To ja z innej beczki...

22.10.09, 14:30
A ja po prostu mam ochotę na pewnego faceta! I nie mam jak tego z
siebie wyrzucić, nie mam z kim o tym pogadać, bo nikt mnie wokół nie
zrozumie. Bo ja mam rodzinę i on ją ma, bo razem pracujemy, bo jakby
ktoś cokolwiek zauważył.... to byłaby totalna kompromitacja
(obustronna). Nawet jemu tego nie mogę powiedzieć, bo mi po prostu
nie wypada, a usiedzieć w miejscu nie mogę, bo chcę go widzieć a
okazji mam jak na lekarstwo!
Szukam i łapię się każdego pretekstu, żeby pójść i spojrzeć na
niego, ale jak już tam jestem to zżera mnie trema, ręce mi się
zaczynają trząść i unikam jego wzroku!
Raz mnie pocałował, bo była taka chwila, trafiła się okazja i oboje
trochę wypiliśmy. Potem na drugi dzień on na mnie chciał spojrzeć
znacząco, ale ja nie podjęłam tego wzroku, jakby nic zupełnie się
nie stało... znowu zżarła mnie trema. Teraz chociaż momentami
odważam się na więcej śmiałości, on tego nie podejmuje - być może
przez moje wcześniejsze zachowanie. A ja się w środku gotuję, chcę,
żeby na mnie patrzył, żeby się do mnie uśmiechał, żeby do mnie mówił
i... jeszcze kiedyś mnie pocałował (albo i nie tylko!) Ale on widać
odbiera moje zachowanie jak wyrachowane - wtedy to było wtedy, a
teraz powrót do rzeczywistości i zapominamy o wszystkim. Nie chcę
zapomnieć. Tylko teraz już nie umiem mu tego pokazać...

Dzięki za wysłuchanie. Jak ktoś może dodać coś budującego, będę
wdzięczna. Pozdrawiam.
    • skarbek2-2 Re: To ja z innej beczki... 22.10.09, 14:38
      Czy naprawde chcesz rozwalić własną rodzinę dla chwili?Człowiek może
      ulec zauroczeniu,ale musi też zdawać sobie sprawę z konsekwencji
      swojego postępowania.Może ten facet właśnie zrozumiał,że to była
      tylko chwila i nie warto dla niej ryzykować własnego małżeństwa.
      • nick_na_jeden_watek Re: To ja z innej beczki... 22.10.09, 14:54
        O właśnie - i tu dochodzimy do sedna. Gdzieś pośród tych wątków
        padło też stwierdzenie, że facet wchodzi w romas dla dopełnienia
        swojego małżeństwa, kobieta natomiast angażuje się w to w inny
        sposób (w znaczeniu, że stawia wszystko na jedną szalę). I widzę, że
        taki pogląd tutaj góruje.

        Ja w tym momencie mam raczej ten męski stosunek do tej ewentualnej
        relacji. Nie chcę i nie mam zamiaru rozwalać niczyjej rodziny. Żyję
        ze świadomością, że ludzka monogamia nie jest zjawiskiem do końca
        naturalnym a jedynie obmyślonym pod wieloma aspektami społecznymi.
        Staram się patrzeć na świat realnie i wiem, że skoro ja myślę w ten
        sposób, tym bardziej myślą tak panowie i liczę się z tym, że podobne
        nazwijmy to "chcice" ma zarówno mój mąż, jak i pan, o którym piszę.
        Wiem, że mój mąż skorzystałby z podobnej okazji (jeśli dotąd tego
        nie zrobił), a że biorę to w kategoriach równouprawnienia, ośmielam
        się mieć podobne fantazje.

        To nie o zauroczenie tu chodzi skarbku2-2, to raczej wpływ chemii. I
        chęć doświadczenia czegoś nowego - ficzycznego zbliżenia z dojrzałym
        facetem, który wie czego chce. O, i to mnie chyba tak wzięło...

        Jeśli kogoś zgorszyłam poglądami, przepraszam smile
        • skarbek2-2 Re: To ja z innej beczki... 22.10.09, 16:06
          Fajnie,że razem z mężem tworzycie takie małżeństwo,gdzie każdy liczy
          się ze zdradą drugiego-szkoda jednak,że nie pomyślałaś,że żona tegoż
          faceta wcale nie musi chcieć liczyć się ze zdradą męża.A wtedy
          jeżeli nie ty to on może stracić przez chwilę radości swoją rodzinę-
          i może właśnie to powoduje,że jednak ciebie unika.Może powinnaś
          uszanować jego decyzję.
        • formoza13 Re: To ja z innej beczki... 22.10.09, 16:10
          Czyli jakaś miła, druga pani u boku Twojego męża, tak dla do dopełnienia waszego
          małżeństwa, nie stanowi dla Ciebie problemu.
    • fortuna.500 Re: To ja z innej beczki... 22.10.09, 18:37
      nick_na_jeden_watek napisała:

      > A ja po prostu mam ochotę na pewnego faceta!
      > Bo ja mam rodzinę i on ją ma, bo razem pracujemy, bo jakby
      > ktoś cokolwiek zauważył.... to byłaby totalna kompromitacja
      > (obustronna).


      I tu się mylisz, ze dwustronna,
      kompromitacja będzie dotyczyć tylko ciebie, jak wskazują statystyki, wylecisz
      na bank z pracy za romans;
      ale będzie wtedy ubaw ... po pachy smile

      • aneta-skarpeta Re: To ja z innej beczki... 05.11.09, 21:31
        jeśli jesteś szczęśliwa w swoim małżenstwie, choc wiadomo, że wkrada
        sie rutyna itd i pewnie nie cchesz go kończyć, to lepiej nie ryzykuj-
        takie rzeczy lubia odbijać się z podwójną siłą i możesz dla chwili
        przyjemności potem długo cierpieć, a nawet żałowaćsmile

        a faceci mają to do siebie ( mężowie), że im trudniej makaron
        nawijac na uszy o delegacjach, nadgodzinach i że " koleżanka w
        pracy się podtknęła i zostawiła ślad szminki na moim kołnierzytku"wink

        w takie bujdy to tylko my wierzymy, dlatego tak wiele kochanek
        cierpi, bo wierzy w farmazony, które wygaduja facecismile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja