blue_bear
07.10.09, 16:40
Wpadłem tu na chwile ale chyba zostane na dłużej...
Dlaczego wogóle zostałyście kochankami? Choć pytanie powinno być
skierowane też i do mężczyzn. Czego brakowało wam w waszych
związkach, lub też zyciu? Podobno takie sytuacjie biorą się z braku
relacji z partnerem, z niezdadowolenia z życia, z czego jeszcze? Z
samotności? Pędu do ciepła...? Próbuje sam to zrozumieć, co mnie
jakiś czas temu do tego pociągnęło?
Sam miałem okazje kiedyś przez chwile być tym drugim, kobieta była w
trakcie sprawy rozwodowej, niby wszystko fajnie się układało. Ale
pewnego dnia, wycofała pozew wróciła do męża, dziecka...urodziła mu
drugie...minęły dwa lata...widzieliśmy się niedawno. Przyznała że
nie jest zadowolona ze swojego życia, że przedkłada w chwili obecnej
własne życie nad dzieci.I że sama zacznie żyć jak dzieci dorosną...
tylko że straci najlepszy czas dla siebie...teraz. Kto wie jak
będzie za te 18-20 lat kiedy dzieci dorosną?
Po dwóch latach niby I. jest wciąż tą samą I. ale straciła, ogień,
iskre która sprawiała że człowiek tracił oddech.
Czy tak warto? Zawsze rezygnować z siebie?
Czy zostając kochanką/kochankiem nie rezygnujemy z marzeń, oczekiwań
o własnym związku? To równia pochyła, niewiele takich historii
kończy się szczęśliwie...Człowiek po czymś takim wychodzi jak po
wojnie...z ranami które nie zawsze potrafią się zagoić.