Dodaj do ulubionych

Kończy się bajka...

19.05.12, 16:39
Jeszcze nie tak dawno pisałam tu na tym forum o motylkach w brzuchu,o wspaniałych spotkaniach z moim kochankiem,żyłam jak w transie uśmiechając się nawet do ściany...I nagle otrzymuję cios w samo serce...Na pewnym forum znajduję post który jakoś pasuje mi do mojego kochanka (i nick i styl pisania). Pisze w nim,że szuka przyjaciółki...Odpisałam to niego z nowego konta...odpisał i paru mailach miałam pewność,ze to On.
Boli bardzo,bo cały czas się spotykamy,rozmawiamy ,kilka dni temu spędziliśmy razem noc...w planach jest kolejna..Nie zauważyłam aby był mną znudzony,zawsze powtarza ,że jestem jego słonkiem...
Nie wiem co robić...jakie ruchy podjąć...czy wygarnąć Mu to teraz, czy poczekać na najbliższe spotkanie...
Poradźcie co mam zrobić...
Obserwuj wątek
    • gk-63 Re: Kończy się bajka... 19.05.12, 18:43
      tak już jest że gdy się zdradza chodzi o kopa,adrenalinę o zastrzyk nowości.Wy spotykacie się od dwóch lat ,trochę zaczęłaś byc ,,żoną"a on potrzebuje świeżynki.Spotykacie się na szalony seks jak ma ci powiedziec że chce jeszcze i więcej /od kogoś innego/by dostał swoje od ciebie?Chcesz go rozliczac?nie jest twoim mężem.Potrafisz zerwac?to zrób to pierwsza,jeżeli nie to czekaj na jego ruch.Masz pewnośc że przez cały wasz czas byłas jedyna prócz żony?Teraz dopiero znalazłas ofertę,może coś się u niego skończyło.Pamiętaj że to nie mąż/twój/więc nie pozwalaj się ranic,on nie zdradza ciebie tylko swoją żonę.
      • wiosnanadziei Re: Kończy się bajka... 19.05.12, 19:28
        Faktycznie nie Twoj maz wiec rozliczac nie masz prawa,choc jesli slodzi Tobie to pretensje mozesz miec.
        Ja pociagnelabym ten spektakl (rozmowy na portalu) dalej i umowila sie z nim.Spotkaj sie a na spotkaniu powiedz zeby pocalowal sie w d.....
    • klawiatura_zablokowana Re: Kończy się bajka... 19.05.12, 19:47
      Nie rozumiem, w czym problem.
      Nie przeszkadza ci, że cały czas jest w związku z inną kobietą (z żoną), uprawia seks raz z tobą, raz z nią i to jest OK, ale nagle jakiś głupi post na forum ci przeszkadza? Przecież i tak nie jesteś i nigdy nie byłaś jedyna, więc co za różnica, czy jest was 2,3, czy 15?
      A może uważasz, że to niemoralne z jego strony, zdradzać cię? Zabawne, że kiedy zdradzał żonę z tobą, odczuwałaś też takie moralne zbulwersowanie?
        • malutkiwielorybek Re: Kończy się bajka... 19.05.12, 23:39
          Nie znam kochanki która..by nie kochała..swojego KATAsmile
          Kochać....ale co.. a może kogo...?
          Słoneczka w Tobie już nie widzi... więc... ktoś dobrze poradził... pociągnij spektakl czatowy... pobudź i zostaw...
          Ja bym się nie ujawniała, ale i przestała spotykać..
          Zakompleksiony dupek z niego i tyle...
          • anula1371 Re: Kończy się bajka... 20.05.12, 00:21
            rozmawiając z nim dzisiaj pociągnęłam temat zaufania i zdrady...usłyszałam,że jest mu dobrze ze mną i nie potrzebuje zmiansmile...nie wiem czy śmiać się czy płakać...
            czy ludzie mogą być aż tak źli....tak perfidnie kłamać...a może ja to wszystko wyolbrzymiam ??
            • gk-63 Re: Kończy się bajka... 21.05.12, 09:26
              Anula,miał powiedziec że mu nie wystarczasz?? Perfidnie kłamie???masz romans z kłamcą,wasz układ był początkiem jego kłamstw.Może on jet cudny,wspaniały,czarujący...ale kłamcą był w chwili pierwszego namiętnego spotkania z tobą.Nie przestał nim byc .Kochanek/ka zawsze jest kłamcą-bez względu na to kogo okłamuje.
        • n.i.p.69 Re: Kończy się bajka... 20.05.12, 07:31
          Najwyraźniej coś w Waszym związku było nie tak!/? wink......... ale ciesz się, że byłaś TYLKO! kochanką/zabawką, kopniesz szmaciarza w deee .. i zapomnisz! .... w małżeństwie, gdzie dochodzą pieniądze , zobowiązania, dom, DZIECI! itd...... nie jest już tak prosto .....


          p.s. "..po prostu Go kocham...i dlatego to tak bolisad..." .... hmm, w momencie, kiedy chłoptaś się z Tobą zadał! powinnaś już wiedzieć, że nie jest wart "kochania" (?)
        • klawiatura_zablokowana Re: Kończy się bajka... 23.05.12, 12:27
          A myślałaś, że jego żona nie jest emocjonalnie zaangażowana i go nie kocha?
          Skoro jej uczucia nie liczyły się ani dla niego, ani dla ciebie - skąd zdziwienie, że teraz twoje się też nie liczą?
          Widziały gały, co brały. Decydując się na związek z żonatym, wzięłaś faceta-kłamcę z definicji, a teraz zdziwienie, że on kłamie... przecież kłamał cały czas, ale nie tobie, więc nie zwracałaś na to uwagi.
          Rozbraja mnie, jakie kochanki są naiwne i zarazem obłudne. Dziewczyno, wyplątuj się z tego układu czym prędzej. Szkoda twojego czasu, życia.
    • gk-63 Re: Kończy się bajka... 20.05.12, 15:02
      nie szukasz związku na stałe tylko na boku.Jeżeli satysfakcjonuje cię to co dostajesz kiedy się spotykacie to bierz ile się da i nie zawracaj sobie głowy tym co robi po wszystkim.Jeżeli czujesz się urażona ,,zdradą"/?/to strzel focha.W każdym z tych przypadków miej świadomośc że coś się wypala.
      • agus-ia76 Re: Kończy się bajka... 20.05.12, 20:41
        >Nie znam kochanki która..by nie kochała..swojego KATA

        to prawda
        a juz najgorzej jak ONI chca nas rzucic to my wtedy na siłę chcemy ich zatrzymać

        jak to mówią:
        "to była tylko zabawa kochanie"

        • wiosnanadziei Re: Kończy się bajka... 20.05.12, 23:04
          Milosc niestety nie wybiera i czlowiek glupieje.Ja to przezylam ale szybko zmadrzalam.Jesli facet nie robi nic aby zostac z Toba a jeszcze szuka nastepnej na boku i wciska Ci kity to nie masz wyjscia,w sumie cokolwiek bys teraz nie zrobila to on i tak sie tym nie przejmie,poszuka nowej albo poprzytula sie do zony.Jestes ofiara tak jak i ja bylam dla zonatego dupka,marnego klamczucha.Przestan sie do niego nagle odzywac,daj sobie spokoj im predzej tym lepiej.Dobrze radze,poboli i przestanie.
    • himbeere100 Re: Kończy się bajka... 20.05.12, 23:49
      No to może pozbierać spokojnie jakieś dowody pana zdrady wobec żony, jakieś smsy, czaty czy co tam i dostarczyć pani małżonce. Bo jak widać koleś nieźle się bawi,niech mu się gacie zaczną palić na tyłku. Gdy igra się z ogniem, to można się nieźle poparzyć.
      I pomyśl: naprawdę chcesz faceta, który robił idiotkę z żony, z Ciebie i zrobi idiotkę z kolejnej naiwnej, która mu się nawinie? Jestem pewna, że jesteś znacznie więcej warta, niż być zabawką jakiegoś doopka.
      • wiosnanadziei Re: Kończy się bajka... 22.05.12, 00:04
        Czytajac od jakiegos czasu te wszystkie posty zaczynam dochodzic do wniosku ze zbieranie dowodow na misia to wcale jest taki glupi pomysl.Dotknie zone i ona najbardziej to przezyje i moze zniszczyc jej to zycie i nie wiadomo jak sie skonczy moze byc tak ze misio spadnie na cztery lapy.Ale do cholery jesli jest sie podlym klamca manipulatorem i gnojkiem ktory nie zamierza niczego zmieniac tylko oszukiwac kilka kobiet na raz to kara sie nalezy jak psu miska!!! I mozecie sobie gadac co chcecie,ze to niemoralne itp,moze bycie kochanka tez do morale nie nalezy ale my tez zwykle kochanki ktore sie zakochaly w nieodpowiednim mezczyznie i zostaly zmanipulowane sa w pewnym snsie rozgrzeszone i odpowiedzialnosci za zdrady kochasia ponosic nie powinny.
      • atrytka hmm, właśnie, powiedz nam... 21.05.12, 23:16
        on99 napisał:

        > Powiedz mi, jestem ciekawy, na jakiej podstawie pomyślałaś, że jesteś jedyną ko
        > chanką swojego misia ?
        >
        > smile


        Powiedz nam, na jakiej podstawie?... bo sama jestem ciekawa .
        Kochanka jest kochanką- wzdychnęłam przy tym stwierdzeniu, bo nie rozumiem, dlaczego to tak trudno jest pojać? Chcesz nia być? To graj tą rolę jak najlepiej potrafisz i baw się przy tym wspaniale. Tak, jasne, zaraz usłyszę, że w grę wchodzą uczucia... ale jakie? Tak naprawdę w takich " połączeniach" rzadko się zdarza, aby były szczere.
        Kochanka- kochanek, tutaj chodzi o zabawę. Reguły tych zabaw i gier trzeba ustalać na samym początku. Czasem się " coś" psuje, ale potem dalej idzie tymi samymi koleinami.
        Tak więc... jak już się pospuło i jest Ci z tym źle, czas Misiowi powiedzieć : pa pa pa smile Na pewno za rogiem czeka następny- wystarczy się rozejrzeć- podobnie urokliwy i pragnący... smile

        Pozdrawiam serdecznie
        • sosna_mloda Re: hmm, właśnie, powiedz nam... 22.05.12, 09:00
          A ja myslę, że trochę nie fair jesteście - i Ty Atrytko i On99..

          Na jakiej podstawie? na podstawie tego co mówił, tego na co wskazywało jego zachowanie i jak sie ze sobą czuli. I uczucia tez bywają i bywają szczere. Czasem głupie i naiwne, ale szczere. Wystarczy poczytac to forum.. czasem nawet niejednostronne.
          Po co takie pytanie?

          Po takim doświadczeniu jest sie juz mądrzejszym i mozna pytać "na jakiej podstawie".. ale to przychodzi po... i tego każdy musi sie na uczyć na swoich błedach...
          • agus-ia76 Re: hmm, właśnie, powiedz nam... 22.05.12, 09:07
            >Po takim doświadczeniu jest sie juz mądrzejszym i mozna pytać "na jakiej podstawie".. ale to przychodzi po... i tego każdy musi sie na uczyć na swoich błedach...

            tak doświadczenie bardzo przydatne uncertain
            ja napewno już się na takie G nie skuszę
            wystarczy mi
            a on, no mówił pieknie,że na zawsze i na całe życie wink
            a ja durna,oj durna...
          • on99 Re: hmm, właśnie, powiedz nam... 22.05.12, 17:21
            Cześć Sosenko smile

            sosna_mloda napisała:

            > Na jakiej podstawie? na podstawie tego co mówił,

            Założenie, że kochanek (czyli kłamca) kochanki nie okłamuje jest trochę dziwne smile

            > tego na co wskazywało jego zachowanie

            Facet w łóżku w kochanką zachowuje i czuje się świetnie - inaczej by się w nim nie znalazł.

            > i jak sie ze sobą czuli.

            A jak się ma czuć facet, który spędził noc z kochanką i w perspektywie ma kolejną, równie udaną ? smile

            > I uczucia tez bywają i bywają szczere. Czasem głupie i naiwne, ale szczere.

            Oczywiście, że bywają. Powiem więcej - najczęściej na linii kochanka -> kochanek. Odwrotnie praktycznie nigdy (nie licząc błędu statystycznego).

            > Wystarczy poczytac to forum.. czasem nawet niejed
            > nostronne.
            > Po co takie pytanie?

            Aby uświadomić koleżance, że bycie kochanką ma swoje reguły. Więc nie powinna się dziwić, że poddała się jednej z nich i albo dalej się świetnie bawić albo zmienić kochanka.

            > Po takim doświadczeniu jest sie juz mądrzejszym i mozna pytać "na jakiej podsta
            > wie".. ale to przychodzi po... i tego każdy musi sie na uczyć na swoich błedach

            Niestety całkowicie się z Tobą zgadzam - w tym temacie każdy uczy się na swoich, nigdy na cudzych, choćby nie wiem jak takiej osobie tłumaczyć na czym to polega ...

            smile
            • sosna_mloda Re: hmm, właśnie, powiedz nam... 22.05.12, 22:40
              Ratunku..
              Życie nie jest takie matematyczne: złożenie, dowód, wnioski, zaprzeczenie etc.
              A założenie, że ktoś, kto oszukuje żone jest godzien zaufania wynika z wilu przyczyn.. z tego,że chce sie mu wierzyć, bo staje sie kims ważnym..może i jest to nielogiczne, ale tak jest..
              A też dobrze wiesz,że życie pisze dziwne scenariusze i różnie sie to układa, i seks często nie jest najważniejszy.
              No nie wiem..
              Mam wrażenie , że mówię rzeczy oczywiste.. które doskonale wiecie.. a mimo to uświadamiacie reguły kochankowania... Znowu zadaje pytanie.. po co? I to nie o to chodzi, czy ona sie dziwi czy nie... tylko, że jest jej ciężko bo to boli.. znzjomość reguł cos zmieni?

              Ja w ogóle wątpię w jakiekolwiek reguły w tym temacie smile
              • on99 Re: hmm, właśnie, powiedz nam... 23.05.12, 00:31
                sosna_mloda napisała:

                > z tego,że chce sie mu wierzyć, bo staje sie kims ważnym..

                Czy ja temu zaprzeczam ? Po prostu pokazuję naiwność jaka jest w kochankach, a którą określa Twoja powyższa wypowiedź.

                > i seks często nie jest najważniejszy.

                Dla kochanki nie jest, dla misia jest to jedyne co jest ważne smile

                > Ja w ogóle wątpię w jakiekolwiek reguły w tym temacie smile

                smile
                • sosna_mloda Re: hmm, właśnie, powiedz nam... 23.05.12, 08:11
                  >Po prostu pokazuję naiwność jaka jest w kochankach, a którą określa Twoja powyższa wypowiedź.

                  Tylko komu pokazujesz? Pokazujesz tym JUZ widzącym swoją naiwność..

                  Pokazywanie "niewidzącym i nieświadomym" miałoby sens... smile Pokazywanie osobie, która własnie boleśnie swoja naiwność odczuwa ... nie jest fajne.. moim zdaniem.

              • n.i.p.69 Re: nie często się z Tobą zgadzam 28.05.12, 17:51
                ...... ale w tym wypadku masz rację! ... ustalanie "reguł kochankowania" ....... to szczyt KRETYNIZMU!!! przecież gdyby puszczalscy byli zdolni do przestrzegania reguł! to nigdy nie byliby puszczalskimi ...... PROSTE! ... jedyną sensowną zasadą może być kompletny brak zasad! ... wtedy nie byłoby tego lamentu ...... choć muszę powiedzieć, że nie jest mi Was specjalnie żal .... i nie wiem czemu hmmm(?);-(



          • atrytka Re: hmm, właśnie, powiedz nam... 22.05.12, 17:42
            sosna_mloda napisała:

            > A ja myslę, że trochę nie fair jesteście - i Ty Atrytko i On99..
            >
            > Na jakiej podstawie? na podstawie tego co mówił, tego na co wskazywało jego zac
            > howanie i jak sie ze sobą czuli.
            - Myślisz, że podstawą, o której mowa była, to jest to, co ten mężczyzna mówił? Jasne, mówił slodko, czule, poieknie- bo tego wymagała, warta była chwila. Poza tym na pewno wie, co chce usłyszec kobieta w róznych sytuacjach


            I uczucia tez bywają i bywają szczere. Czasem
            > głupie i naiwne, ale szczere. Wystarczy poczytac to forum.. czasem nawet niejed
            > nostronne.

            [i]Bywają takie uczucia- nie powiem, że nie smile Ale proszę Was... nie mylcie uczuć- oczarowanie, zakochanie, miłość... to takie rózne pojęcia, jak i odczucia.[/i]


            > Po co takie pytanie?

            Może po to, aby Pani troszę pomyślała zdrowym rozsądkiem?>

            > Po takim doświadczeniu jest sie juz mądrzejszym i mozna pytać "na jakiej podsta
            > wie".. ale to przychodzi po... i tego każdy musi sie na uczyć na swoich błedach
            > ...

            O, tak! Każdy może uczyć się na swoim błędach. Ale można też, ich nie popełniać, bo wystarczy wiedzieć jaki należy mieć stosunek i jak postrzegać Pana Misia.

            Och, Sosno...
            Podstawą są wiadomości w necie, w telewizorni, gazetach a także " marketing" szeptany dla takich okoliczności, jakim jest bycie kochanką.

            Z tego, co czytam na tym forum, to bardzo nieszczęśliwy jest ten " twór" jakim jest kochanka. "Twór" ten powstaje po nieszczęściu jakim jest rozstanie z Panem Misiem. A przecież Pani Kochanka to taka cudowna rola, dla której trzeba mieć wiele fantazji i wyobraźni i posiadać wszechstronny talent smile
            • sosna_mloda do on99 i atrytka 22.05.12, 19:47
              Ja się z Wami zgadzam w sumie.. Zazwyczaj kochanka wierzy w to co sama chce wierzyć..
              To w sumie nieważne..

              Atrytko mówisz, że to nie milość.. tylko oczarowanie czy zauroczenie..
              Tylko co to za różnica? Można to nazwać dowolnie, można zanegować zdolność do "uczuciowości wyższej" . Tylko to nic nie zmienia, nie zmniejszy bólu, który się czuje...

              W sumie zmierzam do tego, że myślę ,że Wasza misja uświadamiająca jest bezcelowa.... w dodatku pytanie "na jakiej podstawie myślałaś" .. ma w podtekście "oj głupia Ty, głupia"..
              • atrytka Re: do on99 i atrytka 22.05.12, 20:19
                sosna_mloda napisała:
                W sumie zmierzam do tego, że myślę ,że Wasza misja uświadamiająca jest bezcelowa....

                Hmmm, czy aby na pewno Sosenko? Czy myślisz, że miejsce nie jest odpowiednie, czy może odbiorcy?
            • sosna_mloda do on99 i atrytka 22.05.12, 19:58
              No dobrze często kochanka wierzy w to co sama chce wierzyć..
              To w sumie nieważne.. większość zakochanych czy zauroczonych tak ma.. i mylnie interpretuje sytuacje.. może i racja.

              Tylko co Wy z tą misją uświadamiającą?

              W sumie zmierzam do tego, że pytanie "na jakiej podstawie myślałaś" .. ma w podtekście "oj głupia Ty, głupia"..
              A tę prawdę o sobie każdy musi odkryć sam.. (o ile to prawda)

              Atrytko mówisz, że to nie milość.. tylko oczarowanie czy zauroczenie..
              Tylko co to za różnica? Można to nazwać dowolnie, można zanegować zdolność do "uczuciowości wyższej" . Tylko to nic nie zmienia, nie zmniejszy bólu, który się czuje...
              Nie jest przez to łatwiej..
              Pozdrawiam


                  • agus-ia76 Re: do on99 i atrytka 22.05.12, 21:52
                    tak można sobie agitować i uświadamiać a niby skad oni mają taką wiedzę???
                    czyli znów ta sama odpowiedź,
                    :każdy musi przeżyć to na własnej skórze, przecierpieć a później to już będzie cwaniak jak co niektórzy
                    • atrytka Re: do on99 i atrytka 22.05.12, 22:06
                      agus-ia76 napisała:

                      > tak można sobie agitować i uświadamiać a niby skad oni mają taką wiedzę???
                      > czyli znów ta sama odpowiedź,
                      > :każdy musi przeżyć to na własnej skórze, przecierpieć a później to już będzie
                      > cwaniak jak co niektórzy

                      Niekoniecznie Aguś smile , niekoniecznie trzeba cierpieć. Można i bez tego smile Otóż:

                      "Odkryj w sobie tę miłość a zobaczysz co się stanie. Mężczyźni zaczną do ciebie lgnąć jak pszczoły do miodu. Będziesz zdziwiona, że oto nagle nikogo nie szukasz a stałaś się centrum pożądania. Nie zależy ci na tym, aby być z kimkolwiek, a tu nagle każdy mężczyzna chce być z tobą. Wtedy zrozumiesz, że coś się stało. W końcu poczujesz Miłość."
                      • sosna_mloda Re: do on99 i atrytka 22.05.12, 22:54
                        > Niekoniecznie Aguś smile , [i]niekoniecznie trzeba cierpieć. Można i bez te
                        > go smile

                        Pewnie można bez tego ... tyle, że mówiąc cierpiącemu, że nie trzeba cierpieć niewiel sie wnosi..

                        To co piszecie .. wiele w tym prawdy, trzeba mieć odpowiedni stosunek, znać reguły bycia kochanką, szanowac się.. nie ufac pieknym słówkom... nie ufać kłamcom.
                        Racja, tylko,że to trzebaby na bilbordach wieszać,żeby wszystkie piękne i mądre kobiety to zobaczyły ZANIM sie w coś wpakują.. a i tak większość wpadłaby w g..

                        A mówienie tago tutaj... moim zdaniem .. cóż, po ptokach
                        troche jak kopanie leżącego..
                        • on99 Re: do on99 i atrytka 23.05.12, 00:21
                          sosna_mloda napisała:
                          > A mówienie tago tutaj... moim zdaniem .. cóż, po ptokach
                          > troche jak kopanie leżącego..

                          Nie wiem czy wiesz ale większość kobiet wraca do tego samego - znów szuka żonatego kochanka i znów nie trzyma się zasad ... tak więc to nie kopanie leżącego lecz uświadamianie, że albo zabawa bez zobowiązań albo cierpienie.
                          • sosna_mloda on99 23.05.12, 08:03
                            smile A skąd wiesz,że wiekszość kobiet wraca do tego samego.. ?
                            A nawet jeśli, myslisz, że to uświadamianie zostanie odebrane przez osobę zainteresowaną (np. autorkę wątku) jak uświadamianie czy jak kopanie? Uświadamiasz w trosce czy uświadamiasz letko dokupując dla mocniejszego efektu.. ?
                            Myslę, że wiesz o czym ja tu mówię. smile
                            • on99 Re: on99 23.05.12, 10:39
                              sosna_mloda napisała:

                              > smile A skąd wiesz,że wiekszość kobiet wraca do tego samego.. ?

                              Wieloletnia obserwacja - faceci niemal w 100% wracają do skoków w bok, a 3 na 4 kobiety znów dają "się ponieść uczuciu" i lądują w łóżku faceta, który ma jedynie ochotę na porządny seks z wyposzczoną kochanką smile

                              > A nawet jeśli, myslisz, że to uświadamianie zostanie odebrane przez osobę zaint
                              > eresowaną (np. autorkę wątku) jak uświadamianie czy jak kopanie? Uświadamiasz w
                              > trosce czy uświadamiasz letko dokupując dla mocniejszego efektu.. ?

                              Nie mam żadnego powodu aby kopać autorkę wątku, tak więc bezinteresowna troska (no tak do końca bezinteresowna to nie ale aby to zgłębić trzeba by się zagłębić w naturę ludzką) smile

                              smile
                              • sosna_mloda Re: on99 23.05.12, 10:51
                                > Nie mam żadnego powodu aby kopać autorkę wątku, tak więc bezinteresowna troska
                                > (no tak do końca bezinteresowna to nie ale aby to zgłębić trzeba by się zagłębi
                                > ć w naturę ludzką) smile

                                smile a to mnie zaciekawiłeś... czyżbyś chciał świat naprawiać?
                                    • on99 Re: on99 23.05.12, 14:54
                                      sosna_mloda napisała:

                                      > smile Ja bym chciała choćmy mój własny świat naprawić

                                      Zależy co kto nazywa naprawą - czasem wystarczy spojrzeć na wszystko z boku i odnaleźć to co dobre i na czym można oprzeć przyszłość.

                                      Jeżeli masz ochotę na rozmowę to zapraszam na "priv".

                                      smile
                        • atrytka Re: do on99 i atrytka 23.05.12, 14:54
                          sosna_mloda napisała:

                          > > Niekoniecznie Aguś smile , [i]niekoniecznie trzeba cierpieć. Można i
                          > bez te
                          > > go smile
                          >
                          > Pewnie można bez tego ... tyle, że mówiąc cierpiącemu, że nie trzeba cierpieć n
                          > iewiel sie wnosi..

                          Sosenko, wnosi bardzo dużo, bo ten wątek, mimo, że jest założony przez konkretną osobę i na jeden temat, rozwinął się... i stworzył dialog wielu dusz róznie cierpiacych.

                          > To co piszecie .. wiele w tym prawdy, trzeba mieć odpowiedni stosunek, znać reg
                          > uły bycia kochanką, szanowac się.. nie ufac pieknym słówkom... nie ufać kłamcom
                          > .
                          > Racja, tylko,że to trzebaby na bilbordach wieszać,żeby wszystkie piękne i mądre
                          > kobiety to zobaczyły ZANIM sie w coś wpakują.. a i tak większość wpadłaby w g.


                          Może to dla Ciebie bez znaczenia, ale gdy choć jedna osóbka na tym forum będzie zadowolona z tego, że poczytała i wiedziała jak się zachować w relacji z Misiem , to juz duzy sukces. smile>

                          > A mówienie tago tutaj... moim zdaniem .. cóż, po ptokach
                          > troche jak kopanie leżącego..

                          Nie wiem, dlaczego w wypowiedziach moich i on99 doszukujesz się złośliwości? Nikt nikogo nie kopie... słowa są potrzebne, nawet te uswiadamiające. Cóż... piszę, że rozumiem autorkę watku, wiem co czuje i wiem, że musi podjąć sama decyzje, bo nikt za nią tego nie zrobi. Jedakże, wątek czyta nie tylko ona, ale wiele osób.

                          Pozdrawiam serdecznie.
                          • sosna_mloda Re: do on99 i atrytka 23.05.12, 15:06
                            > ]Nie wiem, dlaczego w wypowiedziach moich i on99 doszukujesz się złośliwości
                            > ? Nikt nikogo nie kopie... słowa są potrzebne, nawet te uswiadamiające

                            Może źle Was zinterpretowałam.. przepraszam

                            Masz rację, może ktoś nauczy sie na cudzych błedach..
                            I nie jest to bez znaczenia.. tyle że, jak juz zresztą napisałam, my wolimy popełniac swoje...
                            w wiekszości..

                            Pozdrawiam smile

                          • anula1371 Re: do on99 i atrytka 25.05.12, 22:26
                            To już koniec...serce mi pęka na tysiące kawałków,ale muszę być silna,on nie jest wart moich łez.Mam pewność,że jest ktoś inny i właśnie jest z tą osobą,a jeszcze kilkanaście godzin był ze mną,całą noc spędziliśmy razem po czym pobiegł do kolejnej pani. Mam ochotę zemścić się na nim za te wszystkie kłamstwa.
                                • jamala77 Re: do on99 i atrytka 25.05.12, 22:50
                                  Faceci to jednak mają zryty łeb....Ja nigdy bym się nie spodziewała że usłyszę to co usłyszałam. Jeszcze rano był normalny sms,a potem cisza....A potem wyszło szydło z worka.I może lepiej teraz,niż później. Może byłoby jeszcze gorzej? Może nie ma tego złego....Mnie też boli, okropnie...Boję się kłaść ,bo nie usnę...
                                  • anula1371 Re: do on99 i atrytka 25.05.12, 23:03
                                    i ja nie usnę,a to druga już noc bez snu,bo wcześniejszą spędziłam z nim. A teraz gapię się jak głupia w telefon i w kompa z nadzieją,że się odezwie,że coś wytłumaczy.
                                    Pokręcona jestem, wiem bo to dupek przez duże "D" do cholery.
                                    • jamala77 Re: do on99 i atrytka 25.05.12, 23:11
                                      ee tam,nie jestes pokręcona...ja też miałam nadzieję,że odpisze coś. Najgorsze jest to,ze wiem ze jedno jego słowo mogłoby zmienić wszystko...To jak sie podle czuję. I to jeszcze pogarsza wszystko bo dowodzi jaka ja jestem głupia, że czekam,że mam nadzieję.
                                        • jamala77 Re: do on99 i atrytka 25.05.12, 23:38
                                          2 lata.... u mnie trwało niemal trzy tygodnie tylko i wystarczy zeby bolało. Właściwie nie wiem czego mi jest żal. ..Chyba powrót do rzeczywistości tak mnie boli. Mam jedynie żal o to, skoro wiedział że jestem mężatką a on nie chce z mężatkami sie spotykac(jak się dzisiaj dowiedziałam) po co mi głowę zawracał i namawiał na spotkanie? Wiesz co będzie? Jutro będzie ciężko,za tydzien będzie cięzko,ale przyjdzie czas że będzie coraz lżej.
                                            • jamala77 Re: do on99 i atrytka 25.05.12, 23:55
                                              będzie lżej ,będzie.Moze nie tak szybko,ale... Teraz Ci się wydaje,że nie jesteś w stanie. A ja nie pierwszy raz dostałam po tyłku i wiem że z czasem mija,wszystko oprócz żalu....ale z tym juz można żyć jakoś.
                                                  • sosna_mloda Dziewczyny 26.05.12, 11:46
                                                    Dziewczyny kochane..
                                                    Nawet nie wiecie, jakie silne jesteście.. Dacie radę, nie ma wyjścia..
                                                    Spokojnie dzień po dniu, będzie coraz lepiej, potem minie gniew i żal, potem spojrzycie na to trochę z boku i stwierdzicie, że pewnie lepiej sie stało..
                                                    Nie wyrzucajcie sobie swojej naiwności czy głupoty.. Takie już jesteśmy, uczuciowe, czasem łatwowierne.. Tak jest i już.
                                                    Jeszcze będzie lepiej..
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • jamala77 Re: Dziewczyny 26.05.12, 12:54
                                                    boje się...boję się że nadejdzie chwila słabości i cos napiszę do niego. I że będę liczyła,że cos się zmieni jednak,że będzie jak było. Boje się,że jednak nie jestem dość silna....
                                                  • sosna_mloda Re: Dziewczyny 26.05.12, 13:43
                                                    Oczywiście, że jesteś silna.
                                                    Od tego się nie umiera.. a na dodatek powiedz sobie ,że to minie. WIęc jest jakaś lepsza perspektywa.
                                                    Teraz jest źle, ale za troche bedzie lepiej.
                                                    Nie ma wyjścia trzeba przeczekać, wypłakać.. bedzie lepiej.
                                                  • anula1371 Re: Dziewczyny 26.05.12, 14:30
                                                    Ja już nawet płakać nie mogę...a on się dzisiaj do mnie odezwał jakby nic się nie stało. I zarzeka się że nie ma innych kobiet, że wymyślam sobie niestworzone rzeczy, że wszystko jest przecież w porządku. A ja przecież pod innym nickiem z nim flirtowałam przez ostatnie dni...
                                                  • jamala77 Re: Dziewczyny 26.05.12, 14:44
                                                    taaa,mam taki pomysł żeby zrobić tak jak Ty. Tylko że ja umówiłabym się z nim jeszcze... Dzisiaj" spotkaliśmy się " w necie. I nic,ani słowa,jak obcy ludzie....A wogóle powiedziałaś mu o tym,że flirtowałas z nim ?
                                                  • paulina7171 Anula, ręce opadają... 26.05.12, 14:54
                                                    ...jakiś rok na tym forum pisałaś o tym, jak to kochasz swojego misia i nie możecie ze sobą być. Ludzie Ci mądre rzeczy pisali, ale byłaś na nie impregnowana.

                                                    Jeśli nie jesteś trollem, powiedz, gdzie w tym wszystkim są Twój mąż i dzieci. Czterdziestokilkulatka, a zachowuje się jak podjarana małolata.

                                                    No tak, zapomniałam, że Ty swojego misia kooooochaaaaasz...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka