Pytanie do żon.

04.03.10, 20:03
Proszę o szczere odpowiedzi.
Co byście zrobiły gdybyście mogły całkowicie bezkarnie zemścić się na kochance?
Kilka lat temu pewna 30-parolatka (pomagała jej koleżanka) wepchnęła kochankę męża do samochodu,wywiozła do lasu i tam po związaniu ogoliła jej głowę.

Pamiętacie tamtą sprawę?

A Wy co byście zrobiły gdybyście miały 100 % pewności całkowitej bezkarności?

smile
    • silije.amj Re: Pytanie do żon. 04.03.10, 20:25
      Nie byłabym zdolna do czynu agresywnego.
      Pokazałabym chętnie tej "mojej" nasze dzieci płaczące tak bardzo, że dostają
      gorączki, córkę która po odejściu taty ma depresyjne nastroje i mówi, że chce
      uciec do innego świata.
      Ale może byłaby dalej taka zadowolona z siebie. W końcu to, że ja jestem
      wrażliwa na krzywdę także cudzych dzieci, nie znaczy że inni tak mają.
      • gazeta_mi_placi Re: Pytanie do żon. 04.03.10, 21:17
        Smutne sad
        • bell-a30 Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 07:56
          Odpowiem, co moja koleżanka zrobiła. Idzie sobie z mężem po ulicy za
          ręke, niczego nieświadmoa, podbiega do niej jakaś wariatka i sypie
          epitetami:Ty ku...., on jest mój i takie tam.No to moja koleżanka
          nie będzie spokojnie słuchać jak ją ktoś obraża.Dała jej po mordzie,
          aż jej coś gruchneło.
          Na to kochanka do misiaczka, kochanie widzisz co ona mi zrobiła?
          Misiaczek:Jeszcze powinna poprawić.
          • edypia111 Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 08:32
            Mówiłam, że to kwestia towarzystwa? Moja koleżanka miała romans. Taki w stylu wielka miłość - z różnych przyczyn, głównie po stronie koleżanki sprawa upadła, ale wcześniej kochanek przeprowadził z żoną rozmowę, że kocha inną kobietę i chce wyprowadzić się z domu. Finalnie po obu stronach pozostało tak jak wcześniej. Żona doskonale wiedziała kim jest kochanka. Obie spotykają się czasem, w różnych miejscach publicznych i za każdym razem mówią sobie kulturalnie: dzień dobry. Obie smutne, bo obie coś straciły i właściwie obie sobie nawzajem współczują. Żadnej nawet nie śmignęło zachowanie w stylu Twoich koleżanek. Kwestia stylu i klasy pewnie.
            • bell-a30 Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 09:12
              O kwestii stylu i klasy się nie wypowiadam, bo bardzo mało osób je
              ma. Moja koleżanka, nie pozwoli sobie na to żeby ktoś ją obrażał.
              Jest wykładowcą na uczelni wyższej, więc też pustakiem nie jest.
              • edypia111 Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 09:31
                Bycie pustakiem albo nie i wykładowcą (nie ma też związku pomiędzy niebyciem pustakiem a wykładaniem na uczelnie, ale to temat na odrębną dyskusję) na wyższej uczelni nie ma wiele wspólnego z klasą i stylem. Twoja koleżanka, nie pozwalając by ktoś ją obrażał poprzez obicie gęby, zaprezentowała dokładnie taki sam poziom, jak pani, którą ją wyzywała. Jaki pan taki kram.
    • bell-a30 Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 09:34
      I pomyśl sobie, bo to już nie chodzi o wykształcenie, wszyscy
      znajomi mają wyższe.To nie jest przecież wykładnik
      inteligencji.Tylko kwestia samoobrony:jak ktoś wkrada ci się do
      domu, to częstujesz go ciastem i kawą?lub obraża twoją rodzinę lub
      ciebie?Pal licho z dzwkarzami- misiami, ale kobieta broni swojego
      terytorium.A napewno nie będzie patrzyła na to jak ktoś ją obraża, a
      pani bała się jej ruszyć palcem, bo sobie tipsa złamie.
      • edypia111 Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 09:49
        Przyznam jednak, że i tak najbardziej bawi mnie w tej historii postawa kochanka. Ci wspaniali, wygodni mężczyźni. Jeszcze pochwalił żonę, że wyskoczyła z łapami do kochanki. A skąd ta kochanka się wzięła? Czyja ona była? Żal komentować.
        • lu_bella Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 09:55
          Zastanawiam się skąd się biorą niektóre osoby ? wink big_grin
        • bell-a30 Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 10:07
          No to przecież tak jest najczęściej, że misio z takich sytucji
          jeszcze z kolegami się zaśmiewa.Misio oczywiście też po "mordzie"
          dostał. Nie za to, że wkłada fujare gdzie popadnie, bo moja
          koleżanka już dawno by w takiej sytuacji go wygnała, tylko za
          okłamywanie żony.
          • edypia111 Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 10:26
            Znaczy dostał za okłamywanie, że wkładał fujarę gdzie popadnie, a nie wkładał tak naprawdę? Bo jeśli faktycznie miałby kochankę, to musiałaby go przepędzić - zgodnie z tym, co napisałaś.
            • lu_bella Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 10:34
              edypia111 napisała:

              > Znaczy dostał za okłamywanie, że wkładał fujarę gdzie popadnie, a nie wkładał t
              > ak naprawdę? Bo jeśli faktycznie miałby kochankę, to musiałaby go przepędzić -
              > zgodnie z tym, co napisałaś.


              Ha ha ha a nie zauważyłaś pewnych "prawidłowości" ?? wink
            • bell-a30 Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 10:35
              Okłamując, narażał żonę.
              • edypia111 Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 12:48
                Okłamywał żonę, że ma kochankę??? Jak żyję nie słyszałam takiej historii. I narażał ją w ten sposób? Na stres pewnie. Biedna kobieta.
                • lu_bella Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 13:47
                  Edypio...jesteś chyba mało błyskotliwa wink Niektórzy mają wyższe wykształcenie i wszystkich znajomych z takowym.
                  Niestety argumentacja na poziomie "rozkładania nóg" do mnie też nie dociera suspicious Ale post po poście chyba trochę pomaga wink
                  upsss poniosło mnie big_grin
                  • amona13 Re: Pytanie do żon. 05.03.10, 17:19
                    też mam wyższe wykształcenie i nie jakieś zaoczne a nie rozumiem o co chodzi z
                    twoją koleżanką bo nie uwierzę że udawał że ma kochankę i jakaś kobieta bez
                    powodu zaczepiła kolegę z żoną , może napisz o co chodziło
                  • sarna72 Re: Pytanie do żon. 10.03.10, 19:22
                    To określenie o 'rozkładaniu nóg'jest bardzo trafne smile.Co prawda w oczy kole?
                    • edypia111 Re: Pytanie do żon. 10.03.10, 22:32
                      Zawsze mnie to frapuje. Dlaczego kobiety nie potrafią się pogodzić z tym, że romans męża jest porażką ich obojga i tylko ich i że kochanki nie zaciągają biednych i opierających się mężów do łóżek. Jest odwrotnie. Ci mężowie mają dość tych żon i nawet jeśli chcą się tylko zabawić, to znaczy, że tej zabawy w domu nie dostają. Nikt nie czeka na nich i nie rozkłada przed nimi nóg. To oni szukają i oni podrywają i oni zdobywają inne kobiety. I to jest problem małżeństwa, że tak się dzieje. Kobiet, które to przegapiają, mężczyzn, którzy zamiast naprawiać, olewają itd. I porażka ich obojga i określenie o "rozkładaniu nóg" jest trafne, bo w większości pozycji rozkłada się nogi i robi się to tak samo w małżeństwie jak i po nim. Trzeba rozumu, by to pojąć.
                      • a.mira Re: Pytanie do żon. 12.03.10, 11:04
                        A mnie frapuje:
                        * dlaczego kobiety wiążą się z żonatymi facetami?
                        * dlaczego kochanki świadomie wchodzą w cudzy związek i godzą się być tymi trzecimi?
                        * dlaczego wiążą się z facetem , o którym wiedzą , ze zdradza, jest nieuczciwy i
                        nielojalny, kłamie, kombinuje?
                        * dlaczego z pełną świadomością tworzą z nim związek często z góry skazany na
                        klęskę?
                        * dlaczego czekają, pytają się kiedy i otrzymują ten sam schemat żenujących
                        odpowiedzi ,z których wiadomo, ze "na świętego nigdy".
                        * dlaczego są z facetem , który ukrywa taką znajomość, boi się ujawnić go przed
                        światem ?
                        * dlaczego, gdy zona dowiaduje się o romansie, misio wypiera się kochanki i
                        biegnie ratować swoje małżenstwo, swoją rodzinę?
                        * dlaczego kochanki tak walczą o faceta, poniżają się , walczą z zonami?


                        Tak, trzeba mieć zawsze rozum.
                        Kobieta z klasą , godnością nie wchodzi w takie sytuacje , aby po pewnym czasie
                        nie uświadomić sobie, jaka rolę grała w życiu takiego pana - materaca - szybko,
                        krótko, po kryjomu, byle gdzie.



                        • lu_bella Re: Pytanie do żon. 12.03.10, 12:18
                          a.mira napisała:

                          >
                          > * dlaczego kochanki tak walczą o faceta, poniżają się , walczą z zonami?

                          Kochanka to jeszcze może mieć złudzenia, a żona ? wink
                          Mnie cały czas zastanawia czemu żona walczy o takiego ?


                          >
                          >
                          > Tak, trzeba mieć zawsze rozum.
                          > Kobieta z klasą , godnością nie wchodzi w takie sytuacje , aby po pewnym czasi
                          > e
                          > nie uświadomić sobie, jaka rolę grała w życiu takiego pana - materaca - szybko,
                          > krótko, po kryjomu, byle gdzie.


                          Pominę skąd wiesz jak to robią kochankowie suspicious
                          Ale co robią żony jak uświadomią sobie z kim dzielę życie ?
                          Ano plują na forum, oczywiście na kochanki big_grin To jest dopiero klasa i godność uncertain
                        • edypia111 Re: Pytanie do żon. 14.03.10, 09:10

                          > A mnie frapuje:
                          > * dlaczego kobiety wiążą się z żonatymi facetami?
                          Nie ma pewnie jednej odpowiedzi na to pytanie, bywa różnie, ale zapewne najczęściej dlatego, że się zakochują, albo podoba im się seks, a także dlatego, że w ich własnych małżeństwach dzieje się źle.


                          > * dlaczego kochanki świadomie wchodzą w cudzy związek i godzą się być tymi trzecimi?
                          Bo bywa, że mają w nosie czy są pierwsze, drugie, czy trzecie, po prostu chcą się zabawić. A po jakimś czasie często okazuje się, że są emocjonalnie i seksualnie pierwsze i to też pewnie je kręci. Co do wchodzenia w cudzy związek, to nie znam odpowiedzi, bo obce mi jest rozumienie romansu w ten sposób.


                          > * dlaczego wiążą się z facetem , o którym wiedzą , ze zdradza, jest nieuczciwy i nielojalny, kłamie, kombinuje?
                          Bo te wartości w romansie nie mają znaczenia, a także dlatego, że owa nieuczciwość względem żony jest symetryczna z uczuciem wobec kochanki. Im bardziej kombinuje, tym więcej czasu chce z nią spędzać.


                          > * dlaczego z pełną świadomością tworzą z nim związek często z góry skazany na klęskę?
                          Bo nie zawsze tworzy się związki po to, by być ze sobą do śmierci. Bo najczęściej na początku w ogóle nie traktuje się tego jak związek, a jedynie jak rodzaj układu, w którym miło spędza się czas.


                          > * dlaczego czekają, pytają się kiedy i otrzymują ten sam schemat żenujących odpowiedzi ,z których wiadomo, ze "na świętego nigdy".
                          Nie wiem, nie znam żadnej kochanki w takiej sytuacji. Tu na forum po raz pierwszy poznaję historię dziewczyn, które czekają. Innych nie znam. Romans, to romans, na nic się w nim nie czeka. To żony najczęściej lubią myśleć, że tak to bywa. Jeśli bywa, to rzadko.

                          > * dlaczego są z facetem , który ukrywa taką znajomość, boi się ujawnić go przed światem ?
                          Bo to nawet dodatkowy dreszczyk emocji. Ponadto - wiem to z autopsji i z tego forum - bardzo często jest tak, że kochanek ukrywa tylko przed żoną tę znajomość. Występuje z kochanką publicznie, chodzą do kina, na imprezy ze znajomymi itd. Najczęściej wiedzą wszyscy, poza zainteresowaną.

                          > * dlaczego, gdy zona dowiaduje się o romansie, misio wypiera się kochanki i biegnie ratować swoje małżenstwo, swoją rodzinę?
                          Jak znajdziesz odpowiedź na to pytanie, to Cię ozłocę smile Nie wiem, często się nad tym zastanawiam, podobnie jak nad niektórymi wzorcami zachowań żon i kochanek, czy też kobiet w ogólności. Mam dość długą i zawiłą teorię na ten temat, ale niewiele wyjaśnia tak naprawdę, więc nie ma sensu jej pisać.

                          > * dlaczego kochanki tak walczą o faceta, poniżają się , walczą z zonami?
                          Nie wiem. Nie znam takich kochanek. To mit najczęsciej. Większość z nich o nic nie walczy i się nie poniża. Większość po prostu ma romans i dobrze się w nim bawi i tyle. Poza tym powinnaś zrozumieć, że większość kochanek karmi się poczuciem wyjątkowości i pewnie faktycznie są więcej niż ważne dla swoich mężczyzn (stąd nie pojmuję postępowania, o którym piszesz w poprzednim pytaniu. Może panowie zawsze siebie kochają najbardziej po prostu i wygoda jest dla nich najważniejsz?). Kiedyś gdzieś tu na forum jakiejś zdradzonej żonie odpisywał mniej więcej w tym tonie kochanek. Nie odszedł od żony, został w domu, ale kocha kochankę i ona jest centrum jego świata. Nie potrafił powiedzieć co się stało. Blog romansera jest dość popularny w necie - on też pisze tam jak kocha swoją B. i też nic z tym nie robi i nie zrobi.

                          > Tak, trzeba mieć zawsze rozum.
                          > Kobieta z klasą , godnością nie wchodzi w takie sytuacje , aby po pewnym czasi
                          > e
                          > nie uświadomić sobie, jaka rolę grała w życiu takiego pana - materaca - szybko,
                          > krótko, po kryjomu, byle gdzie.

                          No właśnie w tym problem, że zazwyczaj nie grają roli materaca. Jak tłumaczysz takie romanse, gdzie seks nie jest centrum relacji? Spędzasz z kochankiem codziennie po kilka godzin: w domu, na wycieczkach za miasto, w restauracji itd. Seks zaś jest co 2-3 dni, więc nie w trakcie każdego spotkania. Bywa, że oglądacie razem głupawy film, albo czytacie książkę - każde swoją. Kim jest się w tej relacji? Materacem? Kto ryzykuje tak wiele - całe swe małżeństwo i rodzinę - by spędzić czas na gotowaniu obiadu z kochanką, z którą niekoniecznie będzie tego dnia uprawiał seks?

                          Widzisz a.miro, życie nie bywa proste, a romanse są dużo głębsze, niż większosć pań chciałaby to widzieć. Jest jeszcze jedno pytanie, którego nie zadałaś: dlaczego, gdy żony dowiadują się o kochance, panowie obiecują poprawę i udają dobrych mężów, a romans ciągle kwitnie w najlepsze? Widziałaś historię kwiatka na tym forum? Była tak typowa, jak tylko mogła być. Z góry można było strzelać, że mąż po tym, jak wszystko się wysypało, miał dalej romans. A kwiatek go bronił i ufał, że te panie nic nie znaczyły. Cieszył się jakimś chorym zwycięstwem nad kochanką. I co się okazało? Mąż oczywiście nie zerwał i nie planował zerwać kontaktów z tą trzecią. Pytanie tylko, czy ta trzecia w tej sytuacji naprawdę jest trzecia.
                          • n.i.p.69 Re: Pytanie do żon. 15.03.10, 10:46
                            .... czy nie widzisz, ze wszystkie Twoje "mądre" odpowiedzi to suche
                            stwierdzenie faktu/skutku z oczywistym pominięciem faktów mniej wygodnych.....
                            wglądowość i zdolność analizy imponującawink
                          • a.mira edypia111 15.03.10, 11:51
                            wg ciebie kobiety zostają kochankami:
                            1. bo się zakochują, bo podoba im się seks, bo w ich małżenstwie źle się dzieje
                            2.po prostu chcą się zabawić
                            3. bo dla nich nie maja znaczenia takie wartości , jak lojalność, wierność,
                            prawdomówność
                            4. wchodzą w romans dla układu, miłego spędzenia czasu
                            5. romans to romans , na nic sie w nim nie czeka
                            6. to dodatkowy dreszczyk emocji


                            Proste i jakie prostackie.
                            Nie współczuję takiego podejścia do życia i związku, bo
                            głupota jest nieuleczalna.
                            Z łaski swojej nie odpowiadaj, bo tego co piszesz nie da się czytać, bo jest to
                            w stylu różowej Joli Rutowicz.
                            INFANTYLNE !!!

                            • daria_nowak Re: edypia111 16.03.10, 09:15
                              Ani proste, ani prostackie, tylko zwyczajnie spokojna i rzeczowa odpowiedź
                              bardzo Ci się nie spodobała. Ale to jej nie dyskredytuje.
                              Fakt zakochania się nie jest prymitywny, ani ordynarny. Podobnie jak nie
                              czekanie na weselne dzwony. I, niestety jak cała reszta. Dorośnij. Zarzucasz
                              komuś infantylizm, a sama...?

                              Jakiej odwiedzi oczekiwałaś?
                            • lu_bella a.miro... 18.03.10, 09:20
                              A kto to Jola Rutowicz ?
                • n.i.p.69 Re: Pytanie do żon. 15.03.10, 11:08
                  ......hmmm, trudno to sobie wyobrazić???...... współczujęsad
    • forencka Re: Pytanie do żon. 07.03.10, 21:51
      Kochance nic bym nie zrobiła. Męża bym ukatrupiła.
    • a.mira Re: Pytanie do żon. 12.03.10, 14:08
      gazeta_mi_placi napisała:

      > Co byście zrobiły gdybyście mogły całkowicie bezkarnie zemścić się na kochance?

      A po co się mścić?
      Najfajniej jest wtedy, gdy kochanka sama sobie robi szkodę, na własne życzenie.
      Bywa tak często, nie trzeba się wtedy wysilać, mozna tylko obserwować i mieć
      dużą satysfakcję.

      Zdarza się, ze np. romans w firmie kończy się utratą pracy przez
      kochankę.
      Odchodzi lub zostaje z piętnem łatwej i puszczalskiej.
      Wytykana jest palcami, na jej temat krążą niewybredne karykatury, nie jest
      oceniania na podstawie swoich zawodowych kompetencji lecz z "innych umiejętności".

      Często to kochanki robią awantury, odgrażają się , mszczą się -
      fajnie jest , bo pokazują prawdziwe oblicze i intencje , a wtedy facet otwiera
      szeroko oczy i widzi z jakim to "cudem" miał do czynienia.
      • nelcia26 Re: Pytanie do żon. 12.03.10, 20:07
        kochance nic. Co takiego miałabym zrobic kobiecie,ktora uwiodl moj
        maz?
        Jak nie ona pewnie byłaby inna...
        Całkowita wina obarczyłabym mojego meza.
        Sytuacja zmienia sie gdy owa kochanka bylaby mi bliska osobą-
        przyjaciołka,siostra itp. Ale pewnie i tak nie msciła bym sie.Po co?
      • bell-a30 Re: Pytanie do żon. 01.04.10, 09:28
        Ja im wsółczuje poczucia niepewności. Zamiast pójść na dyskoteke, bo
        rozumiem z tego toku myślenia tutaj niektórych pań, że są to kobiety
        maksymalnie dwudziestokilkuletnie, pobawić się, to czękają aż misio
        przyjedzie na godzinke czy dwie , zrobi co swoje i pojedzie. A gdzie
        wakacje, święta, imprezy i inne podobne. Wsółczuje tym paniom
        samotności i poczucia że nie stać mnie na nic lepszego.
    • a.k.77 Re: Pytanie do żon. 22.03.10, 15:17
      No, cóż... oddałabym jej męża... wtedy to ona by miała problem, bo
      skoro zdradził jedna to wobec drugiej też nie będzie uczciwy. Mam tu
      na myśli przypadek, kiedy wydawałoby się, że w małżeństwie jest
      dobrze i nie byłoby żadnych oznak kryzysu... no, chyba męski kryzys
      wieku średniego. Z udanego małżeństwa porządnego i uczciwego faceta
      żadna babka nie wyrwie.
    • mam1977 Re: Pytanie do żon. 30.03.10, 15:55
      a ja "moja" kochankę bym na kawe zaprosiłą...wiem oc masmile nic dobrego ona
      chyba tez to wie.
      Jest tylko o tyle mądrzejsza ze Misia trzyma krótko..wiec jak ja mam jej
      nie lubic?
      Pozdrawiam Gosiu.
      PS. Mówimy sobie grzecznie dzien dobry na ulicy, ja naprawde mam o niej
      dobre zdanie. Zabrała mi kule u nogi i teraz ona ja ciągnie....współczuje
      • n.i.p.69 Re: Pytanie do żon. 31.03.10, 15:52
        mam1977 napisała:

        > PS. Mówimy sobie grzecznie dzien dobry na ulicy, ja naprawde mam o niej dobre
        zdanie. Zabrała mi kule u nogi i teraz ona ja ciągnie....współczuje

        ........ale by się narobiło, gdyby "kochanki" uwierzyły, że zasługują na coś
        lepszegosmilepozdr....
        • mam1977 Re: Pytanie do żon. 01.04.10, 08:17
          le naprawde tak jest..sama byłąm w dwóch rolach i wiem ze akurat "nasza"
          kochanka sie zakochała. Ja tez jestem szczesliwa wiec co sie bede
          dziewczyny czepiac?
          • bell-a30 Re: Pytanie do żon. 01.04.10, 08:34
            Sorry, ale kochance mówić grzecznie dzień dobry to troche dziwne,
            nawet skoro wiesz że zabrała ci kule u nogi. Każda kochanka przecież
            się zakochuje, a ty nie byłaś zakochana w mężu? Twoja kochanka
            wyjątkowo szybko działała, po dwóch tygodniach od wyrzucenia misia,
            zaciążona?szybka. I jaki z tego finał?, że musi trzymać go krótko,
            przykre
          • edypia111 Re: Pytanie do żon. 01.04.10, 08:52
            Ja też nie rozumiem zdziwienia. Opisywałam tu, że nawet rozmawiałam przez telefon z aktualną dziewczyną mojego teraz już byłego męża i nie widzę w tym nic dziwnego. To nie jest przyjemne przeżycie, ale myślę, że dla niej znacznie mniej miłe niż dla mnie.
            I uważam, że mówienie "dzień dobry" to wyraz kultury osobistej i jednak zawsze wyższości. Podstawówkowe i prostackie jest moim zdaniem robienie inaczej. O czym świadczy nie powiedzenie "dzień dobry"? Nie o poczuciu wyższości. Przeciwnie. O tchórzostwie i poczuciu własnej śmieszności. Gdy nie mówi kochanka, to dlatego, że czuje się upokorzona i jest jej głupio. Gdy nie mówi żona, to z tych samych przyczyn. Moja prababcia, która przeżyła wojnę, zwykła mówić, że największym policzkiem i upokorzeniem dla SSmanów było to, gdy powiedziało im się "dzień dobry", że to był wyraz wyższości nad nimi i sytuacją. I to jest lekcja, którą zapamiętałam i absolutnie się z nią zgadzam.
            • bell-a30 Re: Pytanie do żon. 01.04.10, 09:32
              Jesteś bardzo tolerancyjna, dla mnie to możesz jej jeszcze śniadanie
              robić. Każdy ma poczucie własnej wartości.
              • mam1977 Re: Pytanie do żon. 01.04.10, 11:54
                Moze u mnie było tak ze szukałąm powodu dla rozwodu..moze..
                Mi ta dizewczyna nie przeszkadza, niech sobie zyje. Bardzo lubie jej 15
                letnią córke bo zajmuje sie w czasie widzen z tatusiem moją mała.
                Chociaz ostatnio przestaje byc rózowo bo z nie wyjasnionyc h przyczyn
                widzenia odbywaja sie w miejscach publicznych lub u babci wi domu.
                Ale to nie mój problem tylko ich.
                Wiesz mój ex to łachudra który nie umiał widelcem do zlewu trafic, był
                tylko net i tv..ew piłka i piwo i jka sie okazało lewizny.
                Wiec Pani wiedziałą co brałą....Moze wie ze podobno jak raz sie zdradzi to
                wchodzi to w krew?
                Mi ona nie przeszkadza..może dlatego ze ułozyłam sobie zycie na nowo?
                Wiem ze teraz mam o niebo lepiej...a oni niech sobie zyją szczęsliwie
                Poza tym gdyby sie rozstali to mój ex miałby duzo wolnego czasu...oj lae
                bym miała wtedy przeje...ne
                • bell-a30 Re: Pytanie do żon. 01.04.10, 12:39
                  To tylko tobie pozazdrościć, bo widać że nie dość że wziął sobie
                  starszą panią, to jeszcze z dorastającą córką.Ale to już nie twój
                  problem. Z tym się zgodzę są niektóre chłopy, to niemoty,nic w domu
                  nie potrafią zrobić,nie pomagają przy dzieciach, ale nadawać na żone
                  i zdradzać to pierwsi potrafią.
                  • mam1977 Re: Pytanie do żon. 01.04.10, 14:06
                    dorastajaca córka...jego mały synek roczny i moja-nasza cóka.....hehhee
                    mam nadzieje ze mu lekko nie jest. A gosie cyzli kochanke to wiesz...ni
                    mnie ona grzeje ni ziebi. Moge opowiedziec co nieco ...jej. ALe przeciez
                    ona sama wie jakich forteli uzywal i jak mnie okłamywał jak chcia sie z
                    nia spotkac. Wiec juz sobie wyobrazam co sie dzieje jak ma tel wyłączony
                    lub "jedzie w delegacje/ ALe widziały gały co brały"
                    • bell-a30 Re: Pytanie do żon. 01.04.10, 14:23
                      Wiesz, w pewnym sensie można panią zrozumieć:samotna matka, a jak
                      chłopa najszybciej złapać?na dziecko, wyszła z tego założenia. Ale
                      no cóż może ta jej córka nie powie do niego:dziadu nie wtrącaj się
                      do mojego życia bo nie jesteś moim ojcem. Przynajmniej może się
                      domyślać kiedy ją będzie zdradzał. Oby nie została samotną matką
                      z dwójką dzieci, niech ma to szczęście,hi,hi....
                      • mam1977 Re: Pytanie do żon. 01.04.10, 14:40
                        o nie była nie winiątkiem..była dobrych kilka lat kochanka swojego szefasmile
                        Kupił jej mieskzanie w któym obecnie mieszkaja i autko..utrzymywał itp
                        Znudziło sie jej i chciałą młodego hehehehe...to teraz ma....znaczy nie ma
                        bo teraz to z kasa krucho itpsmile ech zyciesmile
                        • bell-a30 Re: Pytanie do żon. 01.04.10, 15:03
                          No i dobrze wpakowała sie w drugie dziecko, podziwiać za strategie.
                          Bo wystarczy chłopu tylko dupe przytrzymać.Najważniejsze że ty
                          jesteś teraz szczęśliwa.
                          • bell-a30 Re: Pytanie do żon. 01.04.10, 15:11
                            Wcale mnie to nie dziwi, taka raczej na ciężkiej pracy się nie
                            dorobi, wręcz odwrotnie na własnym kroczu.Może według niej
                            wypracowała sobie, teraz już niemłoda, trzeba kombinować.
                            • mam1977 Re: Pytanie do żon. 01.04.10, 15:58
                              niech ma dziewczynasmile wiec widzisz trafiłswój na swego..co ja im bede
                              załowac..a laske lubie bo wiem ze raju EXio nie ma
Inne wątki na temat:
Pełna wersja