tak sobie bez powodu?A może czasami panienka upatrzy sobie
          faceta,co ma normalny związek i zamarzy o takim samym,z tym samym
          facetem?Tego nie bierzesz pod uwagę?A może panienka nie umie,lub jej
          się nie chce budować związku i szuka gotowca? A danych panienki,żeby
          nie było ocznie nie podam,bo nie wypada,jasne?A może jak
          przeczyta,to sama się odezwie i skomentuje.
          • daria_nowak Re: życie po..... 06.10.09, 09:22
            > głupiej.Wypowiedź nie jest zemstą ,a oceną,wystarczy?A czy
            > kochanka,to znaczy inteligencja,klasa,a żona zawsze postponuje tę
            > drugą,ot tak sobie bez powodu?

            Nie oznacza również głupiej. Do takich ocen trzeba mieć mocne podstawy, bo
            inaczej dokładnie tak to wygląda - banalna zemsta żony.

            > drugą,ot tak sobie bez powodu?A może czasami panienka upatrzy sobie
            > faceta,co ma normalny związek i zamarzy o takim samym,z tym samym
            > facetem?

            Jeśli ma normalny, to "panienka" możne się jedynie napatrzeć, a i tak nic jej z
            tego nie przyjdzie.

            > facetem?Tego nie bierzesz pod uwagę?A może panienka nie umie,lub jej
            > się nie chce budować związku i szuka gotowca?

            To musiałaby się jakoś niepostrzeżenie zamienić z żoną na miejsca.
            Z mężczyzną z odzysku również buduje się związek od podstaw. Chyba, ze ten nie
            zauważy podmiany pań. Ale to chyba nie w "normalnym" związku?
            • mariola.maria Re: życie po..... 06.10.09, 11:31
              no właśnie :
              Jeśli ma normalny, to "panienka" możne się jedynie napatrzeć, a i
              tak nic jej z tego nie przyjdzie.


              To moze ktos mi wytłumaczy, dlaczego po nieudanej próbie
              zainteresowania sobą żonatego meżczyzny przez kobiete, ten meżczyzna
              stał sie jej wrogiem a "najgorsza zarazą" jego żona?

              Przecież,jeżeli facet jest w związku , no to chyba trzeba sie
              liczyc, z tym, że może by w nim zadowolony, a żona to nie ostatni
              potwór.

              Chyba postawienie przez meżczyzne sprawy jasno : "sorry , ale
              bardziej podoba mi się żona" powinno być OK ?

              Czegos nie rozumiem, przecież wszyscy chcą uczciwości...
        • skarbek2-2 Re: życie po..... 03.10.09, 13:10
          Uderz w stół,a..... .I znowu zamiast pisać co myśle o tym co ktoś
          napisał,to tylko czepianie się szczegółów.Jak chcesz rozmawiać,to
          proszę nie czepiaj się,bo głupie nie tylko są żony ale i kochanki, i
          wszystkie o tym wiemy-niektóre udają,że nie wiedzą.Jaka mądra
          kobieta będzie z miłości z żonatym facetem przez ileś lat,chociaż
          wie o żonie,a nawet ją zna-tylko bardzo naiwna,potocznie nazywana
          głupią.Tak jak wiele kochanek nazywa głupią,żonę która przyjęła
          zdradzającego męża.
          • daria_nowak Re: życie po..... 06.10.09, 09:29
            Dla Ciebie czepianie, dla mnie zwracanie uwagi na szczegóły. Podstawa pełnego
            wnioskowania.

            Jaka mądra
            > kobieta będzie z miłości z żonatym facetem przez ileś lat,chociaż
            > wie o żonie,a nawet ją zna-tylko bardzo naiwna,potocznie nazywana
            > głupią

            Bardzo "głupia" ocenasmile
            Kobieta moze kochać, lubić, spotykać się z żonatym facetem i z nim być, bo tak
            jej ODPOWIADA. Nie potrzebuje deklaracji i jego skarpetek w swojej pralce. Taka
            jest "naiwna", ze chce tego, co jej odpowiada, a nie Misia w domku w pełnym
            wymiarze.

            To kwestia potrzeb i oczekiwań, a nie problem wartości intelektualnych człowieka.
            • skarbek2-2 Re: życie po..... 06.10.09, 11:54
              Zgadza się gdy chce się być tylko utrzymanką,to nie przeszkadza że
              jest żona i jest to uczciwe stawianie sprawy-w końcu nie daje jemu
              wszystkiego i nie może chcieć wszystkiego.Inaczej ma się sprawa,gdy
              chce się z tym facetem stabilizacji i imię stabilizacji daje się
              okłamywać,bo może już niedługo facet się zdecyduje-za rok może dwa.I
              to dla mnie jest przejaw głupoty.
              • daria_nowak Re: życie po..... 06.10.09, 17:10
                > Zgadza się gdy chce się być tylko utrzymanką,
                ?????????
                Można być kochanką i utrzymanką, ale nie koniecznie trzeba być utrzymanką będąc
                kochanką.

                Z resztą się zgadzam. Żonaty kochanek to wybór pewnej sytuacji. Albo się z nią
                godzimy, albo dziękujemy i wychodzimy z układu. Jęki i szlochy, ze och, ach,
                jest żooooona są żałosne. Jest, bo była. Jak przestanie być, to można zmienić
                podejście i ewentualnie charakter znajomości.
            • n.i.p.69 Re: życie po..... 16.11.09, 10:27
              daria_nowak napisała:


              > To kwestia potrzeb i oczekiwań, a nie problem wartości intelektualnych człowieka.


              ..... może wartość intelektualna człowieka(jak to ujełaś) nie ma większego
              znaczenia, o tyle rzecz rozbija się o jego potrzeby emocjonalne, człowiek
              emocjonalnie płytki siłą rzeczy nie ma wielkich oczekiwań i dlatego czyjeś
              skarpetki w pralce moga być dla niego irytujacesmile
              • daria_nowak Re: życie po..... 02.12.09, 09:18
                Jak rozumiem ukryłeś gdzieś w tym wywodzie sens?
                Skarpetki w pralce są synonimem dużych oczekiwań emocjonalnych??????????? A
                niecheć do nich świadczy o płytkości? Odważna teza.
                Osobiście stoję na stanowisku, ze skarpetki = mężczyzna w domu nie oznaczają
                szczęścia i zaspokojenia potrzeb emocjonalnych. I idąc tropem Twoich przemyśleń
                stwierdzę, ze niskie oczekiwania emocjonalne mają te osoby, które wychodzą z
                założenia, ze może pić, bić, zdradzać, czy olewać, ale skarpetki w pralce
                wynagradzają to wszystko.

                Wiesz, w tajemnicy Ci powiem, ze fajnie jest mieć życie, które się lubismile I nie
                czuć potrzeby dokonywania w nim rewolucji dla… skarpeteksmile


                Ujęłam odnosząc się do „głupiości” przywołanej wyżej.
        • asdaa Re: życie po..... 03.10.09, 13:21
      • asdaa Re: życie po..... 03.10.09, 13:18
        klara551 napisała:
        .Jak podział majątku,testament na
        > rzecz dzieci,jak dorabianie się z kochanką od zera,

        skoro podział majątku, to nie dorabianie się od zera, w końcu facet prze ileś
        czasu trwania małżeństwa też cos do wspólnego worka dorzucił . I jeśli decyduje
        się na nowy związek, to zwykle sam z siebie wszystko zostawia byłej żonie. O
        dzieciach nie mówię, bo im się należy bezapelacyjnie. Przynajmniej ja znam tylko
        takich, chociaż zdają sobie sprawę, że bywa też inaczej.
        PS. nie bierz tego do siebie, to taka ogólna uwaga...
    • skarbek2-2 Re: życie po..... 03.10.09, 13:29
      Życie po napewno nie jest sielanką,potrzeba trochę czasu,żeby
      otrząsnąć się po szoku po odkrytej zdradzie.I nie jest to czas
      trudny tylko dla żony,ale i kochanki,która też przecież zaangażowała
      się emocjonalnie.Najgorsze jest to,ze człowiek musi siłą zmuszać
      się,żeby coś zrobić,żeby nie myśleć i nie zwariować.Jedne idą po
      poradę do psychologa ,inne ,i żony ,i kochanki starają się jakoś z
      tym uporać same.Najgorsze jednak przynajmniej dla żon jest to,że już
      nigdy (przynajmniej tak ja uważam po 2 latach)nie będą mogły
      bezwarunkowo uwierzyć swojemu mężowi.Zawsze gdzieś coś w nas
      zostanie jak jeszcze jeden odruch,nabyty w życiu.
    • mariola.maria Re: życie po..... 16.11.09, 17:05
      Opowiedzcie prosze jak wyglądął czas po tym jak dowiedziałyście
      sie o zonie...


      wiedziałam od początku

      jak doszło do rozstania.... - on się rozstał z żona, z tego
      co słyszalam (od 2 osób)to przez dwa - trzy tygodnie ona chciała
      powrotu, a on nie.

      czy może był happy end? ... jak najbardziej - jesteśmy ze
      sobą już sporo lat.

      jak teraz ułożyłyście sobie życie... rewelacyjnie smile czy
      jesteście w "normalnych" związkach?
      tak
      • aneta-skarpeta Re: życie po..... 29.11.09, 14:44
        ja miałam przeczucie prawie od razu
        Niestety straciłam ciązę ( nie wpadkową) i bardzo to oboje
        przezywallismy. On chyba bardzej, bo z tego żalu aż sobie kochankę
        znalazł:]
        ale zrozumiałam to przeczucie dopeiro po jakims dłuzszym czasie, jak
        byłam w drugiej ciazy- jakies 1.5 roku poźniej- wtedy mialam pewnosc
        ze mąż nie jest taki jaki wydaje się ze jest. A ja z wielkiego zalu
        i checi zajscia w ciąze byłam lekko ślepa.

        po awanturach, wielkich przerosinach i bzdurnych tłumaczeniach
        wybaczyłam- ale chyba zeby jeszcze bardziej sie upewnic ze to nie
        ejst człowiek dla mnie, szybko wyszło ze cały czas ma kogos na boku
        jak syn mial rok z hakiem to odeszłam- ale juz na zimno, po
        przemysleniu wszytskiego, przy wsparciu rodziny- nie moglam z
        dzieckiem na reku trzasnąc drzwiami, a tez chcialam byc pewna na
        10000% ze juz mnie nie omami znowu

        teraz od blisko 4 lat jestem z facetem, który ma jednak inny pogląd
        na zycie, a wie dokłądnie co przezyłam i bardzo nas kocha- dzieki
        niemu jeszcze lepiej zobaczyłam jaki z tego pierwszego był kiepski
        egzemplarzsmile

        • aneta-skarpeta Re: życie po..... 29.11.09, 14:45
          aha, do tej pory- przez to co przeszłam- mam lekko "zrypaną
          psychikę"wink
Pełna wersja