sic-transit
17.05.10, 13:24
Czytam to forum od jakiegoś czasu i prawie przy każdej kolejnej historii
upewniam się, że kobiety są głupie - wierząc w zapewnienia kochanków o
porzuceniu żony (tym bardziej, że tego czasem same oczekują). A faceci są
żałośni, że taki kit wciskają.
Nie wiem, jak trzeba być ślepą, aby zorientować się, że on ma żonę dopiero po
pół roku znajomości? I jakim trzeba być dupkiem, aby to ukrywać, jeśli na
świecie jest wystarczająco dużo kobiet gotowych na relacje z żonatymi?
Jeszcze raz do wszystkich kochanek: ON NIGDY NIE ZOSTAWI ŻONY! Jeśli nie
możesz się z tym pogodzić to nie zostawaj kochanką!
A kiedy można kochanką zostać?
Myślę, że większość kobiet i spora liczba mężczyzn nie jest gotowych na to.
Żeby wejść w taką relację trzeba być dojrzałym. Tu nie ma miejsca na
"chciałabym a boję się". Wtedy to dobra droga do zrobienia sobie masy problemów.
Bycie kochanką ma swoje koszty - trzeba pilnować się, aby się nie angażować,
aby to nie wyszło na jaw - to jest cała mentalna logistyka. Trzeba umieć
kłamać. To wszystko nie jest na pewno łatwe. I na pewno nie należy zaczynać
żadnych romansów, jeśli obawiacie się wyrzutów sumienia - trzeba być odpornym
na takie rzeczy i co więcej - musicie być gotowe na to, że taka rzecz może
wyjść na jaw. I zastanowić się, czy warto brać takie ryzyko.
Jeśli będziecie już gotowe i mieć świadomość powyższego - życzę powodzenia, bo
relacje z kochankami mogą być niezwykle satysfakcjonujące zarówno
intelektualnie, jak i erotycznie. To po prostu same zalety relacji między
ludźmi bez wad stałego związku.
Pamiętajcie jednak, że nie wolno nigdy chcieć za dużo - bycie kochanką to
wszystko na co można liczyć. Ten facet na pewno nie zostawi żony i zresztą nie
powinien a wy nie powinnyście niczego oczekiwać. Nawet tego, że będziecie
jedynymi jego kochankami.
Dopiero jeśli to wszystko zaakceptujecie - będziecie gotowe.
Greg