Być kochanką....

19.09.10, 20:29
Nigdy nie myślałam, że potrafię.... Bezinteresowanie kochać, znosić upokorzenia, tkwić przy kimś, wbrew całemy światu....
Tak, dawno mnie odsądszono od czci i wiary, bo kocham żonatego, bo zabieram dzieciom ojca.....
Gówno prawda! Nie można rozdielić dwojga ludzi, którzy się kochają!
Zycie jest czasami za trudne! Weszłam miedzy nich, kiedy ich już nie było.... Był, on, ona i dzieci..... I poczucie odpowiedzialności, bo dzieci są małe!
Kocham, jak nikogo na świecie, pragnę, godzę się na dużo.....
Puste dni i samotne noce.....
Święta, których dla mnie nie ma.....
I tak od lat...., można?!
Zewsząd słyszę głosy: odpuść, nie warto, ułóż sobie życie, zawsze bedziesz tą drugą....
Ale życie składa się z małych gestów, małych przyjemności, które są dla mnie, które budują moje poczucie wartości.
Chociaż z dala, chociaż boli czasami jak cholera, ale warto....
Bo kocham? Bo wiem, że jestem kochaną.......
    • neecia Re: Być kochanką.... 19.09.10, 23:10
      Jeśli znoszenie upokorzeń- jak sama piszesz- to dla Ciebie miłość, zachęcam do refleksji nad sobą i poczuciem własnej wartości..
    • a-n-ka Re: Być kochanką.... 19.09.10, 23:38
      Przykro mi ale gdybyś była kochana on nie był by z żoną w święta tylko z Tobą.A dziećmi się tylko zasłania.Jeśli on oszukuje żonę kiedtyś oszuka i Ciebie - wtedy gdy mu się znudzisz.
      • mimfa Być kochanką.... 20.09.10, 08:34
        Jo-anno jestem w takiej samej sytuacji. Tkwię w tym wiele lat, czasami odchodzę, ale zawsze wracam. Ciekawi mnie co daje Ci tę pewność, że jesteś kochana. Ja takiej pewności nie mam, raczej, że jestem tylko urozmaiceniem, uzupełnieniem. Mężczyzna szuka kochanki by pozostać przy żonie- zastanów się nad tym powiedzeniem. Ja teraz jestem na etapie kategorycznego wychodzenia ze związku, jest mi trudno bo jestem z tym zupełnie sama. Wydaje mi się, że Go kocham. Prześladują mnie wizje jego z żoną, mam sny na ten temat. Zazdroszczę jej codziennego życia, tego, że o Nią dba, że przy niej zasypia i może się do się do niego przytulić kiedy jej smutno. Paradoksalnie wizje tego pomagają mi w trzeźwym spojrzeniu i oby mi się w końcu udało. Ogarnia mnie przerażenie, że Go już nie będzie, ale czy był? Było tylko czekanie na krótkie chwile, które potem urastały do rangi monumentów. Chyba zasługujemy na coś więcej. Jak sądzisz?
        • jo_anna75 Re: Być kochanką.... 22.09.10, 21:25
          Bo życie nie skałada sie z patosu, tylko małych gestów?!
          A takich dostaję wiele pomimo, że nie zasypiam przy nim i nie budze się u jego boku?
          Nie potrafię zrezygnować, chociaż nie raz próbowałam.....
          Może jestem głupia, a może to jest właśnie prawdziwa miłość?!
          Wolę żyć z telefonem w zębach i czekać na każde Jego słowo (bo do tego się to sprowadza), niż czerapć całymi garściami od kogoś innego.... A nie raz miałam możliwość!
          I nie ma tu nic do rzeczy poczucie własnej wartości, jak Ktoś zasugerował - na to nigdy nie narzekałam!
          Z pozoru, pewna siebie, przebojowa baba! Na co dzień świetnie sobie radzę. Sporo już za mną, było, minęło - rozwód, jestem sama z dzieckiem od lat, ale to nie ma nic do rzeczy!
          To przyszło samo, niespodziewnie, nie szukałam i nie czekałam......
          A teraz.... cieszę się z każdej chwili spedzonej razem....wiernie czekam....
          Czy dostaje dużo, czy mało? Kazdy oceni inaczej.
          Nie wiem, czy bedziemy kiedyś razem?! Tak na prawdę nigdy o to nie prosiłam!
          Ale ważne dla mnie jest to, że jest ktoś, kto mnie kocha... nawet, jeśli na co dzień jest daleko....
          Że zawsze mogę na Niego liczyć, pomimo, że jest daleko..
          Życie jest cholernie skomplikowane i codziennie tego doświadczam!
          Już dawno nie szukam prostych rozwiązań
          Ale czasami jest coś, o co warto walczyć, bez względu na koszty!
          • on99 Re: Być kochanką.... 22.09.10, 21:57
            Ależ zaraz Ci tutejsze kobiety zmyją głowę ...

            btw. zgadzam się z Tobą w każdym słowie ...

            • jo_anna75 Re: Być kochanką.... 22.09.10, 22:05
              Podobno, to forum dla kochanek?!
              A więc niechaj pierwszy rzuci kamieniem, ten kto jest bez winy....
              A oceniać z pozycji wygodnej kanapy jest łatwo!
              powodzenia!
              i samych łatwych decyzji!

              • on99 Re: Być kochanką.... 23.09.10, 00:25
                I zrozum tu kobietę - jak się nie zgodzisz z jej zdaniem to zmyje Ci głowę ... jak się zgodzisz też Ci się oberwie smile

                Tak jak pisałem - ja się z Twoim zdaniem zgadzam smile

          • mimfa Re: Być kochanką.... 23.09.10, 10:01
            Widzę, że podobieństw jest więcej. Ja również jestem po rozwodzie i sama wychowuję dziecko. Może dlatego też długo oszukiwałam sama siebie , że tak jest dobrze, bo i tak nie byłoby miejsca w moim życiu na mężczyznę obok. Teraz nie potrafię sobie wyobrazić codziennego życia, ja, syn i mój mężczyzna. To chyba nie jest normalne. Nie czuję się kochana, nie mogę też zawsze liczyć na kochanka, bo przecież nie przyjedzie o mnie bez względu na porę by mi w czymś pomóc. A wsparcie słowne niewiele tak naprawdę kosztuję. Dzisiaj pomimo, że wprost jeszcze nie powiedziałam, że to koniec , od kilku dni się nie kontaktuję i nie odpowiadam na kontakt. On póki co nie nalega zbyt mocno. Tak lepiej, chociaż pewnie, że wolałabym usłyszeć " nie odchodź, nie mogę żyć bez Ciebie" smile.
            W każdym razie jak już wcześniej pisałam zazdroszczę Ci tej pewności co do Jego uczuć.
            • jo_anna75 Re: Być kochanką.... 23.09.10, 21:46
              Mimfa, jeśli czujesz, że podjęłąś słuszną decyzję - życzę Ci wytrwałości!
              Ja chyba nie bedę dobrym doradcą dla ciebie, bo nie potrafię tego przerwać. Parę razy w akcie desperacji próbowałam, ale gdy po dobie włączałam telefon miałam setki nie odebranych połaczeń i skrzynkę zapchaną sms-ami, więc chyba mu zależy....a ja wobec takiej postawy ulegałam.
              Teraz już nawet nie próbuję z tym walczyć, zaakceptowałam sytuację taką, jaką jest.
              Na co dzień radzę sobie sama, wspierana Jego słowem. Jak się całkiem wali i jest źle wiem, że zawsze mogę się wesprzeć na Jego ramieniu.
              Najbardziej bolą samotne weekendy, święta, wakacje....
              Wtedy odczuwam ciężar sytaucji, więc żeby nie zwariować wynajduję sobie setki zajęć, albo uciekam w pracę....
              Mam świedomość, że to nie jest normalna sytuacja i wiele osób nie potrafi tego zaakceptować, ale ja już wybrałam i zdania nie zmienię, a co bedzie dalej, czas pokaże.....
              Jeśli wierzyć w teorię o dwóch połówkach jabłka, to ja ją właśnie znalazłam, jest idealnie dopasowana i nie zamierzam szukać więcej!
              Moge tylko złożyć zażalenie do Pana Boga, że stało się to tak późno...., o parę znaczących decyzji za późno....
          • neecia Re: Być kochanką.... 23.09.10, 13:01
            jo_anna75 napisała:

            > ....wiernie czekam....

            Joanno jestes idealną kobietą by facet pozostawał przy przy Tobie na swoich warunkach, ponieważ nie stawiasz mu żadnych wymagań, niczego nie oczekujesz poza odrobiną zainteresowania Twoją osobą, odrobiną ciepła, czułości. Wynika to pewnie z tego że nauczyłaś się żyć sama, a teraz kiedy nieoczekiwanie pojawił się facet który daje Ci coś czego nie miałaś- cieszysz się ta namiastką szczęścia którego doświadczasz.
            A że jest jeszcze żona i dzieci- nie leży to w kręgu Twoich zainteresowań bo w zasadzie ich obecność Ci nie przeszkadza bo Ty i tak dostajesz to, co jest Ci potrzebne.
            Dla mnie osobiście układ który tworzycie jest ILUZJĄ szczęścia ale to już zależy czego się od życia oczekuje..

    • real-kapucynka Re: Być kochanką.... 23.09.10, 02:28
      Każda kobieta zasługuje na to żeby byc czyjąś księżniczką 24 godziny na dobe, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku a nie tylko kilka godzin w tygodniu lub żadziej!

      PAMIETAJCIE O TYM ZAWSZE KOBIETY, NIE WPLĄTUJCIE SIĘ W CHORE UKŁADY Z KIMŚ DLA KOGO JESTEŚCIE TYLKO NARZĘDZIEM DO ZASPOKAJANIA POTRZEB SEKSUALNYCH, SZKODA ŻYCIA NA KOGOŚ TAKIEGO!!!
      • ditchdoc Re: Być kochanką.... 23.09.10, 08:32
        real-kapucynka napisała:

        > Każda kobieta zasługuje na to żeby byc czyjąś księżniczką 24 godziny na dobe
        > , 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku a nie tylko kilka godzin w tygodniu lub żadz
        > iej!

        >

        hahahahahaha ;D
        z takim podejsciem na pewno znajda mezczyzne na swiecie ktory spelni te oczekiwania

        na pewno ;D
    • lasanta Re: Być kochanką.... 26.09.10, 22:45
      Jo_anna jestem tą drugą od ponad 10 lat.Ta miłość przyszła jak burza mimo,że to był styczeńsmile.Teraz to jest już dojrzałe uczucie a my żałujemy,że nie odnalazła nas jak mieliśmy po dwadzieścia parę lat ale jak to mówią na miłość nigdy nie jest za późno.Nie spędzamy razem świąt ale zawsze ,chociaż przez chwilę jesteśmy w tych dniach razem.W końcu św.Mikołaj i zajączek przynoszą wszystkim prezenty a nie tylko grzecznym dzieciom..smile.Oczywiście czasami było nam bardzo trudno(oboje mamy rodziny i dzieci),bo nie mogliśmy chodzić razem np do kina w obawie aby nas nikt nie zobaczył ale chcąc sobie to zrekompensować często wyjeżdżaliśmy i wyjeżdżamy gdzieś gdzie takie możliwości są mniejsze i łazimy sobie trzymając się za ręce.Jest super.Było ciężko,płakałam na myśl,że On w nocy jest z nią a nie ze mną.Nie wierzyłam w jego słowa gdy mówił,że z nią nie sypia,że nie może bo nie potrafiłby mi spojrzeć w twarz,bo tylko mnie kocha i tylko ja się liczę.A w końcu zaczęłam w to wierzyć i wierzę nadal.Wierzę w to i czuję na każdym kroku.Zresztą okazało się,że mówił prawdę. Teraz razem wyjeżdżamy na wakacje,co roku jeździmy zimą w góry.Zresztą to On sprawił,że góry stały się jego rywalem smile.Razem spędzamy weekendy i każde dni,jakie nam się uda ,,wykraść''.Dojrzewamy do tego aby w końcu przestać myśleć o tym co powiedzą dzieci i,,sąsiedzi'' a zacząć myśleć o sobie i znaleźć jakiś fajny pomysł na nasze dalsze,już wspólne życie.Może kiedyś ten którego kochasz na chwilę przystanie,pomyśli inaczej i stwierdzi,że to Ciebie chce mieć u swojego boku,Z Tobą chce pić herbatę,przy Tobie chce zasypiać i budzić się.Mój facet od paru lat mówi mi,że przy mnie chce się zestarzeć.No i tak starzejemy się razem.I jest naprawdę cudownie.Każdemu tego życzę.Mimo,że póki co jest to związek mało ,,legalny''.Nie napiszę Ci,że odpuść,że ułożysz sobie życie itp bo wiem,że to nie jest takie łatwe jak się kocha.Napiszę Ci za to,że warto cieszyć się tym co jest,warto czekać na gesty...małe czy duże ale gesty ,które są tylko dla Ciebie,które są ważne i których nikt Ci nie zabierze.Generalnie to warto kochać.Miłość powoduje,ze jesteśmy lepsi,częściej się śmiejemy,wolniej się starzejemysmile i inne same pozytywy...A to co mówią ludzie to niech sobie w buty wsadzą.Dla nich życie jest proste jak drut,jasne jak słońce i białe jest białe a czarne jest czarne.Daltoniści i tyle To,że jestem kochanką i mam kochanka wcale nie czyni ze mnie złej.Nie powoduję,że czuje wstręt do siebie czy podobnie durne odczucia Życzę Ci wszystkiego dobrego i mam nadzieję,wierzę w to,że wszystko się dobrze ułoży i nastąpią święta,które spędzicie razem..
      • neecia Re: do lasanta 26.09.10, 23:37
        Lasanto chciałabym Cię zapytać dlaczego przez 10 lat oszukujesz męża skoro jesteś szczęśliwa z innym mężczyzną? Czy Twój mąż 'zaakceptował" taki układ czy nic nie wie na ten temat? Trudno mi zrozumieć dlaczego ktoś pozostaje przy osobie której nie kocha i prowadzi drugie "nielegalne" życie?, czy nie uczciwiej byłoby grać w otwarte karty??
    • haku.mokuren Re: Być kochanką.... 26.09.10, 23:59
      Jak na moje oko masz po prostu za dużo czasu i za mało zainteresowań. Zajmij się ogrodnictwem, szydełkowaniem czy badaniem zasad moralnych goryli, a nie własnymi czterema literami. Całkiem możliwe, że gdybyś była jego żoną, błyskawicznie by Ci się znudził, bo po takim emocjonalnym haju zrobiłoby się po prostu nudno. Z tego, co piszesz wynika, że sam facet jest mało ważny, fajniejsze jest nakręcanie się w swoich szalejących uczuciach.
Pełna wersja