mariola.maria
20.11.09, 08:40
Kiedy to pisze to mam wrażenie, że pisze chyba w innym
niezrozumiałym języku....
Ale po przeczytaniu postu Formoza (nie napalaj się na gościa,
który już ma rodzinę. Zniszczysz rodzinę innej kobiecie, innym
dzieciom, tego chcesz? ), chcę jeszcze raz napisac :
Meżczyzna to nie worek kartofli, nie można go zabrać, ukraść a
dobrej rodziny nie da sie zniszczyć!!!!!
Kochanki nie są odpowiedzialne za zdrady ( chyba, że wobec swoich
meżów)!
To wasi meżowie podjęli taką glupia lub nie decyzje i to ONI sa za
to odpowiedzialni... NIKT inny!
Przyczyna lezy w waszych mężach/związku/waszej relacji - pewnie
wszedzie po trochę. NIGDY w kochance czy innej kobiecie, która
podrywa waszego męża!
Z postu Mony :
bardziej interesuje mnie rozmowa,bliskosc emocjonalna
Było parę takich przypadków, że panie chciały sie umawiać z moim
meżem na kawę, najprawdopodobniej z wyżej wymienionej przyczyny.
Ponieważ były ładne i sympatyczne i grzecznie proponowały ową kawe,
oczywiście maż się zgodził i spytał sie gdzie i o której ma stawić
sie na spotkanie razem ze mną.
Panie, jak im wróciła mowa, mówiły, że to nie o to im chodziło. Mąż
równiez zdziwiony odpowiadał, że wobec tego nie wie o co, bo ja
jestem miła i towarzyska i chetnie sie mna pochwali swojej nowej
koleżance.
Z raz przyszedł ze mną bez uprzedzania owej pani - akurat w czasie
kiedy się z panią umawiał telefonicznie to mieliśmy w planach
powałęsac sie po sklepach i pójść na kawę, więc poszliśmy razem.
Przecież w naszej kulturze to oczywiste, ze jak się spotyka człowiek
z żonatym to również i z jego żona.
Pani dostosowała się błyskawicznie i popołudnie w kawiarni upłyneło
bardzo sympatycznie.
Zwykle jednak jakoś chęc na rozmowe i bliskość emocjonalna mijała
wówczas jak ręka odjął.
I to jest jedyna rzecz, której myślę, należy oczekiwać od meżów.
Od kobiet - NICZEGO!