ryzyko_zawodowe
26.05.10, 21:55
To nie będzię wątek ku czci, że niby taka silna jestem i w ogóle.
Zastanawiam się raczej, skąd we mnie tyle głupiego zaślepienia było,
że omotał mnie chwilowo facet mocno przeciętny, o słabym
charakterze, ze skłonnością do uzależnień, jak się później okazało.
Facet pociągał mnie, było coś niesamowitego w powietrzu, ale... na
początku, z czasem tracił i to bardzo. No mimo, że łaził za mną,
wypisywał, wydzwaniał nie zdecydowałam się. Bo... bo wad miał tyle,
że przy całej jego "pozycji społecznej" nie dało się ich pominąć.
Nie poszłam z nim do łóżka. Urwałam kontakt, nie odpisuję, nie
rozmawiam, nie spotykam się od 3 tygodni. Tylko ciekawa jestem
DLACZEGO i ZA CZYM tęsknię? Nie odezwę się, nie odnowię kontaktu,
ale czego moze brakować? Adoracji, tego ględzenia? No nie wiem
naprawdę, dlaczego myślę o nim jeszcze.