Dodaj do ulubionych

Może Wy kochanki mi wytłumaczycie?

04.07.13, 14:47
Dlaczego mój mąż nie chce rozwodu pomimo posiadania kochanki?
Mówi mi; uważam że to niepotrzebne
Wydaje mi się ,że tą biedną dziewczynę "robi w konia" .Wiem ,że ona chciałaby wyjaśnienia tej sytuacji.Na co liczy?
Obserwuj wątek
    • sabbbinka Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 04.07.13, 15:17
      Na co liczy, ona czy zona ??? przecież nie musi wyrażać zgody na rozwód , każda strona ma prawo złożyć pozew ,może być orzeczonym z jego winy … może ona nie chce go na stałe różnie bywa w życiu może być ta może być inna następna…a co z kobietą która wie ,że zdradza i że będzie zdradzał i tylko pyta ?

      Woody Allen: "Różnica miedzy seksem i miłością jest taka, że seks rozładowuje napięcie, a miłość je wywołuje."

    • facettt My kochankowie wytłumaczymy :) 04.07.13, 18:27
      ja_panikara napisała:

      > Dlaczego mój mąż nie chce rozwodu pomimo posiadania kochanki?

      - a po hollere ma chciec ?
      ja tez zawsze chcialem miec Zone (matke dzieciom) i kochanki - od czasu do czasu..

      > Mówi mi; uważam że to niepotrzebne

      - i ma racje.

      > Wydaje mi się ,że tą biedną dziewczynę "robi w konia" .Wiem ,że ona chciałaby w
      > yjaśnienia tej sytuacji.Na co liczy?


      - No tego nie wiem. to juz Problem kochanek.
      uwazam, ze wobec kochanki powinno sie byc uczciwym i nie robic jej niepotrzebnych zludzen.
      ja tak zawsze postepowalem i... w koncu same odchodzily...
        • rach.ell Re: My kochankowie wytłumaczymy :) 04.07.13, 21:09
          ja_panikara napisała:

          > Ale nie dodałam że życie ze mna obecnie to nie sielankabig_grin Facet obecnie sprząta
          > , gotuje i nie chce rozwodu. To w co on gra? I nie piszcie proszę,że jest mu w
          > ygodnie bo wszelkich "wygód" go pozbawiłam.

          nie przesadz, nie przeciagaj struny bo on moze sie w koncu wkurzycsmile

            • rach.ell Re: My kochankowie wytłumaczymy :) 05.07.13, 10:06
              ja_panikara napisała:

              > To jak się wkurzy może w końcu zoriętuje się o co mu chodzi?
              na to tez sprobuje ci odpowiedziecsmile czlowiek potrzebuje milosci i czulosci, dotyku, pieszczot i intymnosci, ewentualnie, jesli facet ma duze libido a nie chce zarznac zony to wtedy znajduje sobie kochanke, on kochanki nie kocha, on kocha zone, kochanke eksploatuje, czasami troche sie tez i do kochanki przywiazuje ale jest to ulotne. Wiecej zyskasz jesli dasz mezowi spokoj, kochaj go tez, nie wyrzucaj go z lozka bo jesli z 'nie dosc' zrobisz teraz 'nic' to on tego nie wytrzyma i zacznie byc dla ciebie nieprzyjemny. ja tego doswiadczam z drugiej strony, ja jestem w wieku, w ktorym, jesli sie uczesze, to na jedna noc moge sie jeszcze wydac atrakcyjnasmile perspektywa zycia bez bycia przytulana i calowana jest dla mnie nie do wytrzymania wiec korzystam z ostatnich chwil kiedy moge to jeszcze dostac nawet jesli jest to falsz, jest to nieprawda, nie ma w tym nic z milosci i jesli jego zona powie 'dosc' to sie po prostu skonczy, wiem jednak ze im gorzej robi mu jego zona w domu tym czesciej on do mnie dzwoni. To czy ktos cie kocha zalezy w zyciu od szczescia, jak na loteri, twoj maz pewnie bardzo cie kocha, masz to, masz jego milosc, nie psuj tego dla siebie samej.
        • facettt wszystko prawidlowo. 05.07.13, 15:35
          ja_panikara napisała:
          > Ale nie dodałam że życie ze mna obecnie to nie sielankabig_grin Facet obecnie sprząta
          > , gotuje i nie chce rozwodu. To w co on gra? I nie piszcie proszę,że jest mu w
          > ygodnie bo wszelkich "wygód" go pozbawiłam.


          wszystko prawidlowo. gdy wracalem od kochanki - to zawsze robilem wszystko , o co zona poprosila. w koncu ma sie dobry Humor - to niech i Slubna ma coz z zycia i ode mnie.
        • vera_lake Re: My kochankowie wytłumaczymy :) 10.07.13, 08:05
          Widocznie bardzo Cię kocha i nie może bez Ciebie żyć. Zniesie każde poniżenie i brak "wygód" - swoją drogą o jakich wygodach mowa? Brak seksu? Mam nadzieję, że nie jesteś jedną z tych kobiet, która traktują seks jako "nagrodę".
          • ja_panikara Re: My kochankowie wytłumaczymy :) 11.07.13, 19:28
            Oczywiście ,że nie. Chodziło mi o to ,że ktoś z dyskutujących napisał coś w tym sensie, że facetowi jest wygodnie. Kochanka zapewnia rozrywkę w łóżku, a żona opierunek.
            Cóż ja jako żona tego nie zapewniamsmile I to był ten "brak wygód"
      • rach.ell Re: My kochankowie wytłumaczymy :) 04.07.13, 21:19
        facettt napisał:

        > - No tego nie wiem. to juz Problem kochanek.
        > uwazam, ze wobec kochanki powinno sie byc uczciwym i nie robic jej niepotrzebny
        > ch zludzen.
        > ja tak zawsze postepowalem i... w koncu same odchodzily...

        a ja strasznie potrzebuje zludzen, ja bardziej tych zludzen potrzebuje niz samego bzykania (no moze tutaj troche przesadzilam..) Przeciez i tak nikt w to nie wierzy wiec chyba mozna troche sie pooszukiwac? co? ja sama nawet prosze zeby mnie klamal! szkoda tylko ze on ma taka kiepska pamiec, bywa niekonsekwentny.
          • rach.ell Re: My kochankowie wytłumaczymy :) 05.07.13, 08:22
            ja_panikara napisała:

            > Może mu się już kobiety mylą? Nie pamięta co naobiecywał i nagadał,żonie , a co
            > Tobie?big_grin
            widzisz, jesli kogos kochasz to kazdy szczegol jego zycia, jego rzeczywistosci jest dla ciebie wazny, cenny, jesli kupilam sobie papuszke falista i on uslyszal jej skrzeczenie w trakcie rozmowy telefonicznej ze mna i stwierdzil 'ach, rzeczywiscie, przeciez ty masz papuzke' to znaczy ze on ma w dupie co ja mam i robie w moim zyciu, zwlaszcza jesli zapomina imienia mojego psasmile troche zartuje, to sa blahe przyklady, tylko przyklady bo ja kiedy kocham to pamietam wszystkosmile kiedy jednak mialam powazny kryzys w domu i powiedzialam ze nie wiem co robic, ze chcialabym wrocic do kraju a on odpowiedzial ze lepiej jesli zostane bo tam gdzie jestem jeszcze jakos sobie poradza a w Polsce przepadne i dzieci tez to od wtedy wiem ze on mnie nie kocha i los moj i moich dzieci go nie dotyka i jesli cokolwiek by sie stalo on nam pozwoli 'utonac' mimo wszystko potrzebuje zeby mi mowil ze mnie kocha i ciesze sie kiedy pyta o dzieci i udaje zainteresowanie tym co robimy, nawet jesli wiem ze ma to w dupie inaczej nie moglabym sie z nim kochac a potrzebuje sie kochac, w lozku jednak musze wierzyc ze on mnie kocha, inaczej nie dam rady, potrzebuje tych klamstw jak wina czy srodka nawilzajacego.
      • ja_panikara Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 05.07.13, 17:35
        Taaaaa...smile ! Nie wiem kim jesteś, żoną, czy kochanką, ale wiedz ,że oni nie kochają żadnej!
        Mają tylko własne cele, które realizują. Manipulują i jedną stroną i drugą.Jedna słyszy; z żoną już nic prócz kredytu i wspólnego mieszkania mnie nie łączy. Druga strona słyszy; zgłupiałem, to był błąd, nigdy cię nie przestałem kochać.
        • facettt no i prawidlowo. 06.07.13, 01:51
          ja_panikara napisała:
          > Taaaaa...smile ! Nie wiem kim jesteś, żoną, czy kochanką, ale wiedz ,że oni nie ko
          > chają żadnej!
          > Mają tylko własne cele, które realizują. Manipulują i jedną stroną i drugą.Jedn
          > a słyszy; z żoną już nic prócz kredytu i wspólnego mieszkania mnie nie łączy. D
          > ruga strona słyszy; zgłupiałem, to był błąd, nigdy cię nie przestałem kochać.

