Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc

23.05.10, 11:31
Jestem wśród tych najgorszych - tak wiem.
Bardzo go kocham, mimo, że ma żonę. To juz trwa prawie 2 lata. Przez ten czas
schudłam parę kilo i powypadało mi kupę włosów.
Rozstania kończyły się i z jego i z mojej inicjatywy...potem prosił mnie, by
to jeszcze trwało...Kiedy ja od niego odeszłam- nie wytrzymałam i odezwałam
się po 5 dniach milczenia- bo wylądowałabym w psychiatryku...nic nie jadlam i
nie mogłam spać, a płacz był na porządku dziennym.
Ja nie potrafię teraz od niego odejść, tak go kocham, że wiem, co będzie się
ze mną działo...zwariuję i całymi dniami będę ryczeć.

Ale do czego zmierzam...chyba jestem chora, bo normalny człowiek tak się nie
zachowujesad I obawiam się, że mamm to po swoim ojcu...chorobliwa zazdrośćuncertain
Gdy tylko nie ma zasięgu i nie dochodzi do niego sms, gdy tylko patrzy na inne
laski...gotuje się we mnie, wybucham i wyrzucam wszystko co mam na
języku...Dostaję szału kiedy nie ma zasięgu, wyobrażam sobie, że ma jeszcze
jedną kochankę i właśnie ją obraca...no i co robię? Wpadam w płacz...

Czuję się z tym okropnie, dzisiaj też się we mnie gotuje...jest niedziela,
zapewne kochał się ze swoją żoną...dzisiaj postanowiłam mu tego nie wyrzucać,
bo po takich sytuacjach on się ode mnie oddala sad Ale ja wiem, że przyjdzie
moment i wybuchnę znowusad

Nie wiem czy ktoś przeczytał ten nieład...ale jak sobie radzić? Nie chcę być
taka, nie chcę mu robić ciągłych awantur, a jednak to samo przychodzi...Czy
któraś z Was ma tak samo?
Bo ja czuję, że to najgorsza cecha pod słońcem, ale nie umiem jej
opanować...dzisiaj się staram...
Zauważyłam, że kiedy nie okazywałam mu uczucia, to on o mnie zabiegał...teraz
kiedy tak mocno go pokochałam, zaczął mnie olewać...
Więc chyba trzeba zrobić tak samo...olewać...Tylko jak?sad
    • alamakota7 Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 23.05.10, 12:06
      Gdybym zyła w takim stresie, to nie uwazałabym tego za
      szczęście.Obrzydzaj go sobie, spisuj minusy, powies na widoku.
      Jestes uzalezniona, to Twoj zgubny narkotyk. Pisz w ostateczności,
      przeciagaj jak najdłuzej wytrzymasz, odzwyczajaj się. Żyłas przedtem
      bez niego, potem tez sie da.Awantury i sceny zazdrości, to
      najgłupsze co mozesz zrobic.To Cię wyniszcza a jego od Ciebie
      odrzuca.Nie wplyniesz kompletnie na nic w ten sposob. Zacznij
      myslec, ze Cie brzydzi kochanie z kims, kto to robił niedawno z inna.
      W chwilach załamania bierz jakis persen czy inny nerwosol, jak dasz
      rade sie nie odezwać spraw sobie nagrodę.
      Przerażające, jestes chora! I przykro mi to mowic, ale to nie jest
      miłośc. Zostaw myslenie o nim i zajmij sie sobą, rob co lubisz,
      pracuj, znajdz inne substytuty tej niemormalnej adrenaliny.
      A jak to wszystko nie pomoże, idz do specjalisty, bo bardzo tego
      potrzebujesz. To tylko facet, kłamliwy, wygodny, jak wielu innych.
      Je ,wydala, dłubie w nosie...tracic zdrowie i siły dla kogos takiego?
      Głowa do góry, kazdy jest wart czegos lepszego.
      • soulshine1 Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 23.05.10, 12:34
        Dziękuję za odpowiedź, nawet nie liczyłam na to, że ktoś mi odpisze...
        Staram się sobie obrzydzać, ale ja go kocham...pociąga mnie jego zapach nawet
        kiedy jest po pracy, niewykąpany...
        Pociąga mnie jego zaradność, inteligencja, to, że ciągle dąży do jakiegoś celu...
        Ja nie mam pracy, nie mam celu, staczam się coraz bardziej...
        I nie wiem nawet czy zdołam skończyć studia- obronę mam w lipcu, praca
        nienapisana, nie mam na nic siły, a moją pasją jest on...
        Nie mam po co żyć, bo nic mnie nie cieszy i nie mam do czego dążyć. Nie umiem
        się podnieść.
        Wiem- żałosne.
        • alamakota7 Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 23.05.10, 13:58
          Bardziej żalosne niz myslisz. Młoda kobieta, ktorej zycie powinno
          nabierać rumieńców: ukonczenie studiow, fajna praca, swoje
          pieniądze, nowi ludzie- wybiera "pasję" w postaci dupka. Wszystko
          co osłabia siły, jest zle. Kazda łza i wypadniety włos świadczą, że
          to trucizna.Nie pociąga Cię myśl, że do odkrycia sa wolni, pelni
          ambicji i tylko dla Ciebie?
          Pachnie Ci spocony? To wejdz po nim do toalety.
          Kobieto, jest tyle fantastycznych rzeczy do zrobienia, miejsc do
          zobaczenia, facetow do przelecenia.Nie wkurza Cię, ze Ty masz tylko
          jego, a on was dwie?
          Popracuj nad swoim poczuciem wartosci, zacznij od pisania pracy.
          Przepraszam, że bylam wredna, po prostu bardzo Ci wspolczuję.Dasz
          radę, nie rob niczego gwaltownie, odzwyczajaj sie malymi kroczkami,
          az odzyskasz spokoj.Sciskam serdecznie.
          • soulshine1 Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 23.05.10, 14:08
            Właśnie nie napisałam, że jestem w związku...bo to już kompletnie dyskwalifikuje
            mnie jako człowiekauncertain
            Potrzebuję takich solidnych kopów-dziękuję...
        • ajmj Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 24.05.10, 21:14
          Może masz depresję...
          Specjalista Kobieto i to szybko!
    • deodyma Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 23.05.10, 13:22
      a po cholere w to wlazilas?
      co kieruje kobietami, ktore wdaj sie w romans z zonatymi?
      gotuje sie w Tobie, gdy patrzy na inne a krew Cie nie zalewa na sama
      mysl, ze on z zona sypia, dotyka ja, caluje, przytula, ze jestes
      TYLKO odskocznia od codziennych problemow?
      proponuje olac pana, wrocic do rownowagi psychicznej a gdy bedzie
      trzeba, przejdz sie do psychologa.
      wexz sie w garsc, poszukaj sobie wolnego faceta.
      ich jest znacznie wiecej, niz myslisz.
      • soulshine1 Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 23.05.10, 14:06
        No właśnie...problem w tym, pisałam już, że jestem o jego żonę strasznie
        zazdrosna...wiem, że z nią sypia, chociaż kiedy spytałam, mówił, że bardzo
        rzadko...ale czy ja w to mam wierzyć? Zresztą rzadko czy nie...dobija mnie to,
        katuje psychicznie.
        Nie potrafię się pozbierać, stać się z kamienia, rzucić go...jeśli to zrobię to
        pewnie już się do mnie nie odezwie, a ja tego nie przeżyjęuncertain
        Sama jestem w związku...to najpierw on był zazdrosny o to, że sypiam ze
        swoim...potem ja zaczęłam robić problemy- on przestał.
        Wiem, patologia...sad

        Jestem ciężkim przypadkiem głupoty, wiem to, ale miłość nie wybierauncertain
        • alamakota7 Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 23.05.10, 15:39
          To nie dyskwalifikuje Ciebie jako człowieka, mysle, ze te błędy będa
          nauczka na całe zycie, po to są.Zostawmy ocenę moralnosci, nie o to
          chodzi w tym wątku. Fajna pulapka, sypiasz ze swoim facetem i
          dlatego wyobraznia Ci pracuje.Sama to robisz,więc nie dowierzasz
          kochankowi.O rany, poczucie winy, zazdrość...destrukcyjne,
          obrzydliwe uczucia.
          To glupie co mowisz " milosc nie wybiera".Mamy wielki wplyw na
          swoje mysli i uczucia.Ja tam nie pozwole, ze milosc mnie wybierala,
          to ja ocenie czy warto, bo jest na to czas, zanim sie zabrnie.
          Chyba jestes na dobrej drodze, skoro dostrzegasz swoje pieklo.
          Bedziesz silniejsza i odporna jak sie wyrwiesz, wiec probuj
          dziewczyno!!!!
          • soulshine1 Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 23.05.10, 23:49
            Tak...dziękuję za odpowiedź.
            Jestem na dobrej drodze, bo myślę non stop o rozstaniu, ale jakoś nie dam
            rady...nie chcę cierpieć jeszcze bardziej, zaryczeć się na śmierć, być
            nieobecną, zamyśloną...i stęsknioną. To są minusy tej sytuacji.
            Jestem w kropce. I tak źle, i tak nie dobrze...
            Chciałabym żeby to on mnie wykopał na dobre...wtedy też byłoby ze mną kiepsko,
            może i nawet bardziej niż kiepsko, bo uznałabym, że znudziłam mu się i, że on
            wcale nie ma uczuć.
            Pójdę już. I tak nie ma dla mnie ratunquncertain Jestem beznadziejna.
            Dzięqję za odpowiedzi...
            • marga77 Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 24.05.10, 03:42
              jest taka forma masochizmu, ktora nazywa sie dewocja, polega na czerpaniu
              radosci z ponizania, moze pojdz w tym kierunku? wrzuc w google np "forum BDSM" i
              tam poszukaj szczescia...osobiscie nie mam nic na przeciw wobec kochanek czy
              kochankow, chca, lubia, maja to co chca i lubia, ja zas zbyt bardzo cenie
              siebie, swoj spokoj i swoje ego, zeby pakowac sie w takie uklady, zdecydowanie
              jestem sadystka i pania wlasnej sytuacji, gadanie, ze to tylko sex, to tylko
              gadanie, bowiem po pewnym czasie przychodzi uczucie, a z nim zazdrosc i
              uzurpacja...nie rozumie tez zdradzanych zon, ktore pluja jadem na kochanki, ja
              bym sie w takiej sytuacji powaznie nad soba zastanowila, po pierwsze czy moj
              wybor meza byl sluszny, a gdyby wyszlo mi, ze byl, po drugie, co daje mu
              kochanka czego ja mu nie daje, bo tak jak baby sa durne i ida do lozka z innym
              facetem za kilka milych slow i po trzech numerkach sa juz smiertelnie zakochane,
              rzucaja meza, dom i dzieci w pieruny, tak faceci ten krok dokladnie
              przemysliwuja i kalkuluja, i na prawde u facetow od pomyslu, do realizacji mija
              wiele czasu, mysle, ze lepiej jest dac sie mezowi zerznac w odbyt czy powzwolic
              ejakulować na biust, anizeli pozniej pluc na jego kochanke
              • malwa200 Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 24.05.10, 08:56
                zgadzam sie z Toba, marga77, pierdzielone żony powinny u siebie
                poszukać winy albo u swoich kurewskich meżusiach zamiast kochanki
                mieszać z błotem
                • klawiatura_zablokowana Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 20.12.10, 20:40
                  No tak, bo jest tych dziwek wina, a nie tych biednych kochanek niewiniątek, przecież one się z tymi kurewskimi misiami zadają wbrew sobie... pistolet im trzeba do głowy przykładać, żeby się oddały żonatemu, biedactwa big_grin

                  I masz rację, kobieta powinna faceta lizać po butach, żeby tylko nie odszedł do innej, a skoro odszedł, to jest to zawsze! Powtarzam zawsze suki żony wina, że mu czegoś tam nie dała... big_grin
                  • lu_bella Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 23.12.10, 10:07
                    klawiatura_zablokowana napisała:

                    > No tak, bo jest tych dziwek wina, a nie tych biednych kochanek niewiniątek, prz
                    > ecież one się z tymi kurewskimi misiami zadają wbrew sobie... pistolet im trzeb
                    > a do głowy przykładać, żeby się oddały żonatemu, biedactwa big_grin


                    Gdzieś ci klawiaturo zaginął ten nieszczęsny misiu. Może w końcu zaczęliby skurkojady ponosić konsekwencję za swoje czyny ?
                    Kochanka głupia, że takiego cwaniaka chce, a żona głupia, że go przyjmuje po.

                    >
                    > I masz rację, kobieta powinna faceta lizać po butach, żeby tylko nie odszedł do
                    > innej, a skoro odszedł, to jest to zawsze! Powtarzam zawsze suki żony wina, że
                    > mu czegoś tam nie dała... big_grin


                    Skoro odszedł. to ( moim zdaniem) jeżeli już szukać winy to na pewno nie w kochance.
                    Misiu dorosły chłop.Wie co robi. Tyle tylko, że jak światem to zony wybaczały. Większość liczy, żesię nie wyda, areszta, że żona i tak wybaczy. czy im więcej potrzeba ?
                    A skoro taki podatny na wdzięki kobiet i kochanka go skusiła wink to niech go żona wdziękami zdobędzie i tyle %)
                    • klawiatura_zablokowana Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 27.12.10, 15:51
                      Gdzieś ci klawiaturo zaginął ten nieszczęsny misiu. Może w końcu zaczęliby skur
                      > kojady ponosić konsekwencję za swoje czyny ?
                      > Kochanka głupia, że takiego cwaniaka chce, a żona głupia, że go przyjmuje po

                      Też tak uważam, ale jakoś tak na tym forum dyskutujemy o kochankach i żonach, a o tych misiach trochę mniej no i misie jakoś się nie udzielają.
                      Nie wiem, chyba sobie niedługo w podpis walnę "a poza tym uważam, że zawsze najbardziej winny jest misio" wink

                      >Skoro odszedł. to ( moim zdaniem) jeżeli już szukać winy to na pewno nie w koch
                      > ance.

                      Pewnie że nie, ale będę też protestować przeciwko wygodnemu "skoro odszedł, znaczy, czegoś mu nie dawała".
                      Bo jakoś po świecie chodzą takie misie, co im żadna nie może dać tego, co on chce, żonę zostawi, kochankę zostawi, bo one wszystkie takie wybrakowane... ale znajdą się takie, co będą główką kiwały i powtarzały tak tak to jest zawsze kobiety wina, gdy ją facet zostawia... taki babski ród wybrakowany, tylko oni idealni big_grin

                      > Misiu dorosły chłop.Wie co robi. Tyle tylko, że jak światem to zony wybaczały.

                      Są też takie, co nie wybaczyły. Tyle, że z nimi się kochanki na tym forum nie użerają, więc udajemy, że ich nie ma wink

                      > A skoro taki podatny na wdzięki kobiet i kochanka go skusiła wink to niech go żon
                      > a wdziękami zdobędzie i tyle %)

                      Jeśli chodzi o świeżość i nowość, to żona nie ma szans z definicji. Bo tutaj owoc znany, a tam nieznany i tajemniczy. I niestety prosta prawda, że wszystkie panie mają w majtkach zasadniczo to samo jakoś przekracza zdolność pojmowania misia tongue_out
              • n.i.p.69 Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 24.05.10, 10:36
                >>>lepiej jest dac sie mezowi zerznac w odbyt czy powzwolic
                > ejakulować na biust, anizeli pozniej pluc na jego kochanke....<<<

                ....sugerujesz, że nalezy zmusić się do niekoniecznie zgodnych z sobą zachowań w
                celu "wyzszego dobra"...???

                ....hmmm? jesli zgoda na "ejakulacja na biust" lub "rznięcie w odbyt" jest
                podstawą i siłą Twojego związku(?) to gratuluje bliskości(?) .....przynajmniej
                nie masz powodu żeby sie "poważnie nad sobą zastanawiać" wink...pozdr
                • marga77 Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 25.05.10, 00:21
                  oj kobiety, kobiety...no coz, jak widac fora sa po to, aby upewniac sie we
                  wlasnych przekonaniach...szczescia w takim razie, nieustajacego, takze w
                  trojkatach, zycze big_grin
                  • n.i.p.69 Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 25.05.10, 08:24
                    ....rozumiem, że Ty juz nie masz wątpliwości(?) ..smilepozdr
            • felinecaline Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 18.12.10, 11:30
              Soul, czy Ty na podstawie naszych wypowiedzi tutaj i na forum zdrowie piszesz scenariusz do jakiegos "wyciskacza lez"?
              jestes niezborna w swoich konfiguracjach.
              Zabierasz ludziom czas i zawracasz glowe a co najgorsze zniechecasz do udzielania porad.
              Mam nadzieje, ze nikt nie pozbawi cie rady wtedy, kiedy naprawde bedziesz jej potrzebowala.
        • animusfelina Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 28.12.10, 22:37
          Jedyna rada - pożyj chwile sama, okrzepnij w tej samotności - jak sobie dasz radę to albo Twój kochanek z pozwem w ząbkach wróci, albo stopniowo o nim zapomnisz....Tak czy inaczej wygrasz smile Ale najpierw musisz poczuć się dobrze i stabilnie sama ze sobą...Pomyśl - chcesz budować związek teraz, kiedy jesteś ewidentnie totalnie rozchwiana? Musisz się na wysiłek budowania relacji przygotować, czyli zadbać o siebie - to tak jak ze zdrowiem smile Opanuj emocje, zajmij się sobą, zatroszcz się o siebie a potem myśl o związkach. Bo na razie jesteś pokaleczoną, poranioną kobietą, która potrzebuje pomocy, ale nie jest gotowa na żaden związek. Tym bardziej na trudną walkę o miłość z facetem żonatym sad Bo nawet jak on tą żonę, co rzekomo podła jest dla Ciebie zostawi to nie będzie sielanki, tylko, jak to mawiał poeta, krew, pot i lzy smile Bo jak facet nie umiał utrzymać związku i zabawił się w zdradzanie to są ku temu jakieś głębsze powody, o których nie masz słonko jeszcze pojęcia...A pisze Ci to osoba, która naprawdę te klimaty zna... bo i kochanka miała i kochanką była smile
    • foxi-em Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 31.05.10, 01:39
      soulshine piszesz że chciałabyś by on cię zostawił, otóż jesteś na
      najlepszej drodze. Faceci szybko się nudzą takimi kochankami-
      zazdrosnymi, robiącymi wyrzuty awantury, płaczącymi itp. Prawdziwa
      kula u nogi. Większość facetów bierze sobie kochankę by miło spędzić
      czas, by mieć odskocznię od "szarości dnia codziennego".
      • minniemouse Re: Moja historia :(Okroopna zazdrość i niemoc 19.12.10, 04:17
        Soul, czy Ty na podstawie naszych wypowiedzi tutaj i na forum zdrowie piszesz scenariusz do jakiegos "wyciskacza lez"?
        jestes niezborna w swoich konfiguracjach.
        Zabierasz ludziom czas i zawracasz glowe a co najgorsze zniechecasz do udzielania porad.
        Mam nadzieje, ze nikt nie pozbawi cie rady wtedy, kiedy naprawde bedziesz jej potrzebowala


        Popieram, ja bardzo szanuje Felinecaline a juz bylam gotowa sie z nia o ciebie poklocic
        a ty tu takie beznadziejne szmiry wypisujesz ze az rzygac sie chce.

        ty jestes zazdrosna o zone faceta? puknij sie w swoj glupi leb.


        Minnie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja