walka z wiatrakami...

20.11.09, 08:40
Kiedy to pisze to mam wrażenie, że pisze chyba w innym
niezrozumiałym języku....

Ale po przeczytaniu postu Formoza (nie napalaj się na gościa,
który już ma rodzinę. Zniszczysz rodzinę innej kobiecie, innym
dzieciom, tego chcesz?
), chcę jeszcze raz napisac :

Meżczyzna to nie worek kartofli, nie można go zabrać, ukraść a
dobrej rodziny nie da sie zniszczyć!!!!!

Kochanki nie są odpowiedzialne za zdrady ( chyba, że wobec swoich
meżów)!
To wasi meżowie podjęli taką glupia lub nie decyzje i to ONI sa za
to odpowiedzialni... NIKT inny!
Przyczyna lezy w waszych mężach/związku/waszej relacji - pewnie
wszedzie po trochę. NIGDY w kochance czy innej kobiecie, która
podrywa waszego męża!


Z postu Mony :
bardziej interesuje mnie rozmowa,bliskosc emocjonalna

Było parę takich przypadków, że panie chciały sie umawiać z moim
meżem na kawę, najprawdopodobniej z wyżej wymienionej przyczyny.
Ponieważ były ładne i sympatyczne i grzecznie proponowały ową kawe,
oczywiście maż się zgodził i spytał sie gdzie i o której ma stawić
sie na spotkanie razem ze mną.

Panie, jak im wróciła mowa, mówiły, że to nie o to im chodziło. Mąż
równiez zdziwiony odpowiadał, że wobec tego nie wie o co, bo ja
jestem miła i towarzyska i chetnie sie mna pochwali swojej nowej
koleżance.
Z raz przyszedł ze mną bez uprzedzania owej pani - akurat w czasie
kiedy się z panią umawiał telefonicznie to mieliśmy w planach
powałęsac sie po sklepach i pójść na kawę, więc poszliśmy razem.

Przecież w naszej kulturze to oczywiste, ze jak się spotyka człowiek
z żonatym to również i z jego żona.
Pani dostosowała się błyskawicznie i popołudnie w kawiarni upłyneło
bardzo sympatycznie.

Zwykle jednak jakoś chęc na rozmowe i bliskość emocjonalna mijała
wówczas jak ręka odjął.
I to jest jedyna rzecz, której myślę, należy oczekiwać od meżów.
Od kobiet - NICZEGO!

    • n.i.p.69 Re: walka z wiatrakami... 20.11.09, 10:32
      ... dziewczyno! kazdy ma w tym swój udział, może Cię to zdziwi ale żony
      również!....lecz każdy również ponosi odpowiedzialność/karę za swoje
      postepowanie/winę. Dorosły człowiek powinien wiedzieć, ze nie nalezy pchać się
      "miedzy wódkę i zakąskę"... i to z bardzo wielu przyczyn a podstawowym jest to,
      że robiac to ingerujesz w bardzo bezpośredni i radykalny sposób w zycie innych
      osób nie świadomych tego i nie do końca sobie tego zyczących
      (..ale szkoda tylko, ze tłumaczenie Wam tak elementarnych rzeczy to walka z
      wiatrakami)
      • mariola.maria Re: walka z wiatrakami... 20.11.09, 12:25

        w zyciu troche jak w dzungli. Wygrywaja lepsze geny wink

        Nie widze powodu, żeby nie próbowac zainteresować sobą zajętego/
        żonatego meżczyzny.
        Nie widze powodu dla którego inna kobieta nie miałaby próbowac
        podrywac mojego męża - to dla mnie normalne. Miły, przystojny,
        zamożny, dobrze tańczy.
        Niech próbują.
        Niech próbuja wejść "miedzy wódke a zakąskę", jeżeli ktoś je wpuści
        to będzie jego wina, nie ich.
        Jakoś mi to snu z powiek nie spedza, że dookoła kobiety "czychają"
        na mojego meża.

        Jeżeli nam sie nie ułoży to na pewno będzie nasza wina a nie ich.



        • fortuna.500 do autorki 20.11.09, 14:01
          sama sobie przeczysz - to typowy brak logiki u jednostek prymitywnych.
          wpierw twierdzisz, ze kochanki nie sa winne zdrad, a potem twierdzisz, ze mają
          podrywać cudzych facetów.


          nie "czychają"- a czyhają
          • aneta-skarpeta Re: do autorki 24.11.09, 11:51
            fortuna.500 napisała:

            > sama sobie przeczysz - to typowy brak logiki u jednostek
            prymitywnych.
            > wpierw twierdzisz, ze kochanki nie sa winne zdrad, a potem
            twierdzisz, ze mają
            > podrywać cudzych facetów.



            no własnie mogą podrywać, bo jak nawet poderwą to nie będzie ich
            wina, tylko męża, który sie skusiłsuspicious
            pownieważ to nie obce baby nam slubowały wiernośc tylko nasi
            mężowiesmile

    • ta.emi mariola 20.11.09, 11:30
      To wygodna dla kochanek teoria, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, bo
      zakłada, ze:
      kobiety są bezwolnymi marionetkami, które nie chcą , ale są siłą
      gwałcone przez tych złych żonatych facetów oraz
      bez swojej woli i intencji stają się dmuchanymi lalami.

      Załosne podejście do sprawy, ponieważ nie da się na siłę i wbrew czyjeś
      świadomości mieć romans.

      Większość kochanek wie w co wchodzi i jakie są tego konsekwencje, a jeżeli nie
      wie , to jest tym bardziej smutne, bo trudno uwierzyć, ze są na świecie
      kobiety, które pozwalają tak sobą manipulować .

      Mariolo. mario wyrazy współczucia, ze sie do tego przyznajesz.
      • lu_bella Re: mariola 24.11.09, 08:44
        ta.emi napisała:

        > To wygodna dla kochanek teoria, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, b
        > o
        > zakłada, ze:
        > kobiety są bezwolnymi marionetkami, które nie chcą , ale są siłą
        > gwałcone przez tych złych żonatych facetów oraz
        > bez swojej woli i intencji stają się dmuchanymi lalami.


        Nie wiem gdzieś Ty to wyczytała ? Nie wiem jak żeś to wykoncypowała ? uncertain

        >
        > Załosne podejście do sprawy, ponieważ nie da się na siłę i wbrew czyjeś
        > świadomości mieć romans.

        No tak...więc gdzie w tym wszystkim jest misiu ??? surprised

        >
        > Większość kochanek wie w co wchodzi i jakie są tego konsekwencje, a jeżeli nie
        > wie , to jest tym bardziej smutne, bo trudno uwierzyć, ze są na świecie
        > kobiety, które pozwalają tak sobą manipulować .

        Taaaak...nie ma potencjalnej kochanki to misiu od razu SPORZĄDNIEJE, ZACZNIE MOCNO KOCHAĆ...po prostu IDEAŁ big_grin ha ha ha

        >
        > Mariolo. mario wyrazy współczucia, ze sie do tego przyznajesz.

        Ta.emi. Wyrazy współczucia, że jesteś taka naiwna suspicious
        • n.i.p.69 Re: mariola 24.11.09, 10:58
          .....Taaaak...nie ma potencjalnej kochanki to misiu od razu SPORZĄDNIEJE,
          ZACZNIE MOCNO KOCHAĆ...po prostu IDEAŁ big_grin ha ha ha

          .... zastanawiałem się dlaczego kochanki "zakochują" sie w dwulicowych
          niedojrzałych emocjonalnie gówniarzach (pomijajac aspekt doboru według klucza
          patologii i deficytów!).... kochanki zwyczajnie zakochują sie w samym fakcie
          "uwielbienia" własnej osoby, dlatego nie są w stanie zrozumieć osób
          obdarzajacych swoim uczuciem CZŁOWIEKA!!! a nie jego popedowosć nazywana przez
          nie górnolotnie "miłością" i dlatego też facet porządny, idealny to ten, który
          "MOCNO KOCHA"(?)
          • lu_bella Re: mariola 24.11.09, 13:01
            n.i.p.69 napisał:

            >
            >
            > .... zastanawiałem się dlaczego kochanki "zakochują" sie w dwulicowych
            > niedojrzałych emocjonalnie gówniarzach (pomijajac aspekt doboru według klucza
            > patologii i deficytów!)....


            Myślę, że nie zawsze się zakochują suspicious


            kochanki zwyczajnie zakochują sie w samym fakcie
            > "uwielbienia" własnej osoby, dlatego nie są w stanie zrozumieć osób
            > obdarzajacych swoim uczuciem CZŁOWIEKA!!!


            Nie zawsze są obdarzone uczuciem CZŁOWIEKA suspicious


            a nie jego popedowosć nazywana przez
            > nie górnolotnie "miłością" i dlatego też facet porządny, idealny to ten, który
            > "MOCNO KOCHA"(?)

            Dla każdego definicja miłości jest inna. Nie każdy szuka miłości ( bo może ją mieć), a to że co niektórzy poddają się popędom to inna historia.
    • formoza13 Re: walka z wiatrakami... 20.11.09, 12:14
      Kiedy to pisze to mam wrażenie, że pisze chyba w innym
      > niezrozumiałym języku....

      Piszesz w zrozumiałym języku, ale ja mam inne zdanie niż Ty.
      Ty powtarzasz, że kochanka nie jest winna rozpadu związku człowieka, z którym
      wdała się w romans a ja uważam, że jest winna. Jest tak samo winna jak ów pan.
      Wobec swojej rodziny i jego rodziny, tak jak jej kochanek.
      A rodzinę nie tylko dobrą, ale nawet najlepszą da się dość łatwo zniszczyć.
      • mariola.maria Re: walka z wiatrakami... 20.11.09, 12:18
        A rodzinę nie tylko dobrą, ale nawet najlepszą da się dość łatwo
        zniszczyć.


        No i własnie z tym sie absolutnie nie zgadzam.

        Dziękuję za Twoją wypowiedż, odebrałam ja jako rzeczowa i uprzejmą,
        ciesze się, że się Twoim zdaniem podzieliłaś.
    • formoza13 Re: walka z wiatrakami... 20.11.09, 17:08
      Masz prawo tak uważać, ktoś inny ma prawo uważać inaczej. I tyle, Twoje
      argumenty mnie nie przekonają, moje nie przekonają Ciebie, każda pozostanie przy
      swoim zdaniu. I już. smile
      • formoza13 Re: walka z wiatrakami... 20.11.09, 17:10
        A, też nie jestem kochanką ( nigdy nie byłam i zapewne nigdy nie będę), ani
        zdradzaną żoną też nie jestem ( w każdym razie o tym nic nie wiem ) smile
    • skarbek2-2 Re: walka z wiatrakami... 23.11.09, 15:30
      Ja nie winie kochanki mojego męża,za to,że on szukał na boku,ale za
      to,że zgodziła się być kochanką.Jak by to nie tłumaczyć okłamywali
      mnie obydwoje.
      • aneta-skarpeta Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 11:43


        Ja kochanką żonatego mężczyzny bym nie chciała być- najzwyczajnie w
        swiecie nie chce zeby ktos przeze mnie czuł sie tak jak ja, gdy
        byłam zdradzana przez mojego ex męża

        zgadzam się z załozycielką tematu, że jak chłop nie chce to kobieta
        może różne cuda wyczyniać, a ten na bok nie pójdzie

        Poza tym, nie musi psuc sie w związku- wystarczy że facet musi
        podbudowywac swoje ego wiecznymi podbojami, jest nieodpowiedzialny i
        egoistyczny i bawi sie uczuciami innych- i kobieta nawet gdyby na
        rzęsach stawała to i tak nie wygra z natura męża

        tak jak nie kazdy alkoholik pije, bo ma problemy:]
        • mariola.maria Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 12:32
          "...nie musi psuc sie w związku- wystarczy że facet musi
          podbudowywac swoje ego wiecznymi podbojami..."

          W moim rozumieniu związek z takim kimś z definicji jest "zepsuty".
          Nie da się zbudowac dobrego partnerskiego związku z kimś, kto
          ma "niedorobione ego". Relacja z taka osoba w/g mnie jest juz z góry
          skazana na porażkę. Albo "dobuduje sobie ego" na terapii, albo
          zwiazek się rozpadnie.
          • aneta-skarpeta Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 12:54
            W moim rozumieniu związek z takim kimś z definicji jest "zepsuty".
            > Nie da się zbudowac dobrego partnerskiego związku z kimś, kto
            > ma "niedorobione ego". Relacja z taka osoba w/g mnie jest juz z
            góry
            > skazana na porażkę. Albo "dobuduje sobie ego" na terapii, albo
            > zwiazek się rozpadnie.


            masz rację. Z perspektywy widze, że problem nie był w jego
            zdradach, ale w tym jakim jest człowiekiem


            Jego zdrady pozwoliły mi po prostu dość łatwo skończyc ten
            związek,a że teraz jestem z cudownym facetem i moje zycie jest
            fajne to nawet powinnam tym kochanka po bukiecie kwiatów wysłac w
            podziekowaniuwink
        • ta.emi Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 13:29
          aneta-skarpeta napisała:

          > zgadzam się z załozycielką tematu, że jak chłop nie chce to kobieta
          > może różne cuda wyczyniać, a ten na bok nie pójdzie



          a jak kobieta nie chce być kochanką, to facet może ja zmusić wyczyniając różne cuda?
          Kochankami zostają te, które sie na to godzą i to z pełną świadomością.
          • lu_bella Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 13:42
            ta.emi napisała:


            >
            > a jak kobieta nie chce być kochanką, to facet może ja zmusić wyczyniając różne
            > cuda?

            Dokładnie w drugą stronę też działa big_grin Jak facet porządny, to żadna go nie zbałamuci.
            Jak to mówi stare przysłowie pszczół : "Dobrego karczma nie zepsuje, złemu kościół nie pomoże "


            > Kochankami zostają te, które sie na to godzą i to z pełną świadomością.

            A co z tymi, które świadome nie są ?? Facet potrafi taką historię stworzyć, że tylko wróżka zostaje. Niestety nie każdy wierzy we wróżki tongue_out
            • aneta-skarpeta Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:56
              lu_bella napisała:


              > A co z tymi, które świadome nie są ?? Facet potrafi taką historię
              stworzyć, że
              > tylko wróżka zostaje. Niestety nie każdy wierzy we wróżki tongue_out


              tutaj nalezy tylko współczuć takiej kobiecie, która została
              zbałamucona

              I najczęsciej i tak mężowie kochankom opowiadają bajki o tym jaka
              zona zła i niedobra , a on biedny żuczeksmile
          • mariola.maria Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 13:46
            a jak kobieta nie chce być kochanką, to facet może ja zmusić
            wyczyniając różne cuda?

            Nie, ale pewnie są kobiety, którym to sie podoba, że sa kochankami..
            Wszystko jedno czy sa takie kobiety czy nie i nie wydaje mi sie,
            żebym miała jakies prawa do ich oceny.
            Nie mam tez w związku z nimi żadnych oczekiwań, więc mi to nie
            przeszkadza jak one sobie układaja życie.

            Jak juz pisałam, jeżeli sposobem na zycie jakiejś kobiety jest bycie
            kochanką, to jej sprawa, jeżeli sie będzie "starać" o mojego meża,
            to jej sprawa.
            Jeżeli mój maż mnie zdradzi to nasza sprawa a nie jej.


            • lu_bella Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 13:53
              mariola.maria napisała:

              > a jak kobieta nie chce być kochanką, to facet może ja zmusić
              > wyczyniając różne cuda?

              > Nie, ale pewnie są kobiety, którym to sie podoba, że sa kochankami..
              > Wszystko jedno czy sa takie kobiety czy nie i nie wydaje mi sie,
              > żebym miała jakies prawa do ich oceny.
              > Nie mam tez w związku z nimi żadnych oczekiwań, więc mi to nie
              > przeszkadza jak one sobie układaja życie.
              >
              > Jak juz pisałam, jeżeli sposobem na zycie jakiejś kobiety jest bycie
              > kochanką, to jej sprawa, jeżeli sie będzie "starać" o mojego meża,
              > to jej sprawa.
              > Jeżeli mój maż mnie zdradzi to nasza sprawa a nie jej.


              O to właśnie chodzi smile Niestety nie każdemu jest dane zrozumienie tego smile

            • ta.emi Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 13:58
              Jak są kobiety, którym podoba się bycie kochanką, to wina ich i facetów
              rozkłada sie po równo.
              Dlaczego oceniasz mężczyzn, a nie chcesz oceniać kobiet, bo tak ci pasuje do
              twojej teorii ?
              Facet tak gra, jak mu kobieta pozwala, kochankami nie zostają święte dziewice.
              Jak mężczyźnie wchodzi do łóżka kobieta, to korzysta, seks to tylko fizjologia,
              wytrysk i po sprawie.
              • malwan Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:13
                Facet tak gra, jak mu kobieta pozwala

                kobieta tak gra jak jej facet pozwala...dodajmy żonaty zazwyczaj.

                Kobieta, która jest wolna może żyć tak jak chce.
                Facet, który jest żonaty już nie.
                • ta.emi Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:18
                  a jak są samotnymi kobietami i jeszcze kochankami, to tak grają jak im żonate
                  misie pozwalają smile smile
                  Co to za "wolność' kiedy czeka się na faceta i podporządkowuje swoje życie jego
                  małżeństwu ??? : ))))
                • mariola.maria Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:19
                  Kobieta, która jest wolna może żyć tak jak chce.
                  Facet, który jest żonaty już nie.


                  Ależ może, tylko musi ponieść tego konsekwencje... a to juz
                  najczęściej panom nie podoba... smile
                  • ta.emi Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:28
                    jak życie dowodzi, żonate misie nie chcą pozbawić wolnych kobiet ich wolności.
                    Wolna przed romansem była i wolna po romansie została...smilesmilesmile
                    • ta.emi Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:34
                      wolne kobiety wchodząc w romans marzą o zniewoleniu , chcą godnie zastąpić te
                      wredne zony , która nie daje misiom seksu.
                    • mariola.maria Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:35
                      ???
                      To chyba odpowiedź nie na mój post.
                      Bo moje zycie dowiodło dokładnie czegoś innego.
                      To mój były kochanek poprosił mnie, żebym została jego żoną i
                      chciał, żeby ten związek był inny od poprzedniego.
                      Nowy związek chciał mieć z obustronnym oczekiwaniem wyłaczności na
                      sex i romansowanie...
                      Pomyslałam pare tygodni i się zgodziłam, po latach nie żałuje.



                      • ta.emi Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:40
                        nie wierzę w żadne podawane na forum "prawdy", czy "półprawdy.
                        pisać sobie każdy może...
                        tylko, jak to da się sprawdzić. smile
                        • mariola.maria Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:54
                          Zawsze, jak ktos pisze coś, co jest bardzo niewygodne, można w to
                          nie uwierzyć... smile

                          Na szczęście fakty w moim życiu pozostają faktami, bez względu czy
                          ktos wierzy w to czy nie
                          smile
              • mariola.maria Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:14
                Ja facetów nie oceniam.
                Ja mam oczekiwania ; i to w dodatku co do jednego faceta - mojego
                meza.
                I on o nich wie.
                On ma oczekiwania co do mnie - i ja je znam.

                Jeżeli bedzie para, która nie ma oczekiwań co do wyłaczności sexu w
                związku, nie beda mieli problemów z kochankami i akceptacji tego.

                Kiedys byłam kochanka i nie miałam oczekiwań co do wyłączności sexu
                w zwiazku, ani od kochanka, ani od męża. Wszystko mi jedno czy mój
                były maż miał w tym czasie kogoś czy nie.

                Po prostu zmieniłam oczekiwania - podobnie jak mój były kochanek a
                obecny mąż. Teraz obydwoje od siebie oczekujemy wyłączności.

                Myślę, że uczciwie jest mówić o swoich oczekiwaniach ( fakt, że mój
                były maz nie wierzył w to co mówiłam - to juz inna sprawa i nie
                moja smile )
                • ciezka_cholera Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:41
                  Jezeli para nawzajem wyartykuluje, ze nie oczekuje od siebie wylacznosci w
                  sferze seksu, to nie ma zdrady (choc seks pozamalzenski jest smile). Jednak ta
                  wylacznosc jest domniemana, jesli nie bylo rozmowy na ten temat i to jest dosc
                  istotne smile.
                  • mariola.maria Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 15:01
                    Na szczęście jedną z moich zalet jest jednoznaczna komunikacja
                    wprost. smile
              • lu_bella Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:16
                ta.emi napisała:

                > Jak są kobiety, którym podoba się bycie kochanką, to wina ich i facetów
                > rozkłada sie po równo.

                Taaa może przed sądem, ale nie przed zdradzoną osobą.
                Jak pijany kierowca powoduje wypadek, to winny jest też ten co go opił ??

                > Dlaczego oceniasz mężczyzn, a nie chcesz oceniać kobiet, bo tak ci pasuje do
                > twojej teorii ?

                Tak...to pasuje do mojej teorii smile

                > Facet tak gra, jak mu kobieta pozwala, kochankami nie zostają święte dziewice.

                Ale facet to nie tresowany piesek, tylko rozumny człowiek. Są podrywani faceci, którzy nie zdradzają żon. I mnie się zdarza być podrywaną, ale nie wchodzę w takie układy. Dlaczego nie można czegoś takiego oczekiwać od facetów ?
                Hmmm bo łatwiej takiemu durniowi wybaczyć, jak winą, albo jej częścią obarczy się kochankę.Co nie ?

                > Jak mężczyźnie wchodzi do łóżka kobieta, to korzysta, seks to tylko fizjologia,
                > wytrysk i po sprawie.

                To czemu tej fizjologii nie ma w domu ? Może nie do końca jest to tylko fizjologia ? Żona może mieć mankamenty ( niekoniecznie w wyglądzie), które tę fizjologię zaburzają. Niestety nie każdego stać na to, żeby zakończyć niesatysfakcjonujący związek. Wolą kłamać, kręcić, czerpać korzyści.

          • aneta-skarpeta Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:46
            > a jak kobieta nie chce być kochanką, to facet może ja zmusić
            wyczyniając różne
            > cuda?
            > Kochankami zostają te, które sie na to godzą i to z pełną
            świadomością.


            ja nie twierdze, ze kochanka zostaje sie nieswiadomielub wbrew woli

            twierdzę, że obca baba nie ma wobec mnie żadnych zobowiązań, a mąz i
            owszem. To wina mojego męża a nie głupiej obcej baby, ze mnie zranił
            • ta.emi Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:50
              gdyby nie ta głupia obca baba , to by miś nie zdradził, no chyba, ze z obcym
              facetem. smile
              • aneta-skarpeta Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:55
                ta.emi napisała:

                > gdyby nie ta głupia obca baba , to by miś nie zdradził, no chyba,
                ze z obcym
                > facetem. smile

                to by mnie zdradził z innąsmile

                a jak by innej nie było to by nie zdradził i nie byłby niczemu
                winiensmile
                • mariola.maria Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 15:03
                  No nie zdradziłby...
                  Siedział w domu i marzył o zdradzie tylko nie miał z kim.
                  No rewelacyjny związek... taki chłop w domu to skarb...
                  • aneta-skarpeta Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 15:09
                    mariola.maria napisała:

                    > No nie zdradziłby...
                    > Siedział w domu i marzył o zdradzie tylko nie miał z kim.
                    > No rewelacyjny związek... taki chłop w domu to skarb...


                    big_grin
                    dlatego tak losowi dziękuje, że na drodze mojego ex męża pojawiło
                    sie pare koleżanek- pocieszycielek- szybko wyszło szydło z workasmile
                  • lu_bella Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 15:20
                    mariola.maria napisała:

                    > No nie zdradziłby...
                    > Siedział w domu i marzył o zdradzie tylko nie miał z kim.
                    > No rewelacyjny związek... taki chłop w domu to skarb...

                    Ha ha ha dokładnie big_grin
                    Ale moment....może zdradzać z Renią Grabowską smile ha ha ha ha

                    No tak, ale jak to się mówi...masturbacja to seks z osobą, którą się najbardziej kocha wink
            • lu_bella Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 14:52
              aneta-skarpeta napisała:


              >
              > ja nie twierdze, ze kochanka zostaje sie nieswiadomielub wbrew woli
              >
              > twierdzę, że obca baba nie ma wobec mnie żadnych zobowiązań, a mąz i
              > owszem. To wina mojego męża a nie głupiej obcej baby, ze mnie zranił

              A co z kobietami, które są przekonane, że facet jest wolny ?
              Owszem, z czasem prawda wychodzi na jaw, ale uczucie może być już tak silne, że ciężko zerwać ?
              • mariola.maria Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 15:05
                A to moim zdaniem, to wielkie draństwo...
                Na szczęscie nie spotkałam się osobiście z takim czyms.
              • aneta-skarpeta Re: walka z wiatrakami... 24.11.09, 15:08
                > A co z kobietami, które są przekonane, że facet jest wolny ?
                > Owszem, z czasem prawda wychodzi na jaw, ale uczucie może być już
                tak silne, ż
                > e ciężko zerwać ?



                mimo ze "wystepek jest tak samo zły" to jednak trudno miec pretensje
                do kobiety ze zakochała sie w niby wolnym facecie i nie wiedziała
                jak jest naprawde

                a jak juz sie człowiek zakocha to troche pozamiatanesmile

                ale prawda jest taka, że zdecydowana większośc romansów polega na
                zabawie i z prawdziwym uczuciem nie ma nic wspolnego- szczególnie po
                stronie zdradzającego męża

                jesli juz jest taka sytuacja to jak najszybciej zakonczyc poprzendi
                zwiazek- który i tak szwankuje


                najbardziej uderza mnie dwulicowość, zycie w kłamstwie. Całkiem
                spora częśc zdradzających facetów wcale nie ma braków w małżenstwie,
                kohca żony i swoje życie a kochanka to tylko odskocznia
Pełna wersja