lu_ma
23.02.10, 10:37
Witam.
Moze to nie miejsce na takie pytanie, ale jestem zdesperowany.
Drogie panie, moja kobieta zdradzila mnie, ja tez nie bylem bez winy.
Powiedzmy, ze jest 1:1. Wysylala do swego kochanka nagie zdjecia, ktore sama
robila telefonem komorkowym. Wyslala tez kiedys swoje zdjecia na jakis portal
randkowy, czyli do innych facetow. Teraz twierdzi, ze juz tego nie praktykuje.
Niestety ostatnio poprosila mnie o sprawdzenie, czy jej komorka dziala i przez
przypadek znalazlem tam jej zdjecie, w ponczochach, bez bielizny i bez twarzy
- sam dol

. Stwierdzila, ze to zdjecie zrobila sama dla siebie i nie ma
zamiaru nikomu go przesylac. Opisze troche to zdjecie dokladniej, na zdjeciu
tym kleczy w ponczochach, choc rzadko w nich chodzi (faceci lubia ponczochy,
nawet na zdjeciach, wiecie o tym), dlonia zakrywa nagie krocze i jest w
bluzeczce, na zdjeciu nie widac twarzy tak jak wspomnialem wczesniej. Czemu
nie zrobila calej sylwetki, by zobaczyc jak wyglada w ponczochach. Zdjecie to
wyglada jak z portali randkowych, gdzie kobiety nie pokazuja twarzy, a chca
zachecic facetow. Chca sie dowartosciowac.
Czy po tym co robila wczesniej i po tym jak to zdjecie jest zrobione i co
przedstawia, mam jej uwierzyc, ze zrobila je na wlasne potrzeby?
Pomozcie znalezc odpowiedz.
Z gory dziekuje.