Dodaj do ulubionych

Czy można się zaprzyjaźnić..?

13.03.12, 17:07
... z kimś, kto kiedyś był bardzo bliski. Wplątaliśmy się wzajemnie w chory układ nierozumiejąc wzajemnie naszych potrzeb i motywów. Kompletna klapa i pomyłka, ale...
Ale były ładne i dobre chwile, które obojgu nam dawały radość. Jak go czasem widzę to zastanawiam się czy w imię tych dobrych chwil nie moglibyśmy się do siebie uśmiechnąć .. tak normalnie i ciepło.
Nie mówię o przyjaźni w sensie kontaktowania się czy rozmów potajemnych - bo to juz było i nie chcę, żeby wróciło. Myślę, o takim dobrym kontakcie, że wiemy oboje że były miłe chwile, żeby pomyśleć o kims ciepło i wiedzieć, że on ciepło pomyśli o mnie. Takie pogodzenie...
Obserwuj wątek
    • onnadona Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 13.03.12, 17:58
      Fajny temat i na czasie.
      Znaliśmy się całe studia, zawsze ciągnęło jedno do drugiego, tylko nie było chemii.
      Po kilku latach, czysty przypadek............................
      Zdobyte doświadczenia, sukcesy i porażki życiowe.
      Piszemy, rozmawiamy w zasadzie o wszystkim. "Człowiek dusza", do tego głupiec i nerwus jakich mało.
      I wg mnie jak się chce to się da, bo każdy wie gdzie jest granica, której nie wolno przekroczyć.

      One question: Czym dla Ciebie jest przyjaźń? Każdy inaczej to interpretuje.
      • sosna_mloda Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 13.03.12, 18:27
        Chodzi mi o to, żeby nie mieć już sobie za złe, żeby sobie odpuścić to co żle wyszło. Chodzi mi o to, żeby nie wstydzić się przed sobą i nie żałować tego co było. Żeby spojrzeć na siebie z czułością i sentymentem, bo w sumie coś nasz przecież łączyło...
        I może w końcu ze zrozumieniem..
        Czy to jest przyjaźń? No może nie w ogólnym znaczeniu.. to taki "stan po".
    • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 14.03.12, 11:48
      Pierwsze pytanie jest takie czy wiesz czego on chce ?

      Drugie pytanie jest takie czy Ty wiesz czego chcesz ? Z treści Twojej wiadomości wynika, że chyba nie do końca. Piszesz, że nie chcesz przyjaźni, kontaktowania się, potajemnych rozmów. Jako o kim ma on ciepło o Tobie myśleć ? Jako o koleżance nie, ponieważ o koleżankach ciepło się nie myśli. Jako o przyjaciółce też nie, ponieważ przyjaźni nie chcesz. Jako o kochance też nie, ponieważ nie chcesz aby ten układ wrócił. Tak więc kim masz być dla niego aby on o Tobie myślał ciepło ?

      Dodatkowo, temat wiadomości raczej nie współgra z jej treścią - w temacie zadajesz pytanie czy można się przyjaźnić, w treści mówisz, że przyjaźń wykluczasz (no, chyba że taką bez kontaktowania się - wiele rzeczy w życiu widziałem ale przyjaźni bez kontaktu nigdy).

      Tak więc, moim zdaniem, powinnaś sama sobie odpowiedzieć czego właściwie chcesz. Dopóki tego nie będziesz wiedziała, dopóty będziesz się motała chcąc czegoś jednocześnie nie dopuszczając niczego do siebie.

      A co do samego pytania z tematu - moim zdaniem jest możliwa przyjaźń pomiędzy byłymi kochankami pod dwoma warunkami - byli kochankami bez angażowania emocji (czysty seksualny układ) oraz rozstali się jak dojrzali ludzie.

      smile
      • onnadona Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 14.03.12, 12:14
        Tym razem, nie wypada się z Tobą nie zgodzić. Wszystko jest możliwe.........................
        I warunek dość dobrze określiłeś:

        "co do samego pytania z tematu - moim zdaniem jest możliwa przyjaźń pomiędzy b
        > yłymi kochankami pod dwoma warunkami - byli kochankami bez angażowania emocji (
        > czysty seksualny układ) oraz rozstali się jak dojrzali ludzie."
      • sosna_mloda Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 14.03.12, 12:43
        O psia krew.. ale zanalizowałeś..smile

        > Dodatkowo, temat wiadomości raczej nie współgra z jej treścią - w temacie zadaj
        > esz pytanie czy można się przyjaźnić, w treści mówisz, że przyjaźń wykluczasz (
        > no, chyba że taką bez kontaktowania się - wiele rzeczy w życiu widziałem ale pr
        > zyjaźni bez kontaktu nigdy).

        No tutaj własnie pies leży.
        Znasz takie powiedzenie, że darzy się kogoś sentymentem? Trudno jest wymazać z pamięci wspólnie spędzone chwile. Chciałabym móc o tym mysleć z uśmiechem a nie z przykrością. O przykrych momentach chciałabym zapomnieć. Z całą pewnością znamy się dużo lepiej niż kolega z koleżanką i wolałabym, żeby to mogła byc dobra relacja, pozytywna.
        Masz rację, nie mówie o "typowej" przyjaźni.. Chodzi mi dobrą "więcej niż koleżeńską" relację.. Gdzieś pomiędzy spotkaniami i zwierzaniem się sobie a tylko szybkim "cześć" w przelocie.
        Nie można postawic takiej szywnej granicy między koleżeństwem i przyjaźnią. W takiej sytuacji już w ogóle trudno to nazwać.

        > A co do samego pytania z tematu - moim zdaniem jest możliwa przyjaźń pomiędzy b
        > yłymi kochankami pod dwoma warunkami - byli kochankami bez angażowania emocji (
        > czysty seksualny układ) oraz rozstali się jak dojrzali ludzie.

        Jakby nie było miedzy nami emocji i zaangażowanie, nie zastanawiałym sie nawet nad tym. Było, minęło, nie ma o czym rozmwiać. Ale emocje były, stąd całe dywagacje.

        > Tak więc, moim zdaniem, powinnaś sama sobie odpowiedzieć czego właściwie chcesz
        > . Dopóki tego nie będziesz wiedziała, dopóty będziesz się motała chcąc czegoś j
        > ednocześnie nie dopuszczając niczego do siebie.

        Tu przyznaję Ci rację.. za to wiem czego nie chcę.. Nie chcę, żeby to co przeżyliśmy powodowało, że się na swój widok odwracamy.



        • onnadona Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 14.03.12, 13:10
          Sosna, problem w tym, że właśnie znacie się lepiej, albo znaliście.
          Ze swojej strony życzę Ci tych pozytywnych relacji. Jeżeli nie bardzo się zraniliście to szansa jest. Ale kto wie..................
          Masz racje pisze o przyjacielu, nie o moim byłym i tu różnica.
          Z tym drugim to kompletne nieporozumienie było.
            • onnadona Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 14.03.12, 13:54
              Blisko bardzo............., dlatego się rozumiemy.
              A on poszedł sobie i dobrze chyba.

              No faceta to jeszcze nikt ze mnie nie zrobił. Musze kiedyś spróbować.
              Prawie jak w "Sexmisji", tylko odwrotnie.

              PS. "No własnie poraniliśmy sie bardzo." . Znaczy że dużo czasu potrzebujecie wg mnie oczywiście. W sumie może obydwoje czujecie to samo, tylko duma i ambicja, nie pozwala zrobić kroku do przodu.





        • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 14.03.12, 14:40
          sosna_mloda napisała:

          > No tutaj własnie pies leży.
          > Znasz takie powiedzenie, że darzy się kogoś sentymentem?

          Znam, pytanie tylko czy i on darzy Cię sentymentem. Napisałaś, że mocno się poraniliście. W takich sytuacjach wychodzi najgorsza człowiecza natura więc nie wiesz co on o Tobie myśli. W czasie rozstań wielu ludzi zmienia zdanie o drugiej stronie.

          > Trudno jest wymazać z
          > pamięci wspólnie spędzone chwile. Chciałabym móc o tym mysleć z uśmiechem a nie
          > z przykrością. O przykrych momentach chciałabym zapomnieć.

          Tego Ci nikt nie broni. Zresztą, natura człowieka jest taka, że z czasem idealizuje wszystko co nie zamieniło się w traumę. Tak więc, jeżeli nie zabolało Cię coś zbytnio to, z czasem, zaczniesz patrzeć na całą sprawę inaczej.

          > Z całą pewnością zn
          > amy się dużo lepiej niż kolega z koleżanką i wolałabym, żeby to mogła byc dobra
          > relacja, pozytywna.
          > Masz rację, nie mówie o "typowej" przyjaźni.. Chodzi mi dobrą "więcej niż koleż
          > eńską" relację.. Gdzieś pomiędzy spotkaniami i zwierzaniem się sobie a tylko sz
          > ybkim "cześć" w przelocie.
          > Nie można postawic takiej szywnej granicy między koleżeństwem i przyjaźnią. W t
          > akiej sytuacji już w ogóle trudno to nazwać.

          Sytuacja nie jest łatwa i skoro łączyła Was jakaś więź emocjonalna to, moim zdaniem, raczej nie doprowadzisz do tego o czym mówisz powyżej. To co możesz zrobić to zmienić swoje nastawienie (a to, jak napisałem, przyjdzie z czasem).

          > Tu przyznaję Ci rację.. za to wiem czego nie chcę.. Nie chcę, żeby to co przeży
          > liśmy powodowało, że się na swój widok odwracamy.

          Wiesz co jest gorsze od odwracania się na swój widok ? Całkowita ignorancja w chwili, kiedy jednej stronie jeszcze zależy. A Tobie, niestety, zależy tak więc czeka Cię przejście przez to.

          • sosna_mloda Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 14.03.12, 15:17
            > Wiesz co jest gorsze od odwracania się na swój widok ? Całkowita ignorancja w c
            > hwili, kiedy jednej stronie jeszcze zależy. A Tobie, niestety, zależy tak więc
            > czeka Cię przejście przez to.

            No i cześć.. a czekałam na pozytywny oddżwięk... smile
            A można w ogóle przejść od huraganu uczuć do całkowitej obojętności?

            Ja nie wiem czy mi zależy. Chciałabym to jakoś załatwić pozytywnie. Nie ciągnąć za sobą negatywnych emocji. Tylko tyle, a może aż tyle.
            • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 14.03.12, 15:32
              sosna_mloda napisała:

              > No i cześć.. a czekałam na pozytywny oddżwięk... smile
              > A można w ogóle przejść od huraganu uczuć do całkowitej obojętności?

              Można - jeżeli ktoś okazał się kimś zupełnie innym w czasie burzliwego rozstania.

              • sosna_mloda Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 08:06
                > > A można w ogóle przejść od huraganu uczuć do całkowitej obojętności?
                >
                > Można - jeżeli ktoś okazał się kimś zupełnie innym w czasie burzliwego rozstani
                > a.

                Myślę, że jesli rozstanie jest burzliwe i ludzie ranią sie nawzajem oznacza jak bardzo dużo dla siebie znaczyli. Gdyby tak nie było czemu po prostu nie powiedział "do widzenia- to juz koniec". Kogo najbardziej sie rani? Tych którzy są nam najblizsi. Ja tez nie byłam aniołkiem i mimozą, która przyjmuje wszystkie kopniaki z kamienną twarzą. Oddawałm ciosy równie mocne i celne. Dlaczego? Bo chciałam,żeby poczuł to co ja poczułam - ból.

                Myslę, że w czasie burzliwego rozstania ludzie pokazuja swoje gorsze oblicze i do czego sa zdolni, ale to jest "zbrodnia w afekcie" i nie przekreśla tego co było dobre.

                idealistka ze mnie może.

                • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 09:19
                  sosna_mloda napisała:
                  > Myślę, że jesli rozstanie jest burzliwe i ludzie ranią sie nawzajem oznacza jak
                  > bardzo dużo dla siebie znaczyli. Gdyby tak nie było czemu po prostu nie powied
                  > ział "do widzenia- to juz koniec". Kogo najbardziej sie rani? Tych którzy są na
                  > m najblizsi. Ja tez nie byłam aniołkiem i mimozą, która przyjmuje wszystkie ko
                  > pniaki z kamienną twarzą. Oddawałm ciosy równie mocne i celne. Dlaczego? Bo chc
                  > iałam,żeby poczuł to co ja poczułam - ból.

                  Cóż - skoro tak chcesz myśleć. Moim zdaniem, ludzie którzy coś do siebie czują potrafią się rozstać tak aby nie ranić drugiej strony. Ostatnie Twoje zdanie mówi o tym, że może coś tam i do niego czułaś ale miłości w tym nie było.

                  > Myslę, że w czasie burzliwego rozstania ludzie pokazuja swoje gorsze oblicze i
                  > do czego sa zdolni, ale to jest "zbrodnia w afekcie" i nie przekreśla tego co b
                  > yło dobre.

                  Już mówiłem - po jakimś czasie będziesz to miło wspominała. Na nic więcej bym nie liczył. Takie rozstanie przekreśla wszystko. Wyjątkiem są osoby mające wspólne dzieci - wtedy, najczęściej po latach, w czasie których zmuszeni są ze sobą "współpracować", może odbudować się coś w rodzaju dobrej znajomości (znam nawet przypadek taki, że po kilkunastu latach odbudowała się przyjaźń - ale to odosobniony przypadek).

                  > idealistka ze mnie może.

                  Raczej ze mnie smile

                  • sosna_mloda Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 09:36
                    Zadziwiające jest to, że Ty myslisz całkiem odwrotnie niż ja. No może nie jest to jakieś nadzwyczajne, ale czytam co piszesz i w sumie w każdym punkcie myslimy zupełnie odwrotnie.. No może nie powinnam się tak strasznie dziwić - nie mam 15 lat, tylko kolejny raz widzę, że facet patrzy na świat zupełnie inaczej.
                    I nie wiem czy to jest rodzaj męski , który myśli inaczej czy Ty konkretny człowiek tylko...
                    (tylko mi nie mów,że nie wypowiadasz się za innych facetów, wiem przecież - to taki skrót myślowy)
                    Bo jeśli rodzaj męski, to do doopy.... kompletne nizrozumienie...

                    Niestety bardzo go kochałam.. Podejrzewam, że ciagle kocham.
                    W tej rozmowie z Tobą zabawne jest to, że z nim tez tak zupełnie inaczej patrzylismy na różne sprawy... Jedna sytuacja, jeden temat a dwa skrajnie różna zdania.. To nas w sobie pociągało i bawiło. Ale to taka dygresja, przepraszam.

                    W sumie to obawiam się,że płonne nadzieje, i że masz rację. Bo on pewnie myśli tak ja Ty.

                    No i cholernie mi przykro.
                    • tropical24 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 09:52
                      Sosna może trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść nie pokonaną ........... kiedy nie da się cofnąć wykrzyczanych słów...........
                      teksty.org/perfect,niepokonani,tekst-piosenki
                      Tak na poprawę humoru wręcz pozorom z tej piosenki można wyciągnąć pozytywne wnioski .... Kiedy emocje opadną
                    • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 10:05

                      Nie chcę wchodzić w dyskusję n/t różnic w widzeniu świata przez kobiety i mężczyzn. Taka dyskusja jest dyskusją typowo akademicką i do niczego nie prowadzi.

                      Powiedz mi jednak, w której części miłości jest miejsce na takie świadome ranienie osoby, którą się kocha, aby poczuła ból ?
                      • tropical24 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 10:17
                        Nie wiem jaki punkt widzenia ma w tej sprawie sosna wiec wypowiem się za siebie jest taka cienka granica pomiędzy kochaniem a nienawiścią , tam gdzie są uczucia istnieją też silne emocje do tego wystarczy mała iskierka żeby ranić siebie na wzajem będąc ze sobą naprawdę blisko to żaden trud zadać cios i odwzajemnić ........ do tego dochodzą takie czynniki jak charakter , wybuchowość temperament obydwu stron , i ciężkie działa gotowe ........... W prawdzie niby nie powinno być miejsca na zadawanie świadomie strzałów ale jak napisała sosna to zbrodnia w afekcie a słów wykrzyczanych nie da się wymazać z pamięci w emocjach żyjąc jak na bombie która może zaraz zrobić bum rodzi napięcie tkwiąc c w związku jako trzeci , trzecia ...........
                      • sosna_mloda Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 10:17
                        > Powiedz mi jednak, w której części miłości jest miejsce na takie świadome ranie
                        > nie osoby, którą się kocha, aby poczuła ból ?

                        Masz rację, na świadome, na zimno i z premedytacja nie ma. Ja tez nie o tym myślałam. Mówiłam o tym, że pojawiają sie trudne sytuacje, nieporozumienie, konflikt i kiedy w grę wchodzą silne emocje ludzie sie wzajemnie "nakecają". Dostajesz coś między oczy i odpowiadasz tym samym. A kiedy wiesz co najbardziej potrafi zranić to zwykle tam "walisz". I to jest ta "zbrodnia w afekcie". Emocje ponoszą tylo wtedy kiedy sie do kogoś coś czuje.

                        Nie wiem czy to co pisze ma sens...
                        • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 10:30
                          sosna_mloda napisała:

                          > Masz rację, na świadome, na zimno i z premedytacja nie ma. Ja tez nie o tym myś
                          > lałam. Mówiłam o tym, że pojawiają sie trudne sytuacje, nieporozumienie, konfli
                          > kt i kiedy w grę wchodzą silne emocje ludzie sie wzajemnie "nakecają". Dostajes
                          > z coś między oczy i odpowiadasz tym samym. A kiedy wiesz co najbardziej potrafi
                          > zranić to zwykle tam "walisz". I to jest ta "zbrodnia w afekcie". Emocje ponos
                          > zą tylo wtedy kiedy sie do kogoś coś czuje.
                          >
                          > Nie wiem czy to co pisze ma sens...

                          Sens ma ale nie opisuje osób, których łączy miłość. Takie osoby coś tam łączy ale z miłością nie ma wiele to wspólnego. Raczej z namiętnością, potrzebą zaspokojenia potrzeby bycia komuś potrzebnym, potrzeby przebywania z kimś, potrzeby bratniej duszy. Miłość jednak jest czymś więcej - jest chęcią uszczęśliwiania drugiej osoby, chęcią oddania się (nie mylić z fizycznym oddaniem) jej - nie ma tu miejsca na ranienie tej osoby nawet jeżeli samemu jest się ranionym. Zbrodnia w afekcie jest domeną psychopatów - człowiek trochę różni się od zwierząt, którymi kieruje instynkt i ta różnica jest m.in. w tym, że ma wolną wolę, że potrafi myśleć, że w miejscu instynktu ma uczucia.

                          smile
                          • sosna_mloda Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 11:06
                            To jest tylko wybrany element z tego co nas łączyło. Nie opsuje całej relacji jedynie jej "ciemną" stronę. istnienie ciemnej strone nie wyklucza moim zdaniem miłości w sensie w jakim to opisujesz. Chociaz ja bym powiedziała, że namietność i to wszystko co napisałes własnie składa się na miłość. Kwestia definicji.

                            "zbrodnia w afekcie
                            ‘zabójstwo popełnione w stanie silnego wzburzenia, wcześniej nie zaplanowane; wyr. rzecz.; termin psychologiczny i prawny; stp. zapoż. z łac. afekt ‘uczucie’"

                            • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 11:27
                              sosna_mloda napisała:

                              > To jest tylko wybrany element z tego co nas łączyło. Nie opsuje całej relacji
                              > jedynie jej "ciemną" stronę. istnienie ciemnej strone nie wyklucza moim zdanie
                              > m miłości w sensie w jakim to opisujesz. Chociaz ja bym powiedziała, że namie
                              > tność i to wszystko co napisałes własnie składa się na miłość. Kwestia definicj
                              > i.

                              Całkowicie się z Tobą zgadzam - składa się na miłość lecz miłością jeszcze nie jest. Do tej potrzeba jeszcze kilku rzeczy. Świadoma chęć ranienia drugiej osoby całkowicie jednak miłość wyklucza.

                              > "zbrodnia w afekcie
                              > ‘zabójstwo popełnione w stanie silnego wzburzenia, wcześniej nie zaplanow
                              > ane; wyr. rzecz.; termin psychologiczny i prawny; stp. zapoż. z łac. afekt R
                              > 16;uczucie’"

                              Fakt, zastosowałem skrót myślowy - afekt w tym rozumieniu jest afektem patologicznym czyli osoba, która działa pod jego wpływem powinna przejść terapię psychiatryczną (psychologiczna do tego miejsca nie dociera). Czy aby na pewno chcesz tym tłumaczyć siebie i postrzegać siebie jako osobą, która powinna poddać się takiej kuracji (przeprowadzanej w zakładzie zamkniętym) ? Polecam : www.psychiatria24.com//&ei=lsJhT8eAN8Wr0QX5nsGNCA&usg=AFQjCNHGANC4vVQtbPI3fbs7zPJ8bmEBKg&cad=rja

                              • sosna_mloda Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 11:59
                                > Całkowicie się z Tobą zgadzam - składa się na miłość lecz miłością jeszcze nie
                                > jest. Do tej potrzeba jeszcze kilku rzeczy. Świadoma chęć ranienia drugiej osob
                                > y całkowicie jednak miłość wyklucza.

                                Też się zgodzę, natomiast "świadoma chęć ranienia drugiej osoby" to nie jest to o czym ja tu piszę. Nie napisałam nigdzie że z chęcią go raniłam, z tą świadomościa też nie do końca tak.. Działanie było raczej instynktowne i pod wpływem silnych emocji a nie z zimną premedytacją.
                                Tutaj różni sie Twoja interpretacja tego co napisałam z tym co ja chciałam przekazać.

                                Hm... to nie jest tak,że ja sie tutaj czyms tłumaczę.. raczej próbuje przekazac swój punkt widzenia z pomoca takiego okreslenia.. żeby można było mniej wiecej zrozumieć o czym mówię - stan umysłu i emocji.

                                Miiłość to nie tylko spijanie sobie z dzióbków...
                                • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 12:10
                                  sosna_mloda napisała:

                                  > Też się zgodzę, natomiast "świadoma chęć ranienia drugiej osoby" to nie jest to
                                  > o czym ja tu piszę. Nie napisałam nigdzie że z chęcią go raniłam, z tą świado
                                  > mościa też nie do końca tak.. Działanie było raczej instynktowne i pod wpływem
                                  > silnych emocji a nie z zimną premedytacją.

                                  Zacytuję Ciebie : "Ja tez nie byłam aniołkiem i mimozą, która przyjmuje wszystkie kopniaki z kamienną twarzą. Oddawałm ciosy równie mocne i celne. Dlaczego? Bo chciałam,żeby poczuł to co ja poczułam - ból. "

                                  Sorry, ale zdanie "Bo chciałam,żeby poczuł to co ja poczułam - ból." mówi wszystko - może i działałaś pod wpływem emocji ale nie instynktownie.

                                  > Miiłość to nie tylko spijanie sobie z dzióbków...

                                  Oczywiście. Więcej - niedawno byłem na filmie "Histeria" (swoją drogą polecam), w którym usłyszałem fajne zdanie (cytuję z pamięci więc może być niedokładnie) - "Siła miłości jest liczona ilością sprzeczek" (albo jakoś tak). Miłość nie jest to tylko spijanie z dziubków lecz świadome ranienie drugiej osoby tę miłość przekreśla.
                                  • sosna_mloda Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 12:19
                                    > Sorry, ale zdanie "Bo chciałam,żeby poczuł to co ja poczułam - ból." mówi wszys
                                    > tko - może i działałaś pod wpływem emocji ale nie instynktownie.
                                    >

                                    No nie... to jest moja dzisiejsza interpretacja tamtego mojego zachowania. Tylko, że teraz patrzę na chłodno, juz bez emocji. Wtedy nie myślałam.

                                    • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 12:29
                                      sosna_mloda napisała:

                                      > No nie... to jest moja dzisiejsza interpretacja tamtego mojego zachowania. Tyl
                                      > ko, że teraz patrzę na chłodno, juz bez emocji. Wtedy nie myślałam.

                                      Podałbym przykład osoby, która też tłumaczy się teraz przed sądem, że działała w afekcie, że chciała tylko ukarać. Lecz jest to zbyt brutalny przykład (skończyło się na fizycznym okaleczeniu). Tak jak mówiłem - to są zachowania patologiczne a nawet psychopatyczne. Nie mają nic a nic wspólnego z jakimkolwiek wyższym uczuciem. Odpowiedz sobie szczerze, czy on, po tym co zrobiłaś, może Cię szanować na tyle aby ciepło na Ciebie spojrzeć ?

                                      Z ciekawości - powiedz co zrobiłaś aby poczuł ból ?
                                  • sosna_mloda Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 12:29
                                    Hm.. z resztą.. do czego dążymy w tej wymianie zdań?

                                    Trudno jest na podstawie paru nieporadnie napisanych słów tak jednoznacznie stwierdzić, że nie, to co czułaś to nie miłość... (no wprost tak nie napisałeś) Spieramy sie o słowa, którymi ja próbuje nazwać to co było, a co w moim pojęciu było silnym i głębokim uczuciem. Przynajmniej z mojej strony.
                                    Musielibyśmy zacząć od definiowania pojęć którymi się posługujemy.. A to przeciez nie o to chodzi.

                                    • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 12:35
                                      sosna_mloda napisała:

                                      > Hm.. z resztą.. do czego dążymy w tej wymianie zdań?

                                      Do tego aby wykazać, że jeżeli skutecznie zrobiłaś coś aby on poczuł ból to jedynie pokręcona logika mogłaby być podstawą do przypuszczenia, że on będzie chciał na Ciebie po tym spojrzeć jakkolwiek ciepło.

                                      > Trudno jest na podstawie paru nieporadnie napisanych słów tak jednoznacznie stw
                                      > ierdzić, że nie, to co czułaś to nie miłość... (no wprost tak nie napisałeś) Sp
                                      > ieramy sie o słowa, którymi ja próbuje nazwać to co było, a co w moim pojęciu b
                                      > yło silnym i głębokim uczuciem. Przynajmniej z mojej strony.
                                      > Musielibyśmy zacząć od definiowania pojęć którymi się posługujemy.. A to przeci
                                      > ez nie o to chodzi.

                                      A ta dyskusja wynikła przy okazji - wg mnie mówienie o miłości pomiędzy osobami świadomie się raniącymi jest całkowitą pomyłką i myleniem uczuć.
                                      • sosna_mloda Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 12:52
                                        > Do tego aby wykazać, że jeżeli skutecznie zrobiłaś coś aby on poczuł ból to jed
                                        > ynie pokręcona logika mogłaby być podstawą do przypuszczenia, że on będzie chci
                                        > ał na Ciebie po tym spojrzeć jakkolwiek ciepło.

                                        smile pokręcona logika

                                        Myślę, że troche za daleko zabrnęliśmy...
                                        Bo ani ja świadomie nigdy nie chciałam go zranić, ani też niczego takiego strasznego nie zrobiłam... Nie chce publicznie przeprowadzać "studium przypadku", w sumie co w tym ciekwego.. Ty natomiast moim zdaniem łapiesz za słówka... a może zbyt dosłowniesz interpretujesz to co piszę.. Z pewnością "zbrodnie w afekcie" zbyt dosłownie odebrałeś.

                                        Zatem moja pokręcona logika pozwoliła mi pomyslec, że może zechce na mnie spojrzec ciepło. Skoro moje rany mogą sią goić, to może jego tez...
                                        • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 12:54
                                          sosna_mloda napisała:

                                          > Zatem moja pokręcona logika pozwoliła mi pomyslec, że może zechce na mnie spojr
                                          > zec ciepło. Skoro moje rany mogą sią goić, to może jego tez...

                                          Wydaje mi się, że tym optymistycznym stwierdzeniem możemy zakończyć dyskusję.

                                            • tropical24 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 15:33
                                              Bardzo podobało trafne oraz prawdziwe cyt: " "Histeria" (swoją drogą polecam), w którym usłyszałem fajne zdanie (cytuję z pamięci więc może być niedokładnie) - "Siła miłości jest liczona ilością sprzeczek" dodała bym jeszcze jak można ocenić siłę uczucia bez ranienia się to daję wyznacznik na ile druga osoba jest nam wstanie wybaczyć ? tak sądzę że miłość bez sprzeczek , nie daję pełnego obrazu samego siebie oraz tej drugiej osoby , poprzez fakt używania naszych słabości przez kogoś kochanego pozwala na ustalenie ile o sobie wiemy oczywiście pod warunkie , że nie wychodzi to poza krąg tych dwojga ludzi......... , czasem poprzez krytykę zachowania i wytoczenia racjonalnych argumentów można wyciągnąć odpowiednie wnioski , lekcje dla Siebie .......
                                              Sosna gdyby każdy był jak Ty czuł potrzebę nie pielęgnowania w sobie urazy ten świat był by lepszy.......... jednak do tańca trzeba dwojga , czasem bywa i tak że po burzy wychodzi słońce i to nie powtarzalny moment chwila refleksji na samym sobą oraz innymi .....

                                              Pozdrawiam
                                              • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 16:14
                                                tropical24 napisała:

                                                > Bardzo podobało trafne oraz prawdziwe cyt: " "Histeria" (swoją drogą polecam),
                                                > w którym usłyszałem fajne zdanie (cytuję z pamięci więc może być niedokładnie)
                                                > - "Siła miłości jest liczona ilością sprzeczek" dodała bym jeszcze jak można oc
                                                > enić siłę uczucia bez ranienia się to daję wyznacznik na ile druga osoba jest n
                                                > am wstanie wybaczyć ? tak sądzę że miłość bez sprzeczek , nie daję pełnego obra
                                                > zu samego siebie oraz tej drugiej osoby , poprzez fakt używania naszych słabośc
                                                > i przez kogoś kochanego pozwala na ustalenie ile o sobie wiemy oczywiście pod w
                                                > arunkie , że nie wychodzi to poza krąg tych dwojga ludzi......... , czasem popr
                                                > zez krytykę zachowania i wytoczenia racjonalnych argumentów można wyciągnąć odp
                                                > owiednie wnioski , lekcje dla Siebie .......

                                                Czy innym jednak są sprzeczki, które są integralną częścią związku, a czym innym wykorzystywanie znajomości kogoś do tego aby go w pełni świadomie ranić (nawet jeżeli jest to odwet za to, że ktoś zranił). Po takim czymś nie można oczekiwać żadnej pozytywnej reakcji - ani teraz ani w przyszłości.

                                                > Sosna gdyby każdy był jak Ty czuł potrzebę nie pielęgnowania w sobie urazy ten
                                                > świat był by lepszy.......... jednak do tańca trzeba dwojga , czasem bywa i tak
                                                > że po burzy wychodzi słońce i to nie powtarzalny moment chwila refleksji na sa
                                                > mym sobą oraz innymi .....

                                                Pielęgnować w sobie urazę jest bardzo źle. Logiczną jest jednak niechęć do osoby, która wykorzystała zaufanie i zraniła.

                                                No ale może inni mają inaczej, i jak to powiedziała sosna, jego rany się zagoją smile Pozostaje mieć na to nadzieje smile

                                                • tropical24 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 16:41
                                                  no proszę Pan idealny wygłosił swój pogląd ,
                                                  > Czy innym jednak są sprzeczki, które są integralną częścią związku, a czym inny
                                                  > m wykorzystywanie znajomości kogoś do tego aby go w pełni świadomie ranić (nawe
                                                  > t jeżeli jest to odwet za to, że ktoś zranił). Po takim czymś nie można oczekiw
                                                  > ać żadnej pozytywnej reakcji - ani teraz ani w przyszłości.
                                                  Nie wykorzystanie świadome a jedyne akcja= reakcja
                                                  Tak bywa w barwnych pełnych namiętności związku , nie jest jednoznaczne z wykorzystanie wiedzy pozyskanej poprzez zaufanie.
                                                  > No ale może inni mają inaczej, i jak to powiedziała sosna, jego rany się zagoją
                                                  > smile Pozostaje mieć na to nadzieje smile
                                                  Nie zapytasz o jej rany ?
                                                  Może to że jego się zagoją , a Jej nie mają podwójne dno ?
                                                  Nie czytasz między wierszami a szkoda........
                                                  Sam piszesz , że nawet przemocy nie da się ocenić obiektywnie oraz jednoznacznie ?
                                                  skąd z Twojej strony tyle goryczy.
                                                  Pozdrawiam smile

                                                  • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 17:00
                                                    tropical24 napisała:

                                                    > Nie wykorzystanie świadome a jedyne akcja= reakcja
                                                    > Tak bywa w barwnych pełnych namiętności związku , nie jest jednoznaczne z wykor
                                                    > zystanie wiedzy pozyskanej poprzez zaufanie.

                                                    Akcja - niekontrolowana reakcja jest przy odruchach bezwarunkowych (jak już pisałem nawet instytucja zbrodni w afekcie jest ostatnio podważana przez biegłych sądowych). W tej sytuacji jednak każda reakcja jest kontrolowana - cokolwiek by Sosna nie zrobiła to wymagało jakiegoś przygotowania, poświęcenia czasu. Niekontrolowana reakcja to kwestia sekund, minut. Potem zaczyna się czas kontroli tak więc nie ma tutaj mowy o robieniu czegoś nieświadomie.

                                                    Co do wykorzystywania to pierwszy cytat z Sosny : "A kiedy wiesz co najbardziej potrafi zranić to zwykle tam "walisz"".

                                                    > Nie zapytasz o jej rany ?
                                                    > Może to że jego się zagoją , a Jej nie mają podwójne dno ?

                                                    Jej się goją a ona ma nadzieję, że i jego też - cytat drugi z Sosny : "Skoro moje rany mogą sią goić, to może jego tez..."

                                                    > Nie czytasz między wierszami a szkoda........

                                                    Za to staram się czytać to co mówi wprost.

                                                    > Sam piszesz , że nawet przemocy nie da się ocenić obiektywnie oraz jednoznaczni
                                                    > e ?

                                                    ?

                                                    > skąd z Twojej strony tyle goryczy.

                                                    Raczej logiki - padło pytanie, próbuję na nie odpowiedzieć logicznie, zgodnie z moją wiedzą oraz znajomością siebie i ludzkiej psychiki. Tak jak Sosna napisała (czytałaś w ogóle tę dyskusję ?) - ma nadzieje, że to jest tylko i wyłącznie moje zdanie a nie wszystkich mężczyzn (wybacz, nie chce mi się trzeciego cytatu szukać). Ja mówię jedynie za siebie bo jedynie za siebie mówić mogę (to też jest logiczne, mimo że nie wstawiam "moim zdaniem" do co drugiego zdania).
                                                  • tropical24 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 17:37
                                                    Lubię klarowność toteż
                                                    (to też je
                                                    > st logiczne, mimo że nie wstawiam "moim zdaniem" do co drugiego zdania)
                                                    Wg Ciebie kilka minut powala na realną ocenę sytuacji ? tzw kontrolę ?
                                                    Zważ na jeden fakt Ona go nie zabiła , nie zrobiła ran cielesnych ........ mała różnica do podciągania do obiektywnej oceny oraz procedur związanych z biegłymi sądowymi .

                                                    > Co do wykorzystywania to pierwszy cytat z Sosny : "A kiedy wiesz co najbardziej
                                                    > potrafi zranić to zwykle tam "walisz""
                                                    Walisz a i owszem , napiszę inaczej najlepszą formą obrony jest atak..............?
                                                    a to bardziej ludzkie niż zwierzęce .Tylko mała różnica między jej gojeniem a jego.....
                                                    Nie osądzaj nie będziesz sądzony , nie w tej intencji jest to forum .
                                                    Zapytam odpowiesz lub nie , nigdy nie zraniłeś kogoś kogo darzysz uczuciem ?
                                                    w cało kształcie twoich związków nie było sytuacji takich jak Sosny ? zraniłeś a za jakiś czas na zimno załatwił byś zaistniały konflikt nieco inaczej ?
                                                    Jesteś znawcą ludzkiej psychiki a to forum traktujesz jako skarbnice wiedzy w dziedzinie , która obca Ci nie jest ?
                                                    A dyskusję czytałam , tylko wydaję mi się z przykrością że nie jesteśmy w stanie dojść do porozumienia jestem kobietą ........ tu odmienne spojrzenie na temat .
                                                    Tak czy siak szanuję Twoje zdanie jako użytkownika forum .

                                                    pozdrawiam smile
                                                  • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 19:20
                                                    tropical24 napisała:

                                                    > Wg Ciebie kilka minut powala na realną ocenę sytuacji ? tzw kontrolę ?

                                                    Na realną ocenę sytuacji nie, na kontrolę tak. I to nie tylko wg mnie - polecam zarówno postudiowanie teorii zachowań agresywnych jak i lekturę orzecznictwa sądowego (nie w sensie podobieństwa przypadków lecz informacji od biegłych psychiatrów mówiących o agresji). Oczywiście nie mówię o osobach chorych psychicznie - u nich mechanizmy agresji kształtują się nieco inaczej.

                                                    > Zważ na jeden fakt Ona go nie zabiła , nie zrobiła ran cielesnych ........ mała
                                                    > różnica do podciągania do obiektywnej oceny oraz procedur związanych z biegłym
                                                    > i sądowymi .

                                                    Mechanizm jest praktycznie ten sam. A, że nie zabiła/zraniła ? W sumie to dobrze o niej świadczy smile

                                                    > Walisz a i owszem , napiszę inaczej najlepszą formą obrony jest atak...........
                                                    > ...?
                                                    > a to bardziej ludzkie niż zwierzęce .Tylko mała różnica między jej gojeniem a j
                                                    > ego.....

                                                    Ten cytat dotyczył Twojego twierdzenia, że Sosna nie wykorzystywała znajomości jego słabych punktów - wykorzystywała. Nie było to oceną lecz stwierdzeniem faktu, który zaprzeczał Twoim słowom.

                                                    > Nie osądzaj nie będziesz sądzony , nie w tej intencji jest to forum .

                                                    Gdzie kogokolwiek osądziłem ? Jestem daleki od osądzania - analizuje jedynie to co usłyszałem.

                                                    > Zapytam odpowiesz lub nie , nigdy nie zraniłeś kogoś kogo darzysz uczuciem ?
                                                    > w cało kształcie twoich związków nie było sytuacji takich jak Sosny ? zraniłeś
                                                    > a za jakiś czas na zimno załatwił byś zaistniały konflikt nieco inaczej ?

                                                    Tak raniłem. Nigdy jednak nie wykorzystywałem mojej wiedzy o drugim człowieku aby uderzyć właśnie w te punkty, w których był najbardziej czuły. Przepraszam - raz użyłem i nie dziwiłem się potem, że ta osoba nie chce mieć ze mną nic wspólnego i odwraca się na mój widok. Prosta i logiczna konsekwencja mojego wyboru.

                                                    > Jesteś znawcą ludzkiej psychiki a to forum traktujesz jako skarbnice wiedzy w d
                                                    > ziedzinie , która obca Ci nie jest ?

                                                    Dziedzina mi obca nie jest - śledzę/uczestniczę w tym forum od kilku lat i od kilku lat mam kontakt z wieloma aktualnymi i przeszłymi jego użytkownikami. Pozwala mi to poznawać mechanizmy (a dokładniej porównywać teorię z praktyką) jakimi kierują się osoby m.in. w różnych stadiach agresji - jako, że związki kochanek<->kochanka niemal w 100% kończą się tak samo to jest tutaj bardzo duże pole do obserwacji.

                                                    > A dyskusję czytałam , tylko wydaję mi się z przykrością że nie jesteśmy w stani
                                                    > e dojść do porozumienia jestem kobietą ........ tu odmienne spojrzenie na temat

                                                    Ty z przykrością, ja z zainteresowaniem - chętnie poznaję odmienne poglądy. Jednakże sprzeciwiam się im jeżeli moja wiedza, przekonanie wskazuje, że są błędne.

                                                    > Tak czy siak szanuję Twoje zdanie jako użytkownika forum .

                                                    Ja również.

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • sosna_mloda Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 17:51
                                                    >W tej sytuacji jednak każda reakcja jest kontrolowana - cokolwiek by Sosna nie zrobiła to >wymagało jakiegoś przygotowania, poświęcenia czasu. Niekontrolowana reakcja to kwestia >sekund, minut. Potem zaczyna się czas kontroli tak więc nie ma tutaj mowy o robieniu >czegoś nieświadomie.

                                                    Myślę, że dopowiedziałeś sobie więcej niż ja napisałam. Bo ja własnie pisałam o niekontrolowanych odruchach, gdzie mówi się i działa szybciej niz się mysli.

                                                    I te słowa:
                                                    > Co do wykorzystywania to pierwszy cytat z Sosny : "A kiedy wiesz co najbardziej
                                                    > potrafi zranić to zwykle tam "walisz"".
                                                    Też o tym były.

                                                    I jeszcze to:
                                                    >cokolwiek by Sosna nie zrobiła to wymagało jakiegoś przygotowania, poświęcenia czasu
                                                    Skąd to wziąłeś to już zupełnie nie rozumiem...

                                                    Swoją drogą próbowałam Ci wytłumaczyć o czym mówię, a Ty i tak wiesz lepiej. No i nie rozumiem tego.. wyciąasz moje słowa i budujesz do nich swoje znaczeni, pomijając zupełnie to co ja mówię ...
                                                    W sumie to jest bez znaczenia, tylko skąd taki opór/upór?






                                                  • sosna_mloda To do on99 było, nie do Tropical 15.03.12, 18:38
                                                    On99
                                                    Cała nasza wymiana zdań :
                                                    Ty do mnie: zraniłaś świadomie, zaplanowałaś i zraniłaś, to nie miłość
                                                    Ja do Ciebie: zraniłam , odruchwo, w reakcji na to jak sama zostałam zraniona, pod wpływem ogromnych emocji, nie zaplanowałam

                                                    Dziwne, że aż tak się rozjechaliśmy...

                                                    I nie rozumiem w zasadzie czemu mi nie wierzysz... podważasz wszystko co mówię...
                                                    No nic to, dodam tylko że gdybym zaplanowała i z zimna krwią raniła to nie byłoby tego wątku... miałabym go gdzieś i całą ta historię..
                                                  • on99 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 19:03
                                                    Sosna,

                                                    Nie chciałem Cię urazić. Jeżeli jednak Cię uraziłem to przepraszam.

                                                    Nie napisałaś jakie były Twoje działania. Tak naprawdę odruchem można nazwać jedynie nagły, gwałtowny atak agresji fizycznej (jeżeli mówimy o działaniach a nie słowach). Wszystko inne odruchem już nie jest - jest świadomym działaniem. I tego nie zmienisz - Ty próbujesz zasłaniać się odruchem, ja Ci mówię co o tym mówi nauka.

                                                    Jest dokładnie tak jak mówisz - tak naprawdę nie ma to najmniejszego znaczenia. Mam nadzieję, że poukładasz sobie z nim stosunki.

                                                    Trzymaj się.
                                                  • sosna_mloda Re: on99 16.03.12, 09:10
                                                    Nie, nie uraziłeś mnie. Zastanawiałam sie o co chodzi, czy się nie rozumiemy bo inaczej patrzymy czy o cos innego chodzi... i dalej nie wiem, ale w sumie zrozumiełam (Alleluja smile) Twoje stanowisko. Nie bedę juz się rozwodzić nad tym.

                                                    Zastanawiałam sie jeszcze tylko czy obiektywno-naukowe spojrzenie na sprawy odruchów było przywołane tylko na potrzeby tej dyskusji czy do wszystkiego podchodzisz obiektywnie-naukowo. Gdzieś w inny wątku napisałeś, że zdrada fizyczna zdradą w Twoim pojęciu nie jest wcale.. To też obiektywno-naukowe stwierdzenie? Powiedziałaby, że raczej czysto subiektywne. Po co to piszę? Nie, żeby wracac do tamtej rozmowy. Odebrałam pewną niekonsekwencje w Twoich wypowiedziach - tamtej i tej.. I stąd może moje zdziwienie pewne.
                                                    Nieważne w sumie. Dziekuję za Twój głos tutaj. Cenię inny punkt widzenia, otwiera mi oczy czasem. Pozdrawiam. smile



                                                  • on99 Re: on99 16.03.12, 09:30
                                                    sosna_mloda napisała:

                                                    > Zastanawiałam sie jeszcze tylko czy obiektywno-naukowe spojrzenie na sprawy odr
                                                    > uchów było przywołane tylko na potrzeby tej dyskusji czy do wszystkiego podchod
                                                    > zisz obiektywnie-naukowo. Gdzieś w inny wątku napisałeś, że zdrada fizyczna zdr
                                                    > adą w Twoim pojęciu nie jest wcale.. To też obiektywno-naukowe stwierdzenie? Po
                                                    > wiedziałaby, że raczej czysto subiektywne. Po co to piszę? Nie, żeby wracac do
                                                    > tamtej rozmowy. Odebrałam pewną niekonsekwencje w Twoich wypowiedziach - tamtej
                                                    > i tej.. I stąd może moje zdziwienie pewne.

                                                    Jeżeli moja wiedza pozwala mi na to to staram się przywoływać obiektywno-naukowe stwierdzenia to robię to w miarę potrzeb. Tutaj wynikła taka a nie inna dyskusja więc przywołałem pewne stwierdzenia aby pokazać jak do tego podchodzi nauka. Dodatkowo, całkowicie się zgadzam z tym co mówią profesjonaliści o odruchach. Jeżeli chodzi o cytowaną przez Ciebie zdradę to tutaj nie ma do czego się odwoływać ponieważ zdrada nie jest zdefiniowana - nie jest to coś z czym się rodzimy lub co wykształcamy w naszym organizmie. Zdrada rozpatrywana jest bardzo subiektywnie - dla jednym zdradą będzie dobrowolny seks, dla innych zaangażowanie emocjonalne a dla jeszcze innych to, że kobieta zostanie zgwałcona. Dlatego o zdradzie nie można powiedzieć czysto naukowo i dla każdego pojmowanie tego pojęcia jest subiektywne.

                                                    > Nieważne w sumie. Dziekuję za Twój głos tutaj. Cenię inny punkt widzenia, otwie
                                                    > ra mi oczy czasem. Pozdrawiam. smile

                                                    Aby zakończyć optymistycznie powiem Ci, że jeżeli nie zrobiłaś mu nic więcej niż awantury, wykrzyczane słowa to jest duża szansa, że możecie coś z tym zrobić - mężczyźni łatwiej zapominają (a nawet przebaczają) słowa niż czyny.

                                                    Pozdrawiam smile
      • kinszasa1 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 15.03.12, 22:25
        Jest mozliwa przyjaźń bez częstych kontaktów, mam sporo latek i odzywam sie do moich prawdziwych przytjaciól z liceum z przerwami - i to nie przeszkadza w sile relacji. Takze w takich relacjach przyjazn bez kontaktu jest mozliwa. Taka 150% pełna ufnosc. Ja bym umiałą ja miec.
      • sosna_mloda Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 16.03.12, 14:58
        Pewnie nie każdy i nie zawsze moze i chce to rozdzielać. Pytanie jak długo można pielęgnować w sobie urazy.. Pytań dużo.. mało odpowiedzi.
        No w każdym razie optymizm i zapał mi przygasł po rozmowie z on99. Sama już sobie zadałam pytanie czy wrto rozgrzebywać. Tropical byc moze ma racje, że niepotrzebnie sie zadręczam. smile
        • tropical24 Re: Czy można się zaprzyjaźnić..? 17.03.12, 12:15
          Witaj
          Sosna być może się mylę , ale czy chęć naprawy waszych stosunków na poprawne to tylko Twoja wola czy z jego strony widzisz jakieś przesłanki ku temu ? , wyobrażam sobie jak musisz się czuć , rozum kłoci się z sercem............ , odpowiedz mi jeżeli zechcesz oczywiście żałujesz w jakich okolicznościach doszło do rozstania czy przykro Ci bo masz świadomość że finalnie nie ma już powrotu do tego co istniało między wami ? Jeżeli tylko lub aż , kwestia koleżeńskich relacji międzxy wami to czas leczy rany On 99 ma racje płeć męska łatwiej zapomina.........
          może idąc dalej mniej urazy trzymają w sobie....... naturą naszą kobiet jest rozkładania na czynniki pierwsze , a ich ..............?
          dlatego proszę Cię na ile to możliwe nie zadawaj samej sobie pytań ponieważ nie na każde pytanie znajdziesz odpowiedz , życzę Ci Sosna spokoju jeżeli masz możliwość zrób coś dla samej siebie od czasu do czasu zdrowy egoizm leczy złamane serce , duszę , musisz mieć dużo siły , teraz tego potrzebujesz dlatego jak mogę przesyłam pozytywne myśli w ten piękny słoneczny dzień .
          P.s Chciałam napisać na priv do Ciebie tylko muszę otrzymać Twoją akceptację
          • on99 Re: A on jakby nigdy nic... 04.04.12, 17:16
            sosna_mloda napisała:

            > On99 smile ten "on" to było o nim.. tym co to się z nim zaprzyjaźniac chciałam.
            > Tak mi samo wyszło..smile

            Tego to się domyśliłem. Moje pytanie było o co chodzi w poniższej wypowiedzi :

            "Grrr...
            Nowa jakaś trategia, albo nowa jakaś panna
            Jak ja bym chciała tak amnezji dostać... Selektywnej oczywiście"

            smile
            • sosna_mloda Re: A on jakby nigdy nic... 05.04.12, 08:03
              > Tego to się domyśliłem.
              A.. no to dobrze, bo przez moment pomyślałam, że Ty myślisz, że ja mysle, że ... smile no wiesz

              A w wypowiedzi dałam wyraz swojej frustracji..
              Kretyńska sytuacja.. Na jak można przejść od wrogości poprzez unikanie aż po przjacielskie zagadywanie, tak bez słowa , bez próby rozmowy i wyjasnienia czegokolwiek.
              Jak juz mówiłam widujemy sie czasem.. nie sam na sam, w tłumie.
              Wkurzające.. bo co, ja tez mam teraz udawać, że nigdy nic?
              W efekcie tak zrobiłam własnie... gówno i tyle.
              Szkoda mi siebie.
              • on99 Re: A on jakby nigdy nic... 05.04.12, 16:28
                sosna_mloda napisała:

                > > Tego to się domyśliłem.
                > A.. no to dobrze, bo przez moment pomyślałam, że Ty myślisz, że ja mysle, że ..
                > . smile no wiesz

                No wiem wink

                > Kretyńska sytuacja.. Na jak można przejść od wrogości poprzez unikanie aż po
                > przjacielskie zagadywanie, tak bez słowa , bez próby rozmowy i wyjasnienia czeg
                > okolwiek.
                > Jak juz mówiłam widujemy sie czasem.. nie sam na sam, w tłumie.
                > Wkurzające.. bo co, ja tez mam teraz udawać, że nigdy nic?

                Czyż nie właśnie kontaktu chciałaś zaczynając ten wątek ?

                > W efekcie tak zrobiłam własnie... gówno i tyle.

                Zrobiłaś to czego potrzebowałaś.

                > Szkoda mi siebie.

                Aż tak źle to chyba nie jest choć, moim zdaniem, nie jest to zbyt rozważne.

                smile
                • sosna_mloda Re: A on jakby nigdy nic... 05.04.12, 20:47
                  > Czyż nie właśnie kontaktu chciałaś zaczynając ten wątek ?

                  Nigdy nie chciałam udawać, że nic się nie wydarzyło. Wolałabym ciepły uśmiech zamiast gadania o niczym...

                  > Zrobiłaś to czego potrzebowałaś.

                  Szczerze mówiąc, to zaskoczona byłam. I zupełnie nie miałam pomysłu jak tu sie zachować.
                  Ani czasu na przygotowanie strategii. Ale nie podoba mi sie tak. Tylko.. hm. coś w nim jest takiego,że się poddałam temu.. Trudno to wytłumaczyc. Lipton i już... No cóż, babie nie dogodzisz, panie.. smile
                  I jeszcze bardziej żałuję, że w taką historię sie wplątałam..

                  A co nie jest zbyt rozważne?

                  • on99 Re: A on jakby nigdy nic... 11.04.12, 11:03
                    sosna_mloda napisała:

                    > Nigdy nie chciałam udawać, że nic się nie wydarzyło. Wolałabym ciepły uśmiech z
                    > amiast gadania o niczym...

                    Już Ci mówiłem, że chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko smile

                    > Szczerze mówiąc, to zaskoczona byłam. I zupełnie nie miałam pomysłu jak tu sie
                    > zachować.
                    > Ani czasu na przygotowanie strategii.

                    I dlatego zrobiłaś dokładnie to co chciałaś zrobić.

                    > Ale nie podoba mi sie tak. Tylko.. hm. co
                    > ś w nim jest takiego,że się poddałam temu.. Trudno to wytłumaczyc. Lipton i ju
                    > ż...

                    Zjeść ciastko i mieć ciastko smile

                    > No cóż, babie nie dogodzisz, panie.. smile

                    hmmmm ... z tym się nie zgodzę ... choć fakt - pewnie myślimy o czym innym big_grin

                    Pozdrawiam smile
      • mistake3 Sosna kim jest "on"............... 04.04.12, 13:14
        sosna_mloda napisała:

        "Grrr...
        Nowa jakaś trategia, albo nowa jakaś panna smile
        Jak ja bym chciała tak amnezji dostać... Selektywnej oczywiście smile"

        Też siedzisz w pracy i się nudzisz?

        A zmiana nicka dotyczyła:

        "Sosna to troll , masz na priv ip nie daj się wkręcić "

        Spodobało mi się bo lubie jak ktoś ma poczucie humoru.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka