Kochanka/ nie kochanka?

16.04.10, 13:04
Ja nazywam się jego kochanką, on twierdzi, że nigdy nią nie byłam.
Ale do rzeczy. Na samym początku nie wiedziałam, że ma żonę i córkę.
Żyłam w takiej nieświadomości dwa miesiące. Dowiedziałam się, jak
razem zamieszkaliśmy (przejrzałam mu telefon). Oczywiście rozpacz
wielka, świat mi się zawalił. Chciałam go rzucić, ale, że miłość
jest ślepa, a on się kajał strasznie postanowiłam dać mu szansę.
Jego żona i córka wiedzą o mnie (i oczywiście nie akceptują), on tam
dosyć rzadko jeździ (natomiast śpi w tym samym domu, co żonauncertain ). On
twierdzi, że związek z żoną istnieje tylko na papierze, już wiele
lat nie są razem. Wiem, że przede mną miał dwa "poważne" związki, o
których żona wiedziała. Ona twierdzi, że się zgadza na taką sytuację
ze względu na dziecko, on, że było mu tak wygodnie. Dla mnie obiecał
się rozwieść, nawet były już na ten te mat rozmowy z jego żoną,
atomiast o tej pory nikt nie złożył pozwu. Nie daję sobie już rady z
sytuacją, że mieszkam, żyję z żonatym facetem, który nie potrafi
szybko się rozwieść oraz UTRZYMUJE ŻONĘ, A MNIE KAŻE PRACOWAĆ, BO
NIE STAĆ GO NA TO, ŻEBY I MNIE UTRZYMYWAĆ. Nie chodzi o to, że chcę
być utrzymanką, natomiast nie rozumiem dlaczego ja mam dokładać się
do rachunków, żarcia, mieszkania, podczas, gdy on jej na wszystko
daje. A argument, że go nie stać? Jak go nie stać, to niech zwiąże
się z jedną kobietą! Skoro twierdzi, że jestem miłością jego życia,
to z jakiej racji ja mam charować? Żeby on mógł utrzymać inną
kobietę?
Piszę akurat o tym, bo to temat aktualnej kłótni. Ale boli mnie to,
że jak tam jedzie, to sypia z nią w jednym domu (bo przecież nie
będzie spał w hotelu, bo dziecko, bo to, bo tamto, bo a to urok, a
to sraczka, bo przcież nie śpi z nią nawet na jednym piętrze, pff),
w święta do mnie nie przyjechał (ponoć był dym, bo cała rodzina
dowiedziała się o mnie), Sylwestra spędziłam sama, bo jego córka
zarządziła, że akurat on ma jechać 400km (ja i on mieszkamy w innym
mieście) po to, żeby przewieźć ją 50 km. Była histeria, awantura ( z
jej i z mojej stony). Sylwestra spędziłam sama rycząc w poduszkę.
Nie wiem co mam robić, kocham go, ale już nie dam rady więcej. Nie
chce faceta, który jest dupą wołową. Skoro mnie tak kocha, mieszka
ze mną, przedstawia mnie znajomym i generalnie wszyscy o nas wiedzą,
to czemu się nie rozwodzi? On twierdzi, że nie zgodzi się na warunki
żony, a nie chce orzeczenia o winie. A ja już mam dość tego
popapranego życia.
Nie wiem, czego od Was oczekuję. Chyba chciałam się wygadać. Jest mi
źle.
    • ajmj Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 13:19
      Mam znajoma, której facet postępował podobnie do "Twojego". Zwodził
      ja 10 lat. 10 lat szarpaniny, płaczu, nerwów.
      wiesz?
      Uważam, ze jak ktoś jest dorosły i podejmuje takie a nie inne
      decyzje to powinnien przyjmować mężnie na klatę wszystkie
      konsekwencje.
      Masz rację, ze on jest wołową dupą. Dla SWOJEGO świętego spokoju
      spierniczy Tobie i żonie życie.
      Jedynie co mi przychodzi do głowy to powinnaś spróbować być twarda w
      swoich SŁUSZNYCH żadaniach i konsekwentna.
    • bell-a30 Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 13:37
      Razem zamieszkaliście, a on sypia u żony?żonę jak chce, to niech
      utrzymuje, jego spraw, ty jesteś tylko kochanką. Przecież wcześniej
      też pracowałaś i nie było problemu. Kobieta musi pracować, dla
      swojego poczucia wartości, chociażby.Wóz, albo przewóz, niech składa
      pozew, zajmuje to godzine z napisaniem i złożeniem w sądzie.Wine
      może wziąc na siebie, w końcu to on znalazł sobie kochanke. Przecież
      w miłości nie liczą się pieniądze, można z kochaną osobą chleb ze
      smalcem jeść.
      • kaszmira Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 13:43
        Ależ ja chcę pracować! Nie wyobrażam sobie, żebym musiała
        kogokolwiek prosić się o pieniądze. Natomiast to, że utrzymuje żonę,
        której nie chce się ruszyć tyłka do pracy mi nie odpowiada. Ja swoją
        rzuciłam. Skoro stać go na żonę, musi go też być stać na kochankę.
        Nie miałam wolnego od kilku miesięcy nawet weekendu. Nie będę tyrać,
        żeby ona miała na szmatki. Nic z tego.
        • ajmj Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 13:51
          Niestety to prawda co piszesz. Jesli ma ochotę na kochankę i żonę...
          patrz co pisałam powyżej: pan musi ponosić konsekwencjesmile
          Nie ma tak dobrzesmile
          • ajmj Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 13:52
            Tylko szkoda, ze stracisz niezależność finansową. Mogłas pracować
            dla SIEBIE. A pana won, aby pozałatwiał jak facet swoje brudy.
          • bell-a30 Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 13:54
            Pan jest bardzo wygodny. A jak ty utrzymujesz tą żonę? kupujesz jej
            za swoją kase ciuchy i jedzenie? I dlaczego on śpi u żony? to co to
            za mieszkanie z tobą?Nikt ci nie każe tak tyrać, twoja sprawa
            • kaszmira Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 14:00
              Muszę tyrać, żeby mieć na mieszkanie i życie. Oprócz tej pracy mam
              jeszcze inny dochód, także całkiem goła nie zostanę. Ja jej te
              ciuchy po części funduje, bo jakbym ja nie dokładała do naszego
              gara, to on już nie miałby z czego jej dać.
              • bell-a30 Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 14:04
                A co to za problem ugotować dla jednej osoby więcej?Wiecej troche
                zupiny, nie przesadzaj. To ile on zarabia biedulek. Sama wybrałaś
                taki los.
          • kaszmira Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 13:57
            On chce się rozwieść, ale ciągle ma tyle na głowie, że nie ma kiedy
            się tym zająć, ciągle ma jakieś wypadki/przypadki. Mam tego dość.
            Nasz pseudozwiązek się sypie, ja jestem coraz silniejsza/mądrzejsza.
            Już sobie nie pozwolę na pewne rzeczy. Już nie wierzę w jego czułe
            słówka i czcze obietnice. Może w to, że mnie na swój jakiśtam sposób
            kocha wierze, ale co warta taka miłość co tylko rani.
            • bell-a30 Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 14:01
              Napisałam ci ile czasu zajmuje złożenie pozwu, godzina, w porywach
              do dwóch jak daleko sąd. Przypadków to on będzie mnóstwo miał,
              strasznie pechowy. I dlaczego piszesz że utrzymujesz jego żonę, bo
              sorry, jako kochanka to chyba sobie już nie rościsz prawa do jego
              kasy? chyba że ze swoich ciężko zarobionych pieniążków utrzymujesz
              żone?
              • kaszmira Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 14:03
                On twierdzi, że nie byłam i nie jestem jego kochanką. Więc skoro
                nie, to roszcze sobie takie a nie inne prawa.
                • bell-a30 Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 14:05
                  To jestę jego siostrą, dlatego sypia u żony. Niewiem kim teraz
                  jesteś?kosmitką? wszak zadajesz się z żonatym facetem, a co ci ma
                  powiedzieć, ile masz lat? 16?
                  • kaszmira Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 14:29
                    Ja wiem, że jestem jego kochanką. Ale skoro on twierdzi inaczej (że
                    koietą, którą kocha, miłością życia, przyszłą żoną i tym podobne
                    bajki), to ja będę rządać tego, co uważam, że należy mi się
                    jako "normalnej partnerce" w jego odczuciu.
            • woman-in-love Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 14:04
              a ja proponuje, abys uważnie przeczytała to, co sama napisałaś w pierwszyn
              poscie. Wyobraż sobie, że pisze to np. Twoja córka albo siostra. Co bys jej
              poradzila? Jak skomentowałabyś sytuacje patrząc z boku? Bo dla mnie to jasne:
              dla pana NOGA-DUPA-SCHODY i moze wrócić z prawomocnym rozwodem w ręku.
              • kaszmira Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 14:09
                Macie racje, wiem to. Zastanawiam się tylko, czy ja będę mogła
                jeszcze normalnie z nim żyć, bo coraz częściej nienawidze i jego i
                siebie.
                • bell-a30 Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 14:28
                  Jak nie jesteś jeszcze stara, to poszukaj sobie wolnego chłopaczka,
                  idż na dyskoteke. Dziewczyno, sama siedzisz w sylwestra, pewnie
                  święta.Daj sobie spokój, ten facet to dobry krętacz. Nie pisz
                  takich rzeczy o żonie, bo jej w żaden sposób nie utrzymujesz, a jak
                  chcesz mieć jakieś prawa do jego kasy, to on musi być rozwiedziny.
                  I tyle.To że ugotujesz mu zupiny, czy dasz kotleta, to twoja sprawa,
                  nikt cie do tego nie zmusza. Jak kto by mnie tak robił w wała, na
                  początku znajomości, to raczej bym się takiej osoby nie trzymała,
                  ale to jest twój wybór.
                  • kaszmira Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 14:45
                    Ja się zdążyłam zakochać, zanim się dowiedziałam o tej chorej
                    sytuacji, w którą on mnie wciągnął. A potem...chyba byłam zbyt słaba
                    i za bardzo chciałam wierzyć w jego słowa, żeby odejść.
                    Sama siebie nie rozumiem. Nie mam apetytu (w miesiąc schudłam 8
                    kilo), ciągle płaczę i na szczęście już mu nie wierze, choć nadal,
                    mimowolnie tli się we mnie nadzieja na naszą wspólną przyszłość.
                    Chyba tylko dlatego jeszcze tkwie w tym bagnie.
                    • bell-a30 Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 14:49
                      Każdy kocha, każdy przeżywa miłości, idż na dyskotekę, poznawaj
                      ludzi. Jak wpomniałaś nie jesteś pierwszą jego przygodą, pan jest
                      bardzo kochliwy.Wszyscy ludzie cierpią.I zapewne makaron na uszy też
                      dobrze nawija.
                    • bell-a30 Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 15:01
                      Pozatym, piszesz że ma córkę, jaki daje jej przykład?Z matką sypia w
                      domu, niewżne w domu sypia, u kochanki je kotlety. Niech sie chłop
                      rozwiedzie i nie robi wstydu rodzinie. A nie, tu mu dobrze, i tu mu
                      dobrze. Już sobie wyobrażam co ta córka myśli sobie o takim tatusiu.
                      Szkoda tych dzieci.
                      • kaszmira Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 15:17
                        On tam jeździ raz na miesiąc/dwa na dwa, trzy dni. I wtedy śpi tam-
                        w domu jego i jego rodziców, w którym mieszka też żona z córką. Ja
                        już mu mówiłam, że się na to nie godzę, ale jego najwidoczniej guzik
                        to obchodzi.
                        • bell-a30 Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 15:22
                          Sama sobie odpowiedziałas,że ma twoje zdanie głęboko.Widać, że
                          krętaczyć umnie skoro miał już wcześniej przygody. Wrób go
                          w dziecko, jak to inne robią, może nie ucieknie.Taka stara już
                          jesteś, że zaczynasz związe od takich problemów?Sama w swięta,
                          sylwestra, pokazuje ci już na początku że ma cie gdzieś, gdzie na
                          początku znajomości jest najpiękniej
                          • kaszmira Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 15:32
                            Nie, jestem jeszcze młoda i sama zastanawiam się na co mi takie dno
                            w wieku, w którym powinnam się bawić i cieszyć życiem. W dziecko go
                            nie wrobie, bo nie zafunduje mu takiego tatusia i życia w nie wiem
                            czym, bo rodziną to by na pewno nie było (przecież rodzinę już
                            ma...)...
                    • asdaa Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 16:33
                      sam widzisz: oszukał Cię na wstępie (zapomniał, że ma żonę i dziecko???!!) to
                      pewnie i nadal zwodzi. Może rzeczywiści Cię kocha, ale nie stać go na jasne
                      określenie się i stąd te wypadki-przypadki, byle odwlec termin złożenia pozwu
                      (na święty nigdy). Ja bym go pogoniła do czasu aż bęsie miał orzeczenie o
                      rozwodzie. Jeśli rzeczywiście kocha, tak jak deklaruje to uwinie się w trymiga.
                      A kochanką jesteś tak czy siak.
                      • bell-a30 Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 19:58
                        Jak twoi rodzice zareagowali że mieszkasz z żonatym facetem?Dla
                        niego to jest bardzo wygodna sytuacja, tym bardziej że już miał
                        wcześniej przygody i święty nie jest. Nie dziwię się że żona chce
                        rozwodu z jego winy, czy ona ma również kochanków?Pewnie dał jej w
                        życiu popalić. Niech mieszka w hotelu robotniczym, sam sobie gotuje,
                        nie ma seksu na zawołanie, wtedy może podejmie jakąś decyzje. Nie
                        musisz się z nim żenić, bo i po co?Poznać chłopa trzeba najpierw.
                        Ale, litości, mieszkaj i afiszuj się z wolnym człowiekiem.
                        • woman-in-love Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 20:10
                          Na pewno pomogłaby Ci porada dobrego psychologa. ten facet niszczy Cię podobnie
                          jak wódka czy narkotyk. Zwykłe uzaleznienie. Spróbuj poszukać pomocy
                          psychologicznej - przestw sobie to i owo w glowie. Moze rzecz polega na niskiej
                          samo-ocenie, podświadomie masz wklepanie, że na wyłacznośc nie załugujesz?
                          Poszukaj pomocy, zanim będziesz wrakiem. Ten gośc to trujący muchomor.
                          • kaszmira Re: Kochanka/ nie kochanka? 16.04.10, 22:09
                            Moją mamę też oszukał, wcześniej bardzo go lubiła, mimo, że on jest
                            sporo straszy ode mnie. Wszyscy z mojej rodziny go lubili. Teraz
                            nienawidzą. Tato nie żyje już kilka lat i pewnie się w grobie
                            przewraca przez tę sytuację. O psychologu też już myślałam. Wrakiem
                            już się stałam. Daleko mi do radosnej, cieszącej się życiem
                            dziewczyny, którą byłam. Jestem zbyt chuda, zbyt zmęczona, zbyt
                            zgorzkniała już nawet. Nie potrafię się cieszyć. Ciągle chodzę i
                            płaczę. To jakiś koszmar.
    • miasara Re: Kochanka/ nie kochanka? 17.04.10, 11:45
      A ja doskonale Cię rozumiem...
      Domyślam się,że żona jest tylko tą żoną na "papierku" jak twierdzą
      panowie w takich sytuacjach,a Ty dla niego jesteś jego
      partnerką,więc jasne,że on powinien być w pełni TWÓJ! Tak,razem z
      jego wypłatą (odliczając alimenty przyznane przez sąd).
      Nie trzeba mieć wiele wyobrazni,żeby wiedzieć,że ironicznie
      nazwana "zupina i kotlet"przez bellę to także stosy rachunków do
      zapłacenia!!! Jeżeli wspólne życie to i wspólne plany,inwestycje,a
      co za tym idzie KASA!Żonka nie pracuje,a Ty musisz,bo to co mu
      zostanie idzie na jej wydatki,a nie WASZE.
      Byłam w podobnej sytuacji,ale na tyle głupia,że nie pozwalałam się
      jemu dokładać,bo z racji różnic w naszych dochodach (jego znacznie
      większe!) nie chciałam dawać mu jakichkolwiek złudzeń,że przy nim
      liczę na wygodniejsze życie...Teraz z perspektywy czasu myślę
      inaczej i on też.
      Błędem jest mieszkanie razem przed rozwodem.Tutaj właśnie leży
      trudność ustaleń tak przyziemnych spraw jak finansowe...Postaw mu
      ultimatum,a zobaczysz jak szybko się uwinie,jeżeli Cię kocha,a jeśli
      nie to wykorzystał Cię i łatwo Ci będzie go znienawidzieć...
      Przeczytaj mój przedostatni wątek to poznasz moją historię całkiem
      zbliżoną to Twojej.Jej dalszy ciąg jest taki:skomla,żebym z nim
      jeszcze była,załatwił expresem separecję,raz w tygodniu przyjeżdza
      1500km,żeby spędzić ze mną kilka godzin,a jeśli chodzi o kasę to
      oczywiście wspólnota.A ja myślę i myślę...i nie wiem czy na mnie
      zasługuje...
      Tobie też przyda się taki komfort!
      Powodzenia!
      • kaszmira Re: Kochanka/ nie kochanka? 17.04.10, 13:45
        Dziękuję,właśnie o to mi chodzi. Że te pieniądze nie idą na nas, a
        na nią. Już mu powiedziałam, że dopóki ona nie pójdzie do pracy, ja
        do wpólnego koryta grosze nie dołożę. Teraz wyjechałam od niego na
        kilka dni. Wrócę we wtorek, ale już do innego mieszkania. Pieprze
        takie życie, bo życie mam jedno i chcę być szczęśliwa.
        • kaszmira Re: Kochanka/ nie kochanka? 19.04.10, 00:45
          Postawiłam sprawę na ostrzu noża. Na dniach zabieram rzeczy z
          naszego mieszkania. Teraz nocuję u mamy. On wydzwania i płacze mi do
          słuchawki. Przestałam odbierać. Powiedziałam, że jak pokaże mi kopie
          pozwu i termin pierwszej rozprawy, to pogadamy.
          Ciężko mi, cholernie ciężko. Ale wiem, że to jedyna słuszna i
          rozsądna decyzja.
          Idę popłakać. Dobranoc
          • malwa200 Re: Kochanka/ nie kochanka? 19.04.10, 08:48
            bardzo dobrze robisz. tak trzymaj i przypadkiem nie zmięknij
            • woman-in-love Re: Kochanka/ nie kochanka? 19.04.10, 17:39
              Nie kopię pozwu, a orzeczenie o rozwodzie
              • real-kapucynka Re: Kochanka/ nie kochanka? 12.05.10, 23:26
                I bardzo dobrze wreszcie zrobiłaś, tak trzymaj i badź twarda!
                Bo ten truten cały czas by lawirował, wpędziłby cie w lata i bawiłby
                sie cały czas! Niech spada, jak kocha to zrobi wszystko aby z tobą
                być!
                • marzeka1 Re: Kochanka/ nie kochanka? 17.08.10, 13:02
                  Kaszmira NIC nie zrobiła, z panem jest i wypłakuje się na forum
                  życie rodzinne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja