Dodaj do ulubionych

Pierwsza próba wyplątania się...

19.03.12, 09:22
Przypadkiem trafiłam na to forum, przeczytałam wiele wątków i poczułam się jak gdyby ktoś wylał mi kubeł zimnej wody na głowę. Ale po kolei...
Znaliśmy się tylko z widzenia, parę zdań zamieniliśmy gdzieś ma początku października zeszłego roku.
Dostałam zaproszenie na nk.
Krótka wymiana uprzejmości.
Pierwsze rozmowy na gg.
Potem godziny spędzone na pogaduchach przez komunikator i pierwsze motyle w brzuchu („myślimy tak samo, lubimy to samo”wink.
Pierwsze refleksje, w co ja się pakuję oboje mamy rodziny, po cholerę nam to!
Poważna rozmowa o moich wątpliwościach, po której zniknęły wszystkie rozterki.
No, więc spotkanie, zabawna rozmowa, boski sex i szybciutko do domu.
Znowu tygodnie rozmów i ukradkowych spojrzeń podczas przelotnych spotkań w klubie (dzieciaki razem trenują).
Pierwsze czerwone światełko zapaliło się, kiedy powiedział „Kocham Cię Skarbie”, nie odpowiedziałam.
Rozmowa na temat odpowiedzialności i zapewnienia, że nie zamierza nic w swoim życiu zmieniać, czyli dokładnie tak jak ja.
Drugie ostrzeżenie „Jesteś TYLKO moja”, tu już przyszły duże wątpliwości i zastanawianie się co stanie kiedy się skończy, co on zrobi, z drugiej strony jest poważnym facetem na stanowisku więc chyba mu nie odbije???
I wtedy trafiłam tutaj, poczytałam, przetrawiłam i w piątek odważyłam się napisać mu, że to koniec, że nie warto ryzykować tego, co mamy tylko dla własnej satysfakcji.
Odpisał, że nie ma pojęcia, czemu to robię, ale oczywiście uszanuje moją decyzję, chociaż nie wyobraża sobie żebym nagle zniknęła z jego życia.
Nie odpisałam już...
Wykasowałam kontakty, laptopa omijam szerokim łukiem, zablokowałam jego nr w telefonie, boli jak cholera, miotam się okrutnie, ale myślę, że to (jeśli się nie złamię) słuszna decyzja.
Tylko, czemu do jasnej pogody jest mi tak źle??????????
Obserwuj wątek
    • on99 Re: Pierwsza próba wyplątania się... 19.03.12, 09:59
      ebrunetka napisał:

      > Tylko, czemu do jasnej pogody jest mi tak źle??????????

      Boś się zaangażowała emocjonalnie a to podstawowy błąd. Dobrze, że w porę spostrzegłaś co dla Ciebie jest ważniejsze. Mam nadzieję, że wytrzymasz ten "ból" i do niego nie wrócisz.

      A w przyszłości jak się będziesz chciała zabawić to zrób to ale bez zauroczania się.

      smile
      • sosna_mloda Re: Pierwsza próba wyplątania się... 19.03.12, 10:25
        > A w przyszłości jak się będziesz chciała zabawić to zrób to ale bez zauroczania
        > się.

        hehe .. dobra rada...tylko jak to zrobić? masz jakąś receptę? jak się nie angażować?
        Niestety nam kobietom prawie natychmiast uruchamia uczuciowość.
        Ktoś ma - ta receptę ???? Ja poproszę.
        • on99 Re: Pierwsza próba wyplątania się... 19.03.12, 10:34
          sosna_mloda napisała:

          > hehe .. dobra rada...tylko jak to zrobić? masz jakąś receptę? jak się nie angaż
          > ować?
          > Niestety nam kobietom prawie natychmiast uruchamia uczuciowość.
          > Ktoś ma - ta receptę ???? Ja poproszę.

          Już Einstein twierdził, że teoria względności to nic w porównaniu do próby zrozumienia kobiety smile

          Skoro wiadomo jak się skończy romans a nie potrafi się inaczej to po co go zaczynać ? Toż to przecież jakaś forma masochizmu smile

            • on99 Re: Pierwsza próba wyplątania się... 19.03.12, 11:46
              sosna_mloda napisała:

              > To wszystko nic... kolejne pytania: jak sie odangażować.. ? Albo zdeangażowac ?
              > smile
              > Też by sie przydała jakaś instrukcja ... albo chociaz dobra rada ..smile

              Całkowicie się odciąć. Ebrunetka postępuje słusznie - zero kontaktów oraz zablokować wszystkie możliwości kontaktowania się jego z Tobą (blokada telefonu, gg, automatyczne usuwanie maili, itd. itd. itd.). Resztę załatwi czas.

              smile
              • sosna_mloda Re: Pierwsza próba wyplątania się... 20.03.12, 08:13
                > Całkowicie się odciąć. Ebrunetka postępuje słusznie - zero kontaktów oraz z
                > ablokować wszystkie możliwości kontaktowania się jego z Tobą (blokada telefonu,
                > gg, automatyczne usuwanie maili, itd. itd. itd.). Resztę załatwi czas.
                >

                E tam.. to wszystko pomoże jak się da zrealizować.. ale tak na prawdę trzeba by "upłynąć czas"... A on drań jeden jak ślimak i pomimo tysiąca zajęć "pozalekcyjnych" jest go wystarczająco dużo, żeby pomysleć...
                Stanęłam na czerwonym.. o.. auto jak jego, to on?.. nie , to nie on..
                I tak w kółko, ułamek sekundy wystarczy... no ilez można..
                • ebrunetka Re: Pierwsza próba wyplątania się... 20.03.12, 09:46
                  hmmmmm akurat samochód jest zielonysad
                  wczoraj nie poszłam z Młodym na trening, żeby go nie widzieć, ale jeszcze moment dłużej wychodziliby z domu to bym się złamała i pojechała z nimi.
                  Wieczorem na gg trzy razy otwirałam okienko, żeby napisać choć słówko, ale wytrzymałam!!!

                  Jak to cholernie boli, mam wrażenie że nie mogę oddychaćsadsadsad
                  • sosna_mloda Re: Pierwsza próba wyplątania się... 20.03.12, 10:03
                    smile No nie mogę .. Ty to wszystko lepiej wiesz...
                    A moze to ja jakaś dziwna.. (wczoraj się obśmiałam na "Baby sa jakieś inne" smile)

                    Hm... w mysl zasady " dla chcącego nic trudnego" to tak. Niemniej jednak czasem jest to niemożliwe bez wzbudzania podejrzeń najblizszego otoczenia.
                    Tutaj jest pytanie czy wzbudzać podejrzenia i zdziwienie otoczenia i się odciąć? Czy też nie wzbudzac i się nie odcinać kompletnie.. (w sensie kontaktów, które póki co są nieuniknione).
                    Jedno i drugie nie załatwi sprawy. Załatwi sprawę czas i tylko czas.
                    Jest jeszcze kilka innych aspektów.. szkoda gadać.
                    Ja wybrałam opcje bez wzudzania podejrzeń... trudniejszą dla mnie, ale też się tak da.


                    • ebrunetka Re: Pierwsza próba wyplątania się... 20.03.12, 10:10
                      sosna_mloda napisała:

                      > smile No nie mogę .. Ty to wszystko lepiej wiesz...
                      > A moze to ja jakaś dziwna.. (wczoraj się obśmiałam na "Baby sa jakieś inne" smile
                      > )
                      >
                      > Hm... w mysl zasady " dla chcącego nic trudnego" to tak. Niemniej jednak czasem
                      > jest to niemożliwe bez wzbudzania podejrzeń najblizszego otoczenia.
                      > Tutaj jest pytanie czy wzbudzać podejrzenia i zdziwienie otoczenia i się odcią
                      > ć? Czy też nie wzbudzac i się nie odcinać kompletnie.. (w sensie kontaktów, któ
                      > re póki co są nieuniknione).
                      > Jedno i drugie nie załatwi sprawy. Załatwi sprawę czas i tylko czas.
                      > Jest jeszcze kilka innych aspektów.. szkoda gadać.
                      > Ja wybrałam opcje bez wzudzania podejrzeń... trudniejszą dla mnie, ale też się
                      > tak da.
                      >
                      >
                      Też będę starała się nie wzbudzać podejrzeń, co wiąże się z tym, że tak czy inaczej stanę z nim w sobotę oko w oko podczas springu dzieciakówsad Nie wiem co się wtedy wydarzy i tego się boję, ale przecież nie schowam się w szatni żeby jego uniknąć. A emocje z pewnością będą ogromne bo to wszystko jest bardzo świerze!!!
                      • on99 Re: Pierwsza próba wyplątania się... 20.03.12, 11:33
                        ebrunetka napisał:
                        > Też będę starała się nie wzbudzać podejrzeń, co wiąże się z tym, że tak czy ina
                        > czej stanę z nim w sobotę oko w oko podczas springu dzieciakówsad Nie wiem co si
                        > ę wtedy wydarzy i tego się boję, ale przecież nie schowam się w szatni żeby jeg
                        > o uniknąć. A emocje z pewnością będą ogromne bo to wszystko jest bardzo świerze
                        > !!!

                        Idź więc z mężem albo koleżankami - byle nie być sama i mieć z kim rozmawiać a nie skupiać się na nim.
                    • tropical24 Re: Pierwsza próba wyplątania się... 20.03.12, 13:44
                      witajcie
                      z mojego doświadczenia dodam tylko tyle choć czas mija z każdą chwilą jest lepiej minęło kilka miesięcy boję się spotkania na samą myśl mam stan przed zawałowy połączony z dreszczami........... , jednak emocje już nieco opadły i jest dużo łatwej , więc Sosna ma raje czas czas i jeszcze raz czas , jednak zaraz po odrzuceniu tego zgubnego stylu życia było jakbym padła w otchłań wszystko przypominało mi owego tandetnego bubla , słuchając radia każda kolejno nadawana muzyka było o mnie ..( o nim o nas )...... , wszędzie był , i w ten piękny sposób znalazłam się w czarnej dooooooopie , otchłani tęsknoty , nie polecam.......
                      na dzień dzisiejszy jest o wiele lepiej żyję dla siebie dla rodziny też nie ukrywam mąż bardzo mi pomógł , pozdrawiam
          • on99 Re: Pierwsza próba wyplątania się... 19.03.12, 10:44
            ebrunetka napisał:

            > on99 Nie miałam zamiaru się zabawiaćsad przez myśl mi nie przeszło, że ta
            > k to się skończy.
            > sosna_mloda otóż to, bardzo łatwo się mówi, nie angażować się!!! Nie ch
            > ciałam tego, samo się tak potoczyłosad

            Dlatego właśnie mówiłem o przyszłości smile

            Niewiele osób umie się uczyć na cudzych błędach - większość jednak woli własne. Ty już błąd popełniłaś więc możesz albo zaprzestać romansów (w sumie, z tego co piszesz to wiesz co jest dla Ciebie ważniejsze w życiu) albo zacząć podchodzić do nich tak aby więcej nie "bolało".

            smile
            • ebrunetka Re: Pierwsza próba wyplątania się... 19.03.12, 10:57
              > Niewiele osób umie się uczyć na cudzych błędach - większość jednak woli własne.
              > Ty już błąd popełniłaś więc możesz albo zaprzestać romansów (w sumie, z tego c
              > o piszesz to wiesz co jest dla Ciebie ważniejsze w życiu) albo zacząć podchodzi
              > ć do nich tak aby więcej nie "bolało".

              Jeśli uda mi się teraz z tego wyplatać to już raczej nie dam się wkręcić w coś takiego ponownie!!!
              Ważne, żeby się udało, bo ręce aż mnie świerzbią, żeby napisać, żeby usłyszeć jego głos, zobaczyć uśmiechsadsadsad
                • ebrunetka Re: Pierwsza próba wyplątania się... 19.03.12, 11:23
                  > Oj... ja my tutaj to wszystko dobrze znamy....
                  > Bądź dzielna i wytwaj, życzę Ci tego bardzo..

                  w weekend było jeszcze ok, teraz to jest jakiś horror!!! Wyć mi się chce, wiem że, jest na gg i aż serducho boli, że nie mogę zamienić z nim kilku słówsad NIGDY WIĘCEJ!!!
              • on99 Re: Pierwsza próba wyplątania się... 19.03.12, 11:49
                ebrunetka napisał:

                > Jeśli uda mi się teraz z tego wyplatać to już raczej nie dam się wkręcić w coś
                > takiego ponownie!!!

                Nie "jeśli" lecz "kiedy" - pozytywne myślenie ma wielką moc smile

                > Ważne, żeby się udało, bo ręce aż mnie świerzbią, żeby napisać, żeby usłyszeć j
                > ego głos, zobaczyć uśmiechsadsadsad

                Jeżeli naprawdę chcesz się wyplątać to tego nie zrobisz - proste jak budowa cepa smile
            • ebrunetka Re: prawda 22.03.12, 13:25
              Nie będę wdawała się z Panami w dyskusje czy pyskówki. Zrobiłam, co zrobiłam, myślcie i mówcie o mnie, co chcecie, Wasze prawo. Wiem, że zrobiłam źle, ale próbuję wszystko poukładać i tylko to mnie teraz interesuje.
              • mistake3 Re: prawda 22.03.12, 16:00
                ebrunetka napisał:

                > Nie będę wdawała się z Panami w dyskusje czy pyskówki. Zrobiłam, co zrobiłam, m
                > yślcie i mówcie o mnie, co chcecie, Wasze prawo. Wiem, że zrobiłam źle, ale pró
                > buję wszystko poukładać i tylko to mnie teraz interesuje.

                Zarazem masz racje i odpowiednich powierników.
                "Pies ogrodnika", dlaczego ktoś ma mieć lepiej, jak ja nie mam.
                Twoje wpisy świadczą o tym, że potrafisz zakończyć to z klasą. Twoja decyzja.
                Każdy popełnia w życiu błędy, ale wielkość człowieka polega na tym, że umie się do nich przyznać i zakończyć lub nie z honorem. A nie chowając głowy w piasek.

                Życze Ci mądrych decyzji i mniej "życzliwych" doradców..........................
          • mistake3 Wszyscy święci balują w niebie.................... 22.03.12, 18:13
            A ja myślałem, że średniowiecze się już skończyło.

            Proponuje wywieźć i spalić "ebrunetke" na stosie. Była zbrodnia, musi być kara.

            Nikt na tym forum nie jest bez winy przecież, sami święci.....................

            A dziewczyna ma problem i dylemat. Gdyby go nie miała, pewnie by tu nie trafiła.

            Jak widać, szczerość popłaca, nie od dziś z resztą.

            Ale w sumie dobrze, że trafiła na takich kryształowych i uczciwych, którzy to nigdy w życiu błędu nie popełnili.

                  • ebrunetka Re: Wszyscy święci balują w niebie............... 22.03.12, 23:07
                    DZISIAJ?????? a tak:
                    "17:07:42
                    Kocham Cię, Bardzo!!!
                    17:09:14
                    jesteś kimś dla mnie wyjątkowym, nauczyłaś mnie słuchać ,patrzeć, czuć, oddychać, marzyć, kochać, pragnąć, być!!! tak po prostu...
                    17:09:40
                    jesteś na zawsze już tylko moja, na zawsze w moim sercu!!!
                    17:10:01
                    miałem wczoraj ochotę podejść i usłyszeć chociaż "cześć", nie miałem odwagi, obiecałem Ci kiedyś coś i możesz być pewna, że dotrzymam słowa. Nadal nie rozumiem co się stało, że podjęłaś taką decyzję, zawsze byłem dyskretny i dbałem o to żebyś czuła się bezpiecznie.
                    17:12:21
                    proszę napisz czy wydarzyło się coś, że tak z dnia na dzień stałem się dla Ciebie obcy??? "
                    • mistake3 I masz Ci babo placek 23.03.12, 11:49
                      ebrunetka napisał:

                      > DZISIAJ?????? a tak:
                      > "17:07:42
                      > Kocham Cię, Bardzo!!!
                      > 17:09:14
                      > jesteś kimś dla mnie wyjątkowym, nauczyłaś mnie słuchać ,patrzeć, czuć, oddycha
                      > ć, marzyć, kochać, pragnąć, być!!! tak po prostu...
                      > 17:09:40
                      > jesteś na zawsze już tylko moja, na zawsze w moim sercu!!!
                      > 17:10:01
                      > miałem wczoraj ochotę podejść i usłyszeć chociaż "cześć", nie miałem odwagi, ob
                      > iecałem Ci kiedyś coś i możesz być pewna, że dotrzymam słowa. Nadal nie rozumie
                      > m co się stało, że podjęłaś taką decyzję, zawsze byłem dyskretny i dbałem o to
                      > żebyś czuła się bezpiecznie.
                      > 17:12:21
                      > proszę napisz czy wydarzyło się coś, że tak z dnia na dzień stałem się dla Cieb
                      > ie obcy??? "

                      Zastanawia mnie jak on by się poczuł wiedząc, że upubliczniasz jego osobiste wyznania, właśnie tu na forum.
                      Wszystko rozumiem, ale tego nie potrafie.
                    • ma_dre Re: Wszyscy święci balują w niebie............... 23.05.12, 15:31
                      "Kocham Cię, Bardzo!!!" no wez, nie gadaj. Gdby to byla milosc, juz by byl z toba i tylko z toba.

                      " jesteś kimś dla mnie wyjątkowym, nauczyłaś mnie słuchać ,patrzeć, czuć, oddychać, marzyć, kochać, pragnąć, być!!! tak po prostu..." ale ladny bajer! znaczy sie "romantyk"!

                      "jesteś na zawsze już tylko moja, na zawsze w moim sercu!!!" skad on to wzial? ze starego kalendarza?

                      "miałem wczoraj ochotę podejść i usłyszeć chociaż "cześć", nie miałem odwagi, obiecałem Ci kiedyś coś i możesz być pewna, że dotrzymam słowa. Nadal nie rozumiem co się stało, że podjęłaś taką decyzję, zawsze byłem dyskretny i dbałem o to żebyś czuła się bezpiecznie.

                      No pewnie, facetowi zal ze taka fajna i praktyczna babke znalazl, ktorej rownie mocno zalezy na dyskrecji co jemu, to i nie dziw sie ze probuje odzyskac co stracil, czyli regularne, mile bzykanko bez zobowiazan, nawet kwiatkow nie musi kupowac.

                      "proszę napisz czy wydarzyło się coś, że tak z dnia na dzień stałem się dla Ciebie obcy???" powiedz lepiej czy twoj stary sie dowiedzial i czy mam sie zaczac bac?

                      Ech, nie chce moralizowac, kazdy robi jak uwaza, ale nie zal mi cie ebrunetka, sa gorsze nieszczescia w zyciu, w dodatku w to sama sie wpakowalas. Niestety tak jest, ze predzej czy pozniej trzeba za wszystko zaplacic.
    • agus-ia76 kobieto 21.03.12, 14:32
      >Tylko, czemu do jasnej pogody jest mi tak źle??????????


      a jesli to miłość Twojego życia?

      co bedziesz myslała o tej sytuacji za 20lat?
      nie będziesz żałowała?
      nie będzie ci wstyd? że tak potraktowałaś Bogu ducha winnego człowieka

      a dlaczego by nie iśc za głosem serca?

      czy tylko wyrachowanie i materializm liczą się już tylko na ty świecie?

      a gdybyś na ten moment odwróciła sytuację i on by w ten sposób potraktował ciebie?

      nie można jakos zwyczajnie,po ludzku?
      • ebrunetka Re: kobieto 21.03.12, 15:05
        a jak sobie wyobrażasz to po ludzku??? od początku ustaliliśmy, że jeśli któreś będzie chciało skończyć ten związek to drugie to uszanuje, wierz mi nie jest mi łatwo!!! Powiadasz iść za głosem serca i co dalej, rozbić trójce dzieci domy??? nieeeeeee chyba się do tego nie nadaję
          • sosna_mloda Re: kobieto 21.03.12, 15:27
            Agusia, Ty mówisz o tym, że nieludzkie jest, że nie poszła za głosem serca? czy że zkończyła to bez spotykania sie?
            Jedno i drugie wydaje mi sie niedorzeczne... skoro podjęła decyzję, to chyba wie czego chce i na czym jej zależy.. A jesli chodzi o zakończenie, to przeciez wyjaśniła.. a że nie osobiście.. cóz, wybrała dla niej najlepsze rozwiązanie. Na takie sie zdobyła... nie mozna tego od razu klasyfikowac ,że 'nie po ludzku".. odrobina zdrowego egoizmu nie zaszkodzi czasem.

            A Pan jeśli ją rzeczywiście kocha to powinien nieutrudniać i tak trudnej sytuacji.
            Jeśli sie kogoś kocha to trzeba pozwolic mu odejść...
                  • gaga-1 do Agusi 21.03.12, 15:57
                    Agusia, daj kobiecie spokój. Niech kończy to jak chce, byleby skończyła. Czy panowie się przejmują nami gdy nagle im się przypomni, że mają rodzinę? Kończą tak jak im wygodniej. Czasami chcą stworzyć "jakieś tam" pozory. Teraz powinna się wykazać zdrowym egoizmem i urwać tak jak jej będzie pasowało. I tak swoje wycierpi. I gwarantuję Ci, że pana to nie będzie obchodziło. Za jakiś czas pan i tak chciałby zakończyć ten romans i wtedy nie zastanawiałby się nad formą. Sama coś wiesz o tym...
                      • ebrunetka Re: do Agusi 21.03.12, 17:21
                        Nie osądzaj mnie tak surowo, to nie był esemes, to było gg i wytłumaczyłam mu dlaczego tak postępuję, nie jestem małpą bez serca, ale wierz mi, że gdybym się z nim spotkała to dalej by to trwało. Zawsze potrafił rozpędzić moje wątpliwości i dlatego jescze byliśmy razem. Kiedyś już próbowałam się wycofać (kiedy zaczynałam angażować się za bardzo) wystarczyła chwila rozmowy żeby mi to wybił z głowy. Dziewczyny to jest na prawdę choooooooolernie trudne i bolesne nie musi mi już nikt dokładaćsad Pozdrawiam

                        PS. Dzisiaj już mnie nie ominie spotkanie face to face. Trzymajcie kciukisad
        • zalosny.jestes Po co rozbijać? Lepszy jest chłodek wieczorem... 22.03.12, 06:50
          i mamusia z nosem w laptopie zamiast z książką przy łóżku dziecka. Jak Ty sobie wyobrażasz stan psychiki tych dzieci? Myślisz, że one nie czują co się dzieje. Mi się chce żygać jak widzę te armie panów i pań idących do kościoła co niedzielę, udających wspaniałe rodziny a wewnątrz dramat i płacz i sperma sąsiada na brzuchu.
          • sosna_mloda Re: Po co rozbijać? Lepszy jest chłodek wieczorem 22.03.12, 08:12
            Każdy ma swoje życie, żeje jak umie. A mi się żygac chce na takie wypowiedzi, jak sie komuś wydaje, że najmądrzejszy jest i w zyciu żadnego błędu nie popełnił i nie popełni, no bo jak , przeciez on wie jak trzeba żyć .. no i ma "kregosłup moralny".
            No i Twoje prawo, wiedz sobie, żyj sobie.. tylko po co te gadki? Kogoś to wzrusza? Kogo obchodzi na co Tobie się chce żygać?
          • tropical24 Re: Po co rozbijać? Lepszy jest chłodek wieczorem 26.03.12, 14:33
            zalosny.jestes napisał:

            > i mamusia z nosem w laptopie zamiast z książką przy łóżku dziecka. Jak Ty sobie
            > wyobrażasz stan psychiki tych dzieci? Myślisz, że one nie czują co się dzieje.
            > Mi się chce żygać jak widzę te armie panów i pań idących do kościoła co niedzi
            > elę, udających wspaniałe rodziny a wewnątrz dramat i płacz i sperma sąsiada na
            > brzuchu.
            Czyli wg Ciebie matka to już nie kobieta ? nie ma prawa do relaksu nawet choćby przy kompie ?
            Wydaję Ci się , że kobiety rola to dmuchanie w ognisko domowe ? wybacz na brutalność " Kobieta to nie inkubator " Jeżeli w tym sielskim życiu rodzinnym nie ma braków nie ma miejsca na " puszczenie się " a może to z Wami mężami puszczamy się z obowiązku ? dla tzw św spokoju , zawiodłam się na Tobie żałosny ........ serio inaczej zapowiadałeś się na tym forum , schyl czoła ku swojej żonie , postaraj się zrozumieć dlaczego posunęła się do s..... na brzuchu od sąsiada to obrzydliwe co piszesz , i Ty masz fochy , muchy w nosie ? zrozum są inne czasy .... sam poczytaj dzieciom , książka nie gryzie ....
                • sosna_mloda Re: A mi sie nie chce gadać już 26.03.12, 18:36
                  w kółko tego samego...
                  Każdy tu ma swje zdanie, i luz.. Co mi do kogo. Możemy pogadać o konkretnej sytuacji, co myslimy o tym czy tamtym.. Ale jak ktos się wywyzsza i obraża, to nie chce mi sie nawet.
                  Puszalscy-sralscy, co mnie to obchodzi, czy tak jak Zalosnemu Tobie tez się chce rzygac czy co innego może.. Dopóki zamiast ustawic się na próbe zrozumienia (nie mówie o akceptacji czy "współodczuwaniu" czy coś) opluwacie, to w moim pojęciu wcale lepsi nie jesteście.
                  Chętnie pogadam z kims kto mysli inaczej, ale nie z kims, kto pisze tutaj tylko po to żeby dokopywać.. na to szkoda czasu i energii.
                    • tropical24 Re: A mi sie nie chce gadać już 26.03.12, 19:23
                      To takie Polskie , pluć oceniać ........ choć Sami piszecie tak na serio na tym forum , poprzez ciekawość . Finał rano przy kawie a wiesz ........ tamta czy ta na forum........ , tyle w temacie . dodam "puszczanie się to seks bez uczuć moja definicja a jeżeli to człowiek , którego darzy się wielkim uczuciem jakich mało.... być może jedyne w życiu" , tyle że nie czas i miejsce żeby być razem i się nie puszczać , swoją drogą co za określenie łatwiej napisać puszczalscy niż kochający wtedy kiedy nie było na to sprzyjających okoliczności ........
                      • ebrunetka Re: A mi sie nie chce gadać już 26.03.12, 22:47
                        tropical24 napisała:

                        > To takie Polskie , pluć oceniać ........ choć Sami piszecie tak na serio na tym
                        > forum , poprzez ciekawość . Finał rano przy kawie a wiesz ........ tamta czy t
                        > a na forum........ , tyle w temacie . dodam "puszczanie się to seks bez uczuć m
                        > oja definicja a jeżeli to człowiek , którego darzy się wielkim uczuciem jakich
                        > mało.... być może jedyne w życiu" , tyle że nie czas i miejsce żeby być razem i
                        > się nie puszczać , swoją drogą co za określenie łatwiej napisać puszczalscy ni
                        > ż kochający wtedy kiedy nie było na to sprzyjających okoliczności ........

                        bo widzisz tropicalkusmilesmilesmile
                        Najważniejsze to nie dać się sprowokowaćsmile Za dużo w życiu przeżyłam, żeby przejmować się takimi "opiniotwórcami" co to tylko negować potrafią, a przez myśl im nie przejdzie, że nie wszystko w życiu jest białe albo czarne.
                        Dziękuję serdecznie tym, którzy starali się zrozumieć szczególnie TYM, którzy byli bardzo dociekliwi (to dopiero daje do myślenia!!!!)a tym co "wiedzą najlepiej" mogę tylko powiedzieć, że mdli mnie jak słyszę "rzygać mi się chce jak co niedziela idą do kościoła.... bla bla bla". Jestem ateistką, więc wbrew „najmądrzejszym” nie powiększyłam grona, grzeszących katolikówtongue_out
                        Puszczalska, ktoś powiedział??? Może i tak, ale czy Ty, który tak twierdzisz jesteś taki nieskazitelny? Czy tylko tak Ci się wydaje??? Oj przepraszam, przecież Ty musisz być kryształem!!! A z czego ostatnio się spowiadałeś w kościele??? Może wyspowiadaj się ze zbyt pochopnego oceniania innych, bo nic o mnie nie wiesz a mnie obrażasz!!!! Pozdrawiam i proszę o opinię tylko tych, którzy mają coś do powiedzenia a nie tych, którzy zioną jadem, bo ich opinie mam w głębokim poważaniuwink
                        • mistake3 A ja stawiam na Tolka Banana 26.03.12, 23:56
                          „...... każdy moze być również potencjalnym mordercą! gwałcicielem! czy zwyczajnym złodziejem!”

                          „.... za braki w tym sielskim życiu odpowiadają obydwie strony! .... o czym strona "puszczająca się" zdaje się zbyt często zapominać ......... hmmm ciekawe czemu??? ”

                          Jakże trafne porównanie, a szkodliwość czynu karalna, w rzeczy samej.

                          n.i.p.69 Zamierzasz naprawiać świat, masz frustracje, czy coś bierzesz?
                          Napisz co, to wszyscy spróbują, a życie stanie się piękne…..
                          • ebrunetka Re: A ja stawiam na Tolka Banana 27.03.12, 01:18
                            mistake3 napisał:

                            > „...... każdy moze być również potencjalnym mordercą! gwałcicielem! czy z
                            > wyczajnym złodziejem!”
                            >
                            > „.... za braki w tym sielskim życiu odpowiadają obydwie strony! .... o cz
                            > ym strona "puszczająca się" zdaje się zbyt często zapominać ......... hmmm ciek
                            > awe czemu??? ”
                            >
                            > Jakże trafne porównanie, a szkodliwość czynu karalna, w rzeczy samej.
                            >
                            > n.i.p.69 Zamierzasz naprawiać świat, masz frustracje, czy coś bierzesz?
                            > Napisz co, to wszyscy spróbują, a życie stanie się piękne…..

                            jestem za a nawet przeciwsmilesmilesmile
                            • n.i.p.69 Re:chyba miało być, stawiam banana Tolka;-) 27.03.12, 08:02
                              Witam! ... na pozcątek chciałbym wyjasnic, że zwrot "puszczalscy' dotyczy płci obojgawink ... ponadto uzyłem go jako kontynuacja "myśli' tropikal z wypowiedzi do której odnosił się mój komentarz .....nie wypada mi chyba pytać? ....ale o co Wam właściwie chodzi? w końcu to Wy ciagle argumentujecie, że życie nie jest "czarno-białe" że nic nie jest "oczywiste" ....... powinnyscie wobec tego zgodzić się ze mna, że "PRAWDA LEŻY JAK ZWYKLE PO ŚRODKU"wink
                              ...... A DO TEJ MĄDRALI (mie pamiętam nicku!)KTÓRA NAPISAŁA O "NISKIEJ SZKODLIWOŚCI CZYNU" ......nie masz pojęcia o czym mówisz!!!! .....ludzie z rozbitych związków często pozostają "wrakami" do końca zycia, przez lata leczą się z depresji! ... i nie dotyczy to tylko strony "zdradzonej/porzuconej" (?) .......powiedz te swoje "mądrości" dziecku z rozbitego związku ....... szkodliwość czynu!! ŻE-NU-JĄ-CE!!!!
                  • n.i.p.69 Re: A mi sie nie chce gadać już 27.03.12, 08:15
                    pogadać o konkretnej sytuacji mogą TYLKO!!! osoby których ta sprawa dodytczy (?) ..... reszta to "piepszenie kotka za pomocą młotka" ..... na forum nie tolerujecie nawet cienia krytyki czy jakiejkolwiek watpliwości(?) szukacie tylko AKCEPTACJI!!!/?????........ CO WŁAŚCIWIE JEST ZROZUMIAŁE, BO JEJ BRAK SPRAWIA, ŻE JESTESCIE TYM KIM JESTEŚCIE!!!! .......... w głębi same najlepiej wiecie o czym mówię(?)
                    ..... chcecie rozwiazania to fundnijcie sobie terapie ale puki co przestańcie knocić o uczuciach bo to czego doświadczacie nie ma nic wspólnego z MIŁSCIĄ! .... czy jakąkolwiek uczuciowością wyższą!! ;-// pozdrawiam!
                    • mistake3 Re: A mi sie nie chce gadać już 27.03.12, 08:32
                      "chyba miało być, stawiam banana Tolkawink" .......Nie wiem co stawiasz i gdzie, to chyba nikogo nie interesuje.
                      Bardziej istotne jest co bierzesz, bo fajnie działa.
                      Też bym chciał spróbować.

                      3maj się i nie wkręcaj się tak............
                    • sosna_mloda Re: A mi sie nie chce gadać już 27.03.12, 18:11
                      > pogadać o konkretnej sytuacji mogą TYLKO!!! osoby których ta sprawa dodytczy (
                      > ?) ..... reszta to "piepszenie kotka za pomocą młotka"

                      Moim zdaniem rozmawiac można o wszystkim, nawet jesli cos nie dotyczy mnie bezposrednio.
                      Każdy ma prawo powiedziec co mysli i jak mu sie wydaje...

                      >na forum nie toler
                      > ujecie nawet cienia krytyki czy jakiejkolwiek watpliwości(?) szukacie tylko AK
                      > CEPTACJI!!!/?????........ CO WŁAŚCIWIE JEST ZROZUMIAŁE, BO JEJ BRAK SPRAWIA, ŻE
                      > JESTESCIE TYM KIM JESTEŚCIE!!!! .......... w głębi same najlepiej wiecie o czy
                      > m mówię(?)

                      Twja krytyka sprowadza sie sie do przezywania forumowiczek.. ble.......
                      Nawet trudno sie do tego odnieść, to zwykłe pyskowanie.
                      No i jeszcze w kółko cos o uczuciowości wyzszej..
                      Jakim Ty jestes autorytetem, żeby w ogóle cos takiego pisac.. kto jest zdolny, kto nie, do miłości.. co jest a co nie jest, co Ty Panem Bogiem jesteś? znowu ble...
                      Mogłabys najwyżej powiedziec, że to Twoje zdanie i jakoś uargumentować..ale to... szkoda gadać.

                      Nie wiem czy ktoś tu akceptacji szuka, myślę ,że po prostu chcemy sobie pogadac...

                      Hm..Ty tez jesteś tylko tym kim jesteś...

                      I jak juz mówiłam, nie chce mi się w ten sposób rozmawiać.
                      • n.i.p.69 Re: A mi sie nie chce gadać już 27.03.12, 22:40
                        ..... mogła byś, łaskawie przytoczyć jakieś epitety, którymi to rzekomo Was obrzucam?/! ........ może zwyczajnie słyszysz(widzisz) to czego wolałabyś nie słyszeć(?) ........ ale przecież nic nie wspominałem (jeszcze!wink) o superego pozdrawiam!
                • zalosny.jestes Otóż nie! Puszczalska może być tylko kobieta! 27.03.12, 09:41
                  Przykro mi drogie feministki, ale zawracacie kijem Wisłę. Natura celowo rozgraniczyła role płci. Facet ma przekazać jak nawięcej genów a kobieta? Wychować potomstwo. W tym zakresie nic się nie zmieniło mimo prób wmawiania wszystkim wokół, że jest inaczej. Natury się NIE ZMIENI. To znak naszych czasów, że kobiety przymusem prawnym, obyczajowym, materialnym zmusiły nas mężczyzn do skoncentrowania się na jakości potomstwa a nie na ilości. Niestety, to też wbrew naturze...
                  Pozdrawiam.
                  • ebrunetka A wiesz 27.03.12, 19:32
                    zalosny.jestes, tak sobie wyobrażam Twój szczęśliwy związek dziecko.onet.pl/73754,0,0,matka_to_stlamszona_kura_domowa_8211_czy_musi_tak_byc,artykul.html
                    byłbyś zupełnie spełnony w takim układzie!!!! Zgadza się???
            • zalosny.jestes No coż....? 27.03.12, 09:37
              tropical24 napisała:

              > a może to z Wami mężami puszczamy się z obowiązku ? dla tzw św spokoju

              Nie wątpię! Mało tego, jestem pewien, że w dużej części wypadków właśnie tak jest. Wiesz dlaczego? Bo większość z nas jest dla Was z "braku laku". Nie pojawił się książe na białym koniu? No trudno...weźmiemy sobie Edka na przeczekanie. Same ładujecie siebie i nas w dramaty a później jest lament i to z obu stron.

              > zawiodłam się na Tobie żałosny ......

              Nie Ty pierwsza. Ja generalnie zawodzę kobiety bo nie tańczę tak jak mi zagrają.

              > .. serio inaczej zapowiadałeś się na tym forum , schyl czoła ku swojej żonie ,
              > postaraj się zrozumieć dlaczego posunęła się do s..... na brzuchu od sąsiada
              > to obrzydliwe co piszesz

              Ja wiem czy obrzydlwe? To zależy od punktu widzenia. Ja wiem, że Ty widzisz ze szczegółami ten wytrysk i jeszcze dorabiasz sobie obraz grubasa w dziurkowanej podkoszulce, który Ci to robi. Tak pracuje Twój mózg. Dla mnie to zwykła czynność...

              > i Ty masz fochy , muchy w nosie ? zrozum są inne cza
              > sy ....

              Mnie to nie dotyczy. Może dla Ciebie są inne czasy. Ja proponuję mniej TVN Style a więcej spacerów z dziećmi/meżem/kochankiem i samodzielnego myślenia.

              > sam poczytaj dzieciom , książka nie gryzie ....

              Czytam! Od ponad 10 lat i fakt, że mój starszy syn zasypia codziennie z książką przy łóżku jest dla mnie prawdziwym powodem do dumy.
              • tropical24 Re: No coż....? 27.03.12, 10:06
                > Nie wątpię! Mało tego, jestem pewien, że w dużej części wypadków właśnie tak je
                > st. Wiesz dlaczego? Bo większość z nas jest dla Was z "braku laku". Nie pojawił
                > się książe na białym koniu? No trudno...weźmiemy sobie Edka na przeczekanie. S
                > ame ładujecie siebie i nas w dramaty a później jest lament i to z obu stron.
                A Jak Wy tzn Ty się z tym czujesz ? że jesteś z nie z braku laku tylko ( litości ) , jakoś ciężko chyba prawda ? ....
                > Ja wiem czy obrzydlwe? To zależy od punktu widzenia. Ja wiem, że Ty widzisz ze
                > szczegółami ten wytrysk i jeszcze dorabiasz sobie obraz grubasa w dziurkowanej
                > podkoszulce, który Ci to robi. Tak pracuje Twój mózg. Dla mnie to zwykła czynno
                > ść...
                A wiesz akurat z panem w koszulce w dziurki się nie spotkałam ale może ktoś lubi .... co w tym złego trochę tolerancji , a czy ktoś mi to robi to moja sprawa i jak wygląda ......wink
                TVN 24 oglądam nie Style......... choć nabrałam ochoty dziś obejrzę . Co do mojego mózgu hmmmmmm , chyba lepiej u mnie z tymi wnioskami niż u Ciebie ale czy to sprawa pracy mózgu czy zaściankowym nastawieniu , co do ilości potomstwa to wybacz dla Ciebie liczy się ilość czy jakoś ich życia jakie jesteś im w stanie zapewnić ?
                Czyaj książki byle z morałem , i wyciągaj wnioski
                Pozdrawiam
                • zalosny.jestes Re: No coż....? 27.03.12, 10:14
                  tropical24 napisała:

                  > A Jak Wy tzn Ty się z tym czujesz ? że jesteś z nie z braku laku tylko ( litośc
                  > i ) , jakoś ciężko chyba prawda ? ....

                  A skąd?! Po trzydziestym piątym razie zrozumiałem, że tak musi być, bo takie jest odwieczne prawo natury. Znasz powiedzenie "daj kurze grzędzie a wyżej siędzie"? Zawsze gardzimy ludźmi dla których moglibyśmy być całym światem i jednocześnie jesteśmy pogardzani przez tych na których nam naprawdę zależy. Czemu tak jest? Nie wiem... wink

                  > A wiesz akurat z panem w koszulce w dziurki się nie spotkałam ale może ktoś lub
                  > i .... co w tym złego trochę tolerancji , a czy ktoś mi to robi to moja sprawa
                  > i jak wygląda ......wink

                  Nie no, nie bierz tego aż tak bardzo do siebie. Chciałem wykorzystać Waszą zdolność do projekcji myśli i przesadziłem /jak zwykle wink/. Jak wygląda to sprawa na tym etapie drugorzędna...ważne jakie ma zasoby i czy chce się nimi podzielić. Książę na białym koniu nadjeżdża później, przeważnie wtedy, kiedy grubas w podkoszulku jest już udupiony umową cywilno-prawną wink

                  > TVN 24 oglądam nie Style......... choć nabrałam ochoty dziś obejrzę . Co do moj
                  > ego mózgu hmmmmmm , chyba lepiej u mnie z tymi wnioskami niż u Ciebie ale czy t
                  > o sprawa pracy mózgu czy zaściankowym nastawieniu , co do ilości potomstwa to w
                  > ybacz dla Ciebie liczy się ilość czy jakoś ich życia jakie jesteś im w stanie z
                  > apewnić ?

                  Dla mnie liczy się jakość ale dlaczego? Dlatego, że tak zaprogramowano od dziecka mój mózg. Wmówiono mi, że jest mama i tata, pampers, spacerek...wbrew naturze i...to się nie mogło udać wink

                  > Czyaj książki byle z morałem , i wyciągaj wnioski
                  > Pozdrawiam

                  Staram się jak mogę.
                  • tropical24 Re: No coż....? 27.03.12, 10:33
                    > A skąd?! Po trzydziestym piątym razie zrozumiałem, że tak musi być, bo takie je
                    > st odwieczne prawo natury. Znasz powiedzenie "daj kurze grzędzie a wyżej siędzi
                    > e"? Zawsze gardzimy ludźmi dla których moglibyśmy być całym światem i jednocześ
                    > nie jesteśmy pogardzani przez tych na których nam naprawdę zależy. Czemu tak je
                    > st? Nie wiem... wink
                    Sam odpowiedz na to pytanie analizując swój związek , dlaczego znalazłeś się w takim położeniu , choć tak wolno teoretyzując skoro Twoją żonę traktujesz w taki sposób jaki reprezentujesz pisząc tutaj......... , trudno jest Jej się dziwić .
                    Może może kiedyś jak zmienisz nasztawienie będzie chciała się z Tobą kochać i dać to tego do tej pory Ci brakuje oprócz zewu natury ..... uncertain tak gdzieś w głębi duszy Ci współczuję , jednak też mogłeś być Księciem na białym rumaku to da się zrobić .
                    dodam jeszcze raz wolno teoretycznie piszę być może nie jesteś w takiej wyżej opisanej sytuacji .
                    Co do mnie nie odbieram tego osobiście smile
                    Moja zdolność do projekcji jest niestety dość rozwinięta , to dobrze w sumie ponieważ przeczytałam przed spożyciem posiłku smile))))
                    • zalosny.jestes No widzisz... 27.03.12, 11:07
                      Mi się nie udało i już nigdy się nie uda (w rozumieniu tego co napisałaś wyżej). A wiesz dlaczego? Bo ja już nigdy nie będę grał i udawał czegokolwiek tylko po to, żeby wieczorem sobie zdrowo pobaraszkować w łóżku albo być dla kogoś księciem na białym koniu. Jestem sobą i dobrze mi z tym, ale to wymaga dojrzałości i przewartościowania wielu kwestii. Są kobiety, które potrafia to docenić i to z nimi właśnie my faceci mamy szanse tworzyć udane relacje. Reszta do piekła!
                      Pozdrawiam.
                      • tropical24 Re: No widzisz... 27.03.12, 11:22
                        Ja grzesznica z piekła rodem , uprzedzam z kim masz do czynienia smile , Bynajmniej nie bije się w piersi i nie jest mi wstyd moim celem jest nowe dusze zwerbować (łzy mi ze śmiechu płyną )
                        Zycie to piekło w , Piekło, w którym odnajdziesz miłość..........?
                        Palenia na sztosie to mroki średniowiecza , choć Swięta blisko Wielkanocne być może ukrzyżujesz mnie ?
                      • sosna_mloda Re: No widzisz... 27.03.12, 18:42
                        >Jestem sobą i dobrze mi z tym, ale to wymaga dojrzałości
                        > i przewartościowania wielu kwestii. Są kobiety, które potrafia to docenić i to
                        > z nimi właśnie my faceci mamy szanse tworzyć udane relacje.

                        Tyle,że, w myśl Tojego poprzedniego postu, natury nikt nie oszuka i wy faceci nie doceniacie tych, które Was doceniają i latacie rozsiewać swój materiał genetyczny zgodnie z zewem natury. Z tego wniosek, że nigdy nikomu sie nie uda..
                        Wszyscy razem zgnijemy w piekle.
            • ma_dre Re: Po co rozbijać? Lepszy jest chłodek wieczorem 23.05.12, 15:47
              że jakie inne czasy? Dzisiaj odbywac stosunki seksualne z kims innym niz prawowity malzonek to juz nie zdrada, zachowanie moralnie naganne, jakby nie bylo? Zastanawiajace...

              Nigdy nie bylo prosciej niz dzis tu i teraz zyc uczciwie. Nic strasznego nam nie grozi, tak jak kiedys to bywalo i jak bywa jeszcze w innych szerokosciach geograficznych, gdy odejdzie sie od malzonka i zwiaze z osobnikiem, z ktorym akuratnie dobrze nam sie bzyka i ktorego zdaje sie kochamy. Dawniej posiadanie kochanka bylo bardziej zrozumiale i wybaczalne, bo czesto meza wybierala rodzina i byl jaki byl. Dzis malzonka wybieramy sami!!!!!! Przysiegamy mu dobrowolnie, nie pod grozba wydziedziczenia, czy innych atrakcji, ktore czekaly osoby nieakceptujace naciskow rodziny.

              No ale coz, nawet i dzis bywaja osoby, ktore, pod pretekstem dbalosci o szczescie dzieci, czy innymi wznioslymi racjami, chca miec ciastko i zjesc ciastko : korzystac ze stabilizacji i wygody, jaka daje zycie malzenskie u boku pana czesto lepiej zarabiajacego i jednoczesnie z przyjemnosci jakiej dostarcza niezobowiazujacy seks z kochankiem. To nie jest uczciwe, do momentu, gdy wszyscy zainteresownai ni sa powiadomieni o stanie faktycznym. Co na to ten spapucialy malzonek autorki, ten co chadza spac o 21? Wie? Zgadza sie? A zona kochanka? Ma cos do powiedzenia?
          • ebrunetka Re: Pierwsza próba wyplątania się... 28.03.12, 09:12
            tropical24 napisała:

            > A możesz napisać co się stało ??????? , jak możemy Ci pomóc ? napisz choć kilka
            > słów , pozdrawiam trzymaj się ........

            W zasadzie nic konkretnego się nie wydarzyło, oprócz tego że, miotam się jak głodny lew w klatcesad
            • n.i.p.69 Re: Pierwsza próba wyplątania się... 28.03.12, 14:34
              hmmm czyżby coś(?) wink Cię uwierało? ........ to dobry znak, żeby sobie polepszyć to najpierw trzeba spostrzec, że "uwiera" ....... tym dłużej "zaciskając zęby" znosi sie "uwieranie" im niższą ma się samoocenę ........ w końcu niektórzy dochodzą do wniosku, że zasługują na więcej! że KARYKATURA!!! związku i miłości , już im nie wystarcza.... wtedy pojawia się miejsce na wkurwienie! .... zbawienne WKURWIENIE!!! ..... pozostaje tylko odpowiednio je zaadresować(?) .. a na horyzoncie pojawi sie szansa na radykalne i POZYTYWNE! zmiany ...... jesteś na dobrej drodze, gratuluje i życze dalszych sukcesów!

              p.s. .. do moderatora!
              .... mam nadzieje, artystycznywink wydźwięk uzytych wulgaryzmów, uchroni je przed usunieciem?
          • sosna_mloda Re: Pierwsza próba wyplątania się... 28.03.12, 16:27
            Hm.. w sumie masz tylko dwa wyjścia.. albo brnąć w to i fundować sobie tę hustawkę, albo zakończyć.. tak jak już probowałaś.. to za to będzie bolało.. I tak i tak do dupy..
            Tyle, że perspektywa niekończących sie hustawek jest, moim zdaniem, gorsza... na dodatek myślę, że Twoja historia też będzie miała swój koniec i to może zabolec jeszcze bardziej.
            Ból w końcu mija..
            Trzmaj sie ciepło
            • ebrunetka Re: Pierwsza próba wyplątania się... 28.03.12, 17:18
              sosna_mloda napisała:

              > Hm.. w sumie masz tylko dwa wyjścia.. albo brnąć w to i fundować sobie tę husta
              > wkę, albo zakończyć.. tak jak już probowałaś.. to za to będzie bolało.. I tak i
              > tak do dupy..
              > Tyle, że perspektywa niekończących sie hustawek jest, moim zdaniem, gorsza...
              > na dodatek myślę, że Twoja historia też będzie miała swój koniec i to może zab
              > olec jeszcze bardziej.
              > Ból w końcu mija..
              > Trzmaj sie ciepło
              Wiem sosenko, że tak byłoby najrozsądniej, ale sama wiesz, że w takich związkach to rozsądek dawno już przestał o sobie dawać znaćtongue_out Na dzień dzisiejszy ograniczyłam kontakty z nim do minimum i pewnie z tego się wzięła ta huśtawka, bo serducho swoje a rozum swoje!!!! Do niczego to wszystkosad
              • sosna_mloda Re: Pierwsza próba wyplątania się... 29.03.12, 10:10
                >Na dzień dzisiejszy ogran
                > iczyłam kontakty z nim do minimum

                To nic nie da... i męczysz sama siebie... moim zdaniem.
                Najtrudniej w sumie zrobić coś poniekąd wbrew sobie.... Pomyśl sobie co Twoje serce by powiedziało jakbys straciła rodzinę... Rodzina jest dla Ciebie ważna, po co tak ryzykować...
    • enith Re: Pierwsza próba wyplątania się... 28.03.12, 18:59
      Daleka jestem od oceniania twojego postępowania, autorko wątku, bo nikt z nas nie jest bez winy. Jednakże jedna kwestia nie daje mi spokoju. Dlaczego, skoro nie chcesz odejść od męża i rozbić rodziny, nie przekierujesz tej energii, którą tracisz na kochanka i wzdychanie do niego, na próby ratowania własnego małżeństwa? Na to jest czas teraz, a nie w momencie, gdy wasz romans się wyda, co stanie się prędzej czy później wziąwszy pod uwagę, że wasze rodziny (poprzez trening dzieci) się znają. Tego chcesz? Żeby jego żona dowiedziała się i doniosła twojemu mężowi pod warunkiem, że on sam się czegoś wcześniej nie domyśli? Jesteś w stanie wziąć odpowiedzialność za to, co robisz swojej rodzinie? Masz niepowtarzalną szansę zakończyć ten romans. Nie wierzę, że kochanek, który wyznał ci miłość i zapewne chce twojego dobra, nie wycofa się w momencie, gdy mu oświadczysz: "kocham męża, chcę zawalczyć o moje małżeństwo i utrzymanie mojej rodziny. Proszę, nie utrudniaj mi tego i nie kontaktuj się więcej ze mną". Dlaczego mu tego nie powiedziałaś? Dlaczego, skoro w twoim małżeństwie aż tak źle się dzieje, że szukasz wrażeń poza nim, nie zaciągnęłaś męża na terapię? No tak, przecież znalazłaś sobie "terapeutę" w osobie kochanka. Szkoda. Można było kwestię nieudanego małżeństwa załatwić zupełnie inaczej. Można było się kulturalnie rozejść. Można było próbować zawalczyć z lub bez pomocy terapii. A tak jesteś w czarnej dupie. Kochanek, zamiast wycofać się widząc, że chcesz to zakończyć, zaczyna tobą subtelnie manipulować. A ty, pod wpływem rzewnych wyznań na GG, wracasz do romansu ryzykując wszystko, co masz. Naprawdę uważasz, że warto?
    • jestem.soba1 Re: Pierwsza próba wyplątania się... 26.07.12, 14:14
      Jak mam się uwolnić od faceta w którym sie zakochałam....
      Jestem kochanką z wyboru.... i wszystko jest piękne, tak jak chce itd... to może absurdalne, ale tak- jest mi dobrze.
      Natomiast jestem kobietą świadomą swoich czynów... wiem, że moje szczeście wiecznie trwać nie będzie.... nawet jezeli będzie tak idealnie jak jest teraz
      jest on dla mnie dobry, czuły, opiekuńczy, chorobliwie zazdrowny, co mi sie akurat nie podoba, ale ogołem daje mi to czego nie dał mi zaden poprzedni partner, nawet jeżeli chodzi o łóżko. Czuje tak ogromny pociąg do niego, nawet nie idzie tego opisac... jest o wiele odemnie starszy ale jakoś nie robi mi to rożnicy. Jego spokój, mentalność to jest to czego w życiu mi brakowało... I teraz jak ja mam sie uwolnic od czegos co daje mi szczescie a jednoczesnie ból świadomości,że to jest tylko romans który sie kiedys skończy i staram sie dla człowieka dla którego i tak zawsze na pierwszym miejscu bedzie zona... wszystko wydaje mi sie takie absurdale i choc chce sie o tym mówic i pisac to tak naprawde nie wiadomo co bo człowiek gubi sie we własnych myslach, odczuciach...... jak zamkne oczy czuje jego dotyk, widze jego usmiech, nasze wygłupy... jakbyscie widziały to jak na mnie patrzy....... jak zachwyca sie kazdym centymetrem mojego ciała....... jak mnie dotyka ...... jak z nim jestem czuje sie jak w jakiejs extazie......... czy tak naprawde mozna sie od niego uzależnic..... gdybym widziała w nim wiecej minusów, ale nie potrafię ich dostrzec ............ bo to ze zdradza to mnie nie rusza, bo przeciez od poczatku wiedziałam ze ma zonę ......
      • fuzzystone Re: Pierwsza próba wyplątania się... 26.07.12, 14:34
        Kurcze, ale gdyby było Ci dobrze, to byś tego posta nie napisała i nie miałabyś żadnych zgryzów - tkwiłabyś w tym dalej.
        "jak zamkne o czy czuje jego dotyk, widze jego usmiech, nasze wygłupy... jakbyscie widziały to jak na mnie patrzy....... jak zachwyca sie kazdym centymetrem mojego ciała.. jak mnie dotyka ...... jak z nim jestem czuje sie jak w jakiejs extazie..." Ależ my się domyślamy, jak na Ciebie patrzy - tak samo jak patrzono na nas, zrozum, ten mechanizm jest zawsze taki sam - wmawiasz sobie że wytrzymasz, że przecież to jest coś wyjątkowego - TYLKO ŻE TAK NIE JEST! Gdyby to było wyjątkowe dla niego, to by się rozwiódł (i bez Twojego nalegania). I zrozum, że to nie jest idealne - idealnie byłoby wtedy, gdybyś nie była tą drugą. Zastanów się, czego Ci brakuje skoro ładujesz się w coś takiego - bo to nie jest normalne, nawet jeśli weszłaś w to z pełną świadomością.
        I UWIERZ, DA SIĘ UWOLNIĆ, DA SIĘ ZAPOMNIEĆ I DA SIĘ ZOBACZYĆ INNYCH MĘŻCZYZN!
        • jestem.soba1 Re: Pierwsza próba wyplątania się... 26.07.12, 14:59
          Ale ja już raz próbowałam go zostawic i to po kilku miesiacach naszego spotykania sie i co.... potem jak idiotka sama przepraszałam, ze sprawiłam mu przykrosc........ teraz wyjechał z nia ale co z tego jak pisze .......... mniej ale pisze. A mi sie go cały czas chce i dziennie nie daje mi o sobie zapomniec. A jak wroci to bedzi etak jak wczesniej tej cały czas bedzie dzwonił. sms za sms'em......... pisząc do Ciebie juz teraz wiem ze nie jestem, w stanei go zostawic, musiał zrobic by to on- wtedy było by mi łatwiej. Ja to nawet jestem mu wierna .... manipuluje mną, nie dopuszcza do innych mężczyzn, a jak sie do jakiegos zblizam to siada mi na psychice jak ja mogłam jak mi tak szybko mogło przejsc przeciez jest nam razem tak dobrze. No i jest bo ja tez tak czuje. Podziwiam Was ze si epotraficie odizolowac od tych toksycznych partnerów. U mnie chyba błedem jest to ze ja nadal sadze- jak mi z nim jest dobrze ........... i choć wierzę i ufam Twoim słowom to i tak one mi sa jakies obojętne, a za razem non stop je słysze .......... chyba potrzebuje czasu na to rozstanie
          • fuzzystone Re: Pierwsza próba wyplątania się... 26.07.12, 17:09
            Pomyśl o tym w ten sposób, że te zachowania nie są niczym szczególnym - to nie tak, że Ty jesteś tak wyjątkowa i on z miłości nie daje Ci odejść... Ja przerobiłam to samo - patologiczna zazdrość, huśtawki emocjonalne, manipulacje, jedżenie po psychice - i pewnie mnóstwo inych dziewczyn też. Koleś chce mieć ciastko i je zjeść - i nie jest uczciwy wobec Ciebie. Zastanów się, dlaczego jesteś tak spragniona tak tokstycznych emocji - bo one są toksyczne i wykańczają, zrobiąz Ciebie wrak człowieka, po co Ci to i dla kogo? Uwierz, ja czułam się podobnie do Ciebie a teraz wiem, że to nie było warte mojej jednej łzy, ten facet UDAWAŁ UCZUCIA - ten Twój tak samo. To taka opera mydlana - gwarantuję Ci, że gdybyście byli razem to z tych wielkich uniesień zostałaby kupa popiołów i tyle.
            • znowu.to.samo Re: Pierwsza próba wyplątania się... 27.07.12, 10:15
              Nie wiem ile masz lat i jak długo ciągniesz ten związek, ale ta sytuacja zacznie w końcu cie uwierać. W końcu będziesz chciałą żyć jak normalny człowiek bez ukrywania sie, bez tej całej logistyki ``żeby żona sie nie dowiedziała``. Będziesz chciała mieć swojego mężczyzne zawsze przy sobie, z nim wyjeżdżać na wakacje, z nim zasypiać i sie budzić......
              A z tym człowiekiem tego nie zbudujesz, więc wniosek jest jeden-marnujesz z nim czas na poznanie kogogoś wartościowego....
              A to ze teraz czujesz sie w ekstazie??? to tylko chemia która zawładneła twoim ciałem i umysłem...choć to ogromnie trudne, można przezwycięzyć to co tobą zawładneło. ....

              co będzie jak sprawa sie rypnie??? pan wróci do żony a ty zostaniesz z niczym....
              • jestem.soba1 Re: Pierwsza próba wyplątania się... 27.07.12, 11:58
                Mam 25 lat .. zostałam skrzywdzona przez poprzedniego partnera który jest ojcem mojego dziecka..... nie wiem co będzie jak to sie skończy..... najlepsze w tym wszystkim jest to, ze tak naprawde jest to wszystko dla mnie wygodne ... oczywiscie jak kazda kobieta marze o wspaniałym meżczyźnie który dziennie przy mnie bedzie......... i za plecami pewnie bedzie mnie zdradzał tak jak większość facetów to robi, a jak widze ile tu siedzi kochanek to tym bardziej nie mam do tego watpliwości. Jest tu pena Pni jak dobrze pamiętam rybka.... i w jednym to na pewno ona miała racje........ jak nie dasz facetowi tego czego chce a chce żebyś była kochającą, zadbaną żona i suką w łóżku, to pójdzie tam gdzie mu to dadza...... nie mozna pozwolic na to zeby facet sie nudził........... wiec zadaje sobie pytanie czy chce byc kobieta zdradzaną czy taka co jest ze zdradzajacym............. wiem ze to jest smieszne ale nie potrafie ufac faceta......... ciezko jest mi go zostawić .. jest o 15 lat starszy i własnie taki mi sie podoba choc nie wiem czy chciałabym z nim zyc...... nawet mu nie wspomniałam zeby zostawił zone bo po co ......... on w pewnym sensie uzaleznił mnie od siebie.... juz wczesniej pisałam ze wyjechał i jedno co mni ewkur.... ze mam mysli typu ...ciekawe ile razy zerżną żone......... co jest chore bo jestem za młoda zeby platac sie w takich myslach ale coz ja moge kazdy jest panem swojego losu a ja nie potrafię uwolnic sie od swojego.... chciałabym na swojej drodze spotkac innego faceta który nie bedzie miał zony i obdarzy mnie sympatią wtedy to się skończy ......... moje drogie nie jest łatwo a wy o tym wiecie najlepiej... z łatwościa teraz radzicie bo macie to za soba a która z was bedac sama ale majac kochanka- zostawiajac go jest teraz z kochajacym facetem i ułożyła sobie zycie- bo jak piszesz do mnie opłakując samotne noce to co jest gorsze.......... która z was nie wspomina i nie teskni i gdyby tylko sie odezwał to moze bysmy jeszcze raz sprobowli.......... nie chce byc sama ............ i dlatego jets on..........
                  • jestem.soba1 Re: sądząc po ilości wielokropek 27.07.12, 12:16
                    jak bys dobrze przeanalizowała to bys wiedziała ze te kropki cos oznaczaja nie jest to pusta interpunkcja. Czytałam tutaj wiele postów i niektóre są nic nie warte a niektóre maja wiele racji. A to co napisała ona w tym przypadku było prawda i tyle. Nie do końca znam jej przypadek.
                    • fuzzystone Re: sądząc po ilości wielokropek 27.07.12, 12:29
                      Ja bym tylko nie sprowadzała wszystkiego do "jak mu dasz w łóżku to nie będzie szukać na boku". Dla niektórych ważniejsze są emocje związane z polowaniem na nową zdobycz, te uniesienia, ta adrenalina, to poczucie że "jescze mnie młode dupy chcą".
                      Jak ktoś jest uczciwy, to najpierw powalczy o związek względnie się rozwiedzie, a potem hulaj dusza piekła nie ma.
                      • jestem.soba1 Re: moze i masz racje 27.07.12, 12:48
                        ale u mnie jest troche inna sytuacja gdyby sie spotykał z inna to bym o tym wiedziała my wszyscy na około sie znamy. poza tym widzimy sie dziennie. Nawet znam moja poprzedniczke z która był 8 lat. Nie ma raczej potrzeby polowania bo nie musi tego robic ..... no nie powiem bo usłyszam od niego lewucha jest lepsza, ale ja tez nigdy nie chciałam zeby był wolny, a jakoś w tym wszystkim jestem .... i rozmawiam z nim o zonie i chyba on jest takim przypadkiem gdzie takie zycie mu sie znudziło i naprawde w łózku wiele rzeczy oczekuje- mi sie to podoba. Wszystko jest zakręcone. Szczerze to jak opisujecie na forum jaki wasz kochanek był to mi si etu nic nie zgadza tylko tyle ze zdrasza i jest w tym wszystkim ogromne porzadanie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka