ewcia26_26
01.07.10, 12:21
Żona mojego kochanka,napisała do mnie SMS-a po tym jak on jej powiedział ze
chce rozwodu ,ze poznał mnie i ze tak naprawdę nigdy z nią nie chciał być,ale
tak wyszło.
Wiec oni maja 2 dzieci,gdy ona się o mnie dowiedziała to była w Polsce ,a my
za granica bo tam pracujemy i mieszkamy.Pojechał na 4 dni do polski powiedział
jej i wrócił,tymczasem ona zaczęła do mnie wydzwaniać,i pisać SMS,potem jej
matka tez.Telefonów nie odbierałam bo wiedziałam ze jest roztrzęsiona
,zdenerwowana i to nie był by normalna rozmowa tylko krzyki z jej
strony.Myślałam ze uspokoi się trochę ,jej przejdzie i nie będzie problemu
zęby ze sobą porozmawiać ,ale na spokojnie.
Ona jednak za rada matki napisała znów do mnie ze przyjeżdża i żebym odeszła
jak mam trochę człowieczeństwa w sobie.
Wróciła tydzień później do ich kupionego mieszkania i myślała ze on mnie
zostawi bo tak zażądała od niego.ze wraca i ma zakończyć znajomość ze mną.
Wiem że on powiedział jej ze ze względu na dzieci pozwala jej tu mieszkać w
tym mieszkaniu i tylko ze względu na nie nie wygania jej.
Ja byłam gotowa na to oboje rozmawialiśmy plącząc patrząc sobie w oczy ,ze ja
odejdę i nie będę się mieszała w jego życie,ale on mi na to nie
pozwolił,powiedział ze i tak odejdzie od zony bo powinien to zrobić parę lat
temu,ze znajdzie mnie i wie ze ja go kocham i nigdy nie zapomnimy o
sobie.Strasznie się bałam jak będzie teraz wyglądało moje życie,ale myślałam
ze spotkam się z nią bo oczywiście ona będzie chciała i wtedy sobie wyjaśnimy
,porozmawiamy.Parę razy spotkała mnie na ulicy,ale zaraz odchodziła nawet nie
podchodząc,mieszkaliśmy dość blisko bo tylko uliczkę od siebie,teraz
wynajmujemy mieszkanie trochę dalej.
Niestety ona już nie chciała się spotkać,do tej pory miną rok on jest ze mną
,ja jestem w ciąży,wynajmujemy mieszkanie,a ona mieszka w ich kupionym.Jedno
co mi się u mniej nie podoba to to ze powiedziała ze nie chce tu zostać za
granica,ale 3 razy już zmieniała terminy powrotu do polski,teraz wiem ze
raczej nie wyjedzie już.Nie wiem jak będzie wyglądało życie nas wszystkich.