littleroo
06.08.10, 23:10
Drogie Kochanki, które macie za sobą więcej niż ja i jestście o to
doświadczenie mądrzejsze - piszę o sobie i swojej historii chyba
tylko po to by to z siebie wyrzucić, by ktoraś z Was to przeczytała
i napisała wlasciwie cokolwiek...
Mam 31 lat, 3 letnie dziecko, 10 letni staż małżenski ze sporo
starszym mężem, który wlaściwie pelnił zawsze rolę ojca, ktorego
nigdy nie miałam. Po urodzeniu dziecka byłam z nim 2 lata w domu, po
czym dostałam bardzo opłacalną propozycję pracy, o której od dawna
marzyłam. Mąż wiecznie niezadowolnony ze swojego życia zawodowego
stwierdzil że to dobry moment żeby odpocząć i zostać z dzieckiem w
domu, a dzięki temu ja pojde do wymarzonej pracy. Zaczęlam pracować,
mąż przy dziecku od początku zaczął stroić fochy, ja biegiem rano do
pracy po pracy ledwo zdążyłam wejsc w drzwi mąż wychodził, powoli
zaczęły się konflikty o życie codzienne, wymowki, Pewnej nocy w
pracy na dyżurze pojawił się on, ja półprzytomna, wyglądająca
koszmarnie, on o niesamowitym spojrzeniu - poczulam coś czego od
wiekow nie czulam. Znacie ciąg dalszy? Nie mogłam przestać o nim
myśleć, zaczęlam szukać kontaktu z nim, razem prcowaliśmy, teraz
wiem, że on też. W koncu udało się, wymieniliśmy się telefonami,
setki smsow, maile, spotkania po pracy nawet na 5 minut, pierwszy
niewinny pocałunek i motyle w brzuchu, po miesiącu pierwszy sex -
taki o którym nawet nie mialam pojecia że jest mozliwy, chwilę po
tym pierwsze kocham Cię. I... minął rok, gdzieś w połowie drogi
dowiedział się o wszystkim moj mąz - nie dalo sie nie zauwazyć,
zmianielam się calkowie, schudłam,zmieniłam fryzurę, styl, poczułam
swoją wartosc, uwierzylam w siebie, - czułam się i czuję przy nim
wyjątkowa i szczęśliwa, gdy znika popadam w rozpacz, zbieram się z
niej tyko dzięki dziecku.
On mówi, ze kocha, że jestem idealna, że chciałby się ze mną budzic
i zasypiać - to w naszym wlasnym świecie, w realu ma zonę i dziecko
młodsze od mojego. Jak z tematami wchodzę w jego małzenstwo milknie,
ja nie drążę tematu bo widzę, że nie umie sobie z tym poradzić,
zaczyna się zamykać. Generalnie jest mało wylewny choć twierdzi że i
tak przy mnie się rozgadał. Niewiele wiem o jego małżenstwie, ta
wiedza to poskladane pojedyncze zdania z okresu roku - daje sygnały,
że nie jest różowo, ale nie powie tego wprost, czasami jakby na siłe
probuje powiedzieć że jest ok z żoną jak my mamy gorsze dni. W jego
oczach widzę fascynację, ale i strach taki przed dokonaniem
jakiegokolwiek wyboru między mną a nią i chyba takie oczekiwanie,
żeby ona go zostawiła. Kocham go do szalenstwa jak nigdy dotąd i nie
umiem się z nim rozstać, próbowalam z 1 razy, wytrzymuję góra
tydzień baez niego, on też nie chce tego zakończyć. Nigdy niczego mi
nie objecywał, a ja nie prosiłam o nic. Takie szczęście przez łzy i
wieczną tęsknotę. To ma jakiś sens? Mam wyrzuty sumienia z powodu
jego żony mojego mężą i calego świata, jeśli chcecie nazwać mnie
dziwką i wywłoką mam ten etap myślenia o sobie mam już za soba, nie
usprawiedliwiam sie, wiem, że zrobiłam i robię coś nieetycznego i
niemoralnego i pewnie bez przyszłości, ale nie umiem przestac. Nie
planowałam tego i gdyby mi rok temu ktoś powiedział że tak się
stanie to wyśmiałabym go. Chyba najbardziej chciałabym wiedzieć po
co to się wydarzyło.....