szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych pytań

18.10.09, 21:47
Witam Was Kochankismile
Jestem kochanką od ponad 3 lat, zaczęło się pewnie standardowo,
pewnie w 90% tak się zaczyna. Praca połączyła nas w pewnien sposób,
co prawda nie pracujemy razem ale często mamy z sobą kontakt z racji
specyfiki branży.
Ja - kobieta wolna, nie z wyboru (wdowa) on żonaty, młodszy 7 lat.
Początek naszej "głębszej" znajomości wskazywał na charakter czysto
seksualny...
Niestety, po 3 miesiącach wyznał mi miłość, ja jemu niedługo
później..
Widywałam i widuję jego żonę- bardzo atrakcyjna, młodsza ode mnie 10
lat babeczka. Co On mówi o swoim małżeństwie, pewnie zapytacie...
Otóż to, że dla niego nie istnieje ta kob ieta jako żona, jedynie
jako matka jego (2) dzieci, które kocha do szleństwa i nie chce
zrobić im krzywdy, jaką jemu kiedyś wyrządzono (rodzice rozwiedli
się). Ja mu nie wierzę, uważam, że jest mistrzem w lawirowaniu
między mną a żoną. Jak uważacie?
Jest miłość, szczęście, wielka namiętność, boski sex, wspólne
wyjazdy, weekendy, kłótnie, dzikie awantury, i wiele wiele możnaby
pisać....Tylko... mam 40 lat i poczucie uciekającego czasu, trochę
przeciekającego mimo tego cudownego związku, przez palce...
Nie mam siły skończyć tego związku, zbyt wrośliśmy w siebie, ale
wiem, że powinnam.
Pomóżcie, bo duszę się i chyba wpadam w alkoholizm...
    • fortuna.500 Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 19.10.09, 10:35
      na bzdurne pytania są tylko bzdurne odpowiedzi, a ten wątek to bzdurna podpucha.
      • dzikarzeka Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 19.10.09, 20:44
        Dlaczego sądzisz, że moja historia to "bzdurna podpucha"?
        Nie rozumiem Twojego braku zrozumienia lub raczej nieumiejętności
        czytania.
        • prosta-kobieta56 Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 19.10.09, 22:12
          Poprostu zarzadaj aby odszedl od zony i wtedy zobaczysz czy mowi prawde.
          • gazeta_mi_placi Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 19.10.09, 22:19
            Już widzę jak odchodzi od młodszej żony i dwójki udanych dzieci do podstarzałej kochanki big_grin
    • gazeta_mi_placi Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 19.10.09, 22:13
      Statystyka jest nieubłagana.
      Według niej jeżeli żonaty facet nie rozwiedzie się w przeciągu pierwszych dwóch lat (w Twoim przypadku minęły już trzy) to raczej już tego nie zrobi smile
      Tym bardziej dla starszej o dekadę od własnej żony starej rury,
      w dodatku alkoholiczki.
      Life is brutal smile
      • dzikarzeka Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 19.10.09, 22:38
        Dziękuję Wam... pokrzepiające. Znalazłam to forum niedawno,
        spodziewałam się czegoś zupełnie innego...wymiany doswiadczeń,
        mądrych rad. Niestety, widzę, że można się tylko pogrążyć i wynieść
        naukę niezbyt przydatną.
        • gazeta_mi_placi Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 19.10.09, 22:47
          Czego się spodziewałaś? Jak pomóc Misiowi napisać pozew?
          • dzikarzeka Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 19.10.09, 22:54
            Spodziewałam się rozmowy, wymiany doświadczeń, odpowiedzi na pytanie
            m.in czy istnieje granica, moment zwrotny, przebudzenie w tej
            klatce, jaką sama sobie zafundowałam i zgubiłam klucz...Tyle.
            Napewno nie oczekuję sarkazmu i określeń typu "stara rura"!!!
            • gazeta_mi_placi Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 19.10.09, 23:02
              Tu chyba dla żadnej (a jeśli już to dla młodszej i w ciąży) żaden się nie rozwiódł.
              Przejrzyj na oczy.
              Stara i głupia uncertain
      • 8ma-rca Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 20.10.09, 11:19
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Statystyka jest nieubłagana.
        > Według niej jeżeli żonaty facet nie rozwiedzie się w przeciągu
        pierwszych dwóch
        > lat (..)

        mozesz podać źródło?
        • gazeta_mi_placi Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 20.10.09, 11:42
          Nie pamiętam dokładnie źródła (bardzo dużo czytam różnych rzeczy na
          internecie),jeżeli mi nie wierzysz to nawet gdybym podała konkretną stronę
          uznałabyś,że jest mało wiarygodna.
          Pozdrawiam.
          --
    • prawidlowe-podejscie Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 20.10.09, 00:29
      dzikarzeka napisała:
      <....>

      ok szukasz odpowiedzi...
      moze sprobuje...

      piersze i ostatnie:
      facet szukal kochanki, znalazl ja w Tobie, on zone i dzieci juz ma


      pare rzeczy dodatkowych dlaczego nie odejdzie od zony:
      1. jestes duzo starsza, nadajesz sie na kochanke
      2. w pedzie emocji facet zagalopowal sie i strzelil gafe mowiac ze Ciebie
      kocha, moze myslal ze cos sie konczy?... teraz juz dalej tak brnie.. ale
      ma nadal kochanke
      3. przeciez nie szukalas meza ale kochanka wiec o co chodzi?
      4. musze Cie zmartwic w 95% zona istnieje dla mezow ktorzy maja kochanki,
      ot tak sobie czasami niektorzy fantazjuja, nie znaczy to ze tak jest,
      mysle ze to idiotyzm ze strony mezczyzn (ja tak nie mowie, bo to zbedna
      rozmowa i do niczego nie prowadzi, daje puste obietnice, niedopowiedzenia,
      itd)
      5. jesli szukasz meza, to ten facet nie jest kandydatem na niego, on juz
      ma zone i dzieci, w razie czego on poprostu odejdzie do drugiej ktora
      bedzie nowa i nie bedzie z nia problemow, i nie bedzie zadawala glupich
      pytan typu "kiedy sie rozejdziesz kochanie ze swoja zona"
      6. alkohol jest dobry w rozsadnych dawkach, ale jak przesadzisz to sobie
      tylko zaszkodzisz
      7. polecam zrobienie bilansu co TY wogole chcesz od zycia, od niego, od
      kogos innego... czego szukasz/lub nie szukasz...itd..
      8. forum jest ostatnim miejscem w ktorym ktos moze podjac za CIEBIE
      decyzje, Twoje zycie Twoje decyzje Twoja odpowiedzialnosc

      powodzenia
      • jagoda4444 Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 20.10.09, 11:58
        dzikarzeka odbierz pocztę. Pozdrawiam
    • mankatoja Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 20.10.09, 18:54
      ....nie czytałam, co kto napisał wyżej, spodziewam się, że kilka osób pokopało
      Cię dosadnie. Z perspektywy doświadczeń, obserwacji oraz autopsji nie powiem nic
      pokrzepiającego. Faceci są brutalni, inaczej niż panie które pewnie na Ciebie
      tutaj naskoczyły, ale...one mniej zraniły, a on... Nie będę pewnie odmienna w
      poglądach, że tak naprawdę dzieci są alibi- dla Ciebie, dla niego samego.
      Narzekanie na żonę, traktowanie jej "wyłącznie jako matki dzieci" to , z
      przykrością powiem, stare śpiewki. Dlaczego tak myślę? Posłuchaj, proszę mojej
      historii w kilku zdaniach...Gdyby chciał odejść - odszedłby, gdyby chciał być z
      Toba- byłby, a można rozejść się kulturalnie i bez ogromnego krzywdzenia
      kogokolwiek. Był czas, kiedy to wszystko zrozumiałam, bo ślepo wierzyłam
      facetowi, który robił niczym Twój. Uwierzyłam w wielką krzywdę, jaką zrobiła
      żona, owszem, ma ciężki charakter,naprawdę trzęsie dziećmi, nim samym i
      wszystkim dookoła. Tylko że... On z nią jest nadal, ze strachu, z lenistwa, z
      głupoty. Ale jest. Mnie powiedział, że zaraz złoży pozew, że się wyprowadzi,
      podawał termin , a termin mijał i nic.... Czekałam. Wierzyłam. Potem "wyrósł"
      problem dzieci, podałam konstruktywne , rzeczowe rozwiązania, ale...on zawsze
      znalazł jakieś "Ale". Dzieci nawet chciały z nim zamieszkać, a i ja byłam
      gotowa zrobić wszystko, by być z nim. I nic z tego. Bo skrupuły, bo to i siamto.
      A tak naprawdę strach, wygoda i lenistwo, bo co zrobi ostra żonka, bo wspólny
      majątek, bo dzieci, bo wyrzuty sumienia .....Owszem ale nie wobec tego, że mnie
      zrobił w "trąbkę" przez dwa lata z hakiem, okłamywał wszystkich dookoła i długo
      zrozumiałam ten prosty fakt. Kochamy facetów, którzy myślą wyłącznie o sobie .
      Kłamią wiedząc, że oszukują. To najgorsze świństwo. Tym bardziej ze nie możemy
      na nich liczyć.....
      • dzikarzeka Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 20.10.09, 20:46
        Dziękuję Ci mankatoja, bardzo, z całego serca. Czekałam na takie
        słowa jak Twoje... W głębi duszy myślę tak samo, czuje sie
        oszukiwana, coraz bardziej tracę poczucie własnej wartości, pewnie
        stąd mój post tutaj. Wiem, że dla niego zaniedbuję dzieci (mama 2
        córtki 17 i 8 lat)....ale wrosłam w to o wiele zbyt mocno niż
        chciałam....
        Ale dosc o mnie! Powiedz jak się z tego wyplątałaś??? Skad wziełaś
        siłę??? Jak to zniosłaś? Bo rozumiem, że jesteś po...
        Pozdrawiam Cię
        • calkiem-fajna-ja Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 21.10.09, 11:02
          Dzikarzeka- skoro pytasz, to znaczy że już wiesz, że nie jest w cale
          tak kolorowo. Najważniesze że już wiesz , teraz pora żeby dotarło to
          do Twojej świadomości, że nie warto tak się szarpać, bo w imię
          czego? Po co? dla kilku minut radości i wielu długich godzin
          niepewnosci? Zastanawiania się co będzie daleje, jeśli coś będzie
          wogóle. SEX to nie wszystko, jeśli wiesz, że okłamuje żonę, to nie
          ludź się, że wobec Ciebie będzie uczciwy, czy lojalny.
          Nie wartowink

          całkiem-fajna-ja po 3 latach ex kochanka
        • mankatoja Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 21.10.09, 20:10
          Nie ma za co, naprawdę. Pytasz jak mi się udało.... któregoś dnia pękło mi
          serce. Miałam zawsze zasady i racjonalne poglądy na życie, chciałam żyć zgodnie
          z religia chrześcijańską, chciałam mieć dom,męża i wszystko szczęśliwe do końca
          życia, jak w bajkach. Stare wychowanie..... ale maż mnie zdradził i wierzyłam,że
          sama nie zrobię nigdy nic złego nikomu. Ani sobie. Zakochałam się i podziało się
          tak a nie inaczej. Długo walczyłam z sobą żeby nie znienawidzić siebie za zdradę
          własnych ideałów, niemoralność, złamanie zasad religijnych...Potem żyłam chwilą
          ale wiedziałam, że nie dam tak rady. Wyznaczyłam sobie termin...albo będzie ze
          mną albo nie, on wybierze a ja ....muszę się z tym pogodzić. Nie chciał wybrać,
          odwlekał wszystko a ja byłam na granicy....Chciałam się zabić. Nie zrobiłam tego
          ze strachu przed tym co jest po tamtej stronie. Zrozumiałam, że byłam summa
          summarum kochana ale...zabawką, bo przecież gdyby mnie kochała załatwiłby
          wszystko tak aby skrzywdzić jak najmniej osób...A w tym i mnie....Nie powinien
          był mnie okłamać i zwodzić. Ja....wycierpiałam się za bardzo. Zawsze zostanie w
          moim sercu. To wiem, to moja pokuta. Ale wiem, że nie mogliśmy dalej tak żyć. Za
          wiele bólu, krzywdy...
          ....nie ma siły, wciąż wmawiam sobie ze ją mam.
          Serdecznie Cie pozdrawiam.
          • dzikarzeka Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 21.10.09, 21:36
            Witaj mankatoja...

            Wczoraj, po przeczytaniu Twojego postu, moich ostatnich rozważniach,
            które doprowadziły do tego, że poczułam sie silna jak nigdy dotąd
            poprosiłam Go o rozmowę, o bardzo poważna rozmowę. Kilka godzin
            nocnych rozmów przez tel (był w pracy, bo jak inaczej)... Dzisiaj
            spotkanie face to face i dalsza długa rozmowa. Chcę, żebyś poznała
            efekt-zostajemy przyjaciółmi, bo zbyt dużo nas łączy prócz "miłości"
            i sexu... Nie wiem jak to zadziała, pewnie mizernie, bo kiedys też
            tak było i wszystko wróciło na stare tory...
            Przyjechałam ze spotkania z uczuciem wcale nie ulgi...raczej
            porażki. Powinnam radykalnie, tak jak rzucanie palenia... nie można
            ograniczac, zmniejszać dawki, bo przychodzi słabszy moment i wracasz
            ze zdwojoną siłą do nałogu.
            Nie wiem, czy będę umiała przyjaźnić się z facetem, który mnie
            oszukiwał i boję się, że nie wytrzymam, zapomnę się i poddam.
            Odkryłam juz dawno i nie mogę pojąć tego ewenementu...na codzień od
            bardzo już długo (zawodowo) muszę podejmować bardzo ważne, ryzykowne
            decyzje, bardziej lub mniej przemyślane i zawsze mam poczucie, że
            podjęłam własciwą.
            Jak to się ma do decyzji dotyczących naszej sfery emocjonalnej?...
            Wyłączyć serce, włączyć umysł i byłoby o wiele łatwiej ale...

            Wytrwaj, życzę Tobie i sobie z całego serca... I pomyslmy, że kiedyś
            bedziemy wspominać bycie tą "trzecią" jak kiepski melodramat, z
            nutką nostalgii i odrobiną humoru.
            Pozdrawiam Cię goracosmile



            • prosta-kobieta56 Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 22.10.09, 09:39
              A wiec o ile dobrze zrozumialam po rozmowie z nim wybral zone skoro zostajecie juz tylko przyjaciolmi?
              • dzikarzeka Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 22.10.09, 09:51
                Nawet nie stawiałam ultimatum, w obecnym stanie mojego ducha to
                byłoby poniżej godności.
                Jasno powiedziałam, że mam dość zwiazku z nim na takich zasadach.
                • prosta-kobieta56 Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 22.10.09, 13:04
                  A wiec powiem Ci tylko tyle jako ze tez mam od 3 lat kochanka 7 lat mlodszego nie utrzymuj z nim zadnych kontaktow zerwij wszystkie a kolezenstwo to juz wogole nie wypali.On juz wybral sparawa jest oczywista dla niego to fajna rozrywka i tyle jestes super kochanka i tyle nie daj sie dziewczyno wez sie w garsc jestes wolna kobieta milosc na Ciebie czeka.
                  • dzikarzeka Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 23.10.09, 00:46
                    A co u ciebie??? Rzucasz wyroki, opinie, rady...Dzięki za receptę
                    kobieto, co u Ciebie?Miłosć....hmmmm dla nie umarła jeszcze.U ciebie
                    Opowiedz.
                    • ajmj Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 23.10.09, 08:03
                      Niech pisze i dzoni. A chociaż pisze cos konstruktywnego?
                      Np sporządził juz pozwe o rozwód? opłacił?
                      Ja nie, niech spieprza naprawiać swoje małżeństwo...
              • rzepkaiwcia [...] 06.12.09, 18:35
                Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • mankatoja Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 23.10.09, 15:28
              Czytałam Twój post ten na forum dla... smile I czuję, że dojrzewasz do
              samodzielności. Trzymam kciuki .
              • dzikarzeka Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 23.10.09, 21:32
                Dziękuję kochana, ja też mam takie poczucie, jak nigdy dotąd cholera.
                Sprawdzam jeszcze pewne fakty, utwierdzam się. Muszę mieć pewność na
                100%.
                Pzdr hot hot hotsmile
          • skarbek2-2 Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 22.10.09, 20:22
            To nie tylko on wybierał,ty też podjęłaś w końcu decyzję,że tak nie
            możesz i nie chcesz żyć.Skoro potrafiłaś wytrwać w swoim
            postanowieniu-pomimo,że kochałaś,to jesteś bardzo silną osobą-wiele
            z kochanek nie potrafi odejść wciąż tkwiąc w tym układzie i
            czekając,aż facet podejmie za nich jakąś decyzję.
            • dzikarzeka Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 22.10.09, 22:16
              Skarbek... Wiesz po pewnym czasie i w pewnym wieku, mając jeszcze
              świadomość upływającego czasu przychodzi łatwiej... Inne to pewnie
              młode kobiety, którym czas nie cieknie przez palce.

              Wiesz, muszę to napisac... Ciężko,jest mi cholernie cięzko,
              chciałabym wytrwac. Nie wiem, czy dam radę, on ciągle pisze, dzwoni..
              • skarbek2-2 Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 23.10.09, 11:43
                Musisz wytrwać dla siebie by znów móc poczuć,że można żyć bez
                niego.On tylko chce znów mieć,a nie móc być z tobą.W końcu przez
                cały czas będąc z tobą mógł z jednej z was zrezygnować,a jednak tego
                nie zrobił.
    • pory.roku Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 23.10.09, 17:20
      Napisałaś, że efektem rozmowy "oko w oko" była obopulna zgoda na układ przyjacielski.
      Od razu Ci powiem, że to najgłupsza rzecz, jaką mogłaś zrobić.
      Dlaczego?
      Bo tym samym sama znów dałaś mu przyzwolenie na mailowanie,smsowanie i telefonowanie o każdej porze.
      Nie pomyslałaś, że może wydzwania, bo ma jakiś rodzinny problem i chce usłyszeć słowa pokrzepienia z ust przyjaciółki?!? wink
      Z drugiej strony-powiem z lekka ironią- że może właśnie tak nalezałoby kończyć romanse smile
      Bo skoro zostaliście przyjaciółmi nie powinnaś być już taką skrywaną tajemnicą, prawda?
      Powoli możesz zacząć wychodzić spod ziemi i kto wie, może nawet zostaniesz przyjacielem rodziny!
      Rozumiem, że Ty też możesz liczyć na pomoc swojego przyjaciela o każdej porze dnia i nocy?
      Możesz już teraz, bez żadnej obawy, zadzwonić do niego wieczorem, w weekend, w święta.A on bez żadnego stresu może telefon odebrać i porozmawiać z Tobą.
      W sobotę czy w niedzielę (czyli w te dni, które poświęcone były do tej pory tylko dla rodziny) może oficjalnie przyjść i pomóc Ci umalować sufit, zrobić remont, wymienić żarówkę,zawieść Cię gdzieś i przywieźć-jak nie będziesz mogła zrobić tego sama...
      Tak się zachowują przyjaciele.
      I mniemam, że taki sielankowo-pomocowy układ panuje teraz miedzy wami.
      Poza tym on niebawem znajdzie sobie inną kochankę a Tobie, jako przyjaciółce będzie mógł się wyspowiadać i o radę prosić.
      Ty cierpliwie, jak to przyjaciel wysłuchasz i oczywiście wskazówek udzielisz. Jeśli Ty się zakochasz, będziesz śmiało mogła pójść z dylematami do swojego przyjaciela...

      Rozumiesz, co chcę Ci powiedzieć?
      Nie ma czegoś takiego jak PRZYJAŹŃ, po wieloletnim romansie.
      Po żadnym chyba nie ma.
      To, co sobie ustaliliście to jakaś utopia.
      Nie bądź jego przyjaciółką,bo za chwilę przekonasz się, że to znów jednostronne poświęcenie.

      A teraz wydzwania, bo zwyczajnie dzięki Twojej decyzji zburzył się jego porządek dnia.
      Jak znajdzie jakiegoś klina-przestanie.

      Smutne ale prawdziwe.


      • prosta-kobieta56 Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 23.10.09, 18:41
        Dzikarzeko-pytasz co u mnie?ho ho duzo by pisac wszystko pogmatwane.Duuuuzo by pisac bo to wszystko to wynik calego mojego zycia wszystkiego co sie w nim wydazylo i to jak sie potoczylo a wiec pogmatwane z poplatanym w kazdym badz razie moj kochanek jest ze mna i chociaz ciagle boi sie rozwodu bo finansowo moze nie dac rady to wiem ze kocha mnie i chce ze mna byc.My oboje musimy razem dojsc do tego i ulozyc to wszystko.Rozwody dzieci mieszkanie-mam nadzieje ze damy rade bo wiem ze ani on ani ja juz nie zrezygnujemy z siebie.
      • dzikarzeka Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 23.10.09, 21:28
        Wiesz pory_roku, to jest możliwe, byliśmy na takim etapie przed
        tym "głębokim" związkiem, może uda się i po... kto wie???
        Znamy się jak łyse konie, mamy fajne grono wspólnych przyjaciół.
        Lubimy się po prostu, przy odrobinie samokontroli na poczatku może
        się to udać...
        Heeeheheheh, wiesz na samym początku grałam w piłkę z jego synkiem,
        on pomagał mojej córce w matmie...Tak sie zaczarowaliśmy i chyba
        damy się tak odczarować...
        "Dałby Bóg"
        • pory.roku Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 23.10.09, 21:38
          Czy do tego kręgu znajomych zalicza się również jego żona?
          Znacie się?
          Tak pytam,z babskiej ciekawości smile
          • dzikarzeka Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 23.10.09, 22:32
            Nie zalicza się, próbowałam ją kiedyś ze 4 lata temu rozruszać,
            bowling, kulanie na luzie, radośc z każdego zbitego pionka,
            przybijanie piątek, doping na głośno, emocje na żywo....
            wiesz...małpowalismy zawsze mozcno...
            Ona była jakby PONADTO, zdystansowana, zimna jakby, bez radosci i
            odpusciłam, jeszcze przed nawet myślą... że ja z Jej mężem...
    • kasialu Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 29.10.09, 14:45
      Uwolnienie się od tej miłości łatwe nie będzie... Ja nie watpię, że
      On Cię kocha, nawet bardzo. Pierwsza chemia minęła dawno i gdyby nie
      kochał nie byłby z Tobą. Rozwód to rzecz bardzo trudna i bolesna.
      Mężczyźni boją się takich wyzwań. Trwają w związkach dla tzw
      swietego spokoju... Szczęśliwi do konca nie są, ale oni chyba jednak
      działają inaczej niż my kobiety... w odmu oaza spokoju, posprzątane,
      wyprane, wyprasowane, żona obiad ugotuje, dzieci sie kręcą... czego
      chcieć więcej?? Po za tym można spotykać się z piękną nieznajomą,
      która rekompensuje braki np z sypialni. I taki ukłąd moze trwać i
      trwać...
      Znaleźć siłę żeby to zakończyć.... ciężko będzie.
      Gratuluję pierwszych kroków. Znam pary, które przyjaźnią się po
      zakończonym romansie, ale chyba nie było tak aż tak wielkiej
      zażyłości.

      Nie zakłądam złej woli pana z kt się spotykasz. Poprostu trudno
      podjąć decyzję o odejściu od rodziny.

      Tobie życzę dużo siły i wytrwałości bez wzgl. na to jaką decyzję
      podejmiesz wink
      pozdr
      • ajmj Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 30.10.09, 08:29
        A wielu także kocha i swoją żonę poprostu i dlatego nie odchodząsmile
        Ponoć można kochać dwie osoby naraz. Aha trzy, bo siebie
        najbardziejsmile

        Kopa w dupę, ultiamtum i konsekwencja - trudne - ale do wykonania.
        Trzeba się szanować.
        • bell-a30 Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 30.10.09, 08:46
          Można też kochać wszystko też co na drzewo nie wchodzi.Słowa nic nie
          znaczą, czyny...
          • lu_bella Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 30.10.09, 13:40
            bell-a30 napisała:

            > Można też kochać wszystko też co na drzewo nie wchodzi.

            Ciężko tak mysleć o swoim mężu, bo wtedy samoocena spada sad ( chyba )

            Słowa nic nie
            > znaczą, czyny...

            Zgadzam się big_grin Ale wszystkie czyny, a nie tylko desperacki powrót suspicious
            • bell-a30 Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 30.10.09, 13:47
              Co masz na myśli desperacki powrót? Przecież był wolny, ja go wręcz
              unikałam.Pytam się co robisz na tym forum jak masz takiego dobrego
              męża, bo tu są kobiety po przejściach
              • bell-a30 oczywiście do lu belli 30.10.09, 13:57
                • lu_bella Re: oczywiście do lu belli 30.10.09, 15:47
                  Naucz się odpowiednio pisać, bo zaśmiecasz forum postami typu...TO BYŁO DO...suspicious
              • lu_bella Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 30.10.09, 15:46
                bell-a30 napisała:

                > Co masz na myśli desperacki powrót?

                Prośby, błagania, obietnice...TO MAM NA MYŚLI smile

                Przecież był wolny, ja go wręcz
                > unikałam.

                Widocznie w myśl zasady, że pod byle jakim płotem zawsze lepiej niż w polu wink

                Pytam się co robisz na tym forum jak masz takiego dobrego
                > męża, bo tu są kobiety po przejściach

                Oj nie tylko takie są, nie tylko. A co robię ? Hmmm...Kiedyś przez przypadek zajrzałam, a teraz tworzę portret psychologiczny zdradzanej żony, żeby mnie mój nie zdradził wink
                Masz w nim swój udział big_grin
            • bell-a30 Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 30.10.09, 13:55
              Kochanek bronisz, mężczyzn bronisz. To ty święta madonna jesteś. Mój
              mąż musiał się wbrew pozorom dobrze postarć żeby do mnie wrócić.
              Wyprzedzając już twoje kąśliwe riposty, nie finansowy...Dobra żona
              taka jak ty powinna wiedzieć
              • lu_bella Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 30.10.09, 15:53
                bell-a30 napisała:

                > Kochanek bronisz, mężczyzn bronisz.

                W moim odczuciu bronię racji. I jeśli ona będzie po stronie zdradzonej żony to też jej będę bronić.

                To ty święta madonna jesteś.

                Prawie wink

                Mój
                > mąż musiał się wbrew pozorom dobrze postarć żeby do mnie wrócić.
                > Wyprzedzając już twoje kąśliwe riposty, nie finansowy...

                Chyba faktycznie nieźle skoro największy ciężar zrzuciłaś na kochanki ? ( a znałaś je ? wiedziałaś jaka historię im sprzedał ? NIE ! ale oceniłaś wszystkie sad

                Dobra żona
                > taka jak ty powinna wiedzieć

                A kto ci powiedział, że ja dobra żona jestem ? Ja jestem po prostu ODPOWIEDNIA żona dla mojego męża. ( no i ze staropanieństwa mnie wyrwał hihi )
                • second.lary72 Re: szukam odpowiedzi...na kilka moich bzdurnych 10.11.09, 22:18
                  przeczytałem wszystkie wasze wypowiedzi. nasuwa mi sie jeden tylko
                  wniosek . romans to związek bez szans na przetranie. a co w
                  przypadku kiedy ona ma męza , ja mam żonę , oboje o tym wiemy i
                  brniemy w to dalej. krótki staż w porównaniu z wami dlatego do was
                  się zwracam o radę . zaangażowałem się uczuciowo i sobie z tym nie
                  radzę .ona wyciągneła mnie z tłumu pospolitych facetów , dla niej
                  jestem przystojniakiem , misiem itp. żadnych pobudek finansowych ,
                  materialnych . od tak chęć ugryzienia tego owocu . idylla prawda ?
                  dla mnie czyli faceta układ wprost idealny. jednak uczucia mną
                  targają i męczę ją trudnymi pytaniami . sprawiam jej tym przykrość .
                  ona jest jedyną osobą z którą mogę o tym porozmawiać . albo nie
                  wierzę w szczęście które ona chce mi dać (na tyle ile może) albo ze
                  mną jest coś nie tak. dlaczego zamiast wzbić sie wysoko razem spadam
                  własnymi myślami w dół. jest coś krzepiącego w tym wszystkim ? nie
                  znamy się długo ale każde spotkanie to naprawde coś mistycznego. żyć
                  w błogiej nieświadomości jak para szczeniaków czy ustalić chociaż
                  minimalne zasady ? czy w romansie górę bierze sex czy kobieta
                  oczekuje bardziej uczucia ? cały czas powtarza mi że jest wspaniale
                  a ja wciąż szukam czegoś więcej . może tu jest problem i czas na
                  zadanie tego pytania ? czego taka kobieta oczekuje ode mnie ?
                  • to_moze_ja Re: second.lary72 13.11.09, 13:02
                    second.lary72 - jak ładnie... Tylko wytłumaczenie tego
                    wszystkiego to nie lada sztuka, tak jak z tym mistycyzmem- umiesz to
                    wytłumaczyc, okreslic , ocenic czy to złe czy dobre?
                    Nie da się.
                    romans to związek bez szans na przetrwanie - nie nie nie. Moze
                    trwac, mozna dzieki niemu życ, oddychac. Sytuacja gdy oby dwoje
                    jestescie w powaznym zwiazku jest chyba najwygodnejsza / jasli mozna
                    takich słów użyc. Bądz po prostu szczesliwy.
                    • second.lary72 Re: second.lary72 14.11.09, 22:53
                      od momentu napisania poprzedniej wypowiedzi dużo się zmieniło. to że
                      obydwoje dzięki temu oddychamy to pewne. wystarczyło to poukładać a
                      do tego potrzebna była rozmowa z tą drugą osobą. najważniejsze że
                      potrafimy się zrozumieć.będę szczęsliwy bo i ona jest a przecież o
                      to w tym chodzi.pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja