Żona mojego kochanka.

01.07.10, 12:21

Żona mojego kochanka,napisała do mnie SMS-a po tym jak on jej powiedział ze
chce rozwodu ,ze poznał mnie i ze tak naprawdę nigdy z nią nie chciał być,ale
tak wyszło.
Wiec oni maja 2 dzieci,gdy ona się o mnie dowiedziała to była w Polsce ,a my
za granica bo tam pracujemy i mieszkamy.Pojechał na 4 dni do polski powiedział
jej i wrócił,tymczasem ona zaczęła do mnie wydzwaniać,i pisać SMS,potem jej
matka tez.Telefonów nie odbierałam bo wiedziałam ze jest roztrzęsiona
,zdenerwowana i to nie był by normalna rozmowa tylko krzyki z jej
strony.Myślałam ze uspokoi się trochę ,jej przejdzie i nie będzie problemu
zęby ze sobą porozmawiać ,ale na spokojnie.
Ona jednak za rada matki napisała znów do mnie ze przyjeżdża i żebym odeszła
jak mam trochę człowieczeństwa w sobie.
Wróciła tydzień później do ich kupionego mieszkania i myślała ze on mnie
zostawi bo tak zażądała od niego.ze wraca i ma zakończyć znajomość ze mną.
Wiem że on powiedział jej ze ze względu na dzieci pozwala jej tu mieszkać w
tym mieszkaniu i tylko ze względu na nie nie wygania jej.
Ja byłam gotowa na to oboje rozmawialiśmy plącząc patrząc sobie w oczy ,ze ja
odejdę i nie będę się mieszała w jego życie,ale on mi na to nie
pozwolił,powiedział ze i tak odejdzie od zony bo powinien to zrobić parę lat
temu,ze znajdzie mnie i wie ze ja go kocham i nigdy nie zapomnimy o
sobie.Strasznie się bałam jak będzie teraz wyglądało moje życie,ale myślałam
ze spotkam się z nią bo oczywiście ona będzie chciała i wtedy sobie wyjaśnimy
,porozmawiamy.Parę razy spotkała mnie na ulicy,ale zaraz odchodziła nawet nie
podchodząc,mieszkaliśmy dość blisko bo tylko uliczkę od siebie,teraz
wynajmujemy mieszkanie trochę dalej.
Niestety ona już nie chciała się spotkać,do tej pory miną rok on jest ze mną
,ja jestem w ciąży,wynajmujemy mieszkanie,a ona mieszka w ich kupionym.Jedno
co mi się u mniej nie podoba to to ze powiedziała ze nie chce tu zostać za
granica,ale 3 razy już zmieniała terminy powrotu do polski,teraz wiem ze
raczej nie wyjedzie już.Nie wiem jak będzie wyglądało życie nas wszystkich.
    • sukienkawgrochy Re: Żona mojego kochanka. 01.07.10, 22:29
      A czego ty oczekujesz od żony, która mąż zdradza, chce rozwodu,
      zostawia dzieci itd... Spokojnej rozmowy?? A może porady jak zrobić
      szanownemu Misiowi jego ulubione klopsiki?
      Nienawidzi cie i chce żeby "znienawidzony obiekt" zniknął z życia
      jej męża.
      Cos mi się wydaje, że najchetniej byś chciala, żeby szanowna pani
      żona wyjechala, pobłogoslawiła wasz związek, zostawiła was w
      spokojui razem z mieszkaniem rzecz jasna.
      Napisalaś, że taka sytuacja trwa juz rok... a więc twoj kochanek
      jakoś nie kwapi się, żeby rozwiazac ta cała sytuacje. Widocznie nie
      jest w stanie dla ciebie poświecić rodziny. Wygodnie mu tak żyć. Tam
      żona i dzieci... a tu kochanka - wierna i naiwna.
      Weszłaś dziewczyno na niebezpieczny grunt - w życie żonatego i
      dzieciatego faceta, który już swoje przeżył i swoje osiągnął... Nie
      jest tak latwo zrezygnować z tego co sie do tej pory zdobylo,
      zapewne do spólki z żoną (dobra materialne, dzieci itd.)
      Może i ten twój partner cie kocha, ale jest slaby i tchórzliwy, bo
      nie umie podjąć męskiej decyzji. Albo może za bardzo mu zalezy na
      dzieciach i nie chce tak na prawde niczego formalnie zmieniać.
      Szkoda, ze tak sobie sknocilaś życie, na wlasne życzenie w dodatku.
      Życie z facetem z takim bagażem nigdy nie bedzie uslane różami.
      Zawsze bedziesz rywalizowac z dziećmi... o ile nie bedziesz
      potrafiła zaakceptować ich w waszym życiu i nie uświadomisz sobie,
      że one są tak samo wazne, a może ważniejsze niż ty sama.
      Mimo wszystko życze ci powodzenia i rozsadku. teraz misiu cie kocha,
      ale czy za pare lat nie pojawi sie znowu jakaś kochana i kochajaca z
      brzuszkiem i z nadziejami.
    • marg85 Re: Żona mojego kochanka. 02.07.10, 00:16
      urzekła mnie twoja historia.
      chyba malo kto cie tu pocieszy, a tego najbardziej potrzebujesz.
      zastanawiasz sie jak będzie wygladalo twoje zycie.
      tak samo
      zona nie zostawi mieszkania. glupia chyba nie jest. a swojego wzbranka poznasz
      na wzlot jak sie dzidzia urodzi. obyś sie nie zawiodla
    • marg85 Re: Żona mojego kochanka. 02.07.10, 00:25
      przeczytalam twoj poprzedni post... zalamka
      dowiedz sie jaki socjal moze ci przyslugiwac jako samotnej matce, a faceta pogoń
      do zonki , ja mysle, ze z tej maki chleba nie bedzie
      zaoszczedz sobie i dziecku stresu. zaloz sprawe o alimenty i zyj sobie bez
      niego. stalo sie to co sie stalo i chyba bylas taka odskocznia z ktora dzieci
      nie planowal. przykro mi, ale wierze, ze dasz rade sama wychowac dziecko. powodzenia
      • ewcia26_26 Re: Żona mojego kochanka. 02.07.10, 05:46
        Mieszkania to ja nie chce,a ciąże planowaliśmy ,bo ja brałam cały czas
        tabletki,potem chodziłam do lekarza zęby bez problemów zajść w ciąże.Żona i
        dzieci mi nie przeszkadzają,chodzi tylko o jakiś porządek w tym życiu ,zęby on
        umiał pogodzić jedno życie z drugim,a chyba nie umie jednak,ja wiem ze mu bardzo
        trudno bo bardzo kocha dzieci,córka dzwoni do niego każdego dnia i prosi by
        przyjechał.On nie potrafi jej odmówić ,a ja tylko chciałam aby pogodził nas z
        dziećmi,czyli widywał je co 2 dzień bo za chwile będzie kolejne maleństwo na
        świecie i zęby dla niej tez znalazł czas.Może dopiero jak się urodzi coś go
        tknie,jeśli nie wiem ze będę musiała odejść dla dobra swojego i dziecka.
        • mam1977 Re: Żona mojego kochanka. 02.07.10, 10:24
          pewnie go tknie..jak mojego byłego
          Mowi ze ma NOWA RODZINE.. i stara córke widuje raz na miesiac przez
          2 godziny a mieskza od nas 2 km
          Chyba tego bys chciala?
          Widzialas w co sie pchalas...i mam nadzieje ze masz tyle oleju w
          głowie zeby nie zabierac ojca dzieciom.Musisz sie nauczyc z tym
          zyc..on ma 2 dzieci i 3 w drodze .
          Chcialabys zeby do towjego przychodizłw wyznaczone dni?
          ojciec ..dobry ojciec ma to do siebnie ze ma byc wtedy kiedy jest
          niezbedny a nie tylko w poniedzialki i srody
          • ewcia26_26 Re: Żona mojego kochanka. 02.07.10, 15:41
            Ja rozumiem to i nigdy nie broniłam mu kontaktów z dziećmi,nawet sama nieraz
            mówiłam zęby poszedł bo tęsknią jak nie chodził parę dni.Ale chodzi o to by
            umiał pogodzić wszystko razem,by nasza córka tez go mogła widywać,on do późna
            pracuje i dlatego to jest trochę ciężkie z mojego punktu widzenia.Ja nigdy bym
            nie chciała by zaprzestał widywania swoich dzieci ,które ma z zona,tylko martwię
            się ze nasza córek będzie widywał tylko wtedy jak będzie spała ,a tego bym nie
            chciała.Ja bardzo lubię jego dzieci ,choć znam je tylko ze zdjęć na razie,ale
            oglądam z nim razem zdjęcia,mówię gdzie może je zabrać,gdzie miło spędzić czas z
            nimi poza domem.Choć czasami rozmawiałam z nią przez telefon,ale ona nie wie kim
            ja tak naprawdę jestem.
            Nie jestem potworem chcącym by zapomniał całkiem o swojej rodzinie.
            • aneta-skarpeta Re: Żona mojego kochanka. 23.07.10, 12:50
              jak mozna lubic kogos, kogo sie widziało tylko na zdjęciach i de
              facto się go nie zna?

              oczekujesz cudu. rozwaliłaś razem z nim rodzine i oczekujesz, ze
              kazdy powie - super teraz mamy po prostu większa rodzinę i jest super

              tak to jest jak chce sie budowac cos trwalego na takich
              fundamentach. jeszcze dlugie lata bedziecie sie szarpac, jesli nie
              caly czas, a widocznie jemu to specjalnie nie przeszkadza

              wpolczuje bo sie wkopalas
        • ditchdoc Re: Żona mojego kochanka. 24.07.10, 16:01
          ewcia26_26 napisała:

          > Mieszkania to ja nie chce,a ciąże planowaliśmy ,bo ja brałam cały czas
          > tabletki,potem chodziłam do lekarza zęby bez problemów zajść w ciąże.Żona i
          > dzieci mi nie przeszkadzają,chodzi tylko o jakiś porządek w tym życiu ,zęby on
          > umiał pogodzić jedno życie z drugim

          big_grin big_grin big_grin

          ahahahahah
    • bestiatko Re: Żona mojego kochanka. 03.07.10, 13:59
      Czy ty juz naprawde postradalas rozum. Gdzie wiazac sie z zonatym i
      jeszcze zobowiazania wobec jego wlasnej rodziny. Specjalnie zaszlas
      z nim w ciaze. Dodam ze twoj plan sie nie powiedzie. To ze masz z
      nim dziecko to nie znaczy ze bedzie twoim mezem .Czy nie zastanowil
      ciebie fakt ze zonie dal nowe mieszkanie a tobie wcisnal ze ze
      wzgledu na dzieci. Lepiej zakonc ten chory zwiazek bo ciebie to
      doprowadzi do jakies choroby lub w najgorszym wypadku szalenstwa. A
      ty potem zostaniesz z niczym
    • bestiatko Re: Żona mojego kochanka. 03.07.10, 14:08
      Przeczytalam twoje 2 posty ostatnie i dodam ze jestes wyrachowana.
      Nie chcesz mieszkania, planowana byla twoja ciaza a z dziecmi moze
      sie spotykac tylko jedno zauwazylas ze dla ciebie i twojej corki tez
      nie ma czasu. Powiem wprost nie oszukujmy sie po prostu mu sie
      zmudzilas i szuka kolejnej ofiary . Wiem z wlasnego doswiadczenia ze
      jak ktos kgos zdradzi raz z inna osoba to nadal bedzie to robil. Na
      pocieszenie jego zony dodam ze ona i ich wspolne dzieci sa
      najwazniejszymi osobami w jego zyciu niezaleznie od sytuacji. Ty
      tylko jestes kochanka i matka kolejnego jego dziecka i nic poza tym.
      • ewcia26_26 Re: Żona mojego kochanka. 04.07.10, 06:37
        Mylisz się nie szuka kolejnej ofiary,ja jeżdżę z nim do pracy bo on tego chce i
        wiem jak długo i ciężko pracuje.Znam jego szefów i kolegów z pracy,nie wiesz co
        mówisz ,albo ciebie spotkało coś podobnego i myślisz ze wszyscy są tacy jak ten
        twój.Mieszkania ja nie chce bo mi się nie podoba ,jest małe dla nas i tylko
        dlatego ona w nim została bo inaczej by poszła na wynajęte,ale ja się nie zgodziłam.
        Mnie nigdy nie zależało na jego dobytku,ponieważ sama dorobiłam się tego co mam
        sama,kupiłam samochód ,którym jeżdżę,umeblowałam wynajmowane wcześniej
        mieszkanie,ciężko na to pracowała i praca nie jest mi obca choć jestem młodą
        osoba.Pracowała w ciąży do ostatnich dni ,których mogłam,później już w samej
        umowie jest ze nie mogłam dalej pracować,prace po porodzie i odczekaniu jakiegoś
        czasu tez już mam,moi pracodawcy czekają na mnie ,pracowałam u lekarzy w
        gabinecie i w domu,wiec nie mów mi ze jestem wyrafinowana bo się mylisz.
        Ani on ,ani ja nie spodziewaliśmy się ze jego zona tu wróci,ale wcale się nie
        dziwie tu tez sama ma lepsze pieniądze niż zarobiła by w Polsce.Ciąże
        planowaliśmy i oboje się cieszymy,ale ty sama nie wiesz jak ciężko pogodzić
        chyba prace z dziećmi,on chce być ojcem i dla naszej córki i dla swoich
        dzieci,tylko ciężko pogodzić to z czasem i o to tu chodzi,na razie jest ciężka
        sytuacja,ale mam nadzieje ze to się zmieni.
        Po zaczęciu pisania na tym forum porozmawiałam z nim o tym czasie ,stara się
        przychodzić jak najwcześniej ,bo sam wie ze ma mało czasu.
        I nie wiem kto ci powiedział ,ze ja chce by on był moim mężem,ja tego nie
        powiedziałam ,rozwód miał wziąć po to by być wolnym człowiekiem,on oczywiście
        mówił ze chce mnie za zonę,ale ja na razie chce tylko być z wolnym
        facetem.Zaręczeni jesteśmy już od dawna ,ale to akurat nie ma znaczenia.
        I to samo mogłabyś powiedzieć o mnie ze ja tez się nie zmienię i będę rozbijać
        małżeństwa,ale powiem ci jedno,jedno jest życie i gdy się naprawdę zakochasz z
        wzajemnością stracisz głowę,nawet jak facet okaże się zajęty,to niestety uczucie
        jest silniejsze od wszystkiego.
        • formoza13 Re: Żona mojego kochanka. 04.07.10, 07:44
          Jak to jest planować ciążę i założenie rodziny z gościem, który już ma rodzinę?
          • ewcia26_26 Re: Żona mojego kochanka. 04.07.10, 08:52
            Wiesz są rodziny szczęśliwe i nie szczęśliwe,zastanów sie ile w twojej rodzinie
            było szczęścia ,a ile nieszczęścia.JA NIE USPRAWIEDLIWIAM TEGO CO ZROBIŁAM,ZE
            ZWIĄZAŁAM SIĘ Z FACETEM KTÓRY JUŻ TA RODZINĘ JUŻ MIAŁ,BYLIŚMY OBOJE TEGO
            ŚWIADOMI,OBOJE WIEDZIELIŚMY ZE BĘDZIE CIĘŻKO ,ALE OBOJE BYLIŚMY GOTOWI PODJĄĆ TO
            RYZYKO PO TO BY BYĆ SZCZĘŚLIWI.Znam wiele małżeństw ,które są ze sobą ze względu
            na dzieci tylko i wyłącznie,a co jak dzieci dorastają i same odchodzą już z domu
            i zakładają swoje rodziny,wtedy się budzimy ze gdybyśmy zrobili to wcześniej
            jeszcze mogliśmy być szczęśliwi i przeżyć wspaniałe chwile z ta druga osoba
            która nas pokochała mimo trudności.
          • prawie_kochanka Re: Żona mojego kochanka. 27.08.10, 01:46
            Nie rozumiem, czego tu nie rozumiesz, to proste - przeczytaj uważnie
            powyższy post ewci, przecież są już "zaręczeni od dawna"
        • bestiatko Re: Żona mojego kochanka. 04.07.10, 09:14
          wiesz co powiem tobie jedno przeczytalam twoje posty i uwazam ze
          jezeli sama siebie oszukujesz to nie ma sprawy. Ale nie wciskaj mi
          tutaj kitu ze jestes z nim szczesliwa. Gdyby tak bylo to bys sie
          tutaj nie opisywala siebie tylko tak jak czytala i wypowiadala sie.
          Wiem jedno ze latwiej zmarnowac sobie zycie niz umiec byc szczesliwa
          i miec do samej siebie godnosc i szacunek. A widac ze u ciebie tego
          brak.
          • ewcia26_26 Re: Żona mojego kochanka. 04.07.10, 10:01
            Nie wiem czy ty masz szacunek sama do siebie osądzając innych,pisze tutaj bo
            niestety z nudów siedzę w domu,bo już nie mogę pracować,ja szanuje wszystkich
            bez względu na to co robią w życiu,bo każdy kieruje się swoim rozsądkiem i robi
            to co uważa za słuszne,a ty jesteś wręcz wściekła ,ale nie wiem na co.
            Ja mam gorsze i lepsze dni w ciąży ,czasami jest mi bardzo smutno i płacze bez
            powodu,ale wiesz lepiej właśnie zacząć pisać tu z nudów dla zabicia czasu niż
            wściekać się na samą siebie jakie życie się wybrało.A te forum służy raczej
            zrozumieniu a nie na wytykaniu błędów życiowych,których pewnie tez popełniłaś sporo.
            • cyanide.sun Re: Żona mojego kochanka. 05.07.10, 19:53
              "te forum"...

              Sorry ale tak czytam te Twoje posty bez znaków interpunkcyjnych, i z błędami
              jakich dzieci w podstawówce nie robią - dochodzę do wniosku, że osoba z Ciebie
              pusta jak słoik i dobrze Ci tak smile
              Poczekaj jeszcze tak z rok, i zobaczysz czy Twojego dziecka misio nie będzie
              widywał raz miesiącu przez 2h.
              • szczesliwa24ion Re: Żona mojego kochanka. 23.07.10, 12:37
                A ja Ciebie rozumiem...
                Ja mojego "kochanka" poznałam kiedy małżeństwo instniało tylko na
                papierze, no ale jak by nie było żyli ze sobą/mieszkali/. Całe te
                przekonania o brutalnych i okropnych kochankach, które
                niszczą "szczęśliwe" rodziny -sama kiedyś podzielałam. Nigdy wtedy
                nie przypuszczałam że i mnie to spotka. Mogę jedynie zdementować
                wszelkie przekonania jakoże kochanki to kobiety z niską samooceną,
                bez sumienia, z niskim poczuciem własnej wartości, bojące się
                prawdziwych i normalnych związków. Jestem tego totalnym
                przeciwieństwiem, najzwyczajniej w świecie zakochałam się w
                niewłaściwym facecie, który miał życie ułożone. Uciekałam przed tym
                jak tylko się dało. I ani trochę nie chodziło o seks... Dłuuuuuuugo
                się przed tym broniliśmy. Chodziło o to że łączyła nas niesamowita
                więź. Absolutnie nigdy nie sądziłam że będziemy razem. Było to dla
                mnie smutne, bo go kochałam, ale jego szczęście, szczęście jego
                dziecka-które jest niczemu nie winne, jak i tej kobiety, zdawało mi
                się ważniejsze. Kiedy widziałam ku czemu to prowadzi, wyjechałam za
                granicę... Pojechał za mną. Końca, końców przywiózł mnie spowrotem.
                Ale po tym jak nam przyszło żyć bez siebie, oboje zrozumieliśmy, że
                nie potrafimy. Sam podjął decyzje, że chce ze mną być. Próbowałam
                uciekać przed tym. Chce żeby to była dobrze przemyślana decyzja z
                jego strony. Fakt faktem z jego małżeństwa nie da się nic wykrzesać.
                Oboje są nieszczęśliwi - myślę że to skutek wczesnego ślubu, braku
                skali porównawczej. Jestem z nim najszczęśliwsza na świecie,
                oczywiście że chciałabym z nim być, łączy nas coś niesamowitego...
                ale boje się. Boje się że sobie nie da rady z tym że zostawił
                dziecko... Boję się tego zamieszania, /czy drugie żony są takie
                szczęśliwe?/, ... czy jeśli ją jest w stanie zostawić, to mnie nie
                będzie? Zawsze są obawy, życie niby szczęśliwe, ale jakim kosztem...
                Ubóstwiam go nadewszystko! Teraz jesteśmy na etapie, że niebawem
                złoży pozew rozwodowy. Przed nami jeszcze wiele trudnych chwil- a co
                jeśli po tym wszytskim już nie będziemy mieli w sobie na tyle siły,
                żeby pielęgnować to uczucie? Ciągła tęsknota, zazdrość to nie
                odłączne elementy takiego związku...
                Wiem, że każdy kto nas postrzega z boku, ma nas - kochanki za zero.
                Ciekawa jestem jak by było na naszym miejscu? To nie jest zależne od
                człowieka, bo sama się zapierałam rękami i nogami... Czy jestem
                zła?? Nie bałamuciłam go, nie latałam za nim, nie błagałam żeby ze
                mną był, nie kazałam wybierać... Nie prosiłam się o to uczucie,
                któremu uległam. Chciałabym jednak poznać zdanie kobiet, kore są
                tymi "Drugimi Żonami" i jak się im żyje, czy są szczęśliwe... PONOĆ
                NIKT NIGDY NIE ZBUDOWAŁ SZCZĘŚCIA NA CZYIMŚ NIESZCZĘŚCIU I TEGO SIĘ
                BOJE NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE!
                • bell-a30 Re: Żona mojego kochanka. 23.07.10, 12:54
                  No i właśnie spodziewałam się takiego harlekina. Dziewczyno,twojej
                  bajeczki nikt nie sprawdzi. Takie rzeczy to opowiadaj swim 15letnim
                  koleżankom!
                  • aneta-skarpeta Re: Żona mojego kochanka. 23.07.10, 17:40
                    a ja mam pytanie. czemu dopiero teraz planuje zlozyc pozew?

                    juz dawno powinien byc zlozony, tymbardziej ze malzenstwo bylo tylko
                    fikcją
                • bilberry0 Re: Żona mojego kochanka. 25.08.10, 14:02
                  Cudze nieszczęście bywa w miłości zalążkiem nowego szczęścia. Nic tu
                  nie da oburzenie tych co ostrzegają, że szczęście zbudowane na takim
                  fundamencie jest kruche jak glina. Trwałe szczęcie nie istnieje.
                  Wystarczy przyjrzeć sie historii dowolengo związku. Za każdym stoją
                  czyjeś łzy, o których nie wiemy albo ich nie pamiętamy.
                • prawie_kochanka Re: Żona mojego kochanka. 27.08.10, 01:55
                  małżeństwo instniało tylko na
                  papierze, no ale jak by nie było żyli ze sobą/mieszkali/

                  oczywiście smile
            • bestiatko do autorki 28.08.10, 17:33
              Zanim bedziecie jej doradzadz to przeczytajcie wszystkie jej posty i
              historie oraz odpowiedzi innych uzytkownikow. Wiedzcie ze jak
              piszecie o niej zle lub prawde w oczy to was oczernia i wmawia ze
              sami jestescie niedobrzy bo jak wam sie nie udalo to nie oznacza ze
              jej sie nie uda z zonatym facetem. Dociebie ewciu moje pytanie i
              sama sobie odpowiedz na nie, czy miso ma rozwod i jestecie razem.
              Czy nadal bedziesz oczerniac kogos jak on to widzi. Jezeli tak to
              prosze ciebie ze nie pisz wiecej bzdur i ze bedziecie razem. Wiesz
              ze ty masz obsesje na jego punkcie a dziecko to karta przetargowa.
              Wiedz panno ze nic z tego nie bedzie. Znam takich co zony lub
              partnerki ich nie rozumialy bo tak mowili .A w rzeczywistosci byli
              bardzo szczesliwi. Kochanki to tylko skok w bok lub maly romansik
              bez zobowiazan na boku.
              • voxave Re: do autorki 22.09.10, 08:18
                bestiatko napisała:

                > Zanim bedziecie jej doradzadz to przeczytajcie wszystkie jej posty i
                > historie oraz odpowiedzi innych uzytkownikow. Wiedzcie ze jak
                > piszecie o niej zle lub prawde w oczy to was oczernia i wmawia ze
                > sami jestescie niedobrzy bo jak wam sie nie udalo to nie oznacza ze
                bestiako> jej sie nie uda z zonatym facetem. Dociebie ewciu moje pytanie i
                > sama sobie odpowiedz na nie, czy miso ma rozwod i jestecie razem.
                > Czy nadal bedziesz oczerniac kogos jak on to widzi. Jezeli tak to
                > prosze ciebie ze nie pisz wiecej bzdur i ze bedziecie razem. Wiesz
                > ze ty masz obsesje na jego punkcie a dziecko to karta przetargowa.
                > Wiedz panno ze nic z tego nie bedzie. Znam takich co zony lub
                > partnerki ich nie rozumialy bo tak mowili .A w rzeczywistosci byli
                > bardzo szczesliwi. Kochanki to tylko skok w bok lub maly romansik
                > bez zobowiazan na boku.
                bestiako to prawda szczera aż do bólu ale ona i tak nie przyjmie bo teraz jest nieprzemakalna
Pełna wersja