new_silk
16.11.09, 22:20
Jak w temacie z tym ,że juz chyba nie mam siły dalej się w to bawić...
Ciągle myślę jak się z tego wyplątać ale nie wiem jak to zrobić?
Może zacznę od początku, a więc poznałam go w pracy od taki "biurowy romans".On odkąd pojawił się w naszej firmie miał oko na mnie ja raczej go unikałam, pracowałam w innym dziale więc widywaliśmy się dość rzadko co było mi na rękę-jemu nie bardzo bo nawet spowodował, że przeniesiono mnie do działu, w którym zarządzał...więc była to dla mnie katastrofa! Jednak to jeszcze było do przeżycia, ponieważ każde z nas kończyło pracę i nasze drogi się rozchodziły, jednak pewnego dnia okazało się że wprowadził się do tego samego bloku , w którym mieszkam-i było juz pewne, ze przepadłam....
Zaczęły się odwiedziny, przypadkowe "sąsiedzkie" spotkania...i pewnego dnia stało się z niewinnej rozmowy przy winie wylądowalismy w łóżku...do tej pory nie mogę sobie uzmysłowić jak to się stało?Czasem myślę, że wykorzystał moja chwilę słabości i tak myślałam tez nastepnego dnia ale chyba wtedy się troszkę pomyliłam...
Chciałam to skończyć nim na dobre się rozwinęło ale jakoś tego nie zrobiłam a po za tym do niego nie trafiają żadne argumenty, że to wszystko nie ma sensu...
Nie skończyłam i tak zostaliśmy parą kochanków...szkoda, że chodzi tu tylko o sex, przynajmniej ja tak to odbieram

Chcę to skończyć, bo już jestem tym zmęczona...nie widzę sensu aby być razem tylko dla zaspokajania swoich potrzeb...
A po za tym jeszcze jest parę innych rzeczy, które nie dają mi spokoju a mianowicie sposób w jaki traktował swoje poprzednie partnerki aż mnie przeraża a także myśl co bedzie jak wszystko wyjdzie na jaw w pracy?????
Czasem aż się boję co on zrobi jeśli powiem ,że to koniec??
Nie wydaje mi się by zrozumiał moje argumenty...czuję, że" popiszę" się w pracy i wreszcie pokaże swoje prawdziwe oblicze-tylko ,że to mnie przeraża i nie wiem czy mnie to nie przerośnie...
Jak sie uwolnić od takiego "tyrana"...????