upadek moralny

06.04.10, 15:11
Witam, chciałabym się podzielić swoją krótką aczkolwiek przytłaczającą historią...
Otóż mam 19 lat i jestem tegoroczną maturzystką. Od II klasy gimnazjum czyli od 5 lat leczę się na depresję, w międzyczasie chorowałam też na anoreksję i miałam 3 próby "s". Podczas ubiegłych wakacji poznałam mężczyznę- starszego ode mnie o ponad 20 lat. Między nami zrodziło się głębokie uczucie, które trwa do tej pory. Nawet rodzina już nas zaczęła "tolerować" bo do akceptacji jeszcze daleko... Ale do rzeczy: dzięki temu człowiekowi ZAPOMNIAŁAM co to znaczy depresja, zaburzenia odżywiania itp. Na nowo przywrócił mi radość życia i wiarę w siebie.
Tym bardziej nie potrafię zrozumieć, dlaczego go zdradziłam.........
W ciągu ostatniego roku odezwał się do mnie kolega z dzieciństwa. Młody, przystojny, elokwentny.... Zaczęliśmy się spotykać aż w końcu zaproponowałam mu, żeby poszedł ze mną na studniówkę. No i zrobiło się....gorąco. Czułe słówka, macanki itp....Szeptał mi do ucha jak to cudownie będzie jak urwiemy się wcześniej z imprezy i pojedziemy do mnie.... Ja tak do końca nie brałam tego na poważnie, kompletnie nie wiedziałam, dlaczego mimo tego, iż bałam się i nie chciałam tego- rzeczywiście zamówiłam taksówkę i pojechaliśmy do mnie, gdzie..no właśnie, dopuściłam się zdrady.
Po tym wszystkim, mimo iż wiedziałam, że zrobiłam straszną rzecz, starałam się być "twarda" i uznać to za jednorazowy "błąd młodości". Jeszcze parę razy spotkałam się z tamtym chłopakiem, ale nie uprawialiśmy już seksu.Aż do wczoraj.........Zaproponował, że przyjedzie do mnie..Ale u mnie wiadomo- święta i goście, tłum ludzi w domu łącznie z dziećmi. Więc on zaproponował, że przyjedzie po mnie samochodem i pojedziemy gdzieś. Nie wiem, dlaczego się na to zgodziłam, po prostu nie dociera do mnie jak tak można siebie nie szanować!! Pojechaliśmy do lasu..Boże, jak to opisuję to robi mi się niedobrze i wstyd mi bo brzmi to obrzydliwie. Ja strasznie tego nie chciałam, nawet fizycznie nie miałam ochoty na seks. Więc postanowiłam się "poświęcić" i zaspokoić go, po czym powiedzieć mu, że to był ostatni raz, że przemyślałam wszystko i nie chcę zdradzać swojego ukochanego....Było strasznie, udawałam że mi dobrze chociaż tak naprawdę chciało mi się płakać. Najgorsze jednak stało się później- po wszystkim wysiedliśmy z samochodu, nago i okazało się , że za autem siedział jakiś zboczeniec i nas podglądał i podsłuchiwał......MAŁO TEGO, podbiegł do mnie i mnie dotknął...sami(same) wiecie gdzie....NIGDY nie czułam się aż tak upokorzona....Ale nie to mnie najbardziej boli. Najbardziej boli mnie to, że zdradziłam człowieka, którego kocham i który mnie także bardzo kocha........Nie potrafię poradzić sobie z wyrzutami sumienia. Ponadto czuję,że tego wszystkiego można było uniknąć...że to moja głupota. Szukają przyczyny tej zdrady brałam pod uwagę to, że ostatnio nie u8kładało się między mną a Ukochanym, także jeżeli chodzi o sprawy łóżkowe....jest baaaardzo średnio, ale myślę, że to jeszcze kwestia wzajemnego "dotarcia się". Podejrzewam, że główną przyczyną było moje niskie poczucie własnej wartości (w końcu TAAAki przystojniak zwrócił na mnie uwagę), może jakaś gówniarska ciekawość, kreowanie się na kobietę wyrahowaną i niezależn( po prostu chciałam być tą zimną bezwzględną suką ale jak widać nie nadaję się do tego, to nie mój typ..), ale także chęć odegrania się na moim partnerze za przeszłość. Sam mi opowiadał o swoich byłych kochankach a miał ich naprawdę wiele......Ale jak można mścić się za przeszłość....?Przecież mnie wtedy jeszcze nie znał..
Proszę niech ktoś mi podpowie jak mam sobie poradzić..... Czuję, że gdybym się przyznała ukochanemu, to byłby koniec. A tego bym nie zniosła. Poza tym, wydaje mi się, że takie przyznanie się do wszystkiego byłoby oznaką słabości i sprawiłoby wiele, wiele bólu mnie i jemu. Mam mu powiedzieć prawdę, żeby sobie ulżyć? Nie chcę tak, wolę się z tym męczyć do końca życia sama tylko proszę powiedzcie coś, co da mi nadzieję na powstanie z tego upadku.........
    • malwa200 Re: upadek moralny 06.04.10, 15:24
      ja chcę Cię zapytać o depresję. Ja mam wielką depresję, leczyłam się
      i nic. w końcu lekarz powiedział mi, ze mam rozwiązać swoje kłopoty
      anie brać lekarstwa do konca życia. dodam, że żadne leki mi nie
      pomogły. teraz jest coraz gorzej. które leki Ci najbardziej pomogły?
      • maria_kalergis Re: upadek moralny 06.04.10, 15:33
        Malwo, ja miałam identycznie -ŻADNE leki mi nie pomagały. Poprawa nastroju
        trwała góra miesiąc a potem znowu pół roku siedzenia i patrzenia w martwy punkt
        na ścianie. Jedyne, co mogę Ci poradzić to dobry terapeuta, nie psycholog (!)
        ale właśnie wykwalifikowany psychoterapeuta, który dobierze specjalnie dla
        Ciebie rodzaj terapii. Mnie osobiście nie pomogło, może terapeutka była do dupy,
        a może to ja olewałam tą całą terapię ale słyszałam, że w większości przypadków
        przynosi efekty. Z depresji wyciągnął mnie mój facet, oczywiście wiadomo, że nie
        do końca, że skłonności depresyjne ma się do końca życia ale swój dobry stan
        zawdzięczam dzięki Ukochanemu, samodyscyplinie i "pomagaczom" (aktualnie biorę
        Lit i Venlectine ale jak tylko zdam maturę chcę powoli odstawić antydepresanty).
        Malwo, tak od siebie powiem Ci, że z depresji trzeba BARDZO CHCIEĆ wyjść i
        dopiero wtedy jakiekolwiek działania przynoszą efekty.
    • cyanide.sun Re: upadek moralny 06.04.10, 15:30
      Bozeeeee.

      Ludzie, powiedzcie ze to prowo, i komus sie nudzi.
      Nie wierze ze takie babki (ups sorry - dziewczyny) istnieją.
      • maria_kalergis Re: upadek moralny 06.04.10, 15:36
        Dlaczego nie wierzysz...? Proszę, nie bierzcie mnie za trolla ani prowokatorkę.
        Wiem, że to co opisałam jest beznadziejnie gówniarskie i głupie ale ja się
        NAPRAWDĘ bardzo z tym męczę....
        • alamakota7 Re: upadek moralny 06.04.10, 16:19
          Nie wolno Ci uprawiać seksu,tylko po to zeby kogos zadowolic, z kims
          do kogo nic nie czujesz.Chyba każdy w zyciu musi przezyć ten
          niesmak, żeby o tym sie przekonać.Wyciągnij z tego wnioski. To
          jeszcze jedno działanie autodestrukcyjne.
          Seks z Ukochanym jest średni, bo pewnie też chcesz go zaspokoić, bo
          tak wypada, a Ty wcale nie masz jeszcze potrzeb, jestes niemal
          dzieckiem.Nie rób tego nigdy jak nie masz ochoty. Gadanie młodej
          dziewczynie o licznych kochankach na pewno jej nie dowartosciuje,
          głupota, każ mu się zamknąć.
          Może go i kochasz,ale sądze, że był narzedziem w walce z depresją,
          bo samoocena Ci skoczyła. Tak naprawdę nie wierzę, że inny człowiek
          może być "lekiem", tylko Ty sama, tylko praca nad sobą. Matura,
          ciekawe studia, inne otoczenie, dasz radęsmile
          Jest tyle pomocnej literatury,czytaj.
          I już się nie katuj, zrobiłas to SOBIE (dlatego Ci zle) nie
          ukochanemu.Teraz dbaj o siebie, nie o potrzeby fizyczne innych, nie
          masz żadnego obowiązku.
          • maria_kalergis Re: upadek moralny 06.04.10, 16:41
            Uffff, nareszcie jakaś balsamiczno-konstruktywna wypowiedź. Dziękuję Ci Alu,
            która ma kota smile
            • alamakota7 Re: upadek moralny 06.04.10, 16:50
              Proszę bardzosmile Jeszcze jedno, piszesz na "kochankach", czy Twoj
              wybranek jest ...zonaty? Ma 39 lat.Jeżeli tak, to Twoje sskrupuły sa
              tym bardziej smieszne.Tylko sobie zrobiłas krzywdę.Otrząsnij się i
              już.
              • maria_kalergis Re: upadek moralny 06.04.10, 20:21
                Nie, nie. "Kochanka" w sensie, że zdradzałam.... Tamten chłopak też ma
                wieloletnią dziewczynę. A mój Ukochany jest już parę ładnych lat po rozwodzie.
    • asdaa Re: upadek moralny 06.04.10, 20:43
      Masz problem z aserywnością. Nie masz ochoty, to mówisz to wprost. I koniec.
Pełna wersja