Czekanie na rozwód-wątek statystyczny.

05.03.10, 22:23
Od jakiego czasu (może być w latach dla ułatwienia) czekacie na rozwód swojego żonatego mężczyzny?
Czy Wasz kochanek faktycznie podjął już jakieś kroki (podanie o rozwód itp.) czy też nie?
Skoro jeszcze nie podjął a jest to ważna znajomość a nie luźne spotykanie się na seks za obopólną zgodą (takie związki też istnieją) to na co czekacie? Jakieś konkretne wydarzenie (np.od września mały idzie do przedszkola,po komunii starszej córki itp.)?
    • alamakota7 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 06.03.10, 13:15
      A co to za wscibstwo? Mam nadzieje, ze nikt nie odpisze.
      Myslisz, ze ktos sie wystawi na publiczne wysmianie i ocene?
      Jeszcze jedna pozywka dla tych nienawidzacych.
      • amona13 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 06.03.10, 13:46
        tym postem już odpowiedziałaś bo jeżeli masz wystawić się na pośmiewisko to
        znaczy długo już czekasz
        • alamakota7 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 06.03.10, 19:00
          Amona, to mnie nie dotyczy. Nie jestem z nikim zwiazana.
          Zal mi kobiet, ktore sie zwierzaja i obrywaja. I zon zal i kochanek,
          sfera uczuc to cos tak intymnego i delikatnego,ze niepotrzebne jest
          jeszcze ranienie przez obce osoby na forum.
          Dziwie sie, ze jeszcze ktos czasami sie zwierza, to wszystko.
    • adela38 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 06.03.10, 18:44
      Ja juz nie czekam.Jak poznalam swojego mezczyzne nie mieszkal juz z zona i byl
      zlozony pozew. Na rozprawie (kilka miesiecy po naszym poznaniu) ona wycofala
      pozew a on...wyrazil zgode- niby przez zaskoczenie i niezrozumienie.Jak sie o
      tym dowiedzialam wykonalam telefon do zony by wyjasnic co jest grane (pani sie
      wsciekla, bo chyba nie wiedziala o moim istnieniu), a jemu postawilam
      ultimatum.Pozew zostal bardzo szybko zlozony przez obie strony.Juz sa po
      rozwodzie, a my jestesmy zareczeni i ustalamy termin slubu.
      • alamakota7 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 06.03.10, 19:02
        Hmmm, gratulowac?
        • adela38 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 06.03.10, 19:26
          Gratulowac nie trzeba.
          Napisalam by pokazac, ze mozna byc stanowcza i nie dac sie wmanewrowac w
          sytuacje bycia kochanka, a jesli juz takie cos sie przydarzy to mozna i trzeba
          sie z tego wymiksowac. Dotyczy to oczywiscie tych kobiet, ktore znalazly sie w
          takiej sytuacji poniekad niechcacy lub nieswiadomie.
        • gazeta_mi_placi Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 06.03.10, 21:04
          A dlaczego nie gratulować? Lepsze dwa szczęśliwe drugie małżeństwa (Pani ex-żona pewnie też pozna a może już poznała kogoś) niż nieszczęśliwe jedno.
      • a.mira Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 07.03.10, 09:17
        adela38 napisała:
        > Jak sie o tym dowiedzialam wykonalam telefon do zony by wyjasnic co jest grane
        (pani sie wsciekla, bo chyba nie wiedziala o moim istnieniu)


        Żenada, sam misio nie chciał sie rozwieść, a ty bez krzty honoru musiałaś
        informować jego zonę.

        Z tego widać, ze wszystko i tak zależy od żon.

        Dumna z siebie jesteś, czy czekasz na telefon od kolejnej jego kochanki?
        • adela38 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 07.03.10, 10:00
          On sie chcial rozwiesc, bo sie wyprowadzil i nie mial zamiaru nigdy wracac.Pani
          zas chciala pozostac zona na papierku ze wzgledu na kase i powiedziala, ze od
          razu "da" rozwod, jak on odda jej wszystko...
          Tu sie przeliczyla.Wkurzyla sie, bo on kogos ma ,a jej nikt nie chce...
          Co do mojego honoru, to nie zamierzam byc czyjakolwiek kochanka.Uwazam, ze nie
          ma co krecic, ukrywac czy przeciagac sprawe.Telefon wykonalam natychmiast gdy
          uznalam, ze cos tu jest podejrzane by wyjasnic sprawe. To jest uczciwe i honorowe.

          • a.mira Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 07.03.10, 10:58
            ona chciała mieć papierek dla kasy i ty tez chcesz mieć papierek dla kasy i dla
            tego papierka i kasy bez godności i żadnej klasy upomniałaś się o swoją kasę.

            Uczciwie i honorowo byłoby poczekać na jego decyzje o rozwodzie.
            Po co się wcięłaś w cudze małżeństwo.
            Telefon wykonałaś natychmiast , bo tak ci się spieszyło do cudzego.
            • adela38 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 08.03.10, 20:51
              a.mira napisała:

              > ona chciała mieć papierek dla kasy i ty tez chcesz mieć papierek dla kasy i dla
              > tego papierka i kasy bez godności i żadnej klasy upomniałaś się o swoją kasę.
              >
              > Uczciwie i honorowo byłoby poczekać na jego decyzje o rozwodzie.
              > Po co się wcięłaś w cudze małżeństwo.
              > Telefon wykonałaś natychmiast , bo tak ci się spieszyło do cudzego.

              Chyba ci odbilo.
              O jego rozwodzie decydowal on. Ja decyduje tylko o tym z kim i na jakich
              zasadach sie wiaze.I mam do tego prawo.
              Co do cudzego, to niby co cudzego przywlaszczylam? Jego zwiazki , ex itp sa
              jego, a nie moje i ja nic nikomu nie zabieralam. Obawiam sie ze zapomnialas, ze
              czasy niewolnictwa juz minely i nikt nie jest niczyim niewolnikiem ani
              wlasnoscia.Kazdy sam decyduje z kim chce byc i na co sie zgadza lub nie.
              Zastanawiam sie tez o co ci chodzi z "papierkiem"?
              Jesli chodzilo ci o slub to dla mnie slub nie jest papierkiem a powaznym
              zobowiazaniem- niekoniecznie do smierci.
              Moze zycie i swoja osobe bardzo sobie cenie i nie akceptuje zadnych zwiazkow "na
              karte rowerowa".
              Co do kasy to akurat ja mam wlasna kase i do tego nie potrzebuje faceta.Nie
              wyobrazam jednak rowniez byc z jeleniem dojonym przez ex.
              Dziwi mnie tez durne podejscie co niektorych facetow co to boja sie rozwodu bo
              niby traca na tym kase.Tylko jaka kase traca? To co do nich nalezalo nadal
              nalezy (polowa) natomiast rozwodzac sie z osoba na nich zerujaca przestaja na
              nia pracowac.Ostatnio slyszalam takiego goscia co sie zalil, ze straci niby
              majatek.Spytalam jaki- okazalo sie ze tylko mieszkanie w ktorym na dodatek
              mieszka zona.Uswiadomilam mu, ze przeciez teraz on praktycznie nie ma tego
              mieszkania tylko ma je ona, bo ona w nim mieszka, a on jeszcze za to placi.Po
              rozwodzie to ona bedzie zmuszona jego splacic i placic sama swoje rachunki, wiec
              nie tyle straci co odzyska swoja wlasnosc...


              • a.mira Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 09.03.10, 15:50
                Jeżeli już komuś odbiło , to tobie - brak klasy i godności.
                Twoj facet niby się rozwodził, potem juz sie nie rozwodził i zapomniał
                powiadomić żony, ze juz się z kimś związał.
                Oczywiście ty byłaś czujna i wzięłaś sprawy w swoje ręce, aby ostatecznie
                rozwieść misia z 'pazerną" zoną, która ma prawo do wspólnego majątku.
                Wcześniej karta rowerowa ci nie przeszkadzała, zamarzył ci się papierek , ich
                mieszkanie i forsa, którą za nie płaci.
                • edypia111 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 09.03.10, 16:29
                  1. "tobie", "ty" itd. pisze się z wielkiej litery, gdy się do kogoś zwraca. To dobry zwyczaj, dość pewnie popularny wśród osób posiadających znajomych z wyższym wykształceniem.
                  2. Coś Ty się a.miro uwzięła tak na tę forsę? Czy naprawdę uważasz, że ona dla pieniędzy chciała czy też chce tego faceta? Czy jesteś tak naiwa, by uznawać, że pieniądze lub pazerność są podstawowym powodem, dla którego ona chce z nim być? Jeśli komukolwiek w takich sytuacjach chodzi o pieniądze, to najczęściej niestety żonom, dla których wygodne życie jest powodem, dla którego nie odchodzą od mężów gdy same mają kochanków i nie przepędzają mężów, gdy oni je mają. Naprawdę nie rozumiem skąd Twoje przywiązanie do myśli, że w związkach między kobietą a mężczyzną idzie o pieniądze.
              • bell-a30 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 10.03.10, 15:10
                Odpowiadając:małżeństwo w chwili rozwodu dzieli się po połowie
                majątkiem. Chyba że żona np. przed małżeństwem kupiła mieszkanie za
                swoje pieniądze lub samochód.Więc niewiem po co tobie pani tak
                spieszno do tego zobowiązania, niekoniecznie do śmierci, skoro
                utrzymujesz się sama.
                • edypia111 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 10.03.10, 15:15
                  Habilitację trzeba mieć, żeby pojąć o czym Ty w ogóle piszesz. Twoi znajomi mają? Muszą mieć, skoro łapią, o co Ci chodzi.
                  • bell-a30 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 11.03.10, 08:03
                    Wątek dotyczy podziału majątku po rozwodzie,gdy niema intercyzy
                    przedmałżeńskiej należy się po połowie, chyba że żona kupiła
                    mieszkanie przed małżeństwem, to wtedy mężowi należy się g z tego
                    mieszkania. A dalsza część maila to interpretacja kochanek, czemu
                    się tak garną do tego zobowiązania niekoniecznie do śmierci, skoro
                    nie chodzi o sprawy finansowe.Bo z doświadczenia widać, że skoro są
                    już z tych pań pracujące, to zarabiają marne grosze, dlatego taka
                    szuka frajera.A dorabiaj się z fagasem od podstaw, jak to się robi w
                    małżeństwie.Dlatego gołodupcy jakoś nie wzbudzają zainteresowania
                    kochanek.
                    • edypia111 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 11.03.10, 08:41
                      Dziękuję za mały wykład z KRiO, dodam tylko, że intercyza zawsze jest przedmałżeńska, reszta to małżeńska umowa majątkowa. A dalsza część nie wyjaśnia absolutnie nic.
                      Może więc proste pytania, to łatwiej przyjdzie Ci udzielenie odpowiedzi:
                      1. Interpretacja kochanek, czyli co - Ty interpretujesz kochanki, czy one Ciebie? Mniemam, że to Twoje wyjaśnienie tego, czemu się tak garną do ślubu z rozwodnikiem. Czy o tym piszesz?
                      2. Z jakiego/czyjego doświadczenia widać, że skoro z tych pań są już pracujące, to zarabiają grosze?
                      3. Skąd wiadomo, że gołodpucy nie wzbudzają zainteresowania kochanek i nawte jeśli, to skąd wiadomo, że w wolnych kobietach gołodupcy zainteresowanie wzbudzają?

                      A z innej beczki: czy Ty masz świadomość tego, że nawet przeciętnie zarabiający facet, po ślubie płaci na przykład alimenty, jeśli jest przyzwoity, to była żona i dzieci kosztują dużo więcej niż tylko to, co orzeknie sąd, bo święta, urodziny, wakacje, wyjazdy dzieciaków, wyjazdy z dzieciakami itd. To kosztuje na tyle dużo, że z dość zamożnego kolesia robi się zazwyczaj znacznie mniej zamożny i często bywa tak, że takie związki utrzymują się w duż o większym stopniu z pieniędzy owej marnie zarabiającej strony, a nie faceta. Jeśli więc ktoś znosi owo pogorszenie sytuacji majątkowej (mam tu na myśli kochanka), to musi mieć ku temu mocne powody. I jeśli jakaś kobieta godzi się związać z facetem, który zarabia głównie na dom, w którym od dawna go nie ma, to też musi mieć silne powody. Może Ty po prostu tego nie rozumiesz, bo przedstawiasz nam wyłącznie swoją wizję małżeństwa, ale wyobraź sobie, że bywa iż ludzie się kochają.
                    • edypia111 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 11.03.10, 15:49
                      Przeczytałam Twoje rady udzielane różnym kobietom przy okazji odejścia męża jedynaczki28 i pojęłam o co Ci idzie. Twoje życie po prostu kręci się koło pieniędzy i jesteś pewna, że w stosunkach między kobiatami a mężczyznami chodzi wyłącznie o kasę, poza małżeństwami - w nich jest tylko miłość, no chyba, że facet odchodzi, wtedy należy go oskubać. Straszne. Bardzo Ci współczuję.
            • daria_nowak Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 09.03.10, 09:02
              "Cudzego"? Czyżbyś była wyznawczynią interesującej postawy "papierek daje
              człowieka na WŁASNOŚĆ"? Facet po ślubie nie staje się niczyją własnością. Jest
              swój własny. Tyle, ze ma rodzinę, za którą jest tak samo dopowiedziany, jak jego
              partnerka.
              Wciąż ma wolną wolę i prawo do samostanowienia. W tym rozwiązania małżeństwa.
              CO ten konkretny pan był uprzejmy czynić.
          • deodyma Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 12.03.10, 10:34

            adela38 napisała:

            > On sie chcial rozwiesc, bo sie wyprowadzil i nie mial zamiaru
            nigdy wracac.Pani
            > zas chciala pozostac zona na papierku ze wzgledu na kase i
            powiedziala, ze od
            > razu "da" rozwod, jak on odda jej wszystko...
            > Tu sie przeliczyla.Wkurzyla sie, bo on kogos ma ,a jej nikt nie
            chce...





            ales Ty glupiabig_grin
        • edypia111 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 07.03.10, 10:27
          O ile umiem czytać ze zrozumieniem, to adela38 związała się z kimś, kto z żoną już nie mieszkał, więc zamiar rozwodu powziął pewnie wcześniej, nim ją poznał. I uważam, że zachowała się rozsądnie - nie była rozhisteryzowaną kochanką, która dzwoni by wszystko wyjawić żonie (wtedy po obydwu stronach najczęściej są idiotki - jedna idiotka dzwoni, a druga idiotka zaczyna walczyć o rodzinę), ale normalną kobietą, która chciała wyjaśnić nieporozumienie.

          ROzwiodłam się z mężem jakiś czas temu. Wyprowadziłam się od niego i wniosłam pozew. Pół roku później on związał się z jakąś kobietą. Kiedy rozprawa się nie odbyła, bo nie mogłam się na nią stawić, ona zadzwoniła do mnie z pytaniem, czy zamierzam im utrudniać życie. Uznałam to za dziwaczne, ale usprawiedliwione. Dziewczyna martwiła się i pewnie też upewniała, czy ja lub mój były mąż nie kłamiemy czy czegoś nie kombinujemy. Spokojnie wyjaśniłam jej, że nie mogłam przyjść na rozprawę i dlaczego i że nie ma się czym martwić. Dla żadnej z nas nie była to miła rozmowa, ale nie uznałam jej za osobę bez honoru, albo wariatkę.
          I w mojej sprawie też wszystko, a przynajmniej wiele zależało ode mnie. Mogłam się rozmyślić i wycofać pozew, mogłam zabijać się z mężem w sądzie i latami rzecz przeciągać. Tylko po co? Żeby komuś zrobić na złość? Komu? To przekonanie, że wszystko zależy od żon jest właśnie wynikiem niepojmowania czym jest pewna minimalna doza klasy. I z przykrością powiem, że zasadnicza większość żon na tym forum jej nie ma. W jakimś sensie zresztą już sam fakt ich zajadłego udzielania się tutaj o tym świadczy.
        • daria_nowak Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 09.03.10, 08:58
          Ciekawa jestem, gdzie tu widzisz żenadę.
          Facet "wyprowadzony" od żony. Rozwód w toku. Nowy związek i niejasna sytuacja.
          Dziewczyna chciała wiedzieć o co chodzi i co się dzieje.
          W końcu wiązała się z mężczyzną nie będącym z żoną i starającym się o rozwód.
          Wszystko zależy od klasy ludzi będących w trakcie rozwodu.

          Ma prawo być dumna, bo załatwiła sprawę w sposób dorosły. Pewnie tez nie jest
          dumna, bo zachowanie na poziomie to dla niej normalka, a nie wybryk natury.
          • n.i.p.69 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 11.03.10, 09:28
            .....Dario o czym ty mówisz? przecież Jej zachowane to przykład skrajnego
            infantylizmu i braku empatii, pozdr..
            • n.i.p.69 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 11.03.10, 09:29
              ...zapomniałem jeszcze dopisać EGOIZMU!!!
              • edypia111 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 11.03.10, 14:34
                Przede wszystkim, to zapomniałeś napisać, dlaczego? Bo fakt, iż napisałeś, że to przykład infantylności czy egozimu, nie wynika jeszcze, że tak jest. Twoja wypowiedź, to przykład zachowania osoby, która ma w domu dwie żyrafy, węża i ciemną szafę w przedpokoju. Czy tak jest? Nie.
                Fajnie się rzuca jakieś oceny, gorzej jak uzasadenieniem dla nich jest: bo mi się tak wydaje. Mi się wydaje o tych żyrafach i wężach. I tyle.
                • n.i.p.69 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 12.03.10, 08:42
                  .....autorka watku zachowaniem swoim, przypomina zniecierpliwiona 9-latkę
                  piszącą list do św. mikolają z zapytaniem - co z tym, prezentem panie świety? bo
                  choinka juz ubrana.
                  ...co krok powołujecie sie na klasę, zapominając, ze klasa! to przede wszystkim
                  umiejetność zachowanie się w kazdej, a w szczególności trudnej i nieprzyjemnej
                  sytuacji i jakoś nie mogę sobie wyobraźić kulturalnej i dobrze wychowanej osoby
                  dzwoniacej do obcych ludzi z zapytaniem ".. jak tam rozwód?".... dla mnie rzecz
                  jest oczywista jak to, że wy tego nie rozumieciesmile
                  • lu_bella Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 12.03.10, 08:52
                    Czytając większość wypowiedzi na tym forum stwierdzam, że wg zdradzanych żon misiu to takie niedorobione stworzenie, bezmózgowiec wręcz wink I chyba w związku z powyższym czasem kobieta ( chyba bez znaczenia czy żona, czy kochanka) musi wziąć sprawy w swoje ręce big_grin

                    Ja raczej bym nie zadzwoniła, ale opisanie sprawy w paru zdaniach nie daje całego obrazy, więc napisałam -raczej suspicious
                    • n.i.p.69 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 12.03.10, 09:21
                      ....dlaczego ciaglę czepiacie się tego biednego misia? relacja miś-zona to
                      jedno, kochanka-misio drugie! a żona-kochank trzecie....
                      ... to są trzy różne, choć (niestety wbrew woli conajniej jedne ze stron!)
                      powiązane ze sobą relacje. Myślę, że kochanki z taką samą siłą wypieraja fakt
                      istnienia żony, z jaką zony wypierają prawdę o swoim "mężu" ....przecież w koncu
                      chyba nie bez powodu mowi sie na to TRÓJKĄT MAŁŻEŃSKI wink
                      • edypia111 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 12.03.10, 09:37
                        To to są odrębne relacje, czy kochanka jest osobą, która wtrąca się do relacji mąż-żona? Bo już sama nie wiem smile
                        Myślę, że kochanki nie wypierają faktu istnienia żony, a przynajmniej nie w rozważanym tu przypadku, bo jak można jednocześnie wypierać fakt istnienia kogoś i traktować owo istnienie jako swój największy życiowy kłopot?
                        • n.i.p.69 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 12.03.10, 10:35
                          ....nie wiem czego tu nie zozumiesz, ale mniejsza o to.

                          Wyparcie, to jeden z podstawowych mechanizmów obronnych kazdego z nas(taka
                          konstrukcja psychiczna) i dlatego wiekszośc napotkanych problemów(sama
                          napisałaś, ze zona to podstawowy zyciowy problem kochanki- dziękismilebo tym samym
                          potwierdzasz moja opinie(?))... w naturalny sposób wypieramy! udajemy, że nie
                          istnieje, oczywiscie tylko do pewnego momentu ...... u rzeczonych kochanek, owe
                          wyparcie, najczęściej objawia się tym, że bagatelizują swoją rolę, tym samym
                          mimowolnie wink? pokazują się jako bezmózgowe i ubezwłasnowolnione istotki o
                          inteligencji jak to napisałaś pantofelkasmile po czym grzecznie paluszkiem
                          wskazują misia jako kozła ofiarnego( nie rozumiem tylko jak to się ma do
                          deklarowanego wzgladem tej osoby uczucia?).......a to że potem ktoś taki
                          wydzwania do żony! "spornego przedmiotu" z zapytaniem o sprawy rozwodowe, wydaje
                          się już tylko naturalną konsekwencją jej zaburzeń emocjonalnych.pozdr...
                          • edypia111 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 12.03.10, 11:03
                            Doskonałe. Oczywiście zupełnie nie rozumiesz psychoanalizy, ale nie ma w tym ni cdziwnego, psychologia też jej nie zrozumiała i już dawno jej pradygmat poznaje się tylko w ramach historii nauki, a nie jako obowiązujący. Doskonale, bo Twoja niezdolność aplikacji modelu teoretycznego (nie pojmujesz o co w nim chodzi, ale mniejsza o przyczynę) jest jednym z wielu przykładów potwierdzających słuszność pogrzebania Freuda na cmenatrzu historii.
                            Gdyby jednak przyjąć, że zachodzi i to w formie, w jakiej sugerujesz, że ono przebiega, to przeczysz sam sobie, gdyż wyparcie musiałoby polegać na silnych póbach utrzymania we własnej nieświadomości faktu istnienia żony. Robi się tak po to, by uniknąć nieprzyjemności związanych ze swym własnym oglądem samego siebie i z tym, że przyjemność, do której dążymy obarczona jest jakąś przykrością. Nie ma tu miejsca na pantofelka. Przeciwnie. Potrzebny jest dobrze zinternalizowany system norm moralnych, by wypierać to, co pozostawałoby z nim w sprzeczności.
                            A fragmentu o koźle ofiarnym i żonie, jako przedmiocie zwyczajnie nie rozumiem. Może to przez zaburzenia emocjonalne. Bo rozumiem, że Twoja koncepcja wyparcia zakłada, że jest to zaburzenie emocjonalne. I stawiam w ciemno, że nie masz pojęcia czym są zaburzenia emocjonalne, po prostu rzucasz jakimiś zasłyszanymi pojęciami i wydaje Ci się, że brzmisz mądrzej. Od wielu dni na tym forum tłumaczę, iż słowo pisane nie mam mocy sprawczej. Mądre słowa, używane głupio nie znaczą nic i nie czynią autora znawcą.
                            • a.mira lekceważenie żon 12.03.10, 11:31
                              przez kochanki to typowy błąd zarozumialstwa i niedocenienia oraz lekceważenia
                              przeciwnika .
                              To tworzenie sobie fałszywego mniemania, ze ja - kochanka jestem od niej lepsza.
                              Tworzy się nieprawdziwy obraz żony, jako kobiety nic niewartej , obarczonej
                              samymi wadami, zwłaszcza, gdy taki zdradzający padalec źle się o niej wypowiada.
                              Tylko ten sam zdradzający padalec tak samo łatwo źle mówi o żonie , jak łatwo i
                              brzydko wyraża się o swojej kochance - ten typ tak ma.


                              Znane są przypadki, gdy kochanka przez zlekceważenie zony - "zapomniała o jej
                              istnieniu w trakcie romansu ", po jego ujawnieniu bardzo źle na tym wyszła i ma
                              taki uraz, ze obchodzi żonatych z daleka.
                              • daria_nowak Re: lekceważenie żon 12.03.10, 23:34
                                Poczytaj różne wątki na ty m forum, zanim zaczniesz wydawać takie 100% opinie.
                                Swego czasu była dyskusja właśnie o tym, czy panowie żalą się na żony do
                                kochanek. I wyobraź sobie, ze to rzadkość.

                                Miałam 2ch żonatych kochanków - od żony żadnego z nich nie czułam się lepsza
                                tylko inna.
                                I tak - mnie moja inność odpowiadała, co nie oznacza, ze nimi pogardzałam, czy
                                lekceważyłam.

                                Jednym z powodów dla których drugiego misia miałam dość był właśnie fakt, że
                                zaczął nadawać na żonę. Męczyło mnie to, irytowało i doszłam do prostego
                                wniosku, ze jeśli człowiekowi źle - to coś zmienia w swoim życiu, natomiast
                                jeśli nic nie robi, to znaczy, że jęczy licząc na litość, albo mając nadzieję,
                                że ktoś za niego zacznie decydować. W efekcie zdecydowałamwink, ale po swojemu.
                                I fakt, ów miś teraz ma do mnie żal. Ten typ tak ma - ona była zła, ja jestem
                                niedobra i nieczuła na jego krzywdę, każdy, kto nie będzie sobie dla niego
                                podcinał żył będzie be.
                                • n.i.p.69 Re: lekceważenie żon 15.03.10, 08:25
                                  ...no i wszystko jasne! skoro Ty tak miałaś, to oczywistym jest, że wszyscy tak
                                  mająsmile..... całe 100% wink(.... szkoda, że tak trudno jest Wam pojąć, że
                                  mechanizmy kierujące waszymi zachowaniami są zawsze! nooo niech Ci będzie,
                                  prawie zawsze! te same, różnicie sie tylko w formie.

                                  ..... oczywiście, że Nimi, nie pogardzałaś, gardziłaś tylko sobą (????),
                                  natomiast twoja wyimaginowana innośc/wyjatkowość!/? odpowiadała Ci bo "jak sie
                                  nie ma co się lubi to się lubi co sie ma" pozdr...
                                  • daria_nowak Re: lekceważenie żon 15.03.10, 14:59
                                    Jeśli ja jakoś miałam, to się tym dzielę. Oznacza to, ze ktoś mógł mieć
                                    podobnie, a ktoś inny zupełnie inaczej.
                                    Ale już sam fakt, ze bywa rożnie, nie daje możliwości nadętego podciągania pod
                                    jedną linię.

                                    Nie mam w zwyczaju gardzić ludźmi. A zaliczam się do ludzi.
                                    Pogarda to specyficzne uczucie na które ciężko należy sobie zasłużyć.

                                    Inność nie ma nic wspólnego z wyjątkowością. Ciemny chleb jest inny od białego.
                                    Kot jest inny niż pies.
                                    Buty na obcasie jest inny niż trampki.
                                    Widzisz tu gdzieś wyjątkowość?

                                    A co jeśli się ma co się lubi, tylko niektórym nie mieści się to w głowie?
                                    • daria_nowak z rozpędu 15.03.10, 15:04
                                      ...liczby mi się pomyliły.

                                      Buty na obcasie są inne niż trampki. Oczywiściesmile
                            • n.i.p.69 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 15.03.10, 10:05
                              .... ale o co chodzi, miałaś wątpliwość, więc starałem się wyjaśnić (.. może
                              trochę łopatologicznie?) ogólny mechanizm w ujęciu psychodynamicznym, nie jestem
                              pewien czy wiesz o czym mówie, ale jeśli sie zainteresujesz to powinnaś pojąć,
                              że intelektualizacja, to również jeden z mechanizmów obronnych, a metoda
                              skutecznością, sama broni się przed rewolucyjnymi i ogłaszanymi regularnie
                              "teoriami" rodem z "wysokich obcasów" a pisanymi w wyniku inkorporacji oralnej
                              płynów zawartością związków organicznych z grupami hydroksylowymi, mówiąc
                              prawidłowo(?) przed bełkotem pierdoły po mamrocie.



                              Do moderatora..
                              ....a czy to jest obraźliwe?wink
                              • edypia111 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 15.03.10, 10:45
                                To nie jest obraźliwe, jeśli się zakłada, że głupota nie bywa obraźliwa. Ja tak przyjmuję z uśmiechem politowania.
                                Dziękuję za zilustrowanie moich zarzutów swą odpowiedzią. Nie spoczniesz dopóki nie skompromitujesz się do reszty, a nie skompromitujesz się, bo w przypadku osób takich jak Ty, nie można się skompromitować. Ty posiadłeś prawdę i choćby cały świat zaświadczał, żeś w błędzie, pozostaniesz nieporuszony w swych przekonaniach.
                                Psychologię widzę znasz. Mniemam, że metafizykę i ontologię (zależnie od przyjmowanej perspektywy) trochę gorzej opanowałeś, skoro piszesz o tym, że jesteś impregnowany na moją rzeczywistość. Otóż złe wieści są takie, że solipsyzm nie jest od starożytności szczególnie popularny. Dobrze jednak spotkać kogoś, komu jest on wciąż nieobcy.
                                • n.i.p.69 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 15.03.10, 12:24
                                  ......no cóż, chyba wszystko wiesz!!!!.......a jak sie z tym czujesz?wink
                  • edypia111 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 12.03.10, 09:40
                    Ja nie widzę też dobrze wychowanej osoby kradnącej resztki chleba umierającym współwięźniom, a jednak w obozach ludzie tak robili. DObrze wychowanym i kulturalnym można być w restauracji. W związkach chodzi pewnie o jakieś inne rzeczy. Myślę, że jeśli okoliczności tego wymagają ( a czasme tak się zdarza), to takie telefon wykonany z taktem nie jest niczym nadzwyczajnym. Jak pisałam, sama taki odebrałam i ani przez chwilę nie rozważałam postępowania kochanki mojego męża (bo tym formalnie była) jako zachowania świadczącego o braku kultury czy zachowania 9-latki. Myślę, że to wszystko kwestia zrozumienia. Świat nie bywa czarno-biały.
                    • n.i.p.69 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 12.03.10, 10:46
                      ......tak jasne, zycie nie jest czarno-białe, czasem tak sie zdarza .... no i
                      armaaata....."a jednak w obozach ludzie tak robili"

                      ... wiesz co! myslę, ze nie mamy o czym rozmawiać, bo nastepnym razem
                      przytoczysz argument w stylu " co wolno wojewodzie to nie tobie...." i mnie
                      zatkasz:-0
                      • edypia111 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 12.03.10, 11:39
                        Cieszę się, że wreszcie pojąłeś, że nia mamy o czym rozmawiać. Nie przypuszczam jednak, bym zatkała Cię kiedykolwiek. Zwarta osobowość i silne poczucie własnej wartości impregnują Cię na rzeczywistość.

                        Ani argumentacyjnie, ani intelektualnie nie da się Cię pokonać, bo zawsze jesteś pewien, że masz rację. Z radością więc się wycofasz w poczuciu, że kolejna głupia kochanka nic nie rozumie. I fajno smile
                        • lu_bella Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 13.03.10, 13:29
                          edypia111 napisała:

                          > Cieszę się, że wreszcie pojąłeś, że nia mamy o czym rozmawiać. Nie przypuszczam
                          > jednak, bym zatkała Cię kiedykolwiek. Zwarta osobowość i silne poczucie własne
                          > j wartości impregnują Cię na rzeczywistość.


                          A ja właśnie doszłam do wniosku, że n.i.p. to nikt inny jak męski szowinista. Zaatakuje kobietę jako zdradzającą- bo jej wina, i zaatakuje kobietę jako kochankę- bo to też jej wina. Misia zostawić tongue_out


                          >
                          > Ani argumentacyjnie, ani intelektualnie nie da się Cię pokonać, bo zawsze jeste
                          > ś pewien, że masz rację. Z radością więc się wycofasz w poczuciu, że kolejna gł
                          > upia kochanka nic nie rozumie. I fajno smile

                          Ja teraz patrzę na niego zupełnie inaczej- z litością wink biedny, nieszczęśliwy, otoczony rozpustnymi kobietami. Trafi się co jakiś czas kobieta, która "zasługuje" na szacun n.i.p.-a. Ale to już zupełnie inna historia suspicious
                        • n.i.p.69 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 15.03.10, 08:54
                          .... na Twoją "rzeczywistość" .... faktycznie!
            • daria_nowak Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 11.03.10, 12:37
              Nie. Jej zachowanie było normalna reakcją na sytuację. chciała wiedzieć co się
              dzieje. N.i.p, w Twojej ocenie powinna gryźć pazury w niepewności?
      • n.i.p.69 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 11.03.10, 09:26
        ...chyba wypada Ci zyczyć szczęścia bo dumna z siebie zapewne juz jesteśsmile
    • miasara Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 08.03.10, 16:11
      Czesami jak czytam to forum to mam wrażenie,że dla niektórych z Was
      nie istnieją inne kolory jak tylko czarny i biały...
      Np. piszę o Tobie a.miro...
      Zastanawiam się jakie to ma znaczenie czy jest się pierwszą żoną czy
      drugą jeżeli i tak zawiera się małżeństwo z powodu, jak to
      określiłaś, kasy?
      Pierwsza żona jawi się w Twoim wyobrażeniu jako jakaś anielska
      postać z racji,że była pierwsza...
      A może ta pierwsza też odbiła mężczyznę koleżance lata temu i
      zaciągnęła go do ołtarza dla kasy?
      Ale co tam... jest i tak wzorem wszelkich cnót,bo była pierwszą.
      Czasami ludzie zapominają czym jest miłość i tkwią w toksycznych
      małżeństwach właśnie z racji lęku przed podziałem majątku i uwierz
      mi,że brzydzi mnie to bardziej niż rozstanie i zerwanie z hipokryzją!
    • sonora33 Re: Czekanie na rozwód-wątek statystyczny. 09.03.10, 14:30
      Kiedy zaczeliśmy byc razem on - żonaty, ja meżatka (
      znajomość "sportowa" )
      Po pół roku rozstał sie z żoną , kiedy sie rozwód uprawomocnił, on
      poprosił mnie o wspólne zamieszkanie.
      Jakos tak w miedzyczasie sie zakochałam smile i zgodziłam po kilku
      miesiącach.

      Jestem zadowolona z wyboru. Jestesmy razem sporo lat i związek ma
      sie dobrze.
      Widac tak nam bylo pisane.
      Ale teraz juz bym nie zdradzała - nie mam po co... smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja