ciemnooka1981
08.07.10, 10:31
jestem rozwódką z 7 letnim synem, rozwiodłam się , ponieważ mąż był
alkoholikiem i "brał się do bicia". Po kilku m-cach od rozwodu
związałam się ze
wspaniałym mężczyzną ( tak mi się wtedy wydawało). Kochałam Go ponad
wszystko! Oprócz mojego synka i owego mężczyzny nie liczył się nikt
inny.
Jednak po 2 latach okazało się że On zdradza mnie z moją najlepszą
przyjaciółką!! To był cios nie do zniesienia

Załamałam się i
nie miałam ochoty już się wiązać. Minęły 3 lata i zaczęłam spotykać
się z kolegą z pracy. Wiedziałam że ma żonę i pełnoletnią
córkę,jednak wydawało mi że będziemy spotykać się "na stopie
koleżeńskiej"tzn.aby pośmiać się,pogadać. Oczywiście szybko się to
zmieniło. Jest nam razem naprawdę wspaniale,oboje najchętniej
spędzilibyśmy ze sobą każdą minutę życia,ale wiem że On nie odejdzie
od żony.Jesteśmy już na etapie że za bardzo nam na sobie zależy i
chyba trzeba będzie to skończyć.
Muszę też wspomnieć,że nigdy nie rozumiałam kobiet,które romansują z
żonatymi mężczyznami i wręcz nimi gardziłam... Co się ze mną stało?
Dlaczego jednak zdecydowałam się na taki "związek",na bycie tą
drugą? Szlak mnie trafia jak wieczorem myślę o nim i wiem że leży
właśnie obok żony,a może nawet uprawia z Nią sex...Ale wiem że nie
mam prawa nawet poruszać tego tematu kiedy jesteśmy razem,bo to
zawsze jest i będzie żona

I podstawowe pytanie -
dlaczego ktoś,kto ma żonę,rodzinę,szuka przygód i twierdzi że
kocha... czy można kochać dwie kobiety na raz??