JA skonczylam, ona nadal jest zdradzana...

28.11.09, 18:48
Romans z zonatym skonczony. Calkowity brak kontaktu. OK. A tu nagle
info o nieodebranym pol od jesgo zony. ??? Szybki tel do niego z
pytaniem o co chodzi? Zdziwienie i zaskoczenie. Ustalilismy ze skoro
nie ma w domu awantury to lepiej zeby olal temat. Potem sms od niej
z wyzwiskami, ze ona wcale do mnie nie dzwonila i ze wkrecam jej
meza. Dziewczyny ktora miala takie "atrakcje". Co moze byc dalej???
Dodam ze on spotyka sie juz z inna, albo innymi, a zonka... czasami
mam ochote o wszystkim jej powiedziec.
    • lu_bella Re: JA skonczylam, ona nadal jest zdradzana... 29.11.09, 08:32
      0moromu napisała:

      > Romans z zonatym skonczony. Calkowity brak kontaktu. OK. A tu nagle
      > info o nieodebranym pol od jesgo zony. ??? Szybki tel do niego z
      > pytaniem o co chodzi? Zdziwienie i zaskoczenie. Ustalilismy ze skoro
      > nie ma w domu awantury to lepiej zeby olal temat. Potem sms od niej
      > z wyzwiskami, ze ona wcale do mnie nie dzwonila i ze wkrecam jej
      > meza. Dziewczyny ktora miala takie "atrakcje". Co moze byc dalej???
      > Dodam ze on spotyka sie juz z inna, albo innymi, a zonka... czasami
      > mam ochote o wszystkim jej powiedziec.

      To powiedz big_grin Albo wprost, albo zasugeruj.
      • malwan Re: JA skonczylam, ona nadal jest zdradzana... 29.11.09, 15:20
        nic nie mów.
        Ani jej nie przekonasz ani niczego nie udowodnisz. A takie mówienie żonom zawsze
        pachnie zemsta porzuconej kochanki, choć motywy działania są najczęściej inne.
        Olej sprawę i nie rozgrzebuj, z czasem żona da se spokój.
        • lu_bella Re: JA skonczylam, ona nadal jest zdradzana... 29.11.09, 16:22
          malwan napisała:

          > nic nie mów.
          > Ani jej nie przekonasz ani niczego nie udowodnisz.

          Myślałam raczej że zacznie się "bronić" przed fałszywymi oskarżeniami, bo czemu ma obrywać za grzeszki "jaśniepana" . Pan też nie jest w porządku, skoro powiadomił żonę, że ona dzwoniła ze skargą. Jakoś mam wrażenie, że dziewczyna stała się chłopcem do bicia. Ale w imię czego ?


          A takie mówienie żonom zawsz
          > e
          > pachnie zemsta porzuconej kochanki, choć motywy działania są najczęściej inne.
          > Olej sprawę i nie rozgrzebuj, z czasem żona da se spokój.

          Hi hi ja bym nie była pewna, że da spokój. Jak facet dalej kręci coś na boku, to zawsze będzie pretekst, żeby dziewczynie dołożyć.
          I nie miałam na myśli, żeby zadzwoniła i pani opowiedziała swoją wersję, ale jak już pani "rozpocznie" kontakt, to niby czemu ma nie powiedzieć prawdy, że z "jaśniepanem" to nie ma nic wspólnego, a te epitety to pod inny adres suspicious
          >
          • 0moromu Re: JA skonczylam, ona nadal jest zdradzana... 29.11.09, 16:51
            "a te epitety to pod inny adres suspicious"
            To mi sie podoba najbardziej wink
            Ale fakt nie ma co odzywac sie do niej, moze w koncu sama zauwazy ze
            jest nas wiecej niz tylko ja.
            A na dodatek on jest taki sprytny i tak pieknie klamie ze na pewno
            wszystko jej przedstawi inaczej niz jest w rzeczywistosci. Jednak
            przy kolejnym tel od zonki zacytuje lu_belle wink Oczywiscie za zgoda
            autorki.
            Dreczy mnie pytanie dlaczego ona ciagle mu wybacza zdrady??? Czy to
            milosc taka wielka czy strach przed samotnoscia?
            • pory.roku Re: JA skonczylam, ona nadal jest zdradzana... 29.11.09, 17:59
              Wybaczenie nie ma tu nic do rzeczy, bo jest to etap bardzo długi a niekiedy nawet nigdy nie udaje się wybaczyć.
              Miałaś zapewne na myśli dawanie kolejnych szans.

              Każda żona w wybaczaniu zdrady kieruje się swoimi własnymi pobudkami.
              Wiesz,są ludzie, którzy dają drugą szansę w myśl zasady,że każdy ma prawo popełnić jakiś bład w życiu,błądzic jest rzeczą ludzką.
              I jeśli męzczyzna wyraża skruchę i deklaruje, że już nigdy więcej-nie dziwię się,że dostaje kredyt zaufania.

              Kobiety kochają inaczej,mocniej, są bardziej emocjonalne i bardziej wyraziste w okazywaniu uczuć.My po prostu kochamy całymi sobą. Czytałaś o kobietach, które kochają za mocno? Ich zaangazowanie jest tak wielkie,że mimo największej krzywdy i tak są w stanie poświęcić się dla partnera,wyprzeć zło, które im wyrządzono i kochać dalej.

              Kiedy w rodzinie jest dziecko lub dzieci,dawanie szansy jest niczym innym jak próbą uchronienia potomstwa przed koniecznością wychowywania go w rodzinie rozbitej.
              Często słyszy się o ratowaniu związku ze wzgledu na dobro dzieci.
              Czy tym dobrem jest dorastanie w skonfliktowanej przez zdradę,ale pełnej rodzinie, czy też nauczenie życia w dwóch oddzielnych domach,ale w przyjaznej atmosferze-nie mnie oceniać.

              W tym kraju jest problem ze startem w nowe życie.Mówię o ludziach młodych, kochających się i chcacych zamieszkać na swoim. Tylko niektórym dani są bogaci rodzice mogacy od reki kupić swojemu dziecku mieszkanie, czy wczesniej umierajacy dziadkowie,którzy zostawiają je w spadku swoim wnukom.
              Dwoje pracujących, młodych, kochajacych się ludzi zostaje "na dzień dobry" obciązone 30letnim kredytem. Wyposażenie-na kredyt,samochód-na kredyt.To nie takie hop-siup sprzedać mieszkanie z obciążona hipoteką.Tym bardziej, kiedy okazuje się, że po spłacie kredytu nie zostaje zbyt wiele na to,żeby po sprawiedliwym podziale móc kupić dwa oddzielne.A powrót do rodziców??? Raczej też odpada. Wynajem??? Zarabiajac,zakładam: 2000netto, wynajecie mieszkania w większym miescie to koszt ok 1500zł...500zł na zycie?

              Kolejną rzeczą jest to, co rozumiemy pod pojęciem "walka".
              Dla jednych kobiet bedzie to walka o partnera jako o takiego,czyli: kocham,zalezy mi, skrzywdziłeś ale i tak widze dla nas szanse, dla innych walką bedzie zatrzymanie przy sobie partnera na złosc kochance-czyli coś w stylu:moje i tak bedzie na wierzchu.
              Dla pozostałych walka to nic innego, jak pokazanie partnerowi, ze jest się silną, niezależną, pewną siebie kobietą, która mimo krzywdy i niesprawiedliwości losu potrafi być i zyć dla siebie.

              No i rzecz ostatnia, która też w pewien sposób może takie dawanie szans determinować.
              Hipotetycznie mówię:mnie, kobiecie w wieku 30/40lat, z dwójką dzieci ciężko bedzie znaleźć kogoś, z kim bedę mogła zbudować coś na nowo.
              Kto mnie teraz zechce?
              Mąż odchodzi i niejako staje się singlem...Ojcem jest dochodzącym więc kilka dni w tygodniu może poświęcić na własne przyjemności.
              Czy taki sam start w "nowe zycie" i "życie dla siebie" mają samotne matki???
              No nie oszukujmy się...

              Wyobraź sobie, że w jednej rodzinie skupiają się wszystkie wymienione przeze mnie czynniki: kocham jak wariatka, poświęcam siebie dla partnera, mamy 2 dzieci, mieszkanie i samochód w kredycie, jestem na wychowawczym i z racji tego, że od kilku lat nigdzie nie pracowałam moje cv to bieda z nędzą...
              Pomijajac kwestię cv i doswiadczenia zawodowego powyzszy przykład nie jest czymś wziętym z kosmosu.

              Wyrzucenie misia z życia wcale nie jest czymś łatwym.


          • malwan Re: JA skonczylam, ona nadal jest zdradzana... 29.11.09, 22:20
            to niby czemu ma nie powiedzieć prawdy, że z "jaśniepanem" to nie ma nic
            wspólnego, a te epitety to pod inny adres suspicious
            • ta.emi oj, malwan 30.11.09, 09:20
              oczywiście prawda wygląda TROSZKĘ inaczej:
              ona nie ma JUŻ nic wspólnego z 'jaśniepanem', bo wcześniej miała i miałaby ,
              gdyby 'jaśniepan' nie zmienił ją na inny model.
              Adres bardzo trafny a epitety zasłużone.
              • lu_bella Re: oj, malwan 30.11.09, 12:44
                ta.emi napisała:

                > oczywiście prawda wygląda TROSZKĘ inaczej:
                > ona nie ma JUŻ nic wspólnego z 'jaśniepanem', bo wcześniej miała i miałaby ,
                > gdyby 'jaśniepan' nie zmienił ją na inny model.


                Łał !! jakaż znajomość tematu ! surprised


                > Adres bardzo trafny a epitety zasłużone.

                Łał !! jakież poczucie sprawiedliwości ! surprised
                ...hi hi a "jaśniepan" przyprawiał rogi, przyprawia i będzie przyprawiał. Chyba wie z kim ma do czynienia i na ile może sobie pozwolić smile
                Jak się żonka połapie we wszystkim to on "dla niepoznaki" zmieni model, a żonka zmieni nr telefonu pod który będzie wysyłała swoje wyzwiska. No a "jaśniepan" będzie w tym czasie bałamucił następną smile i tak w kółko big_grin I mąż i żona zajmują się kochankami, tyle, że żona działa z opóźnieniem.
                Zajefajne rozwiązanie problemu smile ( szczególnie dla misia wink )
              • malwan Re: oj, malwan 30.11.09, 13:48
                to twoje zdanie.
                Nie interesuje mnie co robi jaśniepan po epizodzie z autorką, odniosłam się
                wyłącznie do tego, że ją świerzbi, żeby napisać do żony odnośnie ICH romansu.
                Czytaj ze zrozumieniem i odnoś się do sedna, a nie złośliwości uskuteczniasz.
                • ta.emi Re: oj, malwan 30.11.09, 14:02
                  sądzisz, ze ośmieli się przyznać, ze była kolejną zaliczoną na boku i w
                  ekspresowym tempie zmienioną na lepszy model ?
                  chyba , ze jest to dla niej "zaszczyt" i powód do "dumy i chwały". smilesmile
                  • 0moromu Re: oj, malwan 30.11.09, 19:32
                    ta.emi napisała:

                    > sądzisz, ze ośmieli się przyznać, ze była kolejną zaliczoną na
                    boku i w
                    > ekspresowym tempie zmienioną na lepszy model ?
                    > chyba , ze jest to dla niej "zaszczyt" i powód do "dumy i
                    chwały". smilesmile
                    Tu nie chodzi o odwage i pochwale przebytego romansu. Tylko o
                    sensowne rozwiazanie i zakonczenie sprawy. Mam wrazenie ze nie
                    jestes kochanka i stad sarkazm w Twoich wypowiedziach.
                • lu_bella Re: oj, malwan 30.11.09, 15:20
                  malwan napisała:

                  > to twoje zdanie.
                  > Nie interesuje mnie co robi jaśniepan po epizodzie z autorką, odniosłam się
                  > wyłącznie do tego, że ją świerzbi, żeby napisać do żony odnośnie ICH romansu.

                  Ja to zrozumiałam inaczej. Tzn., że obecne romanse pana idą na jej konto. I tylko dlatego nie widzę nic złego w uświadomieniu żony.

                  > Czytaj ze zrozumieniem i odnoś się do sedna, a nie złośliwości uskuteczniasz.

                  Jw.
                  I nie wiem w stosunku do kogo jestem złośliwa ( pomijając nieobecnego na forum jaśniepana wink).
                  • malwan Re: oj, malwan 30.11.09, 16:09
                    lu_bello -odnosiłam się do tego co napisała emi.
    • mariola.maria Re: JA skonczylam, ona nadal jest zdradzana... 29.11.09, 23:05
      Nie bardzo wiem jak skomentować ten konkretny przypadek, napisze więc coś z mojej historii.

      Odebrałam kiedyś telefon od zony kolegi, miała mój numer zupełnie oficjalnie i czasem ( rzadko) rozmawiałyśmy. Przez telefon zaczęła mi niegrzecznie zarzucać manipulacje jej mężem, i żądanie że mam wpłynąć na jej męża, żeby wrócił do domu.

      Z mojej perspektywy - to był mój kolega, o którym wiedziałam tyle, że nie do końca mu się w domu układa, czy miał romans z kimś czy nie - nie wiedziałam, ale na pewno nie ze mną.

      Na początku rozmowy powiedziałam, ze nie rozumiem o co jej chodzi, a później to już głównie ona mówiła.
      na sam koniec powiedziała, że mam jej przyrzec, że z jej mężem nie będę się spotykać i ona wie , że ja mam na niego wielki wpływ.

      Sposób w jaki do mnie mówiła nie podobał mi się, wiec powiedziałam grzecznie , że to ja decyduję z kim i jak się spotykam, jej problemy z jej mężem są ich sprawa i nie będę zabierała głosu w tej sprawie, nie interesuje mnie co ona sobie o mnie myśli a jej opinia o moim wpływie na jej męża jest jej prywatna opinią.

      I tak tez rozmowa się zakończyła. Koledze wspomniałam, ze jego żona do mnie dzwoniła - jedynie informacyjnie, bez żadnych szczegółów.

      Ja już później miałam spokój.




    • to_moze_ja Re: JA skonczylam, ona nadal jest zdradzana... 30.11.09, 13:59
      a po co ty chcesz sie w to bawić. Skoro skonczone dla ciebie to co
      cię to obchodzi. Chcesz być kolejna gderajaca baba...
      • 0moromu Re: JA skonczylam, ona nadal jest zdradzana... 30.11.09, 19:20
        OK to teraz ja.
        Kazda z Was ma racje, przynajmniej po trochu. Dla wyjasnienia: nie
        chce zemsty za "wymiane mnie" i nie chce doprowadzac do dodatkowych
        klotni (czyt. uswiadamiac zone ze maz ma juz kolejna lalke). Nie
        jestem zla ani nieszczesliwa i zalamana, chociaz szkoda bo bylo
        fajnie wink. Wiem ze jak ona zadzwoni to niestety ale powiem ze
        powinna ta rozmowe przeprowadzic z inna kobieta (ale spoko
        nazwiska "kolejnej" nie podam jej). Dochodze do wniosku ze oni to
        lubia. On "nowe" i ze zona "sprowadza go" na ziemie a ona
        powrzeszczec, poklucic sie i odkryc nowy romans meza. Facet nie
        potrafi, moze nie chce efektywnie kryc sie z romansami wiec wie ze
        zona mu wybaczy kolejny. Powiem jedno (i prosze o wyrozumialosc) nie
        zaluje tego romansu.
        Bardzo dziekuje za Wasze wypowiedzi.
    • fantasticlupus Re: JA skonczylam, ona nadal jest zdradzana... 11.12.09, 11:46
      to ona szuka z Toba kontaktu.
      powiedz jej, ze Ciebie tez skrzywdzil, namierz 'te inne' i poszczuj
      mezusia jego wlasna zona. Niech to zalatwia miedzy soba.

      Daj jej odczuc, ze to ON ma z tym problem.

      Ja bez skrupolow wchodze w kontakt z mezami moich kochanek, gdy
      tylko czuje ze mi cos nie pasi. Wlasnie do tego sluzy maz kochanki :
      do utrzymywania i pilnowania.

      To ty powinnas uzywac jego zony do zabezpieczania sie przed
      dodatkowymi atrakcjami Twojego Chlopaka wink












      0moromu napisała:

      > Romans z zonatym skonczony. Calkowity brak kontaktu. OK. A tu
      nagle
      > info o nieodebranym pol od jesgo zony. ??? Szybki tel do niego z
      > pytaniem o co chodzi? Zdziwienie i zaskoczenie. Ustalilismy ze
      skoro
      > nie ma w domu awantury to lepiej zeby olal temat. Potem sms od
      niej
      > z wyzwiskami, ze ona wcale do mnie nie dzwonila i ze wkrecam jej
      > meza. Dziewczyny ktora miala takie "atrakcje". Co moze byc
      dalej???
      > Dodam ze on spotyka sie juz z inna, albo innymi, a zonka...
      czasami
      > mam ochote o wszystkim jej powiedziec.
    • kruszyneczkka Re: JA skonczylam, ona nadal jest zdradzana... 22.12.09, 08:04
      ja też skończyłam i to prawie 3 lata temu, 5 lat byłam w takim
      związku z czego rok mieszkał ze mną, rozwiódł się a i tak wrócił do
      żony bo dzieci, bo tam jego dom itp. Walka jaką prowadziłam to jak z
      wiatrakiem, ból cierpienie, płacz złośc.
      Od 2 lat jestem w nowym stałym związku z facetem który okazałm sie
      lekarstwem na moje doły. Dzisiaj jestem szczęśliwa. A tamten ...
      cholera go wie, z żoną jest,czy zdradza.... nie mam pojęcia. Ważne
      że ja mam spokój i z własnego doświadczenia mogę powiedzieć ,
      dziewczyny dopóki idzie ewakuujcie się z takich związków, Te Wasze
      ukochane misiaczki żadko kiedy tak naprawde przecinaja pępowinę z
      żonami.
    • coex Re: JA skonczylam, ona nadal jest zdradzana... 02.01.10, 20:33
      POPROSTU DAJ MI NR TEL DO JEGO ŻONY I JUŻ . ZAŁATWIE Z NIĄ ZE TO
      ONA PRZYPRAWI MU ROGI
Inne wątki na temat:
Pełna wersja