babska solidarność

12.10.09, 12:37
Mój mąż mnie zdradził, mam 29 lat, tamta młodziutka, to chyba jej pierwsze doświadczenie...
Po różnych perypetiach dochodzę do wniosku, że jednak trzeba być solidarnym. Tak w gruncie rzeczy, nawet jeśli to ona go upolowała, a on na to pozwolił, do tego ona nie czuje się winna (wobec mnie bo się znamy), to jednak do niczego by nie doszło gdyby mój szanowny małżonek tego nie chciał.
Teraz w wyniku jego decyzji, cierpią wszyscy, on, ja i ta dziewczyna.
    • klawiatura_zablokowana Re: babska solidarność 12.10.09, 14:18
      Z drugiej strony, gdyby ona czuła tę babską solidarność z tobą, toby zajętego
      chłopa nie ruszyła. Widocznie nie czuje, więc też możesz sobie odpuścić.
      • wrozterce Re: babska solidarność 12.10.09, 14:44
        Lubic ani wspierac jej nie mam zamiaru, ale ogolnie wiem, ze romans jest przede wszystkim meza wina. Jej wine widze w tym, ze mnie znala, wiec oklamywala mnie widujac sie ze mna.

        No i tak ogolnie mysle ze jednak trzeba byc wlasnie solidarnym i nie tracic z oczu faktu, ze to wlasnie moj maz, a nie jego kochanka jest tu najwiekszym winowajca.
        • bell-a30 Re: babska solidarność 16.10.09, 11:43
          nierozumiem czegoś takiego jak walka o faceta, jak facet kocha to
          chce być z tą osobą na której jej zależy , a takie zwodzenie to jest
          dobre dla przedszkola, nie rozumiem postępowania kochanek, które tak
          walczą o tego faceta, który macha mięsem, trzeba szanować swoje
          zdrowie i siebie, nie narzucać się i nie nagabywać, jężeli kochanka
          przestanie dzwonić on raczej nie wysila się żeby walczyć,żony to
          wszystko obserwują iraczej nie chcą uczestniczyć w takiej szopce i
          yu mmiś dochodzi do wniosku że krętactwo dalej nie przejdzie,ja
          wychdzę z założenia że trzeba szanować siebie bo miś zawsze myśli
          innymi przymiotami i to jest indywidualna kwestia sumienia,wystarczy
          je tylko mieć
Pełna wersja