wrozterce
12.10.09, 12:37
Mój mąż mnie zdradził, mam 29 lat, tamta młodziutka, to chyba jej pierwsze doświadczenie...
Po różnych perypetiach dochodzę do wniosku, że jednak trzeba być solidarnym. Tak w gruncie rzeczy, nawet jeśli to ona go upolowała, a on na to pozwolił, do tego ona nie czuje się winna (wobec mnie bo się znamy), to jednak do niczego by nie doszło gdyby mój szanowny małżonek tego nie chciał.
Teraz w wyniku jego decyzji, cierpią wszyscy, on, ja i ta dziewczyna.