po to zeby sie wygadac

14.08.10, 20:41
Druga klasa liceum Boze jaka ja bylam mloda...Tyle glupich pomyslow w glowie bo co mozna miec w glowie w wieku 18 lat...liczyly sie tylko kolezanki i imprezy.Takie lekkie zycie bez zadnych problemow na glowie i telefon od kumpelki "Ktos Ciebie szukal na osiedlu pytal sie mnie czy Ciebie znam i czy wiem gdzie mieszkasz"
Skad mialam wiedziec kto to jesli go nigdy nie widzialam na oczy...zaden opis mi nic nie mowil.
Zapomnialam o tym.
11.04.2005.Wracalam do domu i jak nigdy szlam pieszo bo nie chcialam czekac na autobus.I nagle przejechal samochod i taki jakby blysk od razu pomyslalam ze to ten kto mnie szukal.Nie wiem dlaczego to wiedzialam czulam to i tyle.
Zawrocil i podjechal do mnie zawolal mnie ale ja go nie znalam...
On powiedzial ze mnie zna z dykoteki ale dalej mi to nic nie mowilo ale w koncu znal moje imie wiec zaczelam z nim rozmawiac.
W koncu dalam sobie wmowic ze gadalismy na imprezie .W sumie nie mam pamieci do twarzy wiec myslalam ze to ktos inny a on przytaknal.
I tak sie umowilismy raz drugi i trzeci.
Tylko dziwnie zawsze dzwonil z zastrzezonego numeru albo z budki.
Nie wnikalam bo sumie traktowalam to jako przelotna znajomosc.
Kiedys poszlam do teatru a tam rzecz jasna nie moglam odebrac telefonu jak wrocilam do domu zadzwonilam do naszego wspolnego znajomego zeby mi dal do niego nr bo chce do niego zadzonic.A ten znajomy byl zaskoczony z to niemozliwe zebym sie spotykala z tym z kim mysle bo go nie ma od kilku tygodni bo jest za granica.
No to sie wyglupilam....Ale z kim ja sie w koncu spotkalam?
I zadzwonil jeszcze tego samego wieczoru .Spotkalismy sie .
Pytam "Kim ty do cholery jestes bo napewno ne tym kim mowisz?Moze masz jeszcze zone i dzieci?"A on przytaknal ze ma i ze ma jedno dziecko.
I tak nie wiazalam z nim przyszlosci wiec przyjelam to na luzie.
To miala byc taka wiosenno-letnia przygoda.W sumie to sama nie wiem co ja wtedy myslalam .
Fajnie sie nam gadalo jak kumplom.A sex no coz ja mialam kompleksy w sumie nie wiem z czego wynikajace ale utrudnialo mi to zblizenie.
Nie bralam ego wszystkiego na powaznie ja broilam a on sie denerwowal ze nie jestem wobec niego lojalna.(Jakie to glupie przeciez on nie mial prawa mowic o jakiejkolwiek lojalnosci)
Mijaly miesiace przyszlo lato a ja chcialam mu pokazac ze jednak jestem ok wobec niego ze moge ze wszystkiego zrezygnowac dla niego.
Chcialam byc ...jak jego zona -idealna bo on nigdy o niej nic zlego nie powiedzial.To bylo takie dziwne bo zawsze kochance mowi sie zle o zonie...tu bylo inaczej.Nie chcialam go kochac ale chcialam byc idealna zeby on sie zakochal.
Spotykalismy sie codziennie bylo coraz lepiej ...pod kazdym wzgledem.
Sex byl cudny musial byc codziennie chociaz raz.
Pisalismy do siebie setki sms-ow(on mial drugi telefon ktory ukrywal przed zona)Pisalismy czasami pol nocy bo on sie przeniosl do lozka corki a ona spala z mama wiec mogl chociaz w ten sposob spedzac ze mna noc.
Minelo lato a to sie dalej nie koczylo,jesienia bylo miedzy nami coraz gorecej.Kiedys po jednej z klotni napisal mi ze mnie K
To byl szok dla mnie bo to byl typ twardziela.
W ten sposob tez peklo wszystko we mnie nie chcialam go kochac bo wiedzialam ze bede cierpiec.
Stalo sie zakochalam sie .
Przyszedl Sylwester a ja chcialam mu udowodnic ze jestem warta jego milosci i nigdzie nie poszlam sama zostalam w domu sama witalam Nowy Rok.Potem byla Studniowka nie chcialam isc sama wiec nie poszlam wcale.
Z czasem zaczelo mi przeszkadzac ze on moze spac jeszcze z kims.Zaczelam mu robic wyrzuty ze jak on tak moze.A on mowil ze tam juz nie ma milosc ze juz dawno on spi sam a ona nigdy nie lubila seksu wiec jej to nic nie przeszkadza.Uwierzylam bo ja mu we wszystko wierzylam.Drugie lato juz nie bylo takie kolorowe bo on mial coraz mniej czasu dla mnie bo zona ciagle cos wymysla i sprawdzala gdzie on tyle czasu spedza.
Przyszla jesien ja juz bylam coraz bardziej tym wszystkim zmeczona .Bo co to za zycie jak nigdzie nie mozna sie razem pokazac ciagle wchodzic wszedzie osobno.Chcialam w koncu czegos wiecej.
Az w koncu on zostawil w kurtce telefon poprosil corke zeby mu go przyniosla a ona znalazla ten tajny i sie spytala"ten stary?"I wtedy do akcji ruszyla jego zona i go zabrala.
Wpadlismy...nie odbieralam zadnych nieznanych nr zeby ona mnie nie uslyszala ale ona tam znalazla w bilingach za telefon moj nr stacjonarny i dzwonila do mnie do domu a ja nie chcialam zeby moja mama sie dowiedziala.
Spotkalam sie z nia oczywiscie oklamalam ja i powiedzialam ze to bylo tylko kilkakrotne spotkanie ze nic do niego nie czuje.
Spotkalam sie znim powiedzialam ze to juz miedzy nami koniec bo ja nie moge tak zyc zal mi bylo tej dziewczyny.
Serce mi pekalo ...
On jednak przyjechal nie moglam sie powstrzymac mowil ze to wszystko jest jego wina ale mnie kocha a ja nie moglam zyc bez niego.
Powiedzialam mu ze musimy wyjechac.
Kolejny sywester spedzilam sama w domu...
Wiosna zaczelismy planowac wyjazd za granice.Wyjechalismy w marcu.
Jakie to bylo dla mnie szczescie w kocu moglismy ze soba spac spedzac ze soba cale dni.
Znalezlismy prace i zaczelismy zyc w koncu jak normalna para.
Kochalam go jeszcze bardziej i chcialam miec z nim dziecko.
On nie chcial mowil ze skomplikuje sie nam zycie,ale ja tak bardzo chcialam to wszystko z milosci wierzylam ze jak juz bede w ciazy to on zostawi ja.
Nastepny Sylwester ja poczatek ciazy nad ranem mial leciec do Polski .Bylismy u znajomych no i poszlo kilka drinkow ja oczywiscie nie pilam.Wyszla klotnia powiedzial"ze ma w dupie mnie i tego dzieciaka"Plakalam cala noc a on pojechal na lotnisko.Dzwonil, nie odbieralam telefonu on otrzezwial i pisal do mnie przepraszal mnie.Wybaczylam ja zawsze.
Pozniej byl taki opiekunczy dla mnie byl dumny ze bedzie mial syna.Ufalam mu i wierzylam w azde slowo.
W maju chcial jechac na urlop nie robilam problemow w koncu musi sie widziec z corka,a wiedzialam ze jak urodze to bedzie trudniej zeby jechal.Dziwnie zaznaczal ze nie bedzie dzwonil przez kilka dni bo jedzie do Niemiec samochodu szukac z bratem.Tak mu wierzyalam ze nawet jak dzwonil do mnie to nie sprawdzilam nr kierunkowego.
Przyjechal.Na drugi dzien powiedzial ze musi mi cos powiedziec ,ale bede zla.
Byl na wczasach w Turcji oczywiscie z zona i corka ,takie rodzinne wakacje a ja czekalam na niego z brzuchem.Chcial byc szczery bo i tak bym sie dowiedziala bo po kilku dniach na nk pojawialy sie zdjecia z wakacji i ich wpolne zdjecie.
Bolalo strasznie ale docenialam ze byl szczery tylko czemu po czasie?
Urodzil sie nasz synek nasz maly czarny łepulek.
Zaczely sie problemy ja zmeczona nie mialam czasu nawet zjesc a on w nocy mial pretensje ze sie nie moze wyspac do pracy.
Bylo coraz gorzej...
Przyszedl czas swiat i decyzja co robimy?gdzie je spedzamy?
Ja bylam na urlopie macierzynskim wiec moglismy leciec do Polski,ale jak osobno?
Stalo sie najgorsze on zdecydowal ze chce spedzac swieta z corka ,polecielismy i tylko ja wysiadalismy z samolotu o pobegl do przodu a ja zostalam z malutkim czteromiesiecznym niemowlakiem z tylu jadac do domu taksowka plakalam nie chcialam takich swiat .
Od tego momentu wszystko we mnie peklo to mnie starasznie bolalo.Jak on mogl on mnie tak zostawic na lotnisku.Juz nigdy nie bylo tak samo...
Wrocilismy ale juz nigdy nie bylo tak jak przedtem,juz w nic nie wierzylam.Ciagle sie klocilismy,czasem bylo lepiej ale...slyszac ze zniszczylam mu zycie ze on nie chcial dzieciaka umierala we mnie milosc do niego.
Jestesmy ze soba nasz synek ma 2 lata.Nie umiem go zostawic bo w nim mam przyjaciela i zarazem partnera ktorego nie znosze bo nie potrafi zostawic zony dla mnie .Wiem zaraz wszystkie mnie zjada ze jestem dziwka itd.
5 lat juz czekam mam synka ktory potrzebuje ojca.Stracilam moje najlepsze lata mam dziecko i juz nigdy juz nic nie bedzie takie jak przedtem.Nie potrafie myslec ze moglabym miec innego mezczyzne .Zyc juz w takim ukladzie tez nie moge.Toksyczne zycie ktore mnie wykancza.
    • mgwiazda2 Re: po to zeby sie wygadac 14.08.10, 20:52
      Boje sie samotnosci.
      Wszystkie uczucia we mnie buzuja milosc zlosc nienawisc.
      Nie potrafie tego wszystkiego ogarnac.
      Miedzy nami czasem jest zle bo sie klocimy ale to tylko dlatego ze ja dostaje swoje doly i wypominam mu wszystko.
      Przypominam sobie swiata zawsze osobne.
      Ale wszystko mi mija kiedy on sie przytuli.Jestem ulegla.
      Sama nie wiem w co mam wierzyc co jest prawda a co ja sobie wmawiam.
      Cierpie.
      To jest pokuta za moje grzechy....
      Nikomu tego nie zycze .
      Wolalabym byc juz chyba na miejscu tej zony...
      • majula06 Re: po to zeby sie wygadac 15.08.10, 08:47
        Nie odejdzie od żony,gdyby chciał i był silniejszy to już dawno zak
        ończyłby małżeństwo. Atawizmy u niego są górą, co port to ...,
        Dasz sobie radę, jak dojrzałaś do tego, że oceniasz tą relację jako
        toksyczną to już będzie efekt domina. Za jakiś czas rozpoczniesz nowe
        życie z synkiem, jako doświadczona, ale bardzo silna, pewna siebie
        kobieta. Poradzisz sobie!i proszę nie słuchaj obiecanek, bo są to
        mżonki a projekcja zakochanej kobiety ewentualnego happy endu jest
        typowa, ale Ty już wiesz, że to tylko obiecanki. Poradzisz
        sobie!!!jesteś coraz silniejsza.
        • mgwiazda2 Re: po to zeby sie wygadac 15.08.10, 10:10
          dziekuje za slowa wsparcia bo zrozumiec mnie moga tylko kobiety ktore przez to przeszly.
          Ja nawet nie mam z kim rozmawiac nie mam zadnej kolezanki .
          Ten zwiazek calkowicie mnie odizolowal od wszystkich.
          Bo po co mialam z kims rozmawiac jak musialam ciagle klamac i przedstawiac moj zwiazek jako normalny.
          Nie opowiadalam zadnej kolezance co tak naprawde jest miedzy nam bo zylam w strachu za przez moja nierozwage wszystko wyjdzie na jaw i strace go.
          Wiem ze byloby mi latwiej to wszystko skonczyc gdybym miala w kims oparcie ,ale trudno mi komukolwiek zaufac boje sie oceniania .
          Wiem ze napewno beda mowic cos w stylu chciala dziwka to ma...
          Ale majula06 dziekuje za wsparciesmile
    • miasara Re: po to zeby sie wygadac 15.08.10, 17:58
      mgwiazda2 masz maila.
      • mgwiazda2 Re: po to zeby sie wygadac 16.08.10, 11:01
        mam mgwiazda2@interia.pl
    • miasara Re: po to zeby sie wygadac 16.08.10, 16:45
      Wyslalam Ci maila wczoraj na adres,ktory podalas zakladajac swoj
      nick na forum.Dostalas?
    • bestiatko Re: po to zeby sie wygadac 16.08.10, 17:33
      kobieto spojrz wprawdzie w oczy i w rzeczywisty swiat. zmarnowalas
      sobie zycie i dziecku. Zaden wolny facet nie chce kobiety z
      dzieckiem i z zobowiazaniami. Dodam ze teraz bedziesz za to placic
      do konca swojego zycia. Kto wpycha sie w romans z zonatym lub
      zajetym facetem niech nie oczekuje cudu ze zostawi dla ciebie swoja
      rodzine lub kobiete. Nie ty jestes taka madra i lecisz za miloscia.
      tutaj juz jest takich wiele. Jak pisze im prawde w oczy to sie
      obrazaja. Ja tutaj daje im tylko wskazowki i rady, a juz decyzja
      nalezy do nas samych. Nie oczekuj ze wszyscy beda ciebie popierac za
      to co zrobilas. A juz mialas sytuacje i widzisz jaki z niego cham.
      Przez niego cierpia wszyscy ty z dzieckiem oraz jego rodzina. Olej
      dziada i uloz sobie zycie od nowa, bo inaczej bedziesz cierpiala
      niepotrzebnie.
      • asdaa Re: po to zeby sie wygadac 16.08.10, 18:02
        bestiatko napisała:

        Zaden wolny facet nie chce kobiety z
        > dzieckiem i z zobowiazaniami

        generalizacja, wcale tak nie jest
        • mejdejka Re: po to zeby sie wygadac 18.08.10, 16:49
          A mój Anioł był wolny jak ptak i chciał i jeszcze wziął z dzieckiem i po
          przejściach. Nie można generalizować, życie potrafi sprawiać nam miłe i
          niespodziewane niespodzianki.
          Trzeba tylko uwierzyć, że się może udać.
          Ja musiałam czekać aż 3lata na swoje Szczęście.
          3mam kciuki za Ciebie, będzie dobrze, będzie dobrze bo inaczej być nie może.
Pełna wersja