          no i prawidlowo.
          w koncu o realizacje wlasnych Interesow chodzi, co ?
          z tym ze zona ma nieco wieksze prawa.
          w koncu czlek sie zeni, gdyz chce miec dzieci i rodzine.
          i gdy baba nie marudzi i nie zauwaza istnienia kochanki - to Swiat jest w porzadku.
            • rach.ell Re: no i prawidlowo. 06.07.13, 08:39
              ja_panikara napisała:

              > No nie wiem....Obecnie dla mego męża świat jest bardzo nie w porządku.
              > Wychodzę z wniosku; jak coś się nie podoba-odejdź. A on ; uważam ,że nie jest t
              > o konieczne smile

              bowiem dla niego wszystko byloby w porzadku gdybys nie marudzila, w zasadzie to ty musisz powiedziec sobie samej ze jesli cos ci sie nie podoba to odchodzisz i to z jego winy, mu to wisi nawet jesli pol dnia musi sprzatac, kaz mu jeszcze gotowac i prac i prasowac, tez pewnie sie zgodzi bo mu dobrze z wami dwiema.
              • facettt i dalsze wsio pawilno 06.07.13, 20:58
                czyli nadal wszystko prawidlowo.

                rach.ell napisała:
                > bowiem dla niego wszystko byloby w porzadku gdybys nie marudzila,

                - toc o tym pisze...

                w zasadzie to ty musisz powiedziec sobie samej, ze jesli cos ci sie nie podoba to odchodzisz
                > i to z jego winy, mu to wisi nawet jesli pol dnia musi sprzatac, kaz mu jeszcze
                > gotowac i prac i prasowac, tez pewnie sie zgodzi bo mu dobrze z wami dwiema.

                - podzial obowiazkow moze byc najwyzej po polowie.
                jezeli Szanowna Pani zechce przerzucic wiekszosc obowiazkow na meza, a ten sie nie zgodzi
                - to rozwod bedzie z JEJ WINY.

                ERGO: siedziec cicho, nie robic awantur i poprosic, ze jak juz musi miec kochanke
                - to by ochodzil sie z nia dyskretnie.
                • ja_panikara Re: i dalsze wsio pawilno 07.07.13, 08:48
                  facettt napisał:

                  > czyli nadal wszystko prawidlowo
                  > ERGO: siedziec cicho, nie robic awantur i poprosic, ze jak juz musi miec kochan
                  > ke to by ochodzil sie z nia dyskretnie.

                  No i nie prawidłowo. Typowe męskie bezmyśleniesad
                  Tak to ja mogę podejść gdy A. pan przepisze wszystko na nasze dzieci, lub
                  B. podda się kastracji.
                  Gdy to zrobi, może jej używać ile chce.!

                  Po co mi i moim dzieciom klopot w postaci spłacanie bękartów?smile
                  • facettt zarty - zartami, ale bez zlosliwosci , please. 07.07.13, 18:13
                    odpisalem niejakiej Rachel, a nie Tobie - czego zrobic sie nie da.
                    wiec prosze uprzejmie - nie zarzucaj mi bezmyslenia

                    gdyz nie bronie tu niczyjej strony - a tylko stwierdzam, ze rozwod Twemu mezowi
                    moze byc nie na reke.

                    Tu nie forum kobieta, a ja nie jestem kobieta, ani moralista - bym cokolwiek ocenial, czy (jakiejkolwiek) kobiecie cos doradzal.

                    jezeli juz cos doradzam - to raczej mezczyznie w ramach solidarnosci plemnikow smile
                      • facettt Drogie Dziewcze... 08.07.13, 18:05
                        ja_panikara napisała:

                        > Jeśli odpisałeś Rachel, to dlaczego piszesz cyt"..jezeli Szanowna Pani zechce p
                        > rzerzucic wiekszosc obowiazkow na meza, a ten sie nie zgodzi
                        > - to rozwod bedzie z JEJ WINY..."

                        - Drogie Dziewcze: ja tu jestem GLOWNYM rozdajacym tego foro...
                        powinnas zatem znac me zasady.
                        - a jedna z nich jest: - z mezatkami sie nie zadaje.
                        Anie w realu, ani w virtualu nawet (w sensie chocby zwyklej dyskusji)

                        - Co nie oznacza, ze dla potrzeb dyskusji z Rachel nie moge CYTOWAC innych - w tym wypadku Ciebie.

                        Dla jasnosci zatem: nie byla to proba zaczepki Twojej szanswnej osoby.

                        > Rachel jest kochanką!, więc jaki rozwód z jej winy? smile

                        - tlumacze wiec Rachel, co zona moze zrobic - a czego nie moze...
                        by kochanka wiedziala czego sie moze spodziewac, a czego nie.

                        > Dlatego odebrałam tą część jako adresowaną do mnie.Pozdr

                        No juz dobrze... Drogie dziewcze...
                        PS. tesz mam zone i tez sie nie rozwodze - bo mi sie to nie oplaca smile
                      • rach.ell Re: zarty - zartami, ale bez zlosliwosci , please 09.07.13, 15:09
                        ja_panikara napisała:

                        > Rachel jest kochanką!, więc jaki rozwód z jej winy? smile
                        tak na marginesie: ja jestem tez zonasmile) a moj maz ma kochanke smile ja moge w obie strony porad udzielacsmile powiem ci tez ze facettt ma racje, przyznaj ze gdyby twoj maz byl nieco dyskretniejszy to tak by cie to nie draznilo ze sie puszczasmile
                        • wiemwszytko Re: zarty - zartami, ale bez zlosliwosci , please 11.07.13, 07:12
                          rach.ell napisała:

                          > tak na marginesie: ja jestem tez zonasmile) a moj maz ma kochanke smile
                          Aż dziwne że sama siedzisz z takim meżem a innym rozwod doradzasz. Jakas popaprana jesteś skoro nie przeszkadza ci że mąż cię zdradza. Malo tego akceptujesz jego zachowanie i sama postępujesz podobnie. Jakie z was malżeństwo? Tylko na papierze. Dlaczego się nie rozwiedziesz z niewiernym mężem? Dlaczego się nie wyprowadzisz od niego? Dlaczego akcetpujes jego zachowanie? Nie przeszkadza ci co robi twoj mąż. Pewnie jesteś jego utrzymanką i służącą. A może boisz się iśc do sądu bo wiesz że przegrasz. Jeżeli masz dzieci to powinni ci je zabrac i umieścic w domu dziecka bo tam je lepiej wychowają niż prożni i bezmyślni rodzice ktorzy wzajemnie się nie sznują.
                            • ssssuper_kochanka Re: nie viesz wszystkiego :) 12.07.13, 10:11
                              wiemwszytko napisał(a):

                              Jeżeli masz dzieci to powinni ci je zabrac i umieśc
                              > ic w domu dziecka bo tam je lepiej wychowają niż prożni i bezmyślni rodzice kto
                              > rzy wzajemnie się nie sznują.

                              Co ty chrzanisz?
                              Tacy zajebiści rodzice to przekażą dzieciom same sssuper wartości XXI wieku.

                              facettt napisał:

                              > ale viem, ze lubisz bredzic.

                              Też tak uważam. Nie ma to jak szybki seks w tataraku, gdzie gacie wiszą na krzaku. Co nie?

                              > a poviedz mi...
                              > milosc na Skarpie Plockiej moze byc dla Cie wyzwaniem ?

                              Ojj facet uważaj, bo robię się zazdrosna.
                            • wiemwszytko Re: nie viesz wszystkiego :) 13.07.13, 09:36
                              facettt napisał:

                              > ale viem, ze lubisz bredzic.
                              Sam bredzisz jak potłuczony i w tych bredniach ostro się gubisz.

                              > a poviedz mi...
                              > milosc na Skarpie Plockiej moze byc dla Cie wyzwaniem ?
                              Podobno meżatek nie ruszasz a ja już jestem żona od kilku miesięcy.
                          • rach.ell Re: zarty - zartami, ale bez zlosliwosci , please 11.07.13, 16:10
                            wiemwszytko napisał(a):

                            > rach.ell napisała:
                            >
                            przede wszystkim dorosly czlowiek sam musi wiedziec co robi, co dla siebie samego bez wzgledu na innych uwaza za korzystne. ja szanuje mojego meza za bardzo duzo rzeczy, za to co w zyciu zdzialal, jedynie bycie przykladnym mezem mu sie nie udalo, moj maz zas szanuje to co ja robie w zyciu a to nie ma wiele wspolnego z pozyciem malzenskim, ja wrecz odradzam rozwod z powodu zdrady, to godne politowania jesli najwazniejszym co dwojga ludzi laczy to pozycie seksualne i problem na tej plaszczyznie doprowadza od razu do rozejscia sie, chyba ze juz naprawde nic innego w zyciu nie masz tylko to lozko i tylko za to chcesz byc szanowana? wspolczuje.
                            • ja_panikara Re: zarty - zartami, ale bez zlosliwosci , please 12.07.13, 19:39
                              Wiesz, tak naprawdę da się inaczej. Ale ja obecnie stosuję jedno , jedyne kryterium; Czy ja tego chcę, czy mi się to opłaca? Reszta niech spada!!!!
                              Zauważam pewne fakty, takie jak np. manipulowanie męża kochanką, czy próby manipulowania mną ale w gruncie rzeczy co mnie to obchodzi. Sobą manipulować nie daję a ona to naprawdę dorosła osoba, nie dziecko. Zaryzykowała, przegrała, obecnie ma niewielkie szanse na ułożenie sobie życia. Moje życie teraz jest inne, więcej w nim realnego spojrzenia, cynizmu
      • ja_panikara Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 06.07.13, 16:25
        Oj , chyba jesteś dosyć młodą osobąsmile Z jednej strony zazdroszczę Ci możliwości odwrócenia na pięcie i ujęcia się honorem.
        Z drugiej doradzam,że honor czasami za dużo kosztuje i trzeba walczyć o swoje.
        Uważasz,że powinnam ująć się honorem i zostawić to na co pracowałam wiele lat jakiejś innej kobiecie? Niby dlaczego? Niech on odejdzie do małego wynajmowanego mieszkankasmile
        • rach.ell Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 06.07.13, 19:51
          ja_panikara napisała:

          > Z drugiej doradzam,że honor czasami za dużo kosztuje i trzeba walczyć o swoje.
          > Uważasz,że powinnam ująć się honorem i zostawić to na co pracowałam wiele lat j
          > akiejś innej kobiecie?
          bo to trzeba nie tylko uniesc sie honorem i obrocic na piecie ale uniesc sie honorem, obrocic na piecie i pojsc do prawnika.
    • gk-63 Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 07.07.13, 13:26
      ale po co mu rozwód,obie o sobie wiecie,obie to tolerujecie-jak widać związki trwają....,,Wydaje mi się ,że tą biedną dziewczynę "robi w konia"..żadna kochanka która odpoczątku wie że facet jest żonaty nie jest robiona w konia.Dorosły człowiek zdaje sobie sprawę że jeżeli jest w związku źle to się z niego ,,wychodzi"przed znalezieniem zastępstwa.Wchodząc w relacje z ,,zajętym"partnerem szans na ,,wyrwanie "go wrednej ślubnej/emu są 50/50.Obiecywał żone-nie dotrzymał to skąd wniosek że dotrzyma kochance???Rozwód jest mu niepotrzebny bo....niczego nie zmienia a trochę z nim zachodu.WY to tolerujecie.Jak będzie chciał się wyprowadzić to to zrobi/bez rozwodu/jak nie będzie chciał być gosposią to przestanie.Może tak jak ty nie chce podzielić się dorobkiem.Kochanka nie zawsze chce zostać służącą czasem wystarcza jej niezależność i partner na randki.
    • ja_panikara Re: Zwrot sytuacji! 07.07.13, 18:07
      Mężulo twierdzi,że zerwali ze sobą i już nie ma ochoty na żadne związki damsko-męskie !
      Panienka została w wieku 38 lat sama !
      Mi nic do tego, ale ja na jej miejscu miałabym do niego pretensję,że ją łudził.
      • gk-63 Re: Zwrot sytuacji! 07.07.13, 19:32
        > ,,Mi nic do tego, ale ja na jej miejscu miałabym do niego pretensję,że ją łudził."-najważniejsze że ciebie nie łudził,był szczery,uczciwy,wierny a wszystko co mówił o związku z kochanką było tak samo prawdziwe jak wasze małżeństwo.I tego się trzymaj na dalszej drodze wspólnego życia.
        • adeela Re: Zwrot sytuacji - nie sądzę 07.07.13, 19:51
          A to dobre: „...najważniejsze że ciebie nie łudził,był szczery,uczciwy,wierny...”, nie ma to jak poczucie humoru!
          Jak można tkwić w czymś takim z człowiekiem – wrogiem, który ma Ciebie za nic i podobnie, jak Ty przeliczył, że mu się nie opłaca (!!) niczego zmieniać, więc zostaje, do następnego razu oczywiście, bo nie ma takiej opcji, żeby po tak udanej manipulacji żoną, następnego i kolejnych nie było. Kochanka była ewidentnie za stara, żeby móc skutecznie coś zwojować.
          A dzieci, co to dla nich za wzór, jak postępować, jak kalkulować i znieść każde świństwo, byle byłoby .... wygodnie. To wystarczy?
      • vera_lake Re: Zwrot sytuacji! 10.07.13, 08:13
        Może i ma pretensje a może Go po prostu kochała i nie kalkulowała tak jak Ty. A może było jej z Twoim chłopem wygodnie, wyjdzie z tego bagna i ma czystą kartę do ułożenia sobie życia.Byleby nie zawracał jej sobą głowy. Ty masz o wiele gorzej, bo zostajesz w tym układzie- cały czas z kochanką i analizowaniem jej.
      • ja_panikara Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 08.07.13, 10:30
        Ja...? Upokarzana? smile Dla mnie to możecie sobie jego zabrać, niech sobie z Wami poużywa.
        Pamiętam fragment jakiegoś filmu z Lindą, jego filmowa żona mówi; kochanie, ty nie jesteś pierwsza, ale nie licz ,że odejdzie do ciebie.Jest zbyt wygodny, za dużo straci.
        A tak już nie z filmu, on sobi pobzyka, Wy będziecie starsze, bardziej "doświadczone"
        Więc to może uczciwy układ? Bzykanko za doświadczenie.
        Zmieniam zdanie; nie zrobiłw ch...swoją kochankę, jej zostało 38 lat i doświadczenie
        A proponowałam by odszedł!!!smilesmilesmile
        • adeela Re: 08.07.13, 11:00
          Nie rozumiem Ciebie. Jesteś tak wyrachowana, że to przesłania Ci wszystko. A Twoje życie, a Twoje szczęście - gdzie w tym?
          Za chwilę będziesz stara i zgorzkniała i on będzie czasem z Tobą (myśląc o innej) i to ma być życie?
          • sabbbinka Re: 08.07.13, 12:36
            jakoś nie mogę uwierzyć, że autorka postu to realna osoba ...ale jeśli naprawdę to jej prawdziwe życie i słowa to naprawdę współczuję jej mężowi rodzinie ...nigdy nic bardziej żenującego nie czytałam sad

            "W sieci można udawać wszystko, z wyjątkiem tego, co się naprawdę liczy.
            Nie możesz udawać inteligencji, poczucia humoru ani błyskotliwości...
            złośliwości, przewrotności, ani całej reszty twojej paskudnej, fascynującej osobowości".
            Antonina Liedtke

            • ssssuper_kochanka Re: 08.07.13, 15:24
              sabbbinka napisała:

              > jakoś nie mogę uwierzyć, że autorka postu to realna osoba ...ale jeśli naprawdę
              > to jej prawdziwe życie i słowa to naprawdę współczuję jej mężowi rodzinie ...n
              > igdy nic bardziej żenującego nie czytałam sad

              A ja współczuję tej kochance, co zmarnowała 38 lat. To całe jej doświadczenie musi być zerowe, a ona sama mniej niż zero, skoro facet woli zostać z popapraną żoną, a kochanki nie chce już znać.
          • ja_panikara Re: 11.07.13, 19:44
            Wydaje Ci się,że zła wyrachowana żona stanęła na drodze Wielkiej Miłości a kochający mąż będzie do końca życia cierpiał i tęsknił a kochanką ?
            IleTy masz lat? Kto Ci w tak głupi sposób umeblował tą małą główkę?
            Wydaje ci się,że życie to Harlekin ?
            W dodatku piszę ,że od samego początku ZACHĘCAŁAM GO BY ODSZEDŁ DO KOCHANKI
            Dłaczego wg Ciebie nie chciał?
    • ja_kochanka Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 11.07.13, 23:04
      Skoro już wiesz, że chciałaby wyjaśnienia tej sytuacji ( od nie ? ) to zapytaj ją jeszcze na co liczy.

      Ja na przykład spotykałam się z żonatym facetem tak długo, aż nabrałam pewności, że jestem gotowa spędzić z nim resztę życia.
      Powiedziałam mu o tym i poprosiłam, żeby się zastanowił jakie od ma zamiary. Jeśli chce być ze mną, czekam na stosowne kroki, jeśli nie chce być ze mną pora zakończyć znajomość.

      Tydzień myślał i się namyślił smile

      Widać Twój maż się jeszcze nie namyślił, albo jego kochanka nie powiedziała mu czego chce.
      Ale nie martw się, pewnie z Tobą zostanie na dobre i na złe w tej sytuacji.
      • ja_panikara Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 12.07.13, 19:28
        Z tego co wiem, chodziło o to by mój mąż w końcu wybrał i został z jedną. Dopóki nic o tym nie wiedziałam tłumaczył kochance,że jeszcze nie wie, jeszcze myśli...Przedstawiał różne trudności.
        Dopiero gdy zorientowałam się, co się dzieje i zaproponowałam by odszedł, facet wybrał, ale nie kochankęsad.
        • facettt dupa - a nie facet 12.07.13, 20:03

          ja_panikara napisała:
          > Dopiero gdy zorientowałam się, co się dzieje i zaproponowałam by odszedł, facet
          > wybrał, ale nie kochankęsad.

          Dupa - a nie facet smile

          Od poczatku na tym foro tlumacze, ze facet , gdy sie bierze za kochanke powinien wiedziec:

          a) by czynic to dyskretnie, tak by zona sie nie zorientowala
          (lub przynajmniej nie miala dowodow)
          b) kochance nie robic iluzji. oczywiscie muvic, ze rozwiesc sie chcialbym, ale...
          (z powodow jak zawsze) nie moge...

          Tylko wtedy pcha sie ten TROJKOLOWY wozek do przodu - tak dlugo jak sie da, ale przynajmniej sobie i innym nie czyni sie rozczarowan i nie robi niepotrzebnych problemow...

          ______________________________
          nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz.


          • wiemwszytko Re: dupa - a nie facet 13.07.13, 10:09
            facettt napisał:

            > Dupa - a nie facet smile
            Odezwal się ten co szuka okazji na forum proponując każdej seks wirtualny.

            > Od poczatku na tym foro tlumacze, ze facet , gdy sie bierze za kochanke powinie
            > n wiedziec:
            >
            > a) by czynic to dyskretnie, tak by zona sie nie zorientowala
            > (lub przynajmniej nie miala dowodow)
            > b) kochance nie robic iluzji. oczywiscie muvic, ze rozwiesc sie chcialbym, ale.
            > ..
            > (z powodow jak zawsze) nie moge...
            Belkot za bełkotem. Widać że nie masz bladego pojęcia do czego jest zdolna wnerwiona i sfrustrowana kochanka znudzona czekaniem na rozwód który nigdy nie nastąpi bo facet chce ale nie może bo żona dzieci i kredyty. Taka baba chce dopiąc swego i idzie po trupach do celu. W pierwszej kolejnosci próbuje rozwalić malżeństwo faceta - swojego kochanka i powiadamia zonę o romansie licząc na to że jak żona się dowie to wywali meża z domu. Kochanka tylko na to czeka i szlachetnie przygarnie faceta pod swój dach. Nawet gotowa jest iśc do sądu zeznawać jako swiadek żeby rozwód był na 100%. Gorzej jak zona nie wywali z domu niewiernego męża a lbo mąż ubłaga zonę i zerwie z kochanką. Wtedy ze strony kochanki zaczyna się jazda na calego w postaci zawziętej walki o faceta zemsty + obowiązkowa krytyka żony że nie ma ambicji bo siłą trzyma chłopa w domu dla kasy i uczepiła się męża jak rzep psiego ogona.
            • facettt twoj belkot... 13.07.13, 17:08
              wiemwszytko napisał(a):

              > Belkot za bełkotem. Widać że nie masz bladego pojęcia do czego jest zdolna wner
              > wiona i sfrustrowana kochanka znudzona czekaniem na rozwód który nigdy nie nast
              > ąpi bo facet chce ale nie może bo żona dzieci i kredyty. Taka baba chce dopiąc
              > swego i idzie po trupach do celu. W pierwszej kolejnosci próbuje rozwalić malże
              > ństwo faceta - swojego kochanka i powiadamia zonę o romansie licząc na to że ja
              > k żona się dowie to wywali meża z domu. Kochanka tylko na to czeka i szlachetni
              > e przygarnie faceta pod swój dach. Nawet gotowa jest iśc do sądu zeznawać jako
              > swiadek żeby rozwód był na 100%. Gorzej jak zona nie wywali z domu niewiernego
              > męża a lbo mąż ubłaga zonę i zerwie z kochanką. Wtedy ze strony kochanki zaczyn
              > a się jazda na calego w postaci zawziętej walki o faceta zemsty + obowiązkowa k
              > rytyka żony że nie ma ambicji bo siłą trzyma chłopa w domu dla kasy i uczepiła
              > się męża jak rzep psiego ogona.

              twoj belkot nie ma sie nijak do mojego belkotu smile
              (kochanek mialem 4 sztuki przez Cwierc Wieku malzenstwa)
              i wszystkie romanse skonczyly sie szczesliwie i spokojnie smile

              Odsylam do mojego wontku : "jak bezpiecznie miec kochanki".

              - przypomne tylko krotko najwazniejsze:

              a) w romanse nie wskakuje sie "ad hoc"/z rozpedu - tylko bada spokojnie zdolnosc przyszlej kochanki do dyskrecji.
              b) kochance nie stwarza sie zadnych iluzji rozwodu mowiac :
              rozwiesc sie i chcialbym, ale nie moge z powodow jak zawsze...
              • ja_panikara Re: twoj belkot... 13.07.13, 17:39
                Niby zachowywał się wg Twoich przykazań. Kochance , twierdzi,że nic nie obiecywał, kochanka dyskretna, on teżsmile Niestety zawiódł przypadek i wszystko wyszło na jaw
                Panowie, którzy czytacie ww forum, tak to bywa!!
                • facettt ano... 13.07.13, 17:47
                  ja_panikara napisała:

                  Niestety zawiódł przypadek i wszystko wyszło na jaw
                  > Panowie, którzy czytacie ww forum, tak to bywa!!

                  No bywa, bywa, viem...
                  koledzy wpadali - ja nie...
                  na moim wontku "jak bezpiecznie miec kochanki" jest jeszcze lista niezbednych srodkow ostroznosci.
              • rach.ell Re: twoj belkot... 13.07.13, 18:05
                facettt napisał:

                > (kochanek mialem 4 sztuki przez Cwierc Wieku malzenstwa)
                > i wszystkie romanse skonczyly sie szczesliwie i spokojnie smile
                >
                i teraz sam z zona zostales, tak to juz jest, moja babcia mawiala (odnosnie dziadka) kiedy dziadek sie zestarzal: 'dupa siadl' cokolwiek by to mialo znaczyc i usmiechala sie znaczaco pod wasemsmile
                  • rach.ell Re: twoj belkot... 13.07.13, 18:16
                    ja_panikara napisała:

                    > Wyszło na to Facettt ,że jesteś "dupa siadł" smile
                    > Tylko dlaczego Rachelko masz babcię z wąsami?
                    to taki zart byl bowiem moj dziadek zarzucal babci brak kobiecosci, to nie byla latwa w obejsciu 'kobietka'smile i moj dziadek odkad pamietaj zeby zjesc sam musial sobie ugotowac i gotowal, gotowal...zupe sobie robil w wielkim garze i jeszcze sie szczycil ze umie i wcale babci nie potrzebujesmile
                    • ja_panikara Re: twoj belkot... 13.07.13, 18:28
                      Cóż mogę powiedzieć? Prawdopodobnie dziadek miał takie same rączki jak babcia, a więc takie same możliwości a`propos gotowania.A w dodatku najlepsi kucharze to podobno mężczyźnismile
                • facettt no tak to jsz jezd... 13.07.13, 21:10
                  rach.ell napisała:
                  > i teraz sam z zona zostales,


                  - no tak to jusz jezd... starosc nie radosc, prostata dokucza etc...

                  ale do dwoch z czterech bylych kochanek zawsze moge wpasc, kawe wypic i powspominac
                  to co dobre bylo smile
                  • rach.ell Re: no tak to jsz jezd... 13.07.13, 21:30
                    facettt napisał:

                    > - no tak to jusz jezd... starosc nie radosc, prostata dokucza etc...
                    >
                    ja to znam, czlowiek w koncu trzeszczec zaczyna, przed nie wina ale kawy sie trzeba napic mocnej ale chociaz jest co wspominac, wnukom jednak bym nie opowiadalasmile
                    ps. na prostate trzeba duzo pomidorow jesc, gdzies czytalamsmile
        • ja_kochanka Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 12.07.13, 20:10
          No ale w takim razie z czym masz problem. Mąż miał kochankę z jakiegoś tam powodu, ale nie chce się rozwodzić z jakiegoś tam powodu. Chce być z Tobą, a nie z tamtą kobietą.

          Ale jak to się ma do Twojego pytania z początku 'dlaczego mąż nie chce rozwodu'....
          To pewnie Ty wiesz lepiej niż my.
          Może Cię kocha. Może jest mu z Tobą dobrze na co dzień. Może oferujesz mu wiele rzeczy, które sprawiają, że chce przy Tobie trwać. Może lubi Wasze uporządkowane życie?

          Powodów są miliony dla których ludzie mogą być ze sobą.
          Jeśli on je widzi i Ty je widzisz, to jesteście razem. W czym problem?
          • ja_panikara Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 13.07.13, 17:46
            Próbuję zrozumieć, to chyba nic złego? Czasami wydaje mi się, że różni faceci potrzebują różnych podniet. Są tacy których kręci "owoc zakazany" i biorą sobie do tego kochankę. Są tacy których kręci odbycie stosunku, po innym mężczyźnie i uprawiają seks grupowy
            Jeszcze inni odczuwają satysfakcję jedynie podczas stosunku z trupem i ci mordują.
            A że ja "zwyciężyłam" w tej chorej rywalizacji? Nie łudzę się w przeciwieństwie do niektórych kochanek i żon. Zwyciężyła wygoda , a nie miłość. A będziemy razem dopóki będzie to dla mnie wygodne i korzystnesmile
        • adeela Re: to proste - nie masz nic 13.07.13, 12:23
          To, że zostawił kochankę wcale nie oznacza, że wybrał Ciebie, po prostu, (napisałam to wyżej) – 38 lat dla kochanki, to całkiem dużo, za dużo, by mogła coś ugrać.
          Żona już wie, zgadza się na powrót męża (!!), bardzo łatwo teraz będzie mu znaleźć znacznie młodszą dziewczynę i dopiero z nią zdecydowanie układać życie na nowo, wtedy żona będzie tylko meblem do przestawienia, który zresztą on przestawi bez żadnych skupułów, bo jak życie uczy, kto zdradził, będzie zdradzał, a mając przyzwolenie żony na powroty, wahania, nastroje, to po prostu marzenie każdego faceta, jak z tego nie skorzystać? zatem on ma czas i możliwość nowego ruchu, Ty nie masz nic oprócz swoich kalkulacji majątkowych - krótko mówiąc - Ty czas tracisz.
          • wiemwszytko Re: to proste - nie masz nic 13.07.13, 15:10
            adeela napisała:

            > To, że zostawił kochankę wcale nie oznacza, że wybrał Ciebie
            On żone wybrał już dawno temu - gdy sie z nią żenił a kochankę miał na boku jako odskocznię od dnia codziennego. Zapomnialas o jednym że to maz nie chce rozwodu.

            > Żona już wie, zgadza się na powrót męża (!!)
            Ale mąz nigdzie nie odszedł. Żył cały czas z żoną a chwilach wolnych bawił sie w ukryciu naiwna kochanką która liczyła na cud.

            bardzo łatwo teraz będzie mu znal
            > eźć znacznie młodszą dziewczynę i dopiero z nią zdecydowanie układać życie na n
            > owo, wtedy żona będzie tylko meblem do przestawienia, który zresztą on przestaw
            > i bez żadnych skupułów
            No proszę jaki jasnowidz wie co facet zrobi. Przyszłośc przewidujesz?

            > bo jak życie uczy, kto zdradził, będzie zdradzał
            W takim razie nowa kochankę też będzie zdradzał.

            zatem on ma czas i możliwość nowego ruchu
            > , Ty nie masz nic oprócz swoich kalkulacji majątkowych - krótko mówiąc - Ty cza
            > s tracisz.
            A on to pewnie młodzieniaszek lat mu ubywa i czasu nie traci. Żona nie ma możliwosci nowego ruchu bo jej pewnie kto zabronil. Może te kalkulacje majatkowe maja dla niej duże znaczenie. I na koniec dlaczego tak bardzo zależy ci aby to małżeństwo sie rozpadło?
            • adeela Re: 13.07.13, 15:31
              Autorka wątku napisała: „Tak to ja mogę podejść gdy A. pan przepisze wszystko na nasze dzieci, lub B. podda się kastracji. Gdy to zrobi, może jej używać ile chce.!
              Po co mi i moim dzieciom kłopot w postaci spłacanie bękartów?”
              i dalej: ” Ale ja obecnie stosuję jedno, jedyne kryterium; Czy ja tego chcę, czy mi się to opłaca? Reszta niech spada!!!!”

              Kochająca żona, czy zgorzkniała, wyrachowana kobieta? Ty widzisz jakiś związek poza interesami? Tego małżeństwa już nie ma, oni tylko trwają w oczekiwaniu na kolejny ruch pana, bo pani, jak napisała, nie zrobi nic.

              • ssssuper_kochanka Re: 14.07.13, 09:11
                adeela napisała:

                > Autorka wątku napisała: „Tak to ja mogę podejść gdy A. pan przepisze wszy
                > stko na nasze dzieci, lub B. podda się kastracji. Gdy to zrobi, może jej używać
                > ile chce.!
                > Po co mi i moim dzieciom kłopot w postaci spłacanie bękartów?”

                I ma rację. Skoro kochanka chce żonatego faceta, to niech zaczyna z nim wszystko od nowa, bo to co teraz mąż autorki posiada, to jest wspólny dorobek z jego żoną i po ich śmierci wszystko odziedziczą ich dzieci.

                > Kochająca żona, czy zgorzkniała, wyrachowana kobieta?

                Zdradzona kobieta i po jej stronie stoi prawo.

                Ty widzisz jakiś związek
                > poza interesami? Tego małżeństwa już nie ma, oni tylko trwają w oczekiwaniu na
                > kolejny ruch pana, bo pani, jak napisała, nie zrobi nic.

                A co według ciebie ma zrobić żona? Wyprowadzić się z własnego domu prosto pod most? Może jeszcze dzieci ma zabrać ze sobą?
                Na tak szlachetny ruch kochanka tylko czeka. Ona natychmiast skorzysta z okazji i chętnie zadomowi się w domu autorki.

                Małżeństwo jak najbardziej istnieje, bo brak jest rozwodu, mąż z żoną mieszkają razem i co najważniejsze - pan mąż nie chce rozwodu, szybciutko zakończył romans z kochanką.
                Czyżby wybrał, gdy żona się dowiedziała?
                Nie, on poczuł się zagrożony, więc piorunem zaczął myśleć głową, a nie penisem.
          • ja_panikara Re: to proste - nie masz nic 13.07.13, 17:50
            Ja nie mam żadnych złudzeń. Za to Ty żyjesz w świecie złudzeń. Myślisz ,że młody wiek to coś atrakcyjnego? Może i tak , ale tylko do uprawiania seksu. I najlepiej by panienka nie mówiła, bo każde otwarcie ust do z reguły żenada. Ot taka Iwonka na raz i won.
          • ssssuper_kochanka Re: to proste - nie masz nic 14.07.13, 09:57
            adeela napisała:

            > To, że zostawił kochankę wcale nie oznacza, że wybrał Ciebie, po prostu, (napis
            > ałam to wyżej) – 38 lat dla kochanki, to całkiem dużo, za dużo, by mogła
            > coś ugrać.

            A dlaczego 38 lat to za dużo dla kochanki?
            Jakoś jej wiek nie był przeszkodą, gdy mąż autorki uprawiał z nią seks. Widocznie była dla niego atrakcyjna, bo przecież facet nie bzykałby odpychającej, starej baby do której czuje jedynie obrzydzenie i wstręt.
            Skąd wiesz ile lat ma mąż autorki?
            Może dla niego 38 letnia kochanka to młoda laska.
            • adeela Re: to proste 14.07.13, 13:19
              Z pewnością kochanka była młodsza lub nawet znacznie młodsza od żony, (która nb. o 38 latce pisze dziewczyna), natomiast wyraźnie ta różnica nie była na tyle szokująca, by dla niej zmieniać swoje życie.
              Seks a budowanie nowej rodziny to dwie różne sprawy, stąd uważam, że atrakcyjność fizyczną, o którą chodzi starszym panom, zapewniają jedynie młode kobiety.
              I od razu odpowiadam na ostatni wpis autorki wątku – w pewnym wieku panom wcale nie chodzi o partnerkę do rozmów, wręcz przeciwnie, uważają, że zaczynając nowe życie z młodą osobą będą oprócz ewidentnych korzyści seksualnych mogli ją wychować, podporządkować, zmienić w swoim życiu wszystko, co im nie pasowało i żeby było jeszcze śmieszniej – nowe dzieci też planują.
              • ssssuper_kochanka Re: to proste 15.07.13, 09:46
                adeela napisała:

                > i żeby było jeszcze śmieszniej – nowe dzieci też planują.

                No to faktycznie jest śmieszne, jak dziecko zamiast fajnego ojca ma niedomagającego dziadka i nie sądzę, żeby był to pomysł starszych panów - to nowe i młode żony mocno naciskają na dziecko, które często w wieku szkolnym staje się pół sierotą.
                • wiemwszytko Re: to proste 15.07.13, 10:27
                  ssssuper_kochanka napisał(a):

                  > No to faktycznie jest śmieszne, jak dziecko zamiast fajnego ojca ma niedomagają
                  > cego dziadka i nie sądzę, żeby był to pomysł starszych panów - to nowe i młode
                  > żony mocno naciskają na dziecko
                  i dopinaja swego siłą zachodząc w ciązę a później nagle im kolba odbija i wszyscy w koło zaczynają przeszkadzać: stary schorowany mąż male dziecko dziecko meża z poprzedniego małżęństwa sąsiedzi i każdy kto pojawi się w zasięgu wzroku bo młodej nowej żonie przystojny kochanek sie marzy a nie stary pryk któremu trzeba pampersy zmieniać bo o własnych siłach do kibla dojść nie może. Tak wygląda to cale wychowanie starego meża. Przy drugiej młodej żonie musi wszystko sie podobać nawet to czego nie cierpi bo jak nie to w domu starców wyląduje a rogami ściany i okna poprzebija.
                  • leniuszek4 Re: to proste 15.07.13, 13:54
                    wiemwszytko napisał(a):

                    > stary pryk któremu trzeba pampersy zmieniać bo o własnych siłach do kibla dojść nie może.

                    Pampersy to tak raczej po 80 lub i później, a my tu chyba mówimy o kolesiach 40+
                    To nim przyjdzie czas na pampersy możma mieć jeszcze 40-50 lat super wspólnego życia.
                    Poza tym jednak większość osób dożywa swych lat w pełnej sprawności, więc wybieganie do takich tematów trochę nie ma sensu. No chyba że chce się obrzydzić potencjalnej kochance swojego męża, to i jak najbardziej.
    • hsnk57 Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 15.07.13, 15:04
      Tak czytam i doopa. kłamiesz!
      38 lat kochanka to ile Ty masz 58?
      Tak z całości wychodzi: ja się na doopie rozsiędę i wykastruje chłopa i zabiorę mu wszystko. A i jeszcze poczekam na emeryturę. Kijem bym Cię nie ruszył.
      Ja chłop i wdowiec.
      Taka sama jak te spod latarni - za kasę.
    • carmen500 Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 15.07.13, 23:16
      To może ja też dorzucę trzy grosze. Ja mojemu sprawę postawiłam jasno. Na początku znajomości zapytałam, czy jest szansa aby z nim być jako jego kobieta. Odpowiedział mi, że nie, ponieważ ma dzieci i nie chce niszczyć rodziny. Miałam dać sobie z nim spokój, ale to on nakręcał spotkania a ja nie miałam i nie mam nikogo poza nim. Na co liczę teraz? Na chwile uniesienia, na jego wsparcie, które mi daje w trudnych chwilach, na miłe spotkania, rozmowę, pomoc, którą mi okazuje, gdy nie ma przy mnie nikogo i na to, że po prostu jest. Jakkolwiek, ale jest. Na to liczę teraz, a kiedyś w niedalekiej przyszłości mam nadzieję, że spotkam w końcu tego jedynego wolnego, który będzie choć trochę podobny do niego.
      • vera_lake Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 16.07.13, 08:10
        Spotkasz, spotkasz. Tylko małe szanse są na to kiedy się jest w "psudo" związku z żonatym. A potem wstyd przed samą sobą i przed facetem,który może i CHCE , że było się w czymś takim, godząc się na tak niewiele. Teraz dopiero rozumiem znaczenie słów, że jak facet chce być z kobietą bo ją kocha - to nie ma przeszkód, reszta to ściema.
        • carmen500 Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 16.07.13, 11:06

          > Spotkasz, spotkasz. Tylko małe szanse są na to kiedy się jest w "psudo" związk
          > u z żonatym. A potem wstyd przed samą sobą i przed facetem,który może i CHCE ,
          > że było się w czymś takim, godząc się na tak niewiele.

          A niby dlaczego małe szanse na spotkanie? Ja się z tym liczę, mam czas dla siebie, mam też wielu przyjaciół, wychodzę w różne miejsca więc nigdy nie wiadomo gdzie spotka się tego jedynego . A wstyd przed sobą i facetem? A niby dlaczego i z jakiego powodu? Ja nikomu nie przyrzekałam wierności przed ołtarzem, a tym bardziej konkubinie mojego.
        • facettt ja cie krence... 16.07.13, 12:11
          vera_lake napisała:
          > Spotkasz, spotkasz. Tylko małe szanse są na to kiedy się jest w "psudo" związk
          > u z żonatym.

          - a to zwiazek z zonatym PSUJE - a nie rozwija. ?

          A potem wstyd przed samą sobą i przed facetem,który może i CHCE ,
          > że było się w czymś takim, godząc się na tak niewiele.

          - normalna kolej zycia, ale paczemu wstyd ?...

          Teraz dopiero rozumiem znaczenie słów, że jak facet chce być z kobietą bo ją kocha
          - to nie ma przeszkód, reszta to ściema.

          - dziecie. z kobieta mozna byc , bo sie np. lubi seks...
          slyszalos cos o tym ?
          • vera_lake Re: ja cie krence... 16.07.13, 14:36
            > - a to zwiazek z zonatym PSUJE - a nie rozwija. ? - żonatego rozwija- kobietę niekoniecznie, w każdym razie nie zawsze tę wolną.
            - normalna kolej zycia, ale paczemu wstyd ?... - napisałam dlaczego.
            > - dziecie. z kobieta mozna byc , bo sie np. lubi seks...
            > slyszalos cos o tym ? - być czy bywać? Często dlatego kochankowie "bywają " ze swoimi kochankami. Ja mówię o czymś innym- Tobie się najwyraźniej wszystko kojarzy- erotoman gawędziasz?
            • facettt Ty mnie nie krencisz... 17.07.13, 21:14
              vera_lake napisała:
              > > - a to zwiazek z zonatym PSUJE - a nie rozwija. ? - żonatego rozwija - ko
              > bietę niekoniecznie, w każdym razie nie zawsze tę wolną.

              - a to ciekawa konstatacja.. .mezczyznie to sluzy, a kobiecie nie...
              to moze nie pchac sie w uklad, ktory szkodzi ?

              > - normalna kolej zycia, ale paczemu wstyd ?... - napisałam dlaczego.

              - nie, nie napisalas.

              > > slyszalos cos o tym ? - być czy bywać?

              - no wlasnie.
              jest - to sie mezem.
              kochankiem to sie BYWA. to chyba jasne ?

              Tobie się najwyraźniej wszystko kojarzy - erotoman gawędziasz?

              na tym foro tak. gdy chce sie posmiac z durnych dylematow typu: "byc - czy bywac"
              - to ide na foro psychologia.
              • vera_lake Całe szczęście, że nie kręcę ... 18.07.13, 07:59
                Przyda Ci to psychologiczne foro- na kobietach kompletnie się nie znasz. Może jeszcze z logiki jakieś? Nie napisałam, że romans NIGDY kobiecie nie służy, ale, że "niekoniecznie" i "nie zawsze tej wolnej". Pewnie, że najlepiej nie pchać się coś co szkodzi, ale czasami szkodzi po czasie, bo np. zmienimy oczekiwania, a ta druga strona nie. "Być czy bywać" to nie był żaden durny dylemat, tylko odniesienie się do Twoich słów.
                • obrotowy Mnie to obojetne :) 18.07.13, 14:28
                  - czy to dla Ciebie szczescie, czy nie... smile

                  vera_lake napisała:
                  > Przyda Ci to psychologiczne foro- na kobietach kompletnie się nie znasz.

                  - alez bywam na nim od DEKADY, Aniele. (nawet teraz znajdziesz tam kilka moich aktualnych wpisow - a onegdaj bylem nawet jednym z jego glownych dyskutatntow)

                  Może Nie napisałam, że romans NIGDY kobiecie nie służy, ale, że "niekoniecznie" i "nie zawsze tej wolnej".

                  - a to jusz rzeczywiscie odkrycie Ameryki smile

                  "Być czy bywać" to nie był żaden durny dylemat, tylko odniesienie się do Twoich słów.

                  - a kto powiedzial, ze durny ?
                  Nie zaperzaj sie tak , Aniele, bo tracisz dystans do moich odniesien.

                  facettt
      • hsnk57 Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 17.07.13, 20:29
        ile Ty masz lat 18? bo ..ygać się chce czytając takie pierdoloty.
        Tak chłop jak baba muszą mieć zasady. każdemu może się noga powinąć, każdy może coś udziubać i się wstydzić i bać, takie życie.
        ale zasady muszą być, bo jak jedno chłop czy baba je odpuszczą, to co im zostaje. majątki? włości? nienawiść i żółć wylewająca się?
        każdy człowiek musi mieć zasady i miłość wymaga i miłość zobowiązuje.
        dupnął Cię on/ona w bok i co?
        żebrać, szantażować włościami, kastracją i czym tam innym chcesz?
        Żyjecie tak latami, nie mając zamiaru naprawiać, ale żałość i wniosek nawet "ostatni Wasz Bóg Was opuścił" - czy to wiara czy pieniąchy.
        A co za problem dziada czy lafiryndę nauczyć szacunku?
        Chce emocji, to wypierrr...oll to co kocha z rzeczy najbardziej przez okno (sztuk 1 ale celnie), niech leci. Zakietuj się (zamknij jak król/królowa w zamku) niech wzywa policje by wejść do domu.
        Chce emocji: hahaha
        potnij futro lafiryndzie na centymetrowe paski i zrzucaj z okna, dziadowi odetnij rękawki rękawy, w robótkach przecież jesteście świetne. przeczekaj ich niech nie będzie tak łatwo wrócić.
        Ale Wam się trzęsie doopa, "bo odejdzie i co z pieniąchami i dorobkami".
        to tak żyjecie.
        A
      • ja_panikara Re: Może Wy kochanki mi wytłumaczycie? 19.07.13, 20:51
        Carmen, zastanów się chwilę nad swoim życiem! Za kilka lat, miesięcy zostaniesz sama ze wspomnieniami i z tymi minionymi uniesieniami. Sytuacja Twoja do złudzenia przypomina moją własną historię, tylko z drugiej strony. Pomyśl czy warto? Czy starczy Ci czasu na ułożenie własnego życia i znalezienie tej drugiej połówki?
        • rach.ell Re: uwielbiam masochistow... 17.07.13, 21:20
          facettt napisał:

          > placzacych na tym foro nad cienzkim losem kochankow i romansowiczow smile

          lekko nie jest ale facet tez swoj ciezar musi miecsmilezartuje, ja bede zawsze zaznaczac kiedy zartuje bo z poczuciem humoru tez bywa kiepsko.
          • facettt Re: uwielbiam masochistow... 17.07.13, 22:42
            rach.ell napisała:
            > lekko nie jest ale facet tez swoj ciezar musi miecsmile

            to fact. jak sobie przypomne - ile to ja sie musialem naklamac Slubnej
            (a hollera - wszystkie te klamstwa trza pamietac...)
            - to chyba jedna polkule w mozgu mi same te klamstwa zajmuja...

            ale warto bylo smile
            • rach.ell Re: uwielbiam masochistow... 18.07.13, 12:27
              facettt napisał:

              > to fact. jak sobie przypomne - ile to ja sie musialem naklamac Slubnej
              > (a hollera - wszystkie te klamstwa trza pamietac...)
              > - to chyba jedna polkule w mozgu mi same te klamstwa zajmuja...
              >
              > ale warto bylo smile
              ja tez nie narzekamsmile

              ps. najlepiej za duzo nie mowic, trzeba przyzwyczajac do ciszysmile obie strony, zeby uczciwie bylo, bo juz i tak wszystkie te piny i puki za duzo pamieci zajmujasmile
    • ja_panikara Re: Co chcecie mi wmówić? 20.07.13, 20:50
      Przeczytałam wszystkie posty w założonym przeze mnie wątku i jestem bliska panikibig_grin
      Co chcecie mi wmówić? Że jestem cyniczną wyrachowaną kobietą?
      A dlaczego nie? Dlaczego nie potępiacie mego męża? To w końcu on w którymś momencie zrezygnował z rodziny dla kochanki. To on mając do wyboru całość rodziny, czy realizowanie własnych celów, wybrał to ostatnie. Dlaczego ja mam być lojalna wobec kogoś kto mi tej lojalności odmówił?
      Zrozumiałam że przede wszystkim muszę działać dla swego dobra i dobra dzieci.
      • carmen500 Re: Co chcecie mi wmówić? 20.07.13, 23:23
        Co więc zdołałaś zdziałać od chwili gdy dowiedziałaś się o zdradzie męża, oprócz założenia tego wątku? Postawiłaś mu twarde warunki i realizujesz je konsekwentnie? Złożyłaś pozew o rozwód? Zakupiłaś mieszkanie, gdzie wyprowadziłaś się z dziećmi? Wystawiłaś mu walizki przed drzwi? No sama odpowiedz sobie na te pytania. Ty nie potrzebujesz rozwiązań tej smutnej sytuacji, ale wsparcia i współczucia, ewentualnie rad tego rodzaju, iż to dobrze, że zdradę wybaczyłaś. Ja niestety nie wiem co miałabym Ci doradzić ewentualnie w temacie. A pytania pod tytułem dlaczego nie wyniósł się do kochanki i nie chce rozwodu do niczego nie prowadzą. Niepotrzebnie roztrząsasz temat, który nie ma nic na celu. Gdybyś chciała naprawdę aby się wyniósł, sama złożyłabyś papiery rozwodowe. A zajmowanie się sprawą pt." dlaczego zwodzi kochankę, gdy ona na coś liczy" to już nie Twój problem, tylko kochanki. Zresztą zawsze możesz zapytać wprost jego, o ile będzie szczery. Życzę dużo siły i pogody ducha.
        • ja_panikara Re: Co chcecie mi wmówić? 21.07.13, 17:26

          Ja się tylko zastanawiam dlaczego sam nie chciał wynieść się?
          W końcu gdyby kochankę kochał to chyba chciałby z nią być, żyć?
          Dosyć marne masz pojęcie o życiusad z brazylijskich telenowelsad
          Wystawianie walizek, twarde warunki, wybaczanie zdrad, składanie pozwów.
          Nic takiego nie miało miejsca,bo.....obecnie nie jest to w moim i moich dzieci interesiesmile
          • hansii ale co tu sie zastanawiac ? 21.07.13, 17:56
            ja_panikara napisała:
            > Ja się tylko zastanawiam dlaczego sam nie chciał wynieść się?
            > W końcu gdyby kochankę kochał to chyba chciałby z nią być, żyć?

            - przeciez byla juz tu o tym mowa.
            bo kochanki nie kocha, tylko chce ja miec.
            (podobnie i ja mialem)
            nad czym tu sie zastanawiac ?
          • carmen500 Re: Co chcecie mi wmówić? 21.07.13, 18:36
            Ja się tylko zastanawiam dlaczego sam nie chciał wynieść się?

            Bo tak samo było to w jego interesie, jak w twoim nie skladac pozwu.
            > W końcu gdyby kochankę kochał to chyba chciałby z nią być, żyć?

            No przecież chce z tego co piszesz.

            > Dosyć marne masz pojęcie o życiusad z brazylijskich telenowelsad
            Czyżby? A więc twoim zdaniem życie w trójkącie jest ok?

            > Wystawianie walizek, twarde warunki, wybaczanie zdrad, składanie pozwów.
            > Nic takiego nie miało miejsca,bo.....obecnie nie jest to w moim i moich dzieci
            > interesiesmile
            I w jego interesie , jak i kochanki interesie widocznie też, skoro on nie składa.
              • carmen500 Re: Co chcecie mi wmówić? 21.07.13, 19:54
                Nie doczytałaś dokładnie. Twierdzi ,że zakończył związek z kochanką.
                > I problem w tym,że chyba nie jest mu obecnie "zbyt wygodnie" w domu.smile
                > Wydaje mi się,że miałby lepiej w jej domusmile

                To tylko tobie się tak wydaje. Bo mnie osobiście wydaje się, że to kochanka wywaliła go na zbity pysk.
              • vera_lake Re: Co chcecie mi wmówić? 22.07.13, 08:18
                Kilka razy podkreślałaś ( z ironią), że mąż może się wynieść z DOMU do niej, do WYNAJMOWANEGO MIESZKANKA. Sama wiesz zatem, że w domu jest wygodniej, dlaczego miałby się wyprowadzać? Bo musi sprzątać i gotować?Tutaj ma swoje wyrko, poduszkę, kapcie, szafę, fotel, zna zawartość wszystkich szafek kuchennych itd. To jest jego dom. Nie ma ochoty wyprowadzać się z niego, a Twoje ew. dziamanie jakoś zniesie. Widocznie kochanki nie kocha, widocznie się nie dogadali. Został z Tobą. Chciałabyś bardzo usłyszeć, że z miłości do Ciebie, bo przecież " pozbawiłaś go wszelkich wygód". Niestety teraz już nigdy nie będziesz pewna, czy kocha Cię naprawdę, czy to wygoda, czy jeszcze coś innego. Taka cena pozostania ze zdradzaczem.
                • granatowawoda Re: Co chcecie mi wmówić? 22.07.13, 09:39
                  Biedny ten wątek taki, Panikaro.
                  Chcesz potwierdzenia, że mąż nie kocha kochanki - bo się nie wyprowadza. Ok, jeżeli istotnie to nie ona zerwała znajomość, to może i masz rację - ale co z tego? To, że tamtej nie kocha, nie oznacza, że kocha Ciebie.
                  Powiesz, że to Ciebie nie obchodzi, czy kocha czy nie? Nie uwierzę - nie siedziałabyś tu, nie trzaskała wpisu za wpisem, gdyby mąż o Ciebie teraz emocjonalnie dbał, o Twój spokój, dobrostan, starając się wynagrodzić to, co musiałaś przeżyć. Ok, facet gotuje i sprząta - no bohater, superman.
                  Nie zrobił nic, byś czuła się dobrze - bo dla niego wszystko jest ok.
                  Chce dalej z Tobą mieszkać, bo wie, że fajna z Ciebie baba - opiekuńcza, odpowiedzialna, zadbałabyś o niego, gdyby np. dostał udaru i wymagał zmieniania pampersów. Kochanka to wielka niewiadoma - Ciebie zna dłużej. I dlatego to Ty masz obowiązki, przewidziane przez ustawodawcę - to przysłowiowe zmienianie pampersów, obowiązek wspierania i finansowania w chorobie.
                  Obawiam się, że ten mężczyzna właśnie tak widzi sprawę - pytanie, czy zgodne jest to z Twoimi życzeniami?
                  pozdrawiam,
                  J.
                    • granatowawoda Re: Co chcecie mi wmówić? 22.07.13, 20:22
                      Ojsmile
                      Ustawodawca nakłada obowiązek opieki - musiałabyś mu ją zapewnić. Rozwód w takiej sytuacji byłby absolutnie wykluczony.
                      Z opieki społecznej NIC by mu nie przysługiwało - jeżeli Wasze wspólne dochody przekroczyłyby jakaś marną średnią. zmieniać mu pampersów, musiałabyś umieścić go w jakimś ośrodku. A to kosztuje - słono. Prawdopodobnie jego renta nie wystarczyłaby - wówczas musiałabyś dopłacać.
                      J.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka