historia lubi się powtarzać...ku przestrodze żonom

17.12.12, 18:11
nie minął rok a co robi mój były kochanek? szaleje z tęsknoty za byłą kochanką hahahaha, maile, telefony, co robi jego była kochanka ... NIC, zero reakcji, maile od razu kasuje bez czytania, po pierwszych dwóch mailach utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że jest jedną wielką porażką, numer zablokowałam więc może sobie dzwonić ile chce smile normalnie niezły komediodramat
poza tym była kochanka .... jest bezgranicznie zakochana w kimś innymsmilesmilesmile i mega szczęśliwa, jak widać los jest bardzo przewrotny, rok temu myślałam, ze nigdy nie będę kochać a to co się teraz dzieje obłęd !!!!!!!!!!! mega obłęd smile i tego życzę wszystkim, dzisiaj nawet dla mojego byłego kochanka smile
    • chyba.ze Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 17.12.12, 18:33
      Wzruszyła mnie Twoja historia
    • str-ess Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 17.12.12, 18:36
      a jaka tu pzrestroga dla zon? Facet chce pobzytkąć jakąś tepą dzidę i stąd to chwilowe zainteresowanie. A potem jak to historia lubi się powtarzać- kopnie cie w wyeksploatowany tyłek!
      • 4dorotka Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 17.12.12, 22:23
        Wróci a głupia zona go przyjmie .Będzie podskakiwać do góry z radości ,ze jej nie zostawił i że może dalej swojemu panu usługiwać ,hehe
        • czy-ktos-widzial-dziubdziuba Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 18.12.12, 09:03
          Albo zrobi kolejnego bachora autorce i zostawi ja z tym problemem. Głupia pinda będzie go szantazować, wydzwaniać, płakać, prosić.... i historia sie znowu powtórzy....ku przestrodze głupiej, naiwnej kochanki! Nie zony!!!
          • marylka111111 Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 18.12.12, 18:01
            nie będzie go szantażować, wydzwaniać, płakać i prosić bo tego nie robiła, tę rolę świetnie grała jego żona, dzisiaj to on wydzwania, prosi itd.,
            poza tym nie zrobi bachora autorce, bo autorka już niedługo będzie szczęśliwą żoną smilesmilesmilesmile żoną innego mężczyzny smile cudownego mężczyzny smilesmile i autorka nie szuka wrażeń bo ... bo nie smilesmile

            i możecie sobie wrzucać kochankom jakie to głupie idiotki itd. , możecie wieszać na nich wszystkie epitety świata, wbrew pozorom to większość kochanek i tak wyjdzie na tym lepiej, a żona raz zdradzona będzie pewnie zdradzana zawsze, niestety to nie świadczy o wyższości kochanek nad żonami, bo każda ma swoje racje, to jest zwyczajnie smutne uncertain i szczerze mówiąc wcale nie cieszy mnie to, że historia zatoczyła koło bo jednak to nic fajnego wiedzieć, że się straciło kilka lat dla kogoś takiego

            pozdrawiam i żony i kochanki

            ps. i pamiętajcie kochanki jak któraś trafi na mojego obecnego dawajcie szybko znać smile będziemy razem pakować walizki smile a potem pójdziemy na wino, dużo wina smile

            • ssssuper_kochanka Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 20.12.12, 13:43
              marylka111111 napisała:

              > poza tym nie zrobi bachora autorce, bo autorka już niedługo będzie szczęśliwą ż
              > oną smilesmilesmilesmile żoną innego mężczyzny smile cudownego mężczyzny smilesmile

              A ten cudowny mężczyzna wie jaką wywłokę berze za żonę, czy jeszcze nie poznał twojej przeszłości?
              To może jeszcze zdąży się dowiedzieć przed ślubem, że całkiem niedawno pieprzyłaś się na potęgę z żonatym facetem, aż zaszłaś z nim w ciążę.
              Odnoszę wrażenie, że z twym niedoszłym ślubnym coś nie tak, może jakiś ułomny, niedorozwinięty albo przestępca odsiadujący wyrok i żadna go nie chce, bo przecież normalny, zdrowy na umyśle facet nie wiązał by się ze szmatą, którą każdy może przelecieć bez zobowiązań i nawet zrobić jej dziecko.
    • czy-ktos-widzial-dziubdziuba ROMANTYCZNA HISTORIA:) 18.12.12, 09:15
      Nie bardzo rozumiem tytułu... ku przestrodze zonom. A dlaczego nie ku przestrodze kochankom? Przecież w tej historii pokazałaś jak naiwnym i głupiutkim jesteś dziewczem!


      Jak zostałam kochanką i co tu zrobić?
      Autor: marylka1111 22.08.10, 09:51
      Dodaj do ulubionych
      Odpowiedz cytując Odpowiedz
      Witam wszystkich...mam poważny mętlik w głowie, muszę się wygadać i posłuchać
      mądrych rad Jak to napisać w dużym skrócie....
      na rocznych podyplomowych poznałam faceta (żonaty -żonę zna jakieś 15 lat. z
      5lat teraz po ślubie, teraz 3 letnia córka), jakoś nawet za dużo ze sobą nie
      rozmawialiśmy ... i na koniec studiów w styczniu była impreza pożegnalna...po
      której się całowaliśmy... coś takiego przeżyłam pierwszy raz.... zadzwonił
      jakieś dwa, trzy tyg. później. Od tamtej pory bardzo często rozmawialiśmy
      przez telefon, pisaliśmy maile(nic zdrożnego, z dużą dawka humoru), ani razu
      się nie spotkaliśmy. Po roku jego żona przeczytała te maile, jemu kazała
      zerwać ze mną kontakty, do mnie napisała, że rozwaliłam jej małżeństwo. Więc
      jej odpisałam, że nas nic nie łączy. Mieliśmy zerwać kontakt ale on nie
      chciał. Więc dalej maile, telefony, smsy w nocy. Spotkaliśmy się pierwszy raz
      w kwietniu rok temu (ponad rok od pamiętnej imprezy). I od tamtej pory
      szaleństwo. W czerwcu rok temu ona przyłapała go jak wieczorem dzwonił w
      piwnicy. Nakłamał jej, że dzwonił do jakiejś koleżanki. Kazała mu się
      wyprowadzić (mieszkanie jego). Więc się wyprowadził, wtedy się przespaliśmy
      pierwszy raz. Pytał czy ma zostawić żonę i córkę. Nie miałam siły. On wrócił
      do domu. A my dalej tkwiliśmy tak jak wcześniej. 2 miesiące później żona
      przeczytała kolejne maile. Właściwie to tylko jakieś dwa, z których nie
      wynikało, ze mamy romans. Wyrzuciła go z domu. Znowu zadzwoniła do mnie, że
      jej córka nie ma ojca itp. Powiedziałam jej, że nie mamy romansu (właściwie
      nie wiem czemu tak powiedziałam). Parę dni później zadzwoniła do mnie jego
      matka (bardzo wierząca, praktykująca), zapytała czy chodzę do kościoła i żebym
      przestała spotykać się z jej synem, bo jej synowa jest najlepsza na świecie.
      Po tych wszystkich akcjach stwierdziłam, że koniec z tym, niech wraca do żony,
      do córki. Wrócił. Twierdził, że dla córki zrobi wszystko, że od samego
      początku czuł, że to małżeństwo nie przetrwa, że to taki marazm. Ale ze mną
      chciał dalej mieć kontakt. Jakoś więc dalej to trwało. Maile zostały
      ograniczone, bo już po nocach nie pisał, smsy nocne też. W październiku ona
      się wyprowadziła, bo on jej nie kocha. Z mieszkania firanki pozbierała, kołdry
      itd. Wróciła po kilku dniach bo dziecko tęskniło. W listopadzie wróciła z
      jakieś imprezy w nocy i zobaczyła w telefonie połączenie ode mnie do niego.
      Rano zabrała córkę i pojechała do jego matki. Matka jego zadzwoniła do mnie,
      ze jedzie do moich rodziców i ona nie pozwoli na to, żebym była z jej synem.
      Jej siostra zawiozła je razem z dzieckiem do moich rodziców. Ja akurat byłam u
      rodziców, ale nie zeszłam do nich, wszystko jednak słyszałam. Więc debatowali,
      że mamy romans. Moja mama się wkurzyła i zadzwoniła do niego, żeby przyjechał
      i zabrał swoją matkę i żonę. Przyjechał, wyszli razem a on później nie
      mieszkał 5 tygodni w domu. Wrócił na święta. My uzgodniliśmy, że nie będziemy
      się widywać. Po sylwestrze wszystko wróciło do normy. Ona znowu wyprowadziła
      się przed świętami wielkanocnymi. Teściowa jego ich jakoś pogodziła i wróciła.
      W połowie maja on się wyprowadził, bo ona znowu zaczęła gadki, ze jej nie
      kocha, nie przytula itd. Wrócił po dwóch tyg. bo ona chciała a on miał dosyć
      mieszkania na walizkach. I teraz najważniejsze.... 3 tyg. temu ona znalazła
      jakąś kartę startową w portfelu. Kupił ją kiedyś, żeby do mnie dzwonić. Jak
      pytała go co to za karta to jej nie powiedział. Dwa tygodnie temu zrobiłam
      test ciążowy. Wyszedł pozytywny. Był zaskoczony ale pytał co zrobimy, ja
      głupia powiedziała, że co mamy robić każde z nas ma swoje życie, że dam sobie
      radę. Parę dni później miał jechać z nią i dzieckiem nad morze. Przyznał się
      jej, ze do mnie dzwonił z tej karty. Ona powiedziała, ze nie pojedzie z nim
      nad morze i nie będzie udawała, że jest ok. Pojechała z siostrą. Ja w
      międzyczasie zrobiłam test krwi, 4 tydzień. Mimo to pojechał dwa dni później z
      chrześniakiem do nich nad morze. Ona nad morzem się rozpłakała, żeby jej nie
      opuszczał. Wrócił w środę. Ona przez telefon poprosiła żeby się wyprowadził i
      powiedziała mu, ze szkoda, że nie zobaczy jak ich córka idzie do i Komunii
      Świętej. Wieczorem przyjechał do mnie. Jeszcze się kochaliśmy. W czwartek
      znalazł mieszkanie. Ona wróciła wieczorem i on został w domu. W piątek do
      niego zadzwoniłam po pracy, to mnie odrzucał. oddzwonił po paru minutach,
      umówiliśmy się za pół godz. I on powiedział, ze powiedział wszystko żonie,że
      miał romans, będzie miał dziecko, że wraca do domu i ona przyjęła to
      spokojnie. Była w lekkim szoku. Powiedziałam mu, że nagle mogą się jego
      marzenia spełnić a on nie chce spróbować. Że chce wrócić do domu , do którego
      nie chciał wracać, do żony o której mówił, że jest suk.. . że nagle co żonę
      pokochał. Powiedział, że na pewno nie tak jak mnie. Przez rok twierdził, że
      jej nie kocha, ze przyzwyczajenie itd. Na odchodne powiedział, że mnie kocha i
      żebym uważała na siebie i ze powinnam się cieszyć, bo będę miała dziecko z
      kimś kogo kocham. To było tydzień temu w piątek. W nocy spałam dwie godz.
      Stres olbrzymi. Poszłam do znajomego lekarza to powiedział, żebym uważała na
      siebie bo to wpływa źle na ciąże. Wróciłam do domu i zadzwoniłam do niego. To
      wyskoczył do mnie z tekstem, ze próbuje wyrzuty sumienia w nim wzbudzić. Więc
      mu powiedziałam, ze każdy normalny człowiek miałby wyrzuty sumienia
      zostawiając kobietę swojego życia w ciąży. Nawet jak nie chce z nią być to
      pomógłby jak dla człowieka. Że mój były facet jak się dowiedział to stwierdził
      że jest gnojem. To powiedział, że on sobie nie życzy żebym rozmawiała z kimś
      na jego temat. To była nasza ostatnia rozmowa. W poniedziałek tylko mu
      napisałam smsa, że niech swoim rodzicom mówi kiedy chce (bo najpierw ja miałam
      powiedzieć swoim). Nie odpisał. Od tamtej pory zero kontaktu. Minął ponad
      tydzień. Tydzień temu napisałam mu maila to nawet na pocztę nie wchodził, bo
      znam jego hasła. Nawet na naszej-klasie mnie zablokował , chociaż nie miał
      mnie i tak w kontaktach. Cały czas twierdził, że kocha, że tęskni ... nawet to
      czułam.... a teraz .... cisza.... tak jakbym dla niego nie istniała....siedzi
      sobie w domu, z kochaną żoną, z córką i nie myśli co ja robię, jak wyniki,
      nic... Mam ochotę zadzwonić w tyg. zapytać co on zamierza. A jak miałam tylko
      test to zapytałam go , czy dziecko będzie miało jego nazwisko to powiedział,
      że za wcześnie na takie rozmowy...
      "Kurcze, Kotek....Kocham Cię...gdy sobie wyobrażam, że Ciebie nie
      ma............. nie potrafię.........po prostu............
      Uwielbiam Cię Skarbek...Buziaczki**" tak wyglądały jego maile. Co
      robić....?? Straciłam wiarę w niego jak w człowieka.Uważałam, że to moja druga
      połówka. Miłość mi przeszła tydzień temu w sobotę. Całe uczucie jakie było.
      Nie mogę tylko się pogodzić z tym, że zachował się tak.
      • marylka111111 Re: ROMANTYCZNA HISTORIA:) 18.12.12, 17:48
        nie jestem naiwna tylko byłam uncertain głupia niestety też bo wierzyłam w kłamstwa
        generalnie może być i ku przestrodze kochankom... smile nie ma znaczenia, w tym przypadku ku przestrodze żonie, na początku zdradzał ją ze mną, potem mnie z nią, teraz znowu szuka wrażeń, nie mój problem smile generalnie założyłam post bo doskonale pamiętam jak bodajże On99 rok temu pisał, że znowu zacznie zdradzać... miał rację

        • trinity_0308 Re: ROMANTYCZNA HISTORIA:) 26.12.12, 17:52
          marylka111111 napisała:

          > generalnie założyłam post bo dosk
          > onale pamiętam jak bodajże On99 rok temu pisał, że znowu zacznie zdradzać... mi
          > ał rację
          >

          Tak niestety bywa bardzo często. A najbardziej przykre jest to, gdy faceci zaczynają zdradzać już kilka lat po ślubie, romans wychodzi na jaw, żona wybacza. Po kilka latach historia się powtarza itd. Niestety trudno zapomnieć i co zrozumiałe atmosfera w domu jest coraz gorsza. W końcu on odchodzi, bo ma już dość kwaśnej żony i często żyje sobie szczęśliwie, a ona zostaje sama. I żałuje, że nie zakończyła tego małżeństwa po pierwszej zdradzie, ale czasu nie da się cofnąć.
          • aroden za glupote ktos placi... 26.12.12, 17:59
            pol biegyd gdy paci ten co glupoty narobil...
            gorzej gdy placi druga strona...

            ale rzeczwiscie GLUPIM trzeba byc, gdy po pierwszej wpadce nie potrafi sie zorganizoawac nastepnej zdrady tak, by nie wpasc...

            Nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz...
          • chyba.ze Re: ROMANTYCZNA HISTORIA:) 26.12.12, 20:57
            trinity_0308 napisała:

            A najbardziej przykre jest to, gdy faceci zacz
            > ynają zdradzać już kilka lat po ślubie, romans wychodzi na jaw, żona wybacza

            Jeszcze głupsza jest kochanka z którą pan zdradza żonę.
            Biedna myśli sobie, że misio robi to "dla niej" i jego nieuczciwość jej nie dotyczy.
            Naiwniara.
            • aroden ciagla proba zohydzania kochanek... 26.12.12, 21:16
              chyba.ze napisała:
              Jeszcze głupsza jest kochanka z którą pan zdradza żonę.
              > Biedna myśli sobie, że misio robi to "dla niej" i jego nieuczciwość jej nie dot yczy.

              Bywa i tak pewnie...
              Jednak ja znam przypadki, ze kobieta jest w danym momencie sama, dany mezczyzna jej sie po prostu podoba i chce troche z nim pobyc - nie majac zbytnich zludzen.

              Patrz na to pozytywnie.
              • chyba.ze Re: ciagla proba zohydzania kochanek... 26.12.12, 21:27
                aroden napisał:

                > Jednak ja znam przypadki, ze kobieta jest w danym momencie sama, dany mezczyzna
                > jej sie po prostu podoba i chce troche z nim pobyc

                Ok
                ale
                między panem "wolnym" a "zajętym" jest pewna subtelna różnica.
                Ten pierwszy nikogo nie oszukuje.
                • aroden Re: ciagla proba zohydzania kochanek... 26.12.12, 21:40
                  chyba.ze napisała:
                  między panem "wolnym" a "zajętym" jest pewna subtelna różnica.
                  > Ten pierwszy nikogo nie oszukuje.

                  I co z tego - skoro intencje wobec kobiety maja takie same (czyli zadne) ?

                  Dlugo, bo do 30-tki bylem wolny, bo zwiazki mnie po prostu nie interesowaly...
                  Kobiety z ktorymi sie zadawalem, w wiekszosci na cos liczyly.
                  - To sie czuje...
                  Czy mialem kazdej robic wyklad i mowic, ze malzenstwo mnie nie interesuje ?
                  Nie pytaly - co dalej ? - to i nic nie mowilem...
                  A przeciez formalnie tez je oszukiwalem , nie rozbijajac ich nadziei i iluzji...
                  • chyba.ze Re: ciagla proba zohydzania kochanek... 27.12.12, 11:25
                    aroden napisał:

                    > I co z tego - skoro intencje wobec kobiety maja takie same

                    Dużo z tego.
                    Pan wolny może się wiązać z kim chce i niezależnie od intencji zachowuje swoistą klasę.
                    • trinity_0308 Re: ciagla proba zohydzania kochanek... 27.12.12, 13:28
                      chyba.ze napisała:

                      > aroden napisał:
                      >
                      > > I co z tego - skoro intencje wobec kobiety maja takie same
                      >
                      > Dużo z tego.
                      > Pan wolny może się wiązać z kim chce i niezależnie od intencji zachowuje swoist
                      > ą klasę.

                      Czyli jeśli wolny oszukuje swoją partnerkę zapewniając ją o swoich planach założenia rodziny z nią, mimo że nie ma takiego zamiaru, to jest OK?
                      • chyba.ze Re: ciagla proba zohydzania kochanek... 27.12.12, 13:38
                        trinity_0308 napisała:

                        > Czyli jeśli wolny oszukuje swoją partnerkę zapewniając ją o swoich planach zało
                        > żenia rodziny z nią, mimo że nie ma takiego zamiaru, to jest OK

                        Autor postu na który bezpośrednio odpowiedziałam niczego NIE obiecywał, więc nie ma mu czego zarzucać.
                        Chciały panie z nim się spotykać- ich business smile
                        • trinity_0308 Re: ciagla proba zohydzania kochanek... 27.12.12, 14:12
                          chyba.ze napisała:

                          > Autor postu na który bezpośrednio odpowiedziałam niczego NIE obiecywał, więc ni
                          > e ma mu czego zarzucać.
                          > Chciały panie z nim się spotykać- ich business smile

                          To zupełnie tak samo, gdy żonaty mężczyzna spotyka się z kochanką, jedynie dla chwilowej przyjemności obojga. On jej niczego nie obiecuje, ona niczego sobie nie obiecuje i traktuje związek z nim, jako chwilową przygodę. I wszyscy są szczęśliwi, pod warunkiem, że się żona nie dowie.
                        • aroden thanks for your recognition :) 27.12.12, 14:17
                          chyba.ze napisała:
                          Autor postu na który bezpośrednio odpowiedziałam niczego NIE obiecywał, więc ni
                          > e ma mu czego zarzucać.
                          > Chciały panie z nim się spotykać- ich business smile


                          Hollender, dzisiaj jestem tu bardziej moralny, niz Ty...
                          Otoz formalnie niczego nie obiecywalem, ale slepy , by zauwazyl, ze byly to "normalne" dziewczyny i spotykaly sie nie glownie dlatego, ze byly mna oczarowane, ale raczej dlatego, ze na cos liczyly (bo to - taki typiczny facet "po szkolach", nie garbaty, co nie pije i nie pali...)

                          Wydawalo im sie , ze to dobry material na ojca i tatusia...
                          Tylko, ze to ani mi bylo w glowie.
                          Przeciez nie bede sie glosno kazdej chwalil, ze mam z ich punktu widzenia jedna wade:
                          "BABIARZEM" jestem (takim cwanym, udajacym skromnego chloptysia...)

                          I owszem, w moim odczuciu oszukiwalem je.
                          Az to oszustwo weszlo mi w krew i zostalo do dzisiaj, wiele lat po slubie smile))
      • chyba.ze Jak Maleństwo się chowa? 18.12.12, 18:28
        > Autor: marylka1111

        . Dwa tygodnie temu zrobiłam
        > test ciążowy. Wyszedł pozytywny

        Alimenty Misio płaci chociaż regularnie?
    • malena34 Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 18.12.12, 19:43
      to moj maz sie znow uaktywnil?wink))
      dobrze, wychodzisz za maz, mozecie teraz w pelni sie oddac romansom. on z mezatka a ty z zonatymsmile
      oj..tak frywolnie taksmile
      BTW a dlaczego ku przestrodze zonom? historia lubi sie powtarzac, a zony juz bogatrze w doswiadczenia nie podejmuja tych samych decyzji...uwierz mi. I po raz kolejny zapytuje, dlaczego kobiety innym kobietom zycza zle. Kazda z nas, czy zona czy kochanka ma uczucia, nie chce byc oszukiwana i zdradzana...
      Mal
    • czy-ktos-widzial-dziubdziuba ku przestrodze kochankom 18.12.12, 22:15
      Niestety głupota ludzka nie zna granic i totalnie poraża - ludzie w większości się na błędach nie uczą, tylko nagminnie je powtarzają.


      jak wygląda zakończenie romansu
      marylka11111 01.01.11, 22:58 Odpowiedz
      witam wszystkich w Nowym Roku....
      wiedziałam, że kiedyś przyjdzie taki dzień , że wejdę tutaj żeby napisać jak to się skończyło miałam bardzo dużo wpisów i pewnie niektóre osoby to ciekawi....
      a więc... mój exkochanek wyprowadził się pod koniec sierpnia, wynajął mieszkanie od kuzyna... czasami się widywaliśmy, później coraz częściej... koleżanki mnie przestrzegały, żebym w to się znowu nie pakowała.... ale na początku znowu zaczął, że mnie kocha, że weźmie rozwód, że jeszcze będę miała dziecko.... i wiecie co głupia uwierzyłam, trochę może z wygody bo sama w domu fiksowałam, z czasem zaczęłam zostawać na noc.... i znowu uczucia moje odżyły... wydawało się że jakoś się poukłada.... 1 grudnia musiał się wyprowadzić, bo brat chciał więcej kasy...nawet wspomniał żebyśmy coś razem wynajęli.... potem zaczął się wycofywać, że kasy nie ma.....i wyprowadził się do mamusi... i zaczęło się sypać, zaczął mieć czas raz, dwa razy w tyg po jakiejś nędznej godzinie.... święta spędził z żoną oddzielnie, sylwestra jeszcze też, dzisiaj w dzień jeszcze rozmawialiśmy, smsa mu wysłałam, że mam doła, że nie radzę sobie z tym wszystkim, nie odpisał, komórki teraz ma wyłączone i wiem, że wieczorem wrócił do żony... bez słowa wyjaśnienia.... jaki jest blians tego.... kochanka zostaje z niczym, żona zawsze zostaje z dziećmi, kochanek z żoną a jak tak go nie chce to z kochanką... a kochanka zawsze sama na koniec ze złamanym sercem.....
      jestem wrakiem człowieka..........na własne życzenie.......... i dopiero teraz do mnie dociera, że on nigdy nie kochał tylko chciał zwyczajnie pobzykać na boku. Boli jak cholera..... najgorsze jest to, że moja historia nie będzie przestrogą dla innych, każdy musi się sam sparzyć.... mam nadzieję, że za parę miesięcy napiszę Wam, że poznałam jakiegoś wolnego faceta i jestem szczęśliwa.... bardzo mi teraz brakuje drugiego człowieka bardzo

      Podsumowanie, polecam wszystkim kochankom
      marylka111111 02.01.12, 22:24 Odpowiedz
      ku przestrodze To trwało do wczoraj Od lutego mieszkaliśmy razem, fajnie się układało, praktycznie zero kłótni. Niby fajnie ale cały czas pamiętałam jak mnie potraktował jak się dowiedziałam, że jestem w ciąży. Boże Narodzenie razem. Sylwestra chciałam spędzic z przyjaciółkami i zobaczyc jego reakcję. Kręcił nosem ale powiedział, że pójdzie do brata. Rano zadzwoniła jego żona, że córka jest chora, pojechał, przyjechał po 17 o 19 wychodził bo córeczka prosiła, żeby tatuś spędził z nią Sylwestra. Powiedziałam, że dla mnie to tak jakby spędzał z żoną sylwestra. Powiedział ze mała pójdzie wcześnie spac a on pojedzie do brata i zadzwoni do mnie. W międzyczasie jak był oczywiście wylądowaliśmy w łóżku. Czuły i w ogóle. Pojechał, nie zadzwonił, komórka wyłączona.... o 2 w nocy zadzwoniłam do jego żony. To była najlepsza rzecz jaką zrobiłam w życiu,a przynajmniej podczas życia z nim. Okazało się ze się przespali bo córka poszła wcześnie spac, na drugi dzień świąt też. Dzisiaj jego żona napisała smsa, więc trochę poesemesowałyśmy. I dowiedziałam się że w ogóle lądowali w łóżku I było tak super. Wiem, że podkolorowała z tym super sexem podczas sylwestra, bo znam jego możliwości. Chciała mi dowalic. Więc jej powiedziałam, ze kiedyś powiedział, ze przy niej myślał że jest impotentem. Tyle mojego. Oczywiście wczoraj telefon jego matki z wyzwiskami, telefon do moich rodzicow. Ze mną jak dzwoniłam w nocy nawet nie chciał gadac. Napisał tylko smsa że nie mamy o czym rozmawiac, że jest draniem i w poniedziałek zabierze rzeczy. Że nie zsaługuje na żadną z nas, ze stracił wszystko, że jego przeznaczeniem jest samotnośc (hehehe kiedyś po takim tekście byłoby mi go szkoda). Wczoraj napisałam, ze chce klucze od mieszkania. Odpisał żebym przyjechała pod blok jego siostry. Zajechałam, otworzył drzwi samochodu, dał klucze, ani cześc , nic i zatrzasnął drzwi. Twarz taka zacięta, że masakra. Wkurzony bo jak ja mogłam zadzwonic, cztery lata robił ze mną co chciał a ja zadzwoniłam.Wczoraj zabrałam swoje rzeczy. W mieszkaniu zostawiłam tylko prezenty od niego. Zapomniałam o bransoletce, którą dostałam na święta. Chciałam podjechac pod "nasze" mieszkanie i zostawic mu za szybą samochodu ale stwierdzilam ze mam to gdzies. I zaniosłam do kosza Dzisiaj napisał, zebym przywiozła mu klucze. Ani czy mogłabym ani czy mogę. Zapytałam, czy po takiej podłosci nie ma odwagi spojrzec mi w twarz. Napisał, że nie ma. Co mu napisałam w jeszcze dwóch smsach to moje, ale że generalnie że mnie bardzo skrzywdził,żeby wiedział chociaż i tak ma to gdzieś, smsy bez wulgaryzmów. Jeszcze wczoraj miałam ochotę spotkac się z nim w mieszakaniu i mu to wygarnac. Dzisiaj już nie. Odwiozłam klucze, byłam z koleżanką. Nie doszedł do samochodu. Wyszłam, rzuciłam klucze na chodnik i powiedziałam, ze tyle jest wart. Odjechałam. Jego mina ... ponoc bezcenna, nie widziałam. I tyle dla mnie po czterech latach jest wart mój były kochanek. Ideał, druga połówka, kotuś. Smsy dzisiejsze z jego żoną... były jak terapia. Nie wiem ile było w nich prawdy, na pewno co jakiś czas ją bzykał. I wiecie co kiedyś był taki czas że nie chciałam żeby wrócił do żony, dzisiaj nie ma to dla mnie znaczenia. Nie chciałabym byc na jej miejscu. Do wczoraj wierzyłam ze jest uczciwy, ale zawsze wiedziałam ze nie wybaczę mu zdrady Na początku jak mieszkał z nią, to niby było inaczej, bo są razem blablala więc pewnie sypiają mało kiedy ale sypiają. Ale skoro mieszkał ze mną i poszedł do innej, nigdy I wiecie co teraz czuję ulgę. Olbrzymią ulgę. Trzeba było jeszcze tego roku żeby to skończyc. Rok temu nie spałam po nocach. Dzisiaj mi się spało świetnie. Może będę miała jakieś gorsze momenty ale nowy rok zaczęłam z czystą kartą Szczęście w nieszczęściu. I jeżeli drogie koleżanki zaczynacie romansowac to powiem wam jedno... idźcie w drugą stronę. A jeżeli facet tak bardzo kocha to niech się najpierw rozwiedzie. Bo może i niektórym kochankom się zdarza, że facet zostawi żonę. Ale niewiele ma to "szczęście". Ja zmarnowałam cztery lata, wierząc w to że będziemy razem. I nie mam zamiaru zmarnowac nawet jednego dnia więcej na romans z zajętym facetem. I powiem wam jeszcze coś, w większości na tym forum są kobiety, które mają problemy albo z kochankami albo z mężami. Kobiety, które są szczęśliwe ze swoimi facetami nie piszą na forum. Jak zaczęłam tu pisac , to w momencie kiedy było źle a nie jak fruwałam, i mam nadzieję, ze może jednej z Was, ktora czyta posty innych kobiet z nadzieją że faceci zostawiają żony, a jak nie zostawiaja to z nią będzie inaczej ta wiadomośc pomoże odejśc. Dla mnie on byl ideałem. A tak naprawdę to było jedne wielkie kłamstwo. Na szczęście jest to za mną i tego Wam życze.
      • agus-ia76 Re: ku przestrodze kochankom 19.12.12, 10:23
        fajnie marylka! cieszę sie razem z Tobą, że się poukładało i jesteś szczęsliwa smile
        Powodzenia i Wesołych Świąt smile smile smile
    • 4dorotka Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 19.12.12, 11:06
      Przeczytałam twoją historie,nie miałaś łatwo,ale każdy zdradzający facet to dupek.Nie szanuje ani kochanki ani zony.Ciesze sie ,ze jestes teraz szczęśliwa.Nigdzie nie doczytałam co z dzieckiem,byłaś z nim w ciąży ?
      • ssssuper_kochanka Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 20.12.12, 10:36
        4dorotka napisała:

        .Nig
        > dzie nie doczytałam co z dzieckiem,byłaś z nim w ciąży ?

        Ciąża się zepsuła i bachor się nie urodził.
        Tak trinity, to był bachor. Takiego samego urodzisz ty jak zajdziesz w ciążę. big_grin
        • chyba.ze Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 20.12.12, 11:20
          ssssuper_kochanka napisał(a):

          > Ciąża się zepsuła i bachor się nie urodził.

          Dziecko jest dzieckiem- anyway niczemu nie zawiniło- można Mu współczuć położenia i rodziców ale jest godne szacunku.
          Przesadziłaś uncertain
          • ssssuper_kochanka Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 27.12.12, 11:51
            chyba.ze napisała:

            > Dziecko jest dzieckiem- anyway niczemu nie zawiniło- można Mu współczuć położen
            > ia i rodziców ale jest godne szacunku.
            > Przesadziłaś uncertain

            Ależ skąd?
            Odpłaciłam pięknym za nadobne.
            Niech te szmaciary nazywają twoje dzieci bachorami, a ty ich bachory biednymi dziećmi. Nie mama nic przeciwko temu.
            big_grin
            • trinity_0308 Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 27.12.12, 13:31
              ssssuper_kochanka napisał(a):

              > chyba.ze napisała:
              >
              > > Dziecko jest dzieckiem- anyway niczemu nie zawiniło- można Mu współczuć p
              > ołożen
              > > ia i rodziców ale jest godne szacunku.
              > > Przesadziłaś uncertain
              >
              > Ależ skąd?
              > Odpłaciłam pięknym za nadobne.
              > Niech te szmaciary nazywają twoje dzieci bachorami, a ty ich bachory biednymi d
              > ziećmi. Nie mama nic przeciwko temu.
              > big_grin

              I właśnie dlatego ty nigdy nie powinnaś była mieć dzieci, bo i tak wychowasz je na paskudnego bachory, a w przyszłości pasożyty nic nie wnoszące do społeczeństwa.
        • marylka111111 Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 26.12.12, 17:36
          ale jadu masz w sobie, współczuje
      • marantisa Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 20.12.12, 10:42
        Współczuję, ale nie autorce, tylko... zonie i ich dziecku... Jaki koszmar taka nachalna lafirynda Marylka może zafundować rodzinie. Jak podła osobą trzeba być, zeby wchodzić z buciorami w czyjeś zycie? Patologia!!!
        • marylka111111 Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 26.12.12, 17:34
          ja też współczuje żonie i ich dziecku męża i tatusia , który zgotował im takie życie, jeszcze chwila a znajdzie sobie kolejną kochankę , taka rodzina to jest patologia
          • marantisa Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 27.12.12, 10:23
            Patologia to taka szmata, która nie ma w sobie odrobiny przyzwoitosci, żeby nie rozkraczać nóg przed cudzym mężem i ojcem! Spotkała cie za to kara!
            Gdyby nie było takich pań myslących pochwą a nie głowa nie miał by ów mąż z kim zony zdradzać. Okazja czyni zlodzieja...
    • mijo81 Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 25.12.12, 22:08
      Mam nadzieję, że marylkę spotka to samo co sama zrobiła tej kobiecie
      • marylka111111 Re: historia lubi się powtarzać...ku przestrodze 26.12.12, 17:30
        a ja mam nadzieję, że mijo81 spotka to na co zasłużyła smile bo tak naprawdę to każda krzywda wyrządzona drugiemu człowiekowi wraca smile nie boję się smile wiem jak to było i najwidoczniej dzisiaj mam to na co zasłużyłam smile

        a jeżeli chodzi o przyszłość to biorę poprawkę na to, że może być tak, że mój mąż zdradzi mnie z inną, aczkolwiek nie będę obwiniać kochanki smile to mąż ma pamiętać o tym, że ma żonę, której przysięgał wierność, zdrada nie bierze się znikąd, facet musiałby być totalnym s.... żeby zdradzać dla sportu

        • aroden Nie deprecjonuj romansow. 26.12.12, 17:45
          marylka111111 napisała:
          facet musiałby być totalnym s.... żeby zdradzać dla sportu


          Nie deprecjonuj romansow . Dla sportu, to sie, bedac wolnym, obraca panienki,
          gdy sie ten sport lubi.

          Bedac zonatym, to jest to zbyt klopotliwe, by robic to tylko dla sportu.
          Romans - to cos wiecej, to chec przezycia czegos nowego.
          Gdyz jak sie chce TYLKO dla sportu - to sie po prostu idzie do Agencji, gdzie ryzyko wpadki (wobec zony) jest bliskie zeru.
          • ssssuper_kochanka Re: Nie deprecjonuj romansow. 27.12.12, 11:56
            aroden napisał:

            > Gdyz jak sie chce TYLKO dla sportu - to sie po prostu idzie do Agencji, gdzie r
            > yzyko wpadki (wobec zony) jest bliskie zeru.

            Ale w agencji za bzykanie trzeba zapłacić, a głupia i naiwna kochanka da za darmo. Wystarczy jej tylko dobrą bajeczkę opowiedzieć. big_grin
            • aroden Re: Nie deprecjonuj romansow. 27.12.12, 14:21
              ssssuper_kochanka napisał(a):
              Ale w agencji za bzykanie trzeba zapłacić, a głupia i naiwna kochanka da za darmo.
              Wystarczy jej tylko dobrą bajeczkę opowiedzieć. big_grin

              Nie znalem takich , niestety...
              Nad kazda trzeba bylo sie sporo napracowac, a i troche pieniedzy tez poswiecic,
              chocby na obiady w restauracji i drobne upominki...
              Per saldo - to wcale taniej niz Agencja nie wychodzi...
              Tyle , ze ciekawsze przezycia daje.
              • trinity_0308 Re: Nie deprecjonuj romansow. 27.12.12, 14:33
                Nie wiem czy słusznie robisz rozwiewając złudzenie żon odnośnie tego kim są kochanki dla ich mężów. Żony i tak są pokrzywdzone w tym układzie, więc może niech przynajmniej żyją sobie w swej błogiej nieświadomości i wierzą, że to tylko one są wartościowe, a kochanka nic nie znaczy i ... nic nie kosztuje smile
                • aroden Formalnie masz racje, ale... 27.12.12, 14:41
                  trinity_0308 napisała:
                  Nie wiem czy słusznie robisz rozwiewając złudzenie żon odnośnie tego kim są koc
                  > hanki dla ich mężów. Żony i tak są pokrzywdzone w tym układzie, więc może niech
                  > przynajmniej żyją sobie w swej błogiej nieświadomości i wierzą, że to tylko on
                  > e są wartościowe, a kochanka nic nie znaczy i ... nic nie kosztuje smile

                  Formalnie masz racje...
                  Tylko, ze ja egoista i egocentryk jestem i mam gdzies Interes zon - zwlaszcza nie moich.
                  Natomiast mile wspomnienia warto sobie Swiatecznie odswiezyc i Mlodz przy tym nauczac
                  - jak postepowac roztropnie smile
                • str-ess Re: Nie deprecjonuj romansow. 27.12.12, 16:09
                  trinity_0308 nie gubisz sie w tych nickach! To juz nie rozdwojenie a rozpoczwarzenie jaźni, 5 czy 6 twoje wcielenie!
                  Puszczalska kobieto opamietaj się! Żaden facet nie napisze o swojej zonie złego słowa, chyba że to jakaś patologiczna pijaczyna. Natomiast kochanka to dla nich tylko ścierwo, tańsza o ile nie darmowa opcja prostytutki!
                  • trinity_0308 Re: Nie deprecjonuj romansow. 27.12.12, 16:21
                    str-ess napisała:
                    > Żaden facet nie napisze o swojej zonie złeg
                    > o słowa, chyba że to jakaś patologiczna pijaczyna. Natomiast kochanka to dla ni
                    > ch tylko ścierwo, tańsza o ile nie darmowa opcja prostytutki!

                    I tak właśnie na tym forum twierdzą (nie)zdradzane żony i mężczyźni (?), którzy nigdy nie mieli kochanek.
                    Czyli ci, którzy na ten temat nie mają bladego pojęcia smile

                    Zaś mężczyźni, którzy mieli kochanki i same kochanki wszak na ten temat nie mają bladego pojęcia i się mylą, bo.... ty tak twierdzisz?

                    Wiesz co? Zazdroszczę ci trochę twej naiwności. Takie życie we mgle musi mieć swoje uroki.
                    • str-ess Re: Nie deprecjonuj romansow. 27.12.12, 16:44
                      Znam temat z licznych opowieści kolegów z uczelni, pracy, znajomych! Temat dość wstydliwy dla zdradzaczy i mało przyjemny! Opinie o paniach- LAFIRYNDACH są mało kulturalne! To wam tylko się wydaje, ze jesteście kochane, adorowane a spotkania "romantyczne" ... a prawda jest taka, że panowie szukaja niezobowiązującego, szybkiego seksu, najlepiej za friko!
                      • trinity_0308 Re: Nie deprecjonuj romansow. 27.12.12, 16:52
                        To dowodzi jedynie, że masz fatalnych kolegów smile
                        Ci koledzy z uczelni to już na studiach byli żonaci i zdradzali? Czy rozpoczęli tę działalność nieco później, ale nadal utrzymujesz z nimi kontakt, żeby wysłuchiwać opowieści o ich kochankach, których bardzo nie lubią, nie cenią i nie szanują, ale mają ku chwale swoich cudownych żon?
                      • facettt musisz sie przeprosic z mamusia... 27.12.12, 16:57
                        str-ess napisała:

                        > Znam temat z licznych opowieści kolegów z uczelni, pracy, znajomych! Temat dość
                        > wstydliwy dla zdradzaczy i mało przyjemny!

                        - w ogole sie nie wstydze, a co do przyjemnosci - to mozesz pozazdroscic... smile

                        musisz sie przeprosic z mamusia: wpedzila Cie w stresy podajac Ci falszywe informacje o zdradzaczach i ich kochankach.

                        a prawda jest taka, że panowie szukaja niezobowiązującego, szybkiego seksu, najlepiej za friko!

                        - ani on szybki, ani niezobowiazujacy, a koszty tez sa nie mniejsze, niz pojscie do Agencji.
                        Tyle tylko, ze komfort psychiczny wiekszy, bo ma sie interpersonalny kontakt z drugim, znanym Ci czlowiekiem.

                        Slowem, drogie dziewcze - musisz wziac repete u mamusi.
                        • mijo81 Re: musisz sie przeprosic z mamusia... 27.12.12, 21:52
                          Koleżance się mylą pojęcia .... nie odróżnia cizi wyrwanej do pukania od kobiety, z którą się jest w związku pozamałżeńskim
                          • ssssuper_kochanka Re: musisz sie przeprosic z mamusia... 02.01.13, 10:53
                            mijo81 napisał:

                            > Koleżance się mylą pojęcia .... nie odróżnia cizi wyrwanej do pukania od kobiet
                            > y, z którą się jest w związku pozamałżeńskim

                            A to jest jakaś różnica?
                            big_grin
                            • marylka111111 nie pozabijajcie się :) 02.01.13, 19:31
                              hmmm kochankowie, którzy mają żony...
                              ostatni bal sylwestrowy ... przy stoliku para, gdzie ukochany mężuś zdradził raz na wyjeździe do stanów a raczej miał kilumiesięczny romans, żona wybaczyła bo córka, bo coś tam, chodzili do poradni, mija jakiś czas, kolejny romansik ... koleżanka z pracy, żona wybaczyła, że niby ostatni raz mu wybacza itd., kazała mu zmienić pracę.... wszystko pięknie, ładnie... i co on zrobił w noc sylwestrową? zaproponował randkę (żona tańczyła obok!) innej kobiecie .... a potem będzie (nie w tym konkretnym przypadku), że to kochanka rozbija rodzinę, że zabiera dziecko ojcu itd.
                              ps.nie da się rozbić szczęśliwej rodziny i prawdziwej miłości, żadna wyrachowana kochanka nie ma takiej mocy smile więc przestańcie tutaj rzucać mięsem smile niestety jak raz zdradził zrobi to kolejny raz, tylko będą zmieniać się kochanki (lub kochankowie) i im łatwiej żona wybaczy tym szybciej to zrobi
                              • mijo81 Re: nie pozabijajcie się :) 02.01.13, 20:59
                                Kolejna, która próbuje zrzucić z siebie odpowiedzialność .... po tu tu przychodzicie na forum?
                              • 4dorotka Re: nie pozabijajcie się :) 02.01.13, 21:27
                                marylka111111 napisała
                                > ps.nie da się rozbić szczęśliwej rodziny i prawdziwej miłości, żadna wyrachowan
                                > a kochanka nie ma takiej mocy smile więc przestańcie tutaj rzucać mięsem smile nieste
                                > ty jak raz zdradził zrobi to kolejny raz, tylko będą zmieniać się kochanki (lub
                                > kochankowie) i im łatwiej żona wybaczy tym szybciej to zrobi

                                To prawda i tu się z tobą zgadzam.Jak ktoś kocha to nie zdradza.
                              • laila_7 Re: nie pozabijajcie się :) 03.01.13, 17:38
                                Bardzo typowe, każdy facet, który raz zdradził, zdradzi raz kolejny, no chyba że znajdzie kobietę, z którą będzie szczęśliwy i będzie chciał tylko jej.
                            • mijo81 Re: musisz sie przeprosic z mamusia... 02.01.13, 20:58
                              ssssuper_kochanka napisał(a):

                              > mijo81 napisał:
                              >
                              > > Koleżance się mylą pojęcia .... nie odróżnia cizi wyrwanej do pukania od
                              > kobiet
                              > > y, z którą się jest w związku pozamałżeńskim
                              >
                              > A to jest jakaś różnica?
                              > big_grin

                              Jest .... drastyczna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja